II Szkoła Letnia, organizowana przez Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego, odbędzie się w dniach od 16 do 19 sierpnia w Jabłonnej koło Warszawy.
Zapisy potrwają do 30 czerwca.
Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej oferuje uczestnikom pokrycie kosztów pobytu, wyżywienia oraz wycieczki dydaktycznej.
Zapisy na II Szkołę Letnią Instytutu Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego potrwają do 30 czerwca. W programie znajdą się wykłady oraz warsztaty prowadzone przez wybitnych znawców historii ruchu narodowo-chrześcijańskiego oraz doświadczonych dydaktyków i świadków historii.
Szkoła Letnia będzie miała miejsce w Jabłonnej koło Warszawy. Odbędzie się w dniach od 16 do 19 sierpnia. Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej oferuje uczestnikom pokrycie kosztów pobytu, wyżywienia oraz wycieczki dydaktycznej.
Tematem przewodnim tegorocznej edycji Szkoły Letniej będzie: Kościół a „Solidarność”. Żeby wziąć udział należy do 30 czerwca nadesłać do IDMN wypełniony formularz zgłoszeniowy oraz lit motywacyjny. Szczegóły oraz formularz zgłoszeniowy do pobrania można znaleźć na stronie Instytutu.
II Szkoła Letnia, organizowana przez Instytut Dziedzictwa Myśli Narodowej im. Romana Dmowskiego i Ignacego Jana Paderewskiego uzyskała patronat Minitra Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu, jak również Ministra Edukacji i Nauki.
W sobotni wczesny wieczór, 19 czerwca około godz. 20 zespół ratownictwa medycznego otrzymał wezwanie do Kłecka, gdzie miał przebywać ranny mężczyzna. Według relacji portalu Gniezno24.com, gdy pomoc dotarła do wskazanego budynku przy Placu Powstańców Wielkopolskich zastano mężczyznę z ranami kłutymi. Pomimo starań ratowników jego życia nie udało się uratować. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon. Atak nożownika w Kłecku stał się przedmiotem pracy śledczych.
O sprawie informuje również portal moje-gniezno.pl. Podał, że 26-letni mieszkaniec Kłecka miał kilka ran kłutych, w tym brzucha, klatki piersiowej i ręki. Atak nożownika w Kłecku okazał się bratobójczą walką.
Jak udało nam się nieoficjalnie ustalić, między braćmi doszło do sprzeczki. W pewnym momencie jeden z nich wyciągnął nóż i zadał drugiemu kilka ciosów nożem
– wynika z ustaleń portalu.
Ciało zmarłego mieszkańca Kłecka zabezpieczono do sekcji. Po jej przeprowadzeniu będzie można ustalić bezpośrednią przyczynę jego zgonu. Aresztowano jedną osobę. Według lokalnych mediów to brat zmarłego. Okoliczności zdarzenia są wyjaśniane.
Według prognoz ONZ, w 2100 w Polsce może pozostać już tylko 16,3 mln mieszkańców. Rządowa „Strategia Demograficzna 2040” zakłada doprowadzenie do liczby ponad 30 mln.
W Polsce 25 proc. dzieci rodzi się poza małżeństwem – wynika z danych Eurostatu za 2019 rok.
Najwięcej pozamałżeńskich dzieci rodzi się z kolei na Islandii. Jest to tam zdecydowana większość urodzeń – 69,4 proc.
„Strategia Demograficzna 2040” zakłada dwa warianty powrotu do odpowiedniego poziomu dzietności (pozwalającego na zastępowalność pokoleń). W bardziej optymistycznym poziom 2,1 zostanie osiągnięty w 2040 roku. W mniej optymistycznym – w 2100 roku. Z kolei w 2040 miałby być na poziomie 1,8.
Najlepiej na rozwój dziecka wpływają trwałe rodziny uformowane przez oboje rodziców. Szczególna rola przypada tu sformalizowanym małżeństwom
– podkreślono w rządowej strategii.
W Polsce poziom wskaźnika dzietności pozwalający na zastępowalność pokoleń po raz ostatni występował na przełomie lat 80. i 90. Z kolei od 1997 roku do chwili obecnej jego wartość waha się między 1,5 a 1,2.
Jeżeli rządowy program nie przyniesie rezultatu i sprawdzą się wcześniejsze prognozy ONZ, to w 2100 roku Polaków będzie 16,3 mln. Natomiast przy założeniu, że „Strategia Demograficzna 2040” spełni swoją rolę, to w bardziej optymistycznym wariancie liczba ludności wyniesie 33,1 mln, a w mniej – 30,7 mln osób.
W Polsce 25 proc. dzieci rodzi się poza małżeństwem – wynika z danych Eurostatu za 2019 rok. Na tle Europy to mało – mniej niż u nas statystyka ta wynosi tylko w Chorwacji (21,5 proc.) i Grecji (12,4 proc.). Najwięcej pozamałżeńskich dzieci rodzi się z kolei na Islandii. Jest to tam zdecydowana większość urodzeń – 69,4 proc.
Izrael potępił w niedzielę wybory w Iranie. Wybór skrajnie prawicowego przywódcy uważa za zagrożenie dla bezpieczeństwa światowego. Premier Bennett odnosząc się do sytuacji w Iranie wezwał do przebudzenia światowych mocarstw względem porozumień nuklearnych.
Objęty sankcjami za łamanie praw człowieka Raisi, zgodnie z powszechnymi oczekiwaniami odniósł zwycięstwo w wyborach na prezydenta Iranu. Jak donosi Państwowa Komisja Wyborcza, Raisi otrzymał 17,8 mln głosów. Nowy prezydent będzie prowadził Iran przez najbliższe 4 lata. Procedurze wyborczej towarzyszyło społeczne niezadowolenie spowodowane trudnościami gospodarczymi i ograniczeniami politycznymi. Do sytuacji politycznej odniósł się Naftali Bennett przekazując jednoznacznie, że Izrael potępił wybory w Iranie.
Bennett, który w zeszłym tygodniu został zatwierdzony przez Kneset na premiera Izraela, podkreślił w swoim wystąpieniu telewizyjnym, że Raisi odniósł zwycięstwo wyłącznie dzięki poparciu przywódcy duchowo-politycznego Iranu ajatollaha Alego Chameneia. W jego opinii nie stało się to poprzez wolne i powszechne wybory.
“Wybór Raisiego jest ostatnią szansą, aby światowe mocarstwa przebudziły się przed powrotem do porozumienia nuklearnego i zrozumiały, z kim robią interesy”
– powiedział Bennett po hebrajsku, a następnie po angielsku.
“Reżim brutalnych katów nigdy nie może mieć broni masowego rażenia – zaznaczył szef izraelskiego rządu. – Stanowisko Izraela nie zmieni się w tej sprawie”
– dodał.
Izrael potępił wybory w Iranie zapominając, że sam ustami polityków podsyca konflikty na Bliskim Wschodzie i zaognia relacje z Palestyną. Warto dodać, że Bennett, szef nacjonalistycznej partii Jamina, jest pierwszym ortodoksyjnym i noszącym jarmułkę szefem rządu Izraela.
Raisi nigdy publicznie nie skomentował zarzutów dotyczących jego roli w pozasądowych egzekucjach tysięcy więźniów politycznych w 1988 roku. Właśnie z tego powodu Waszyngton i organizacje praw człowieka nałożyły na niego sankcje.
Proces szczepienia Holendrów znacznie przyśpieszył. Mimo to władze postanowiły zachęcić niezdecydowanych obywateli kolejnymi metodami.
Na północy kraju, w Ijmuiden każdy zaszczepiony mógł wziąć udział w darmowej degustacji śledzi. W Utrechcie natomiast został zorganizowany koncert w punkcie szczepień.
Minister zdrowia Hugo de Jonge ostrzegał przed jesienną falą zachorowań. Podkreślił, że jednym z czynników, które mogą spowodować ponowne wprowadzenie obostrzeń, są osoby niezaszczepione. Dlatego, jego zdaniem należy zachęcać do szczepień wszelkimi metodami.
W Holandii zaszczepione jest już 87 proc. społeczeństwa.
Mimo tego, że proces szczepień w Holandii znacznie przyśpieszył, to władze obmyślają kolejne sposoby zachęty niezdecydowanych. Sięgają do coraz bardziej wyszukanych metod zaproszenia do punktów szczepień mieszkańców Niderlandów. Holandia zachęca do szczepień, a wśród nagród są darmowe koncerty oraz degustacja śledzi.
W liście do parlamentarzystów minister zdrowia Holandii, Hugo de Jonge ostrzegał przed jesienną falą zachorowań. Podkreślił, że jednym z czynników, które mogą spowodować ponowne wprowadzenie obostrzeń, są osoby niezaszczepione, które “będą stanowiły zagrożenie”. Swoją retorykę uzupełnia wezwanie, że należy zachęcać do przyjęcia szczepionki jak najwięcej osób.
“GGD i władze lokalne znają najlepiej charakterystykę swojego regionu, mają także ogromny potencjał organizacyjny, aby podjąć takie działania”
– napisał minister zdrowia.
Holandia zachęca do szczepień darmowym śledziem i koncertami
Jak informuje portal NOS w Ijmuiden na północy kraju, każdy zaszczepiony mógł otrzymać darmowego śledzia.
Rzecznik GGD w Amsterdamie powiedział portalowi, że proces szczepienia powinien być jak najbardziej przyjemny i dlatego “pracujemy nad przygotowaniem specjalnego podkładu muzycznego dla naszych wszystkich lokalizacji”. Rady te zostały zastosowane w Utrechcie.
NOS informuje, że niedawno przychodnie w Utrechcie zorganizowały koncert w poczekalni miejsca szczepień, gdzie zaszczepieni pozostawali 15 minut po otrzymaniu preparatu.
W tej chwili zaszczepionych w Holandii jest rekordowe 87 proc. społeczeństwa. Według portalu Our World in Data, zaszczepione jest już niemal 10 proc. populacji świata.
14 czerwca podczas szczytu NATO w Brukseli doszło do spotkania prezydentów Polski Andrzeja Dudy i USA Joe Bidena. Rozmowa odbyła się na zaproszenie strony amerykańskiej i dotyczyła współpracy w zakresie szeroko rozumianego bezpieczeństwa militarnego i ekonomicznego naszego regionu. Tematem rozmów liderów obu państw były też wojska amerykańskie w Polsce.
Wojska amerykańskie zostają w Polsce
O kulisach kilkominutowej rozmowy Andrzeja Dudy z Joe Bidenem opowiadał prezydencki minister Krzysztof Szczerski w programie “Woronicza 17” na antenie TVP Info. Utrzymuje on, że rozmowy dotyczyły bezpieczeństwa militarnego, współpracy wojskowej oraz „potwierdzenia zwiększenia obecności na wschodniej flance NATO”. Dodał, że wojska amerykańskie pozostaną w Polsce.
“W ramach nowej doktryny Sojusz wszystkie siły będzie kierował do obrony całego terytorium, nie tylko siły wydzielone, jak jest dzisiaj, tylko całość sił NATO będzie zwiększona i używana na tych potencjalnie zagrożonych odcinkach”
– mówił Szczerski.
“Rozmowy prezydentów potwierdziły obecność amerykańską w Polsce. Po to prezydent Duda spotkał się z prezydentem Bidenem, żeby potwierdzić kontynuowanie obecności amerykańskiej w Polsce i mimo zmiany składu Białego Domu to bezpieczeństwo Polski będzie w sojuszu z USA kontynuowane. To najważniejsze ustalenie, jeśli chodzi o rozmowy”
– podkreślił.
Szczerski dementuje dezinformację na temat spotkania w Brukseli
Minister odniósł się także do dezinformacji, jaka krążyła na temat spotkania prezydentów. Według niego spotkanie Duda-Biden odbyło się w cztery oczy w miejscu, do którego dostęp mają wyłącznie przywódcy państw sojuszniczych.
“Tam nie mają dostępu fotoreporterzy i po spotkaniu poproszono prezydenta Polski i USA, czy mogą wyjść zrobić sobie zdjęcie, bo nie było dokumentacji” – dodał mówiąc, że to spotkanie było na zaproszenie strony amerykańskiej.
Aktualnie funkcjonuje w Polsce 9 baz wojskowych, w których stacjonuje armia amerykańska. Dodatkowo istnieje 5, w których stacjonują wojska państw – członków NATO, w tym także amerykańskie.
Liczba amerykańskich żołnierzy stacjonujących rotacyjnie, ale na stałe, w Polsce wynosi 5,5 tys.
Instytut Ordo Iuris od lat publikuje co roku sprawozdania finansowe, które wskazują, że jego jedynym źródłem finansowania są prywatni darczyńcy i przyjaciele.
Ordo Iuris postanowił wezwać wydawnictwo Agora do ujawnienia informacji na temat finansowanych przez środki publiczne działań koncernu przez ostatnie 20 lat.
Agora nie odpowiedziała na wezwanie Instytutu. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego.
Eksperci z działu prawnego konserwatywnej organizacji przygotowali projekt nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej, która wprowadzi obowiązek udostępniania danych o środkach pozyskiwanych z zagranicy.
Instytut Ordo Iuris od lat publikuje co roku sprawozdania finansowe. Wskazują, że jego jedynym źródłem finansowania są prywatni darczyńcy i przyjaciele. Są to ludzie, którym zależy na obronie fundamentalnych wartości. Są to: życie, małżeństwo, rodzina, wolność sumienia, wolność słowa czy wolność gospodarcza. Nie wszyscy mogą się jednak wykazać taką transparentnością. Ordo Iuris pozywa Agorę, a o szczegółach pisze w liście do zwolenników instytutu prezes Jerzy Kwaśniewski:
Narastającym zagrożeniem dla jawności życia publicznego i procedur demokratycznych są niejawne transfery finansowe do podmiotów trzeciego sektora. W znacznej części chodzi o zagraniczne dotacje, które w ten sposób zakulisowo służą realizacji interesów nie zawsze zgodnych z polską racją stanu i interesem Polaków.
Instytut Ordo Iuris pozywa Agorę
Jawność działań organizacji pozarządowych oraz koncernów medialnych stanowi podstawową gwarancję suwerenności państwa. Jawność życia publicznego jest kluczowa w kontekście oceny działalności aktywistów, czy polityków w obszarze publicznym. Instytut Ordo Iuris postanowił wezwać wydawnictwo Agora do ujawnienia informacji na temat finansowanych przez środki publiczne działań koncernu przez ostatnie 20 lat. Zarówno Agora, jak i Fundacja Batorego, co do której wystosowany został podobny apel, nie odpowiedziały na wezwanie Instytutu. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. W sprawie Fundacji Batorego, Ordo Iuris osiągnęło ogromny sukces. Sąd przychylił się do skargi Instytutu i nakazał Fundacji niezwłoczne rozpatrzenie wniosku. Taka sama procedura zostanie zastosowana wobec Agory.
Od spółki Agora, wydawcy Gazety Wyborczej, zażądaliśmy pełnej informacji o tym, jakie zadania finansowane ze środków publicznych medialny koncern realizował przez ostatnie 20 lat. Podobnie jak Fundacja Batorego, również Agora odmówiła udzielenia objętych wnioskiem informacji, mimo że jest do tego zobowiązana jako podmiot, który przez lata korzystał ze środków publicznych. Dlatego także w tej sprawie skierowaliśmy precedensową skargę do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego. Jestem pewien, że uzyskane informacje będą miały ogromne znaczenie dla oceny historii ostatnich dekad.
– pisze w liście do sympatyków Instytutu prezes Ordo Iuris, Jerzy Kwaśniewski.
Działania na rzecz transparentności finansowania fundacji
Jak zapewnia w swojej wiadomości Jerzy Kwaśniewski, Instytut Ordo Iuris pozywa Agorę, ale również rozpoczął badania nad wpływem czterech fundacji niemieckich partii politycznych, które od ponad 30 lat działają w Polsce. Eksperci Ordo Iuris złożyli wnioski o przekazanie informacji na temat zaangażowania finansowego każdej z tych fundacji w publiczne projekty realizowane w Polsce. Od każdej z nich otrzymali jednak odmowę. Jak zapowiada Kwaśniewski, również ta sprawa znajdzie swój finał na sali sądowej.
Wszystkie te prawne potyczki toczymy z organizacjami, które pozornie wspierają transparentność życia publicznego, ale gdy chodzi o nie same, do jawności nie są już tak przekonane. Co więcej, długotrwałe procesy administracyjne – nawet gdy wieńczy je zwycięstwo – utrudniają dostęp do ważnych informacji o dysponowaniu publicznymi środkami.
– kontynuuje Jerzy Kwaśniewski.
Eksperci z działu prawnego konserwatywnej organizacji przygotowali projekt nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej, która wprowadzi obowiązek udostępniania danych o środkach pozyskiwanych z zagranicy. Prawnicy Ordo Iuris przekazali także do Kancelarii Prezesa Rady Ministrów uwagi do projektu ustawy o transparentności finansowania organizacji pozarządowych.
Ordo Iuris zajmuje się sprawą finansowania aborcjonistów
Wykonana przez ekspertów Instytutu analiza badająca sprawozdania finansowe zagranicznych instytucji wykazała, że organizacje feministyczne pozyskały ogromne środki od aborcyjnego lobby i fundacji powiązanych z Georgem Sorosem.
Z raportu wynika, że na zablokowanie inicjatywy obywatelskiej „Stop Aborcji” feministki otrzymały zza granicy około miliona złotych. Środki od organizacji Global Fund for Women, która jest beneficjentem grantów Open Society Foundations (czyli największej międzynarodowej fundacji George’a Sorosa) trafiły między innymi do Federacji na Rzecz Kobiet i Planowania Rodziny oraz do Fundacji Współpracy Kobiet. Środki wykorzystane zostały na kampanie medialne zwolenników aborcji oraz na organizowanie ulicznych protestów.
Podjęte już badania zweryfikują, w jakim stopniu zagraniczne dotacje stały za jesiennymi protestami po wyroku Trybunału Konstytucyjnego, w tym za nawoływaniem do aktów nienawiści i wandalizmu wymierzonych w kościoły i miejsca kultu.
– dodaje Kwaśniewski.
Działania Instytutu Ordo Iuris można śledzić na oficjalnych profilach mediów społecznościowych oraz za pośrednictwem newslettera.
Nowa Biała liczy straty po sobotnim pożarze. Ogień uszkodził 44 budynki, w tym 21 domów mieszkalnych. Ponad 100 osób nie może wrócić do miejsca swojego zamieszkania.
We wsi działa obecnie sztab kryzysowy oraz ośrodek pomocy w miejscowej szkole.
Wieś odwiedził w niedzielę rano premier Morawiecki, który razem z wojewodą małopolskim złożył deklarację pomocy finansowej dla osób poszkodowanych w pożarze.
Nowa Biała liczy straty po pożarze, który strawił część wioski. Służby zapowiadają, że prace na miejscu będą trwały co najmniej do niedzielnego popołudnia. Pożar w Nowej Białej uszkodził 44 budynki, w tym 21 domów mieszkalnych. Na miejscu obraduje sztab kryzysowy. Wieś odwiedził w niedzielę rano premier Mateusz Morawiecki, który zapewnił mieszkańców o pomocy finansowej.
Ogień wybuchł w sobotę wieczorem na południu Małopolski. Pożar objął obszar około 1 hektara, na którym znajdowała się zwarta zabudowa – budynki mieszkalne były połączone z gospodarczymi. Zostało zniszczonych 21 domów oraz 23 budynki gospodarcze, część z nich była drewniana.
Pożar w Nowej Białej spowodował obrażenia u 9 osób. Są to głównie poparzenia i zatrucia, lecz jedna osoba z poważnym złamaniem kręgosłupa przetransportowana została do szpitala przez helikopter ratunkowy. Dymem podtruł się także jeden strażak ochotnik, który po badaniach wrócił do domu.
Swoje miejsca zamieszkania, w wyniku pożaru opuścić musiało 112 osób. Znalazły one nocleg głównie pośród rodziny i znajomych.
Trudny dzień w Nowej Białej. Bilans: ponad 100 osób bez dachu nad głową, uszkodzone 44 budynki. Teraz szybka pomoc- dobra robota wojewoda @Lukasz_Kmita zarówno wczoraj jak i teraz. Trwają zbiórki dla poszkodowanych więcej @RMF24pl
Pożar w Nowej Białej opanowany dzięki zdecydowanej akcji gaśniczej
W najbardziej krytycznym momencie w akcji gaśniczej, która została już zakończona, brało udział 107 zastępów straży pożarnej, czyli ponad 400 strażaków z kilku małopolskich powiatów.
W związku z tym, że rozmiar strat jest dosyć znaczny, wydałem dyspozycję komendantowi wojewódzkiemu w taki sposób, aby zabezpieczył odpowiednie siły i środki, aby szybko poprowadzić całą akcję, w taki sposób, aby osoby, które zostały poszkodowane, mogły przystąpić do porządkowania tego terenu
– przekazał wojewoda małopolski Łukasz Kmita.
Na miejscu prężnie działają też oddziały Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy pomagają poszkodowanym w pożarze.
W Nowej Białej cały czas pracuje także sztab kryzysowy. Spalone domy i zabudowania gospodarcze są pilnowane przez policję, a osoby postronne nie mają wstępu ich w pobliże. W centrum wsi obok kościoła i Centrum Kultury Słowackiej stoją trzy strażackie namioty. Ulica, na której w sobotę szalał pożar, jest zamknięta. Pilnują ją funkcjonariusze policji.
Pomoc dla poszkodowanych w pożarze
W miejscowości powołany do życia został punkt pomocy. Zlokalizowany jest w miejscowej szkole. Gotowość do pomocy zadeklarowali także właściciele pensjonatów. W gotowości są psychologowie, którzy mogą udzielić wsparcia tym, którzy go potrzebują.
Poszkodowane rodziny mogą otrzymać zasiłki celowe na najpilniejsze potrzeby w wysokości do 6 tys. zł
– przekazał Wojewoda Małopolski.
Dodał, że środki te mogą być przekazane w 24 godziny od wniosku gminy, która wskaże szacowaną liczbę rodzin wymagających wsparcia i potrzebną kwotę.
Pomoc na miejscu zadeklarował premier Morawiecki, który odwiedził Nową Białą około godz. 8 rano w niedzielę.
Sytuację na Twitterze skomentował także prezydent Andrzej Duda, który podkreślił działanie Opatrzności i bohaterstwo strażaków pracujących na miejscu.
Emocje piłkarskie nikną wobec pożaru w Nowej Białej na Podhalu, gdzie spłonęło 13 domów i 23 budynki gospodarcze. Dzięki opiece Opatrzności i bohaterstwu Strażaków nikt nie zginął. Premier Morawiecki zapewnił mnie, że rannym i pogorzelcom udzielana jest stosowna pomoc i wsparcie.
Nowy pomysł Komisji Europejskiej ma na celu ułatwienie dostępu do różnego rodzaju usług wymagających potwierdzenia tożsamości.
Korzystanie z niej ma być w pełni dobrowolne, jednak jest to kolejny po paszporcie covidowym, kontrowersyjny projekt władz europejskich.
Według KE, dzięki nowej technologii jednym kliknięciem w telefonie obywatele będą mogli udowodnić swoją tożsamość i udostępniać dokumenty elektroniczne z portfela tożsamości cyfrowej. Ma ona również udoskonalić ochronę danych osobowych.
Aplikacja, którą zapowiada Komisja Europejska ma na celu umożliwić dostęp do różnych usług, prywatnych i publicznych, które wymagają potwierdzenia tożsamości. Korzystanie z niej, jak zapewnia Komisja Europejska, ma być nieobowiązkowe. Pomysł na portfel cyfrowy jest kolejnym pretekstem do narastającej ingerencji władz europejskich w życie obywateli państw członkowskich i centralizacji.
Jak podkreślają pomysłodawcy, dzięki nowej technologii jednym kliknięciem w telefonie obywatele będą mogli udowodnić swoją tożsamość i udostępniać dokumenty elektroniczne z portfela tożsamości cyfrowej. Są to m.in. prawo jazdy, dyplomy, rachunek bankowy. Komisja Europejska przedstawia portfel cyfrowy, jako metodę zabezpieczenia danych obywateli oraz sposób na ułatwienie weryfikacji tożsamości bez konieczności korzystania z prywatnych metod identyfikacji.
Jak podaje przedstawicielstwo Komisji Europejskiej, duże platformy internetowe będą zobowiązane do akceptowania portfeli tożsamości cyfrowej. Będę z nich mogły korzystać też unijne przedsiębiorstwa.
“Europejska tożsamość cyfrowa pozwoli nam wykonywać te same czynności w każdym państwie członkowskim, bez dodatkowych kosztów i przeszkód. Może to być wynajem mieszkania lub otwarcie rachunku bankowego poza naszym krajem pochodzenia. Można tego będzie dokonywać w sposób bezpieczny i przejrzysty. Będziemy więc mogli zdecydować o tym, ile informacji na swój temat chcemy przekazać, komu i w jakim celu. Jest to niepowtarzalna okazja, by jeszcze bardziej doświadczyć życia w Europie i bycia Europejczykami” – mówiła niedawno Margrethe Vestager, wiceszefowa KE.
Europoseł PiS komentuje projekt promujący tzw. portfel cyfrowy
Europoseł prof. Zdzisław Krasnodębski (PiS) uważa jednak, że propozycja stworzenia uniwersalnego unijnego systemu potwierdzającego tożsamość może budzić wątpliwości w niektórych krajach członkowskich.
“Wiemy wszyscy, jak spory wynikły przy okazji negocjacji dotyczących aplikacji Covid. Ostatecznie pozostawiono dużą swobodę krajom członkowskim co do postępowania. Nie przypuszczam, żeby kolejna propozycja KE przeszła bez dyskusji i sporów, zważywszy na przykład na to, że niektóre społeczeństwa są bardzo uczulone na przechowywanie danych osobowych” – powiedział
Komisja Europejska wydała jasny komunikat, w którym wzywa kraje członkowskie do porozumienia w sprawie portfela covidowego do września 2022 roku. O projekcie wspominała już rok temu szefowa KE Ursula von der Leyen.
Flaga Polski na Dworcu Centralnym z okazji jubileuszu Totalizatora Sportowego. / Fot. Twitter
Pokaz współpracy tysięcy kibiców oraz Totalizatora Sportowego będzie można podziwiać w stolicy do końca lipca.
Jest to największa flaga w Polsce. Można znaleźć na niej kibiców piłkarskich oraz znane osoby ze świata sportu, kultury, biznesu i administracji. Wszyscy przekazują swoje wsparcie dla drużyny narodowej.
Totalizator Sportowy zorganizował akcję na 65-lecie swojej działalności.
Efekt akcji kibiców oraz Totalizatora Sportowego będzie można podziwiać w stolicy do końca lipca. Największa flaga w Polsce widoczna jest na fasadzie Dworca Centralnego od strony Al. Jana Pawła II. Jest to wyjątkowa grafika, ponieważ znaleźć można na niej kibiców piłkarskich oraz znane osoby przekazujące swoje wsparcie dla drużyny narodowej. Największa flaga w Polsce jest wyrazem nadziei oraz narastających nastrojów społecznych związanych z trwającymi mistrzostwami Europy w piłce nożnej.
Nie jest to jedyna aktywność firmy znanej ze swojego hojnego wsparcia dla polskiego sportu. Totalizator Sportowy rozdał przed mistrzostwami Europy ponad milion biało-czerwonych flag, które czekały na kibiców w punktach LOTTO. Mecenas polskiego sportu twierdzi, że rok 2021 jest wyjątkowy dla naszego sportu. Dlatego zdecydował się na akcję dedykowaną dla kibiców.
JUŻ JEST❗Największa w Polsce, wyjątkowa biało-czerwona flaga🇵🇱 kibiców ukończona💪 Co czyni ją wyjątkową❓Są na niej prawdziwi kibice, którzy przez ostatnie dni przesyłali w ramach akcji „Bądź częścią flagi” swoje zdjęcia🤳👍 #WielkieChwile#WspólneEmocje#TotalizatorSportowypic.twitter.com/EXaK9IK0wR
— Totalizator Sportowy (@totalizator_sp) June 19, 2021