Jan Krzysztof Ardanowski

Jan Krzysztof Ardanowski / Fot. PAP/Tytus Żmijewski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Przed ministerstwem rolnictwa i rozwoju wsi bardzo ciężkie czasy i trudne zadania do rozwiązania.
  • Nagromadzające się problemy skłoniły kierownictwo Prawa i Sprawiedliwości do radykalnej zmiany w swojej postawie.
  • W obecnym momencie mają trwać zakulisowe rozmowy z Janem Krzysztofem Ardanowskim.
  • Były minister rolnictwa miałby przejąć resort z rąk Henryka Kowalczyka.
  • Zobacz także: Minister ds. UE: Pełną odpowiedzialność za obecny kryzys gospodarczy ponosi Rosja

Ostatnie tygodnie nie są łatwe dla resortu rolnictwa, na co składa się wiele przyczyn. Ponad miesiąc temu został zdymisjonowany wiceminister Norbert Kaczmarczyk, który zorganizował huczne wesele, podczas którego reklamował ciągnik amerykańskiej firmy, a jego następca, też z Solidarnej Polski, Janusz Kowalski, nie ma dobrego wejścia. Nie dość, że w mediach oblał testy dziennikarzy z podstawowej wiedzy o rolnictwie, to okazało się, że jego asystent miał obiecywać rolnikom załatwienie ziemi pod dzierżawę.

Ogromne problemy wicepremiera Kowalczyka

Minister rolnictwa i rozwoju wsi Henryk Kowalczyk nie potrafi sprostać wszystkim problemom wewnętrznym, które coraz bardziej obracają się przeciwko niemu. Wszystkie te sytuacje dają paliwo wyborcze Michałowi Kołodziejczakowi, liderowi AgroUnii, który w mniej lub bardziej udany stara się komunikować swoje postulaty.

Innym istotnym problemem jest brak funduszy z Krajowego Planu Odbudowy, który blokuje rolnikom przeprowadzanie inwestycji. Bez obiecanych pieniędzy, rolnicy nie czują potrzeby składania wniosków o dofinansowanie, które nigdy mogą nie być pozytywnie rozpatrzone i spełnione przez władze.

Jest człowiekiem uczciwym i wsparłem go w pierwszych miesiącach, niejako użyczając mu swojego zaufania, którym wieś ciągle mnie darzy. Niestety, wydaje się, że mu się to nie udało. Nie wiem, czy problem tkwi w jego osobowości czy w rozlicznych problemach, które już za jego kadencji się pojawiły. Działania rządu są niespójne, a ich skutki odczuwa rolnictwo. Przypisywane jest to ministrowi rolnictwa, często niesłusznie, bo różne dziwolągi prawne powstają poza tym resortem. Nadzieja rolników była również związana z tym, że Kowalczyk został wicepremierem. Przekonanie wsi było oparte na właściwej logice – wicepremier powinien mieć większe możliwości. Tak się jednak nie stało. Owszem, udało się zapewnić pomoc jeśli chodzi o dopłaty do nawozów, ale moim zdaniem przyszłość rolnictwa nie powinna być oparta na wymyślaniu kolejnych dotacji. Większy udział w dochodzie rolnika musi być zapewniony z rynku. Z tego co produkuje i sprzedaje.

– skomentował na początku października obecną sytuację rolników Jan Krzysztof Ardanowski.

We wrześniu 2020 roku Jan Krzysztof Ardanowski został zawieszony przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego za złamanie dyscypliny klubowej, głosując przeciwko piątce dla zwierząt. Na początku października przestał pełnić funkcję ministra rolnictwa. Miesiąc później został przywrócony w prawach członka partii. Po reelekcji prezydent Andrzej Duda, z którym Ardanowski ma dobre relacje, powierzył mu pełnienie funkcji przewodniczącego powołanej wówczas Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich. 

Czytaj więcej: Mamy już 248 medali! Sprawdź komu zawdzięczamy nasz dorobek

Zakulisowa walka o stołek i powrót Ardanowskiego

Jak podaje portal “salon24.pl” za kulisami trwają ostre negocjacje ws. przywrócenia Ardanowskiego na fotel ministra rolnictwa. Kowalczyk oprócz problemów natury politycznej zmaga się z pogarszającym stanem zdrowia. Wielu rozmówców Salonu24, przyznaje, że Ardanowski jest bardzo blisko związany ze wsią, posiadający w tym obszarze spory kredyt zaufania. Zdaniem rolników, dbał o ich interesy oraz potrafił ujarzmić Kołodziejczaka.

Ardanowski zażądał swojego człowieka na czele Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Problem w tym, że prezesem Agencji jest nieusuwalna Halina Szymańska, którą zainstalował tam prezydent Duda

– przekazał jeden z rozmówców.

Jako minister, Ardanowski chciałby posiadać większą autonomię co do obsady kierownictwa. Obecnie sekretarzami stanu są Anna Gembicka, Ryszard Bartosik, Lech Antoni Kołakowski, Rafał Romanowski, Janusz Kowalski, podsekretarz stanu Krzysztof Ciecióra i dyrektor generalny Grzegorz Mroczek. Były minister rolnictwa prawdopodobnie usunąłby Romanowskiego i Kowalskiego z Solidarnej Polski, co zakłóciłoby umowy koalicyjne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Tłumy Ukraińców przed urzędami miast

Kolejka uchodźców przed warszawskim urzędem / Fot. PAP/Radek Pietruszka. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Zakład Ubezpieczeń Społecznych po wielu miesiącach ostrzeżeń ze strony społeczeństwa oraz polityków m.in. Konfederacji ukrócił niebezpieczny proceder.
  • Instytut zablokował możliwość pobierania środków socjalnych przez tych Ukraińców, którzy składali wnioski, a następnie wracali do swojego kraju.
  • Jak podaje portal money.pl, nawet co piąty ukraiński imigrant utracił prawo do środków.
  • Zobacz także: Coraz bliżej podpisania izraelsko-libańskiego porozumienia granicznego

Chodzi o tych obywateli Ukrainy, którzy pojawili się w Polsce, złożyli wnioski o świadczenia socjalne, a następnie wrócili do swojego kraju, nie przerywając pobierania środków z kieszeni polskiego podatnika.

O zorganizowanym procederze informował m.in. prezydent Przemyśla Wojciech Bakun. Polityk przekazał pod koniec września, że transporty ukraińskich kobiet przybywają do Polski wyłącznie w celu pobierania zasiłków i po wizytach w urzędach wracają do swojego kraju.

Czytaj więcej: “Urszulo, włącz tańszy prąd!” czyli petycja ws. ETS

ZUS ugiął się pod naciskiem społeczno-politycznym

Wiele wskazuje na to, że po kilku miesiącach władze w Polsce zdecydowały się proceder ten ukrócić. Jak poinformował portal money.pl, dzięki działaniom podjętym przez ZUS, co piąty uchodźca z Ukrainy, który uzyskał w Polsce prawo do świadczenia socjalnego, stracił to prawo.

ZUS postanowił przeprowadzić kontrole, które do tej pory wykazały, że 80 tys. obywateli Ukrainy pobierających świadczenia wcale w Polsce nie mieszkało.

W wyniku podjętych działań na 440 tys. przyznanych świadczeń wychowawczych 500 plus na okres świadczeniowy 2022/2023 i 18 tys. rodzinnych kapitałów opiekuńczych przyznanych obywatelom Ukrainy wstrzymaliśmy wypłatę świadczeń dla ponad 80 tys. obywateli Ukrainy z uwagi na nieprzebywanie w Polsce

– przekazał rzecznik Zakładu Ubezpieczeń Społecznych Paweł Żebrowski.

Czytaj więcej: Boris Johnson zrezygnował z ubiegania się o stanowisko premiera

Jak ZUS przeprowadził weryfikację informacji?

Do sprawdzenia wykorzystano dane z rejestru Straży Granicznej oraz informacje od osób trzecich o wyjeździe obywatela Ukrainy z Polski. Dodatkowo ZUS zaczął masowo wzywać ukraińskich uchodźców do swoich placówek, dając im trzy dni na stawienie się i wyjaśnienie, gdzie mieszkają. Jeżeli w wyznaczonym terminie osoby nie pojawiły się w ZUS, automatycznie traciły prawo do zasiłków socjalnych. W pozostałych sytuacjach świadczenia socjalne tracili ci, którzy opuszczali Polskę na dłużej niż 30 dni.

Mowa tu o świadczeniu socjalnym 500 złotych miesięcznie na każde dziecko oraz 12 tys. zł na drugie i następne dziecko wypłacane jednorazowo lub w miesięcznej transzy przez rok.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

money.pl, nczas.com, dorzeczy.pl

Protest pod biurem Morawieckiego

Protest związkowców pod biurem Mateusza Morawieckiego w Katowicach / Fot. PAP/Tomasz Wiktor. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W poniedziałek rano grupa związkowców z “Sierpnia’80” protestowała pod biurem poselskim Mateusza Morawieckiego w Katowicach.
  • Związkowcy od dwóch miesięcy przychodzili regularnie, z żądaniem, aby premier wprowadził do obiegu tani węgiel.
  • Zdecydowali się oni w końcu, że skoro nikt nie wysłuchuje ich próśb to, że symbolicznie zabetonują wejście do biura.
  • W międzyczasie doszło do krótkiej przepychanki z policją, lecz prezes związkowców Rafał Jedwabny szybko doprowadził do wyjaśnienia sytuacji.
  • Zobacz także: Znamy nazwisko nowego wiceministra dyplomacji. Jest on odpowiedzialny za publikację reparacji wojennych

Związkowcy od dwóch miesięcy co tydzień przychodzą przed katowickie biuro poselskie premiera Mateusza Morawieckiego z żądaniem wywiązania się z obietnic powszechnego dostępu do taniego węgla.

Dziś związkowcy przynieśli ze sobą m.in. przenośną betoniarkę i cegły. Nie zostali wpuszczeni do strzeżonego przez policję budynku, w którym mieści się biuro poselskie szefa rządu.

Jak informuje Polsat News, gdy związkowcy próbowali dostać się do środka, doszło do przepychanki z policjantami stojącymi w wejściu. Ostatecznie związkowcy wrócili przed siedzibę biura premiera, a sytuacja uspokoiła się.

Sierpień’80 zapowiada kolejną manifestację 4 listopada w Warszawie, przed siedzibą Polskiej Grupy Energetycznej. Związkowcy chcą, by grupa wytłumaczyła się ze swoich potężnych tegorocznych zysków. Ich zdaniem pochodzą one z okradania zwykłych Polaków.

Czytaj więcej: Problemy polskich obligacji. Premier: To wynik presji rynków finansowych

“Nie ucieknie przed nami”

Według lidera związku w Polskiej Grupie Górniczej Rafała Jedwabnego, premier Morawiecki jest “oszustem i tchórzem”.

To, że dzisiaj nasłał na nas kordony policji – niech nie myśli, że to jest koniec. Nie ucieknie przed nami (…), nie ucieknie przed obywatelami, nie ucieknie przed Polakami. Kiedyś go i tak złapiemy

– podkreślił Rafał Jedwabny.

Jego zdaniem, premier zachowałby się honorowo, gdyby zlikwidował swoje katowickie biuro poselskie, w którym w ogóle nie bywa. Według Jedwabnego, deklaracje szefa rządu dotyczące dostępności węgla mijają się z prawdą. 

Widuję go w mediach, gdzie mówi, że jest super, że ten węgiel jest. Wczoraj (…) słyszałem panią minister Moskwę, która jeszcze niedawno zapewniała, że nie braknie węgla, a teraz zapewnia, że nie braknie drewna do opału – powiedział związkowiec.

– powiedział szef związku “Sierpień’80”.

Wystarczy odbudować nasze górnictwo – w ciągu 3-4-5 lat jesteśmy w stanie wejść na taki poziom wydobycia, że to my powinniśmy węgiel sprzedawać za granicę za świetną kasę; że to my tanią energię powinniśmy sprzedawać za granicę za świetną kasę, a nie być importerem węgli dziesięciokrotnie droższych z zagranicy, które tak naprawdę nie nadają się ani na rynek indywidualny – bo z zakupionego węgla może 10-15 proc. trafi na rynek indywidualny, a reszta trafi niestety do energetyki, w kwocie po 3 tys. zł, podczas gdy od nas energetyka teraz bierze po 300, 350, 400 zł taką samą tonę węgla. Więc ta energia będzie dziesięciokrotnie droższa

– dodał Jedwabny.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

facebook.pl, rmf24.pl

Remont wiaduktu w Warszawie

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Podczas prac budowlanych na ul. Marywilskiej doszło do niekontrolowanego przemieszczenia sie podpodry wiaduktu.
  • Zarząd Dróg Miejskich przekazał, że obecna sytuacja nie pozwala na obsługę ruchu kołowego.
  • Z kolei powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego zablokował możliwość przejazdu do odwołania.
  • Wiadukt został zamknięty również dla pieszych, przez co mają oni utrudniony dostęp do przystanków autobusowych.
  • Zobacz także: Minister ds. UE: Pełną odpowiedzialność za obecny kryzys gospodarczy ponosi Rosja

W niedzielę warszawski Zarząd Dróg Miejskich wydał komunikat, w którym poinformował o nieoczekiwanym i niepożądanym zdarzeniu. Podczas rozbiórki części wiaduktu na ul. Marywilskiej doszło do niekontrolowanego przemieszczenia się podpory.

Na skutek powstałych przemieszczeń stwierdzono, że dźwigary płyty wiaduktu przeznaczonego do obsługi ruchu kołowego, utraciły swoją stabilność, co powoduje zagrożenie dla bezpiecznej eksploatacji obiektu

– przekazał Zarząd Dróg Miejskich.

Z kolei powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego analizując sytuację zdecydował, że konstrukcja pozbawiona oparcia stanowi wysokie niebezpieczeństwo. Wiadukt jest zamknięty również dla pieszych i nie mają oni możliwości dojścia do przystanków autobusowych.

Aby umożliwić ruch pieszy (…) poleciliśmy wykonawcy, aby niezwłocznie przystąpił do budowy chodnika

– zapewniono w komunikacie.

Czytaj więcej: Ochota. Poważna awaria kanalizacji. Mieszkańcy codziennie walczą z przeciwnościami

ZDM zamyka drogę dla bezpieczeństwa

Natomiast Zarząd Transportu Miejskiego poinformował, że w związku z tym, iż nie ma aktualnie możliwości na bezpieczne przywrócenie ruchu, a zamknięcie przejazdu potrwa do odwołania, wprowadzone zostały zmiany tras autobusów linii 176, 133 i N64 oraz uruchomiona zastępcza linia Z76.

Połączenie pomiędzy obydwoma odcinkami ulicy Marywilskiej jest możliwe pociągami Szybkiej Kolei Miejskiej linii S3 oraz Kolei Mazowieckich R90.

Na początku września rozpoczęła się przebudowa wiaduktu w ciągu ul. Marywilskiej, w miejscu prac wprowadzony został ruch wahadłowy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Nowy premier Wielkiej Brytanii

Rishi Sunak / Fot. PAP/EPA/Neil Hall. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Premierem Wielkiej Brytanii zostanie najprawdopodobniej Rishi Sunak, który został jedynym kandydatem na fotel lidera Partii Konserwatywnej.
  • Zarówno Boris Johnson jak i Penny Mordaunt zrezygnowali z udziału w wyborach.
  • Sunak był już głównym kandydatem podczas starcia z Liz Truss, lecz wówczas przegrał pojedynek.
  • Teraz bez kontrkandydatów oczekuje na oficjalne desygnowanie na lidera partii, a także mianowanie go nowym premierem przez króla Karola III.
  • Zobacz także: Boris Johnson zrezygnował z ubiegania się o stanowisko premiera

Rishi Sunak zostanie nowym szefem brytyjskiego rządu, bo jest jedynym kandydatem, który uzyskał ponad 100 nominacji od posłów Partii Konserwatywnej. Wcześniej w poniedziałek z wyścigu wycofała się Penny Mordaunt, a w niedzielę zrezygnował Boris Johnson.

42-letni Sunak będzie najmłodszym premierem we współczesnej historii Wielkiej Brytanii. Jest posłem Partii Konserwatywnej od 2015 roku, reprezentując okręg Richmond w North Yorkshire. W referendum z 2016 roku poparł Brexit. Ma 4,5 roku doświadczenia w rządzie, w tym 2,5 roku jako minister finansów w czasie pandemii COVID-19.

W lipcu ustąpił ze stanowiska w rządzie Johnsona, wytykając premierowi, że wyborcy mają prawo oczekiwać kompetentnej i poważnej polityki. Odejście Sunaka uruchomiło falę, która doprowadziła do rezygnacji Johnsona, którego zastąpiła Liz Truss.

Czytaj więcej: “Zapal znicz pamięci”. W tym roku to już XIV edycja akcji

Sunak bardzo ciepło o byłym szefie

Zmierzający po fotel premiera Sunak, jeszcze wczoraj w bardzo ciepłych słowach odniósł się do decyzji swojego byłego szefa Borisa Johnsona. Podziękował mu za Brexit, a także za program szczepień. Chciałby on również, aby były premier pozostał nadal aktywnym politykiem.

Chociaż zdecydował się nie kandydować ponownie na premiera, mam szczerą nadzieję, że nadal będzie miał swój wkład w życie publiczne w kraju i za granicą. Boris Johnson zapewnił brexit i wspaniały program szczepień. Poprowadził nasz kraj przez niektóre z najtrudniejszych wyzwań, z jakimi kiedykolwiek mieliśmy do czynienia, a następnie zajął się Putinem i jego barbarzyńską wojną na Ukrainie. Zawsze będziemy mu za to wdzięczni

– podkreślił Rishi Sunak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva/Andy bARBOUR

  • Niedawno do kancelarii sejmu wpłynął projekt ustawy o zmianach ws. edukacji domowej.
  • Dzięki nowym przepisom miałaby zostać przywrócona rejonizacja.
  • Egzaminy klasyfikacyjne mogłyby zostać zdawane wyłącznie stacjonarnie.
  • Ponadto każda szkoła musiałaby posiadać miejsce lokalowe dla danego ucznia, nawet jeśli byłby obecny wyłącznie wirtualnie.
  • Dana placówka nie będzie mogła przyjąć więcej niż 50 proc. uczniów na edukację domową.
  • Konfederacja ostrzega, że nie jest to próba uszczelnienia systemu, a wyłącznie próba likwidacji edukacji domowej.
  • Zobacz także: Boris Johnson zrezygnował z ubiegania się o stanowisko premiera

Nauczanie domowe to legalna i bezpłatna forma nauki. Od tradycyjnej edukacji różni się tym, że dzieci i młodzież nie uczą się w szkole, ale w domu lub w jakimkolwiek innym wybranym miejscu. Za jego postępy nie jest odpowiedzialny nauczyciel, tylko rodzic. Tacy uczniowie muszą zdać egzaminy klasyfikacyjne, które potwierdzają, że przyswoili wiedzę z zakresu podstawy programowej.

Nie tak dawno temu zniesiono rejonizację, czyli obowiązek, by szkoła, do której formalnie zapisane jest dziecko, znajdowała się na terenie zamieszkiwanego przez ucznia województwa. Teraz – zgodnie z projektem zmiany ustawy o prawie oświatowym z dnia 20 października 2022 roku – obowiązek ten miałby powrócić.

  • Zapisy do edukacji domowej miałyby odbywać się jedynie na początku roku szkolnego (we wrześniu). Obecnie można zapisywać dzieci także w trakcie roku szkolnego;
  • Egzaminy musiałyby odbywać się jedynie stacjonarnie, w placówce. Nie byłoby możliwości zaliczenia ich online;
  • Każda szkoła, do której zapisane jest dziecko w edukacji domowej, musiałaby dysponować miejscem lokalowym dla danego ucznia, nawet jeśli fizycznie nie ma go w szkole. Jeśli takiego miejsca nie ma, nie można przyjąć ucznia na edukację domową;
  • Dana placówka będzie mogła przyjąć na edukację domową nie więcej niż 50 proc. uczniów;
  • Powrót rejonizacji (dziecko musi być zapisane do szkoły w swoim województwie).

Czytaj więcej: “Zapal znicz pamięci”. W tym roku to już XIV edycja akcji

Konfederacja sprzeciwia się projektowi MEiN

Kilka dni temu na Twitterze minister edukacji i nauki Przemysław Czarnek zareagował na uwagi przytoczone przez prezesa partii KORWiN Sławomira Mentzena. W odpowiedzi na przedstawione pytania i oskarżenia, minister stwierdził, że projekt ma na celu walkę z tzw. mafiami oświatowymi. Mają one wyłudzać miliony złotych z polskiego budżetu.

Proszę nie wprowadzać w błąd. Prace trwają. Proszę przyjąć do wiadomości, że prócz wspaniałych rodziców kształcących dzieci w edu. domowej,są niestety również “oświatowe mafie”,wykorzystujące luki w przepisach i wyłudzające grube mln zł. Dlatego system trzeba uszczelnić. Nic więcej

– napisał minister edukacji Przemysław Czarnek.

Mentzen nie pozostawał dłużny wprost wskazują na rozwiązanie, które jest możliwe przez obecne przepisy. Poradził on ministrowi, aby rząd zajął się wyłapywaniem oszustów, zamiast zamykaniem całej edukacji domowej.

Ten projekt nie prowadzi do uszczelnienia systemu, a do eliminacji edukacji domowej. Likwiduje wszystkie szkoły wyspecjalizowane w ED. Jeżeli jakaś szkoła wyłudza pieniądze, to należy ją skontrolować i ukarać, a nie niszczyć cały system edukacji domowej

– podkreślił Sławomir Mentzen.

Projekt został zgłoszony bez żadnych konsultacji, z zaskoczenia zgłoszony przez posłów, ale nie przypadkowy. Broniony w mediach społecznościowych przez min. Czarnka, uzasadnieniami, które są zdumiewające, czyli na dziesiątki osób z edukacji domowej rzucono oskarżenie jak mafie edukacyjne. oskarżenie o wyłudzanie pieniędzy. To ma być uzasadnienie dla przedstawienia projektu, który ma radykalnie ograniczyć możliwość samodzielnego edukowania

– skomentował sytuację poseł Konfederacji Krzysztof Bosak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, strefaedukacji.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

  • Od ponad dekady media społecznościowe, rok po roku zyskują na ogromnym znaczeniu.
  • Mają niekwestionowanie ogromny wpływ na wiele milionów, a wręcz miliardy osób na świecie.
  • W jednym z badań wyszło, że aż połowa dorosłych Amerykanów sięga po nie w celu pozyskiwania najnowszych informacji.
  • Największym graczem tutaj jest Facebook z 31 proc. respondentów, lecz na drugim miejscu znalazł się Youtube z którego korzysta 25 proc. ankietowanych.
  • Oznacza to, że coraz więcej osób poszukuje informacji poprzez materiały wideo.
  • Na dalszych miejscach znalazł się Twitter – 14 proc., Instagram – 13 proc., oraz TikTok – 10 proc.
  • Według podawanych opinii, zarówno Twitter oraz TikTok mają być uznawane za platformy szerzące dezinformację.
  • Zobacz także: Morawiecki: Nie będę walczył z inflacją poprzez zwiększanie bezrobocia

Według badania firmy Pew Research Center, około połowa Amerykanów czerpie informacje z mediów społecznościowych pomimo tego, że kilka badań potwierdziło, że serwisy te stanowią potężne źródło dezinformacji.

Z przeprowadzonego badania wynika, że 50 proc. dorosłych Amerykanów “często” lub “czasami” sięga do tego typu mediów w celu pozyskiwania newsów.

Zdecydowanie najczęściej Amerykanie korzystają w tym zakresie z Facebooka (31 proc. wskazań) oraz YouTube’a, który stał się czymś w rodzaju wyszukiwarki Google w formie video. (25 proc.). Trzecie miejsce zajmuje w zestawieniu Twitter (14 proc.), czwarty jest Instagram (13 proc.), a piąty TikTok (10 proc.). Dalej Reddit (8 proc.), Snapchat (4 proc.) i LinkedIn (4 proc.).

Czytaj więcej: Boris Johnson zrezygnował z ubiegania się o stanowisko premiera

TikTok bardzo szybko staje się popularny

Twitter oraz TikTok zostały w ostatnim czasie uznane za media społecznościowe, które w największym stopniu szerzą dezinformację

– podaje portal “forsal.pl”.

Wyniki badania potwierdzają, że Facebook i Twitter straciły na przestrzeni ciągu dwóch lat swoją dominującą pozycję dostarczycieli informacji. Z kolei TikTok staje się powoli platformą służącą także pozyskaniu informacji. Okazuje się, że już jedna trzecia użytkowników tego medium sięga do niego w celu czytania newsów. W 2022 roku odsetek ten wynosił 22 proc.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, forsal.pl

Arkadiusz Mularczyk

Arkadiusz Mularczyk / Fot. You Tube/ Sądeczanin TV

  • Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Łukasz Jasina poinformował o wyznaczeniu nowego wiceministra.
  • Ma nim zostać Arkadiusz Mularczyk, poseł Prawa i Sprawiedliwości.
  • W ostatnim czasie był odpowiedzialny za kierowanie komisja ds. reparacji wojennych.
  • Zastąpi on na tym stanowisku Szymona Szynkowskiego vel Sęk, który został nowym ministrem ds. Unii Europejskiej.
  • Zobacz także: Czy Westinghouse dostarczy technologię dla pierwszych reaktorów? Sasin: Bardzo duża szansa

Rzecznik ministerstwa spraw zagranicznych Łukasz Jasina poinformował, że minister Zbigniew Rau na stanowisko wiceministra mianował posła Prawa i Sprawiedliwości Arkadiusza Mularczyka.

W imieniu pana ministra Zbigniewa Raua pragnę potwierdzić, że w najbliższych dniach zostanie powołany nowy wiceminister spraw zagranicznych, będzie to poseł Arkadiusz Mularczyk. Nie możemy na razie wskazać dokładnego dnia, kiedy ta nominacja nastąpi

– poinformował rzecznik resortu dyplomacji Łukasz Jasina.

Warto przypomnieć, że był on jednym z autorów i głównym sprawozdawcą projektu o reparacjach wojennych, które Polska zażądała od Niemiec za wyrządzone podczas III wojny światowej szkody materialne, społeczne, czy też kulturowe.

Przypomniał, że wiceszefów powołuje premier na wniosek ministra danego resortu.

Czytaj więcej: Jutro częściowe zaćmienie Słońca. To najgłębsze zaćmienie widoczne z Polski od ponad 7 lat

Mularczyk przyjmuje obowiązki byłego wiceministra Szynkowskiego

Dopytywany o zakres obowiązków nowego wiceszefa MSZ, Jasina powiedział, że zostanie to ogłoszone wkrótce, natomiast nie będzie on “dokładnie tożsamy” z obowiązkami, jakie pełnił jako wiceszef MSZ Szymon Szynkowski vel Sęk, zanim został nowym ministrem ds. Unii Europejskiej.

13 października Szynkowski vel Sęk został nowym ministrem ds. Unii Europejskiej. Prezydent Andrzej Duda powołując nowego ministra zwracał uwagę, że ma on doskonale opanowaną specyfikę współpracy z naszym zachodnim sąsiadem, ale również tematykę związaną ze sprawami brukselskimi.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Sebastian Sikora.

Sebastian Sikora. / Fot. Media Narodowe/YouTube.

Zobacz także: Matka niepełnosprawnego dziecka o tym, co zaoferowała jej polska służba zdrowia. “Była to jedynie aborcja”

Terroryści z Antify

“Od wielu lat obserwujemy bardzo duże wsparcie ze strony urzędów miast i różnych środowisk, którzy chętnie wpierają zadymiarzy z Antify. Uważam, że te ruchy antyfaszystowskie powinny zostać skategoryzowane jako terrorystyczne. To są bardzo agresywni ludzie, którzy atakują. Niech wszyscy spojrzą na działaczy antyfaszystowscy, którzy biją, atakują, są zdolni do tego, aby zabić, co widzimy po ostatnim tragicznym przykładzie. Jak najszybciej polski rząd i cały wymiar sprawiedliwości powinien podjąć działania zmierzające do tego, żeby ruchy antyfaszystowskie wyeliminować, a już tym bardziej nie robić tego, co robi prezydent Trzaskowski, czyli finansować tych ruchów” – wskazywał Sikora.

Zlikwidować ruch antyfaszystowski

“Patrzymy na te zachowania. Cała Polska opłakuje śmierć 13 – letniej dziewczynki, która została w sposób brutalny zamordowana. Jest czas na zlikwidowanie ruchu faszystowskiego, który deklaruje się jako walczący z mową nienawiści, a widzimy przykłady jak oni walczą z tą mową nienawiści. To nie są pojedyncze przykłady” – dodawał rzecznik Rot Marszu Niepodległości.

Lewica w obronie Antify

“Tu nie ma co komentować, bo głupoty nie ma co komentować. Lewica nie jest skłonna, by odciąć się od Antify, wprost przeciwnie – bazują na tych działaczach, którzy chętnie się angażują i przyciągają młodzież – przyszłych wyborców lewicy. Mają zaplecze zbudowane właśnie przez te ruchy. Zanim lewica zerwie swoje powiązania z ruchami antyfaszystowskimi upłynie dużo wody w Wiśle” – mówił gość MN.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Jacek Sasin

Wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin / Fot. PAP/Marcin Obara. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jacek Sasin spotkał się w niedzielę z sekretarzem ds. energii USA Jennifer Granholm.
  • Powiedział, że istnieje “bardzo duża szansa”, iż Westinghouse, amerykański dostawca produktów i technologii jądrowych, dostarczy technologię dla pierwszych trzech reaktorów jądrowych w Polsce.
  • Minister Anna Moskwa powiedziała, że polski rząd wybierze wykonawcę pierwszej elektrowni jądrowej w kraju do końca tego roku.
  • Zobacz też: Coraz bliżej podpisania izraelsko-libańskiego porozumienia granicznego

Jacek Sasin spotkał się w niedzielę z sekretarzem ds. energii USA Jennifer Granholm. Po rozmowach powiedział dziennikarzom, że jest bardzo blisko wyboru partnera zagranicznego do budowy pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce w ramach programu rządowego.

Powiedział, że istnieje “bardzo duża szansa”, iż Westinghouse, amerykański dostawca produktów i technologii jądrowych, dostarczy technologię dla pierwszych trzech reaktorów jądrowych w Polsce.

Myślę, że jest bliżej niż dalej takich decyzji.

Dodał, że niedzielne rozmowy odbyły się w trybie pilnym, bo “nie mamy już czasu”.

Kryzys energetyczny, który nas dotyka – potężny, największy chyba w historii – powoduje, że musimy szybko podejmować decyzje w sprawie budowania naszego bezpieczeństwa energetycznego w oparciu o zupełnie nowe źródła energii.

Sześć bloków jądrowych

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa, która również uczestniczyła w rozmowach w Waszyngtonie, powiedziała, że polski rząd wybierze wykonawcę pierwszej elektrowni jądrowej w kraju do końca tego roku.

W ramach strategii energetycznej polskiego rządu, Polska planuje budowę sześciu bloków jądrowych. Pierwszy reaktor powinien rozpocząć pracę w 2033 roku, wytwarzając około 1-1,6 GW mocy. Kolejne reaktory byłyby budowane co dwa-trzy lata.

Polska podpisała już umowę międzyrządową z USA, na mocy której w połowie września Westinghouse, oprócz propozycji współpracy w zakresie cywilnej energetyki jądrowej, zaoferował budowę sześciu dużych reaktorów opartych na amerykańskiej technologii. Polska otrzymała również oferty na budowę elektrowni jądrowych od francuskiego EDF i południowokoreańskiego KHNP.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

W gospodarce, The first news