REKLAMA

Lisiecki: Koronawirus dobija polskie drobiarstwo

Lisiecki: Koronawirus dobija polskie drobiarstwo

Tak źle nie było od czasu naszego wejścia do UE – ocenił na antenie Mediów Narodowych Piotr Lisiecki, prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. Przez ograniczenia, które państwa europejskie wprowadziły w związku z koronawirusem, branża drobiarska straciła rynki zbytu.

REKLAMA

Ograniczenia sprzedaży na rynki głównie europejskie, związane z zamknięciem sektora restauracji, cateringu, hoteli, tzw. HoReCa sprawiło, że nasz drób, którego bardzo dużym producentem jesteśmy teraz w Europie, nie znajduje zbytu – poinformował Lisiecki. – Jeśli co drugi kurczak wyhodowany w Polsce nie wyjedzie za granicę to mamy dramatyczny spadek cen na rynku krajowym – podkreślił.

Zobacz także: Ostra amerykańsko-chińska konfrontacja: „Komunistyczne zbiry!”

Ponieważ w UE nastąpił praktycznie lockdown, większość krajów zablokowała możliwość chodzenia do restauracji, albo znacząco to ograniczyła – wyjaśnił prezes Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz. – Szukamy takich rynków jak kraje azjatyckie, kraje Afryki, kraje arabskie – powiedział. – Azja jako rynek gigantyczny, pełen konsumentów, daje perspektywę. Azja się bogaci, mimo zawirowań udaje się tam sprzedawać jakąś część towaru – zauważył.

Największy konsument, czyli Chiny jest dla nas trochę zablokowany. Muszę się poskarżyć. Plasujemy się jako najwierniejszy sojusznik Stanów Zjednoczonych, USA mają swoje rozgrywki z Chinami, Chińczycy traktują nas jako część układu wokół Stanów Zjednoczonych. Tym samym blokują nam dostęp do swojego rynku – poinformował Piotr Lisiecki. – Część towarów starujemy się sprzedać poprzez Honkong, czasem Singapur, Wietnam. Jednak gdy korzystamy z pośrednika, to też musimy się z nim podzielić prowizją – zauważył.

REKLAMA

Komentarze