/ fot. TT/@bham_pl

W trakcie urzędowania Prezydenta Donalda Trumpa USA nie zwracały szczególnej uwagę na emisje gazów cieplarnianych. Amerykanie wypowiedzieli nawet w 2017 roku Pakt Klimatyczny, dokument zawarty przez 190 krajów podczas szczytu klimatycznego COP21 w Paryżu. Natomiast obecny Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden powrócił do paryskich ustaleń i zapowiedział zmiany w amerykańskiej polityce klimatycznej. Ostatnio ujawniono, że obecna administracja w Waszyngtonie zamierza do 2030 roku zmniejszyć w kraju emisję gazów cieplarnianych, aż o 50 procent.

  • Stany Zjednoczone organizują 22-23 kwietnia konferencję klimatyczną dla przywódców z 40 krajów na świecie, w tym Polski
  • Amerykanie wprowadzają zmiany w polityce klimatycznej, chcąc ograniczyć emisję gazów cieplarnianych nawet do 50 proc. do 2030 roku
  • Waszyngton zachęca światowych liderów o zradykalizowanie swojego podejścia do środowiska naturalnego
  • Zobacz także: Chiny wprowadzają wirtualne pieniądze. Cyfrowy juan z datą ważności

Już za tydzień odbędzie się wirtualny szczyt klimatyczny organizowany przez Stany Zjednoczone, które zaprosiły na dwudniowe spotkanie 40 światowych przywódców m.in. z Chin, Rosji, Niemiec, Francji. Swoją obecność potwierdził również Prezydent Andrzej Duda. Administracja amerykańskiego przywódcy Joe Bidena, chce w ten sposób pokazać, że USA wracają do dbania o środowisko naturalne planety po tym jak w 2017 roku były Prezydent USA Donald Trump wypowiedział paryski Pakiet Klimatyczny.

“Dla Bidena jest to szansa na przywrócenie Stanów Zjednoczonych do roli lidera światowych wysiłków na rzecz klimatu, po czterech latach rządów byłego prezydenta Donalda Trumpa, który bagatelizował tę kwestię oraz wspierał przemysł naftowy i węglowy” – komentuje agencja Reuters.

Zmiany w amerykańskiej polityce klimatycznej

Administracja Joe Bidena planuje zradykalizować swoje podejście do redukcji emisji gazów cieplarnianych nawet o 50 procent do 2030 roku – to minimalny poziom zalecany przez organizacje ekologiczne i Unię Europejską. Zmiana celu cięć emisji przez USA będzie pierwszą taką decyzją od 2015 roku, gdy rządzący wówczas Barack Obama obiecał redukcję o 26-28 procent do 2025 roku.

Stany Zjednoczone oczekują od państw zaproszonych do rozmów, że w najbliższym czasie zwiększą redukcję emisji gazów cieplarnianych. Zdaniem agencji Reuters, Waszyngton jest bliski zawarcia umów o przyspieszeniu zmniejszania emisji z Japonią, Koreą Płd. i Kanadą. Nie jest jednak jasne, czy zostanie to ogłoszone podczas kwietniowego szczytu, a przedstawiciele tych państw nie skomentowali sprawy.

O ile Unia Europejska wykazuje chęci zmniejszenia emisji, to najwięksi potentaci energetyczni jak Brazylia, Chiny, Rosja oraz Indie nie są skłonne do podejmowania tak radykalnych kroków – “Unia Europejska już wcześniej zobowiązała się do ograniczenia emisji do 2030 r. o 55 proc. w stosunku do 1990 r. – to najambitniejszy cel wśród największych światowych emitentów gazów cieplarnianych” – podkreśla Reuters.

Kwietniowy szczyt światowych przywódców jest pierwszym z serii spotkań poprzedzających listopadowy szczyt klimatyczny ONZ – COP26. Jesienna konferencja będzie ostatecznym terminem zaktualizowania celów polityki klimatycznej przez poszczególne państwa w ramach tzw. porozumienia paryskiego, zawartej w 2015 r. międzynarodowej strategii w sprawie walki ze zmianą klimatu.

wnp.pl

Flaga Argentyny

/ Fot. Pixabay

W niedzielę w wyniku dokonania aborcji zmarła María del Valle González López, argentyńska działaczka proaborcyjna. Kobieta zażyła prawdopodobnie lek mizoprostol, przepisany przez lekarza.

11 kwietnia González dokonała aborcji w szpitalu. Po działaniu, 23-latka zmarła. To pierwsza śmierć po wprowadzeniu nowej ustawy aborcyjnej z 30 grudnia ubiegłego roku.

Argentyna zalegalizowała aborcję

Senat Argentyny w 2020 roku przegłosował nowe prawo aborcyjne. Pozwolono na zabijanie dzieci do 14 tygodnia ciąży.

Chirurg, dr Luis Durand przekazał serwisowi ACI Prensa następujące informacje: „Chociaż niektórzy twierdzą, że śmierć młodej kobiety mogła nastąpić w wyniku jakiegoś uchybienia, to w rzeczywistości aborcja nie jest praktyką medyczną. Jeszcze kilka miesięcy temu w prawie argentyńskim był to czyn przestępczy. W przypadku aborcji – śmierć dziecka jest zawsze gwałtowna. Albo wstrzykuje się do macicy substancje, które je spalają, albo jest usuwane przez rozczłonkowanie, albo zostaje poddane ekstremalnym skurczom macicy i umiera z powodu uduszenia” – mówił lekarz.

Do zakażenia po zażyciu mizoprostolu dochodzi w wypadku niewydalenia preparatu i pozostania części ciała dziecka w macicy. „Dlatego błędem jest twierdzenie, że jakiekolwiek narzędzia w organizmie mogą być bezpieczne” – poinformował dr Luis Durand.

Brak komentarza argentyńskich feministek

Argentyńskie feministki milczą w kwestii śmierci działaczki. María del Valle González López przewodniczyła Radykalnej Młodzieży w gminie La Paz, na terenie prowincji Mendoza.

Guadalupe Batallán to liderka pro-life. W poniedziałek zamieściła na Twitterze post: „Gdyby Maria zmarła w wyniku aborcji przeprowadzonej w podziemiu aborcyjnym, feministki zniszczyłyby całe miasto, ale skoro Maria umarła z powodu legalnej aborcji jej śmierć została wymazana”.

Przykład z Argentyny pokazuje, że nie istnieje aborcja bezpieczna dla kobiet. Polskie organizacje proaborcyjne odwoływały się dotychczas do działań feministek argentyńskich. Hasła Manify oraz polskiego Aborcyjnego Dream Team brzmiały: „Dają przykład Argentynki, jak zwyciężać mamy”, „Zwyciężać jak Argentynki!”.

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Youtube//MediaNarodoweInfo

RafaelFilm zajął się dystrybucją filmu Wyrok na niewinnych. To historia legalizacji aborcji w USA, która miała miejsce w latach 70. Ekranizacja dostępna będzie w Internecie od 18 kwietnia.

Treść filmu

Wyrok na niewinnych to film przedstawiający historię legalizacji aborcji w Stanach Zjednoczonych. Ekranizacja ukazuje batalię sądową z początków lat 70 ubiegłego wieku. Sprawa prowadzona była przez Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych. W wyniku orzeczenia, na terenie USA aborcja mogła być przeprowadzana przez cały okres ciąży.

Narracja filmu różni się od tej propagowanej przez amerykańską popkulturę.

Prawdziwa historia miała miejsce w Teksasie. Ciężarna kobieta, Norma McCorvey złożyła pozew twierdząc, że panujące prawo dotyczące aborcji nie jest zgodne z konstytucją. Karano wówczas każde zabicie dziecka w łonie oraz pomoc w procederze, gdy nie wiązało się z ratowaniem matki. McCorvey występująca jako Jane Roe, pozwała prokuratora okręgowego Henryego Wade. W 1973 roku Sąd Najwyższy zniósł prawo antyaborcyjne w Teksasie, tym samym odwołał je w całych Stanach.

Przemysław Wręźlewicz, dyrektor Rafael Film i dystrybutor filmu przedstawił zmiany prawne jakie weszły po wyroku.  – Prawo federalne delegalizowało czy też obaliło prawa stanowe, tak jak np. w Teksasie, zmusiło stany do całkowitej legalizacji aborcji przynajmniej w pierwszym trymestrze – mówił.

Problemem nadrzędnym był brak uznania dziecka w łonie matki jako osoby. – Gdyby sędziowie uznali nienarodzone dziecko za osobę, to taki wyrok nie mógłby być wydany. Jak przyznali sami sędziowie, gdyby uznali dziecko za osobę, to jego prawo do życia przeważałoby nad prawem do prywatności, do swobody obywatelskiej kobiety – stwierdził Wręźlewicz.

Nieprzychylność lewicy

Środowiska proaborcyjne w USA są wzburzone filmem. Prawda jest niewygodna dla amerykańskiej lewicy. – Ten film przede wszystkim opowiada o tym, jak kształtowano, jak wpływano na opinię publiczną, a nawet sędziów i kto to robił. Otóż nie były to kobiety. Były to ruchy proaborcyjne, które po prostu czerpały z aborcji zyski – powiedział dystrybutor.

Dyrektor Rafael Film określił film jako ważny dla Polski. – Obecnie w Polsce zaczyna się dziać coraz więcej rzeczy łudząco podobnych do tych, które są opisane w „Wyroku na niewinnych”. Ten film jest potrzebny na teraz, dlatego że on pokazuje skąd czasem biorą się „spontaniczne” ruchy społeczne. Widać, że dążą one nie tylko do zalegalizowania aborcji, ale przede wszystkim do wygrania sumień, oswojenia ludzi z kulturą śmierci i wyrobieniem przekonania, że wolność to prawo do robienia wszystkiego, co się chce, nawet do zabicia drugiego człowieka. Myślę, że ten film powinien zobaczyć każdy – ocenił Wręźlewicz. Wyrok na niewinnych dostępny będzie od 18 kwietnia rafaelkino.pl w cenie biletu kinowego

radiomaryja.pl

Po wielu miesiącach od upłynięcia kadencji ostatniego Rzecznika Praw Obywatelskich, zapadła ostateczna decyzja. Trybunał Konstytucyjny po kilku dniach obrad zawyrokował, że Adam Bodnar opuści urząd oraz przestanie pełnić obowiązki RPO, po czym nastąpi wakat do czasu ewentualnego wyboru nowego Rzecznika przez polski Parlament. Sam zainteresowany w krótkim komentarzu do wyroku poprosił parlamentarzystów o szybkie uzupełnienie stanowiska oraz wyraził zaniepokojenie ewentualnym upolitycznieniem pełnionego przez niego urzędu.

  • Trybunał Konstytucyjny ogłosił wyrok w sprawie “pełniącego obowiązki” RPO
  • Adam Bodnar za trzy miesiące ostatecznie opuści sprawowaną funkcję, przedłużoną o czas oczekiwania na swojego następcę
  • RPO wyraził swoje zaniepokojenie wprowadzeniem ewentualnego komisarza, który upolityczniłby to stanowisko
  • Polski Parlament ma kilka miesięcy na wybór nowego RPO obywatelskich po tym czasie nastąpi wakat na stanowisku
  • Zobacz także: Konfederacja złożyła do prezesa NIK wniosek o kontrolę w Ministerstwie Zdrowia

Trybunał Konstytucyjny po kilku dniach rozprawy ogłosił wyrok, który za trzy miesiące uzyska moc sprawczą. Sędziowie zadecydowali co stanie się w najbliższym czasie z obecnym Rzecznikiem Praw Obywatelskim, który pełni tę funkcję pomimo upływu kadencji już9 września 2020 roku. Niestety ze względu na pat polskiego Parlamentu nie wybrano do tej pory nowego Rzecznika. Adam Bodnar został na stanowisku podkreślając, że czeka na swojego następcę.

Z kolei dzisiaj Prezes TK Julia Przyłębska ogłosiła, że po upływie trzech miesięcy od podjętego wyroku nastąpi opróżnienie stanowiska i powstanie wakat, jeśli do tego czasu ponownie polski Parlament nie wybierze na ten urząd odpowiedniej osoby. Sam wyrok odczytał sędzia Stanisław Piotrowicz, który był w konflikcie z Adamem Bodnarem.

“Trybunał zaznacza, że sprawa, w której zapadł wyrok, nie dotyczy ani konkretnego RPO, ani urzędu RPO jako takiego. TK zajmował się jedynie przepisem regulującym kwestię kadencji RPO i to trzeba z całą mocą podkreślić” – powiedział na początku Piotrowicz.

Ponadto w uzasadnieniu wyroku pada stwierdzenie, że Konstytucja nie przewiduje “pełniącego obowiązku RPO” po upływie 5 letniej kadencji – “Zaskarżony przepis w niniejszym postępowaniu stanowi, że dotychczasowy rzecznik pełni swoje obowiązki do czasu objęcia stanowiska przez nowego rzecznika. Można by uznać, że jest to przepis kreujący organ “pełniącego obowiązki RPO”. W praktyce jednak jest on stosowany w ten sposób, że skutkuje przedłużeniem kadencji RPO do czasu wyboru jego następcy bez żadnych ograniczeń czasowych, czy przedmiotowych” – wyjaśnił sędzia TK.

Bodnar apeluje do posłów o szybki wybór następcy

Tuż po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, Adam Bodnar wystąpił przed kamerami telewizyjnymi wydając do obywateli swoje oświadczenie – “Do czasu wejścia w życie wyroku dalej wykonuję obowiązki RPO. Należy się zastanowić, w jakim zakresie ja lub moi zastępcy powinni wykonywać uprawnienia procesowe” – zastanawiał się zainteresowany.

Jeszcze raz podkreślił swój apel do posłów i senatorów o jak najszybszy wyborów swojego następcy na funkcji Rzecznika Praw Obywatelskich. Podkreślił, że polski Parlament w tej sprawie musi pokazać wyjście naprzeciw politycznym starciom.

Stojącym przed budynkiem TK dziennikarzom wyznał również, że osobiście obawia się innego scenariusza, w którym to Sejm przyjmuje odpowiednią ustawę wprowadzającą funkcję specjalnego komisarza RPO, który pełniłby obowiązki Rzecznika do czasu jego wyboru – “Drugi scenariusz jest bardziej niebezpieczny – uchwalenie ustawy, która wprowadzi kogoś na kształt komisarza” – powiedział zaniepokojony Adam Bodnar, wówczas to mogłoby dojść do upolitycznienia tego stanowiska.

Przypomniał również, że składał specjalny wniosek z prośbą o wykluczenie z obrad sędziego Stanisława Piotrowicza, z którym ma obecnie prywatny konflikt, z czasów, gdy Piotrowicz przewodniczył komisji sprawiedliwości – “Składałem wniosek o wyłączenie sędziego Piotrowicza z orzekania w sprawie. Tak się jednak nie stało. Sędzia Piotrowicz nie został wyłączony. Należy brać to pod uwagę przy ogólnej ocenie wyroku” – skomentował zaistniałą sytuację Bodnar.

interia.pl/onet.pl

/ Fot.pixabay.com

U pacjentów cierpiących na raka krwi, po przejściu Covid-19 nie stwierdzono obecności komórek nowotworowych. Lekarze podejrzewają, że Covid-19 zniszczył raka.

  • Podczas walki z wirusem doszło do zmian w układzie odpornościowym pacjentów, które miały także wpływ na strukturę komórek nowotworowych
  • Zdaniem medyków, komórki zwalczające zakażenie zwane limfocytami T, zaatakowały również komórki nowotworowe, które uznały za „obce”
  • Chłoniak Hodgkina jest rodzajem raka krwi, który w Wielkiej Brytanii dotyka około 2100 osób rocznie
  • Zobacz także: Potwierdzenie teorii spiskowych? Pentagon opracowywuje covidowy chip

Lekarze ze szpitala w Kornwalii latem ubiegłego roku byli bardzo zdziwieni. Badania kontrolne 61-letniego pacjenta, u którego niewiele wcześniej zdiagnozowano chłoniaka Hodgkina, pokazały, że w jego organizmie nie znaleziono komórek nowotworowych. Odkrycie było szczególnie zaskakujące, gdyż mężczyzna nie rozpoczął jeszcze chemioterapii. 

Chłoniak Hodgkina jest rodzajem raka krwi, który w Wielkiej Brytanii dotyka około 2100 osób rocznie. Spontaniczna remisja tego typu raka występuje, ale jest to niezwykle rzadkie. Dotychczas na świecie zarejestrowano tylko kilkadziesiąt przypadków. 

Zaraz po otrzymaniu diagnozy, pacjent trafił do szpitala z ciężkim przebiegiem Covid-19. Przebywał tam 11 dni, korzystając z tlenoterapii. Kilka tygodni później, tomografia komputerowa wykazała, że po raku nie ma śladu. Przypadek został opisany w artykule w „British Journal of Hematology”. 

Covid-19 zniszczył raka

Wniosek, do jakiego doszli lekarze, był taki, że Covid-19 zniszczył raka. Podczas walki z wirusem doszło do zmian w układzie odpornościowym, które miały także wpływ na strukturę komórek nowotworowych.  

– Uważamy, że Covid-19 wywołał odpowiedź immunologiczną przeciwnowotworową – napisała w raporcie dr Sarah Challoner, jeden z lekarzy leczących raka w Royal Cornwall

Zdaniem medyków, komórki zwalczające zakażenie zwane limfocytami T, zaatakowały również komórki nowotworowe, które uznały za „obce”. Uwalniane są bowiem na dużą skalę przez układ odpornościowy podczas walki z koronawirusem.

Nie jedyny przypadek

Przykład z Kornwalii nie jest jedynym. W sierpniu ubiegłego roku w czasopiśmie “Acta Biomedica”, lekarze ze szpitala Cremona we Włoszech, poinformowali o przypadku 20-letniego mężczyzny z chłoniakiem nieziarniczym. Jest to bardziej powszechny rodzaj raka krwi. Pomimo zabiegów, choroba nawracała kilka razy.

Kilka tygodni po tym, jak wiosną 2020 roku pacjent przez pięć dni leżał z wysoką gorączką, okazało się, że nowotwór zniknął. Lekarze stwierdzili, że kluczową rolę remisji odegrało tu zakażenie Covid-19.

Trzeci przypadek miał miejsce w szpitalu w Mediolanie. Został zgłoszony w lutym w European Journal of Nuclear Medicine and Molecular Imaging. Kiedy 61-letni mężczyn zachorował na Covid-19, okazało się, że objawy chłoniaka szybko zniknęły. Chociaż eksperci apelują do pacjentów z rakiem o zachowanie ostrożności, koncepcja, że wirus może uratować życie, nie wydaje się bezsensowna. Jednak, jak ostrzega Paul Hunter, profesor medycyny na University of East Anglia, celowe narażanie się na Covid-19 w nadziei, że może to spowodować wyleczenie z nowotworu, może doprowadzić raczej do przedwczesnego zgonu.

www.polsatnews.pl


Lek wziewny na astmę zawierający kortykosteroidy przyspiesza wychodzenie z COVID-19. – Lek ten nieznacznie zmniejsza ryzyko hospitalizacji – twierdzą specjaliści z University of Oxford. Chodzi o „budesonide”.

  • Do kuracji w warunkach domowych zaleca się jedynie paracetamol. Działa on przeciwbólowo i może nieco zmniejszyć gorączkę
  • Okazało się, że już na początku pandemii w szpitalach pojawiało się mniej chorych na astmę z powodu ciężkich objawów COVID-19
  • Lek ten nieznacznie zmniejsza ryzyko hospitalizacji, trzeba go tylko zacząć stosować, gdy tylko pojawią się pierwsze objawy
  • Zobacz także: „Szef Pfizera jak Adolf Hitler”. Izraelska gwiazda potępia szczepionki na COVID-19

Z badań specjalistów University of Oxford wynika, że lek wziewny na astmę przyspiesza zwalczenie zakażenia wywoływanego przez SARS-CoV-2. Lek o nazwie „budesonide” wystarczy zażywać dwa razy na dobę.

–  Lek ten nieznacznie zmniejsza ryzyko hospitalizacji, trzeba go tylko zacząć stosować, gdy tylko pojawią się pierwsze objawy – czytamy w opracowaniu naukowców. Znajdziemy w nich informację, że taką zależność zauważono u osób powyżej 50. roku życia.

Leki zawierające kortykosteroidy wykazują działanie przeciwzapalne. Dostępne są wyłącznie na receptę, jednak są dość tanie. Jeśli zmienione zostaną ich wskazania, do stosowania również w przypadku COVID-19, będą mogły być przepisywane przez lekarzy rodzinnych.

Do kuracji w warunkach domowych zaleca się jedynie paracetamol. Działa on przeciwbólowo i może nieco zmniejszyć gorączkę. Tymczasem kortykosteroidy w postaci wziewnej działają przeciwzapalnie w obrębie płuc, czyli tam gdzie przenikają koronawirusy.

– To coś, czym możemy się ekscytować – powiedziała jedna z autorek badania prof. Mona Bafadhel z University of Oxford.

„Kamień milowy” w walce z pandemią

Okazało się, że już na początku pandemii w szpitalach pojawiało się mniej chorych na astmę z powodu ciężkich objawów COVID-19. Podejrzewano, że może być to związane z kortykosteroidami wziewnymi. Przeprowadzono więc badania kliniczne o nazwie Principle, którymi objęto 1800 pacjentów powyżej 50. roku życia. Część z nich miała choroby towarzyszące, inni byli w wieku co najmniej 65 lat, ale jeszcze nie chorowali. 751 pacjentów po zakażeniu koronawirusem przez dwa tygodnie otrzymywało dwa razy dziennie kortykosteroidy wziewne. Ci chorzy średnio o trzy dni szybciej byli w stanie pokonać COVID-19. Nieco częściej też byli w stanie uniknąć hospitalizacji. Oznacza to, że rzadziej rozwijała się u nich cięższa postać tej choroby.

Zdaniem prof. Richarda Hobbsa, jednego z głównych autorów badania, odkrycie to jest „ważnym kamieniem milowym” w walce z pandemią. Potwierdza też wcześniejsze rezultaty podobnych badań w Wielkiej Brytanii, przeprowadzonych jednak na małej grupie pacjentów (opublikowane w lutym 2021 r.).

O najnowszych badaniach informuje portal medyczny medRxiv. 

www.tokfm.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

– Moim zdaniem wyjście z tego kryzysu będzie silnie inflacyjne – powiedział Cezary Graf, doradca majątkowy, w rozmowie z Agnieszką Borkiewicz na kanale Media Narodowe. Gość odniósł się do tzw. „Nowej Normalności”.

Na pytanie, jak rysuje się krajobraz gospodarczy w tzw. „Nowej Normalności”, o której mówią rządzący, C. Graf odpowiedział, że świat zachodu już zbankrutował. – System gospodarczy świata zachodu zbankrutował pod koniec 2019 r. W 2020 r. wymyślono jak to przykryć, jak odsunąć winę od nieumiejętnie prowadzonej polityki.

Gość dodał, że media tradycyjne bardzo się skompromitowały. – GAFAM byłby głupi gdyby za kilka lat nie zrobił z tego użytku, nie przejął władzy – powiedział Graf.

„Czarne łabędzie”

Zapytany czym są tzw. „czarne łabędzie” odpowiedział, że jest to duże, nieprzewidywalne zdarzenie, które odciska piętno na całej zglobalizowanej ekonomii. Cezary Graf dodał, że dożyliśmy czasów, kiedy te łabędzie zaczęły być sterowane. W tym miejscu podał przykład zablokowania Kanału Sueskiego przez kontenerowiec. Należy bowiem pamiętać, że przez ten kanał przepływa duża część światowego handlu.

– Takim niesterowanym łabędziem jest Fukushima, gdzie w 2011 r. powstała fala tsunami i zalała elektrownię atomową. To jest czarny łabędź naturalny – powiedział Grał.

Na pytanie, jak można sklasyfikować rzeczywistość w kontekście czarnych łabędzi gość odpowiedział:  –  Jedną z prognoz, jaką ja stawiam na kanale „Cezary Graf” jest to, że gotówka jaką znamy, zamieni się w coś bardzo niewartościowego. Bo podaż znacząco przewyższa w ostatnim czasie pokrycie w świecie zachodu.

Gość dodał, iż sądzi, że tradycyjna gotówka się zdewaluuje. Spadnie wartość zarówno gotówki papierowej, jak i elektronicznej. – Moim zdaniem wyjście z tego kryzysu będzie silnie inflacyjne – powiedział Graf. Dodał, że nigdy nie zdarzyło się, żeby wyjście inflacyjne miało miejsce w całej Europie i Stanach Zjednoczonych. Czegoś takiego świat nie przerabiał, a jeśli się już do tego dojdzie – będzie niebezpiecznie.

Joe Biden

Joe Biden / Fot. Gage Skidmore/Wikimedia Commons

Joe Biden, prezydent USA zadzwonił we wtorek do prezydenta Rosji Władimira Putina w sprawie spotkania na neutralnym gruncie. Chce unormować sprawy i zbudować stabilne relacje z Rosją.

Jak podał w komunikacie Biały Dom, Joe Biden we wtorek rozmawiał telefonicznie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. W trakcie rozmowy omówiono kwestie regionalne i globalne. Wspomniano też o zamiarze prowadzenia strategicznego dialogu na temat stabilności w zakresie kontroli zbrojeń i kwestii bezpieczeństwa, w oparciu o przedłużenie Traktatu New START.

– Stany Zjednoczone będą stanowczo działać w obronie swoich interesów narodowych w odpowiedzi na działania Rosji – przekazał Biden Putinowi. Wymienił wśród tych działań cyberataki i ingerencje w wybory. Podkreślił zaangażowanie USA w sprawę suwerenności Ukrainy. Wyraził również zaniepokojenie faktem, że rosyjskie wojska są skupione przy jej granicach. Biden wezwał Rosję do zaprzestania agresywnych działań wojennych w tym regionie.

Osobiste spotkania na szczycie USA-Rosja

– Prezydent Biden potwierdził swój cel, jakim jest zbudowanie stabilnych i przewidywalnych relacji z Rosją, zgodnych z interesami USA. Zaproponował spotkanie na szczycie w państwie trzecim w nadchodzących miesiącach w celu omówienia pełnego zakresu problemów, przed którymi stoją Stany Zjednoczone i Rosja – czytamy w komunikacie Białego Domu.

Potwierdzona została informacja, że Biden złożył Putinowi propozycję osobistego spotkania na szczycie USA-Rosja. Prezydent USA wyraził chęć normalizacji stanu spraw na drodze dwustronnej. Zainteresował się też ustanowieniem stabilnego współdziałania przy ostrych problemach. USA biorą pod uwagę zapewnienie stabilności strategicznej i kontroli zbrojeń, irański program nuklearny, sytuacja w Afganistanie i globalne zmiany klimatyczne. Obie strony są zgodne, co do kontynuacji dialogu.

Biden potwierdził przekazane wcześniej prezydentowi Rosji zaproszenie do wzięcia udziału w szczycie klimatycznym, który odbędzie się w drodze wideokonferencji w dniach 22-23 kwietnia. Omawiając sytuację na wschodzie Ukrainy Putin „nakreślił podejście do rozwiązania politycznego” w oparciu o porozumienia mińskie.

Według Kremla rozmowa telefoniczna obu przywódców odbyła się z inicjatywy strony amerykańskiej.

kresy.pl

Chiny wprowadzają datę ważności do cyfrowych juanów, czyli państwowej waluty elektronicznej. Państwo mogłoby w ten sposób zmuszać obywateli do wydawania pieniędzy po ogłoszeniu, że określonego dnia cyfrowe juany tracą ważność.

  • Zostały już przetestowane różne opcje wprowadzania dat ważności do cyfrowych juanów
  • Ludowy Bank Chin jest bankiem centralnym, który prowadzi obecnie najbardziej zaawansowane prace dotyczące własnej waluty cyfrowe
  • Chińskie prace nad własną wirtualną walutą niepokoją Biały Dom
  • Zobacz także: Nadchodzi cyfrowy juan? Chiny chcą emitować wirtualną walutę

Jak donosi „The Wall Street Journal” zostały już przetestowane różne opcje wprowadzania dat ważności do cyfrowych juanów. Mocno zwiększyłyby one zdolność banku centralnego do kontrolowania gospodarki, jednak byłyby udręką dla osób chcących gromadzić cyfrowe juany.

Ludowy Bank Chin mógłby pobudzać konsumpcję w okresach dekoniunktury gospodarczej, ogłaszając że określonego dnia straci ważność część cyfrowych juanów. Zmuszałoby to ludzi do szybszego wydawania pieniędzy.

Ludowy Bank Chin jest bankiem centralnym, który prowadzi obecnie najbardziej zaawansowane prace dotyczące własnej waluty cyfrowej. Już w zeszłym roku przeprowadził jej testy w kilku wielkich metropoliach. W ramach testów przydzielono wylosowanym obywatelom po puli cyfrowych juanów.

Totalna kontrola nad transakcjami finansowymi

Chińskie prace nad własną wirtualną walutą niepokoją Biały Dom, donosi agencja prasowa Bloomberg. Poprzez wzmocnienie międzynarodowej pozycji juana, są postrzegane jako próba rzucenia wyzwania dolarowi. Warto dodać, że Cyfrowy juan mógłby umożliwić omijanie amerykańskich sankcji. Stanowiłby bowiem kanał płatności alternatywny wobec międzynarodowego systemu bankowego.

Cyfrowa waluta Ludowego Banku Chin dałaby też władzom ChRL totalną kontrolę nad krajowymi transakcjami finansowymi. Mogłyby one dokładnie śledzić wszelkie transakcje przeprowadzane przez mieszkańców Chin, a także łatwiej nakładać na nich kary finansowe.

cyfrowa.rp.pl

Robert Winnicki

Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego / fot. zasoby fotograficzne medianarodowe.com

Posłowie Konfederacji na konferencji przed Najwyższą Izbą Kontroli poinformowali, że składają wniosek o kontrolę w Ministerstwie Zdrowia. Zdaniem polityków tej formacji, w takich dziedzinach życia jak gospodarka, ochrona zdrowia czy edukacja, obserwujemy od roku postępującą katastrofę. Winę za to ma ponosić rząd, na czele z premierem i szefami resortu zdrowia, których decyzje doprowadzają do coraz to poważniejszych problemów społecznych. Posłowie Konfederacji złożyli wniosek bezpośrednio na ręce prezesa NIK, Mariana Banasia.

– Dzisiaj przychodzimy do NIK z wnioskami o kontrolę w ministerstwach. Przede wszystkim w Ministerstwie Zdrowia, ale będziemy też wnioskować o kontrolę w urzędzie premiera, dlatego, że w zeszłym roku mieliśmy rekordową liczbę zgonów w Polsce, a jednocześnie mieliśmy rekordowy spadek liczby hospitalizacji – powiedział poseł Robert Winnicki. — Mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której system ochrony zdrowia został sparaliżowany i to było główną przyczyną zwiększonej śmiertelności w ubiegłym roku. Mamy do czynienia z szeregiem afer. Mamy do czynienia z sytuacją, w której wnioski do prokuratury złożone przez naszych posłów, muszą być podparte solidnym materiałem dowodowym i ten materiał uważamy, że może zebrać Najwyższa Izba Kontroli – podkreślił polityk. – Zwracamy się do pana Mariana Banasia o to, by wnikliwie, szczegółowo przebadał stan rzeczy w Ministerstwie Zdrowia, w Kancelarii Premiera, we wszystkich instytucjach władzy, które są odpowiedzialne za zarządzanie gospodarką, ochroną zdrowia, tymi dziedzinami życia, w których od roku obserwujemy postępującą katastrofę – stwierdził.

Poseł Artur Dziambor odniósł się do bardzo trudnej sytuacji w polskiej edukacji, która w trybie zdalnym funkcjonuje już ponad 35 tygodni. – Przypomnę, że ten rocznik, który teraz zdaje matury czy egzamin ósmoklasisty, to jest rocznik, który w poprzednim roku szkolnym miał jeszcze strajk nauczycieli, który trwał ponad miesiąc. To są młodzi ludzie, którzy mają ponad rok nauki wycięty z życiorysu. […] To są opary absurdu i jest to spowodowane decyzjami politycznymi ministra zdrowia, premiera Morawieckiego – zauważył.

Treść wniosku do NIK można przeczytać na stronie internetowej Konfederacji.