Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

  • Administracja Bidena ma rozmieścić automaty z akcesoriami narkotykowymi i innymi artykułami w wiejskim stanie Kentucky.
  • Czemu? Aby zmniejszyć “piętno” używania narkotyków i zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa HIV.
  • Tego typu kioski będą wyposażone w sprzęt do iniekcji, nalokson, paski testowe na fentanyl, zestawy higieniczne oraz prezerwatywy.
  • Zobacz też: “Solidarność” ogłosiła pogotowie protestacyjne. Chodzi o ceny energii

W lipcu tego roku było głośno w USA o rozdawaniu narkomanom zestawów do “bezpiecznego palenia” cracku z pieniędzy podatników. Administracja przyjęła system “redukcji szkód”. Może on obejmować dostarczanie akcesoriów związanych z narkotykami, a w niektórych przypadkach samych narkotyków – w ramach strategii leczenia uzależnień. Chodzi o to, że narkomani korzystający np. z “bezpiecznych” strzykawek i “czystszych” substancji, są mniej narażeni na zarażenie się wirusem HIV. Ta szalona wręcz strategia zakłada, że dawanie narkotyków narkomanom może im pomóc.

The Beacon poinformował w lutym, że administracja Bidena sfinansuje dystrybucję fajek do cracku w ramach programu dotacji o wartości 30 milionów dolarów na zdrowie i opiekę społeczną, który refunduje samorządom lokalnym i podmiotom dostarczającym bezpieczne “zestawy do palenia” w imię promowania “równości rasowej” (sic!) i “bezpieczniejszego” zażywania narkotyków przez osoby uzależnione.

Kioski dla narkomanów, czy kioski dla narkomanii?

Teraz administracja Bidena ma rozmieścić automaty z akcesoriami narkotykowymi i innymi artykułami w wiejskim stanie Kentucky, aby pomóc zmniejszyć “piętno” używania narkotyków i zapobiec rozprzestrzenianiu się wirusa HIV. Wszystko to z grantu – paradoksalnie – Narodowego Instytutu Zdrowia.

Tego typu kioski będą wyposażone w sprzęt do iniekcji, nalokson, paski testowe na fentanyl, zestawy higieniczne. Czyli jest to dystrybucja akcesoriów pomagająca narkomanom nie w zerwaniu z nałogiem, ale przeciwnie – ułatwiająca im zażywanie szkodliwych substancji. Ponadto kioski będą wyposażone również w prezerwatywy, ergo rząd zachęca do grzechu nieczystości.

Administracja Bidena po raz pierwszy odniosła się do projektu w komunikacie prasowym z 31 sierpnia, zauważając, że wniosek budżetowy na rok 2023 skierowany do Kongresu obejmował zwiększenie środków na krytyczne interwencje w zakresie zdrowia publicznego o 3,2 miliarda dolarów.

Tymczasem niedawno w Niemczech Partia Lewicy apelowała o darmową metamfetaminę dla narkomanów.

Fox News, The Washington Free Bacon

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Według związkowców bardzo duża liczba policjantów ma zamiar zrezygnować ze służby.
  • Domagają się waloryzacji uposażenia minimum na poziomie tegorocznej inflacji.
  • Grożą powtórzeniem strajku z 2018 roku.
  • Zobacz też: Założyciel Greenpeace miażdży politykę ekologistów

Powtórzenie protestu z 2018 roku i zbiorowe odejścia ze służby – tym grożą policyjni związkowcy w liście do premiera Mateusza Morawieckiego. Czego żądają?

Chcą, by uposażenie funkcjonariuszy zostało zwaloryzowane minimalnie na poziomie tegorocznej inflacji. Uważają, iż rządowe przepisy odnośnie zmiany wartości bezwzględnej wypłacanego zobowiązania emerytalnego na skutek zmiany siły nabywczej pieniądza zachęcają policjantów do odejścia ze służby. Po prostu na tych warunkach funkcjonariuszom bardziej opłaca się pójść na emeryturę, niż kontynuować pracę.

Według związkowców bardzo duża liczba policjantów ma zamiar zrezygnować ze służby. Niektórzy złożyli już wnioski o skierowanie na komisje lekarskie oceniające ich dalszą przydatność w tym zakresie. Odnośnie przyszłości kadr, w liście członkowie związku użyli słowa “Armagedon”.

Zapowiedź wielkiego protestu

Jeśli rząd nie odpowie pozytywnie na postulaty, bądź będzie zwlekał bez uzasadnienia, związkowcy grożą powtórzeniem akcji sprzed czterech lat. Wówczas to ponad połowa policjantów nie pełniła obowiązków służbowych z powodu “chorobowej absencji”. Skutkiem były rozmowy z rządem i porozumienia m.in. w sprawie podwyżek.

List do premiera przeczytać można tutaj.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rmf24

Zdjęcie z incydentu

Zdjęcie z incydentu / Fot. YouTube

  • W przeciągu mniej niż dwóch tygodni doszło do dwóch staranowań szlabanu na przejściu granicznym z Rosją w Grzechotkach.
  • Jeden ze sprawców odmówił przyjęcia mandatu. Sprawa trafi do sądu.
  • Drugi staranował szlaban i ukrył się w krzakach. Powiedział, że nie wie, dlaczego to zrobił.
  • Zobacz też: Założyciel Greenpeace miażdży politykę ekologistów

Olsztynianin prowadzący pojazd na rosyjskich numerach rejestracyjnych nie zastosował się do poleceń funkcjonariusza Straży Granicznej. Uszkodził szlaban, i odjechał z miejsca. Do podobnego zajścia doszło ze strony Niemca o rosyjskim pochodzeniu, który z dużą prędkością staranował szlaban. Oba incydenty zostały uchwycone na monitoringu i opublikowane.

Oba zdarzenia miały miejsce na przejściu granicznym z Rosją w Grzechotkach. Kierujący Nissanem 50-letni mężczyzna został poinformowany o potrzebie zawrócenia i udania się do budynku służby celno-skarbowej. Natychmiast ruszył do przodu, taranując szlaban.

Zatrzymano go 40 km od przejścia. Dostał dwa mandaty – pierwszy 500-złotowy za niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej, drugi w wysokości 1 000 zł za niezastosowanie się do polecenia wydanego przez funkcjonariusza Straży Granicznej. Zatrzymany odmówił przyjęcia drugiego mandatu. Sprawa trafi do sądu.

Staranował szlaban i ukrył się w krzakach

Niemiec z kolei przejechał po kolczatce, staranował szlaban, i oddalił się z dużą prędkością. Ukrył się w krzakach. Straż Graniczna pisze na swojej stronie internetowej:

41-latek był trzeźwy, w aucie funkcjonariusze Straży Granicznej nie ujawnili nielegalnych towarów, a sam kierowca tłumaczył, że nie wie, co było powodem takiego zachowania. Został ukarany mandatem w kwocie 500 zł za niezastosowanie się do sygnalizacji świetlnej.

Portal Share Info zwraca uwagę na ograniczenia dotyczące przejazdu przez granicę z Rosji.

Od początku wojny do Polski mogą wjechać jedynie rosyjscy studenci, osoby mające pozwolenie na wykonywanie pracy lub posiadające tak zwane tytuły pobytowe.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Share Info

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

Polityk Partii Demokratycznej reprezentujący hrabstwo Clark w Nevadzie został aresztowany pod zarzutem morderstwa w wyniku zadźgania nożem reportera śledczego, którego pracę uważa się za prawdopodobnie odpowiedzialną za niedawną przegraną tego polityka w prawyborach. Wiadomość pojawiła się po latach, gdy krajowe media twierdziły, że zwolennicy Trumpa stanowili zagrożenie dla reporterów.

Aresztowanie czołowego lokalnego demokraty z hrabstwa Clark, Roberta Tellesa, miało miejsce 7 września, zaledwie dzień po tym, jak policja Las Vegas poprosiła opinię publiczną o pomoc w zidentyfikowaniu podejrzanego w sprawie.

W ubiegłą sobotę reporter Las Vegas Review-Journal, Jeff German, został zadźgany na śmierć, gdy uważano, że prowadzi potencjalną kontynuację historii Tellesa. Jego poprzednie raporty ujawniły, że Telles był odpowiedzialny za nękanie, faworyzowanie i niewłaściwe relacje w środowisku pracy. 69-letni German złożył niedawno dodatkowe prośby o publiczne akta między Tellesem a trzema jego pracownikami w biurze, które nadzoruje majątki zmarłych osób.

Aresztowanie

Telles, którego główna strata była powiązana z pracą Germana, również publicznie zaatakował reportera w serii publicznych wpisów na Twitterze, oskarżając reportera o przygotowanie oszczerstw. Policja przybyła do domu Tellesa rano 8 września, wyjaśniając, że “obecnie wykonuje nakazy przeszukania” w związku z dochodzeniem w sprawie zabójstwa. Później tego samego wieczoru urzędnicy ujawnili, że Telles został aresztowany, a fotograf Review-Journal uchwycił zdjęcie Tellesa na noszach, gdy był ładowany do karetki pogotowia.

Redaktor naczelny Glenn Cook powiedział:

Aresztowanie Roberta Tellesa jest jednocześnie ogromną ulgą i oburzeniem dla redakcji czasopisma Review-Journal. Odczuwamy ulgę, że Telles jest w areszcie i oburzenie, że kolega prawdopodobnie został zabity za doniesienie o wybranym urzędniku. Dziennikarze nie mogą wykonywać tak ważnej pracy, jakiej wymagają nasze społeczności, jeśli obawiają się, że przedstawienie faktów może doprowadzić do brutalnej zemsty. Dziękujemy policji Las Vegas za pilną i ciężką pracę (…).

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The National Pulse

Patrick Moore

Patrick Moore / Fot. Wikimedia Commons

  • Patrick Moore to jeden z założycieli Greenpeace.
  • W niedawnym wywiadzie dla The Epoch Times odniósł się do mitów i teorii propagowanych przez ekologistów.
  • Stwierdził między innymi, że energia wiatrowa i słoneczna to “pasożyty gospodarki”.
  • Zobacz też: Węgry z najniższą ceną gazu dla gospodarstw domowych w Europie

Patrick Moore, jeden z założycieli Greenpeace, powiedział dla The Epoch Times, że jego powody odejścia z Greenpeace były bardzo jasne: Greenpeace został “porwany” przez lewicę polityczną, kiedy zdała sobie sprawę, że w ochronie środowiska są pieniądze i władza. Według Moore’a działacze polityczni w Ameryce Północnej i Europie zmienili Greenpeace z organizacji opartej na nauce w organizację zajmującą się zbieraniem funduszy politycznych.

Moore opuścił Greenpeace w 1986 roku, 15 lat po tym, jak był współzałożycielem organizacji.

Ruch “ekologiczny” stał się bardziej ruchem politycznym niż ruchem ekologicznym. Skupiają się przede wszystkim na tworzeniu narracji, historii, które mają na celu zaszczepienie w społeczeństwie strachu i poczucia winy, aby opinia publiczna wysłała im pieniądze.

Powiedział, że działają głównie za zamkniętymi drzwiami z innymi działaczami politycznymi w ONZ, Światowym Forum Ekonomicznym i tak dalej, z których wszystkie mają przede wszystkim charakter polityczny. O Międzyrządowym Zespole ds. Zmian Klimatu [IPCC] powiedział:

nie jest organizacją naukową. Jest to organizacja polityczna złożona ze Światowej Organizacji Meteorologicznej i Programu Narodów Zjednoczonych ds. Ochrony Środowiska. IPCC zatrudnia naukowców, aby dostarczali im “informacje”, które wspierają narrację “kryzysu klimatycznego”.

Teorie i mity

Moore stwierdził, że ich kampanie przeciwko paliwom kopalnym, energii jądrowej, CO2 , plastikowi itp. są błędne i mają na celu sprawić, by ludzie myśleli, że świat się skończy, jeśli nie sparaliżujemy naszej cywilizacji i nie zniszczymy naszej gospodarki.

Mają teraz negatywny wpływ na przyszłość zarówno środowiska, jak i cywilizacji ludzkiej.

Powiedział, że nową dominującą filozofią jest to, że świat byłby lepszy, gdyby istniało mniej ludzi.

Ale ludzie, którzy to powiedzieli, nie zgłaszali się na ochotników jako pierwsi, którzy odejdą. Zachowują się tak, jakby byli lepsi od innych. Ten rodzaj “dumy” i “zarozumiałości” jest najgorszym z grzechów kardynalnych.

Niedźwiedzie polarne

Zapytany, w jaki sposób Greenpeace wykorzystuje swoje ogromne darowizny, Moore powiedział, że były używane do opłacania “bardzo dużego personelu” (prawdopodobnie ponad 2000), obszernych reklam i programów pozyskiwania funduszy. I praktycznie wszystkie reklamy organizacji dotyczące zbierania funduszy są oparte na fałszywych narracjach, które dokładnie obalił w swoich książkach.

Międzynarodowy traktat w sprawie niedźwiedzi polarnych, podpisany przez wszystkie kraje polarne w 1973 r., aby zakazać nieograniczonego polowania na niedźwiedzie polarne, nigdy nie jest wspominany w mediach, przez Greenpeace lub polityków, którzy twierdzą, że niedźwiedź polarny wyginie z powodu topnienia lodu w Arktyce. W rzeczywistości populacja niedźwiedzi polarnych wzrosła z 6000 – 8000 w 1973 r. do 30 000 – 50 000 obecnie.

Teoria “globalnego ocieplenia” i dwutlenek węgla

Moore stwierdza, że ​​świat ociepla się od około 1700 roku, czyli 150 lat, zanim używaliśmy paliw kopalnych. Moore przedstawił wykres temperatury mierzonej nieprzerwanie przez 350 lat (od 1659 do 2009) w środkowej Anglii.

Jeśli dwutlenek węgla był główną przyczyną ocieplenia, to powinien nastąpić wzrost temperatury wzdłuż krzywej dwutlenku węgla, ale tak nie jest.

Zwrócił uwagę również na fakt, iż rosnący poziom CO2 koreluje ze wzrostem plantacji.

Więcej CO2 jest korzystne dla środowiska i ludzi. Jestem pewien, że hodowcy szklarni emitują więcej CO2 w swoich szklarniach, nawet dwukrotnie, a nawet trzykrotnie w stosunku do dzisiejszej atmosfery. Dzieje się tak, ponieważ prawie wszystkie rośliny rosnące na zewnątrz w naturalnej atmosferze są głodne CO2.

“Energia wiatrowa i słoneczna to pasożyty gospodarki”

Według Moore’a do budowy farm wiatrowych i słonecznych wykorzystuje się ogromne ilości paliw kopalnych w górnictwie, transporcie i budownictwie. W wielu miejscach nie wytwarzają one w ciągu swojego życia prawie wystarczającej ilości energii, jaka jest wymagana do ich budowy i utrzymania.

Energetyka słoneczna i wiatrowa są zarówno bardzo drogie, jak i bardzo zawodne. Sprawiają, że kraj jest biedniejszy, niż gdyby stosowano inne, bardziej niezawodne i mniej kosztowne technologie

“Plastik nie jest toksyczny”

Plastik nie jest substancją toksyczną. Dlatego pakujemy i zawijamy w nią naszą żywność, aby nie uległa skażeniu. Plastik nie staje się magicznie toksyczny, gdy dostanie się do oceanu.

Więcej wypowiedzi Patricka Moore’a w języku angielskim tutaj. Poniżej natomiast krótki materiał wideo autorstwa NASA pod tytułem “Rosnący poziom CO2 zazielenia ziemię”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The Epoch Times

Dziewczynka, Chiny

Chińskie dziecko / Fot. Pixabay

  • KPCh opisała to jako część akcji “wykrywania przestępczości”.
  • Krytycy postrzegają bazy danych, które powstały w jej wyniku, jako środek kontroli społecznej.
  • W kwietniu policja w hrabstwie Nyemo pobrała DNA z całych klas dzieci w trzech oddzielnych przedszkolach bez zgody rodziców.
  • Zobacz też: Szwajcaria: Za “przegrzanie” domu tej zimy nawet 3 lata więzienia

Komunistyczna Partia Chin zbiera próbki DNA od ludzi mieszkających w Tybecie, w tym dzieci w wieku pięciu lat, wynika z nowego raportu Human Rights Watch. W nowym raporcie opublikowanym w poniedziałek, grupa przedstawiła nowe dowody wskazujące na “systematyczne pozyskiwanie DNA” występujące w kraju. KPCh opisała to jako część akcji “wykrywania przestępczości”, chociaż krytycy postrzegają bazy danych, które powstały w jej wyniku, jako środek kontroli społecznej.

Human Rights Watch wyjaśnia:

Nie ma publicznie dostępnych dowodów sugerujących, że ludzie mogą odmówić udziału lub że policja ma wiarygodne dowody postępowania, które mogą uzasadniać takie pobranie.

Wysiłki związane z gromadzeniem DNA rozpoczęły się w 2019 r. w ramach kampanii policyjnej nazwanej “trzema wielkimi” – inspekcja, dochodzenie i mediacja. W tym samym czasie chiński rząd szukał również osób do budowy baz danych DNA w regionie.

Bazy danych

Publicznie dostępne raporty policyjne i artykuły w państwowych mediach dowodzą, że zbiera się DNA w 14 różnych miejscowościach w każdym regionie na poziomie prefektury w Tybetańskim Regionie Autonomicznym (TRA). W raporcie opisano również zbiórki w regionach Tybetu poza granicami TRA. W niektórych przypadkach bazy danych obejmowały nawet pięcioletnie dzieci.

Żadna wieś nie może być pominięta z miasteczka, żadne gospodarstwo domowe nie może być pominięte w wiosce, ani żaden człowiek nie może być pominięty w gospodarstwie domowym.

W kwietniu policja w hrabstwie Nyemo pobrała DNA z całych klas dzieci w trzech oddzielnych przedszkolach bez zgody rodziców.

Tybet znajduje się pod kontrolą Pekinu od czasu jego aneksji ponad 70 lat temu, chociaż Tybetańczycy odrzucają roszczenia terytorialne KPCh.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The National Pulse

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikimedia Commons

  • Poczta Rumuńska wprowadzi dla każdej osoby unikalne kody pocztowe.
  • Zastąpią one dotychczasowe, podzielone geograficznie na miejscowości, ulice lub dzielnice.
  • Jeden z internautów nazwał to “ruchem dystopijnym”.
  • Zobacz też: Duda w Senegalu: Rozmawialiśmy o współpracy militarnej

Poczta Rumuńska wprowadzi dla każdej osoby unikalne kody pocztowe, które zastąpią dotychczasowe, podzielone geograficznie na miasta, ulice lub dzielnice – zapowiedział w wywiadzie dla Radio Romania News Valentin Stefan, dyrektor generalny Rumuńskiej Krajowej Spółki Pocztowej.

Pracujemy nad wdrożeniem jednego kodu pocztowego na osobę. Uważamy, że nadszedł czas, aby zrobić ważny krok cyfrowy i upewnić się, że każda osoba ma swój własny kod pocztowy i niezależnie od tego, gdzie jest dana osoba, listonosz powinien ją znaleźć i zabrać do niej paczkę, jeśli zdecyduje się na ten typ dostawy.

Instytucja wdroży sieć cyfrowych skrzynek pocztowych, które pozwolą ludziom korzystać z odbioru produktów bez uzależnienia od grafiku poczty czy grafiku listonoszy.

Projekt już w toku. Jak każdą większą inwestycję, chcemy to najpierw przetestować. Na początku roku otworzyliśmy kilka lokalizacji, w których testujemy ten produkt, a teraz jesteśmy w trakcie zakupu 3000 skrzynek pocztowych.

“Ruch dystopijny”

Pytany w cytowanym wywiadzie, jak powinna wyglądać nowoczesna poczta, dyrektor placówki odpowiedział, że powinna być szybka i wygodna.

I wreszcie musi być dostosowana do potrzeb ludzi.

Jeden z internautów nazwał to “ruchem dystopijnym”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Digi24.ro

Premier Szwecji Magdalena Andersson

Premier Szwecji Magdalena Andersson / Fot. PAP/EPA/Henrik Montgomery. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Premier Szwecji Magdalena Andersson na konferencji prasowej stwierdziła, że chce oddzielić ceny energii elektrycznej od cen gazu ziemnego.
  • Jest to plan podobny do propozycji premiera Węgier Viktora Orbána.
  • Szwedzki komentator polityczny Arvid Hallén uważa, że ​​działania Andersson są częścią kampanii wyborczej socjaldemokratów.
  • Zobacz też: Ważna decyzja Polski, Estonii, Litwy i Łotwy. Chodzi o wizy dla Rosjan

Nowy plan szwedzkiej socjaldemokratycznej premier Magdaleny Andersson oddzielenia cen energii elektrycznej od cen gazu ziemnego jest uderzająco podobny do propozycji węgierskiego premiera Viktora Orbána, pisze szwedzki dziennik Nyheter Idag.

Ukradła propozycję człowieka, którego inaczej określają jako osobę najbardziej zbliżoną do samego Szatana – węgierskiego premiera Viktora Orbána.

Andersson zorganizowała tydzień temu konferencję prasową, na której wyjaśniła, że ​​porzuci szwedzką kampanię wyborczą, by zamiast tego poświęcić się polityce europejskiej i spróbować stworzyć w UE szeroką koalicję na rzecz niższych cen energii elektrycznej, m.in. poprzez oddzielenie cen energii elektrycznej od rosnących cen gazu ziemnego.

Nie jest rozsądne, aby szwedzkie gospodarstwa domowe i firmy kupowały szwedzką energię elektryczną, która jest tanio produkowana, ale muszą płacić niebotyczne ceny, ponieważ nasze sąsiednie kraje są uzależnione od rosyjskiego gazu. Rosja prowadzi wojnę energetyczną z Europą i musimy odzyskać kontrolę. Oddzielenie cen energii elektrycznej od cen gazu tworzy zupełnie nową linię obrony.

Jednak szwedzkie media przekonują, że propozycja nie jest niczym nowym i została już przedstawiona przez premiera Węgier Viktora Orbána na konferencji prasowej w kwietniu br. Orbán zaproponował kilka środków, aby poradzić sobie z kryzysem energetycznym, w tym oddzielenie ceny energii elektrycznej od ceny gazu w Europie.

“Kampania wyborcza”

Szwedzki komentator polityczny Arvid Hallén uważa, że ​​działania Andersson są częścią kampanii wyborczej socjaldemokratów. Obecnie główna partia antyimigracyjna w kraju, Szwedzcy Demokraci, osiąga wyniki powyżej 20 procent i oczekuje się, że stanie się drugą co do wielkości partią w kraju. Jeśli “centroprawica” po wyborach sprzymierzy się ze Szwedzkimi Demokratami, powstanie koalicja, która może odsunąć partię Andersson od władzy.

W kampanii wyborczej socjaldemokratów brakuje polityki, chodzi prawie wyłącznie o wyeksponowanie Magdaleny Andersson jako silnego lidera.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Georgette Mosbacher

Georgette Mosbacher / Fot. PAP/Marcin Obara. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

W wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” była ambasador przytoczyła niemiecki nacisk na realizację projektu gazociągu Nord Stream 2 i sposób, w jaki przyczynił się on do uzależnienia Europy od rosyjskiej energii, jako czynniki przyczyniające się do ataku Rosji na Ukrainę.

Georgette Mosbacher wyraziła nadzieję, że odbudowa Ukrainy będzie wielką szansą dla krajów Europy Środkowo-Wschodniej, Inicjatywy Trójmorza, państw, które jej zdaniem mają wspólną historię i “można im zaufać”, ponieważ mają bliskie stosunki ze Stanami Zjednoczonymi.

Mosbacher przyznała, że ​​odbudowa Ukrainy będzie ogromnym zadaniem i wymaga wkładu w skali globalnej zarówno kapitału prywatnego, jak i państwowego. Powiedziała też, że Ukraina musi zagwarantować, że środki te zostaną wykorzystane w sposób przejrzysty. 

Mosbacher chwali Polskę

Stwierdziła, że czuje, iż nie poświęca się wystarczającej uwagi temu, jak radzić sobie z Rosją po zakończeniu wojny. Dodała, że ​​jest to myślenie życzeniowe, aby w przypadku utraty władzy przez Putina Rosja “wróciła na drogi demokratyczne”, a Zachód mógłby wrócić do “biznesu jak zwykle”. Oznajmiła też, że polityka UE wobec Rosji była spektakularną porażką, i powinno się zmienić politykę odnośnie energetyki jądrowej. Mosbacher pochwaliła Polskę za to, że “zdała sobie z tego sprawę dużo wcześniej niż inne państwa europejskie”.

Była dyplomatka amerykańska w Polsce powiedziała, że ​​uważa, iż ​​Polska zasłużyła na Pokojową Nagrodę Nobla za reakcję na wojnę na Ukrainie, nazywając polski wysiłek nadzwyczajnym i nalegając na uznanie, poszanowanie, nagłaśnianie i nagradzanie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Viktor Orbán

Viktor Orbán / fot. PAP/EPA/OLIVIER HOSLET Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Węgry odstają pod względem cen gazu dla gospodarstw domowych od reszty Europy.
  • W zeszłym tygodniu Węgry podpisały umowę, która zapewni jeszcze większe dostawy gazu z Rosji.
  • Premier Węgier Viktor Orbán skrytykował stanowisko UE w sprawie sankcjonowania Rosji, argumentując, że europejskie gospodarstwa domowe są tymi, które najbardziej cierpią z powodu sankcji.
  • Zobacz też: Duda w Senegalu: Rozmawialiśmy o współpracy militarnej

Choć w pozostałej części Europy ceny gazu ziemnego gwałtownie rosną, na Węgrzech ceny gazu dla gospodarstw domowych są najniższe, wynika z analizy przeprowadzonej przez Financial Times. Artykuły szczegółowo opisują, w jaki sposób Europa przeżywa kryzys gazowy, który dotyka cały kontynent, ale niektóre kraje zostały dotknięte mocniej niż inne. Na przykład w Wielkiej Brytanii ceny gazu są o 30 procent wyższe niż u jej europejskich sąsiadów.

Węgry odstają pod względem cen gazu dla gospodarstw domowych, a kraj ten znajduje się na samym dole rankingu, który obejmuje między innymi Włochy, Grecję, Niemcy, Hiszpanię, Francję i Estonię. Dostęp Węgier do taniego gazu wynika z prowadzonej przez nie polityki zapewnienia stabilnych i bezpiecznych dostaw energii z Rosji. Chociaż Węgry poparły NATO i potępiły rosyjską inwazję na Ukrainę, rząd argumentował, że węgierskie rodziny i firmy nie powinny ponosić kosztów sankcji.

W zeszłym tygodniu Węgry podpisały umowę, która zapewni jeszcze większe dostawy gazu z Rosji. Minister spraw zagranicznych Węgier Péter Szijjártó stwierdził, że we wrześniu i październiku Gazprom będzie dostarczać na Węgry maksymalnie 5,8 mln m3 gazu ziemnego dziennie.

Podwyższona ilość przyczynia się również do bezpieczeństwa dostaw energii na Węgry i do tego, że nie ma potrzeby wprowadzania ograniczeń w kraju z powodu braku gazu ziemnego.

Premier Węgier Viktor Orbán skrytykował stanowisko UE w sprawie sankcjonowania Rosji, argumentując, że europejskie gospodarstwa domowe są tymi, które najbardziej cierpią z powodu działań Europy. W lipcu Orbán, opisując paneuropejską odpowiedź na rosyjską inwazję na Ukrainę, powiedział:

Na początku myślałem, że po prostu strzeliliśmy sobie w stopę, ale teraz wydaje się, że gospodarka europejska strzeliła sobie w płuca i dlatego teraz z trudem łapie powietrze.

Dla porównania – Niemcy

Tymczasem Niemieckie Zrzeszenie Izb Przemysłowo-Handlowych (DIHK) ostrzega, że niemieckie firmy nie zabezpieczają kontraktów na gaz i energię elektryczną, co powoduje zatrzymanie tamtejszej gospodarki. Prezes DIHK Peter Adrian powiedział:

Coraz więcej firm mówi nam, że w ogóle nie ma już umowy na dostawę energii elektrycznej lub gazu. Kurek jest zakręcony w dosłownym tego słowa znaczeniu. Ale bez energii żadna gospodarka nie może działać.

Niemieckie firmy ostrzegają też, że mogą po prostu wstrzymać produkcję. Prezes Centralnego Związku Rzemiosła Niemieckiego Hans Peter Wollseifer oznajmił:

W branży płynie w naszym kierunku fala niewypłacalności z powodu kryzysu energetycznego. Każdego dnia otrzymujemy telefony alarmowe od firm, które zamierzają wstrzymać produkcję, ponieważ nie są już w stanie opłacać ogromnie zwiększonych rachunków za energię.

Liderzy branży i politycy ostrzegają, że gwałtownie rosnące ceny gazu w Europie mogą wywołać poważne wstrząsy gospodarcze nadchodzącej zimy, w tym zwolnienia, bankructwa, i niepokoje społeczne. Choć na Węgrzech ceny gazu są stosunkowo niskie, nadal rosną wraz z resztą cen w Europie, wywierając presję na przemysł i podsycając inflację.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News