W moskiewskim metrze wprowadzono system skanowania twarzy. Wicemer Moskwy ds. transportu, Maksim Liksutow zaznaczył, że oprogramowanie może rozpoznawać twarze nawet zakryte maseczkami. Wykorzystali to już przestępcy, oferując w tzw. Darknecie sprzedaż historii przemieszczania się danego podróżnego.
Technologia oficjalnie ma służyć do uproszczenia płatności za bilety. Dzięki niej już wkrótce w moskiewskim metrze będzie można je kupić poprzez zeskanowanie twarzy. Jednak, żeby wszystko przebiegło poprawnie, podróżny będzie musiał mieć przy sobie także kartę płatniczą z danymi biometrycznymi. Oprogramowanie korzysta z systemu „Face ID”, znanego użytkownikom iPhone’ów. Zdaniem wicemera Moskwy technologia jest tak dobra, że może rozpoznać nawet twarze zakryte maseczką.
Póki co system jest w fazie testów. Na obecnym etapie korzystają z niego pracownicy metra i banków. Mimo wstępnej fazy wdrażania tej technologii, zdobyła ona już zainteresowanie świata przestępczego. W tzw. Darknecie pojawiły się oferty śledzenia konkretnych osób. O sprzedaż danych wrażliwych na czarnym rynku zostali podejrzani dwaj moskiewscy policjanci. Wszczęto już przeciwko nim postępowanie karne.
System skanowania twarzy jest częścią systemu Smart City Moskwa. Dzięki niemu władze mogą monitorować ruch osób przebywających na terenie miasta. Na jego rozwój są przeznaczane ogromne środki finansowe. Docelowo system rozpoznawania twarzy ma zostać wdrożony w 10. największych miastach Rosji oraz we wszystkich szkołach.
Posłowie Koalicji Obywatelskiej chcą powołania nowej instytucji. – Zostanie powołana Polska Izba Artystów, która będzie rozstrzygała, kto jest artystą, a kto artystą nie jest – powiedział Krzysztof Mieszkowski.
Nowy organ ma powstać w związku z projektem ustawy o statusie artysty zawodowego. Zdaniem polityków KO takie przepisy mają zagwarantować artystom ubezpieczenia rentowe, emerytalne oraz zdrowotne. – Ustawa ta daje możliwość uzyskania praw emerytalnych, zdrowotnych i prawa do renty – wszystko, co jest czymś oczywistym w krajach Europy zachodniej – podkreślił Krzysztof Mieszkowski.
– Państwo polskie od dawna płaci emerytury księżom. Nie ma powodu, by polscy artyści byli gorsi od księży – stwierdził polityk KO. Jak powiedział, Polska jest jedynym krajem w Unii Europejskiej, który nie zaproponował takiej ustawy artystom.
Projekt ustawy przewiduje m.in. wprowadzenie możliwości uzyskania przez artystów zawodowych dopłat w wysokości od 50% do 80% składek na ubezpieczenia społeczne, jeżeli ich dochód z tytułu działalności artystycznej nie przekracza średniej krajowej. Ma zostać również wprowadzona Karta Artysty, która uprawniałaby do szeregu dodatkowych świadczeń lub zniżek na podstawie odrębnych umów pomiędzy podmiotami (np. muzeami, teatrami, kinami czy siłowniami).
Polska Izba Artystów miałaby m.in. decydować o uznaniu danej osoby za artystę. Taki status miałby zostać przyznany: absolwentom studiów II stopnia uczelni artystycznych lub ogólnokształcących szkół baletowych; osobom, które wykażą osiąganie dochodu na określonym poziomie z wykonywanej działalności artystycznej lub twórczej w okresie trzech lat przed złożeniem wniosku o potwierdzenie status artysty zawodowego; a także osobom, które nie wykażą osiągania w/w dochodu a które mają udokumentowany dorobek artystyczny, potwierdzony przez organizację reprezentatywną.
Poza tym PIA dysponowałaby także Funduszem Wsparcia Artystów Zawodowych, z których finansować będzie dopłaty do składek na ubezpieczenia społeczne, system zapomóg socjalnych, a także domy opieki dla artystów znajdujących się w trudnej sytuacji finansowej. Instytucja składałaby się z członków wskazywanych przez ministra kultury (1 osoba), ministra pracy (1 osoba), przedstawicieli organizacji reprezentatywnych dla zawodów artystycznych (5 osób) oraz wybieranych w bezpośrednich wyborach przez artystów zawodowych (8 osób).
Gliński wytyka KO hipokryzję
– Koalicja Obywatelska po raz kolejny się wygłupiła – ocenił minister kultury i dziedzictwa narodowego prof. Piotr Gliński. Jak poinformował, stosowny projekt ustawy wspierającej artystów został już przygotowany przez jego ministerstwo i konsultowany w środowisku artystów. – Zgodnie z zapowiedzią, w grudniu trafi do wykazu prac rządu – zapowiedział. Gliński przypomniał także, że politycy PO w czasie swoich rządów “odebrali artystom 50% kosztu uzyskania przychodu, nie przekroczyli 1% wydatków na kulturę, nie załatwili sprawy czystych nośników, sprzedali polskie nagrania i przez 8 lat nie przygotowali żadnego projektu w sprawie statusu artysty”.
Już kilka dni temu lider AgroUnii Michał Kołodziejczak zapowiadał, że w sobotę na ulicach Warszawy pojawią się traktory. Tak też się stało. Policja jednak zablokowała rolnikom dalszy przejazd i wezwała holowniki, posypały się też mandaty.
Protest rozpoczął się około godziny 5:00 rano. Według informacji przekazanych przez organizatorów, w akcji uczestniczyło około 60 traktorów. Rolnicy dotarli do skrzyżowania ul. Kasprzaka z ulicami: Płocką oraz Krzyżanowskiego. Tam zatrzymali ich funkcjonariusze policji. – Na ul. Kasprzaka policjanci zatrzymali kierujących ciągnikami rolniczymi. Trwają legitymowania. Nakładane są mandaty karne. Na miejsce wezwano pierwsze holowniki. Do osób kierowane są komunikaty o zachowanie zgodne z prawem – poinformowała warszawska policja.
Rolnicy przez kilka godzin blokowali skrzyżowanie, a także rozrzucili tam kapustę. Ostatecznie protestujący opuścili Warszawę. Lider AgroUnii Michał Kołodziejczak w ostrych słowach skrytykował policjantów. – Policja polska słusznie straciła zaufanie. Nie zasługujecie na to, żeby być nazywani obrońcami społeczeństwa – stwierdził.
UE chce przyjąć 34 miliony emigrantów, dać im mieszkanie, przywileje socjalne i obywatelstwo czyli prawo głosu. Jeśli lewica europejska da im prawa wyborcze, będzie miała ich głosy przez dziesięciolecia. To plan Sorosa w czystej postaci – powiedział Viktor Orban w wywiadzie dla Radia Kossuth.
Zdaniem węgierskiego premiera, mogą głosować, to głosują na partie, które ich sprowadziły, czyli na partie lewicowe. Orban od lat walczy o przeciwdziałanie falom nielegalnych migracji.
W wywiadzie Orban powtórzył także swoje krytyczne opinie o tzw. mechanizmie praworządności. Jego zdaniem jest on forsowany, aby zmusić Węgry do przyjmowania migrantów. Negatywnie ocenił także propozycję, aby UE zaciągnęła pożyczkę, w celu stworzenia funduszu na rzecz wsparcia państw członkowskich w związku z koronawirusem. Przypomniał, że jeśli jedno państwo członkowskie nie będzie w stanie spłacić tych pieniędzy, pozostałe będą musiały się za nie zrzucić.
Viktor Orban stwierdził także, że przykład Wielkiej Brytanii pokazuje, iż kraj, który idzie własną drogą, może łatwiej i szybciej chronić swoich obywateli. Zauważył, że w Wielkiej Brytanii już w najbliższych dniach rozpoczną się szczepienia przeciw koronawirusowi, szybciej niż w UE. Zapewnił również, że robi wszystko, co w jego mocy, aby Węgry także zdobyły szczepionkę jak najszybciej.
Węgry opracowały już strategię szczepień przeciw koronawirusowi. Zgodnie z nią szczepionka będzie podawana najpierw pracownikom służby zdrowia, następnie osobom w ciężkim stanie, a na końcu wszystkim innym. Orban na antenie Radia Kossuth powiedział, że omówił z epidemiologami kwestię rozluźniania obostrzeń w jego kraju, następnie zamierza w tej sprawie rozmawiać z ekonomistami.
Premier Węgier zwrócił się także do przedstawicieli mniejszości węgierskiej w Rumunii. Ma to związek ze zbliżającymi się wyborami. Polityk zaapelował do głosowania na kandydatów Demokratycznego Związku Węgrów w Rumunii.
Fundacja Życie i Rodzina od kilku dni prowadzi akcję blokowania infolinii poprzez którą aborcjoniści doradzają, jak zamordować poczęte dziecko. Ten numer telefonu był masowo pisany na fasadach kościołów, gdy przechodziły “Strajki Kobiet”. “Aborcyjny Dream Team” nie kryje wściekłości z akcji pro-liferów.
Numer tej aborcyjnej infolinii wielokrotnie wypisywano sprayem na murach kościołów i w innych miejscach w całej Polsce. Uznaliśmy, że nie możemy tego tak zostawić. Stąd też inicjatywa blokowania telefonu śmierci oraz petycji do prokuratora generalnego, aby położył kres temu pomocnictwu w zabijaniu nienarodzonych dzieci! – poinformował Krzysztof Kasprzak z zarządu Fundacji Życie i Rodzina.
W petycji do Zbigniewa Ziobry Fundacja apeluje “aby Prokuratura Generalna wszczęła postępowanie wobec prowadzących telefon Aborcyjnego Dream Teamu, mając na uwadze dobro, jakim jest ochrona życia wyrażona w Artykule 18 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej oraz przepisy zabraniające pomocnictwa w przerywaniu ciąży z naruszeniem przepisów”.
“Aborcyjny Dream Team” skomentował akcję Fundacji kierowanej przez Kaję Godek w ostrych słowach. – Pier*dol się Kaja – napisali aborcjoniści w mediach społecznościowych. Jednocześnie zaklinają się, że nie chcą nikogo namawiać do zabicia swojego dziecka wbrew wlasnej woli. – Gdyby okazało się, że jakaś osoba jest nakłaniana do aborcji wbrew jej woli, decyzja o kontynuowaniu ciąży zagrażającej jej życiu czy decyzja o urodzenia dziecka, które będzie żyło nawet kilka minut, nie jest respektowana, to przykułybyśmy się do jej łóżka i walczyły, by mogła kontynuować ciążę. Zrobiłybyśmy to chyba nawet dla Kai – stwierdzili.
Fundacja Życie i Rodzina swoje działania określiła jako “społeczna akcja blokady telefonu śmierci”. – Zasada jest prosta: ludzie dzwonią i prowadzą rozmowę jak najdłużej, niektórzy udają kobiety, które chcą dokonać aborcji, inni zachęcają pracowników telefonu, aby przestali współpracować z organizacją, której celem jest zabić jak najwięcej bezbronnych maleństw – poinformowała Fundacja. – Akcja jest skuteczna. Feministki ubolewają, że odbieramy możliwość zadzwonienia kobietom, które naprawdę poszukują możliwości aborcji – podkreślono w opublikowanym komunikacie.
– Dzięki tej epidemii czegoś się uczymy. Myjemy częściej ręce, dbamy o higienę. To skuteczna broń w walce z innymi chorobami. Tak samo maseczka. Czemu mielibyśmy w razie objawów infekcji – nie jest ważne jakiej – jej nie nosić? Uchronimy przed chorobą innych, a do tego i smog będzie nam mniej szkodził. To wydłuży nasze życie i zwiększy jego komfort, bo będziemy mieli mniej schorzeń. Nie wszędzie i nie zawsze, ale w sezonie grypowym czy palenia w piecach to przydatny sposób zabezpieczenia swojego zdrowia – uważa prof. Włodzimierz Gut, wirusolog.
Prof. Gut stwierdził też, że zachorowanie na koronawirusa i przejście choroby lepiej uodporni niż ewentualna szczepionka. – Te osoby – jeżeli miały potwierdzone zakażenie – w zasadzie nie muszą się szczepić. Pamiętajmy też o skuteczności szczepionki, która wynosi ok. 90 procent. To i tak bardzo dużo, ale na 1 mln zaszczepionych osób –100 tys. będzie sądziło, że jest chronione, a tej ochrony nie będzie miało. Transmisja wirusa w społeczeństwie zostanie jednak na tyle ograniczona, że zakażeń będzie w każdym sezonie bardzo mało – powiedział.
Wirusolog pozytywnie odebrał rządowe zapowiedzi stworzenia 8 tys. punktów szczepień. Miałyby one powstać docelowo w każdej gminie. – Dotarcie ze szczepionką do każdej gminy to dobry pomysł. Szczególnie, że w pierwszej kolejności chcemy szczepić osoby starsze i chore, których mobilność siłą rzeczy jest mniejsza – ocenił.
Szerzej o rządowym programie powszechnego i dobrowolnego szczepienia na koronawirusa pisaliśmy wczoraj. Jak zapowiedział szef KPRM Michał Dworczyk, zaszczepione na koronawirusa osoby w Polsce „nie będą podlegały pewnym reżimom związanym z pandemią”.
Jak poinformował na antenie Polsat News szef KPRM Michał Dworczyk, zaszczepione na koronawirusa osoby w Polsce „nie będą podlegały pewnym reżimom związanym z pandemią”. Nie sprecyzował jednak szczegółów.
– Nie jest to forma przymusu, tylko odpowiedzialności za pandemię i za społeczeństwo. Jeśli jest gwarancja tego, że osoba nie przenosi wirusa, to wtedy można taką osobę z pewnych ograniczeń zwolnić – poinformował Dworczyk. Nie wiadomo, o które konkretnie ograniczenia będzie chodzić.
Także minister zdrowia Adam Niedzielski powiedział, że w Polsce będą przywileje dla osób zaszczepionych na koronawirusa. Jak zapowiedział, szczegóły zostaną podane wraz z opublikowaniem strategii szczepień. – Analizujemy w tej chwili różne warianty. Gdy pokażemy strategię, będą w niej zachęty, które będą powodowały, że osoby zaszczepione nie będą podlegać wybranym obostrzeniom. Na tę chwilę jeszcze nie podjęliśmy decyzji, które to będą wskazania – stwierdził.
Jak już informowaliśmy wcześniej, brytyjski rząd planuje zakodować wszystkich zaszczepionych na koronawirusa cyfrowym oznaczeniem QR. Takie oznaczenie pozwalałoby np. na udział w imprezach masowych. Osoby niezaszczepione nie mogłyby w nich uczestniczyć. Podobny pomysł pojawił się w Chinach.
Ludzie, którzy nie zaszczepią się na koronawirusa mogą mieć problem z zakupem biletu lotniczego. Linie lotnicze planują wprowadzenie certyfikatu szczepień, bez którego nie będzie można skorzystać z ich usług. – Gdy rozmawiam z kolegami z innych linii lotniczych na świecie, myślę, że to będzie powszechna sprawa – ujawnił Alan Joyce, szef Qantas – największych australijskich linii lotniczych.
Australijskie przedsiębiorstwa i związki zawodowe domagają się wręcz prawa do zwalniania pracowników, którzy nie poddadzą się szczepieniom. Wśród rozważanych w tamtym kraju obostrzeń wobec niezaszczepionych wymienia się także niewypłacanie zasiłków. Rząd na razie nie podjął decyzji w tej sprawie.
Jacek Hoga/fot. YT/Media Narodowe / fot. YT/Media Narodowe
Od 1 grudnia Szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, figura konstytucyjna, nie jest dowódcą Sztabu Generalnego. Przeszliśmy na ręczne sterowanie armią przez cywili – poinformował na antenie Mediów Narodowych Jacek Hoga, prezes Fundacji Ad Arma. – To dokończenie niszczenia samodzielności, autonomii armii – ocenił.
Jak powiedział Hoga w rozmowie z red. Agnieszką Jarczyk, kilka dni temu, na mocy rozporządzenia ministra obrony narodowej polska armia przeszła “na bezpośrednie ręczne sterowanie przez niekompetentnych cywili”. – Jest to data historyczna. Jeśli będą podręczniki historii Polski za 50 lat czy 100, to myślę, że ta data powinna tam się znaleźć i pewnie się znajdzie. Jest to dokończenie niszczenia samodzielności, autonomii armii w ramach państwa demokratycznego – podkreślił.
Wśród innych zagrożeń dla polskiej obronności, jakie przedstawił, jest idea armii europejskiej. – O pomyśle stworzenia armii europejskiej mówią teraz publicznie politycy lewicowi niemieccy. Natomiast wielokrotnie niestety przychylnie i pozytywnie o tym pomyśle mówił chociażby prezes Kaczyński, który teraz jest członkiem rządu, szefem Komitetu ds. bezpieczeństwa – zauważył. – Rzekomy eurorealizm PiS-u sprowadza się do tego, że należy zniszczyć najbardziej istotne, kluczowe atrybuty niepodległego państwa, czyli samodzielną armię – stwierdził.
– Bardzo silnym czynnikiem już wpływającym na kardy dowódcze Wojska Polskiego i na sposób myślenia żołnierzy WP jest dowództwo wielonarodowego korpusu w Szczecinie. Oprócz tego mamy narodową dywizję w ramach NATO, to też jest czynnik ponadnarodowy. To sprawia, że w sensie kariery czy własnej opłacalności, dostrzeganego profesjonalizmu, dla oficerów wyższych Wojska Polskiego zaczyna być ciekawe i intrygujące z perspektywy prywatnej angażowanie się w projekty, które osłabiają przywództwo, organizację Wojska Polskiego i podważają doktrynę opartą na Konstytucji RP, czyli nienaruszalności granic i nienaruszalności interesu państwa polskiego – zauważył. – Wszystko to w sumie może prowadzić do uwiądu samodzielnych zdolności, zwłaszcza na poziomie doktryny i przywództwa, co niestety możemy obserwować w przyśpieszonym tempie dzisiaj – podkreślił.
George Soros zaproponował, żeby ominąć weto Polski i Węgier ws. budżetu poprzez emisję wieczystych obligacji. Jego pomysł spotkał się już z ripostą premiera Słowenii. „Trzymaj się z dala od Europy, proszę” – zaapelował polityk do miliardera.
Wieczyste obligacje polegają na tym, że zaciągający pożyczkę nie musi jej spłacać. Natomiast co roku płaci odsetki i tak przez czas nieokreślony, czyli do końca ich istnienia. – Po zawetowaniu przez Węgry i Polskę budżetu Unii Europejskiej i funduszu naprawczego COVID-19 argumenty za emisją obligacji wieczystych nigdy nie były mocniejsze – przekonywał w czwartek na łamach Project Syndicate George Soros. Zaznaczył jednak, że obecnie UE nie może tego zrobić, ale „wiele jej państw członkowskich może i powinno”. Gdyby pomysł George Sorosa został zrealizowany, państwa UE musiałyby co roku płacić światowej finansjerze określoną kwotę.
Na słowa George Sorosa szybko zareagował premier Słowenii Janez Janša. We wpisie w mediach społecznościowych stwierdził: „Trzymaj się z dala od Europy, proszę”.
O zaciągnięcie przez UE wieczystych obligacji miliarder apelował już w maju tego roku na łamach polskiego dziennika “Rzeczpospolita”. – UE może albo podjąć współdziałanie i zaspokoić oczekiwania i aspiracje swoich obywateli, albo nastąpi jej dalszy rozpad – napisał wówczas Soros. Obsługa obligacji o wartości biliona euro z oprocentowaniem 0,5 proc. kosztowałaby 5 mld euro rocznie – ujawnił. – 5 mld euro do zapłaty za pilnie potrzebne środki w wysokości biliona euro to śmiesznie mała kwota. Stanowi zaledwie 2,5 proc. ostatniego budżetu europejskiego i niewiele więcej niż 1 proc. nowego budżetu – stwierdził. Zdaniem George Sorosa obligacje wieczyste to najlepsze rozwiązanie problemów UE związanych z koronawirusem.
Tak źle nie było od czasu naszego wejścia do UE – ocenił na antenie Mediów Narodowych Piotr Lisiecki, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. Przez ograniczenia, które państwa europejskie wprowadziły w związku z koronawirusem, branża drobiarska straciła rynki zbytu.
Ograniczenia sprzedaży na rynki głównie europejskie, związane z zamknięciem sektora restauracji, cateringu, hoteli, tzw. HoReCa sprawiło, że nasz drób, którego bardzo dużym producentem jesteśmy teraz w Europie, nie znajduje zbytu – poinformował Lisiecki. – Jeśli co drugi kurczak wyhodowany w Polsce nie wyjedzie za granicę to mamy dramatyczny spadek cen na rynku krajowym – podkreślił.
Ponieważ w UE nastąpił praktycznie lockdown, większość krajów zablokowała możliwość chodzenia do restauracji, albo znacząco to ograniczyła – wyjaśnił prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. – Szukamy takich rynków jak kraje azjatyckie, kraje Afryki, kraje arabskie – powiedział. – Azja jako rynek gigantyczny, pełen konsumentów, daje perspektywę. Azja się bogaci, mimo zawirowań udaje się tam sprzedawać jakąś część towaru – zauważył.
Największy konsument, czyli Chiny jest dla nas trochę zablokowany. Muszę się poskarżyć. Plasujemy się jako najwierniejszy sojusznik Stanów Zjednoczonych, USA mają swoje rozgrywki z Chinami, Chińczycy traktują nas jako część układu wokół Stanów Zjednoczonych. Tym samym blokują nam dostęp do swojego rynku – poinformował Piotr Lisiecki. – Część towarów starujemy się sprzedać poprzez Honkong, czasem Singapur, Wietnam. Jednak gdy korzystamy z pośrednika, to też musimy się z nim podzielić prowizją – zauważył.