Wicepremier mówiąc o sytuacji w Zjednoczonej Prawicy zaznaczył, że wiele kwestii pozostało do wyjaśnienia. Przyznał również, że na początku kadencji sformułował propozycję. Jarosław Gowin rozważa, aby Porozumienie utworzyło wspólną listę wyborczą z PSL i konserwatystami z PO.

  • Gowin: To była dobra, potrzebna rozmowa
  • Gowin: „nie jest przesądzone”, że PiS, Porozumienie i Solidarna Polska wystartują wspólnie w wyborach w 2023 roku
  • Szef Porozumienia chciał by w jednym z politycznych scenariuszy Porozumienie utworzyło wspólną listę wyborczą z PSL
  • Zobacz także: Gowin po spotkaniu z Prezydentem. „W czerwcu otworzymy gospodarkę”

W niedzielę odbyły się rozmowy liderów PiS, Solidarnej Polski i Porozumienia. Sytuacja w Zjednoczonej Prawicy, była ostatnio bardzo napięta, spotkanie miało ją ustabilizować. Po spotkaniu liderów Zjednoczonej Prawicy, przewodniczący Komitetu Wykonawczego PiS Krzysztof Sobolewski poinformował, że: Wszystkie strony wyrażają przekonanie co do pozytywnych skutków działań Zjednoczonej Prawicy od czasu podwójnego sukcesu wyborczego w 2015 r. i wolę zawarcia porozumienia programowego na lata 2021-2023. Odpowiednie kroki zostaną podjęte w najbliższych dniach – powiedział. Mimo porozumienia programowego, nie jest przesądzony wspólny start w kolejnych wyborach. Jarosław Gowin zerka w stronę PSL i konserwatystów z PO.

– To była dobra, potrzebna rozmowa – przyznał Jarosław Gowin, szef Porozumienia. Zaznaczył, jednak, że wiele pozostało do omówienia. – Nie będę ukrywał, że wiele kwestii pozostało do wyjaśnienia, te różnice nadal wymagają dyskusji, ale w najbliższym czasie, dosłownie w najbliższych kilku dniach, skoncentrujemy się na wypracowaniu programu dobrego rządzenia do 2023 r. – powiedział w poniedziałek na antenie Polsat News. Gowin zaznaczył, że „nie jest przesądzone”, że PiS, Porozumienie i Solidarna Polska wystartują wspólnie w wyborach w 2023 roku. Dodał, że w ogóle o tym nie rozmawiali.

Możliwy skład partyjny listy wyborczej

Minister rozwoju odniósł się do kształtu list wyborczych w wyborach parlamentarnych w 2023 roku. Gowin powiedział, że nie jest jeszcze pewne, czy obecni koalicjanci w ramach ZP wystartują razem. Tutaj padło zaskakujące stwierdzenie. Jarosław Gowin przyznał, że sformułował na początku kadencji propozycję. Chciał by w jednym z politycznych scenariuszy Porozumienie utworzyło wspólną listę wyborczą z PSL.

– Obok PiS, obok Solidarnej Polski, którą wiele łączy z Konfederacją, może powstać trzecia lista, nie tyle PSL-Porozumienie, co lista Koalicja Polska, konserwatyści z PO, Porozumienie, czyli taka centroprawica – powiedział gość Polsat News. I dodał: – Myślę, że za taką centroprawicą wielu wyborców tęskni.

dorzeczy.pl, polsatnews.pl

Aleksandra Dulkiewicz

Aleksandra Dulkiewicz / Fot. YT/screen

Wczoraj Borys Budka, lider PO zaliczył wpadkę myląc Rzeszów z miastem na Dolnym Śląsku, jakim jest Wrocław. Dzisiaj gafę popełnił kolejny polityk PO. Aleksandra Dulkiewicz nie tylko pomyliła nazwę miasta, ale również przekręciła nazwisko kandydata opozycji.

  • Konrada Fijołka oprócz Platformy Obywatelskiej popiera także PSL, Lewica oraz ruch Polska 2050
  • Borys Budka pomylił stolicę Podkarpacia z miastem na Dolnym Śląsku
  • Prezydent Gdańska pomyliła nie tylko Rzeszów z Wrocławiem, ale przekręciła również nazwisko Konrada Fijołka
  • Zobacz także: Rząd dostosuje homologacje pojazdów do unijnych wymogów

W poniedziałek Borys Budka wspierał w Rzeszowie Konrada Fijołka, kandydata opozycji w wyborach samorządowych. Polityka popierają oprócz Platformy Obywatelskiej także PSL, Lewica oraz ruch Polska 2050. Przewodniczący PO w wystąpieniu oceniał, że partia rządząca boi się przegranej i dlatego wybory mogą zostać przesunięte. Budka podczas konferencji prasowej zaliczył jednak wpadkę.

 – Zróbmy wszystko, bez względu na to, czy wybory odbędą się dziewiątego maja, tak jak powinny się odbyć, czy trzynastego, żeby obywatelski kandydat Konrad Fijołek wygrał w pierwszej turze, żeby Wrocław przestał być tym eksperymentem na żywej tkance – powiedział lider PO, myląc stolicę Podkarpacia z miastem na Dolnym Śląsku.

Dulkiewicz: ukochane dziecko pana radnego Fiołka

Dzisiaj swoje poparcie kandydatowi opozycji okazała m.in. Aleksandra Dulkiewicz, prezydent Gdańska z PO. Przyznała, że zaletą silnego prezydenta jest znajomość swojego miasta i współpraca z sąsiednimi samorządami. Dulkiewicz zaliczyła jednak podobną wpadkę jak Borys Budka. Prezydent Gdańska pomyliła nie tylko Rzeszów z Wrocławiem, ale przekręciła również nazwisko kandydata Konrada Fijołka.

– (…) i takie rzeczy, które wy tu robicie we Wrocławiu, czytaj UrbanLab, ukochane dziecko pana radnego Fiołka – mówiła Dulkiewicz.

https://twitter.com/PatrykJaki/status/1386966762596577281?s=19&fbclid=IwAR2BScfcrlNGq08OIlYXNgj4dfgd-Z7JUNO6CxLUOMy29ZD_LVu4m6Qr64w

wprost.pl

/ fot. FB/@JustynaSteczkowska

Coraz częściej ze strony znanych oraz medialnych osób słychać krytykę wobec narastających zakazów wprowadzonych na czas epidemii koronawirusa. Kolejną osobą, która postanowiła zabrać głos w tej sprawie jest Justyna Steczkowska. W jednym ze swoich wpisów na portalu społecznościowym poleciła ona do przeczytania książkę pt. Pandemia kłamstw autorstwa Judy Mikovits i Kenta Heckenlively opowiadającej o skorumpowanym świecie nauki, koncernach farmaceutycznych oraz trawiących ludzkość epidemiach.

  • Celebryci wychodzą coraz częściej naprzeciw rządowym zakazom wdrażanych na czas epidemii koronawirusa
  • Gwiazda krajowej sceny muzycznej Justyna Steczkowska promuje książkę o skorumpowanych naukowcach i koncernach farmaceutycznych
  • Swoim fanom pozostawiła kwestię wyboru, jednocześnie skrytykowała za przedstawianie jej w roli osoby negującej zdobycze nauki
  • Zobacz także: Korona-paranoja. Mandat za brak maski nawet dla 2-latków

W ostatnim czasie ze strony celebrytów i gwiazd scenicznych można usłyszeć krytykę wobec rządów, w tym polskiego, które wykorzystały epidemię koronawirusa, do wdrażania restrykcyjnych przepisów ograniczających swobody obywatelskie. Na protestach przeciwko obostrzeniom mogliśmy zobaczyć Ivana Komarenko, czy też Edytę Górniak, która niejednokrotnie w mediach kwestionowała skalę zagrożenia wirusowego oraz podawała w wątpliwość działania rządu w czasie epidemii.

Steczkowska nakłania do pozyskiwania wiedzy

Do grona celebrytów kwestionujących w pewien sposób mechanizmy wielkich koncernów farmaceutycznych i światowych rządów dołączyła ostatnio Justyna Steczkowska. Gwiazda krajowej sceny muzycznej z okazji Dnia Książki zaproponowała swoim fanom lekturę m.in. o skorumpowanym świecie nauki pt. Pandemia kłamstw autorstwa Judy Mikovits i Kenta Heckenlively, która została wydana pod koniec zeszłego roku.

“Czasem trafiają do nas takie książki, o których wolelibyśmy nie wiedzieć. Po za tym, nie wiedza jest ignorancją. Jeśli czegoś nie wiemy, to nie powinniśmy mieć pretensji do świata, że czegoś nie przeczytaliśmy, nie wiedzieliśmy” – powiedziała na wstępie Justyna Steczkowska.

Zachęciła ona swoich fanów nie tylko do przeczytania polecanej lektury, lecz również do wyciągnięcia własnych wniosków z jej treści i otaczającego nas świata – “Uważam, że każdy z nas ma prawo wyboru i to jest nasze święte prawo. Jednak, aby dobrze wybrać trzeba mieć świadomość” – zauważyła autorka wielu hitów muzycznych.

W komentarzu pod swoim krótkim filmem promocyjnym odniosła się do słów jednej z osób zarzucającej jej propagowanie teorii spiskowych. Wyjaśniła w tym wpisie, że książką opisuje nadużycia koncernów farmaceutycznych, które uruchamiały procesy sądowe wobec swoich przeciwników.

“Nie ma w tej książce ani jednej przedstawionej przez Ciebie teorii ta książka w ogóle nie jest o covid tylko nadużyciach firm farmaceutycznych i udokumentowanych w procesach sądowych. Powiedz mi, po co to oceniasz, skoro nie zadałeś sobie trudu przeczytania książki. Czy w ten sposób sam nie generujesz teorii spiskowych?” – napisała.

Facebook/Media Narodowe

Jarosław Gowin

Jarosław Gowin / fot. TT/@mrpit_gov_pl

Wicepremier Jarosław Gowin powiedział po spotkaniu z Prezydentem Andrzejem Dudą, że po weekendzie majowym mają zostać zniesione pewne ograniczenia dla przedsiębiorców, zwłaszcza z branży gastronomicznej i hotelarskiej. Minister Rozwoju, Pracy i Technologii chciałby jednak, aby już od początku czerwca zostały otwarte wszystkie gałęzie gospodarki z zachowaniem tzw. reżimu sanitarnego.

  • Prezydent Andrzej Duda zorganizował spotkanie z przedsiębiorcami z zamkniętych z powodu epidemii branż
  • Wicepremier Jarosław Gowin zapowiedział kalendarz otwierania polskiej gospodarki, który ma zostać przedstawiony w środę
  • Minister Rozwoju, Pracy i Technologii chciałby pełnego otwarcia gospodarki już od 1 czerwca 2021 roku
  • Zobacz także: Niedzielski zapowiada: Od 4 maja wycofane będą ograniczenia zabiegów planowych

Kilka miesięcy temu polski rząd zamknął niektóre sektory gospodarki w tym. restauracje, puby, kluby, hotele, noclegownie, siłownie, a także ograniczył wiele sektorów życia społecznego w tym utrudnił uprawianie sportu na świeżym powietrzu, a także ograniczał nauczanie poprzez tryb zdalny. Teraz stopniowo polskie władze mają pozwalać przedsiębiorcom i pracownikom wracać do pełnego trybu pracy.

Gowin chce otwarcia całej gospodarki

Według informacji przekazanych przez Ministra Rozwoju, Pracy i Technologii rząd zamierza od 4 maja uwolnić handel detaliczny, otworzyć siłownie i ogródki znajdujące się przy restauracjach. Branża hotelowa może liczyć na ograniczone otwarcie, wynajmując 50% miejsc noclegowych. Otwarte mają zostać także inne usługi.

Wicepremier Jarosław Gowin podkreślił po spotkaniu z przedstawicielami branż zamkniętych zorganizowanego przez Prezydenta Andrzeja Dudę, że na najbliższym posiedzeniu rządu przedstawi kalendarz stopniowego otwierania polskiej gospodarki. Prezes Porozumienia, chciałby, a od 1 czerwca przy zachowaniu tzw. reżimu sanitarnego funkcjonowały przedsiębiorstwa ze wszystkich gałęzi polskiej gospodarki.

Z kolei Prezydent Andrzej Duda podczas spotkania z przedsiębiorcami podkreślił, że otwieranie biznesów powinno następować w sposób odpowiedzialny – “Dziś wielkim moim dążeniem jest to, by jak najszybciej umożliwić Państwu funkcjonowanie, ale musimy to zrobić w sposób mądry. To musi być proces realizowany powoli”.

radiozet.pl

Po raz kolejny rząd wdroży dyrektywę unijną do polskiego prawa. Tym razem przepisy o homologacji pojazdów i ich wyposażenia zostaną dostosowane do wymogów Unii Europejskiej. Nowe przepisy będą wymagały od producentów poprawy jakości bezpieczeństwa. Pojazdy mają się stać również dzięki temu bardziej ekologiczne m.in. poprzez dodatkowe miejsce na instalację systemu spalania gazowego.

Jak podaje portal “wnp.pl” powołując się na informacje z Polskiej Agencji Prasowej, rząd przygotowuje odpowiedni projekt ustawy, który będzie normalizował krajowe prawo homologacji pojazdów do standardów unijnych. Rada Ministrów planuje przedstawić swoje założenia implikacji dyrektywy unijnej do prawa krajowego w okolicach III kwartału bieżącego roku.

Rząd podniesie wymogi bezpieczeństwa

Zgodnie z zapowiedzią unijne regulacje uporządkują nie tylko zagadnienia związane z homologacją pojazdów oraz ich wyposażenia i części. Nowe przepisy mają zmienić przepisy dotyczące kontroli zgodności produkcji oraz montażu.

Równocześnie przepisy wskażą środki odwoławcze i sankcje w ramach procedur homologacyjnych. Określone zostaną procedury wyznaczania służb technicznych oraz wskazany będzie krajowy organ zajmujący się kontrolą spraw homologacyjnych tj. Dyrektor Transportowego Dozoru Technicznego.

Rząd przewiduje też określenie procedur krajowego i unijnego dopuszczenia indywidualnego pojazdu. Określi również zasady wprowadzenia do obrotu części mogących stwarzać zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego lub ochrony środowiska.

W projekcie zawarte będą zmiany w regulacjach dotyczących dodatkowej instalacji przystosowującej dany typ pojazdu do zasilania gazem, w tym kontroli zgodności montażu oraz stworzenie systemu równoległego, opartego na regulacjach regulaminu R115 – regulamin nr 115 Europejskiej Komisji Gospodarczej Organizacji Narodów Zjednoczonych EKG ONZ to jednolite przepisy w sprawie homologacji.

Nowe przepisy mają też na celu wprowadzenie bardziej szczegółowych wymagań w procedurze kontroli zgodności i w efekcie tego zwiększenie poziomu zaufania do producentów posiadających świadectwa homologacji wydane przez krajowy organ właściwy do spraw homologacji.

wnp.pl

/ fot. TT/@PolsatNewsPL

Dzisiaj przed biurem Premiera Mateusza Morawieckiego miało dojść do nietypowej sytuacji z udziałem poseł Koalicji Obywatelskiej. Iwona Hartwich krzyczała w stronę wychodzącego z gabinetu Prezesa Rady Ministrów domagają się szczepienia dla osób niepełnosprawnych. Służba Ochrony Państwa nie dopuszczała starała się powstrzymać wściekłą parlamentarzystkę. Szef Kancelarii Premiera zaprosił ekscentryczną poseł na rozmowę z Mateuszem Morawieckim.

  • Premier Mateusz Morawiecki spotkał się dzisiaj z liderami Lewicy, aby omówić kształt Krajowego Funduszu Odbudowy
  • Poseł KO Iwona Hartwich w charakterystyczny dla siebie sposób, blokowała zejście po schodach wychodzącemu z sejmowej sali Morawieckiemu
  • Michał Dworczyk poinformował, że pomimo zaproszenia na spotkanie wraz z Premierem nie udało mu się przekonać parlamentarzystki do swoich racji w kwestii szczepień dla niepełnosprawnych
  • Zobacz także: Lewica chce współpracy z rządem. Przedstawiono sześć propozycji

Rząd Mateusza Morawieckiego spotkał się dzisiaj z liderami Lewicy, którzy wczoraj zaproponowali swoją współpracę w ramach wdrażania Krajowego Funduszu Odbudowy. Przedstawili oni sześć punktów, które ich zdaniem powinny się znaleźć w rządowym planie działań w odbudowie gospodarki po epidemii koronawirusa. Na ich założenia składa się: minimum 30% środków dla samorządów, 75 tys. tanich mieszkań na wynajem, miliard euro na szpitale powiatowe, 400 mln euro dla zagrożonych firm, Komitet Monitorujący wydatki, szczegółowy plan wydatków z części pożyczkowej.

Chcielibyśmy dzisiaj jako liderzy Lewicy przedstawić sześć spraw dla nas najważniejszych i zwrócić się do strony rządowej z propozycją spotkania w Sejmie, ostatecznego przedyskutowania tych spraw i podejmowania stosownych decyzji” – zaproponował podczas wczorajszej konferencji prasowej, Wicemarszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty.

Hartwich przepychała się z SOP-em!

Przed salą, gdzie Premier Mateusz Morawiecki, spotkał się z liderami Lewicy, stała poseł Iwona Hartwich z Koalicji Obywatelskiej, która trzymając kartkę z napisem “Kiedy szczepieni będą niepełnosprawni?” zagrodziła zejście po schodach. Przepychając się z ochroną rządu, krzyczała w kierunku poruszającego się Premiera “Dlaczego Pan kłamie?”. Dopiero przed gabinetem poseł Hartwich uspokoiła się, a Szef Kancelarii Premiera zaprosił kobietę na spotkanie z szefem rządu.

Po kilkunastu minutach z gabinetu wyszedł Michał Dworczyk, który opowiedział dziennikarzom o całym zajściu – “Pani poseł rozmawiała z panem premierem na schodach. Pamiętajmy, że obowiązują pewne zasady, których musimy przestrzegać, a pani poseł jest znana z niekonwencjonalnych – tak to nazwijmy – zachowań i działań. Stąd miała miejsce ta sytuacja, w której zaprosiłem panią poseł i prosiłem od początku, żebyśmy usiedli i porozmawiali. Bo jeżeli ktoś chce rozmawiać, to temu najbardziej służy sytuacja, w której można usiąść i rozmawiać o faktach”.

“Rozmawialiśmy przez kwadrans z panią poseł. Nie przyjmowała tych argumentów, które przedstawiam. Ja to rozumiem i szanuję” – podsumował Michał Dworczyk.

rmf24.pl/polsatnews.pl

/ Fot. Facebook

Grupa ufundowana przez współzałożycielkę BLM, Patrisse Cullors, wydała 26 tysięcy dolarów na spotkania w luksusowym kurorcie w Malibu.

  • Grupa współzałożycielki Black Lives Matter, Patrisse Cullors, wydała niemal 26 tysięcy dolarów na pobyt w luksusowym kurorcie
  • Czarnoskóra aktywistka znana jest w ostatnim czasie z zakupów nieruchomości za ponad 3 miliony dolarów
  • Nie jest do końca jasne, skąd “wyszkolona marksistka” wzięła środki na wystawne życie i realizację swoich zachcianek

Grupa mająca zajmować się reformacją więzień w Los Angeles postanowiła nie żałować sobie niczego. Ufundowana przez współzałożycielkę BLM organizacja wydała 26 tysięcy dolarów na spotkania w luksusowym kurorcie w Malibu. Aktywistka BLM, Patrisse Cullors, sama siebie określa jako “wyszkoloną marksistkę”. Dane finansowe grupy ujawniono po tym, jak na jaw wyszły jej niedawne, milionowe transakcje.

Współzałożycielka BLM spotkała się w ostatnim czasie ze znaczną krytyką ze strony społeczeństwa. Okazało się, iż Cullors zakupiła dla siebie luksusową willę wartą ponad milion dolarów w białej dzielnicy. Teraz wychodzi na jaw, iż również jej grupa reformatorów więziennictwa w LA czerpała pełnymi garściami z jej pozycji. Grupa wydała niemal 26 tysięcy dolarów na spotkania w luksusowym kurorcie plażowym w Malibu. Zapisy finansowe grupy wskazują, iż w 2019 roku gościła ona w Calamigos Guest Ranch and Beach Club. Jedno spotkanie w kurorcie kosztowało ponad 10 tysięcy dolarów. Najwyraźniej BLM polubiło ten lokal, gdyż wkrótce w okolicy odbyło się i drugie zebranie, tym razem za kwotę niemal 16 tysięcy dolarów.

Aktywiści BLM bynajmniej nie wydają się należeć do oszczędnych osób. Najtańsze pokoje hotelowe kosztowały około 600 dolarów za noc. „Płatności były dokonywane w imieniu grupy reform więziennictwa przez firmę konsultingową należącą do Asha Bandele, wieloletniego mentora Cullors i współautora jej biografii z 2018 r. “When They Call You a Terrorist: A Black Lives Matter Memoir” – czytamy. Wydawanie tak dużych kwot na zachcianki nie jest jednak zaskoczeniem. “Wyszkolona marksistka” Cullors wydała w ostatnim czasie 1,3 miliona dolarów na luksusową rezydencję. Łącznie nabyła kilka nieruchomości za kwotę 3,2 miliona dolarów. Black Lives Matter nie jest pewne, skąd kobieta wzięła na to wszystko pieniądze.

PM

/ fot.pixabay

New England Journal of Medicine rezygnuje z używania terminu “kobieta”, pisząc w swoim obszernym artykule o “osobach w ciąży”.

  • New England Journal of Medicine postanowił być bardziej otwarty i tolerancyjny, rezygnując z nazywania kobiet w ciąży kobietami
  • W najnowszym artykule przywołano i skomentowano badania dotyczące “osób w ciąży”
  • Mimo, iż autorami tekstu są sami lekarze, pojawia się w nim uparcie sformułowanie o ciężarnej “osobie” zamiast “kobiecie”

W artykule „Wstępne ustalenia dotyczące bezpieczeństwa szczepionek mRNA Covid-19 u osób w ciąży” kilkunastu autorów, z których wszyscy są lekarzami, zgodnie odrzuca słowo “kobieta”. Wszyscy twórcy piszą jedynie o “osobach”. Wiadomo, iż wiele kobiet spodziewających się dziecka zostaje zaszczepionych, jednak kwestia bezpieczeństwa w tej sprawie wciąż pozostaje sporna.

„Wiele ciężarnych kobiet w Stanach Zjednoczonych otrzymuje szczepionki RNA (mRNA) przeciwko koronawirusowi 2019 (Covid-19), ale dane na temat ich bezpieczeństwa w ciąży są ograniczone”. Mimo tak oczywistych i fundamentalnych faktów, autorzy artykułu uznali, iż nazywanie kobiet w ciąży kobietami jest… nieistotne. Jak zauważa PM, jest to powszechny trend w medycynie. Coraz częściej słowo “kobieta” zastępowane jest mianem “osoba z macicą” lub inną, dehumanizującą formą, “inkluzywną” choćby dla transseksualistów. Stąd zapewne popularność sformułowania użytego w artykule.

“Jednak New England Journal of Medicine angażuje się w tę fantazję. Jeśli mówią „osoba”, obejmują tym określeniem również osoby z żeńskim układem rozrodczym, które zaszły w ciążę, ale “nie są zgodne z płcią” – czytamy. Pod pozorem bycia “inkluzywnym”, medyczne pismo dehumanizuje ciężarne kobiety. “Kobiety w ciąży wiedzą, że są kobietami i wiedzą, że mają żeński układ rozrodczy” – podsumowuje PM.

PM

/ pixabay

Zachodnia Wirginia zamierza przekazać po 100 dolarów w obligacjach oszczędnościowych wszystkim młodym ludziom, którzy zaszczepią się na COVID-19

  • Zachodnia Wirginia znalazła sposób, by zachęcić do szczepień sceptyczną młodzież
  • 100 dolarów w obligacjach oszczędnościowych otrzyma każda osoba w wieku od 16 do 35 lat, która zaszczepi się na COVID-19
  • “Nagrodę” za szczepienie otrzymają również ci, którzy przyjęli zastrzyki już wcześniej
  • Przeczytaj również: Niedzielski zapowiada: Od 4 maja wycofane będą ograniczenia zabiegów planowych

Mieszkańcy Zachodniej Wirginii w wieku od 16 do 35 lat mogą liczyć na niecodzienny “gest” ze strony stanu. Władze postanowiły, iż osoby w tej grupie wiekowej otrzymają obligacje oszczędnościowe za zaszczepienie się na COVID-19. Według raportu, stan przekaże każdej osobie 100 dolarów obligacji oszczędnościowych.

Nowy środek, ogłoszony w poniedziałek przez gubernatora Jima Justice’a ma zachęcić młodzież do przyjęcia szczepionki. Okazuje się bowiem, iż duża część społeczeństwa, kwalifikującego się do szczepień na COVID-19, nie przyjęła ani jednej dawki preparatu. Szacuje się, iż szczepionki nie przyjęło około 40% uprawnionej popilacji. „Zamierzamy dać 100 dolarów obligacji oszczędnościowej każdemu, kto o nie wystąpi i przyjmie szczepionki” – przekazał na spotkaniu prasowym gubernator.

Według raportu władz ci, którzy mieszczą się w przedziale wiekowym i zdążyli się już zaszczepić, również otrzymają obiecane 100 dolarów. W miniony piątek urzędnicy stanowi ponownie wezwali społeczeństwo do szczepienia się na COVID-19. „Mamy dostępne dawki. Wiele dawek dostępnych dla mieszkańców Zachodniej Wirginii” – apelował emerytowany generał James Hoyer, który kieruje stanową Połączoną Międzyagencyjną Grupą Zadaniową ds. Szczepień.

New York Post

/ Fot. Twitter

Ekstremistyczna grupa Extinction Rebellion zaatakowała siedzibę grupy bankowej. Atak skrajnej lewicy zakończył się rozbiciem licznych okien oraz śpiewaniem na ulicy w oczekiwaniu na policję.

  • “Aktywistki” z Extinction Rebellion zaatakowały siedzibę grupy bankowej HSBC w Londynie
  • Kobiety ze środowiska skrajnej lewicy przybyły z młotami i dłutami, by wybijać okna w ramach “protestu”
  • Po zniszczeniu szyb budynku usiadły na ulicy, śpiewając i czekając na policję

Atak lewicy miał miejsce w Londynie. Ekstremiści z ruchu klimatycznego Extinction Rebellion zebrali się przed siedzibą grupy bankowej HSBC. “Aktywiści klimatyczni” przybyli z młotami i dłutami, po czym zaczęli wybijać okna. Przyklejali również propagandowe naklejki. Wiadomość na naklejkach grupy brzmiała: „80 miliardów funtów na paliwa kopalne w ciągu ostatnich pięciu lat”. Po zakończeniu dzieła zniszczenia, usiedli na ulicy, śpiewając i czekając na policję. Gdy ta przyjechała okazało się, iż grupa napastników składa się wyłącznie z kobiet należących głównie do klasy średniej.

Nagrania umieszczone w Internecie pokazują, jak damskie skrzydło skrajnej lewicy naciera na budynek. Kobiety są wyposażone w młoty i gogle. Całe zdarzenie miało miejsce w środku dnia. Uczestniczki ataku nie próbowały ukrywać swojej tożsamości. W wyniku ataku wybito około dwudziestu okien. Atak miał być częścią demonstracji w ramach “Dnia Ziemi”. Grupa Extinction Rebellion miała być niezadowolona, iż HSBC zwleka w kwestii osiągnięcia zerowej emisji dwutlenku węgla do 2050 roku. “Z zadowoleniem przyjmujemy konstruktywny dialog na temat strategii klimatycznej, ale potępiamy wandalizm i działania szkodzące ludziom i mieniu” – przekazał rzecznik HSBC. Po ataku aresztowano dziewięć osób.

Samnytt.se