Lidia Staroń.

Senator Lidia Staroń. / Fot. YouTube/MediaNarodowe

  • Dziś od rana trwała dyskusja nad kandydaturą na Rzecznika Praw Obywatelskich. Później Senat zdecydował o odrzuceniu Staroń.
  • 15 kwietnia Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy o RPO, który pozwala Adamowi Bodnarowi na pełnienie swojej funkcji do czasu wyboru następcy, jest niekonstytucyjny. Straci on moc 15 lipca.
  • Lidia Staroń nie uzyskała poparcia nawet wszystkich senatorów PiS. Dwoje z nich wstrzymało się od głosu, jedna osoba nie głosowała.
  • Zobacz także: Konfederacja: Nord Stream 2 to nowy Pakt Ribbentrop-Mołotow

W związku z dzisiejszą decyzją Senatu, procedura wyboru Rzecznika Praw Obywatelskich musi rozpoczęć się ponownie. To już kolejne podejście do wyboru następcy Adama Bodnara. Wcześniej odpadali już: mec. Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, wiceszef MSZ Piotr Wawrzyk oraz poseł PiS Bartłomiej Wróblewski.

Jeśli dziś nie uda się wybrać senator Lidii Staroń na Rzecznika Praw Obywatelskich, to może się nie udać, wybrać RPO zgodnie z obowiązującymi przepisami

– mówił jeszcze przed głosowaniem wicemarszałek Senatu Marek Pęk.

15 kwietnia Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przepis ustawy o RPO, który pozwala Adamowi Bodnarowi na pełnienie swojej funkcji do czasu wyboru następcy, jest niekonstytucyjny. Straci on moc 15 lipca. 5-letnia kadencja Adama Bodnara upłynęła we wrześniu ubiegłego roku.

Zobacz także: Gej-kierownik prześladuje ratowników medycznych: “Składał mi propozycje seksualne”. Skandal w Ciechanowie

Lidia Staroń nie uzyskała poparcia nawet wszystkich senatorów PiS. Dwoje z nich wstrzymało się od głosu, jedna osoba nie głosowała. Wcześniej, od godziny 10 Lidia Staroń była odpytywana przez senatorów.

Przed udzielaniem odpowiedzi na pytania senatorów, Staroń sama przedstawiła swoją kandydaturę. Przedstawiła się przede wszystkim jako praktyk, osoba która w ciągu 20 lat działalności publicznej pomogła dziesiątkom tysięcy osób i przeprowadziła 16 tys. interwencji. Stwierdziła, że spełnia wymóg wyróżniającej się wiedzy prawniczej, który osiągnęła poprzez swoją wieloletnią działalność.

wp.pl, rmf24.pl

Ogromne wyróżnienie dla Kuby Błaszczykowskiego

Prezydent wręczył Kubie Błaszczykowskiemu Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski / fot. Twitter/Łączy nas piłka

Order państwowy dla Kuby Błaszczykowskiego

Piłkarz Wisły Kraków oraz wielokrotny reprezentant Polski odebrał w środę z rąk Prezydenta Andrzeja Dudy, Krzyż Komandorski Orderu Odrodzenia Polski. Jest drugim zawodnikiem, który otrzymał jeden z najważniejszych odznaczeń państwowych. Wcześniej, bo w marcu bieżącego roku kapitan polskiej reprezentacji oraz najlepszy piłkarz na świecie Robert Lewandowski również został uhonorowany za promowanie naszego kraju. Oboje otrzymali drugie w kolejności odznaczenie, wyżej stoi tylko Order Orła Białego.

108-krotny reprezentant Polski odebrał odznaczenie w środę w Pałacu Prezydenckim. 35-latek został odznaczony za całokształt kariery sportowej oraz działalność pozasportową.

Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie, honor i zaszczyt. Tak samo jak to, że mogłem przez tyle lat reprezentować Polskę na arenie krajowej i międzynarodowej. To, że tu stoję, to zasługa nie tylko moja, ale i wszystkich ludzi, którzy przyczynili się do mojego rozwoju. To zasługa przede wszystkim mojej rodziny, która wychowała mnie na takiego człowieka, jakim jestem

– powiedział z dumą Jakub Błaszczykowski

Głowa polskiego państwa po ceremonii odznaczenia porozmawiała prywatnie z Jakubem Błaszczykowskim, który wręczył Andrzejowi Dudzie oprawioną koszulkę meczową Wisły Kraków.

Warto również przypomnieć, że były kapitan polskiej reprezentacji oraz współwłaściciel Wisły Kraków jest zadeklarowanym katolikiem, który nie ukrywa swojej wiary przed całym światem. Dla Kuby Błaszczykowskiego najważniejszą rzeczą na świecie jest Eucharystia oraz lektura Pisma Świętego.

Jest to dla mnie ogromne wyróżnienie, honor i zaszczyt. Tak samo jak to, że mogłem przez tyle lat reprezentować Polskę na arenie krajowej i międzynarodowej. To, że tu stoję, to zasługa nie tylko moja, ale i wszystkich ludzi, którzy przyczynili się do mojego rozwoju. To zasługa przede wszystkim mojej rodziny, która wychowała mnie na takiego człowieka, jakim jestem – powiedział Kuba, podkreślając, że jest przykładem dla wszystkich młodych osób, że nawet chłopak z wioski Truskolasy może dojść do takiego miejsca

Piłkarz pomógł Wiśle Kraków, kiedy ta znajdowała się na skraju upadku. Przez lata robił wielką karierę w Bundeslidze i został legendą Borussii Dortmund. Był także kapitanem reprezentacji Polski, w której barwach rozegrał 108 spotkań i zdobył 21 bramek. 

sport.pl

Robert Winnicki

Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego / fot. zasoby fotograficzne medianarodowe.com

  • Podczas wczorajszej konferencji prasowej polityków Konfederacji została ogłoszona konwencja programowa, która odbędzie się 4 lipca na warszawskim Placu Rydza-Śmigłego
  • Program “Polska Na Nowo” posiada 5 istotnych działów, które oferują szereg rozwiązań gospodarczych i społecznych
  • Politycy Konfederacji chcąc wyróżnić się na tle PO i PiS, oferuje otwartą konwencję programową dla wszystkich swoich sympatyków
  • Zobacz także: Dobre wieści z Rady Europejskiej. Polska w zielonej strefie

Konfederacja zapowiedziała program “Polska Na Nowo”

Podczas prezentacji programu “Polska Na Nowo” politycy Konfederacji omówili istotne kwestie, które będą kontrargumentem dla rządowego programu “Polski Ład”. Konfederacja zaproponuje kilka rozwiązań dla polskiej energetyki, która ma zostać przez rząd Prawa i Sprawiedliwości przekształcona w ekstremalnym tempie w proekologiczny system.

Obecny stan naszego państwa jest zły, jest kiepski. Energia narodu, wysiłek i praca, którą naród wkłada, żeby poprawić swoje warunki materialne jest niestety źle zarządzana, źle obsługiwana przez państwo polskie, a projekty, które stawia rząd, nie odpowiadają na wyzwania XXI wieku. (…) “Polska na Nowo” to hasło, ale też pewna idea, z którą idziemy. 4 lipca rozpoczynamy promowanie naszego programu, naszej alternatywy dla slajdów Nowego Ładu. 

– powiedział prezes Ruchu Narodowego, Robert Winnicki, omawiając kwestie energetyczne.

Kończy się pandemia, skończył się lockdown, to jest czas na to, żeby dyskutować o tym, w jaki sposób po tym lockdownie się odbić. Po tym jak zmarnowaliśmy rok w życiu gospodarczym, w życiu społecznym i w jaki sposób nadać nową energię Polsce w tym okresie popandemicznym. Takiej odpowiedzi nie usłyszymy ze strony lewicy czy ze strony Platformy. Tam panuje pod względem merytorycznym i programowym całkowite wyjałowienie. Ze strony PiS zobaczyliśmy Polski Ład, w którym populizm miesza się z ogólnikami i slajdami. 

– stwierdził z kolei skarbnik Konfederacji, Michał Wawer.

Konwencja inna niż wszystkie!

Zgodnie z zapowiedziami Konfederacja przygotowała pięć działów obejmujących najważniejsze obszary publiczne, które ucierpiały w ramach rządowej walki w czasie epidemii koronawirusa. Zdaniem polityków tej formacji, “Polska Na Nowa” zaoferuje Polakom wiele rozwiązań, usprawniających działanie państwa polskiego i krajowej gospodarki. Ma to być skuteczna odpowiedź na założenia programowe “Polskiego Ładu”, który został stworzony przez Prawo i Sprawiedliwość we współpracy z Komisją Europejską w ramach Funduszu Odbudowy, który odpowiada za większość zaproponowanych tam inwestycji.

Konfederacja konwencję programową zaplanowała na 4 lipca. Zdaniem dyrektora biura prasowego tego ugrupowania, w przeciwieństwie do podobnych wydarzeń organizowanych przez PiS oraz PO, będzie to spotkanie całkowicie otwarte dla sympatyków oraz osób chcących spędzić aktywnie czas wolny.

4 lipca – konwencja programowa Konfederacji. To będzie wydarzenie, którego jeszcze nie było. Nie, zamknięte spotkanie polityków PiS, nie, zamknięte debaty działaczy Platformy, tylko olbrzymie wydarzenie w Warszawie, na które będzie mógł przyjść każdy. 

– zapowiedział Tomasz Grabarczyk.

Z racji tego, że konwencja programowa odbędzie się w niedzielę 4 lipca, działacze Konfederacji przygotowali dla swoich sympatyków kilka niespodzianek. Korzystając z urokliwego Parku Rydza -Śmigłego, zostaną postawione stoliki oraz kuchnia polowa w postaci foodtrucków, a dla najmłodszych wiele ciekawych atrakcji.

Media Narodowe, Konfederacja

była polityk PO

Donald Tusk / Fot. Twitter/Onet

  • O powrocie byłego Przewodniczącego Rady Europy do polskiej polityki mówi się w kuluarach od kilku miesięcy
  • Donald Tusk może zostać wkrótce nowym-starym przewodniczącym Platformy Obywatelskiej, aby pomóc jej w odbudowaniu poparcia
  • Byli ministrowie za czasów rządu PO-PSL chcą przeforsować kandydaturę byłego premiera Polski na ogólnokrajowym zjeździe zarządu
  • Obecny przewodniczący PO przy okazji meczu Polski ze Słowacją na EURO 2020, spotkał się z Tuskiem, aby porozmawiać o stanie polskiej opozycji
  • Zobacz także: Konfederacja: Nord Stream 2 to nowy Pakt Ribbentrop-Mołotow

Zjazd zarządu PO okazją do niespodzianki

Według tygodnika “Polityka” Donald Tusk ma przejąć wkrótce fotel przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, zastępując tym samym niewyrazistego dotychczasowego lidera tego ugrupowania Borysława Budkę. Wewnętrzne źródła mają donosić o tym, że byli ministrowie, czyli Radosław Sikorski oraz Bartosz Arłukowicz mają naciskać na powrót do partii byłego Przewodniczącego Rady Europy. Propozycja odnośnie do zmiany szefa ugrupowania ma zostać złożona 23 czerwca podczas ogólnokrajowego zjazdu zarządu partii.

Z kolei sam Borys Budka miałby powrócić do dawnej roli szefa klubu parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej zastępując na tym stanowisku Cezarego Tomczyka, który związany jest blisko ze środowiskiem otaczającym prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego.

Donald Tusk nie wyklucza swojego powrotu

W niedawnym wywiadzie dla TVN 24, Donald Tusk przyznał, że jest gotów zrobić wszystko, żeby PO nie przeszła do historii. Podkreślił, że Platforma, jako partia odpowiedzialnego centrum, jest absolutnie niezbędna, jeśli politycy tego ugrupowania myślą o wygranej w najbliższych wyborach parlamentarnych.

Z całą pewnością Platforma wymagała wtedy nowego impulsu, Borys Budka potrafił to zrobić, a później przeprowadził PO, przez bardzo krytyczny moment. Jest dobrym szefem, który chyba nie daje w tej chwili ludziom pewności

– podkreślał były Przewodniczący Rady Europy.

Borys Budka i Donald Tusk 14 czerwca spotkali się, by wspólnie obejrzeć mecz mistrzostw Europy Polska-Słowacja. Obecny szef Platformy zamieścił na Twitterze wspólne zdjęcie z przewodniczącym Europejskiej Partii Ludowej.

interia.pl

Polska w zielonej strefie epidemicznej

Wakacje 2020 na polskim Morzem Bałtyckim / Fot. Twitter

  • Działania polskiego rządu w kwestii epidemii koronawirusa przynoszą zaskakująco dobre wieści prosto z Rady Europejskiej
  • Polska znalazła się w zielonej strefie, po której można swobodnie podróżować bez obaw na większe ograniczenia związane z epidemią
  • Zachodnia część Europy znalazła się w pomarańczowej i czerwonej strefie co oznacza wyższy niż 75 wskaźnik nowych zakażeń
  • Zobacz także: Grupa lekarzy i prawników chce postawić przed sądem Adama Niedzielskiego! 

Dobre informacje prosto z Rady Europejskiej

Z Brukseli nadciągają dla Polski dobre wieści prosto z Rady Europejskiej, która postanowiła wpisać nasz kraj do zielonej strefy, gdzie podróżujący mogą swobodnie poruszać się w danym państwie. Strefa zielona oznacza, że 14-dniowy wskaźnik nowych zakażeń jest mniejszy niż 50, a wskaźnik pozytywnych testów jest poniżej 4 proc. lub 14-dniowy wskaźnik nowych zakażeń jest mniejszy niż 75, a wskaźnik pozytywnych testów mniejszy niż 1 proc.

Początkowo Europejskie Centrum ds, Zapobiegania i Kontroli Chorób informowało o tym, że decyzją rady Europejskiej tylko kilka regionów W Europie było objętych zieloną strefą. W Polsce województwo lubelskie znajdowało się jeszcze w pomarańczowej strefie jak większość krajów europejskich. Jednakże kilka godzin po pierwszej informacji, nastąpiła korekta i teraz w zielonej strefie znajduje się m.in. Polska, Niemcy, Rumunia, Słowacja, Czechy, Węgry, Finlandia czy też Bułgaria. Częściowo swobodnie można podróżować po Norwegii i Włoszech.

Dobre wieści z Rady Europejskiej sugerować mogą, że zielona strefa może oznaczać, że wskaźnik nowych zakażeń z 14 dni oscyluje między 50 a 75 i wskaźnik pozytywnych testów jest równy 1 proc. lub więcej; lub wskaźnik z 14 dni wynosi między 75 a 200 i wskaźnik pozytywnych testów jest poniżej 4 proc.

Większość Europy objęta została strefą pomarańczową. Natomiast kolorem czerwonym, gdzie sytuacja jest nadal niepokojąca, oznaczono centralne rejony Hiszpanii, całą Holandię, północne tereny Danii, południową oraz północną część Szwecji, a także całą Łotwę.

polsatnews.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Już w czasach starożytnych żyli na ziemi ludzie, którzy uważali, że granice państw to tylko umowne podziały. Nazywali się z grecka „kosmopolitami”. Filozofowie ci głosili, że ludzie powinni się zjednoczyć w imię ogólnie pojętego dobra ludzkości. Kosmopolici uważają, iż prawo, obyczaje, język, moralność, a także kultura to czysta konwencja i umowa międzyludzka. Tak samo traktują wszelkie ustroje polityczne, nawet ideę samej państwowości. Sprzeciwiają się podziałom kulturowo-politycznym i terytorialnym. Uważają za swoją ojczyznę nie kraj czy inny obszar, ale cały świat niezależnie od pochodzenia. Dążą oni do politycznej i społecznej jedności świata, wolnego od podziałów i konfliktów, stopionego w jedną wspólnotę ogólnoludzką. Współcześnie kosmopolityzm jest promowany między innymi przez komunistów i globalistów. Realizują oni swoje dążenia w różny sposób.

Komunizm vs globalizm

Komunizm to ideologia, której celem jest utworzenie społeczeństwa pozbawionego ucisku i wyzysku klasowego, opartego na kolektywnej własności środków produkcji i wspólnotowym podziale dóbr. Do osiągnięcia takiego społeczeństwa miałoby dojść na drodze światowej rewolucji dokonanej przez połączonych proletariuszy wszystkich krajów. Po jej ostatecznym zwycięstwie utworzone państwo światowe miało zanikać, ponieważ państwo jako aparat ucisku klasy robotniczej przez kapitalistów stałoby się zbędne. Ostatnio komunizm przegrywa wyścig do państwa światowego z globalizmem. Globalizm zaś to ideologia, której celem jest utworzyć na globie ziemskim jedną społeczność ludzką, której nie dzielą granice geograficzne, ekonomiczne, społeczne, polityczne, kulturalne czy narodowe. Przekształcenie wszystkich istniejących państw w jedno zintegrowane państwo światowe, mające wspólny rząd i prawodawstwo, wynika z poczucia odpowiedzialności za świat jako całość. Pozwoli to na skuteczne rozwiązywanie takich problemów jak globalne ocieplenie, globalne pandemie itd.

Jedno państwo światowe

W dzisiejszych czasach doszło do tego, że gigantyczne korporacje dominują pod względem gospodarczym nad większością państw. Ponadnarodowe koncerny, którym chodzi o efekt skali produkcji, prą w kierunku globalizacji. Globalizacja ma na celu ustanowienie rządu światowego dzierżącego jedyną władzę nad światem, jednej zdematerializowanej waluty obowiązującej na całym świecie, a także jednej mieszanej populacji, w której zanika pojęcie narodu. Zjawisko całkowitej unifikacji władzy, waluty i narodowości jeszcze się w historii nie zdarzyło. Globaliści wierzą, że nastanie moment w dziejach, gdy władza zostanie całkowicie scentralizowana i powstanie jedno państwo światowe. Takie państwo światowe mogłoby powstać przez stopniowe zacieranie granic między państwami narodowymi, co jest przygotowywane przez globalistów. Zwolennicy teorii spiskowych twierdzą, że rząd światowy istnieje od dawna, tylko że jest tajny. Może tak zresztą pozostanie, bowiem zapewnia to członkom tego rządu bezpieczne sprawowanie władzy. Są bezkarni, bo nikt nie wie, kogo pociągnąć do odpowiedzialności za podjęte decyzje i działania. Elity państw demokratyczno-liberalnych już chodzą na pasku wielkiego kapitału. Zwykłych ludzi globalizuje się narzucając im za pomocą środków technicznych ideologię wymyśloną przez właścicieli ponadnarodowych banków i koncernów. Globaliści chcą w ten sposób przejąć kontrolę nad ludzką świadomością.

Ponadnarodowe imperia

Etapem do budowy superpaństwa światowego jest budowa ponadnarodowych imperiów. Pozwala to na stopniowe marginalizowanie państw narodowych i przekazywanie ich kompetencji strukturom ponadnarodowym. Państwo światowe stanowiłoby z natury rzeczy maskę dla skrytej dominacji jednego lub kilku narodów nad innymi. Dławiąc zdolność narodów do samostanowienia państwo światowe stanie się strukturą tyrańską. Zapobieganie wojnom i buntom będzie służyć ekonomicznej dominacji finansistów, którzy nader często odgrywają rolę filantropów i filozofów. Powszechny pokój, brak możliwości zbrojnego oporu ze strony mniejszych państw doprowadzi do powstania tyranii o potędze, jakiej jeszcze świat nie widział. Klika międzynarodowych finansistów w naturalnym sojuszu z władzami światowego państwa stworzy niespotykany wyzysk słabszych krajów. Wzorem dla projektu państwa światowego są SZAP. Tak naprawdę państwo światowe stanie się narzędziem dominacji SZAP nad resztą świata.

Podmiana populacji?

Globaliści dążą do kosmopolitycznego społeczeństwa bez tożsamości. Postrzegają oni robotnika jako towar i źródło zysków, a nie jako osobę i człowieka zakorzenionego. Dlatego napędzają imigrację, co umożliwia im obniżanie płac tubylczym pracownikom. Elita międzynarodowej finansjery prowadzi politykę demograficznej podmiany. Rdzenną populację chce zastąpić ludnością napływową. Dzika globalizacja planety ma doprowadzić do wielkiej podmiany rodzimej populacji na kosmopolityczny konglomerat migrantów zarobkowych ze wszystkich stron świata. Globaliści niszczą w ten sposób nie tylko państwa narodowe, ale i same narody.

Idee rewolucyjne przychodzą do nas dziś z Zachodu. Globalizm jest taką ideologią narzucaną całemu światu. Globalizm postuluje kosmopolityczną ideę braterstwa ludzi zamiast tradycyjnych tożsamości narodowych. Uniwersalizm ten jest w istocie imperializmem, który w praktyce kończy się narzucaniem własnych norm i wartości przez silniejszego. Globalizm prowadzi do wojen i nienawiści. Świat państw narodowych jest o wiele bezpieczniejszy niż pod rządami jednego hegemona. Całe to ideologiczne prostactwo służy przerobieniu Polaków w konsumentów zachodnich koncernów i tłum sterowany przez media. Interesy narodowe podporządkowuje się sferze ekonomicznej. Tradycyjne wartości są wypierane przez materializm i konsumpcjonizm.

Adam Niedzielski

Adam Niedzielski / Fot. YouTube

  • W listopadzie ubiegłego roku dotychczasowy szef Głównego Inspektoratu Sanitarnego podał się do dymisji zwalniając miejsce w czasie epidemii koronawirusa
  • Grupa lekarzy i prawników składa na wiceministra zdrowia Adama Niedzielskiego zawiadomienie do prokuratury, za zaniechanie obowiązków w kwestii przeprowadzenia konkursu na nowego szefa sanepidu
  • Kandydatem krytyków polskiego rządu jest dr. Zbigniew Hałat, który w przeszłości stał już na czele GIS, a także był wiceministrem zdrowia
  • Zobacz także: Ks. Wachowiak: Kościół powinien głośno i wyraźnie sprzeciwić się paszportom covidowym

Grupa lekarzy i prawników domaga się nowego szefa GIS

Kilka dni temu do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o ewentualnym popełnieniu przestępstwa przez ministra zdrowia Adama Niedzielskiego, który od siedmiu miesięcy przekłada wybór nowego szefa Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Grupa lekarzy i prawników, domaga się natychmiastowego przeprowadzenia konkursu, aby uzupełnić wakat w polskim sanepidzie. Do tej pory po ustąpieniu Jarosława Pinkasa w listopadzie 2020 roku, tymczasowym szefem GIS Krzysztof Saczka, będącego z zawodu inżynierem elektroniki oraz informatykiem.

Koordynator pozaparlamentarnej Grupy C19, prof. Mirosław Piotrowski, poinformował, że zostaną podjęte odpowiednie kroki, które zmuszą ministra zdrowia do przeprowadzenia długo oczekiwanego konkursu na stanowisko szefa GIS.

Jeśli toczymy walkę z epidemią, to na takiej wojnie głównym dowodzącym jest Główny Inspektor Sanitarny. Dowódcy nie ma, bo pan Saczka nie ma wymaganych w ustawie kompetencji. Nie jest lekarzem, tylko inżynierem elektronikiem 

– wyjaśnił były europoseł oraz założyciel Ruchu Prawdziwa Europa.

Grupa lekarzy i prawników proponuje na to stanowisko dr. Zbigniewa Hałata, który w przeszłości był wiceministrem zdrowia oraz w latach 1991-1993 Głównym Inspektoratem Sanitarnym. Spełnia więc on wymogi ustawy o wykształceniu lekarskim, która domaga się, aby na czele sanepidu stała osoba będąca lekarzem spełniająca wszystkie zadania Państwowej Inspekcji Sanitarnej.

Jeśli minister Niedzielski ma problem ze znalezieniem kandydata do tej funkcji, to my chętnie przedstawimy na ten urząd dr. Zbigniewa Hałata. W przeszłości był on wiceministrem zdrowia i Głównym Inspektorem Sanitarnym

– dodał prof. Mirosław Piotrowski.

Sam zainteresowany, również należy do grupy krytyków polskiego rządu. Zarzuca on władzom kierowanie się ideologią covidianizmu, która przez zaniedbanie innych schorzeń, generuje dziesiątki tysięcy nadmiarowych zgonów.

Zamknięcie szpitali, podstawowej opieki zdrowotnej, gdzie trzeba się dobijać kijem do okna i ciężko się dodzwonić, kosztowało życie ogromną liczbę Polaków. Liczymy, że w ubiegłym roku ok. 100 tysięcy osób mogło żyć dalej

– powiedział podczas wywiadu dla Radia Maryja, dr. Zbigniew Hałat.

Resort zdrowia broni się przed oskarżeniami

Głównym powodem braku działaniach ministerstwa zdrowia wobec wyłonienia nowej osoby odpowiedzialnej za kierowaniem Głównym Inspektoratem Sanitarnym jest obecna sytuacja epidemiczna, która spycha zorganizowanie konkursu na dalszy plan. Zdaniem przedstawicieli resortu zdrowia Krzysztof Saczka spełnia wymogi regulaminu jaki obowiązuje w GIS, a także wyjaśnił, że w najbliższym czasie zmian w kierownictwie w sanepidzie nie będzie, póki nie ustąpi epidemia koronawirusa.

Obecna konstrukcja jest zgodna z prawem (…), co sprawia, że sugestia niedopełnienia obowiązków przez ministra zdrowia w zakresie niewyłonienia osoby na stanowisko Głównego Inspektora Sanitarnego jest niezasadna i nieznajdująca podstaw

– dał do zrozumienia wiceminister zdrowia Waldemar Kraska.

wp.pl

GUS zachęca Polaków do spisu powszechnego

Wielki finał loterii NSP 2021 już 14 lipca / fot. Facebook/Główny Urząd Statystyczny

  • GUS poprzez nagrody pieniężne zachęca obywateli do obowiązkowego spisu powszechnego
  • W specjalnie dedykowanej loterii NSP 2021, 240 osób wygrało 500 złotych, a 480 szczęśliwców otrzymało 1000 złotych
  • Wielki finał loterii odbędzie się już 14 lipca 2021 roku, gdzie do wygrania będzie 16 samochodów osobowych Toyota Yaris
  • W Narodowym Spisie Powszechnym aktualizuje się nie tylko bazę obywateli, lecz również budynków mieszkalnych
  • Zobacz także: Rząd zapowiada Strategię Demograficzną 2040

Loteria GUS zachęca wiele osób do spisu powszechnego

W ramach Narodowego Spisu Powszednego trwa loteria, która z grona spisanych już osób wyłania co tydzień szczęśliwców, którzy otrzymują od państwa polskiego nagrodę pieniężną. GUS zachęca w ten sposób pozostałych Polaków do spisu powszechnego, który jest dla każdego obywatela obowiązkowy. Losowania w ramach NSP 2021 są transmitowane za pomocą kanałów Głównego Urzędu Statystycznego tj. Facebook oraz Youtube. Do tej pory 700 osób otrzymało po 500 lub 1000 złotych.

W piątek kolejne losowanie w loterii NSP 2021. Do tej pory rozlosowanych zostało już 720 kart przedpłaconych, z czego 240 osób wygrało karty o wartości 1000 zł, pozostałe o wartości 500 zł.

– informuje GUS

W loterii mogą wziąć udział osoby pełnoletnie, które już dokonały samospisu, wyraziły chęć udziału w loterii i za pośrednictwem wiadomości e-mail otrzymały 10-znakowy alfanumeryczny kod potwierdzający dokonanie samospisu, a także prawidłowo zarejestrowały zgłoszenie za pośrednictwem strony internetowej loterii.

Jak informuje GUS, w dzisiejszym losowaniu będą brane pod uwagę wszystkie kody, które zostały zarejestrowane między 22 kwietnia, a 16 czerwca bieżącego roku. Podobne losowania, zachęcające Polaków do spisu powszechnego odbędą się jeszcze 2 oraz 9 lipca. Wielki finał NSP 2021 przewidziano na 14 lipca, gdzie w puli nagród umieszczono 16 samochodów osobowych marki Toyota Yaris.

Czym jest Narodowy Spis Powszechny?

Narodowy Spis Powszechny Ludności i Mieszkań 2021 rozpoczął się 1 kwietnia 2021 r. Spis odbywa się raz na 10 lat i dotyczy każdej osoby mieszkającej stale, bądź czasowo, na terenie Polski. Jest obowiązkowy. Potrwa do końca września. Zgodnie z definicją podaną przez GUS, spis powszechny dotyczy nie tylko osób fizycznych, lecz państwo odświeża również kartoteki rejestrujące wszystkie budynki mieszkalne, a także pomieszczenia nie będącymi mieszkaniami.

Spisowi podlegają osoby fizyczne stale zamieszkałe i czasowo przebywające w mieszkaniach, budynkach i innych zamieszkanych pomieszczeniach niebędących mieszkaniami na terenie Polski oraz osoby fizyczne niemające miejsca zamieszkania

– wyjaśnia problematykę NSP 2021, Główny Urząd Statystyczny.

Spis jest realizowany następującymi metodami: obowiązkowo, czyli właśnie metodą samospisu internetowego (CAWI) oraz uzupełniająco metodą wywiadu telefonicznego (CATI) oraz metodą wywiadu bezpośredniego (CAPI).

Zakres informacji zbieranych w spisie to m.in. charakterystyka demograficzna, aktywność ekonomiczna, poziom wykształcenia, migracje, charakterystyka etniczno-kulturowa czy zasoby mieszkaniowe. W formularzu spisowym nie ma pytań dotyczących zarobków, dochodów czy stanu majątkowego. Dokładna lista pytań dostępna jest w dedykowanej zakładce na stronie GUS.

interia.pl, loteria.spis.gov.pl

Ks. Daniel Wachowiak

Ks. Daniel Wachowiak / Ks. Daniel Wachowiak

  • Gościem “Rozmowy Mediów Narodowych” był ks. Daniel Wachowiak, proboszcz Parafii NMP Wniebowziętej w Piłce. Komentował m.in. kwestię podejścia Kościoła do szczepień.
  • Zdaniem kapłana należy unikać podziału na zaszczepionych i niezaszczepionych.
  • Ks. Daniel Wachowiak stwierdził, że brakuje mu głosu Kościoła w tych sprawach.

Ks. Wachowiak o szczepieniach

Mam nadzieję, że nie dojdziemy do takiego punktu, w którym taka realna, rzeczywista segregacja, będzie praktykowana

– podkreślił ks. Daniel Wachowiak.

Kapłan stwierdził, że osoby niezaszczepione są dziś odsuwane na margines społeczeństwa.

Brakuje mi głosu duchownych, który w kwietniu był słyszalny w Wielkiej Brytanii. 1200 duchownych, w tym luterańskich i anglikańskich wyraziło sprzeciw wobec segregacji sanitarnej. Takiego głosu w Polsce mi brakuje

– powiedział.

Kościół powinien głośno i wyraźnie sprzeciwić się paszportom covidowym, ponieważ one już wprowadzają segregację, to się już dzieje

– ocenił ks. Daniel Wachowiak.
TSUE chroni niemieckie media przed odpowiedzialnością!

Stanisław Zalewski w trakcie obchodów 74. rocznicy wyzwolenia obozu w Mauthausen / fot. Twitter/Piotr Gliński

  • Skandaliczny wyrok TSUE chroniące niemieckie media przed odpowiedzialnością karną za szerzenie kłamliwego sformułowania “polskie obozy”
  • Były więzień Auschwitz, Stanisław Zalewski obawia się, że taka decyzja europejskiego sądu skutecznie ukróci dalsze próby walki o dobre imię Polski
  • Pełnomocnik poszkodowanego uważa, że polskie sądy nie będą podejmować spraw związanych z kłamliwymi sformułowaniami tworzonymi przez zagraniczne podmioty
  • Ordo Iuris postanowiło, zgodnie z zapisami ustawy o IPN powziąć pełnomocnictwo w imieniu narodu polskiego i sądzić się z bawarską rozgłośnią radiową oraz portalem informacyjnym
  • Zobacz także: Skandal w Auschwitz. Polacy traktowani jak podludzie na ważnej uroczystości? “Żydzi i inne nacje robiły co chciały”

TSUE chroni niemieckie media przed odpowiedzialnością!

Pełnomocnik byłego więźnia obozu zagłady Auschwitz, negatywnie ocenił skandaliczny wyrok TSUE obrony dobrego imienia Polski na arenie międzynarodowej. Stanisław Zalewski, który cierpiał katusze w niemieckim obozie zagłady nie może zgodnie z oceną Trybunału Sprawiedliwości pozwać bawarską rozgłośnię radiową “B5” oraz regionalny portal informacyjny “Mittelbayerische” za użycie w 2017 roku kłamliwego sformułowania “polski obóz zagłady” w kontekście opisywania makabrycznych wydarzeń z obozu koncentracyjnego w Treblince. W ten sposób TSUE broni niemieckie media przed odpowiedzialnością karną za publiczne szerzenie kłamstw.

Jesteśmy zszokowani stanowiskiem TSUE, który dziś w wyroku w sprawie C-800/19 pozbawił polskich obywateli, pokrzywdzonych przez zagranicznych wydawców wypowiedziami typu »polskie obozy«, dobrodziejstwa przepisów unijnych pozwalających na dochodzenie roszczeń za naruszenie dóbr osobistych za pośrednictwem internetu

– napisał w oświadczeniu adwokat Lech Obara.

Sam poszkodowany, były więzień Auschwitz, prezes Polskiego Związku Byłych Więźniów Politycznych Hitlerowskich Więzień i Obozów Koncentracyjnych, przyznaje, że stało się to, czego się obawiał.

Teraz naprawdę wyrokami polskich sądów będę mógł tapetować ściany w swoim mieszkaniu. Albo w siedzibie Związku Byłych Więźniów Obozów Koncentracyjnych. Albo sędziowie TSUE są ignorantami mimo tytułów profesorskich, albo robią to celowo. Zamykają Polakom drogę do sądu w sprawach, w których są obrażani. Ja mogłem nie być w Treblince, ale nazwanie jej „polskim obozem” mnie jako byłego więźnia obraża. Obozów nie tworzyli kosmici. Byli to Niemcy 

– powiedział załamany decyzją TSUE, Stanisław Zalewski.

Niebezpieczny precedens ułatwi wrogom Polski szerzenie kłamliwych określeń

Mecenas Lech Obara zauważył, że dotychczas wyroki TSUE były odmienne, często zmieniała zdanie w sprawie jurysdykcji i uznawania orzeczeń sądowych oraz ich wykonywania w sprawach cywilnych i handlowych. Najczęściej oskarżone podmioty, które poświadczały nieprawdę za pomocą witryn internetowych, musiały być pozywane w kraju osoby pomówionej lub w miejscu zakkwaterowania siedziby organizacji.

Dotychczas sędziowie luksemburscy konsekwentnie stali po stronie poszkodowanych, kształtując pogląd, (…) że w przypadku pomówienia dokonanego za pomocą internetu, mającego nieograniczony zasięg, osoba poszkodowana może pozwać zagraniczny podmiot odpowiedzialny za to pomówienie w państwie, w którym znajduje się jego tzw. centrum spraw życiowych. Najczęściej jest to miejsce zamieszkania osoby pomówionej lub jej siedziba

– tłumaczył prawnik.

Pełnomocnik byłego polskiego więźnia obozu Auschwitz podkreśla w swoim oświadczeniu, że dzięki temu, że TSUE obronił niemieckie media przed odpowiedzialnością, wytworzy się niebezpieczny precedens w polskim sądownictwie.

Wyrok TSUE oznacza, że polskie sądy nie będą chciały rozpoznawać powództw o »polskie obozy« wywiedzione przeciwko niemieckim wydawcom. Polacy, aby domagać się ochrony swoich dóbr osobistych, będą musieli wytoczyć powództwo przeciwko wydawcy w państwie, w którym ma on swoją siedzibę

– wyjaśnił Lech Obara.

Ordo Iuris bierze na siebie walkę o prawdę

Doświadczona kancelaria prawnicza Ordo Iuris po skandalicznym wyroku TSUE poinformowało o podjęciu odpowiednich kroków prawnych. Wyzwania obrony dobrego imienia narodu polskiego podejmie się Bartosz Lewandowski, który dał się poznać jako kompetentny obrońca sprawiedliwości, wygrywając m.in. sprawę z norweskimi organami ścigania, które chciały odebrać dzieci rosyjskiemu obywatelowi, za rzekome zaniedbanie i niezdolność finansową.

W zw. z wyrokiem TSUE uniemożliwiającym ofiarom niemieckich obozów dochodzenie praw przed sądem polskim, Ordo Iuris będzie występowało z powództw. w Polsce za kłamliwe twierdzenia o „polskich obozach śmierci” w im. Narodu Polskiego na podstawie ustawy o IPN

– poinformował na Twitterze, Bartosz Lewandowski.

Oświadczenie Ordo Iuris przysporzyło krytyków w postaci prof. Wojciecha Sadurskiego, którego zdaniem kancelaria prawnicza nie ma możliwości prawnych, aby deklarować podjęcie pełnomocnictwa w imieniu całego narodu polskiego. Zasugerował on cenionym prawnikom odpuścić sprawę ze skandalicznym wyrokiem TSUE chroniącego niemieckie media. W odpowiedzi usłyszał od Lewandowskiego, że zgodnie z ustawą o IPN, adwokaci otrzymali stosowne uprawnienia do podejmowania spraw w imieniu narodu polskiego, gdy zachodzi taka potrzeba.

Proszę przeczytać ustawę. Organizacja społeczna ma legitymację do wytoczenia powództwa i to zrobimy. A z ciekawości: Pan zgadza się z poglądem i konsekwencjami orzeczenia TSUE: ofiara ma iść do sądu kata za kłamliwe sformułowanie o „polskim obozie śmierci”?

– wytłumaczył mecenas.

Prawnicy działający w Stowarzyszeniu Patria Nostra w imieniu Stanisława Zalewskiego, który poczuł się obrażony sformułowaniem o “polskim obozie zagłady”, wnieśli o przeprosiny oraz o wpłacenie 50 tys. zł na rzecz stowarzyszenia. Jednak pełnomocnicy z Niemiec zakwestionowali prawo polskiego sądu do orzekania w tej sprawie.

Wskazali, że proces powinien toczyć się przed niemieckim wymiarem sprawiedliwości. Warszawski Sąd Apelacyjny zdecydował się na wysłanie w tej sprawie pytania prejudycjalnego do TSUE, ten zaś w czwartek przyznał rację Niemcom.

tvp.info, twitter