REKLAMA

Zmiany w polityce klimatycznej USA. Ograniczenie emisji gazów cieplarnianych

REKLAMA

W trakcie urzędowania Prezydenta Donalda Trumpa USA nie zwracały szczególnej uwagę na emisje gazów cieplarnianych. Amerykanie wypowiedzieli nawet w 2017 roku Pakt Klimatyczny, dokument zawarty przez 190 krajów podczas szczytu klimatycznego COP21 w Paryżu. Natomiast obecny Prezydent Stanów Zjednoczonych Joe Biden powrócił do paryskich ustaleń i zapowiedział zmiany w amerykańskiej polityce klimatycznej. Ostatnio ujawniono, że obecna administracja w Waszyngtonie zamierza do 2030 roku zmniejszyć w kraju emisję gazów cieplarnianych, aż o 50 procent.

  • Stany Zjednoczone organizują 22-23 kwietnia konferencję klimatyczną dla przywódców z 40 krajów na świecie, w tym Polski
  • Amerykanie wprowadzają zmiany w polityce klimatycznej, chcąc ograniczyć emisję gazów cieplarnianych nawet do 50 proc. do 2030 roku
  • Waszyngton zachęca światowych liderów o zradykalizowanie swojego podejścia do środowiska naturalnego
  • Zobacz także: Chiny wprowadzają wirtualne pieniądze. Cyfrowy juan z datą ważności

Już za tydzień odbędzie się wirtualny szczyt klimatyczny organizowany przez Stany Zjednoczone, które zaprosiły na dwudniowe spotkanie 40 światowych przywódców m.in. z Chin, Rosji, Niemiec, Francji. Swoją obecność potwierdził również Prezydent Andrzej Duda. Administracja amerykańskiego przywódcy Joe Bidena, chce w ten sposób pokazać, że USA wracają do dbania o środowisko naturalne planety po tym jak w 2017 roku były Prezydent USA Donald Trump wypowiedział paryski Pakiet Klimatyczny.

„Dla Bidena jest to szansa na przywrócenie Stanów Zjednoczonych do roli lidera światowych wysiłków na rzecz klimatu, po czterech latach rządów byłego prezydenta Donalda Trumpa, który bagatelizował tę kwestię oraz wspierał przemysł naftowy i węglowy” – komentuje agencja Reuters.

Zmiany w amerykańskiej polityce klimatycznej

Administracja Joe Bidena planuje zradykalizować swoje podejście do redukcji emisji gazów cieplarnianych nawet o 50 procent do 2030 roku – to minimalny poziom zalecany przez organizacje ekologiczne i Unię Europejską. Zmiana celu cięć emisji przez USA będzie pierwszą taką decyzją od 2015 roku, gdy rządzący wówczas Barack Obama obiecał redukcję o 26-28 procent do 2025 roku.

Stany Zjednoczone oczekują od państw zaproszonych do rozmów, że w najbliższym czasie zwiększą redukcję emisji gazów cieplarnianych. Zdaniem agencji Reuters, Waszyngton jest bliski zawarcia umów o przyspieszeniu zmniejszania emisji z Japonią, Koreą Płd. i Kanadą. Nie jest jednak jasne, czy zostanie to ogłoszone podczas kwietniowego szczytu, a przedstawiciele tych państw nie skomentowali sprawy.

O ile Unia Europejska wykazuje chęci zmniejszenia emisji, to najwięksi potentaci energetyczni jak Brazylia, Chiny, Rosja oraz Indie nie są skłonne do podejmowania tak radykalnych kroków – „Unia Europejska już wcześniej zobowiązała się do ograniczenia emisji do 2030 r. o 55 proc. w stosunku do 1990 r. – to najambitniejszy cel wśród największych światowych emitentów gazów cieplarnianych” – podkreśla Reuters.

Kwietniowy szczyt światowych przywódców jest pierwszym z serii spotkań poprzedzających listopadowy szczyt klimatyczny ONZ – COP26. Jesienna konferencja będzie ostatecznym terminem zaktualizowania celów polityki klimatycznej przez poszczególne państwa w ramach tzw. porozumienia paryskiego, zawartej w 2015 r. międzynarodowej strategii w sprawie walki ze zmianą klimatu.

wnp.pl

REKLAMA

Komentarze