Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Stan Michigan wprowadził m.in. mandat za brak maski dla dzieci już od drugiego roku życia. Ich rodzice muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami.

Nawet małe dzieci muszą stosować się do korona-restrykcji w Michigan. Władze stanu wprowadziły bowiem odgórną karę dla tych, którzy nie noszą maski, obejmując nowym prawem również najmłodszych. Już 2-letnie dzieci są zobowiązane, by zakrywać usta i nos w miejscach publicznych, spotykając się z innymi ludźmi. “Dokładamy wszelkich starań, aby dzieci w wieku od 2 do 4 lat nosiły maskę podczas uczestnictwa w spotkaniach” – zapisano w stanowych dokumentach. Obowiązek ten spoczął na rodzicach, których za niedopilnowanie maluchów czeka m.in. mandat.

Zwolnione z obowiązku noszenia masek są zatem jedynie dzieci poniżej drugiego roku życia. Jeśli dziecko nie będzie stosować się do rządowych nakazów, rodzic musi liczyć się z karami. Za niesubordynację zapisy przewidują mandat w wysokości 200 dolarów lub “pozbawienie wolności na okres nie dłuższy niż 6 miesięcy”. Możliwe jest również wymierzenie obu kar naraz. Wszystko po to, by nawet najmłodsi obywatele nosili na twarzach maski, co ma rzekomo zapobiec rozprzestrzenianiu się koronawirusa. Należy nadmienić, iż naukowcy wciąż nie są zgodni, czy małe dzieci mogą być nosicielami wirusa, czy też nie. Nakaz ma obowiązywać wstępnie do 25 maja 2021 roku.

Post Millennial

Rząd rusza z kampanią poświęconą nowemu budżetowi Unii Europejskiej, z którego Polska ma otrzymać 770 miliardów złotych. Pieniądze mają pomóc wzmocnić polską gospodarkę i umożliwić szybsze wyjście z kryzysu wywołanego przez COVID-19. Poważne zastrzeżenia do Funduszu zgłosiła Solidarna Polska i możliwe, że nie poprze ustawy.

  • Inwestycje to m.in. rozwój, infrastruktura, środowisko, edukacja, zdrowie i tworzenie nowych miejsc pracy
  • Buda: Kampania ma uświadomić, że są sprawy, które nie powinny być przedmiotem sporu politycznego
  • Poważne zastrzeżenia do Funduszu zgłosiła Solidarna Polska i nie wyklucza, że nie poprze ustawy w tej sprawie
  • Zobacz także: Polacy mają pracować do śmierci? „Emerytura to nie obowiązek”

Promocję nowe budżetu prowadzą już w sieci mniejsze ośrodki regionalne, które czekają na pomoc z unijnej kasy. Unijne środki mają być zainwestowane m.in. w rozwój, infrastrukturę, środowisko, edukację, zdrowie i tworzenie nowych miejsc pracy.

Akcja – jak wskazują politycy – ma zbudować nawet rodzaj politycznej presji dla akceptacji przez Sejm największego w historii pakietu wsparcia systemowego.

„Sprawy, które nie powinny być przedmiotem sporu politycznego”

Zapytany o kampanię, Waldemar Buda, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, podkreślił, że chodzi o zbudowanie wokół tej kwestii zgodnej większości. Jako przykład podał Holandię czy Chorwację, gdzie mimo sporów politycznych podczas głosowania w krajowych parlamentach fundusz uzyskał poparcie.

– Chcemy pokazać to jako sprawę, która nie powinna podlegać żadnym różnicom politycznym czy grze politycznej. To jest nasz wspólny interes w wydatkowaniu środków, które rozkładają się nie na jedną czy dwie kadencje, bo całe środki europejskie to dziesięć lat, a Fundusz Odbudowy to sześć, więc to znacząco wykracza poza obecną, a nawet kolejną kadencję – powiedział wiceminister.

Buda zaznaczył, że rozpoczynamy proces, który będzie długo kontynuowany. – Nie jest jeszcze przesądzone przez kogo, dlatego wszystkim na pewno zależy na tym, żeby to było dobrze przygotowane, zatwierdzone i abyśmy poruszali się z wydatkowaniem środków. Kampania ma uświadomić, że są sprawy, które nie powinny być przedmiotem sporu politycznego – zwracał uwagę Waldemar Buda. Według wiceministra jest szansa, że ustawą w sprawie Funduszu Odbudowy zajmie się we wtorek rząd. Natomiast jej ratyfikacja przez parlament odbędzie się w maju.

Poważne zastrzeżenia do Funduszu zgłosiła Solidarna Polska i nie wyklucza, że nie poprze ustawy w tej sprawie. Trwają też rozmowy liderów Zjednoczonej Prawicy na ten temat. Aby Fundusz został uruchomiony, państwa członkowskie, w tym parlamenty narodowe, muszą zatwierdzić decyzję liderów UE o zwiększeniu zasobów własnych Unii.

radiomaryja.pl

/ Fot. YouTube/ screen

O zabójstwie Afroamerykanina Georga Floyda mówił Jan Hernik, publicysta i obserwator polityki amerykańskiej na kanale Media Narodowe. Gość przedstawił werdykt sądu i odwołał się do protestów w Minnesocie.

25 maja 2020 w Minneapolis w amerykańskim stanie Minnesota śmierć poniósł 46-letni Afroamerykanin George Floyd. Mężczyzna był podduszany przez funkcjonariusza. Sąd uznał Dereka Chauvina, byłego policjanta z Minneapolis, winnego śmierci Floyda. – George Floyd został przez Dereka Chauvina zamordowany, przynajmniej jeśli chodzi o werdykt sądu – powiedział Jan Hernik.

Były policjant został uznany za winnego wszystkich zarzucanych mu czynów. Grozi mu do 40 lat więzienia za nieumyślne morderstwo drugiego stopnia, za morderstwo trzeciego stopnia do 25 lat i do 10 lat za tzw. manslaughter zabójstwo drugiego stopnia. Gość zaznaczył, że zarzuty mogą się zsumować.

Murder (z ang. zabójstwo) jest o wiele bardziej poważniejszym przestępstwem, dlatego, że jest to celowe morderstwo innej osoby, natomiast manslaughter w prawie stanu Minnesota oznacza nieumyślne morderstwo – wyjaśnił Hernik. – Ten wyrok, jeśli chodzi o konkretną ilość lat, które Chauvin spędzi w więzieniu, zapadnie dopiero za około osiem tygodni – zaznaczył publicysta. Jan Hernik dodaje, że prawo stanu Minnesota zezwala na złagodzenie kary dla osób, które wcześniej nie były notowane za przestępstwa. Jednocześnie zaznacza, że na sędziach jest duża presja społeczna, aby skazać Chauvina.

Protesty w Minnesocie wywierały wpływ na sędziów

Na pytanie, co ten werdykt oznacza dla ruchu „Black Lives Matter” gość odpowiedział, że jest zgodny z ich oczekiwaniami. Zaznaczył, że sędziowie byli nie tylko pod presją tłumu, ale również głowy państwa, ponieważ Joe Bidena powiedział, że będzie modlił się o sprawiedliwy wyrok. Piotr Hernik dodał, że wielu manifestujących otwarcie mówiło o swoich powiązaniach z Antifą.

Nancy Pelosi, spiker Izby Reprezentantów USA, zabrała głos po wyroku ws. Floyda. Hernik wspomniał, że kobieta zaczęła uprawiać swego rodzaju martyrologię i dziękowała mężczyźnie za poświęcone życie.

/

Watchdog Polska przesyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa dotyczące partii Wiosna Roberta Biedronia.

Stowarzyszenie Sieć Obywatelska Watchdog Polska podjęło się wykonania zdecydowanego kroku. We wtorek Watchdog złożyła do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu Krajowego Partii Wiosna Roberta Biedronia. Partii zarzucono nieudostępnienie informacji obywatelom, pomimo, iż miała obowiązek je opublikować.

Na stronie siecobywatelska.pl zamieszczono komunikat w sprawie, wyjaśniający przyczynę złożenia zawiadomienia do prokuratury. "Właśnie przesłaliśmy do prokuratury zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez członków Zarządu Krajowego Partii Wiosna Roberta Biedronia. Chodzi o czyn wskazany w art. 23 ustawy z dnia 6 września 2001 r. o dostępie do informacji publicznej, czyli nieudostępnienie informacji publicznej mimo ciążącego na podmiocie obowiązku. Dlaczego sięgamy po tak radykalny środek? Ponieważ partia skutecznie uniemożliwia nam dochodzenie naszych praw przed sądem administracyjnym" - napisano w wyjaśnieniu.

Stowarzyszenie opisuje, iż już w marcu 2019 roku wysłało różnym polskim partiom zapytania dotyczące wyciągu z kont bankowych i wydatków. Wiosna Biedronia odpowiedziała na to wezwaniem do "wykazania szczególnie istotnego interesu publicznego". Partia uważa, iż Stowarzyszenie zażądało informacji przetworzonej, która jeszcze nie została wytworzona. Co więcej, zażądała opłaty za udostępnienie danych.

Nie o to jednak chodzi Watchdog Polska. "Nie odpowiedzieliśmy na wezwanie, stojąc na stanowisku, że wnioskujemy o informację publiczną prostą, bo wyciąg z konta bankowego nie wymaga przetworzenia, chyba że partia zamierzała stworzyć od nowa historię swojego konta" - opisano na stronie Stowarzyszenia. Ostatecznie, otrzymało ono jedynie część danych, tj. rejestry wpłat. Partia Biedronia odmówiła udostępnienia reszty danych, powołując się na przepisy RODO. Stowarzyszenie uznało niepodpisaną decyzję za nieważną, w lipcu 2020 roku składając skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

"Tu zaczynają się schody. Jeśli wysyłamy skargę na decyzję czy bezczynność jakiejś instytucji, robimy to za jej pośrednictwem, ponieważ musi ona załączyć konieczne dokumenty, w tym swoją odpowiedź na skargę. Wiosna tego nie zrobiła, choć długo liczyliśmy na to, że skarga wreszcie trafi do sądu. W końcu, 28 stycznia 2020 r., wysłaliśmy do partii pismo z zapytaniem, czy przekazali tę skargę. Wówczas okazało się, że Wiosna… skargę zgubiła" - opisuje perypetie z partią Biedronia Stowarzyszenie Watchdog Polska. Ponownie wysłano zatem skargę do Wiosny. Ta również nie trafiła do WSA. Partię ukarano grzywną w wysokości 2 tysięcy złotych, lecz mimo to nie wypełniła ona swoich obowiązków. Dlatego sprawa trafiła do prokuratury.

Rzeczpospolita

Wkrótce ma ruszyć ruszy nowy program rehabilitacji pocovidowej. Jest on dla osób, które nie chcą leczyć się w sanatorium albo w szpitalu. W poniedziałek Narodowy Fundusz Zdrowia opublikuje zarządzenie w tej sprawie, jak poinformował reporter RMF FM.

  • Wszystko zależy od tego, jak szybko do oddziałów NFZ zgłoszą się przychodnie i punkty rehablitacyjne
  • Tylko w Małopolsce, po wydaniu poprzedniego zarządzenia dotyczącego rehabilitacji stacjonarnej, w ciągu kilku dni zgłosiło się 27 placówek
  • Od 1 maja w Szpitalu Specjalistycznym MSWiA w Złocieńcu ruszy rehabilitacja pocovidowa
  • Zobacz także: UE na wojnie z AstraZeneką. Bruksela pozywa koncern za nieterminowość

Pierwsze zabiegi w ramach rehabilitacji pocovidowej mają ruszyć w ciągu 1, góra 2 tygodni. Wszystko zależy od tego, jak szybko do oddziałów NFZ zgłoszą się przychodnie i punkty rehablitacyjne, które będą zainteresowane prowadzeniem terapii na warunkach, które zaoferuje im Narodowy Fundusz Zdrowia.

Jak dowiedział się reporter RMF FM, w rozporządzeniu znajdzie się lista konkretnych zabiegów. Będzie z nich mógł skorzystać pacjent po Covid-19, który nie chce leczyć się w sanatorium lub uzdrowisku. Tylko w Małopolsce, po wydaniu poprzedniego zarządzenia dotyczącego rehabilitacji stacjonarnej, w ciągu kilku dni zgłosiło się 27 placówek. Są to szpitale, szpitale rehabilitacyjne i uzdrowiska w Rabce-Zdroju, Krynicy-Zdroju, Szczawnicy czy Wysowej.

– Coraz więcej badań i doświadczeń pracowników służby zdrowia walczących z pandemią sygnalizuje, że samo przebycie COVID-19 nie kończy historii pacjenta z tą chorobą – pisze na Facebooku premier Mateusz Morawiecki. Dodaje, że pandemia przyniosła wiele dolegliwości na tle psychicznym.

– Odpowiedzialni politycy i odpowiedzialni rządzący muszą reagować na wyzwania, które się pojawiają. Dlatego w dobie pandemii, ale także w świecie popandemicznym, temat zdrowia psychicznego jest niezwykle ważny – zapewnia Morawiecki. Już od 1 maja w Szpitalu Specjalistycznym MSWiA w Złocieńcu ruszy rehabilitacja pocovidowa. Ma ona skupiać się na dolegliwościach psychologicznych, psychiatrycznych i neurologicznych po przebyciu koronawirusa.

wiadomosci.wp.pl, rmf24.pl

/ fot. pixabay.com / CC

Radykalnie lewacki „Studencki Komitet Antyfaszystowski Uniwersytetu Warszawskiego” publicznie oskarża i nazywa Marcina Kozaka gwałcicielem. Mężczyzna jest doktorantem UW, wcześniej był również publicystą OKO.Press, jednak zerwano z nim współpracę. Marcin Kozak twierdzi, że jest niewinny.

  • „Studencki Komitet Antyfaszystowski” pisał, że studentka opowiedziała o przeżytym przez nią gwałcie, którego sprawcą był Marcin Kozak
  • Marcin Kozak nie przyznaje się do winy, twierdzi, że „atak Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego to lincz oparty na kłamstwie”
  • Kozak: To nie pierwszy przypadek, gdy część lewicy tożsamościowej organizuje czystkę wobec wrogiego elementu w środowisku
  • Zobacz także: Czarnoskóry opiekun zamordował rocznego chłopca. „Zdenerwował się”

W kwietniu tego roku do Prokuratury Okręgowej w Warszawie wpłynęło zawiadomienie. Dotyczyło ono podejrzenia popełnienia przestępstwa na tle seksualnym przez Marcina Kozaka, doktoranta Uniwersytetu Warszawskiego. Sprawę nagłośniłStudencki Komitet Antyfaszystowski”, który pisał, że studentka opowiedziała o przeżytym przez nią gwałcie, którego sprawcą był Marcin Kozak. Kobieta opowiedziała o brutalności nierespektującego odmowy doktoranta. Prosiła też, aby nie dopuścić do dalszych kontaktów Kozaka ze studentami. Dodała, że mężczyzna dopuścił się przemocy seksualnej wobec innych kobiet, wykorzystując przy tym nielegalne środki odurzające.

„W ciągu godziny stałem się bestią”

Marcin Kozak nie przyznaje się do winy, twierdzi, że „atak Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego to lincz oparty na kłamstwie”. Opublikował oświadczenie, w którym pisze: 8 kwietnia o godzinie 11:00 Studencki Komitet Antyfaszystowski oskarżył mnie o brutalny gwałt na studentce, która się do nich zgłosiła. Nie przedstawił żadnych dowodów. Napisano dokładnie to: Marcin Kozak, doktorant na Wydziale “Artes Liberales” Uniwersytetu Warszawskiego, jest gwałcicielem. Wrzucano moje zdjęcia. Rozpoczęła się burza. Nikt nie pytał, czy to prawda.

– W ciągu godziny stałem się bestią, którą każdy może opluć – pisze Marcin Kozak. Zaznacza, ze wyrok zapadł w sieci na podstawie anonimowego oskarżenia nieformalnej organizacji. Obecnie w Internecie panuje burza, a doktorant jest szkalowany. Pojawiły się m.in. pogróżki śmierci, napisy na bloku GWAŁCICIEL od kolegów i koleżanek ze „Studenckiego Komitetu Antyfaszystowskiego”.

– To nie pierwszy przypadek, gdy część lewicy tożsamościowej organizuje czystkę wobec wrogiego elementu w środowisku – dodaje na koniec doktorant UW Marcin Kozak.

Na oświadczenie odpowiedział „Studencki Komitet Antyfaszystowski UW”. –  Na Waszą prośbę oraz z uwagi na dobro sprawy i po to, aby cyniczne, pełne prawicowej narracji oświadczenie Marcina Kozaka nie było dalej rozprzestrzenianie, publikujemy ten post, uprzednio apelując o rozsądek przy traktowaniu za prawdziwe słów mężczyzny oskarżonego przez co najmniej kilkanaście kobiet o zachowania przemocowe. Nikt nie wymyśla sobie oskarżeń o gwałt, molestowania czy wykorzystywanie seksualne – nie ma w tym żadnej korzyści. Nie zamierzamy jednak wypunktowywać wszystkich manipulacji doktoranta. Szczegóły pozna prokuratura oraz sąd.

Nie wyjaśnia natomiast w jakim sensie narracja młodego lewicowego aktywisty i niedawnego autora OKO.Press jest „prawicowa”.

Na swoim Twitterze zdarzenie komentuje  red. Wojciech Wybranowski: – Inba na lewicy wokół rzekomego gwałtu dziennikarza OkoPress byłaby coraz śmieszniejsza (gdyby nie była tak żenujące i nie dotykała tak poważnego problemu). Domniemany lewicowy gwałciciel broni się przed oskarżeniami, a skoro się broni to zostaje oskarżony o prawicowe odchylenia.

natemat.pl, tysol.pl

/ Fot. Twitter

Adam Niedzielski, minister zdrowia, podczas konferencji prasowej w Nałęczowie zapowiedział, że od 4 maja wycofane będą ograniczenia zabiegów planowych. Priorytetem jest odbudowa zdrowia Polaków.

  • 8 marca tego roku NFZ zleciło ograniczenie lub zawieszenie udzielania świadczeń wykonywanych planowo
  • Niedzielski: Mamy nowe rozwiązanie w postaci rehabilitacji postcovidowej. Ona ma być powszechnie dostępna
  • Minister powiedział, że przygotowywany jest szczegółowy harmonogram luzowania obostrzeń na maj
  • Zobacz także: Lewica chce współpracy z rządem. Przedstawiono sześć propozycji

Minister zapowiedział, że kolejny tydzień będzie ważny, ponieważ od 4 maja wycofane będą ograniczenia zabiegów planowych. – Teraz, kiedy fala odpuszcza, chcemy przerzucić środki i siły na leczenie w innych zakresach – powiedział Niedzielski. Podkreślał, że najważniejszym zadaniem na najbliższe miesiące jest powrót do normalnego leczenia.

8 marca tego roku NFZ zleciło ograniczenie lub zawieszenie udzielania świadczeń wykonywanych planowo. Aby zapewnić dodatkowe łóżka szpitalne dla pacjentów wymagających pilnego przyjęcia do szpitala. Jak wyjaśniło NFZ, ograniczenie nie powinno dotyczyć planowej diagnostyki i leczenia chorób nowotworowych.

Szef resortu zdrowia mówił też, że „spotkanie w Nałęczowie inicjuje projekt ważny dla zdrowia wszystkich Polaków, którzy przechorowali Covid-19 – rehabilitację postcovidową”. – To, że spotykamy się w Nałęczowie, nie jest przypadkiem. Mamy nowe rozwiązanie w postaci rehabilitacji postcovidowej. Ona ma być powszechnie dostępna. Będzie ona możliwa do świadczenia w uzdrowiskach, ale także w warunkach ambulatoryjnych i domowych – zapowiedział Niedzielski.

Pandemia spowodowała zaniedbanie zdrowia Polaków

– Mamy trzecią falę. Ale apogeum mamy za sobą. Z mojego punktu widzenia oznacza to konieczność jak najszybszego zajęcia się priorytetami. Nim jest odbudowa zdrowia Polaków. To nie jest tylko kwestia wychodzenia z covidu, to problem znacznie szerszy. Pandemia spowodowała zaniedbanie zdrowia publicznego. Dostępność do opieki zdrowotnej była ograniczona – tłumaczył polityk.

Minister powiedział, że przygotowywany jest szczegółowy harmonogram luzowania obostrzeń na maj. Zaprezentowany będzie prawdopodobnie w środę. – Możemy spodziewać się, że wróci prawdopodobnie bardzo wiele sektorów i usług, za którymi tak się stęskniliśmy – zakończył Niedzielski.

rmf24.pl, wiadomosci.onet.pl

Opakowanie szczepionki AstraZeneca.

Opakowanie szczepionki AstraZeneca / fot. TT/@OnetWiadomosci

Od blisko dwóch miesięcy UE jest na froncie wojennym z koncernem farmaceutycznym AstraZeneką, od której zamówiono szczepionki na koronawirusa. Brytyjsko-szwedzka firma musiała zmierzyć się z wieloma przypadkami z zakrzepicą krwi po tym jak pacjenci przyjmowali ich preparat. Jednakże Komisja Europejska zamierza pozwać koncern za niedotrzymywanie terminu dostaw kolejnych partii szczepionek.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez rzecznika prasowego Komisji Europejskiej, przeciwko brytyjsko-szwedzkiemu koncernowi farmaceutycznemu rozpoczął się proces prawny. Pomimo wielu przypadków powikłań po zastosowaniu szczepionki na koronawirusa od AstraZeneki tematem procesu jest niewywiązywanie się z terminu dostaw nowych partii preparatów. Tym samym firma ma naruszać warunki umowy podpisanej w zeszłym roku.

„Komisja rozpoczęła w zeszły piątek postępowanie prawne przeciwko AstraZeneca. Firma nie była w stanie przedstawić wiarygodnej strategii, by zapewnić w terminie dostawy do Unii. Dla nas ważne jest, by zapewnić szybkie dostawy odpowiedniej liczby dawek dla Europejczyków, które zostały obiecane w umowie” – powiedział Stefan De Keersmaecker.

UE złości się na tłumaczenia koncernu

W całym tym zamieszaniu AstraZeneka winą obarcza niską produkcyjność w zakładach umieszczonych na terenie Unii Europejskiej. To zdaniem informatorów medialnych miało rozzłościć brukselskie władze, które zauważyły, że brytyjsko-szwedzki koncern nie ma problemów z dostarczaniem preparatów do Wielkiej Brytanii. Komisja Europejska miała również poinformować ambasadorów z krajów wspólnoty o planach złożenia wniosku przeciwko AstraZenece. Większość przedstawicieli miała wyrazić aprobatę dla tej inicjatywy.

Do końca pierwszego kwartału brytyjsko-szwedzka firma dostarczyła 30 mln dawek preparatu przeciw COVID-19 do krajów UE. Zgodnie z umową miało to być jednak 100 mln dawek. AstraZeneca prognozuje, że do końca drugiego kwartału dostarczy około 70 mln dawek. Zgodnie z umową powinno to być jednak w sumie 300 mln.

W środę agencja Reutera informowała, że Komisja Europejska zrezygnuje z dodatkowych 300 mln dawek szczepionek firm AstraZeneca i Johnson&Johnson, które zagwarantowała jako opcje w ramach umów podpisanych z koncernami farmaceutycznymi.

interia.pl

Opakowanie szczepionki AstraZeneca.

Opakowanie szczepionki AstraZeneca / fot. TT/@OnetWiadomosci

Od blisko dwóch miesięcy UE jest na froncie wojennym z koncernem farmaceutycznym AstraZeneką, od której zamówiono szczepionki na koronawirusa. Brytyjsko-szwedzka firma musiała zmierzyć się z wieloma przypadkami z zakrzepicą krwi po tym jak pacjenci przyjmowali ich preparat. Jednakże Komisja Europejska zamierza pozwać koncern za niedotrzymywanie terminu dostaw kolejnych partii szczepionek.

Zgodnie z informacjami przekazanymi przez rzecznika prasowego Komisji Europejskiej, przeciwko brytyjsko-szwedzkiemu koncernowi farmaceutycznemu rozpoczął się proces prawny. Pomimo wielu przypadków powikłań po zastosowaniu szczepionki na koronawirusa od AstraZeneki tematem procesu jest niewywiązywanie się z terminu dostaw nowych partii preparatów. Tym samym firma ma naruszać warunki umowy podpisanej w zeszłym roku.

“Komisja rozpoczęła w zeszły piątek postępowanie prawne przeciwko AstraZeneca. Firma nie była w stanie przedstawić wiarygodnej strategii, by zapewnić w terminie dostawy do Unii. Dla nas ważne jest, by zapewnić szybkie dostawy odpowiedniej liczby dawek dla Europejczyków, które zostały obiecane w umowie” – powiedział Stefan De Keersmaecker.

UE złości się na tłumaczenia koncernu

W całym tym zamieszaniu AstraZeneka winą obarcza niską produkcyjność w zakładach umieszczonych na terenie Unii Europejskiej. To zdaniem informatorów medialnych miało rozzłościć brukselskie władze, które zauważyły, że brytyjsko-szwedzki koncern nie ma problemów z dostarczaniem preparatów do Wielkiej Brytanii. Komisja Europejska miała również poinformować ambasadorów z krajów wspólnoty o planach złożenia wniosku przeciwko AstraZenece. Większość przedstawicieli miała wyrazić aprobatę dla tej inicjatywy.

Do końca pierwszego kwartału brytyjsko-szwedzka firma dostarczyła 30 mln dawek preparatu przeciw COVID-19 do krajów UE. Zgodnie z umową miało to być jednak 100 mln dawek. AstraZeneca prognozuje, że do końca drugiego kwartału dostarczy około 70 mln dawek. Zgodnie z umową powinno to być jednak w sumie 300 mln.

W środę agencja Reutera informowała, że Komisja Europejska zrezygnuje z dodatkowych 300 mln dawek szczepionek firm AstraZeneca i Johnson&Johnson, które zagwarantowała jako opcje w ramach umów podpisanych z koncernami farmaceutycznymi.

interia.pl

Włodzimierz Czarzasty, Adrian Zandberg, Robert Biedroń

Politycy lewicy podczas konferencji prasowej. / fot. TT/@ZandbergRAZEM

Z nieoczekiwaną propozycją do rządu wyszła dzisiaj Lewica przedstawiają sześć punktów Krajowego Planu Odbudowy. W przedstawionych propozycjach można znaleźć takie punkty jak przekazanie 30% środków dla samorządów, przeznaczenie 400 milionów euro na odbudowę gospodarki. Liderzy pragną również podjąć się jak najszybciej możliwe rozmów z Radą Ministrów oraz chcą zorganizować debate odnośnie do środków unijnych z Planu Odbudowy.

  • Liderzy Lewicy zaproponowali PiSowi współpracę przy tworzeniu Krajowego Planu Odbudowy
  • Postulują oni zwiększenie środków przeznaczonych na działalność samorządów oraz małych szpitali miejskich
  • Zaledwie 400 mln euro miałoby zostać przeznaczone upadającym z ograniczeń przedsiębiorstwom
  • Zobacz także: Lewica skręca w prawo? Przyznają, że są dwie płcie. Chcą parytetu 50%

Dzisiaj trzech liderów Lewicy, czyli Włodzimierz Czarzasty, Robert Biedroń i Adrian Zandberg zorganizowali konferencję prasową, na której przedstawili kilka postulatów i oczekiwań wobec wdrażania środków unijnych przeznaczonych z Planu Odbudowy – “Chcielibyśmy dzisiaj jako liderzy Lewicy przedstawić sześć spraw dla nas najważniejszych i zwrócić się do strony rządowej z propozycją spotkania w Sejmie, ostatecznego przedyskutowania tych spraw i podejmowania stosownych decyzji” – powiedział lider SLD, ugrupowania przekształcającego się w Nową Lewicę.

Lewica chce większych funduszy dla samorządów

Komisja Europejska wymaga od krajów członkowskich, aby do końca kwietnia przedstawiły swoje Krajowe Plany Odbudowy, dzięki którym będą mogły się starać o pomoc z Brukseli, a także od pożyczkodawców. Lewica postuluje, aby rząd przeznaczył co najmniej 30 proc. środków dla samorządów, 400 mln euro dla zagrożonych przez epidemię branż takich jak hotelarstwo, gastronomia, turystyka i transport, a także, aby wybudowano 75 tys. tanich mieszkań na wynajem.

Zaproponowano również utworzenie specjalnego Komitetu Monitorującego nadzorującego przedsiębiorców oraz innych obywateli korzystających ze środków Funduszu Odbudowy. Liderzy Lewicy zaproponowali także wspólne opracowanie szczegółowego planu wydatków pochodzącej z części

W grudniu ub.r. przywódcy państw UE porozumieli się w sprawie wieloletniego budżetu Unii na lata 2021-2027 oraz Funduszu Odbudowy gospodarek państw członkowskich po epidemii COVID-19. W ramach unijnego Funduszu Odbudowy Polska będzie miała do dyspozycji ponad 58 mld euro. Podstawą do sięgnięcia po te środki będzie Krajowy Plan Odbudowy (KPO), który musi przygotować każde państwo członkowskie i przedstawić Komisji Europejskiej do końca kwietnia.pożyczkowej.

gazetaprawna.pl

/ For. Twitter

Protest przeciwko obostrzeniom zgromadził w Londynie tysiące osób. Brytyjczycy protestowali przeciw przymusowi szczepień i zamykaniu firm.

  • Tysiące osób przybyły, aby wziąć udział w anty-lockdownowych demonstracjach w Londynie
  • Protest odbył się pod hasłami “Stop tyranii!” oraz “Wolność nie podlega negocjacjom!”
  • Mimo, iż w ostatnim czasie Wielka Brytania złagodziła część covidowych restrykcji, obywatele nie godzą się na “dozowanie im wolności”

Wielka Brytania złagodziła w ostatnim czasie część covidowych restrykcji. Dotychczas w Anglii zezwolono na ponowne otwarcie pubów, restauracji oraz siłowni. Otwarte zostały także niektóre atrakcje na świeżym powietrzu, jak choćby ogrody zoologiczne. Mimo to, Brytyjczycy wyszli na ulice, aby zademonstrować swoje niezadowolenie i złość. Tysiące osób przybyły by maszerować w Londynie, pokazując światu sprzeciw i potępienie “medycznej tyranii”. Mimo, że policja wzywała do unikania zgromadzeń i demonstracji w miniony weekend, w Londynie pojawiły się prawdziwe tłumy. Sam protest przebiegł pokojowo.

Brytyjski rząd poinformował, iż do 21 czerwca zamierza znieść wszystkie obostrzenia. Już do 17 maja mają zostać wprowadzone paszporty szczepień. Tego dnia restauracje będą mogły zacząć przyjmować gości w lokalach. Działania i ustalenia rządu nie spotkały się z aprobatą obywateli. Tysiące osób zebranych w Londynie wyraziło swój sprzeciw, organizując protest przeciwko “reżimowi sanitarnemu” i “segregacji sanitarnej”. Wielu ludzi i organizacji skrytykowało władze za plan wprowadzenia “paszportów szczepionkowych”, w obawie przed stworzeniem “dwupoziomowego systemu” praw i przywilejów.

Wydaje się, iż paszporty szczepionkowe były tym, co najbardziej zdenerwowało demonstrantów. Wielu spośród protestujących uważa je za naruszenie prywatności i wolności. Wśród tysięcy zebranych często pojawiały się głosy, iż paszporty są nie do przyjęcia. “Wolność nie podlega negocjacjom” – głosiły banery, które Brytyjczycy zabrali na protest w Londynie. “Jesteśmy w trakcie masowej hipnozy”. “Moje ciało, mój wybór. NIE dla przymusu noszenia masek!”

Post Millennial