/ onet.pl

  • Europoseł Prawa i Sprawiedliwości prof. Zdzisław Krasnodębski postanowił podzielić się swoimi przemyśleniami.
  • Zauważył, że w Brukseli istnieje kilka grup, które w różny sposób współpracują z Polską.
  • Tylko jedna, chce jakiejkolwiek współpracy, lecz pozostałe dążą głównie do zmiany rządów w naszym kraju.
  • W sprawie redukcji gazu, wprost stwierdził, że nie rozumie decyzji polskiego rządu, który mógł mocniej naciskać na inne rozwiązania.
  • Zobacz także: Myśliwce F-22 w Polsce. Błaszczak: “Dotrą na początku przyszłego tygodnia”

Postulat, by sędzia mógł kwestionować status innego sędziego, czy ten, by sędziowie nie podlegali żadnym mechanizmom dyscyplinującym, są zupełnie nie do przyjęcia, ponieważ to oznaczałoby całkowitą anarchizację polskiego państwa. Należy ubolewać, że przewodnicząca KE nie stara się realizować tego, co zdawała się zapowiadać decyzją o odblokowaniu polskiego KPO

– powiedział “wpolityce.pl” prof. Zdzisław Krasnodębski.

Powiedział także, że nie dziwi go fakt, że Komisja Europejska i kierujący nią radykałowie, jak Jourova i Reynders, utrudniają Polsce wypłatę środków z Funduszu Odbudowy. Europoseł wskazał, że w KE w odniesieniu do polskiego KPO mają miejsce trzy stanowiska, reprezentowane przez polityków.

Pierwsze stanowisko zakłada, że zarzuty stawiane Polsce można równie dobrze postawić każdemu innemu krajowi. Jest to stanowisko reprezentowane głównie w kuluarach. Reprezentanci drugiego stanowiska szczerze wierzą, że w Polsce ma miejsce jakaś dyktatura, przed którą KE chroni obywateli.

Jest wreszcie trzecia grupa, bardzo wpływowa i bardzo zacięta. To politycy, którzy chcą po prostu zmiany rządów w Polsce i to jest ich cel. Ta grupa, bardzo wpływowa i manipulująca wspomnianą drugą grupą, będzie robiła wszystko, żebyśmy nie dostali środków z KPO, a być może by nawet zatrzymano nam środki z budżetu UE do momentu, kiedy nie dojdzie do wyborów, w których zwycięży partia, która im odpowiada

– stwierdził europoseł Prawa i Sprawiedliwości.

Podkreślił on, że właśnie ta grupa dominuje, a spełniając kolejne postulaty Komisji Europejskiej, będzie ona naciskać w kolejnych sprawach w przyszłości. Wszystko w celu, aby zmienić w Polsce rządy.

Czytaj więcej: Siedmiu rugbistów bojkotuje klubową koszulkę propagującą LGBT

Kranodębski krytycznie o polskim rządzie

Dodał także, że przestał rozumieć politykę rządu, która paradoksalnie zmierza w stronę ustępstw i przyznania Komisji jeszcze większych niż dotychczas uprawnień. 

Niestety przestałem rozumieć politykę polskiego rządu dokładnie dzisiaj rano, kiedy usłyszałem, że zgodziliśmy się na to, na co jeszcze wczoraj się nie zgadzaliśmy, czyli na redukcję zużycia gazu o 15 proc. – na razie to ma być dobrowolne, ale z możliwością wprowadzenia mechanizmu przymusowego. Wcześniej zapowiadaliśmy, że się na to nie zgadzamy. Pozwoliliśmy na przyznanie KE kolejnych kompetencji

– przyznał profesor.

Słyszmy, że zostały ostatecznie wynegocjowane warunki KPO, że minister Buda jeździł do Brukseli i wszystko uzgodnił. A pieniędzy nadal nie ma. Można zatem postawić dwie hipotezy: albo warunki uruchomienia funduszy KPO nie zostały wynegocjowane i pan minister nas wszystkich wprowadził w błąd, albo zostały wynegocjowane, ale druga strona nie dotrzymała umowy (…). Jeśli KE nie dotrzymała umowy, to jaka jest gwarancja, że dotrzyma kolejnej? Z tego trzeba wyciągnąć odpowiednie konsekwencje

– ostrzega polityk.

Mogliśmy się nie zgodzić na redukcję zużycia gazu o 15 proc., mówiąc, że w sytuacji, kiedy nie mamy pieniędzy z KPO na odbudowę gospodarki, nie możemy się na to zgodzić. Tymczasem się na to zgodziliśmy i tego nie rozumiem. Od czasu do czasu otwierają się takie okna i wtedy negocjacje nie mogą polegać tylko na tym, że się tylko ulega drugiej stronie

– wskazał prof. Krasnodębski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Szczepienia na COVID-19

Szczepienia na COVID-19 / Fot. YouTube

  • Naukowcy z Boston w Stanach Zjednoczonych przebadali wpływ szczepionek przeciw Covid-19 na płodność.
  • Pod tym kątem przeanalizowano ponad 2 tys. zaszczepionych kobiet.
  • U niewielkiej części grupy wskazano, że preparaty mogą mieć nieznaczny wpływ na prawidłowe zapłodnienie.
  • Mężczyźni tracili zdolności reprodukcyjne na okres około 60 dni po przebyciu choroby lub zaszczepieniu.
  • Polscy lekarze również wykazali wpływ na funkcjonowanie jajników, po ostrym przebyciu koronawirusa.
  • Zobacz także: Niewiarygodna sytuacja w służbie zdrowia. Nowi lekarze bez możliwości pracy

Wnioski z badań opublikowało czasopismo “American Journal of Epidemiology”. Naukowcy Przeanalizowali dane zebrane wśród 2126 kobiet z USA lub Kanady oraz ich partnerów. Pary uczestniczyły w badaniu o nazwie Pregnancy Study Online. Rekrutowane są do niego panie próbujące zajść w ciążę, a ich stan zdrowia jest monitorowany aż do sześciu miesięcy po urodzeniu dziecka. Regularnie zbierane są między innymi informacje socjologiczne, demograficzne, dotyczące stylu życia i zdrowia.

Wpływ szczepionek covidowych na płodność

Okazało się, że odsetek ciąż u kobiet, które otrzymały co najmniej jedną dawkę szczepionki był niemal identyczny, jak wśród pań niezaszczepionych. Podobne wyniki uzyskano wśród partnerów kobiet. Dodatkowe analizy, w których uwzględniano liczbę przyjętych dawek szczepionki, jej producenta, historię płodności, wykonywany zawód oraz miejsce zamieszkania, również nie wykazały związku między szczepieniem przeciw COVID-19 a płodnością.

Badacze zaobserwowali natomiast, że zakażenie SARS-CoV-2 może krótkotrwale obniżać płodność mężczyzn. Panowie, którzy mieli pozytywny wynik testu na koronawirusa, w okresie krótszym niż 60 dni od danego cyklu mieli obniżoną płodność w porównaniu z mężczyznami, którzy wcześniej byli zakażeni SARS-CoV-2 lub mieli pozytywny wynik testu w okresie 60 dni lub więcej od danego cyklu miesiączkowego. Jak podkreślają autorzy pracy, wyniki te potwierdzają rezultaty wcześniejszych badań, w których powiązano COVID-19 ze spadkiem jakości spermy i innymi zaburzeniami płodności. Ich zdaniem można by tego uniknąć dzięki szczepieniu się.

Czytaj więcej: Litwa ostrzega przed imigrantami. Sytuacja na granicy robi się napięta

Naukowcy nie znaleźli negatywnych wyników

Wiele osób w wieku reprodukcyjnym przytacza obawy o płodność, jako powód nieszczepienia się. Nasze badanie wskazuje po raz pierwszy, że szczepienie przeciw COVID-19 któregokolwiek z partnerów nie ma wpływu na płodność par próbujących zajść w ciążę poprzez stosunek płciowy

– powiedziała dr Amelia Wesselink.

Jak dodała, czas do zajścia w ciążę par był bardzo podobny niezależnie od tego czy ktoś przyjął szczepionkę, czy nie.

Jak podkreśla współautorka badania dr Lauren Wise, prospektywny charakter badania, duża liczebność grupy oraz fakt, że badana populacja pochodziła z różnych geograficznie lokalizacji stanowią o zaletach badania, podobnie jak to, że w analizie uwzględniono wiele czynników, jak wiek, status społeczno-ekonomiczny, występujące schorzenia, wykonywany zawód czy poziom stresu.

Czytaj więcej: W irlandzkiej gazecie o rzekomej kolaboracji Polski z nazistowskimi Niemcami. Jest odpowiedź ambasady

Polskie badania nad szkodliwością szczepionek

Dr hab. n. med. Marcin Bobiński z I Kliniki Ginekologii Onkologicznej i Ginekologii Uniwersytetu Medycznego oraz SPSK nr 1 przyznaje, że bezpośrednią przyczyną zajęcia się tematem wpływu COVID-19 na płodność kobiet było zakażenie koronawirusem u jego młodszej siostry.

Wtedy zaczęliśmy się zastanawiać, czy faktycznie ta infekcja może wpływać na płodność. Zacząłem szukać informacji na ten temat, ale okazało się, że nie ma żadnych doniesień czy badań naukowych temu poświęconych

– wytłumaczył dr hab. n. med. Marcin Bobiński.

Jak zauważa, na początku pandemii wszyscy skupili się przede wszystkim na objawach oddechowych czy na zaburzeniach węchu i smaku.

Z czasem Covid dotykał coraz większą liczbę osób, zaczęto mówić o pocovidowych zmianach w płucach czy „mgle covidowej”. Dopiero z czasem zaczęliśmy sobie zadawać pytanie, jaki jest wpływ tego wszystkiego na funkcje narządów płciowych, szczególnie jajników

dodał.

Nawiązując do tego, co podpowiada mu doświadczenie, lekarz zaznacza, że COVID-19 ma prawdopodobnie krótkoterminowy wpływ na płodność.

Wydaje się, że funkcja jajników jest zaburzana przez samo przebycie ostrej infekcji. To jest tylko moja intuicja, jednak w medycynie nie można na niej się opierać. Trudno wskazać na ten moment, jakie będą wyniki naszych badań

– stwierdził ginekolog.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pulsmedycy.pl, dziennikwschodni.pl, thenationalpulse.com

Witold Waszczykowski

Witold Waszczykowski / fot. youtube/RMF24

  • We wtorek odbyło się posiedzenie europejskich ministrów energii, którzy obradowali nad planem Komisji Europejskiej.
  • Ministrowie po burzliwych dyskusjach wypracowali odpowiednie porozumienie.
  • Choć minister klimatu Anna Moskwa zapewnia, że Polska nie będzie redukować gazu, to miała wyrazić aprobatę dla nowego planu.
  • Jedynie Węgry wyraziły całkowity sprzeciw wobec zaproponowanym przepisom.
  • Były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski skrytykował działania Brukseli.
  • Stwierdził również, że federalizacja Unii Europejskiej przyspiesza.
  • Zobacz także: Niewiarygodna sytuacja w służbie zdrowia. Nowi lekarze bez możliwości pracy

W Brukseli odbyło się nadzwyczajne spotkanie ministrów energii państw Unii Europejskiej. Tematem była m.in. propozycja Komisji Europejskiej zakładająca obowiązkową redukcję zużycia gazu w przypadku sytuacji kryzysowej w UE związanej z dostawami błękitnego paliwa. Według agencji Reuters porozumienie osiągnięto zaledwie po dwóch godzinach dyskusji.

To nie była misja niemożliwa! Ministrowie osiągnęli porozumienie polityczne w sprawie zmniejszenia zapotrzebowania na gaz przed nadchodzącą zimą

– zakomunikowała czeska prezydencja w Unii Europejskiej.

Plan Komisji Europejskiej wzbudził kontrowersje

UE jest zjednoczona i solidarna. Dzisiejsza decyzja wyraźnie pokazała, że państwa członkowskie sprzeciwią się wszelkim rosyjskim próbom podziału UE, poprzez wykorzystanie dostaw energii jako broni

– przekazał czeski minister przemysłu i handlu Jozef Sikela.

Jak wskazano w komunikacie, państwa członkowskie zgodziły się na zmniejszenie zapotrzebowania na gaz o 15 proc. w porównaniu ze średnim zużyciem w ciągu ostatnich pięciu lat, w okresie od 1 sierpnia 2022 r. do 31 marca 2023 r.

Podczas gdy wszystkie kraje UE dołożą wszelkich starań w celu osiągnięcia redukcji emisji, Rada określiła pewne wyjątki i możliwości złożenia wniosku o odstępstwo od obowiązkowego celu redukcji

– podkreślono w komunikacie.

Zaprezentowany w ubiegłym tygodniu plan Komisji Europejskiej wzbudził sporo kontrowersji przed wtorkowymi rozmowami. Już po jego ogłoszeniu sprzeciw wyraziły Portugalia, Hiszpania i Grecja.

Komisja Europejska chciała móc ogłaszać unijny stan ostrzegawczy i w takim przypadku nakładać obowiązkową redukcję zużycia gazu we wszystkich państwach członkowskich. 

Po sprzeciwie części państw członkowskich czeska prezydencja w Radzie UE zaproponowała reformę rozwiązania, według której decyzję o wprowadzeniu stanu sytuacji kryzysowej podejmowałaby Rada większością kwalifikowaną, a nie Komisja. Sprawa trafiałaby pod obrady na wniosek KE lub co najmniej pięciu państw członkowskich. 

Czeska propozycja spotkała się z szerokim poparciem – 26 z 27 krajów członkowskich opowiedziało się za nim. Jedynie Węgry były temu całkowicie przeciwne. Zaproponowano również system wyjątków, które sprawiałaby, że niektóre państwa nie musiałyby aż tak bardzo ograniczać zużycia. 

Pierwszy wyjątek dotyczy krajów, które nie mają połączenia z europejską siecią gazową. Należą do nich przede wszystkim państwa wyspiarskie takie jak Malta czy Irlandia. 

Niższy poziom redukcji obowiązywałby również kraje, które posiadają wystarczająco dużo zmagazynowanego gazu oraz te, które eksportują gaz. Dotyczyłoby to głównie Hiszpanii, która nie jest uzależniona od Rosji, bowiem otrzymuje błękitne paliwo głównie z Afryki Północnej i USA. 

Ograniczenie zużycia miałoby również nie obowiązywać w sektorach krytycznych takich jak przemysł chemiczny czy stalowy. 

Istnieje również kilka odstępstw dostępnych dla krajów UE, w tym jeśli przekroczyły swoje cele w zakresie napełniania magazynów gazu, jeśli są w dużym stopniu zależne od gazu jako surowca dla krytycznych gałęzi przemysłu lub jeśli ich zużycie gazu wzrosło o co najmniej 8 proc. w ciągu ostatniego roku w porównaniu do średniej z ostatnich pięciu lat.

Czytaj więcej: Premier: Na koniec roku możemy być w pełni suwerenni gazowo

Waszczykowski niezadowolony z działań rządu

Czyli Polska poparła kolejne, nowe uprawnienia Komisji oraz zgodziła się, aby obszar bezpieczeństwa gazowego był decydowany większością, a nie przez konsens. Federalizacja postępuje

– stwierdził były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski.

I w ten oto sposób, rząd PiS pozwolił sobie na odklejenie kolejnego kawałeczka naszej niepodległości. Zdziwieni ? Czym? Tak wygląda cała “dobra zmiana” względem UE

– ocenił prezes Młodzieży Wszechpolskiej Marcin Kowalski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

euroactiv.pl, twitter.com

Dzieci z rodziny Turpin ponownie przeżyły koszmar

Rodzina Turpin / Fot. Twitter

  • Kilka lat temu, dokładnie w 2018 r. na jaw wyszła sprawa z rodziną Turpin, gdzie rodzice znęcali się nad własnymi dziećmi.
  • Para codziennie torturowała dzieci oraz nie pozwalała im spotykać się z nikim innym.
  • Przez lata żyli wyłącznie zamknięci w domu, nie uczęszczając nawet do szkoły.
  • Małżonkowie zostali skazani na 25 lat pozbawienia wolności.
  • Niestety dzieci trafiły do kolejnej sadystycznej pary.
  • Rodzina zastępcza znęcała się nad dziećmi, podsuwając im nawet sposoby na samobójstwo.
  • Zobacz także: Zgniłe owoce NOM-u? Włoski kapłan pomylił katolicką mszę ze spotkaniem w zborze [+ZDJĘCIA]

Sprawa rodziny Turpin ujrzała światło dzienne w 2018 r., gdy jednemu z torturowanych dzieci udało się uciec z domu w kalifornijskim Perris i zawiadomić służby. Policja, która przyjechała na miejsce znalazłą 13 rodzeństwa w wieku od dwóch do 29 lat. CNN informowało wówczas, że dorosłe dzieci pary były na tyle zaniedbane.

W trakcie śledztwa okazało się, że David i Louise Turpin izolowali dzieci od świata zewnętrznego. Rodzeństwu odmawiano kąpieli, opieki medycznej i jedzenia. Rodzice wiązali nieposłuszne dzieci łańcuchami i linami.

W 2019 r. małżonkowie usłyszeli wyroki po 25 lat więzienia. W momencie, gdy zapadał wyrok sześcioro z rodzeństwa Turpinów przeżywało horror ponownie – tym razem w domu rodziny zastępczej.

Czytaj więcej: Irlandia wprowadzi “strefy przeciw modlitwie” [+FOTO]

Błędna weryfikacja rodziny zastępczej i ponowny koszmar

Ze złożonych pozwów, które opisuje CNN, dowiadujemy się, że opiekunowie na różny sposób znęcali się nad dziećmi. Miały być one zmuszane też do spożywania nadmiernych ilości jedzenia oraz własnych wymiocin. Rodzice zastępczy krytykowali dzieci, podsuwając im różne pomysły na popełnienie samobójstwa.

Rodzina zastępcza zmuszała dzieci do ponownego przeżywania tego, co już przeszły 

– poinformował adwokat reprezentujący dorosłe dzieci Elan Zekster.

Drugi z pozwów złożono w imieniu czworga nieletnich dzieci. Pozwy zostały skierowane przeciwko służbie opieki zastępczej i kalifornijskiemu hrabstwu Riverside. Stwierdzono w nich, że służby wiedziały o wcześniejszych nadużyciach w rodzinie zastępczej, przed przyznaniem im opieki nad Turpinami. Dodatkowo pracownicy socjalni mieli ignorować prośby o pomoc. W efekcie, dzieci spędziły trzy lata pod opieką sadystycznej rodziny.

Rodziców zastępczych i ich córkę zatrzymano w 2021 r. po dochodzeniu Departamentu Szeryfa Hrabstwa Riverside pod zarzutem pozbawienia wolności i znęcania się nad dziećmi. Ich nazwisk nie podano do publicznej wiadomości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl

MON wzmacnia obronę przeciwlotniczą

MON podpisało umowę ws. zakupu zestawu przeciwlotniczego Narew / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W angielskiej bazie RAF Lakenhealth wylądowało kilka sztuk nowoczesnych, amerykańskich myśliwców.
  • Jak poinformowału Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych, trafią one w przyszłym tygodniu do 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku.
  • Z kolei minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak wyjaśnił, że będą one patrolować polskie niebo oraz prowadzić szkolenia dla pilotów.
  • Zobacz także: Litwa ostrzega przed imigrantami. Sytuacja na granicy robi się napięta

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych poinformowały w środę wieczorem, że najnowsze myśliwce Air Force F-22 Raptor wylądowały w bazie RAF Lakenheath w Anglii w drodze do 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku, by wesprzeć misję Sojuszu Północnoatlantyckiego Air Shielding na europejskim teatrze.

W komunikacie podano, że maszyny wraz z innymi elementami systemu obrony powietrznej państw NATO w Europie mają stworzyć niemal nieprzerwaną tarczę od Bałtyku po Morze Czarne.

Czytaj więcej: Wodór odpowiedzią na kryzys energetyczny? “Przeszkodą jest Unia Europejska”

Nowoczesne myśliwce w Polsce

Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak powiedział w czwartek na antenie radiowej Jedynki, że myśliwce F-22 Raptor dotrą do Polski na początku przyszłego tygodnia. Te cuda techniki zajmą się patrolowaniem polskiego nieba oraz szkoleniem pilotów.

Na początku przyszłego tygodnia do Polski trafią samoloty F-22 Raptor. To efekt naszej współpracy z sojusznikami. Ich zadaniem będzie patrolowanie przestrzeni powietrznej i szkolenie

– wyjawił minister obrony Mariusz Błaszczak.

Wicepremier dodał, że ich rolą będzie patrolowanie, współpraca z polskimi siłami powietrznymi, a więc budowanie interoperacyjności, ćwiczenia polskich lotników i lotników amerykańskich oraz sił powietrznych państw sojuszniczych.

Jak tłumaczył minister, również przedstawiciele sił powietrznych innych państw NATO są obecni rotacyjnie w Polsce, a wszystko to służy odstraszaniu agresora i pokazywaniu tego, że Sojusz Północnoatlantycki jest solidarny wobec siebie i buduje zdolności takie, które mogą stanowić i stanowią o bezpieczeństwie naszej ojczyzny.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

MW sprzeciwia się niszczeniu polskich mogił

Młodzież Wszechpolska / Fot. Twitter

  • Młodzież Wszechpolska zorganizowała konferencję prasową, na której omówiono bieżące działania białoruskich władz.
  • Narodowcy zażądali od polskiej dyplomacji stanowczych reakcji na niszczenie polskich mogił.
  • Wskazano również na inne problemy dotyczące m.in. polskiej ludności, czy też na zamykanie polskich szkół.
  • Zobacz także: Siedmiu rugbistów bojkotuje klubową koszulkę propagującą LGBT

Młodzież Wszechpolska domaga się od polskich władz znaczącej reakcji, na niszczenie polskich mogił przez białoruskie władze, czy też na represje z którą spotyka się polska ludność.

Domagamy się, aby Polska dyplomacja podjęła stanowczą walkę o polską mniejszość na Białorusi oraz poszanowanie polskich miejsc pamięci

– zaznaczył rzecznik Młodzieży Wszechpolskiej Arek Jabłoński.

Trwa nieprzerwane pasmo antypolskiej polityki Białorusi. Jako Ruch Narodowy i Młodzież Wszechpolska zorganizowaliśmy konferencję, w czasie której sprzeciwiliśmy się agresji i barbarzyństwu, które stały się metodą działań tego kraju

– powiedział Aleksander Kowalinski.

Prezes warszawskiego okręgu Młodzieży Wszechpolskiej wyliczył również ostatnie akty białoruskich władz przeciwko Polsce. Wśród nich znaleźć możemy: aresztowania polskich działaczy, atak hybrydowy na granicę, antypolska propaganda, szpiegostwo, kreacja postaci dezertera, likwidacja polskich szkół, niszczenie mogił.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva

  • Portal “salon24.pl” poinformował o nie dorzecznej sytuacji w polskiej służbie zdrowia.
  • Za sprawą nowych przepisów, wydawanie lekarzom certyfikatów na specjalnym papierze stanęło pod znakiem zapytania.
  • Rezydenci przez brak wydanych dyplomów nie mogą rozpocząć swojej pracy.
  • Jest to bardzo niebezpieczne, gdyż przez to nowi lekarze nie mogą opiekować się pacjentami np. na onkologii.
  • Ponadto bez dyplomu, lekarze nie mogą rozpocząć nauki nad drugą specjalizacją, co hamuje polskiej służbie zdrowia rozwój i zmniejsza kadrę specjalistów.
  • Zobacz także: Kaczyński ogłosi 1 września kwotę reparacji wojennych

To jest niepojęte. Nie wyrabiamy 10 mld zł z planu NFZ, brakuje lekarzy specjalistów, a tutaj pozwalamy sobie na takie sytuacje i ignorancję w stosunku do medyków

– skarżą się w mediach społecznościowych lekarze.

W ostatnim czasie zaszły zmiany w przepisach, przez co dyplomy dla nowych lekarzy wydawane są na specjalnym papierze. Niestety jak się okazuje, stworzyło to niebezpieczną sytuację.

Lekarze nie mogą wrócić do pracy jako lekarze-specjaliści, bo w świetle przepisów nimi nie są. Dowodem uzyskania specjalizacji, czyli zdania Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego, jest papierowy dyplom. Mógłby wystarczyć e-dyplom, ale przepisy tego nie przewidziały, więc potencjalny pracodawca, czyli szpital, nie zatrudni medyka jako specjalisty. 

Rezydenci nie mogą podjąć pracy

Brak specjalistycznych uprawnień, udokumentowanych w kartotece sprawia realne kłopoty kadrowe. Rezydenci przez to nie mogą zaopiekować się m.in. pacjentami na onkologii.

Pomijając uprawnienia, to bez specjalizacji onkolog nie może podać choremu na raka chemii. Lekarz bez tego dyplomu, choć ze zdanym egzaminem, nie może zrobić opisu tomografii komputerowej, rezonansu magnetycznego czy rentgena

– wyjaśnił w rozmowie z “salon24.pl” jeden z lekarzy.

Ludzie nie mogą zacząć drugiej specjalizacji, bo bez dyplomu nie mają de facto skończonej pierwszej. Szpitale bez odpowiedniej liczby specjalistów mogą też stracić kontrakty z NFZ. W dalszej kolejności to brak podwyżek dla lekarzy, którzy zdając egzamin, mają większe kwalifikacje

– podkreślił.

Czytaj więcej: W irlandzkiej gazecie o rzekomej kolaboracji Polski z nazistowskimi Niemcami. Jest odpowiedź ambasady

Sekretariat CEM milczy

Dziennikarze Salonu24 zadzwonili do Centrum Egzaminów Medycznych. Instytut ten odpowiada za wystawianie dyplomów. Jednakże poinformowano, że dyrektor prof. dr hab. n. med. Beata Pepłońska jest niedostępna.

Proszę spróbować później, ja nie mogę udzielić żadnej informacji

– przekazał sekretariat.

Wygląda na to, że polska służba zdrowia częściowo stanie, bo nie ma w CEM odpowiedniego papieru z Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Trudności z drukiem dyplomów mogą przeciągnąć się nawet do września, w związku z tym CEM wyda zaświadczenia dotyczące specjalizacji i zdania Państwowego Egzaminu Specjalizacyjnego

– prezes Naczelnej Izby Lekarskiej Łukasz Jankowski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

salon24.pl

Straż Graniczna

Mur na granicy polsko-białoruskiej / Fot. Twitter/Straż Graniczna

  • Jak poinformował wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik, litewska straż graniczna ostrzega przed imigrantami.
  • W ostatnim czasie zaobserwowano zwiększoną aktywność cudzoziemców na granicy z Białorusią.
  • Litewskie służby podkreślają istotę budowy fizycznej bariery na granicy, która ma powstrzymać napływ cudzoziemców.
  • Zobacz także: Spotkanie Kaczyńskiego z szefem CDU. Była mowa o reparacjach

Ostrzeżenia litewskiej straży granicznej przekazał wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Maciej Wąsik w czwartkowym wpisie na Twitterze.

Wg litewskiej Straży Granicznej sytuacja na granicy z Białorusią znów staje się napięta, rośnie liczba migrantów, próbujących przedostać się na Litwę. Budowa fizycznej bariery na granicy litewsko-białoruskiej jest “nadzwyczajnie ważna” i ma zostać w pełni ukończona do września

– przekazał Maciej Wąsik z Prawa i Sprawiedliwości.

Na pytanie użytkownika portalu, czy istnieje szansa powtórki szturmu nielegalnych imigrantów z jesieni ubiegłego roku, Wąsik odpowiedział, iż polskie władze zbudowały zaporę graniczną, aby tego uniknąć, ale próby są i na pewno będą, choć prawdopodobnie już nie na tak dużą skalę.

Czytaj więcej: EWE oferuje 200 zł za oszczędzoną megawatogodzinę

Litwa sprzeciwia się decyzji TSUE

Pod koniec czerwca tego roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał krytyczną wobec Litwy opinię w sprawie przepisów regulujących sytuację nielegalnych imigrantów. Chodzi o zatrzymywanie osób, które bezprawnie przekroczą granicę i pozbawianie ich możliwości starania się o azyl. TSUE zdecydował, że takie rozwiązania naruszają prawo Unii Europejskiej, odbierając Litwie prawo do derogacji prawa europejskiego w nadzwyczajnych sytuacjach lub podczas masowego napływu cudzoziemców. W trakcie ubiegłorocznego kryzysu imigracyjnego na granicy z Białorusią Wilno argumentowało, że sytuacja zagraża bezpieczeństwu narodowemu.

Na początku lipca do sprawy odniosła się litewska minister spraw wewnętrznych Agne Bilotaite. Polityk stwierdziła, iż Litwa musi się bronić i nie zmieni swojej polityki wobec migrantów, bowiem chroni przy tym nie tylko swoje państwo i jego mieszkańców, ale także wschodnią granicę Unii Europejskiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Kobiety w stanie błogosławionym

Kobiety w stanie błogosławionym / Fot. PAP/Aleksander Koźmiński. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

W Los Angeles Times pojawił się artykuł, w którym polecano nowy pomysł na prezent z okazji tzw. baby shower. Gazeta promuje szokujący rodzaj prezentu dla nienarodzonego dziecka, czy proponują gościom imprezy wpłacanie datków na kliniki aborcyjne.

Baby shower – amerykańskie święto przed narodzinami

Baby shower to przyjęcia organizowane niedługo przed przyjściem na świat oczekiwanego dziecka. Z tej okazji goście przynoszą upominki, które po narodzinach, w okresie okołoporodowym mogą być przydatne dla mamy i jej maleństwa. Obdarowywanie prezentami to zwyczajowo jeden z celów organizowania tego rodzaju przyjęć.

Teraz zwolennicy aborcji promują nowy rodzaj prezentu. Obok pieluszek, pampersów, butelek, pluszowych misiów, zabawek, czy ubrań ciążowych miałyby znaleźć się upominek w postaci darowizny na organizacje aborcyjne. Choć okazja typu baby shower wydaje się mocno promować życie i cud narodzin, to jednak aborcjonistom nie przeszkadza, by nawet w takiej chwili promować kulturę śmierci.

Czytaj więcej: Kita: We Francji zwalcza się islamski radykalizm [NASZ WYWIAD]

Datki na organizacje aborcyjne

Szefowa jednej z organizacji pomagających kobietom płacić za aborcje, przyznała, że jej organizacja Women’s Reproductive Rights Assistance Project w ostatnim czasie dostała dużo datków pochodzących właśnie z takich źródeł. 

Ludzie robią to cały czas

– stwierdziła Sylvia Ghazarian.

Według kalifornijskiego dziennika, taki trend rozpoczął się w momencie wycieku projektu wyroku Sądu Najwyższego USA w sprawie “Roe vs Wade”, który zapowiadał koniec legalnej aborcji w USA. To wtedy ciężarne matki miały wpaść na pomysł, by na listach z propozycjami prezentów, umieścić prośby o złożenie datku np. na organizacje Brigid Alliance czy Planned Parenthood.

Kiedy masz dziecko, ludzie chcą ci dać różne rzeczy, ale ona ma wszystko, czego potrzebuje

– powiedziała anonimowo jedna z klientek Krajowej Sieci Funduszy Aborcyjnych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, lifenews.com

Różaniec

Różaniec / Fot. Pixabay

Rząd Irlandii zmierza obecnie do ustanowienia w całym kraju stref sprzeciwu wobec modlitwy (“Anti Prayer Zones”), w których można trafić do więzienia za modlitwę o ocalenie życia nienarodzonej osoby, lub za zniechęcanie ludzi do mordowania swoich bliźnich.

Niektóre obszary będą miały ponad 20 miejsc, w których ludzie będą więzieni za modlitwę w promieniu 100 metrów. Profil Catholic Arena opublikował mapę z proponowanymi nowymi “strefami przeciw modlitwie” według hrabstw.

Katolicy prześladowani w Irlandii

W ostatnim czasie pojawiły się nagrania, na których katolicy są atakowani podczas publicznych modlitw. Antifa, która wydaje się wspierać rząd, obrzucała starszych katolików jajkami, ponieważ odmawiali różaniec. Profil Catholic Arena pisze:

Zwolennicy aborcji rzucający jajkami w starszych katolików tylko dlatego, że modlili się za nienarodzone dzieci. Irlandzki establishment uchwala obecnie przepisy mające na celu ukaranie tych, którzy zostali zaatakowani w tym filmie, a nie napastników.

Portal Catholic Arena pisze:

Zakaz modlitwy i wprowadzenie takich stref tylko pokazuje brak kreatywności irlandzkiej brygady antydziecięcej, która nadal ma niezdrową obsesję na punkcie katolicyzmu, pomimo twierdzeń, że poszli dalej. To ten sam rząd, który nie ma problemu z prezentowaniem sztandarów Olivera Cromwella niesionych przez Orange Order. Rodziny irlandzkie mogą wybrać niższe podatki i lepszy standard życia, albo mogą wybrać społeczeństwo proaborcyjne, nie mogą mieć obu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Catholic Arena