Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Archiwum

Zbrodniarz Jaruzelski

Ojciec Moniki Jaruzelskiej, Wojciech Jaruzelski w 1943 roku trafił do sowieckiej, zorganizowanej przez komunistyczny Związek Patriotów Polskich, Szkoły Oficerskiej w Riazaniu. Po ukończeniu szkoły został dowódcą 5 pułku piechoty. Na froncie, wbrew oficjalnej hagiografii, nie dokonał żadnych bohaterskich czynów. Zapisał się za to troską o komunistyczną polityczną poprawność swoich podwładnych.

W czasie eksterminacji polskich patriotów po II wojnie światowej Jaruzelski dowodził, w ścisłej współpracy z NKWD i UB, z oddziałami walczącymi z żołnierzami wyklętymi. Brał też udział w zabezpieczaniu przez żołnierzy ludowego WP sfałszowanych przez komunistów wyborów w 1947 roku.

Za swoje zasługi dla komunizmu, przełożeni docenili Jaruzelskiego i wysłali go do Centrum Wyszkolenia Piechoty. W tym też czasie Jaruzelski wstąpił do komunistycznej, administrującej okupowaną przez Rosję Polską, PPR. Kolejnym stopniem w karierze Jaruzelskiego była w 1948 roku praca wykładowcy w Wyższej Szkole Piechoty, w 1949 posada Szefa Wydziału w Oddziale Szkół i Kursów Sztabu Wojska Polskiego, w 1950 posada szefa Wydziału Szkół i Kursów Oficerów Zawodowych w Głównym Zarządzie Wychowawczym, gdzie zajmował się indoktrynowaniem żołnierzy w duchu zbrodniczej ideologii komunistycznej, i zwalczaniem praktyk religijnych wśród podwładnych.

W 1956 Jaruzelski został dowódcą 12 Dywizji Piechoty. Karierę zawdzięczał przede wszystkim doskonałym relacjom z Rosjanami. W 1960 roku Jaruzelski został szefem Głównego Zarządu Politycznego WP. Dzięki czemu w wieku 37 lat miał stopień generała dywizji. W 1965 roku Jaruzelski został szefem Sztabu Generalnego WP. Jego kariera była wyjątkowa, przeskoczył kilka szczebli hierarchii i nie miał kompetencji zawodowych do pełnienia odpowiedzialnych funkcji.

W 1968 Jaruzelski przygotowywał agresję wojsk na Czechosłowację, popierał prześladowania i przemoc wobec studentów. Jako Minister Obrony Narodowej wysłał wojsko w celu mordowania robotników polskich w 1970 roku. W ramach we władzach PZPR przyczynił się do wpisania do konstytucji PRL przewodniej roli partii i sojuszu z ZSRR.

Przed wprowadzeniem stanu wojennego Jaruzelski zabiegał o pomoc wojskową Armii Czerwonej i innych komunistycznych wojsk w pacyfikacji Solidarności. Za samodzielne spacyfikowanie Polaków Rosjanie nie szczędzili Jaruzelskiemu pochwał.

W obliczu bankructwa ZSRR i sowieckich kolonii Jaruzelski, zapewne z polecenia Rosjan, wziął aktywny udział w transformacji ustrojowej, która zapewniła mu i innym komunistom dobrobyt i bezkarność w III RP.

Zobacz także: Macron chce odesłać imigrantów na wieś. Francuska prawica krytykuje prezydenta

Monika Jaruzelska

Monika Jaruzelska ukończyła polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. Według Wikipedii „na początku lat 90. współtworzyła miesięcznik »Twój Styl«, w którym przez osiem lat kierowała działem mody i stylizacji. Pełniła funkcję dyrektor kreatywnej i członkini zarządu grupy kapitałowej, w której skład wchodziły m.in. przedsiębiorstwo jubilerskie W. Kruk i dom mody Deni Cler” Publikowała w różnych mediach. „W listopadzie 2019 we współpracy z redakcją »Super Expressu« uruchomiła swój kanał „Towarzyszka Panienka””. „Jest członkinią rady Fundacji Archiwum Dokumentacji Historycznej PRL. […] W wyborach samorządowych w 2018, startując z listy SLD Lewica Razem, zdobyła mandat radnej m.st. Warszawy”.

Jabłonowski

Niespełniony aktor Wojciech Olszański/Aleksander Jabłonowski (noszący nazwisko jak rabin Awram Olszański z Bracławia), który ma być kolejnym gościem Jaruzelskiej, wraz ze swoim partnerem, zapowiada, że jak dojdą do władzy, to zorganizują Noc Długich Noży i Noc Kryształową, czyli mordowanie kamratów gejów i Żydów – z rozkazu Hitlera podczas jednej z akcji zabito jego partyjnych kamratów nazistów gejów, a podczas drugiej akcji Żydów.

Noc długich noży (Nacht der langen Messer) Hitler polecił przeprowadzić SS i Wermachtowi w nocy z 29 na 30 czerwca 1934. Ofiarą Nocy długich noży padli głównie kamraci partyjni geja Hitlera z NSDAP związani z dowódcą partyjnych nazistowskich bojówek (brunatnych koszul) SA, nie ukrywającym swojego homoseksualizmu, Ernstem Röhmem. W czasie nocy długich noży zabito od 74 do 85 osób i aresztowano ponad tysiąc. Nocą długich noży Hitler chciał uwolnić nazistów od wizerunku ruchu gejowskiego (co podkreślali przez lata jego przeciwnicy z niemieckiej socjaldemokracji) i zlikwidować konkurencję w walce o władzę nad nazistami.

Noc kryształowa (Kristallnacht), czyli pogrom Żydów w nazistowskich Niemczech Hitler polecił przeprowadzić nocą z 9 na 10 listopada 1938. W czasie nocy kryształowej naziści z polecenia Hitlera zabili 91 niemieckich Żydów, spalili 171 niemieckich synagog, zniszczyli i rozkradli 7500 sklepów należących do niemieckich Żydów i 171 mieszkań niemieckich Żydów, zniszczyli cmentarze niemieckich Żydów i wysłali do obozów 26.000 niemieckich Żydów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tadeusz Dolega-Mostowicz

Tadeusz Dolega-Mostowicz / Fot. Wikipedia

Tadeusz Dołęga-Mostowicz urodził się 10 sierpnia 1898 w Okuniewie na Witebszczyźnie w polskiej szlacheckiej rodzinie. Po ukończeniu wileńskiego gimnazjum w 1915 rozpoczął studia prawnicze w Kijowie. Został członkiem działającej w konspiracji Polskiej Organizacji Wojskowej. Rewolucja bolszewicka przerwała jego studia i odebrała jego rodzinie majątek. Po długotrwałej ucieczce z Rosji bolszewickiej dotarł do odrodzonej Polski. Po I wojnie wstąpił na ochotnika do Wojska Polskiego, walczył z bolszewikami w wojnie 1920 roku, przeszedł do cywila w 1922 roku.

Zobacz także: TikTok cenzuruje profesora. Murzyn – Lewacy nienawidzą tego słowa

Znienawidzony przez bandytów z sanacji

Do zamachu majowego pracował w ziemiańskim, chadeckim, bliskim narodowej demokracji, dzienniku „Rzeczpospolita” (pracę zaczynał jako zecer i posłaniec, skończył jako główny publicysta). We wrześniu 1927 z zemsty za pisanie prawdy o patologiach sanacyjnej dyktatury bojówka wojskowych zwolenników dyktatury Piłsudskiego usiłowała go zabić (porwany w Warszawie, skatowany do nieprzytomności w podwarszawskim lesie, wrzucony do glinianki, cudem nie utonął i został uratowany przez przechodzącego mieszkańca wsi).

Jego powieść „Kariera Nikodema Dyzmy”, w której opisał patologie sanacyjnej dyktatury, w 1932 stała się ogromnym sukcesem. Kolejne kilkanaście powieści potwierdziło jego talent i popularność wśród czytelników.

Pisywał w piśmie związanym z ONR

Tadeusz Dołęga-Mostowicz był publicystą tygodnika „Prostu z mostu” związanego z Obozem Narodowo Radykalnym. Na łamach tego tygodnika pisywał też Adam Doboszyński, Kornel Makuszyński, Karol Hubert Rostworowski, ksiądz Marceli Godlewski (działacz nacjonalistyczny, krytyczny wobec dominacji Żydów w II RP, zasłużony podczas wojny ratowaniem Żydów z warszawskiego getta), ksiądz Stanisław Trzeciak (uznawany przez lewicę za autora niezwykle antysemickich książek, zamordowany przez Niemców podczas II wojny światowej) i zamordowany przez Niemców w Auschwitz święty ojciec Maksymilian Kolbe (którego publicystyka antymasońska i krytyczna wobec Żydów była powodem licznych oskarżeń o antysemityzm). W „Prosto z mostu” pisali też: Wojciech Wasiutyński, Jan Mosdorf (założyciel ONR zamordowany przez Niemców w Auschwitz), ojciec Józef Maria Bocheński, Gałczyński, Jerzy Waldorff.

Antysanacyjne felietony

Nakładem wydawnictwa Dialog ukazał się zbiór publicystyki Tadeusza Dołęgi-Mostowicza „Zły system. Teksty niewydane”. Lektura szokująca. Po pierwsze niezwykle aktualna, opisywane patologie ustrojowe ciągle nękają Polskę. Po drugi ukazująca, że byli w Polsce publicyści, którzy byli świadomi zagrożenia sowieckiego i niemieckiego (czego świadomi nie byli politycy Piłsudskiego). Po trzecie bardzo niewygodna dla współczesnych epigonów szkodnika Piłsudskiego (Tadeusz Dołęga-Mostowicz był jednym z wielu polskich publicystów i polityków prześladowanych przez sanacyjną klikę). W wydanym nakładem wydawnictwa Dialog zbiorze publicystyki Tadeusza Dołęgi-Mostowicza „Zły system. Teksty niewydane” zawarte są felietony z „Rzeczpospolitej” (której właścicielem by prześladowany przez sanacyjnych bandytów wielki polski bohater Wojciech Korfanty).

Tolerancja sanacji dla komunizmu i sowieckiej agentury

W swoich felietonach Tadeusz Dołęga-Mostowicz ubolewał, że władze tolerują działalność antypolskiej agentury prowadzącej w Polsce burdele, które służą do korumpowania wojskowych i zdobywania materiałów kompromitujących na polityków. Publicystę bulwersowało to, że dowódcy wojskowi nie widzą problemu w tym, że ich podwładni są klientami luksusowych burdeli, na których nie jest ich stać (więc zapewne usługi świadczone są im w zamian za coś innego niż pieniądze).

Tadeusz Dołęga-Mostowicz w swoich felietonach opisywał, jak Rosja sowiecka oficjalnie buduje organizacje terrorystyczne w Polsce i dąży do likwidacji państwa polskiego, Polacy wierzą w sowiecką propagandę, władze niszczą polską przedsiębiorczość podatkami, lewica wsparła sanacyjną dyktaturę, w sanacyjnej Polsce bezkarnie rewolucję bolszewicką przygotowują komuniści (podczas gdy sanacja prześladuje polskich patriotów), pieniądze samorządu idą na szerzenie komunistycznej propagandy w samorządowych instytucjach kultury, oraz to jakim zagrożeniem dla bytu państwa polskiego są Niemcy.

Dla publicysty olbrzymim problemem była emigracja Polaków z Polski, bo polska emigracja „składa się […] niemal bez wyjątków z obywateli najbardziej czynnych, pracowitych”. Publicysta w swych tekstach opisywał groteskowy „kult krewnych i powinowatych różnych sławnych i zasłużonych ludzi”. Domagał się asertywności Polski w polityce międzynarodowej. Nieustannie przestrzegał przed niemieckim i rosyjskim zagrożeniem. Zdaniem publicysty sowieci przygotowują „całkiem jawnie rewolucje w Polsce i dążą do anektowania naszego państwa”.

Sanacyjne niszczenie Polski

Sanację Tadeusz Dołęga-Mostowicz oskarżył, o nieposiadanie poparcie społecznego, awansowanie osób bez wykształcenia, czystki (wyrzucenie kompetentnych urzędników i wojskowych nie przynależnych do sanacyjnej kliki), wykorzystywanie wojska i policji do zbrodni politycznych, upowszechnienie chamstwa w polityce, groteskowość ceremoniału, tolerowanie antypolskiej i pro sowieckiej działalności posłów brytyjskiej Partii Pracy w Polsce, nepotyzm, rozkradanie majątku narodowego, terror polityczny, zwalczanie wolności słowa, cenzurę, patologie, bezideowość, zainteresowanie tylko władzą, a nie dobrem Polski, zniszczenie demokracji, sowietyzacje polskiej administracji.

Tadeusz Dołęga-Mostowicz oskarżał sanację o tolerancje dla: lewicowego terroryzmu, upadku kultury, ogłupiania Polaków, szerzenia pornografii, przestępczości kryminalnej, o „chuligaństwo, nocne napady, masakry, morderstwa, denuncjacje i rugi, protekcje”, podwyżkę cen telefonów, by ograniczyć rozwój telekomunikacji (by można było łatwo dzięki małej ilości abonentów podsłuchiwać telefony).

Zdaniem Tadeusz Dołęga-Mostowicz nie było żadnych pozytywnych efektów sanacji, a „sanacja wyobraża sobie państwo jako szereg agend do opanowania i kierowani, i to nie w myśl woli czy pragnień narodu […] a według mafijnego szablony zakonspirowanej hierarchii”. By zrealizować ten plan, sanacja wywaliła z administracji fachowców i obsadziła urzędy swoimi niekompetentnymi ignorantami. Według publicysty prócz chęci władzy nie łączyło różnych nurtów sanacji.

Dla Tadeusza Dołęgi-Mostowicza (zniszczona przez sanację) „demokracja jest nakazem rozwoju życia gospodarczego, jest warunkiem społecznego rozwoju kultury”. Według pisarza Rosja sowiecka osiedla przy granicy z Polską Żydów, bo są oni „pewnym i lojalnym elementem komunistycznym, który w razie wojny mógłby dać gwarancje współdziałania z Armią Czerwoną”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Brygada Świętokrzyska NSZ - IPN

Brygada Świętokrzyska NSZ / Fot. IPN

NSZ współtworzył też Związek Jaszczurczy oraz żołnierze innych formacji. W szeregach NSZ walczyło 100.000 żołnierzy. Konspiracja ruchu narodowego liczyła więc w obu nurtach 200.000 żołnierzy. NSZ miał doskonale rozwinięty wywiad, dysponował znacznymi ilościami uzbrojenia, bardzo wiele wysiłku włożył w szkolenia wojskowe i rozwój podziemnego czasopiśmiennictwa.

Celem NSZ była: walka z niemieckim i rosyjskim okupantem, odzyskanie przez Polskę niepodległości, ekspansja terytorialna Polski na zachodzie (granice na Odrze i Nysie Łużyckiej) i wschodzie (granica zgodna z Traktatem Ryskim), wprowadzeniu modelu prezydenckiego, rozwój samorządności, ochrona rodziny, oparcie życia społecznego na nauczaniu Kościoła katolickiego, oparcie gospodarki na własności prywatnej.

NSZ przez cały okres okupacji nie chciały się podporządkować AK (zdominowanej przez sanację, odpowiedzialną za autorytaryzm i klęskę wrześniową). Inaczej niż AK, NSZ nie miały złudzeń co do tego, że Armia Czerwona jest okupantem i nie ma zamiaru wesprzeć polskich dążeń narodowowyzwoleńczych. NSZ spotkały się szczególną nienawiścią niemieckiego i rosyjskiego okupanta.

NSZ ze wszystkich swych sił przeciwstawiały się budowie komunistycznego totalitaryzmu na ziemiach polskich. Po wojnie narodowcy byli masowo mordowani przez komunistycznych kolaborantów Rosji. Monstrualne kłamstwa szkalujące NSZ są do dziś kolportowane przez środowiska lewicowe i pseudoliberalne, wyrosłe ze środowisk komunistycznych.

Z artykułu Rafał Sierchuła zamieszczonego na stronie IPN można się dowiedzieć, że „Organem politycznym sterującym działaniami NSZ była Tymczasowa Narodowa Rada Polityczna (TNRP), której wydziałem wojskowym kierował August Michałowski „Roman”. W skład TNRP wchodzili działacze Wojennego Zarządu Głównego Stronnictwa Narodowego (secesjoniści z SN) i Organizacji Polskiej (tajna organizacja kierująca konspiracją narodowo-radykalną, której jawnymi strukturami były m.in. Grupa „Szańca” i OW ZJ). Oprócz NSZ powołano również do życia polityczną organizację pracy cywilnej – Służbę Cywilną Narodu (SCN) – będącą zalążkiem przyszłej administracji państwowej i policji.

Zobacz także: 80. rocznica powstania NSZ. Organizatorzy proszą o wsparcie

Jedna z największych organizacji konspiracyjnych

NSZ należały do największych organizacji konspiracyjnych w okupowanej Polsce. We wrześniu 1943 r. liczyły około 73 tys. oficerów i żołnierzy, w kwietniu 1944 r. – około 90 tys. Pod względem wojskowym dzieliły się na sekcje, drużyny, plutony, kompanie, pułki i brygady. Dysponowały również licznymi szkołami podchorążych, z których korzystały inne organizacje konspiracyjne.

Najważniejsze piony w walce z okupantem stanowiły wywiad i propaganda. Działaniami wywiadu NSZ kierował II Oddział Sztabu – Centralna Służba Wywiadowcza (CSW). Zajmował się on zbieraniem materiałów dotyczących całokształtu życia pod okupacją niemiecką. CSW podzielona była referaty zajmujące się wywiadem wojskowym, przemysłowym, komunikacyjnym, ogólnopolitycznym, sprawami narodowościowymi, antykomunistycznym oraz kontrwywiadem. W skład CSW wchodził również Wywiad „Z”, utworzony na początku wojny przez „ZJ”, który przekazywał szczegółowe informacje o działalności niemieckiej na terenach polskich wcielonych do III Rzeszy oraz w tzw. starej Rzeszy. Informacje wywiadowcze NSZ niejednokrotnie przesyłane były wywiadowi AK.

Działaniami propagandy natomiast zajmował się Wydział Oświatowo-Wychowawczy. Na szczeblu centralnym, w okręgach i powiatach wydawano ponad sto pism konspiracyjnych. Ponadto na potrzeby szkolenia wojskowego wydrukowano ponad 20 podręczników i instrukcji, książki z zakresu literatury pięknej (Dywizjon 303 Arkadego Fiedlera), naukowe (Polskie prawo administracyjne Stanisława Kasznicy), wiele książek oraz opracowań politycznych i programowych. […]

NSZ zmuszone były oprzeć swoją działalność finansową na funduszach zdobywanych w akcjach ekspropriacyjnych na instytucje okupacyjne oraz na darowiznach członków organizacji i sympatyków. Dodatkowym źródłem funduszy była produkcja fałszywych dokumentów tożsamości, zaświadczeń, kartek żywnościowych rozprowadzanych na „czarnym rynku”. […]

W momencie powstania NSZ rozpoczęły tworzenie oddziałów partyzanckich. Początkowo składały się one z ludzi „spalonych” w konspiracji, później do oddziałów trafiali na przeszkolenie praktyczne elewi szkół podchorążych i podoficerskich. Działalność partyzancka polegała na wykonywaniu akcji dywersyjnych, zdobywaniu broni, zaopatrzenia, pieniędzy oraz na ochronie ludności cywilnej przed bandami rabunkowymi i oddziałami komunistycznymi. […] W obawie przed represjami ze strony okupanta Komenda Główna NSZ wydała formalny zakaz informowania o wykonywanych przez swoje oddziały akcjach bojowych w prasie organizacyjnej. […] W rezultacie część akcji NSZ do dziś pozostaje wciąż nieznana.

Uznawali rząd londyński

Pomimo że do 1944 r. NSZ nie były częścią Armii Krajowej, uznawały one zwierzchnictwo Rządu Polskiego w Londynie i Naczelnego Wodza. Od momentu powstania prowadziły rozmowy z kierownictwem KG AK w celu unormowania stosunków pomiędzy obiema organizacjami. 7 marca 1944 r. podpisano zaś umowę scaleniową. Umowa gwarantowała NSZ dużą autonomię w strukturach AK, prawo do prowadzenia własnej propagandy i werbunku. […] Umowy scaleniowej nie zaakceptowała cześć przywódców politycznych i wojskowych, która wywodziła się z Grupy „Szańca” i „ZJ”. […] W wyniku rozłamu powstały dwie organizacje NSZ: jedna scalona z AK (NSZ-AK) i druga samodzielna (NSZ-ZJ). […]

Największą jednostką partyzancką NSZ była utworzona na Kielecczyźnie 11 sierpnia 1944 r. Brygada Świętokrzyska. […] W wyniku ofensywy wojsk sowieckich w styczniu 1945 r. Brygada rozpoczęła marsz na Zachód (przez Śląsk, Protektorat Czech i Moraw). […]

Przemarsz początkowo możliwy był dzięki uzgodnieniom z lokalnymi dowódcami Wehrmachtu. Strona niemiecka nakłaniała dowództwo Brygady do wspólnego wystąpienia na froncie przeciwko Armii Czerwonej. Polacy argumentowali swą odmowę tym, że jednostka partyzancka jest nieprzystosowana do walk frontowych. Po skierowaniu zgrupowania do ośrodka w Rozstání (Czechy) dowódca Brygady w porozumieniu z Niemcami wysłał kilka grup dywersyjnych do Polski. Równocześnie nawiązał kontakty z podziemiem czeskim oraz wysłał emisariuszy do wojsk alianckich. Podczas marszu na Zachód liczebność Brygady zwiększyła się do 1417 żołnierzy. Do jednostki przyłączali się polscy jeńcy z oflagów i stalagów oraz zbiegli robotnicy przymusowi. Po nawiązaniu kontaktu z armią amerykańską Brygada Świętokrzyska oswobodziła niemiecki obóz koncentracyjny w Holiszowie (5 maja 1945 r.) i walczyła u boku jednostek amerykańskich z Niemcami. Na skutek sprzeciwu Brytyjczyków jednostki nie włączono do II Korpusu PSZ, została ona rozformowana i włączona do Kompanii Wartowniczych przy armii amerykańskiej na terenie amerykańskiej strefy okupacyjnej w Niemczech.

NZW

Po rozwiązaniu AK, w lutym 1945 r. działacze Stronnictwa Narodowego rozpoczęli tworzenie nowej formacji wojskowej – Narodowego Zjednoczenia Wojskowego. W jego skład weszły oddziały NOW i NSZ scalone uprzednio z AK. Głównym celem politycznym i militarnym NOW była walka o niepodległość Polski, utrzymanie granic wschodnich z 1939 r. i zwalczanie okupacji komunistycznej. Formacja działała w oddziałach regularnych do 1946 r. Równolegle do początku 1946 r. działały lokalne struktury NSZ-ZJ oraz oddziały posługujące się nazwą NSZ. Do ich zwalczania użyto przeważających sił UB i KBW, które od zakończenia wojny z Niemcami były wspomagane przez regularne oddziały WP i sowieckie pułki NKWD. […]

W okresie PRL Narodowe Siły Zbrojne były fałszywie oskarżane przez propagandę komunistyczną o mordowanie Żydów, kolaborację z Niemcami i rozpętanie tzw. wojny domowej. W latach 1945–1956 odbyły się liczne procesy polityczne, w których żołnierze i oficerowie NSZ skazywani byli na kary śmierci lub długoletnie więzienia. Prześladowania żołnierzy NSZ trwały do lat 80. XX wieku”.

W wywiadzie dla portalu „Dzieje pl” dr hab. Tadeusz P. Rutkowski stwierdził, że „jednym z najcenniejszych elementów dorobku polityków związanych z Narodowymi Siłami Zbrojnymi było wysunięcie hasła granic Polski na Odrze i Nysie Łużyckiej. Postulat ten wynikał z tradycji politycznej Narodowej Demokracji, która była bardziej skierowana na Zachód i doceniała konieczność zabezpieczenia Polski od strony Niemiec. Już przed wojną narodowcy podnosili konieczność odzyskania „ziem macierzystych””.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Porozumienie ws. elektrowni jądrowej

Polsko-amerykańskie porozumienie ws. elektrowni jądrowej / Fot. Twitter

W ambasadzie Stanów Zjednoczonych w Warszawie doszło w poniedziałek do podpisania porozumienia pomiędzy Westinghouse Electric Company, a 22 polskimi przedsiębiorstwami ws. współpracy przy budowie elektrowni jądrowej w naszym kraju,

Umowy podpisane w obecności ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce Marka Brzezinskiego dotyczą, jak podano, współpracy w zakresie potencjalnej budowy sześciu reaktorów AP1000 w ramach realizacji Programu Polskiej Energetyki Jądrowej oraz przyszłych projektów z wykorzystaniem technologii AP1000 w regionie Europy Środkowo-Wschodniej.

Zaangażowanie polskich firm i przemysłu w tworzenie sektora jądrowego w kraju jest dla nas kluczowe. Te porozumienia otwierają możliwości współpracy nie tylko przy polskim projekcie, ale także potencjalnie w całym regionie Europy Środkowo-Wschodniej

– powiedział prezes Westinghouse w Polsce Mirosław Kowalik.

Podpisanie umów pomiędzy Westinghouse a polskimi dostawcami jest kolejnym kluczowym krokiem w strategicznym partnerstwie amerykańsko-polskim w zakresie energii jądrowej. W ciągu najbliższych kilkudziesięciu lat projekt ten stworzy tysiące miejsc pracy w Polsce i pomoże zdobyć doświadczenie, które może być wykorzystane do realizacji podobnych projektów na całym świecie

– zaznaczył z kolei amerykański ambasador Mark Brzezinski.

Czytaj więcej: Rosja twierdzi, że rurociąg do Chin zastąpi Nord Stream 2

Polsko-amerykańskie porozumienie

Porozumienia podpisane przez Westinghouse 19 września 2022 r., dotyczące długoterminowej współpracy w Polsce i w regionie, zostały zawarte trzema firmami.

Kersten – dostawca rozwiązań w gięciu elementów stalowych i aluminiowych. Famur Famak – dostawca kompletnych systemów obsługi i magazynowania materiałów sypkich oraz pojedynczych maszyn. Mostostal Puławy – spółka specjalizuje się w produkcji i montażu konstrukcji stalowych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wnp.pl, twitter.com

Wspólne obchody 80. rocznicy powstania NSZ

80. rocznica powstania Narodowych Sił Zbrojnych / Fot. Twitter

  • Fundacja Capital oraz Marsz Niepodległości zapraszają 24 września na wspólne obchody 80. rocznicy powstania Narodowych Sił Zbrojnych.
  • Organizatorzy proszą wszystkich ludzi dobrej woli o potrzebne wsparcie finansowe.
  • Środki zostaną przeznaczone na opłatę lokalu oraz innych rzeczy potrzebnych do organizacji tego przedsięwzięcia.
  • Zobacz także: Obchody 80. rocznicy powstania NSZ. Konferencja i rajd pieszy

Już jutro tj. 20 września obchodzić będziemy 80. rocznicę założenia Narodowych Sił Zbrojnych, gdzie podczas II wojny światowej członkowie tej organizacji podziemnej walczyli w ramię, w ramię z Armią Krajową przeciwko niemieckiemu i rosyjskiemu okupantowi.

Gdy zbliżała się klęska Niemiec za głównego wroga NSZ obrało Związek Sowiecki roszczący sobie prawa do połowy powojennej Polski. To również m.in. członkowie tej formacji walczyli przeciwko sowieckiej agenturze zarówno politycznej i wojskowej.

Pierwszym komendantem był płk. Ignacy “Czesław” Oziewicz. Warto przypomnieć, że 5 października 1943 r. został wysłany do obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu, a w styczniu 1945 r. ewakuowany do Flossenburga.

Czytaj więcej: IX Rajd pieszy szlakiem walk NSZ. Ruszyły zapisy

Organizatorzy proszą o wsparcie

Z tej okazji 24 września stowarzyszenie Marsz Niepodległości oraz fundacja Capital zorganizują obchody 80. rocznicy powstania NSZ. Z tej okazji przedstawiciele tych organizacji proszą wszystkich dobrej woli o wsparcie finansowe, za które zostanie opłacony lokal, okolicznościowy artysta, obsługa medialna wydarzenia oraz ulotki promocyjne. Dobrowolne składki na ten cel można składać na stronie zbiórki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

medianarodowe.com, twojazbiorka.pl

TikTok w telefonie komórkowym

TikTok w telefonie komórkowym / Fot. Pixabay

  • Niestety prezesowi Instytutu Lema Maciejowi Kaweckiemu nie udała się próba obrony prof. Jerzego Bralczyka.
  • Polski naukowiec wyjaśniał znaczenie słowa “murzyn”, jednak TikTok usunął go z profilu.
  • Chińskie medium społecznościowe odebrało to jako mowę nienawiści.
  • Zobacz także: Protesty w Armenii. “USA i Europa naszą ostatnią nadzieją”

Chiński portal społecznościowy tak jak jego zachodni odpowiednicy, cenzuruję na modłę liberalno-lewicowego świata pseudopostępowego. Tym razem TikTok zablokował wykład prof. Jerzego Bralczyka na temat słowa murzyn, który budzi wśród lewicy negatywne skojarzenia.

A jednak radość była przedwczesna. TikTok znów zablokował wykład prof. Jerzego Bralczyka za użycie w nim słowa „murzyn”. Choć Pan Profesor tłumaczy w nim, że słowo to nie miało kiedyś pejoratywnego znaczenia a wykład ma formę pięknie akademicką. Nie ogarniam tego świata

– poinformował Maciej Kawecki.

TikTok cenzuruje profesora

Prezes Instytutu Lema kilka dni temu napisał o całej sytuacji domagając się odblokowania filmu. Plan ten na kilkanaście/kilkadziesiąt godzin się powiódł, gdyż został odblokowany, jednak ostatecznie misja ta się nie powiodła.

Wolność słowa na TikTok w Polsce. Wykład prof. Bralczyka o feminatywach został uznany za obelgę a mój film usunięty. Absolutnie tego tak nie zostawię

– napisał kilka dni temu.

Czytaj więcej: Pogrzeb Elżbiety II. “Całkowicie poświęciła się służbie Wielkiej Brytanii i korony”

Postępy, postępu lewicowych radykałów

Popularna na Twitterze użytkowniczka Haitanka, która jest czarnoskórą osobą polskiego pochodzenia nie ukrywa swojego zdziwienia. Jej zdaniem w słowie “murzyn/ka” nie ma nic obrażającego o negatywnym nacechowaniu.

My na Haiti i w Republice Dominikany bardzo często używamy słowa „Morena” (Murzynka jest dla mnie taka sama) może być osobą o mieszanej rasie. Morena może być osobą o oczywistym afrykańskim pochodzeniu (w tym jasną lub ciemną karnację, kręcone, falowane, a nawet proste włosy). To słowo jest zwykle używane jako komplement

– tłumaczyła Haitanka o polskim pochodzeniu.

Podobnego zdania są inni internauci, którzy zauważyli, że lewicowo-liberalna rewolucja kulturowa nie zamierza pytać się o zdanie osoby czarnoskóre, siejąc propagandę tzw. równości, a tak naprawdę niszcząc dziedzictwo językowe i kulturę danych społeczności.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Marsz dla Życia przeszedł ulicami Berlina

Marsz dla Życia w Berlinie / Fot. Twitter

Demonstranci zebrali się w sobotę przy Bramie Brandenburskiej. W manifestacji wzięli udział zarówno mieszkańcy Berlina, jak i przyjezdni z innych stron Niemiec oraz z innych krajów. W demonstracji wzięli udział również politycy z AfD, CSU i CDU.

Na trasie marszu ustawiły się grupki radykalnych lewicowców. Ekstremiści wykrzykiwali hasła proaborcyjne, antychrześcijańskie oraz antypaństwowe.

Tego samego dnia Marsz dla Życia odbywał się również w Zurychu w Szwajcarii, gromadząc około tysiąca uczestników.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

jungefreiheit.de, kath.net

Janusz Wojciechowski

Janusz Wojciechowski / Fot. PAP/EPA

W rozmowie z radiem RMF FM komisarz unijny ds. rolnictwa Janusz Wojciechowski wyjaśnił, że ws. rekomendacji dot. wstrzymania pieniędzy dla Węgier nie było żadnego głosowania, bo takie sytuacje na kolegium komisarzy zdarzają się niesłychanie rzadko.

Ostatnie, wyjątkowe głosowanie odbyło się w sprawie akceptacji polskiego Krajowego Planu Odbudowy. Decyzja ws. Węgier została podjęta na zasadzie konsensusu, można było jedynie złożyć zdanie odrębne.

Nie było powodu, aby tutaj wyrażać jakiś spektakularny sprzeciw. Węgry nie potrzebowały Reytana

– stwierdził komisarz unijny ds. rolnictwa.

Budapeszt współpracuje z KE i jest na dobrej drodze do porozumienia w sprawie mechanizmu warunkowości i w sprawie KPO

– wyjaśnił Janusz Wojciechowski.

Już od kilku dni słuchać w Komisji Europejskiej, że Bruksela liczy na szybkie porozumienie z Węgrami, które obiecały wiele ustępstw.

Czytaj więcej: Turcja wykorzystuje słabość Rosji? Konflikt azersko-ormiański budzi domysły

Czy Polsce grozi odebranie funduszy unijnych?

Wojciechowski pytany przez korespondentkę RMF FM, czy swoją postawę konsultował się z Warszawą lub Budapesztem, zasłonił się tajemnicą. Zwrócił jednak uwagę, że jego stanowisko było takie samo jak węgierskiego komisarza, który również nie protestował.

Komisarz zapewnił, że Polsce nie grozi odebranie unijnych funduszy. Jak tłumaczył, wobec naszego kraju nigdy nie formułowano zarzutów dot. korupcji, a sprawy sądownictwa nie przełożą się na kwestie budżetowe, czyli nie będą podstawą do uruchamiania mechanizmu praworządności. Innymi słowy – polskie fundusze spójności i rolne są niezagrożone mechanizmem warunkowości. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Emmanuel Macron

Emmanuel Macron / Fot. PAP/EPA/AHMED JALIL. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Francji Emmanuel Macron zapowiedział ostatnio, że imigranci mogą zostać rozlokowani po wsiach.
  • W jego przekonaniu miałoby to rozwiązać kryzys demograficzny w mniejszych miejscowościach.
  • Francuska prawica jasno sprzeciwiła się tym kontrowersyjnym zamierzeniem.
  • Ich zdaniem taka polityka doprowadzi do nieuchronnej katastrofy.
  • Zobacz także: Unijna komisja śledcza w Polsce. Chodzi o izraelski Pegasus

Lider narodowców i francuskiej prawicy Marine Le Pen zadeklarowała w mediach społecznościowych, że będzie się sprzeciwiać temu szaleństwu. Krytykę wyraził także stojący na czele antyimigranckiego ruchu Rekonkwista Eric Zemmour.

Emmanuel Macron mówi głośno i wyraźnie, że wielkie zastąpienie rodowitych Francuzów przez imigrantów z Afryki jest według niego koniecznością

– stwierdził Eric Zemmour lider ruchu Rekonkwista.

Oburzenia nie krył również członek partii Republikanów Bruno Retailleau, który uważa, że taka polityka nieuchronnie doprowadzi do katastrofy. Zdaniem kandydata na szefa tej partii Erica Ciottiego propozycja Macrona jest herezją i tchórzostwem.

Kontrowersyjna decyzja dotycząca relokacji imigrantów

W trakcie czwartkowego wystąpienia Emmanuel Macron zaproponował rozmieszczenie imigrantów w wiejskich gminach, które od lat borykają się z kryzysem demograficznym. Zdaniem szefa państwa, ta decyzja mogłaby usprawnić integrację społeczną imigrantów z lokalną ludnością.

Warunki będą tam o wiele lepsze niż na gęsto zaludnionych obszarach, gdzie nawarstwiają się problemy gospodarczo-społeczne, i gdzie klasy, w których często jest kilkunastu zagranicznych uczniów, są przepełnione

– wyjaśnił prezydent Francji Emmanuel Macron.

Prezydent Francji przekonywał, że jego pomysł jest także szansą dla obszarów wiejskich.

Czytaj więcej: Korwin-Mikke: Gwałt na ośmiolatce nie powinien być karany przez państwo

Zielonych zbulwersował wyłącznie skuter

To koleja krytyka, z jaką w ostatnim czasie mierzy się Emmanuel Macron. Miesiąc temu prezydent Francji został uznany przez ekologów za eko-hipokrytę. Na początku sierpnia polityk został przyłapany na jeździe na skuterze wodnym kilka tygodni po tym, jak wezwał swoich rodaków do oszczędzania energii.

To potwierdza uporczywe wrażenie, że nie rozumie zmian klimatycznych. A w dzisiejszych czasach przestępstwem jest nie rozumieć tego

– powiedziała poseł Zielonych Sandrine Rousseau.

Jeden z posłów z partii Macrona z La République En Marche przyznał tabloidowi “Voici”, że nie dowierzał, kiedy zobaczył zdjęcia prezydenta na skuterze.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

polskieradio24.pl, dailymail.co.uk

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Wiceminister sprawiedliwości Michał Woś zapowiedział reformę więziennictwa.
  • Przyszłe zmiany obejmą bardziej zdecydowane podejście do bezpieczeństwa funkcjonariuszy Służby Więziennej.
  • Odebrane zostaną niektóre przywileje osadzonych, które nie są pilnej potrzeby.
  • Zniknie również czas między uprawomocnieniem się wyroku, a stawieniem się osadzonego w więzieniu.
  • Osadzeni będą wkrótce wykorzystywani do usuwaniu skutków klęsk żywiołowych.
  • Zobacz także: W Niedzielę w Krakowie Marsz dla Życia i Rodziny. Gdzie? O której godzinie?

To największa nowelizacja prawa związanego z więziennictwem od 30 lat. Nie będzie już tak, że przywileje czy wygoda więźniów są ważniejsze niż bezpieczeństwo funkcjonariuszy

– podkreślił wiceminister sprawiedliwości.

Michał Woś z resortu sprawiedliwości wytłumaczył, że zmiany w więziennictwie dotyczą funkcjonariuszy Służby Więziennej oraz osadzonych. Wiceminister sprawiedliwości wyjaśnił, że przede wszystkim likwidowane są nieuzasadnione przywileje skazanych.

Osadzeni nie będą już omijać kolejek do lekarzy specjalistów, a dotychczas mieli priorytet i byli przyjmowani jako pierwsi

– dodał Michał Woś.

Koniec z nieuzasadnionymi skargami

Wiceminister zapowiedział też rezygnację z rozpatrywania absurdalnych skarg więźniów, jak np. na treść gazetki ściennej sprzed lat. Poinformował, że w ubiegłym roku na kilkadziesiąt tysięcy skarg zaledwie 200 było zasadnych.

Ograniczamy także możliwość codziennego korzystania z telefonu. Ukrócimy również plagę unikania odbycia kary przez osoby skazane prawomocnym wyrokiem

– wyjaśnił.

Podał przy tym dane z 2021 roku, z których wynika, że zaledwie 4 proc. skazanych dobrowolnie stawiało się do odbycia kary.

Czytaj więcej: Narodowy Marsz dla Życia i Rodziny przeszedł ulicami Warszawy

Natychmiastowe wykonanie wyroku.

Woś przypomniał, że dotychczas było tak, że po uprawomocnieniu się wyroku, sąd wyznaczał termin na dobrowolne stawienie się w więzieniu. Okazywało się, że z takiego zaproszenia korzystał nikły procent skazanych, a część z nich wolała np. uciec z kraju.

Dopiero gdy skazany się nie stawił, wysyłano policję, ale to już było najczęściej za późno. Nasza reforma upraszcza sprawę; skazany zostanie natychmiast doprowadzony do zakładu karnego przez policję, bez wezwania sądowego. Jeśli przestępca zdoła się ukryć, to jego wizerunek trafi do rejestru w internecie i wysłany będzie za nim list gończy

– zapowiedział Woś.

Dodał, że na sędziów zostanie nałożony obowiązek, aby przy rozpatrywaniu wniosków o przedterminowe zwolnienie brali pod uwagę, czy skazany uchylał się od odbycia kary.

Wzmacniamy również bezpieczeństwo w zakładach karnych, wprowadzając możliwość szerszego stosowania środków przymusu bezpośredniego, w tym kajdanek

– tłumaczył dalej wiceminister sprawiedliwości.

Pytany o pracę więźniów, Woś przypomniał, że kiedy Solidarna Polska brała odpowiedzialność za Ministerstwo Sprawiedliwości w 2015 r., pracowało tylko 35 proc. więźniów.

Teraz pracuje już ponad 90 proc. tych, którzy mogą pracować, ale dalej rozszerzamy program pracy dla więźniów. Będziemy wykorzystywać osadzonych np. do usuwania skutków klęsk żywiołowych

– zapowiedział.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl