Polacy

Broń palna / Fot. Pixabay

Jeorjos Karaiwaz, dziennikarz śledczy telewizji Star został zabity pod własnym domem. Zdarzenie miało miejsce w Alimos, w Grecji. Nie ujęto sprawców.

Radio Skai przekazało informację o tragicznej śmierci reportera. W pobliżu domu mężczyzny znaleziono kilkanaście łusek broni palnej. Policja przekazała, że dziennikarz śledczy zabity został przez dwóch mężczyzn jadących motocyklem.

Ofiara to Jeorjos Karaiwaz, pięćdziesięciolatek pracujący w wielu greckich mediach. Był także właścicielem bloga informacyjnego. – Ktoś, za pomocą kul, postanowił go uciszyć i uniemożliwić mu pisanie artykułów – głosi treść jednego z wpisów.

“To zabójstwo zszokowało nas wszystkich. Władze prowadzą już dochodzenie w tej sprawie” – ogłosiła rzecznik rządu Aristotelia Peloni.

Ataki na greckie media

Prywatne media w Grecji, nagminnie stają się celem ataków. Pogróżki, które trafiają do pracowników, stanowią podstawę do ochrony przez policję. Z doniesień wynika, że Jeorjos Karawaiz nie był nią objęty.

Po przekazaniu informacji, duża część stacji medialnych w Grecji zawiesiła nadawanie programów.

Niewyjaśnione sprawy

W zeszłym roku, Stefanos Chios, właściciel jednej z gazet został postrzelony w szyję i klatkę piersiową. Mężczyzna przeżył, ale dotychczas nie zakończono prowadzenia śledztwa.

Jedenaście lat temu zamordowano innego greckiego dziennikarza śledczego, Sokratisa Jeoliasa. Zabójstwo zostało przypisane skrajnie lewicowemu ugrupowaniu, jednak sprawcy nie zostali ujęci.

wydarzenia.interia.pl polsatnews.pl

/ Fot. Facebook

Liderka i współzałożycielka ruchu Black Lives Matter, marksistka Khan-Cullors kupiła od 2016 roku cztery, luksusowe nieruchomości za kwotę 3,2 miliona dolarów.

  • Ruch BLM spowodował liczne zamieszki i ogromne szkody w USA w samym 2020 roku.
  • Mający rzekomo walczyć z rasizmem liderzy ruchu okazują się przeprowadzać liczne transakcje, wydając wielkie sumy pieniędzy niewiadomego pochodzenia.
  • Jedna z założycielek BLM, Patrisse Khan-Cullors zakupiła od 2016 roku cztery nieruchomości za łączną kwotę 3,2 milionów dolarów.
  • Inni członkowie ruchu wzywają do wszczęcia śledztwa, aby ustalić, skąd Khan wzięła tak wielkie pieniądze.
  • Przeczytaj również: Aktywista BLM usłyszał zarzuty. Wydał 450 tys. USD ze zbiórek na luksusowe zachcianki

Współzałożycielka i liderka BLM, Patrisse Khan-Cullors wzbudziła znaczne zainteresowanie mediów, gdy ujawniono jej ostatni zakup. Aktywistka, określająca się, jako “marksistkę”, kupiła bowiem dom o wartości 1,4 miliona dolarów w bogatej, czeskiej dzielnicy w okolicy Los Angeles. Kobieta od wielu lat angażuje się w “antyrasistowskie” akcje, zarzucając białym m.in. strukturalny rasizm i wykorzystywanie czarnoskórych. Oprócz głoszenia tak “wzniosłych” haseł, jak “Black Lives Matter!” Khan najwidoczniej nie próżnowała, regularnie inwestując w drogie budynki. New York Post odkrył, iż nie była to wcale pierwsza nieruchomość nabyta przez kobietę w ostatnich latach. Działaczka, mająca rzekomo prowadzić bardzo skromne życie, kupiła łącznie cztery domy za ponad 3,2 miliona dolarów.

W 2016 roku liderka BLM zakupiła dom za 510 000 dolarów w Inglewood, innym przedmieściu Los Angeles. Od tego czasu wartość domu z trzema sypialniami wzrosła o ponad 50 procent, do 800 000 dolarów – informuje portal. Dobra passa Khan trwała dalej. Dwa lata później, kobieta zafundowała sobie drugi dom, tym razem również w hrabstwie Los Angeles, ale w centrum miasta. Pierwotnie został on wyceniony na 590 000 dolarów, jednak jego cena wzrosła od tamtej pory do 720 000 dolarów. Khan, wraz ze swoją “niezgodną z płcią żoną”, Janaya, kupiła wiejski dom w Georgii. Ów “wiejski” dom zajmuje 3,2 akra ziemi, a w chwili zakupu był wart 415 tysięcy dolarów. Nie jest jasne, czy od tego czasu wartość nieruchomości uległa zmianie.

BLM chce śledztwa w sprawie “obrotnej” aktywistki

Okazuje się, iż liderka BLM jest wyjątkowo obrotną osobą. Khan rozważała inwestycje na rynku neiruchomości nie tylko w USA. W zeszłym roku wraz z żoną, będącą również aktywistką BLM, była widziana na Bahamach. Kobiety miały szukać nieruchomości w bogatej dzielnicy, w której swoje grunty posiada choćby Justin Timberlake czy Tiger Woods. W okolicy mieszka wielu innych celebrytów, a ceny nieruchomości wynoszą od 5 do 20 milionów dolarów. Tak ogromne inwestycje wzbudziły pytania nawet wśród innych aktywistów BLM. Zastanawiają się oni, skąd Khan wzięła tak wielkie pieniądze.

Nowojorski aktywista BLM, Hawk Newsome, wezwał do „niezależnego śledztwa” i odkrycia źródła pieniędzy czarnoskórej. „Jeśli będziesz nazywać siebie socjalistą, musisz zapytać, ile z jej własnych pieniędzy trafia na cele charytatywne” – powiedział Newsome. „To naprawdę smutne, ponieważ sprawia, że ​​ludzie wątpią w słuszność ruchu i przeoczają fakt, że to ludzie tworzą ten ruch”. Uzasadnione pytania wzbudza fakt, iż w samym tylko 2020 roku ruch BLM otrzymał ponad 90 milionów dolarów z darowizn. Coraz więcej osób zastanawia się, w jaki sposób wydawane są te kwoty. Nie jest jasne, ile z zebranych pieniędzy trafiło do Khan-Cullors.

New York Post

Szczepionki na koronawirusa.

Szczepionki na koronawirusa. / Fot. Pixabay

Coraz więcej uczelni wyższych w USA deklaruje, iż będzie wymagać szczepień zarówno studentów, jak i pracowników.

  • Akcja szczepień na COVID-19 w Stanach Zjednoczonych nieprzerwanie trwa.
  • Coraz więcej uniwersytetów i college’ów deklaruje, iż zamierza wprowadzić wymóg szczepień dla studentów.
  • Obowiązkowe szczepienie będzie wymogiem zapisania się na studia oraz zamieszkania w akademiku.
  • Alternatywą dla przyjęcia preparatu miałyby być jedynie cotygodniowe testy na koronawirusa.

Szczepienia w USA idą pełną parą. Coraz więcej college’ów oraz uniwersytetów w całych Stanach Zjednoczonych planuje wprowadzić wymóg szczepień dla studentów i pracowników. Coraz więcej uczelni będzie jasno wymagać szczepień. “Kilkanaście kolegiów już wprowadziło środki, a wiele innych ma je wprowadzić w nadchodzących tygodniach” – informuje Post Millennial. Już między innymi Duke University w Północnej Karolinie ogłosił, że po powrocie na zajęcia tej jesieni, studenci będą musieli zaszczepić się przeciwko COVID-19.

Podobnych przypadków jest coraz więcej. Wydaje się, iż uczelnie coraz chętniej deklarują wymóg zaszczepienia się studentów. “Uniwersytet Notre Dame; dwa uniwersytety Ivy League, Brown i Cornell; i Northeastern University w Massachusetts należą do tych, którzy będą wymagać szczepionki na jesień” – wymienia NPR.org. “Szczepienia są ważnym narzędziem zapewniającym bezpieczeństwo dla jesiennego semestru” – mówił Antonio Calcado, który kieruje grupą zadaniową Uniwersytetu Rutgersa ds. COVID-19. „Czuliśmy, że zwykłe zachęcanie nie będzie miało takiego samego efektu, jak wymaganie”.

“Wymóg szczepień nie jest nowy”

Uczelnie deklarują, iż wymogi co do szczepień wcale nie są nowe. Szczepionka, która chroni przed odrą, świnką i różyczką, była wymagana przez 87,5% badanych kampusów. „To nie jest nowe” – wyjaśnia Calcado. „Mamy cały portal do przesyłania historii szczepień i innych tego typu rzeczy. Więc to już jest na swoim miejscu. I faktycznie, ta po prostu dodaje kolejną szczepionkę do tego, co jest obecnie dostępne”. Wątpliwości prawne i etyczne wzbudza jednak fakt, iż szczepionka jest zupełnie nowa i jeszcze nie do końca przebadana. Same koncerny wypuszczające ją na rynek nie chcą brać na siebie odpowiedzialności za ewentualne efekty uboczne.

Egzekwując nowe wymagania, uczelnie będą mogły wstrzymać zapisy studentów na zajęcia. W niektórych szkołach brak dowodu szczepienia może uniemożliwić mieszkanie na kampusie. W rzadkich przypadkach uczniom grozi wydalenie – wymienia portal. Istnieje również alternatywa dla szczepień – są nią cotygodniowe testy na COVID-19. „Możesz zrezygnować z szczepień, ale będą to pewne konsekwencje. To zachęci do szczepień” – czytamy. Szczepienia nie będą dotyczyć jedynie nowych studentów. „Ważną rzeczą dla nas, na tym uniwersytecie i w całym systemie University of Illinois, jest upewnienie się, że wszyscy nasi studenci zostaną zaszczepieni przed ich wyjazdem pod koniec tego semestru” – stwierdził Robert Jones, rektor Uniwersytetu Illinois w Urbana-Champaign.

NPR.org

Youtube od pewnego czasu blokuje dodawanie filmów na kanał Media Narodowe. Powodem jest wywiad redaktora Jakuba Zgierskiego z doktorem Piotrem Rubasem.

Niejasny powód blokady

Lekarz internista pracujący w Niemczech w rozmowie skrytykował politykę przeciwdziałania COVID-19. Wywiad osiągnął 500 tyś wyświetleń. Oprócz blokady kanału głównego, drugi – Media Narodowe EXTRA, został zdemonetyzowany. Oznacza to, że twórcy utracili możliwość zarabiania na swojej pracy.

Kanał główny – Media Narodowe utracił możliwość zarobkowania już w grudniu. W ten sposób YouTube blokuje dostęp do treści ponad 200 tysiącom odbiorów.

Brak dochodów to problem opłacenia pracowników MN – Nie zarabiamy na żadnym z naszych filmów. Straciliśmy sporą część naszego dochodu. Utrudnia nam utrzymanie redakcji i jej bieżące działania – oświadcza redakcja.

MN w serwisie rumble.com

Od teraz filmy Mediów Narodowych dostępne będą na platformie rumble.com. To kanadyjska platforma wideo. Znana z licznych przypadków, gdzie twórcy po cenzurze YouTube rozpoczynali na niej publikację.

Dotychczasowe materiały wciąż dostępne są w serwisie YouTube na kanale MediaNarodowe oraz MediaNarodowe EXTRA.

wirtualnemedia.pl

/ Fot. YouTube/ screen

Jak ogłosił premier Ralph Gonsalves, tylko zaszczepieni na COVID-19 mogą się ewakuować z wyspy Saint Vincent po wybuchu wulkanu La Soufriere.

  • Wybuch uśpionego przez lata wulkanu La Soufriere wstrząsnął karaibską wyspą Saint Vincent.
  • Aktywność wulkanu sprawiła, iż konieczna stała się ewakuacja części mieszkańców.
  • Premier wyspy poinformował rodaków, iż tylko zaszczepieni na COVID-19 będą mogli się ewakuować na statkach wycieczkowych sąsiednich wysp, które zaoferowały swoją pomoc.

Premier Ralph Gonsalves ogłosił swojemu narodowi dramatyczne wieści. Tylko ci, którzy otrzymali szczepionkę COVID-19, będą mogli bezpiecznie ewakuować się z Saint Vincent po piątkowym wybuchu wulkanu La Soufriere. Informację podano oficjalnie podczas sobotniej konferencji prasowej. Premier miał płakać, wyjaśniając, iż statki wycieczkowe “zgłosiły się na ochotnika” do przetransportowania mieszkańców na pobliskie wyspy karaibskie, ale tylko zaszczepieni ludzie będą mogli wejść na ich pokład.

„Starszy oficer medyczny identyfikowałby osoby już zaszczepione, abyśmy mogli zabrać je na statek” – powiedział premier. Poinformował rodaków, iż statki wycieczkowe „nie mają wystarczającej liczby personelu”, aby zatrzymać ludzi na statkach, ale mogą ich transportować. Liczba mieszkańców najbardziej narażonych z powodu erupcji ma być ogromna. W “czerwonych strefach” ma żyć aż 16 tysięcy osób. Jak zauważają media, decyzja premiera wcale “nie wydaje się należeć do niego”, ale “została podjęta przez sąsiednie narody wyspiarskie”. Pomoc zaoferowały: Barbados, Grenada, Antigua i Saint Lucia, które oświadczyły, że “przyjmą tylko w pełni zaszczepionych uchodźców”.

W piątek na Saint Vincent przebudził się wulkan La Soufriere, który pozostawał uśpiony od 1979 roku. Jego ostatnia erupcja spowodowała śmierć 1000 osób oraz straty rzędu 100 milionów dolarów. Aktywność wulkanu, który wypluł kłęby dymu i popiołu trwała cały dzień, a eksperci informują, iż może trwać nawet miesiącami. Kolumna wulkanicznych wyziewów osiągnęła wysokość około 6 kilometrów, przesłaniając słońce. Z powodu zagrożenia, konieczna stała się ewakuacja części mieszkańców.

Jerusalem Post

/ Fot. Twitter/ screen

Tysiące osób wyszły protestować w Montrealu przeciwko wprowadzeniu nowej, wcześniejszej godziny policyjnej.

  • Władze Montrealu postanowiły wprowadzić godzinę policyjną zaczynającą się już o godzinie 20:00 w imię walki z pandemią.
  • Ruch rządu wywołał gniew mieszkańców, a około 2 tysiące osób wyszło na ulice zaprotestować przeciw nowym obostrzeniom.
  • Protestujący podnoszą, iż nie ma żadnych dowodów na to, by godzina policyjna ograniczała transmisję koronawirusa.

Tysiące osób wyszły na ulice protestować po tym, jak władze Montrealu ustanowiły kolejne obostrzenie związane z pandemią. Godzina policyjna została ustalona o 20:00, co wzbudziło złość i sprzeciw mieszkańców. Około 2 tysiące osób zebrały się, by wyrazić swoje niezadowolenie. Policja ustawiła bariery, aby uniemożliwić dotarcie na protest większej ilości uczestników, po czym miała rozpędzić protestujących.

Jak informuje Post Millennial, “Premier Francois Legault ogłosił w czwartek, że od niedzieli ludzie w Montrealu i jego północnych przedmieściach, Laval, będą musieli pozostać w domu od 20:00 do 5:00 rano, w przeciwnym razie mogą zostać ukarani grzywną w wysokości ponad 1000 USD”. „Podobnie jak w wielu innych miejscach na świecie, musimy przywrócić ograniczenia” – powiedział Legault. Jak podkreśla portal, rząd nie był w stanie “przedstawić znaczących dowodów na to, że godzina policyjna skutecznie spowolniła rozprzestrzenianie się koronawirusa”.

Oprócz tego, rząd zamknął także szkoły i “mniej istotne przedsiębiorstwa” w regionie. Oczekuje się, że nowe ograniczenia i lockdown będą obowiązywać co najmniej do 18 kwietnia, jeśli nie dłużej. Wszystko to sprawiło, iż tysiące osób wyszły protestować na ulicach Montrealu. Oczekuje się, iż protesty będą narastać i mogą zgromadzić nawet 5 tysięcy osób.

Post Millennial

/ Fot. Twitter/ screen

Stany Zjednoczone znalazły sposób na kryzys migracyjny. Administracja Bidena twierdzi, iż jeśli tylko zapłaci się biednym krajom Ameryki Środkowej, imigranci przestaną napływać do USA.

  • Kryzys migracyjny w USA zaczął się jeszcze przed wyborem Joe Bidena na prezydenta i nasila się z każdym dniem.
  • Nowa administracja USA zrezygnowała z budowy muru, tworzonego przez Donalda Trumpa, jednocześnie sprzyjając nielegalnym imigrantom.
  • Teraz pojawiło się przekonanie, iż imigranci napływają do Stanów właśnie dlatego, że ich kraje są biedne.
  • Pojawiło się zatem przekonanie, iż jeśli USA zapłacą krajom Ameryki Środkowej odpowiednie kwoty, problem migracji zostanie rozwiązany.

Jak informuje Post Millennial, Roberta Jacobson, koordynator ds. Granic w Białym Domu otrzymała od prezydenta Bidena nowe zadanie. Kobieta przedstawiła światu nowatorski, genialny plan dotyczący walki z nielegalną imigracją. Ta bowiem w przeciągu kilku miesięcy stała się ogromnym problemem dla USA. Otóż, zgodnie z przyjętą logiką, ​​jeśli ludzie w Ameryce Środkowej nie będą już biedni, stracą motywację do przybycia do Stanów. USA zapłacą zatem za zatrzymanie nielegalnej imigracji. Jacobson poinformowała, iż pieniądze zostaną skierowane do Gwatemali Hondurasu i Salwadoru.

„Przyglądamy się wszystkim produktywnym opcjom, aby zająć się zarówno powodami ekonomicznymi migracji, jak i względami ochrony i bezpieczeństwa” – powiedziała Jacobson. Dodała, iż USA nie zapłacą imigrantom bezpośrednio “do ręki”. Jednak zapłacenie rządom nie wydaje się już być problematyczne. „Jedyną rzeczą, którą mogę ci obiecać, jest to, że rząd USA nie będzie rozdawał ludziom pieniędzy ani czeków”. Jak zauważa Post Millennial, zaledwie kilka dni temu ogłoszono, że 112 milionów dolarów zostało wysłanych do Ameryki Środkowej z powodów „humanitarnych”.

Według The New York Times, Roberta Jacobson rezygnuje z roli koordynatora ds. Granic między USA i Meksykiem pod koniec kwietnia. Kobieta przekonywała w jednym z wywiadów, iż “kierunek” USA w kwestii polityki migracyjnej jest słuszny. „Nadal zmierzamy w kierunku architektury, którą przedstawił prezydent: systemu imigracyjnego, który jest humanitarny, uporządkowany i bezpieczny. Odchodzę optymistycznie nastawiona. Kierunek polityki jest tak ewidentnie właściwy dla naszego kraju” – stwierdziła.

Post Millennial

Kanclerz Austrii oraz premierzy Danii i Izraela.

/ Fot. Facebook/mettefrederiksen.dk

Szefowie rządów Austrii, Danii i Izraela porozumieli się w sprawie wspólnych prac nad rozwojem i produkcją szczepionek na COVID-19. Chodzi przede wszystkim o nowe mutacje tego wirusa.

  • Austria, Dania i Izrael uruchomią fundusz badawczo-rozwojowy oraz zakłady produkcyjne szczepionek w Europie i Izraelu.
  • Nie możemy po raz kolejny dać się przyłapać na bezradności. Obserwujemy nowe mutacje, być może czekają nas nowe pandemie i niewykluczone, że czeka nas kolejny kryzys zdrowotny – podkreśliła premier Danii Mette Frederiksen.
  • Jak ocenił „Die Welt”, współpraca Austrii i Danii z Izraelem “jest wyraźnym wotum nieufności dla Komisji Europejskiej oraz bezpośrednią zniewagą dla jej szefowej Ursuli von der Leyen i kanclerz Angeli Merkel”.
  • Zobacz także: Media Narodowe zablokowane na YouTube za wywiad z dr Rubasem. „Nie uzasadniono nam swojej decyzji”

– Nie wiemy, jak długo obecne szczepionki zachowują swoje działanie – może pół roku, rok, dwa lata, mniej lub więcej? Tego nie wiemy. Dlatego musimy chronić obywateli przed kolejną falą pandemii oraz przed nowymi mutacjami – stwierdził premier Izraela Benjamin Netanjahu przy okazji spotkania ze swoimi odpowiednikami z Austrii i Danii. – Uważamy, że łącząc wysiłki trzech niedużych, ale posiadających duże możliwości krajów, lepiej poradzimy sobie z tymi wyzwaniami – podkreślił. Zaznaczył także, że nie ma przeszkód, żeby do inicjatywy dołączyły inne państwa.

Z kolei kanclerz Austrii Sebastian Kurz podkreślił, że Izrael jest „pierwszym krajem na świecie, który udowodnił, że można pokonać koronawirusa”. Jak powiedział, postawa tego państwa skłoniła jego rząd do podjęcia bardziej zdecydowanych działań.

„Niewykluczone, że czeka nas kolejny kryzys zdrowotny”

Natomiast w opinii duńskiej premier Mette Frederiksen Dania, Austria i Izrael to trzy kraje, które wierzą, że „terminowy dostęp do szczepionek będzie kluczowy dla obywateli przez następne lata”. – Nie możemy po raz kolejny dać się przyłapać na bezradności. Obserwujemy nowe mutacje, być może czekają nas nowe pandemie i niewykluczone, że czeka nas kolejny kryzys zdrowotny – podkreśliła.

Austria, Dania i Izrael uruchomią fundusz badawczo-rozwojowy oraz zakłady produkcyjne szczepionek w Europie i Izraelu. Nie ujawniono jednak szczegółów. Jak ocenił „Die Welt”, współpraca Austrii i Danii z Izraelem “jest wyraźnym wotum nieufności dla Komisji Europejskiej oraz bezpośrednią zniewagą dla jej szefowej Ursuli von der Leyen i kanclerz Angeli Merkel”.

euroactiv.pl

/ fot. TT/@ABC7NY

Zjednoczone Emiraty Arabskie od kilku lat przedstawiają światu swoje ambitne plany podboju kosmosu. Dwa lata temu, we współpracy z amerykańską agencją NASA wysłano na misję pierwszego astronautę Hazza Al Mansouri, który przebywał przez osiem dni na ISS. Teraz ZEA postanowili włączyć do grona swoich przyszłych astronautów pierwszą kobietę, która zostanie przeszkolona w amerykańskim ośrodku wraz z pozostałymi rodakami.

W 2019 roku na Międzynarodową Stację Kosmiczną udał się pierwszy astronauta pochodzący z kraju arabskiego. Zjednoczone Emiraty Arabskie we współpracy z amerykańską agencją kosmiczną NASA wysłały na 8-dniowy pobyt na ISS swojego astronautę Hazzę Al Mansouriego. Po powrocie na ziemię i do swojej ojczyzny został ogłoszony bohaterem narodowym, a jego rodacy nie kryli zadowolenia z sukcesu rodzimej agencji kosmicznej.

Teraz Zjednoczone Emiraty Arabskie ogłosiły dwójkę przyszłych astronautów, którzy zostaną dołączeni do najnowszej 23 grupy NASA Astronaut oraz przejdą specjalistyczne szkolenie. Oprócz 33-letniego Mohammada Al Mulla, pracującego w policji w Dubaju jako szkoleniowiec oddziałów powietrznych,, wybrano także pierwszą kobietę, 27-letnia Norę Al Matrooshi. Obecnie jest zatrudniona w National Petroleum Construction Company w Abu Zabi. Amerykańska agencja kosmiczna podkreśla, że tegoroczna grupa będzie brana w przyszłości do załogowych misji na Księżyć i na Marsa.

Ambitne plany potentatów ropy naftowej

ZAE zainicjowały swój program kosmiczny w 2017 r., inwestując ogromne środki w jego rozwój. W ramach specjalizacji, jaką wybrało dla siebie Centrum Muhammada bin Raszida w Dubaju (MBRSC) kraj ten przygotowuje się do wysłania łazika badawczego na Księżyc w 2024 r. i przygotowania gruntu pod kolonizację Marsa począwszy od 2117 r.

Ambitne plany kosmiczne Emiratów Arabskich zostały po części spełnione w zeszłym roku. W lipcu 2020 roku za pomocą japońskiej rakiety H-IIA, wystrzelili w kierunku Marsa sondę kosmiczną Al-Amal tj. Nadzieja, która w lutym b.r. przysłała pierwsze zdjęcia z powierzchni Czerwonej Planety. Instrument ma zapewnić pełny obraz dynamiki meteorologicznej Marsa.

Wystrzelenie sondy w kierunku Marsa było uwiecznieniem 50 rocznicy uzyskania niepodległości od Wielkiej Brytanii i zjednoczenia pierwszy sześciu emiratów. Ambitne osiągnięcie Zjednoczonych Emiratów Arabskich usytuowało ten kraj jako piąty w historii, który umieścił na orbicie Marsa sondę kosmiczną.

ZEA jako państwo liczące 9,4 mln mieszkańców, z których większość stanowią pracownicy zagraniczni – nie mają naukowej i technicznej bazy, jaką dysponują kraje realizujące programy kosmiczne. Mimo to kraj ten wystrzelił już dziewięć działających satelitów i planuje wystrzelenie ośmiu kolejnych w nadchodzących latach.

rmf24.pl

/ fot. TT/@PatrykSykut

W malowniczej wsi Malanów w województwie wielkopolskim urządzono wesele na cześć młodej pary. Radość biesiadników została zaburzona, gdy sali weselnej wkroczyła policja, która wcześniej otrzymała donos. Funkcjonariusze wylegitymowali łącznie ponad 80 osób, po czym nakazano wszystkim osobom opuścić natychmiastowo lokal. Prokuratura oskarża organizatorów o sprowadzanie niebezpieczeństwa dla zdrowia i życia w czasie zagrożenia epidemicznego.

Do niecodziennej sytuacji doszło wczoraj w wielkopolskiej miejscowości położonej w południowo-wschodniej części województwa. Pomimo nałożonych przez rząd Mateusza Morawieckiego restrykcji związanych z epidemią koronawirusa, zorganizowano wesele dla kilkudziesięciu biesiadników. Należy przypomnieć, iż nadal obowiązuje zakaz zgromadzeń dla grupy powyżej 5 osób.

Policja zakończyła ucztę weselną

Radosne świętowanie z okazji ślubu młodej pary przerwała policja z Turka, która otrzymała wcześniej anonimowe zgłoszenie. Funkcjonariusze wraz z inspektorami z sanepidu wkroczyli do lokalu we wsi Malanów, gdzie urządzono huczne wesele. Wylegitymowano łącznie 81 osób, w tym obsługę sali, weselników oraz zespół muzyczny. Policjanci nakazali również natychmiastowo opuścić wszystkim lokal.

“Ten incydent będzie przedmiotem policyjnego dochodzenia. Wobec właściciela obiektu sanepid wydał decyzję o zaprzestaniu działalności polegającej na organizowaniu imprez okolicznościowych i zgromadzeń, decyzja ta miała rygor natychmiastowej wykonalności. W związku z tym wszystkie osoby obecne w lokalu musiały go opuścić” – powiedział asp. sztab. Mateusz Latuszewski.

Interwencja policji rozpoczęła się około godziny 19 i potrwała do godziny 23. W tym czasie oprócz spisywania osób do protokołu, zgromadzono także odpowiednie materiały dowodowe, które mają zostać użyte w trakcie prowadzenia śledztwa. Niecodzienna sytuacja została uwieczniona na nagraniu wideo przez jednego z biesiadników, lecz nie wyraził on zgody na upublicznienie materiału.

Organizatorzy oskarżeni przez prokuraturę za łamanie restrykcji

Policja z Komendy Miejskiej w Turku dowiedziała się wcześniej, że w lokalu ma być zorganizowane wesele. Funkcjonariusze ostrzegali wówczas organizatorów, że ostatecznie może się to skończyć ich interwencja i podciągnięciem do odpowiedzialności karnej – “Właściciel miał więc świadomość, że podejmiemy działania kontrolne, jeśli zdecyduje się na zorganizowanie wesela” – poinformował Latuszewski. Jak ustalili lokalni dziennikarze, przed budynkiem weselnym postawiono samochody ciężarowe, które miały zasłonić wyprawiane wesele.

Poseł z ramienia Konfederacji, Krzysztof Bosak porównał sytuację z wczorajszego wesela do uroczystej gali z okazji rozdania nagród Telekamery z bieżącego roku, pisząc – “Bezprawie i niesprawiedliwość” – stwierdził wiceprezes Ruchu Narodowego, nawiązując do nazwy partii rządzącej Prawo i Sprawiedliwość.

Policyjna interwencja była związana z możliwością popełnienia przestępstwa z 1 art.165 Kodeksu karnego dotyczącego sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej. Za takie przestępstwo grozi kara pozbawienia wolności do 8 lat.

wp.pl