/ fot. @ruchnarodowy.net

W dniach 19-20 września na Górze Świętej Anny odbyła się druga konferencja naukowa organizowana przez Fundację Piastowską. Inicjatorem tego wydarzenia od początku jest poseł Krzysztof Tuduj. Tegoroczna edycja odbyła się z inicjatywy posła Krzysztofa Tuduja pod nazwą “W poszukiwaniu dobra wspólnego Polaków”.

Konferencja odbyła się w kompleksie klasztornym na Górze Świętej Anny regionie Śląska Opolskiego. Po raz kolejny organizatorzy z Fundacji Piastowskiej, a także inicjator tego wydarzenia poseł Krzysztof Tuduj z Ruchu Narodowego zaprosili grupę prelegentów.

Zobacz także: WIELKI PROTEST ROLNIKÓW! Warszawa zablokowana, tłumy na ulicach, olbrzymi sprzeciw wobec ustawy PiS [NA ŻYWO!]

W czasie trwania konferencji w dniach 19 i 20 września swoje przemyślenia i spostrzeżenia na otaczający nas świat przedstawiło czternaście osób ze świata nauki i kościoła.

“Wśród poruszanych tematów niezwykle burzliwe dyskusje wywołała m.in. tematyka sytuacji polskiej wsi, zagrożeń jakie niosą dla Polski idee Zrównoważonego Rozwoju i Europejskiego Zielonego Ładu, kwestie polityki Polski wobec Ukrainy, analiza porównawcza chrześcijańskiego i islamskiego fundamentalizmu oraz kwestia sytuacji w jakiej znajduje się obecnie polski system opieki zdrowotnej” – czytamy na stronie Ruchu Narodowego.

Wykłady zarejestrowane przez kamery Mediów Narodowych:

  1. “Czy polska wieś jest dzisiaj polska?” – mgr Andrzej Moroz.

2. “Rola ustroju politycznego i prawa pozytywnego w doktrynach papieskich przełomu XIX i XX w.” – dr Piotr Zamelski.

3. “Polityka pro-społeczna, a socjalizm. Wymogi prawa naturalnego a dorobek chrześcijaństwa” – dr Wojciech Golonka.

4. “Wybrane zagadnienia teorii pieniądza oraz prawnych regulacji dotyczących pieniądza po 1918 r.” – dr Andrzej Fąk.

5. “Idee Zrównoważonego Rozwoju i Europejskiego Zielonego Ładu jako egzystencjalne zagrożenia dla Polski” – dr Krzysztof Knyzewski.

6. “Jak wspierać małżeństwo i rodzinę” – ks. prof. dr hab. Ryszard Sztychmiler.

7. “Pułapka ukraińska polityki polskiej. Historia i współczesność niebezpiecznej mitomanii” – dr hab. Włodzimierz Osadczy.

8. “Dwa odmienne światy – fundamentalizm w chrześcijaństwie i islamie. W poszukiwaniu dialogu i dobra wspólnego” – dr Tomasz Michalczak.

9. “Komunikaty w partii i komunikaty partii” – mgr Piotr Moroz.

Media Narodowe

Dodano w Bez kategorii

Proboszcz jednej z podkarpackiej parafii stanie przed sądem za złamanie restrykcji sanitarnych podczas Mszy Świętej. Wydarzenie miało miejsce jeszcze podczas majowych obostrzeń. Księdzu Franciszkowi P. grozi teraz grzywna w wysokości 500 złotych oraz nagana. Stowarzyszenie Europa Tradycja protestuje takiemu postępowaniu władz wobec Kościoła.

Podczas jednej z majowych Mszy Świętej kościele należącym do dekanatu Leżajsk II zgromadziła się spora grupa wiernych. Zgodnie z ówczesnymi restrykcjami obowiązującymi podczas epidemii koronawirusa, do świątyni mogło wejść maksymalnie 50 osób. Limit ten został jednak przekroczony, a miejscowi policjanci otrzymali zgłoszenie o tym wydarzeniu.

Zobacz także: Joe Biden obraża europejskie kraje. Polska przyrównana do reżimu totalitarnego!

Funkcjonariusze policji w związku z przekroczeniem przepisów z art. 54 kodeksu wykroczeń, zgłosili oni sprawę do Sądu Rejonowego w Leżajsku. Potwierdza to również rzecznik, sędzia Tomasz Mucha.

Teraz księdzu proboszczowi Franciszkowi należącego również do Stowarzyszenia Europa Tradycja grozi kara grzywny w wysokości 500 złotych, a także wystawienie nagany.

Bractwo nie zgadza się na ograniczenie wolności religijnej

Do kontrowersyjnej sprawy odnosi się również Stowarzyszenie Europa Tradycja, które na swojej stronie internetowej wystosowało odpowiednie oświadczenie. W nim to w mocnych słowach skrytykowano działania rządu w czasie trwania epidemii.

“Przepisy stanowione przez władzę wykonawczą pod pretekstem epidemii, obciążone są licznymi defektami, na co zwracano uwagę w piśmiennictwie, jak również w orzecznictwie. Ogłaszane rozporządzenia uznawać należy za tzw. samoistne, czyli nie znajdujące stosownego oparcia w delegacji ustawowej. Innymi słowy za takie działania władzy wykonawczej, które polega na przekraczaniu swoich uprawnień, przywłaszczaniu sobie uprawnień ustawodawcy, a więc Państwa Parlamentarzystów –  na dodatek takie przywłaszczanie które polega na przekraczaniu gwarancji konstytucyjnych” – czytamy.

Wprost zarzucono obecnemu rządowi antykościelne działania polegające na bezprawnym ograniczaniu wyrażania swoich wartości religijnych. Przytoczono także przepis z Kodeksu Kościoła Katolickiego z kanonu 1221 – “Wstęp do kościoła podczas sprawowanych świętych czynności musi być wolny i bezpłatny” – podkreślono.

Wystosowano również apel do posłów z Podkarpacia tj. Kazimierza Moskala, Teresy Pamuły i Adama Śnieżki. Stowarzyszenie pragnie, aby parlamentarzyści zainterweniowali w coraz głębszym ograniczaniu praw i wolności obywatelskich.

pap/europatradycja.pl

Dodano w Bez kategorii

Dziewiętnaste posiedzenie sejmu było zaplanowane na 28 października, lecz z nienznanych przyczyn zostało w trybie pilnym przeniesione na 20 października. Posiedzeniu mają towarzyszyć nowe reguły, zasady, w jakich będą musieli uczestniczyć posłowie.

20 października, w trybie pilnym odbyć ma się 19-ste posiedzenie Sejmu. Z uwagi na pandemię, w sali posiedzień ma zasiadać ograniczona ilość posłów, reszta posłów będzie siedziała w osobnej sali, z możliwością wymiany. Mimo, iż premier zapowiadał, że nie ma zamiaru wprowadzać stanu wyjątkowego, to po tym jak Czechy i Słowacja wprowadziły taki stan, Polska również może rozważać taką możliwość. Mateusz Morawiecki w planach może mieć również stworzenie ustawy, odnośnie zakrywania ust i nosa w przestrzeni publicznej, o czym wcześniej mówił, gdy zarzucano mu bezprawne egzekwowanie przez policję rozporządzenia ministra zdrowia. Wiele mówi się również, o ponownej próbie przegłosowania ustawy o bezkarności, która dawałaby bezkarność urzędnikom, którzy łamali by prawo, zasłaniając się walką z pandemią. Strona rządowa, mogłaby w ten sposób chronić polityków, takich jak Sasin czy Szumowski.

Zobacz także: Holendnerscy lekarze pozywają rząd. Elke de Klerk: „Nie mamy żadnej”

Czy zostanie przedstawiona nowa metoda walki z pandemią?

Niemieccy wirusologowie zalecają nową strategię walki z pandemią. Według naukowców, uległa zmianie metoda rozprzestrzeniania się wirusa. “O ile do tej pory, można było prześledzić większośc łańcuchów infekcji, nowe przypadki mogą wkrótce wystąpić wszędzie jednocześnie we wszystkich obszarach, oraz we wszystkich grupach wiekowych” – napisał Christian Drosten, niemiecki wirusolog, doradzający rządowi. Według profesora, do czasu wynalezienia szczepionki, powinniśmy przyjąc wersję japońską. Wersja japońska ma różnić się tym, że zamiast robienia masowych testów, stosuje się metodę śledzenia klastrów zakażeń, czyli miejsc, w których miałoby dochodzić do największych rozprzestrzenień. Profesor za przykład podał m.in miejsca pracy, nabożeństwa oraz zabawy taneczne. Ludzie mieliby prowadzić dzienniki kontaktów, a sanepid mógłby zamykać poszczególne klastry, przykładowo mógłby zamknąć jedną klasę, zamiast całej szkoły.

Zobacz również: Międzynarodowa społeczność buntuje się przeciwko rządom? Słowacy żądają zniesienia restrykcji

Dodano w Bez kategorii

policja.pl / policja.pl

W sobotę na Słowacji doszło do masowych protestów tamtejszej społeczności. Tysiące obywateli wyszło na ulice, by zaprotestować przeciwko rządowym restrykcjom wprowadzanym podczas epidemii koronawirusa. Słowacy nie zgadzają się z medialnymi przejaskrawionymi doniesieniami w sprawie aktualnych zakażeń.

Wczoraj w Bratysławie mieszkańcy stolicy oraz obywatele Słowacji z innych regionów kraju wyszli na ulicę, aby zaprotestować przeciwko rządowym restrykcjom. Zostały one wprowadzone na czas panującej epidemii COVID-19. Znaczną część manifestantów obejmowali kibice różnych klubów piłkarskich oraz hokejowych.

Zobacz także: Holenderscy lekarze pozywają rząd. Elke de Klerk: „Nie mamy żadnej pandemii”

Wcześniej słowacki rząd zabronił organizacji masowych zgromadzeń. Dopuszczono możliwość gromadzenia się w grupę do sześciu osób. Władze zabroniły oraz nie udzieliły zgody na przeprowadzenie manifestacji. Pomimo tych utrudnień, Słowacy postanowili zaprotestować przeciwko rządowym ograniczeniom. W ramach sprzeciwu manifestanci nie przestrzegali zasad sanitarnych dotyczących zakładania maseczek na twarz oraz utrzymywania dystansu społecznego.

Manifestacja zgromadziła się pod siedzibą słowackiego rządu. Tam skandowano obraźliwe hasła pod adresem premiera Igora Matovicza. Jednym z postulatów zgromadzenia, było otwarcie stadionów piłkarskich i hokejowych dla kibiców.

W kierunku budynku rzucano petardy i granaty hukowe, race oraz butelki. Grupa protestujących postanowiła w bardziej brutalny sposób wyrazić swoje niezadowolenie. W kierunku policjantów okalających siedzibę rządu, poleciała kostka brukowa i kamienie. Długo nie trzeba było czekać na odpowiedź stróżów prawa, którzy użyli gazu łzawiącego i armatek wodnych. Manifestanci stwierdzili również, ze strzelano do nich z gumowych pocisków.

wp/pap

Dodano w Bez kategorii

Holenderscy lekarze zebrali się, aby wygłosić swoje stanoiwsko, wobec podejmowanych przez rząd działań, spowodowanych światową pandemią koronawirusa. Lekarze zaapelowali, aby z powodów medycznych, nie łamano podstawowych praw zapisanych w konstytucji.

Holenderska lekarka stwierdziła, że nie ma powodów do wprowadzania stanu wyjątkowego. W swoim przemówieniu, jasno dała do zrozumienia, że w kraju nie ma żadnej pandemii koronawirusa: – “Covid nie powinien znajdować się na liście A, ponieważ już wiemy, że jest to pospolity wirus grypowy”. Elke de Klerk zapowiedziała również, że wraz z innymi lekarzami i pielęgniarkami, oskarżą rząd o działanie na szkodę kraju. Lekarka ma być w kontakcie z 87-mioma tysciącami pielęgniarek, które odmawiają szczepień.

Zobacz także: Ordo Iuris ostrzega! Gender w sporcie. Projekt rezolucji ONZ dyskryminuje kobiety

Fałszywe testy PCR

Lekarka zaapelowała, aby nie panikować z powodu tak wielu dodatnich testów PCR, ponieważ większość z nich ma być “fałszywie dodatnia”. “Od 89 do 94% z nich ma być fałszywa” – stwierdziła Klerk, oraz poprosiła lekarzy, aby przestali się nimi sugerować. Doktor wyraziła zadowolenie, że coraz więcej w prasie i telewizji, mówi się o tym, że omawiane testy PCR, są nieodpowiednim środkiem, do dokładnej diagnozy wirusa.

Zobacz także: Wybuch gazu w mieszkaniu jednorodzinnym. Nie żyje jedna kobieta

Dodano w Bez kategorii

/ ordoiuris.pl

Rada Praw Człowieka ONZ opracowała projekt rezolucji mającej eliminować dyskryminację kobiet i dziewcząt w sporcie. Projekt miał być procedowany na zakończonej 7 października 45. Sesji regularnej tego organu, jednak ostatecznie zaniechano dalszych prac nad nim i nie doszło do jego przyjęcia. Tekst ten stanowi przejaw ogólnej strategii ONZ, której istotą jest promocja ideologii gender w życiu społecznym. Wbrew oczekiwanym rozwiązaniom, dążącym do przeciwdziałania nierówności szans współzawodnictwa, dokument zawiera szereg postulatów, które przeczą zasadzie niedyskryminacji i idei fair play. Według jego autorów, sportowcy powinni mieć możliwość uczestniczenia w zawodach zgodnie z subiektywnym odczuciem dotyczącym własnej płci. Sytuacja, w której biologiczni mężczyźni braliby udział w żeńskich zawodach, byłaby dyskryminująca dla kobiet. Instytut Ordo Iuris przygotował analizę na ten temat,

Treść projektu Rezolucji w znacznej mierze odwołuje się do postanowień przygotowanego w czerwcu 2020 r. Raportu Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka dotyczącego dyskryminacji w sporcie ze względu na rasę i gender (A/HRC/44/26). Forsowana w obu dokumentach ideologia gender zakłada, że płciowość może być swobodnie definiowana przez człowieka, z pominięciem obiektywnych kryteriów biologicznych. Na gruncie rozgrywek sportowych oznacza to, że nie powinien istnieć podział na kategorie męskie i kobiece, którego podstawą jest rozróżnienie płci biologicznej (en.„sex”), lecz zawodnicy powinni mieć możliwość konkurowania w danej kategorii zgodnie z odczuwaną tożsamością jako mężczyzna albo kobieta. Takie podejście zakłada więc możliwość udziału kobiet w zawodach męskich i odwrotnie –uczestnictwa mężczyzn w rozgrywkach kobiecych. Obecnie wymienione sytuacje są dopuszczalne, jednak przy spełnieniu przez zawodników określonych warunków, ustalonych przez organizacje sportowe.

Problem udziału zawodników w rozgrywkach sportowych zgodnie z założeniami ideologii gender dotyczy w szczególności osób o skłonnościach transseksualnych typu M/K, czyli biologicznych mężczyzn o odczuwanej tożsamości kobiety. Osoby takie muszą spełnić kryteria określone m.in. przez Międzynarodowy Komitet Olimpijski czy Światową Lekkoatletykę, dotyczące głównie dopuszczalnego maksymalnego poziomu testosteronu we krwi. Wprowadzenie pewnych zasad określających możliwość konkurowania mężczyzn z kobietami to za niezbędne minimum, ze względu na naturalnie występującą przewagę fizyczną zawodników nad zawodniczkami. Dominacja nie jest jednak podyktowana wyłącznie poziomem męskich hormonów we krwi, lecz także różnicami anatomicznymi między kobietami i mężczyznami, np. w budowie mięśni, czy funkcjonowaniu układu krwionośnego i oddechowego.

W tym kontekście, szczególne zastrzeżenia może budzić znajdujące się w projekcie Rezolucji, a także w Raporcie Wysokiego Komisarza NZ wezwanie do zniesienia wszelkich barier dotyczących udziału w zawodach sportowych osób borykających się z transseksualizmem. Realizacja tego postulatu byłaby równoznaczna z odebraniem możliwości równego współzawodnictwa kobietom. Już teraz istniejące wytyczne organizacji sportowych są dyskryminujące dla zawodniczek, jako że nie uwzględniają wynikających z płci różnic anatomicznych. Zniesienie ich doprowadziłoby natomiast do eskalacji problemu nierówności i dyskryminacji kobiet w sporcie, zmuszonych do konkurowania z mężczyznami.

„Rozwiązania proponowane w dokumentach Wysokiego Komisarza i Rady Praw Człowieka ONZ stoją w sprzeczności z zasadą niedyskryminacji i wypaczają ideę fair play. Ich wprowadzenie naruszałoby przepisy aktów międzynarodowych zakazujących dyskryminacji ze względu na biologiczną płeć w tym w szczególności Powszechnej Deklaracji Praw Człowieka czy Konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji kobiet, do których wprost odwołuje się projekt Rezolucji” – podkreśla Katarzyna Gęsiak, analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.

PRZECZYATJ ANALIZĘ – LINK

Dodano w Bez kategorii

/ fot. FB/@BielskieDrogi

W Kobiernicach w województwie śląskim doszło dziś nad ranem do wybuchu gazu w domu jednorodzinnym. W zniszczonym budynku znajdowało się sześć osób. Piątka z nich została wydobyta i poddana leczeniu. Niestety 70-letnia kobieta nie miała tego szczęścia i zginęła w wyniku eksplozji.

Dzisiaj około godziny 8 nad ranem w Kobiernicach w województwie śląskim doszło do wybuchu gazu w mieszkaniu jednorodzinnym. W momencie eksplozji w zniszczonym budynku znajdowało sześć osób. Dwóch rodziców czwórki dzieci – jedno z nich przebywało w tym czasie w szkole. Dzieci miały natomiast od 3 do 5 lat.

Zobacz także: Córka Romana Giertycha o ojcu: zemdlał podczas przeszukania domu; Nieprzytomny adwokat został wyniesiony do karetki na noszach

Na miejsce przybyło 18 zastępów straży pożarnej, zespoły ratownictwa medycznego oraz Specjalistyczna Grupa Poszukiwawczo-Ratownicza z Jastrzębia Zdrój – “Udało nam się wydobyć spod gruzów ostatnią osobę. Niestety była ona w bardzo ciężkim stanie, a zespół ratownictwa medycznego stwierdził zgon” – informuje st. kpt. Patrycja Pokrzywa.

https://www.facebook.com/waszymokiem/videos/1645865758927370

Zgodnie z informacjami podanymi przez bielskich strażaków z gruzowiska wyciągnięto pięć rannych osób w tym dwóch rodziców i trójkę dzieci. Ich stan określony został jako nie zagrażający życiu. Niestety ratownicy z Jastrzębia-Zdrój nie zdołali uratować 70-letniej kobiety. Zginęła ona na miejscu. Medycy stwierdzili po kilku próbach reanimacji zgon ofiary.

Dziennik Zachodni/WP

Dodano w Bez kategorii

/ fot. pixabay.com

Do niezwykłej sytuacji doszło kilka dni temu w Opolu. Mężczyzna bez maseczki na twarzy szedł chodnikiem po spędzeniu czasu wolnego w lokalnym pubie. Gdy wszedł do samochodu na miejscu pasażera, doszło do kuriozalnej obławy w postaci pięciu radiowozów policji. W brutalny sposób doszło do zatrzymania, gdy obok znajdowała się żona z dzieckiem.

Na portalu internetowym “Prosto z Opolskiego” opisano niezwykłą sytuację z sprzed kilku dni, jaka miała miejsce w Opolu. Jeden z mieszkańców po pobycie w lokalnym barze szedł bez maseczki w kierunku samochodu, gdzie czekała na niego żona z malutkim dzieckiem. Normalna sytuacja dotykająca wielu Polaków zamieniła się w stresującą dla rodziny sytuację.

Zobacz także: Koronawirus. Nowe restrykcje dotyczące siłowni i basenów. Trwa szaleństwo restrykcji!

Zaraz po tym jak mężczyzna wszedł do pojazdu na miejsce pasażera, policja w postaci pięciu radiowozów urządziła prawdziwą obławę na bezbronnego obywatela. Zasadzka zorganizowana przez opolską policję przeobraziła się w dramat, który może doprowadzić zatrzymanego przed sąd i więzienie.

“Policjanci podjęli interwencję wobec mężczyzny, który szedł chodnikiem i nie miał zasłoniętych ust oraz nosa. Mężczyzna ten w trakcje rozmowy z policjantami stawał się coraz bardzie agresywny i wulgarny, w pewnym momencie naruszył nietykalność policjanta, w związku z tym został zatrzymany i doprowadzony do Komendy Miejskiej Policji w Opolu” – informuje mł. asp. Dariusz Świątczak.

Rzecznik prasowy miejscowej policji podkreślił, że mężczyzna pomimo zwolnienia z aresztu musi się liczyć z faktem kary za naruszenie nietykalności funkcjonariusza policji – “Po czynnościach został zwolniony, musi się liczyć z odpowiedzialnością karną za nasuszenie niedotykalności policjanta” – kontynuował.

Mężczyzna został również sprawdzony pod kątem poziomu alkoholu we krwi. W wydychanym powietrzu znajdowało się u zatrzymanego ponad promil niebezpiecznej dla zdrowia substancji. Należy jednak przypomnieć, iż mieszkaniec Opola wychodził z pobliskiego baru, co wskazywałoby na spożycie wcześniej alkoholu.

Sprawa zbulwersowała świadków, którzy nagrywali za pomocą telefonów komórkowych całe zajście. Podkreślali fakt, iż do jednego zatrzymanego wezwano wsparcie w postaci czterech dodatkowych radiowozów – “Do bandytów tyle policji nie trzeba, co do jednego mężczyzny bez maseczki” – ocenili świadkowie.

prostozopolskiego.pl

Dodano w Bez kategorii

Podczas jednego z wieców kampanijnych kandydat na prezydenta USA z Partii Demokratycznej Joe Biden powiedział, że w Polsce, na Węgrzech czy Białorusi panują totalitarne reżimy. Tego odniesienia użył w kontekście wypowiedzi o obecnym liderze Stanów Zjednoczonych Donaldzie Trumpie, który jego zdaniem wspiera niedemokratyczne ustroje.

Joe Biden – jeden z kandydatów na prezydenta Stanów Zjednoczonych, reprezentujący Partię Demokratyczną w czasie spotkania z grupą wyborców w formacie “Townhall” odpowiadał na ich pytania. Całość była transmitowana do amerykańskiego programu telewizyjnego w ABC.

W trakcie dyskusji na temat polityki zagranicznej, były wiceprezydent USA nie szczędził krytyki wobec obecnej administracji Białego Domu – “Iran jest bliżej zbudowania bomby atomowej. Korea Północna ma więcej bomb atomowych i rakiet do ich przenoszenia. Nasi sojusznicy z NATO publicznie mówią, że nie mogą na nas liczyć” – dodając, że Amerykanie są teraz mniej bezpieczni niż przed prezydenturą Donalda Trumpa.

Zobacz także: Biden wygrywa w sondażach. Czy Trump znów wygra głosami zwykłych Amerykanów?

“NATO jest narażone na pęknięcie, ponieważ mają wątpliwości, czy naprawdę tam jesteśmy. Widzisz, co się dzieje, od Białorusi po Polskę, Węgry i wzrost totalitarnych reżimów na świecie. Obecny prezydent popiera wszystkich zbirów na świecie. Wysyła miłosne listy do koreańskiego dyktatora i nie jest w stanie zganić Putina” – powiedział Biden stwierdzając, iż w Polsce mamy do czynienia z totalitarnym reżimem.

https://twitter.com/haniashen/status/1316972311359180800

Syn Joe Bidena w tarapatach?

Na ostatniej prostej amerykańskiej kampanii prezydenckiej wyszły na jaw kontakty syna Joe Bidena z chińskimi wielkimi przedsiębiorcami. New York Post pisze, że wyciekły e-maile, z których to wynika, iż Hunter Biden miał otrzymać propozycje lukratywnego kontraktu z chińskim przedsiębiorstwem.

Biden został zidentyfikowany jako “Przewodniczący/Wiceprzewodniczący w zależności od umowy z CEFC”. W opinii gazety odnosi się to wyraźnie do byłego konglomeratu CEFC China Energy Co. z Szanghaju. Jak dodaje “NYP” pensja Bidena miała wynosić “850”. E-mail wskazywał też na to, że “Hunter ma pewne oczekiwania związane z biurem, które omówi.

Gazeta zwraca uwagę, że fotografia z datą 1 sierpnia 2017 roku przedstawia odręczny schemat blokowy, dotyczący własności firmy “Hudson West” z podziałem 50/50 między dwoma podmiotami, ostatecznie kontrolowanymi przez Huntera Bidena i kogoś nazwanego “przewodniczącym”.

Według “NYP” z raportu o zagranicznych transakcjach biznesowych Bidena, opublikowanego w zeszłym miesiącu przez republikańskich senatorów Rona Johnsona z Wisconsin i Chucka Grassleya z Iowa, firma Hudson West III otworzyła linię kredytową we wrześniu 2017 r.

Dziennik powołując się na raport, pisze także o kartach kredytowych używanych przez Huntera, jego wuja Jamesa Bidena i żonę Jamesa, Sarę Biden, do zakupów ekstrawaganckich przedmiotów o wartości ponad 100 000 dolarów. Wyszczególnia bilety lotnicze i wiele artykułów nabytych w sklepach Apple Inc., aptekach, hotelach, a także opłaty w restauracjach.

Blokada artykułu przez media społecznościowe

Artykuł został również zablokowany w mediach społecznościowych. Chodzi głównie o portal Facebook i Twitter. Sztab Joe Bidena nie przyznaje się do celowej ingerencji w działania prywatnych firm, lecz poprosili jednocześnie o zbadanie sprawy, aby ustalić ich wiarygodność.

Donald Trump wykorzystując okazję do uderzenia w przeciwnika. Oskarżył Facebook i Twitter o ukrywanie ważnych informacji – “To okropne, że Facebook i Twitter usunęły historię e-maili ‘Smoking Gun’ związanych z Joe Bidenem i jego synem, Hunterem, w NYPost. To dla nich dopiero początek. Nie ma nic gorszego niż skorumpowany polityk” – napisał amerykański przywódca.

rmf24/onet

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter.com/CBA

Centralne Biuro Antykorupcyjne poinformowało dziś rano o przeprowadzonych w ostatnim czasie aresztowaniach dokonanych na osobach powiązanych z byłym senatorem. Mężczyźni w zamian za przysługę przy przejęciu krakowskiej kamienicy mieli otrzymać ponad milion złotych.

W dalszym ciągu trwa postępowanie w sprawie byłego senatora Stanisława K. posądzonego o przyjmowanie korzyści majątkowych w zamian za przysługi, powołując się na swoje stanowisko oraz wykorzystując swoje wpływy w instytucjach państwowych. Śledztwo prowadzi Centralne Biuro Antykorupcyjne z krakowskiej delegatury przy współpracy z Prokuraturą Regionalną w Katowicach.

Zobacz także: Tusk o zatrzymaniu Giertycha: Nie myliłem się, niestety. Za dobrze ich znam

Centralne Biuro Antykorupcyjne wystosowało dziś rano komunikat o zatrzymaniu dwóch podejrzanych o współpracę ze Stanisławem K. mężczyzn. Mają być oni zamieszani w kupno krakowskiej kamienicy w zamian za korzyść finansową.

“Kontynuując czynności w tej sprawie agenci CBA zatrzymali  w Krakowie kolejne dwie osoby, w tym Marcina K. radcę prawnego związanego z Biurem Senatorskim byłego senatora Stanisława K. oraz przedsiębiorcę Andrzeja K. Zatrzymani usłyszą w prokuraturze zarzuty podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu przejęcia na własność jednej z kamienic położonych w centrum Krakowa” – czytamy w komunikacie.

“W zamian za ,,przysługę” uzyskali obietnicę korzyści majątkowej w postaci udziałów we własności nieruchomości oraz gotówki w kwocie 1,5 mln złotych. Ustalenia procesowe wskazują, że zatrzymani powoływali się w związku z tym na wpływy m.in. u senatora Stanisława K. oraz w komisji ds. reprywatyzacji nieruchomości” – informuje dalej CBA.

cba/onet

Dodano w Bez kategorii