/ fot. TT/@BAS_News

Na łamach portalu naukowego “Frontiers in Marine Science” opublikowano materiał opisujący nowe odkrycie naukowców na biegunie południowym. Antarktyda po dekadach odkrywania wciąż zachwyca świat nauki, ukazując oczom badaczy nowe formy życia i piękna lodowego krajobrazu. Blisko kilometr w głąb lodowca szelfowego Ronne-Filchnera zauważono nowe gatunki zwierząt, które wzbudziły poruszenie wśród naukowców.

Brytyjscy naukowcy z organizacji British Antarctic Survey w trakcie prac głębinowych odkryli pod 900 metrową warstwą lodu na lodowcu szelfowym Ronne-Filchner życie w postaci nowego gatunku zwierząt. Warto podkreślić, że naukowcy do tej pory nie spodziewali się odkrycia życia w miejscu oddalonym blisko 260 km od otwartego oceanu, w kompletnej ciemności, o temperaturze nie przekraczającej -2,2 stopnia Celsjusza.

Antarktyda pozostawia wciąż wiele możliwości

Grupie naukowców udało się ustalić, że do skał na dnie oceanu oraz głęboko pod arktycznym lodowcem, przytwierdzone są istotny podobne do Gąbek – “To odkrycie to jeden z tych szczęśliwych przypadków, które kierują myślenie w inną stronę i świadczą o tym, że życie morskie w Antarktyce jest wyjątkowe i niesamowicie przystosowane do mroźnego świata” – powiedział biogeograf, dr Huw Griffiths, który jest autorem badania.

Lodowce szelfowe są największym niezbadanym obszarem na Oceanie Południowym. Pokrywają ponad 1,5 mln km kw. szelfu kontynentalnego Antarktydy.

Jeden z liderów wyprawy badawczej, podkreślił, że teraz naukowcy muszą ustalić jak funkcjonują nowo odkryte organizmy – “Nasze badanie stawia przed nami nowe pytania, np. jak te zwierzęta się tam dostały? Co jedzą? Jak długo już tam są? Aby odpowiedzieć na te pytania, musimy znaleźć sposób na to, aby zbliżyć się do nich i do ich środowiska” – stwierdził.

Co jeszcze odkryją naukowcy?

Odkrycie życia w tak niesprzyjających warunkach przewraca dotychczasowe teorie. Do tej pory uważano, że tak spore odległości od otwartych wód i światła słonecznego są niekorzystne dla formowania się zwartych i licznych form życia.

Okazjonalnie odkrywano w takich miejscach pojedyncze przypadki niewielkich padlinożerców i drapieżników, ryb oraz meduz. Spodziewano się, że takie organizmy czerpiące pożywienie z filtrowania wody, jako pierwsze zanikną pod lodem jako pierwsze.

Na podstawie układu prądów morskich w tym rejonie naukowcy wyliczyli, że zaobserwowane zwierzęta znajdują się w odległości ok. 1,5 tys. km od najbliższego źródła fotosyntezy. Znane są wprawdzie organizmy, które pobierają składniki odżywcze np. z topniejących lodowców, ale eksperci o odkrytych właśnie organizmach nie będą w stanie powiedzieć więcej, dopóki nie znajdą sposobu na pobranie próbek. A to samo w sobie będzie wyzwaniem.

Griffiths i jego zespół podkreślają, że w obliczu kryzysu klimatycznego i rozpadania się lodowców szelfowych jest coraz mniej czasu na badania i ochronę podobnych ekosystemów.

polsatnews.pl

Dodano w Bez kategorii
Dziewczynka w maseczce.

/ fot. Canva/Pexels

Izraelska firma Sonovia z siedzibą w Ramat Gan, producent i twórca tkanin, poinformowała, że maseczka SonoMask wykazała zdolność do neutralizacji koronawirusa ze skutecznością 99,34% w testach przeprowadzonych przez laboratorium badawcze ATCCR w Chinach.

  • Izraelska firma Sonovia wyprodukowała maseczki antywirusowe wielokrotnego użytku, które według testów wykazują zdolność do neutralizacji koronawirusa ze skutecznością 99,34%.
  • Maseczka ma zdolność neutralizowania śladów SARS-COV-2 w ciągu 30 minut od kontaktu z tkaniną.
  • SonoMask zachowuje swoje właściwości ochronne przez 55 cykli prania.
  • Sonovia uczestniczyła również w próbach z Adler Plastic we Włoszech, pracując nad stworzeniem rozwiązań dla dywanów i innych rodzajów tkanin. Firma pochwaliła się współczynnikiem skuteczności przeciwko bakteriom na poziomie 99,999% podczas rundy testów pilotażowych.
  • Zobacz także: Izrael: 4 miliony osób zaszczepione przeciw COVID-19 w zaledwie 2 miesiące

Maseczki antywirusowe wielokrotnego użytku firmy Sonovia są pokryte nanocząsteczkami tlenku cynku, które niszczą bakterie, grzyby i wirusy, co według firmy może pomóc w powstrzymaniu rozprzestrzeniania się koronawirusa. Wyniki ostatniej rundy testów wykazały, że maseczka ma zdolność neutralizowania śladów SARS-COV-2 w ciągu 30 minut od kontaktu z tkaniną. Udowodniono również, że SonoMask zachowuje swoje właściwości ochronne przez 55 cykli prania.

– Po uzyskaniu tego znakomitego wyniku – będącego efektem kilku miesięcy dedykowanych formuł sonochemii przeciwwirusowej – możemy teraz zapewnić opinię publiczną, że nasza SonoMask działa w sposób ciągły, trwały i szybki, aby zneutralizować rozprzestrzenianie się COVID-19 – zachwala dyrektor generalny Sonovii Joshua Hershcovici. – Jesteśmy dumni z naszego najnowszego osiągnięcia, które pomoże ludziom czuć się bezpiecznie i chronić ich bliskich, pozostając jednocześnie najbardziej ekologiczną opcją na rynku środków ochrony indywidualnej – mówi.

Nie tylko maseczki – także dywany i inne tkaniny

Na początku tego roku Sonovia uczestniczyła również w próbach z Adler Plastic we Włoszech, pracując nad stworzeniem rozwiązań dla dywanów i innych rodzajów tkanin. Firma pochwaliła się współczynnikiem skuteczności przeciwko bakteriom na poziomie 99,999% podczas rundy testów pilotażowych. Ponadto, izraelski producent tkanin przyciągnął do współpracy czołowe marki, takie jak Gucci, Chanel i Adidas, pracując nad projektem akceleratora Fashion for Good Plug and Play – i zdobywając 250 tys. dolarów inwestycji w swoją innowację.

– Przygotowaliśmy naszą przełomową technologię przekształcającą nasze codzienne życie, wdrożoną we wszystkich tekstyliach, które nas otaczają: od ubrań, które nosimy, do tekstyliów w naszych domach, tekstyliów w naszych przestrzeniach publicznych, w transporcie publicznym i oczywiście jako środek ochronny w miejscach pracy i instytucjach medycznych – w sposób, który zapewnia bezpieczniejsze otoczenie w tych niezwykłych czasach – powiedziała dyrektor ds. technologii w Sonovii, Liat Goldhammer.

jpost.com

Dodano w Bez kategorii

Koncern Google podpisał umowy z francuskimi i australijskimi mediami, na mocy których ma im płacić za ich treści wykorzystywane w swoich serwisach. Wcześniej internetowy gigant szantażował australijski rząd wycofaniem się z tego kraju, w przypadku wprowadzenia przepisów odgórnie regulujących tę sprawę.

Grupa francuskich mediów otrzyma od Google 63 mln euro. To zakończenie ciągnącego się sporu o kwestię praw autorskich. Według pojawiających się informacji dziennik „Le Monde’ miałby otrzymać od Google’a największa kwotę, tj. około 1,3 mln euro, „na końcu listy” – jak podaje BFM TV – miałby się znajdować tytuł „La Voix de la Haute” z obiecaną kwotą 13 741 dolarów.

Zawarte porozumienie skrytykował Związek Niezależnych Internetowych Wydawców Informacji (Spiil). Zwrócił on uwagę, że nie stworzono „wspólnego frontu” przeciwko Google i nie wszyscy dostaną pieniądze za treści publikowane w Internecie. – Nietransparentne umowy nie zapewniają sprawiedliwego traktowania wszystkich wydawców gazet, ponieważ wzór obliczeniowy nie jest podawany do wiadomości publicznej (…) Google wykorzystał nasze podziały – podkreślono w oświadczeniu.

Podobna sytuacja jest w Australii. W połowie 2020 r. rząd tamtejszego kraju zaczął przygotowywać przepisy, które mają nakładać na Google obowiązek płacenia australijskim mediom za korzystanie z ich autorskich materiałów. Pisaliśmy o tym w naszym artykule. Teraz Google zawarł umowę z działającą w Australii grupą wydawniczą Seven West Media posiadającą 21 tytułów prasowych, zgodnie z którą będzie wnosił opłaty licencyjne za wykorzystywane treści. To pierwsza taka umowa w tym kraju.

wirtualnemedia, wirtualnemedia

Dodano w Bez kategorii

Radna Warszawy Monika Jaruzelska informuje, że Strajk Kobiet chce zmienić nazwę Ronda Dmowskiego na rondo Praw Kobiet. W tej sprawie skrzynka pocztowa Komisji ds. Nazewnictwa Miejskiego została zalana wiadomościami. Jeszcze podczas dzisiejszych obrad komisji sprawa ma zostać przedłożona pod dyskusję.

  • Monika Jaruzelska poinformowała o próbie zmiany nazwy ronda Romana Dmowskiego
  • Uczestnicy Strajku Kobiet chcą przemianować go na rondo Praw Kobiet
  • Jeszcze dzisiaj o godz. 17. odbędzie się głosowanie w tej sprawie podczas Komisji ds. Nazewnictwa Miejskiego
  • Szymon Hołownia tworzy hybrydę dla Platformy Obywatelskiej
  • Zobacz także: Urzędnicy zarobili fortunę na tworzeniu pytań do testów na prawo jazdy

W programie red. Roberta Mazurka w radiu “RMF FM” gościem była radna ze stolicy, Monika Jaruzelska. Podczas audycji wyjawiła słuchaczom oraz swojemu rozmówcy informację dotyczącą ronda im. Romana Dmowskiego, będącego m.in centralnym punktem Warszawy i corocznym miejscem rozpoczęcia Marszu Niepodległości.

Strajk Kobiet zagraża upamiętnieniu Ojca Niepodległości

Według informacji przekazanych przez Monikę Jaruzelską do członków warszawskiej Komisji ds. Nazewnictwa Miejskiego wpłynęło setki emaili Strajk Kobiet oraz jego uczestnicy proszą o zmianę przez Radę Miasta obecnej nazwy ronda Romana Dmowskiego. Komisja swoje obrady rozpocznie dzisiaj o godzinie 17. Wcześniejszy harmonogram został poprawiony o nowy punkt obrad nt. nazwy jednego z najważniejszych rond.

“No i oczywiście w treści tych maili jest cały czas jakby podkreślane nie tylko, że kobiety zasługują na to, żeby mieć to rondo Praw Kobiet w szerokim pojęciu i tych praw, które zdobyłyśmy po 1918 roku, ale też w związku z ostatnimi wydarzeniami orzeczenia Trybunału, bo to się zrobiło. A przede wszystkim Dmowski jest nazywany antysemitą, rasistą i ksenofobem, faszystą” – powiedziała wiceprzewodnicząca komisji, Monika Jaruzelska.

Jak wskazuje sama nie jest zwolennikiem zmiany nazwy i nie będzie głosować za nową nazwą ronda – “Nie. Ja będę chciała podjąć tak… Przede wszystkim, że nie powinno to się znaleźć w porządku obrad. I tutaj też inicjatorką jest…” – stwierdziła.

Jej zdaniem powinno się upamiętnić walkę o prawa kobiet w inny sposób – “Uważam, że absolutnie powinno powstać coś takiego, jak rondo, plac, ulica Praw Kobiet, natomiast ona nie powinna się moim zdaniem właśnie przez pewnego rodzaju wymuszenie odbyć, bo to jest tryb rewolucyjny. I również w związku z rondem Dmowskiego oczywiście” – podkreśliła.

Platforma Obywatelska 2050

Wypowiedziała się również na temat ruchu Szymona Hołowni, który jak dotychczas zabiera posłów głównie z Platformy Obywatelskiej tj. Joanna Mucha, Paulina Henning-Kloska i Hanna Gil-Piątek. Dzisiaj nastąpiło również zatwierdzenie powstania koła poselskiego o nazwie “Polska 2050”.

“Szymon łowi i był gościem też mojego programu. No i co mogę powiedzieć? Że no właśnie to łowienie posłów Platformy, no to troszkę przypomina, że to właściwie nie będzie ruch Szymona Hołowni “Polska 2050”, tylko, że to będzie “Platforma Obywatelska 2050″ za chwilę” – skomentowała zaistniałą sytuację.

Zdaniem byłej działaczki Sojuszu Lewicy Demokratycznej, ruch Szymona Hołowni traci tzw. powiew świeżości na rzecz utworzenia hybrydy dla polityków z Platformy Obywatelskiej.

rmf24/zyciestolicy.pl

Dodano w Bez kategorii

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w rozmowie dla “Gazety Polskiej Codziennie” podzielił się swoimi uwagami odnośnie obecnej sytuacji w armii i sektora militarnego. Paweł Soloch uważa, że potrzeba pilnie zrestrukturyzować system zarządzania przemysłem obronnym, który będzie kluczowy dla modernizacji armii.

Polskie rządy od kilku lat kładą naciski na modernizację nie tylko uzbrojenia polskiej armii pozyskiwanego z rynku zagranicznego, lecz również i z rynku wewnętrznego. Szczególnie wiodącą rolę w wspieraniu polskiego przemysłu zbrojeniowego posiadają obecne rządy Prawa i Sprawiedliwości. Obecne rządy kupują polskie systemy obronne jak armatohaubice Krab czy też karabinki automatyczne Grot.

Soloch chce zrestrukturyzować zarządzanie przemysłem obronnym

Szef Biura Bezpieczeństwa Narodowego w wywiadzie dla “Gazety Polskiej Codziennie” nakreślił plany odnośnie polepszenia sytuacji naszego kraju w sprzedaży uzbrojenia – “To wyzwanie będące jednym z priorytetów prezydenta, który wspiera w tym zakresie wysiłki rządu. Zgodnie z tym BBN współpracuje zarówno z resortem obrony, jak i Komitetem ds. Bezpieczeństwa Narodowego kierowanym przez wicepremiera Jarosława Kaczyńskiego” – powiedział.

“Na pewno nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Musimy zrestrukturyzować system zarządzania przemysłem obronnym, ale również w taki sposób opracować plany modernizacji sił zbrojnych, aby modernizacja wymuszała unowocześnienie przemysłu obronnego” – stwierdził Paweł Soloch.

Według wiedzy prezydenckiego ministra ds. obronnych, przywódca polskiego państwa Andrzej Duda ma być gorącym zwolennikiem koncepcji budowy obrony powietrznej krótkiego zasięgu “Narew”. Wolą Prezydenta jest oparcie tego systemu o polski przemysł, zgodnie z intencjami przestawionymi przez Polską Grupę Zbrojeniową.

“Kiedy mówimy o polskim przemyśle zbrojeniowym, mamy też na myśli przemysł państwowy i prywatny. Oba sektory pracują na rzecz sił zbrojnych, oba budują siłę i innowacyjność polskiej gospodarki, oba mają też swoje zobowiązania względem obronności” – zaznaczył szef BBN.

forsal.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Wikimedia Commons

– Oto paradoks lewicowej agendy klimatycznej: Im mniej używamy paliw kopalnych, tym bardziej ich potrzebujemy – zauważa “The Wall Street Journal” (WSJ). Problemy elektrowni wiatrowych i słonecznych spowodowane atakiem zimy m.in. w amerykańskim Teksasie czy w Niemczech. Węgiel i energia jądrowa są najbardziej niezawodnymi źródłami energii – zaznacza “WSJ”.

  • Problemy elektrowni wiatrowych i słonecznych spowodowane atakiem zimy m.in. w amerykańskim Teksasie czy w Niemczech.
  • W Teksasie wezwanie do oszczędzania energii, aby uniknąć przerw w dostawie prądu.
  • Udział węgla w energii elektrycznej w Teksasie spadł o ponad połowę w ciągu dekady – do 18%.
  • Marznący Niemcy, trzęsący się w swoich lederhosen są zdesperowani, aby uzyskać energię z węgla, aby ogrzać swój wurst i sauerkraut – zwraca uwagę dziennikarz Sky News Rowan Dean.
  • Zobacz także: Urzędnicy zarobili fortunę na tworzeniu pytań do testów na prawo jazdy

Sieć energetyczna staje się mniej niezawodna ze względu na rosnącą zależność od wiatru i energii słonecznej, które nie mogą zapewnić zasilania 24 godziny na dobę, siedem dni w tygodniu – ocenia “WSJ”. Gazeta zwraca uwagę, że choć w Teksasie nie można narzekać na brak ropy i gazu, to Electric Reliability Council of Texas, która nadzoruje stanowy rynek hurtowy energii, musiała wezwać mieszkańców w ten weekend do oszczędzania energii, aby uniknąć przerw w dostawie prądu. Węgiel i energia jądrowa są najbardziej niezawodnymi źródłami energii – zauważa “WSJ”. Jednak konkurencja ze strony silnie dotowanej energetyki wiatrowej i taniego gazu ziemnego, w połączeniu z zaostrzonymi przepisami dotyczącymi emisji, sprawiła, że udział węgla w energii elektrycznej w Teksasie spadł o ponad połowę w ciągu dekady – do 18%.

Podobny problem jest u naszych zachodnich sąsiadów. Niemcy marzną przez zimę z powodu “milionów paneli słonecznych pokrytych śniegiem” i unieruchomionych wiatraków – zwraca uwagę dziennikarz Sky News Rowan Dean. – Marznący Niemcy, trzęsący się w swoich lederhosen są zdesperowani, aby uzyskać energię z węgla, aby ogrzać swój wurst i sauerkraut – podkreśla.

wsj.com, msn.com

Dodano w Bez kategorii

Premier Węgier, Viktor Orban napisał list do Interii, podsumowując 30-lecie działalności Grupy Wyszehradzkiej.

  • W 30-lecie działalności Grupy Wyszehradzkiej premier Węgier, Viktor Orban, wystosował list.
  • Stwierdza w nim, iż kraje V4 posiadają niezwykłą historię i wspólne ideały, które na przestrzeni lat je łączyły.
  • Wskazuje ogromne znaczenie walki z komunizmem, które nadało tor rozwojowi państw, umacniając ich wolę walki.
  • Podkreśla, iż pomimo różnic w pewnych kwestiach, Grupa Wyszehradzka stanowi jedność i ponosi ciężar odpowiedzialności za przyszłość Europy.
  • Przeczytaj również: Konflikt w rządzie o fundusz unijny. Interweniował sam Kaczyński!

Premier Viktor Orban z dumą pisał o Grupie Wyszehradzkiej w 30-lecie jej działalności. “Grupa Wyszehradzka po trzydziestu latach, może popatrzeć na siebie w roli członków NATO, jako na najdynamiczniej rozwijający się obszar Unii Europejskiej. Silny wzrost, niskie bezrobocie, szybkie wdrożenie cyfryzacji, potężne inwestycje. Tacy jesteśmy dzisiaj” – stwierdził, odwołując się do wspólnej historii krajów tworzących Grupę. Jego zdaniem, to właśnie państwa Europy Środkowej pełniły wyjątkową, kluczową rolę, którą zachwiał komunizm. Walka z władzą komunistyczną stanowi z kolei kolejną wspólną cechę państw V4.

“Po obaleniu komunizmu oraz wyzwoleniu naszych krajów, nasze kraje były szczęśliwe, ale były w mocno osłabionej kondycji. To przetrwanie, wysiłek na rzecz wielkiej przebudowy, ugruntowanie nowej epoki, zdolnej do życia, dopasowanej do zachodniego świata, angażowały wszystkie nasze siły. A jednak, już w 1991 roku nasze serca podpowiadały, że nasze kraje, Polska, Węgry, Czechosłowacja w jakiś sposób powinny połączyć wysiłki. Wiedzieliśmy, że przemijają wieki, ale wspólnota losów narodów Europy Środkowej pozostaje niezmienna” – napisał Orban.

“W tych trudnych i złożonych sprawach również między nami, państwami Grupy Wyszehradzkiej mogą występować rozbieżności. Z pewnością są różnice w akcentach filozofii historycznej, mogą się różnić sympatie i niechęci wobec innych krajów, co więcej, czasami nawet w interpretacji relacji geopolitycznych mogą być różnice. Ale i to jest pewne, że nasze narody rozumieją swój ciężar odpowiedzialności za przyszłość Europy” – podsumował premier Węgier.

Polsat News

Dodano w Bez kategorii
Flaga Szwecji

Flaga Szwecji / Fot. Pixabay

Obywatel Etiopii odkrył, po 6 latach spędzonych w Szwecji, iż jest rzekomo biseksualny. Był to dostateczny powód, aby otrzymał status uchodźcy i uniknął deportacji.

  • Szwecja od lat zmaga się z rosnącą ilością nielegalnych imigrantów.
  • Aby uniknąć deportacji i otrzymać status uchodźców, imigranci muszą dowieść, iż nie są bezpieczni w ich rodzimym kraju.
  • Bardzo skuteczną metodą, która pozwala im na pozostanie w Szwecji, jest opowiadanie o swoich odmiennych preferencjach seksualnych.
  • Szwedzkie Sądy Migracyjne w żaden sposób nie weryfikują opowieści, praktycznie za każdym razem wierząc imigrantom “na słowo”.
  • Dzięki zmyślonym opowieściom o swoich preferencjach seksualnych, kolejni imigranci z łatwością otrzymują azyl i pozostają w Szwecji.
  • Przeczytaj również: Republikanie ostrzegają Bidena: Inwazja imigrantów „skończy się katastrofą”

Szwedzki Samnytt donosi o kolejnym przypadku nielegalnego imigranta, który “odkrył swoją seksualną tożsamość”, co pozwoliło mu na pozostanie w Szwecji. Etiopczyk zdecydował się ubiegać o azyl, ponieważ decyzja o jego deportacji straciła ważność po czterech latach. Wyciągnął zatem “ciężkie działa”, otwierając się przed państwowymi urzędnikami i opowiadając iż jest… biseksualny. Metoda zadziałała.

Mężczyzna twierdzi, iż brał udział w “paradzie dumy”, nie pamięta niestety, czy w roku 2016. czy 2017. Utrzymuje jednak, iż marsz równości był “czynnikiem wyzwalającym”, który dał początek „pozytywnym uczuciom, których wcześniej nie znał”. Jak zauważa portal, jego nowo odkryta biseksualność w praktyce nadała mu status uchodźcy, ze względu na możliwość prześladowań, jakie mogłyby go spotkać w Etiopii. Tak przynajmniej stwierdziły urzędniczki Sądu Migracyjnego. Co ciekawe, jedyny męski członek komisji chciał wydalić mężczyznę.

Obywatel Etiopii miał przybyć do Szwecji w roku 2010. Złożył wniosek o azyl, jednak spotkał się z odmową i miał zostać deportowany. Po czterech latach decyzja o wydaleni z kraju uległa przedawnieniu, a Etiopczyk zdecydował się ponownie ubiegać o azyl. Tym razem jako przyczynę podaje biseksualność. Szwedzka Agencja Migracyjna ponownie odmówiła udzielenia azylu, po czym mężczyzna odwołał się do Sądu Migracyjnego.

Sąd Migracyjny przyjrzał się sprawie. Stwierdzono, iż mężczyzna “odkrył swoją biseksualność w związku z uczestnictwem w marszu równości”. Fakt, iż nie pamięta, w którym roku miało miejsce przełomowe wydarzenie, Sąd uznał za nieistotny. “Sąd Migracyjny uważa, iż podczas rozmowy “A” opowiedział w sposób dostatecznie świadomy i szczegółowy o Paradzie Równości, która była czynnikiem wyzwalającym jego procesu uświadamiania sobie swojej orientacji seksualnej. Powiedział, iż parada wywołała w nim pozytywne emocji, których wcześniej nie znał. Odczuwał jednocześnie niepokój, ze względu na swoje pochodzenie kulturowe” – opisał Sąd.

Podsumowując sprawę Etiopczyka, Sąd Migracyjny w Szwecji podkreśla, iż powinien on otrzymać status uchodźcy, gdyż “wymaga ochrony”. “Biorąc pod uwagę informacje o kraju pochodzenia, Trybunał Migracyjny uważa, że ​​sytuacja osób biseksualnych w Etiopii stwarza ryzyko prześladowań. W Etiopii brakuje akceptowalnej ochrony rządowej, a zatem należy uważać “A” za uchodźcę” – stwierdzono. Podsumowując, każdy biseksualny obywatel Etiopii może się bez problemu ubiegać w Szwecji o status uchodźcy.

Samnytt.se

Dodano w Bez kategorii
Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Słuchałem jakiś czas temu rozmowy radiowej, w której wypowiadała się jedna z pań posłanek z lewicy. Tematem była aborcja. W pewnym momencie w reakcji na pytanie pana redaktora odnośnie wyznaczenia początku życia człowieka pani poseł miała rzec – mamy XXI wiek, a ludzie dalej mają w tym temacie poglądy średniowieczne (cytat nie jest dosłowny, ale oddaje pełnię wypowiedzi). Zapewne w większości są Czytelnicy już zmęczeni tym tematem, możliwe jest, że niektórzy uważają ostatnie zamieszania związane z ogłoszeniem wyroku Trybunału Konstytucyjnego jako temat zastępczy. Przywołałbym tu słowa Maciej Iłowieckiego z lat 90. ubiegłego wieku: „dyskusja na temat przerywania ciąży stale powracająca w mediach, parlamencie, w dyskusjach a nawet ławkach szkolnych nie jest dyskusją zastępczą, a jej celem nie jest przesłonięcie ani też odsunięcie innych ważnych problemów naszego życia, społeczeństwa i kraju. Nie jest – ponieważ dotyczy spraw fundamentalnych, wokół których będziemy organizować nasze życie społeczne. Zasady te dotyczą nas wszystkich, niezależnie od poglądów politycznych czy religijnych, wiary czy niewiary”.

Tak więc jeszcze kilka słów o sztucznym przerywaniu ciąży z perspektywy historyka – jako że pani poseł raczyła wspomnieć o „złych średniowiecznych poglądach”. Temat aborcji od najdawniejszych czasów był problemem społecznym i etycznym. Gdy sięgnie się do tekstów źródłowych z okresu starożytności, jasnym staje się, że o ile samo zabicie płodu było raczej powszechnie uznawane za zabójstwo, to kwestia tego kiedy płód staje się człowiekiem, kiedy otrzymuje duszę, czy można zabić zarodek w momencie zagrożenia życia matki, jak wygląda zmartwychwstanie zabitych w łonie matki rodziła duży problem dla teologów, filozofów czy medyków.

W czasach przedchrześcijańskich aborcja szeroko znana była już w 3. tysiącleciu. Z jednej strony płodność oznaczała boże błogosławieństwo, a bezpłodność przekleństwo – z drugiej strony istniały już w tym czasie środki antykoncepcyjne oraz różne metody zabijania dzieci w matczynych łonach. Aborcja była potępiana choćby w Indiach (ze względu na przerwanie linii życia) czy w pismach zaraostriańskich i egipskich. Na Wschodzie potępiano zabicie dziecka ze względu na pogwałcenie ojcowskiego prawa czy przez niebezpieczeństwo dla życia matki – nie chodziło więc stricte o prawo do życia dziecka nienarodzonego.

Ogólnie można stwierdzić, że w świecie greckim filozofia przedsokratejska nie uważała dziecka za istotę ożywioną przez duszę. Sam Sokrates (nota bene syn położnej) uznaje zasadniczo aborcję za rzecz normalną. Platon zezwalał na zabicie dziecka poczętego (jego poglądy będą w późniejszym czasie zwalczane przez Euzebiusza z Cezarei czy Teodoreta z Cyru). Niezwykle istotnym stanowiskiem w tej sprawie były poglądy Arystotelesa. Stagiryta oparł swój wywód na wiedzy ówczesnej ginekologii i stwierdził, że do 40 dni dla chłopców i 90 dni dla dziewcząt płód jest bezkształtną masą, którą można bez przeszkód usunąć. I tak po przeszło 2 tys. lat pojawiają się osoby głoszące poglądy tożsame, mimo że ginekologia przez ten czas „nieco” się rozwinęła. Co więcej te osoby kpią z obrońców życia, zarzucając im przestarzałe spojrzenie na rzeczywistość, o ironio! Czy pani poseł czyta Arystotelesa do poduszki? Tego nie wiem, ale się domyślam.

Wróćmy jednak do starożytnej Grecji. Mimo wszystko stanowisko arystotelesowskie było mniej radykalne od Emopedoklesa (według niego dziecko otrzymywało duszę w chwili narodzin – czyżby w dzisiejszej Ameryce Północnej rządzili emopedoklesi?) czy stoików (płód był dla nich jedynie częścią ciała matki). Za Arystotelesem podział na płód uformowany i nieuformowany przyjęli myśliciele żydowsko-hellenistyczni (Filon, Flawiusz) oraz chrześcijańscy w starożytności i średniowieczu, a pośrednio pogląd ten znalazł swoje miejsce w Starym Testamencie (a raczej w jego przekładzie zwanym Septuagintą). Stanowisko Arystotelesa o płodzie uformowanym (jako o człowieku) zapoczątkowało rozwój nauki o wartości dziecka w początkowej fazie rozwoju (np. Pseudo-Lizjasz w dziele De abortu porównywał zabójstwo płodu do zabójstwa człowieka).

Nie tylko filozofia starożytna miała różne spojrzenie na problem aborcji. Zasadniczo medycyna grecka zabraniała zabijania żywych płodów (martwe można było usunąć), co potwierdzają słowa przysięgi Hipokratesa („Nigdy nikomu, także na żądanie, nie podam zabójczego środka ani też nawet nie udzielę w tym względzie rady; podobnie nie dam żadnej kobiecie dopochwowego środka poronnego. Czyste i prawe zachowam życie swoje i sztukę swoją”). Istniały poglądy rozróżniające rozwój zarodka (np. Galen rozróżniał stan wegetatywny od prawdziwego życia – od poczęcia do pierwszego uderzenia serca dziecka), to jednak większość greckich lekarzy pójdzie za stanowiskiem Hipokratesa. Nie było to pogląd odosobniony. W świątyniach pogańskich tamtych czasów znajdowały się liczne inskrypcje zakazujące wstępu kobietom, które zabiły dziecko w swym łonie. Niemniej jednak nie istniało w świecie greckim skodyfikowane prawo antyaborcyjne (przynajmniej do IV wieku, ponieważ w jednym z dzieł Cycerona pojawia się wzmianka o skazaniu na śmierć kobiety, która dokonała aborcji).
Świat rzymski rozwiązał tę sprawę w inny sposób. Poezja łacińska z czasów Oktawiana Augusta, jak i ta późniejsza (np. Owidiusz czy Juwenal), opisuje praktyki aborcyjne jako niekaralne przez prawo – zwłaszcza w odniesieniu do arystokracji – jednak bardziej lub mniej je potępia. Wskazywane motywy przeprowadzania aborcji możemy streścić do: chęci ukrycia cudzołóstwa, niechęci do ojca dziecka, gwałtu, względów estetycznych (utrzymanie pięknej figury) i psychologicznych – z perspektywy dzisiejszej można by rzec nihil novi sub sole. Co więcej, istniała nawet pewna presja społeczna, aby poddać się temu zabiegowi. Prawo rzymskie będące pod silnym wpływem stoicyzmu (a więc traktowania płodu jako części organizmu matki) nie posiadało praw antyaborcyjnych, co najwyżej czyny te traktowano jako wykrocznie. Zmiana dokonała się około III wieku, gdy Cesarstwo borykało się z trudnościami demograficznymi. Uznano wtenczas aborcję za przestępstwo (crimen), ale de facto była to martwa zmiana. Nawet Teodozjusz czy Justynian nie zmienili niczego istotnego w tym temacie.

Podsumowując nieco przydługi wywód, należy stwierdzić, że w pogańskim świecie starożytnym dość powszechnie zabijano nienarodzone dzieci. Prawo tamtych czasów nie zajmowało się tym zagadnieniem, a nawet jeśli, to pozostawało martwą literą. Widoczny jest jednak na przestrzeni lat proces zmiany podejścia do płodu – od traktowania nienarodzonego jako części organizmu matki, poprzez podział na płód uformowany i nieuformowany, a w przypadku tego pierwszego pojawiała się świadomość popełniania zabójstwa. Prawdziwą zmianę miał przynieść rozwój chrześcijaństwa, ale o tym następnym razem…

Daniel Marek

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Twitter/ screen

Aż 52 Republikanów z Izby Reprezentantów ostrzegło prezydenta Joe Bidena przed “kryzysem migracyjnym”.

  • Joe Biden stanowczo zerwał z migracyjną polityką Donalda Trumpa.
  • Na początku kadencji prezydent obiecał m.in. 100-dniowe wstrzymanie deportacji nielegalnych imigrantów z USA oraz wstrzymał budowę muru granicznego.
  • Zapowiedzi nowej głowy państwa wywołały falę imigracji z biedniejszych państw.
  • Republikanie z Izby Reprezentantów ostrzegli Bidena przed “kryzysem migracyjnym”, jaki mogą spowodować jego decyzje.
  • Zdaniem zaniepokojonych Republikanów, sytuacja może stać się “katastrofalna z dnia na dzień”.

52 Republikanów z Izby Reprezentantów ostrzegło we wtorek prezydenta Joe Bidena przed zbliżającym się kryzysem, spowodowanym nielegalną imigracją. Zdaniem polityków, sytuacja w USA może “stać się katastrofalna z dnia na dzień”. Ustawodawcy wskazali na nagły wzrost imigrantów oczekujących na granicy. Agenci Służby Celnej i Ochrony Granic (CBP) zaraportowali, iż przeciętny “dzienny napływ migrantów na granicy wzrósł do 3500 dziennie”. W poprzednim miesiącu odnotowano “jedyni” 2000 osób dziennie. Z kolei liczba dzieci cudzoziemskich bez opieki zbliża się do 300 dziennie.

„CBP nie widziało takich liczb od czasu szczytu kryzysu imigracyjnego latem 2019 r.” – poinformowali ustawodawcy. „CBP naliczyło już ponad 200 000 nielegalnych migrantów od października, a ich liczba stale rośnie. W pierwszych trzech miesiącach roku podatkowego 2020, CBP naliczył 128 347 osób” – czytamy. Przypomnijmy, iż Biden wstrzymał budowę murów granicznych na granicy USA z Meksykiem i zaproponował 100-dniowe wstrzymanie deportacji.

„Panie Prezydencie, podstawowym obowiązkiem rządu federalnego jest ochrona Ameryki, nie ignorowanie prawa i aktywne zachęcanie, i ułatwianie nielegalnej migracji w sposób, który wzmacnia kartele i zagraża zarówno obywatelom amerykańskim, jak i migrantom, którzy są niesłusznie zachęcani do poddania się tej niebezpiecznej podróży” – napisali w liście Republikanie, podkreślając swoją troskę o przyszłość USA.

„To nie jest gra polityczna – błagamy, abyście nie pozwolili, by ideologia zaślepiła waszą administrację na potrzebę zabezpieczenia granicy, obrony Amerykanów i zapobieżenia kolejnemu kryzysowi humanitarnemu wzmacniającemu kartele” – podkreślili ustawodawcy. „Znów znajdujemy się na krawędzi ogromnego kryzysu humanitarnego, zagrażającego życiu migrantów i funkcjonariuszy organów ścigania z rąk brutalnych karteli, które wasza administracja jeszcze bardziej wzmocni” – apelują Republikanie.

Fox News

Dodano w Bez kategorii