REKLAMA

Urzędnicy zarobili fortunę na tworzeniu pytań do testów na prawo jazdy

REKLAMA

Przez pięć ostatnich lat wynagrodzenia członków komisji ds. pytań na prawo jazdy kosztowały budżet państwa ponad 730 tys. zł. Specjalny organ podlega ministerstwu infrastruktury.

  • W 2014 roku zmienił się sposób przygotowywania pytań do egzaminów teoretycznych na prawo jazdy. Odtąd zajmuje się tym specjalna komisja przy ministerstwie infrastruktury.
  • Na mocy ministerialnego rozporządzenia, im więcej nowych pytań przygotują członkowie komisji, tym więcej zarobią. Jeden z urzędników, który pracował nad tym rozporządzeniem był nawet przez kilka lat szefem tej komisji. Nadal w niej zasiada, podobnie jak część jego kolegów.
  • Reguły wprowadzono za rządów PO-PSL. W 2015 roku do władzy doszedł PiS, ale tego nie zmienił. Do dziś członkowie komisji korzystają z lukratywnych warunków.
  • Zobacz także: Pracownicy zostaną z niczym? Rząd szykuje niebezpieczne zmiany w L4

Sprawa wysokich zarobków urzędników tworzących pytania do egzaminów teoretycznych z prawa jazdy rozpoczęła się w 2013 roku. Wówczas urzędnicy departamentu transportu drogowego w ówczesnym ministerstwie transportu (w listopadzie 2013 r. przekształconym w resort infrastruktury) rozpoczęli prace nad uporządkowaniem kwestii baz pytań do państwowego egzaminu na prawo jazdy.

Projekt ustawy zakładający ujednolicenie pytań oraz przejęcie przez resort odpowiedzialności za bazę, jej tworzenie i rozwijanie, wpłynął do Sejmu 24 października 2013 r. W kolejnym roku został przez parlament przyjęty i podpisany przez ówczesnego Prezydenta RP Bronisława Komorowskiego.

Ustawa nakazywała ministrowi utworzenie komisji do spraw pytań egzaminacyjnych stosowanych na egzaminie państwowym na prawo jazdy. Jak się okazało, stało się to bardzo lukratywnym zajęciem. Bowiem za każde przygotowane pytanie członek komisji otrzymywał wynagrodzenia. Im więcej nowych pytań, tym więcej pieniędzy w kieszeniach członków komisji.

Im więcej nowych pytań, tym więcej pieniędzy dla komisji

21 listopada 2014 r. ukazało się rozporządzenie minister infrastruktury i rozwoju Marii Wasiak w sprawie komisji do spraw weryfikacji i rekomendacji pytań egzaminacyjnych. Ustalono w nim, że w komisji oprócz przewodniczącego i sekretarza może pracować 35 członków. Członkowie komisji mieli zarabiać:

100 zł – za przygotowanie pytania z wizualizacją w postaci filmu;
50 zł – za przygotowanie pytania bez wizualizacji albo z wizualizacją w postaci zdjęcia, animacji komputerowej albo rysunku;
10 zł – za przetłumaczenie pytania egzaminacyjnego.

Co więcej, za każdy scenariusz wchodzący w skład pytań przewodniczący komisji dostaje 10 zł, a sekretarz – 4 zł. Za każdą wizualizację tak samo: 10 zł dla szefa komisji i 4 zł dla sekretarza. Za każdy opis wchodzący w skład pytania – 10 zł dla przewodniczącego i 4 zł dla sekretarza. Także za każde pytanie przygotowane przez członka komisji szef tej komisji dostaje 10 zł, a sekretarz – 4 zł. Również za każde pytanie „zweryfikowane” przez członka komisji przewodniczący kasuje 10 zł, a sekretarz – 4 zł.

Z racji na to, że liczba scenariuszy, opisów oraz układanych i weryfikowanych pytań jest ogromna, członkowie komisji zainkasowali ogromne kwoty. Co najciekawsze, nad przygotowaniem rozporządzenia, które zapewniło tą dochodową pracę, pracowali urzędnicy z departamentu transportu drogowego. Jeden z nich – Tomasz Piętka – zaraz po jego wydaniu został szefem komisji ds. pytań egzaminacyjnych. Pełnił tę funkcję do stycznia 2017 roku. Obecnie jest sekretarzem tej samej komisji. Mimo, że w międzyczasie zmienił się rząd, mechanizm wynagradzania, a nawet niektórzy członkowie, pozostali.

brd24.pl

REKLAMA

Komentarze