/ Fot. flickr.com

  • Prezydent Filipin w przypływie złości zagroził więzieniem dla niezaszczepionych obywateli tego kraju.
  • Powodem wystąpienia Rodrigo Duterte był raport o niskiej frekwencji w punktach szczepień w Manili.
  • Prezydent zapowiedział, że będzie szukał środków prawnych w ramach panującego w kraju stanu wyjątkowego, by zmusić ludność do przyjęcia preparatu. Filipińczycy nie mają jednak pełnego zaufania do szczepień.
  • Zobacz także: Wielka Brytania: Zaszczepieni umierają częściej na wariant Delta COVID-19

Prezydent Filipin nie ukrywał złości podczas swojego przemówienia w poniedziałek wieczorem. Tematem był raport o niskiej frekwencji w punktach szczepień w stołecznej Manili. Duterte sposób bezpośredni zagroził wszystkim obywatelom swojego kraju, którzy nie chcą się zaszczepić. Powiedział, że niezaszczepieni mogą pójść do więzienia.

“Masz wybór: zaszczep się albo wsadzę cię do celi” – mówił w orędziu do narodu.

“Nie zrozumcie mnie źle, w kraju panuje kryzys; jestem po prostu zirytowany Filipińczykami ignorującymi rząd” – mówił prezydent.

Jak podaje agencja EFE, szczepienia na terytorium Filipin jest dobrowolne. Jednak prezydent zapowiedział, że będzie szukał środków prawnych w ramach panującego w kraju stanu wyjątkowego, by zmusić ludność do przyjęcia preparatu.

Agencja EFE kontynuuje kwestię podejścia Filipińczyków do szczepień stawiając tezę, że wielu mieszkańców tego kraju jest niechętnych szczepieniom po skandalu z promowanymi przez rząd w 2016 r. szczepieniami dzieci na dengę. Jak się później okazało, preparat zwiększał ryzyko ciężkiego przebiegu choroby u osób, które wcześniej nie przeszły tej choroby.

Oficjalne statystyki podają, że na Filipinach pełen cykl szczepień przeciw COVID-19 przeszło 2,1 mln osób. Celem rządu jest podanie preparatu 70 mln ze 110 mln mieszkańców kraju.

Na prezydenta Rodrigo Duterte spadła fala krytyki za wprowadzenie surowych środków mających powstrzymać epidemię. Podczas przemówienia podtrzymał decyzję o dalszym zamknięciu szkół. Czy niezaszczepieni pójdą do więzienia na Filipinach? Czas pokaże.

W ubiegłym tygodniu na Filipinach każdego dnia wykrywano średnio 6,1 tys. infekcji, umierało też 119 zakażonych osób – wynika z zestawienia Agencji Reutera.

tvp.info

COVID-19

COVID-19 / Fot. pixabay.com

  • Z raportu Public Health England wynika, że spośród 4087 w pełni zaszczepionych osób zakażonych wariantem Delta zmarło dwadzieścia sześć. Śmiertelność wśród zaszczepionych jest 6,6 razy wyższa niż śmiertelność wśród osób niezaszczepionych.
  • Brytyjskie media powtarzają, że wariant Delta powoduje wyższe wskaźniki hospitalizacji w niektórych częściach Szkocji i Anglii niż podczas “pierwszej fali” wariantu alfa.
  • Angielska agencja zdrowia publicznego również wykazała sześciokrotnie większą śmiertelność wśród w pełni zaszczepionych niż nieszczepionych.
  • Zobacz także: Wzruszające pożegnanie legendy futbolu na Euro 2020

Jak wynika z raportu Public Health England opublikowanych w raporcie z 18 czerwca, spośród 4087 w pełni zaszczepionych osób zakażonych wariantem Delta zmarło dwadzieścia sześć. Jest to równoznaczne ze śmiertelnością oscylującą na poziomie 0,00636 proc., która jest 6,6 razy wyższa niż śmiertelność wśród osób niezaszczepionych. Raport podaje liczby w przypadku osób, które nigdy nie przyjęły szczepienia przeciw COVID-19. Odpowiadają one odpowiednio: 0,000957 proc. zgonów, 34 zgony wśród 35 521 pozytywnych przypadków. Zaszczepieni umierają na COVID-19 częściej.

Śmiertelność na owianą przez media głównego nurtu “złą sławą” odmianę Delta koronawirusa jest bardzo niska. Nie wynosi ona nawet jednego procenta wszystkich pozytywnych wyników testów. Public Health England opisuje odmianę Delta jako “dominujący wariant” w Wielkiej Brytanii, obejmujący “91 procent zsekwencjonowanych przypadków”. Z raportu wynika, że jest on łatwiej rozprzestrzeniający się między ludźmi w porównaniu do innych odmian COVID-19.

Brytyjskie media powtarzają, że wariant Delta powoduje wyższe wskaźniki hospitalizacji w niektórych częściach Szkocji i Anglii, niż podczas “pierwszej fali” wariantu alfa. Zgodnie z brytyjskim raportem dotyczącym zdrowia publicznego dane te opierają się na “wczesnych dowodach” i “ograniczonym rozumieniu klinicznego przebiegu choroby”.

W Wielkiej Brytanii zaszczepieni umierają na COVID-19 częściej

Public Health England podaje, że osoby w pełni zaszczepione są częściej hospitalizowane na terytorium Wielkiej Brytanii, niż osoby które nigdy nie poddały się tej procedurze medycznej.

Badania instytutu dotyczące zdrowia publicznego ujawniają, że 2 procent zaszczepionych osób (84 z 4087), u których wynik testu na wariant Delta był pozytywny, zostało przyjętych do szpitala (w tym osoby testowane przy wejściu do szpitala z jakiegokolwiek innego powodu) w porównaniu z 1,48 procent osób nieszczepionych (527 z 35 521).

Obecne dane są zgodne z informacjami opublikowanymi w zeszłym tygodniu przez angielską agencję zdrowia publicznego. Ona również wykazała sześciokrotnie większą śmiertelność wśród w pełni zaszczepionych niż nieszczepionych. Podaje także wskaźnik hospitalizacji wynoszący 2,3 procent wśród w pełni zaszczepionych w porównaniu z zaledwie 1,2 proc. wśród nieszczepionych.

Zjawisko skomentowała dla portalu LifeSiteNews.com Stephanie Seneff, starszy pracownik naukowy w Massachusetts Institute of Technology. Według niej badania wykazały, że szczepionki koronawirusowe zmieniają sposób, w jaki układ odpornościowy reaguje na infekcje. Może to aktywować inne uśpione infekcje u zaszczepionej osoby.

“Podejrzewam, że masowe kampanie szczepień mogą przyspieszyć tempo, w jakim zmutowane szczepy odporne na szczepionki stają się dominujące wśród wszystkich szczepów SARS-Co-V2”

– ocenia Seneff.

dorzeczy.pl

Allianz Arena w Monachium

  • Mecz Niemcy-Węgry miał być okazją do propagowania ideologii LGBT poprzez podświetlenie stadionu w barwach tęczy. Domagali się tego lokalni politycy w Monachium.
  • Gest miał być symbolem walki o równość i tolerancję środowisk LGBT oraz prowokacją wobec Węgrów, którzy w dużej części nie pochwalają postulatów propagowanych za pomocą tęczy.
  • UEFA nie wyraża zgody na stadion w kolorach LGBT. Powodem są regulacje stanowiące o dozwolonych barwach, w których można podświetlać stadion w trakcie rozgrywek.
  • Zobacz także: Rakowski: Wybory prezydenckie w Iranie pozbawiły złudzeń. Od początku miał być jeden zwycięzca [NASZ WYWIAD]

Środowe spotkanie miało być odpowiedzią postępowej części społeczeństwa, która poprzez podświetlenie Allianz Areny na tęczowo chciała zaznaczyć swoje przekonania. Niemcy postanowili, że spotkanie w Monachium będzie symbolem walki o równość i tolerancję środowisk LGBT. Dodatkowym powodem była chęć prowokacji Węgrów, którzy reprezentują jako naród zdecydowanie bardziej konserwatywne wartości. Przykładem tego jest odmowa klękania piłkarzy węgierskich przed meczami na boisku oraz pro-rodzinne regulacje rządu węgierskiego w polityce. W Niemczech miał rozbłysnąć stadion w kolorach LGBT, jednak zgody nie wyraziła UEFA.

Władze Monachium życzyły sobie, żeby znak równości stadion w dzień meczu mienił się kolorami tęczy. UEFA nie wyraziła na to zgody

– informuje “Bild”.

UEFA nie wyraża zgody na stadion w kolorach LGBT

Powodem decyzji UEFA jest regulacja mówiąca o tym, że wszystkie stadiony biorące udział w rozgrywkach powinny mienić się barwami UEFA lub reprezentacji uczestniczących w turnieju.

“UEFA określa jednolity projekt stadionu. Powody są właściwe, żeby się z nim zgadać. Świata nie naprawimy zaświecając światła podczas jednego meczu”

– powiedział rzecznik prasowy DFB Jens Grittner.

Stadion w Monachium nie rozbłyśnie w kolorach LGBT podczas meczu z Węgrami. Nie oznacza to jednak, że kolory te nie zagoszczą już nigdy na fasadzie Allianz Areny. Na 28 czerwca planowane jest podświetlenie stadionu w barwach tęczy. Wtedy jednak nie ma żadnego meczu. Idea tęczowego stadionu zyskała w Niemczech duże poparcie, a pozytywnie na jej temat wypowiadali się niemieccy politycy.

W reakcji UEFA widać jednak pewien rozdźwięk. W poniedziałek jednocześnie zakazała propagandy LGBT poprzez brak zgody na podświetlenie stadionu, jednak wcześniej wycofała się ze śledztwa w sprawie tęczowej opaski, z którą gra bramkarz reprezentacji Niemiec – Manuel Neuer.

onet.pl

"Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach" Jacek Międlar

"Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach" Jacek Międlar / "Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach" Jacek Międlar

Nowa książka Jacka Międlara to opus magnum wiedzy o stosunku Żydów do Polaków

“Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach” Jacka Międlara to praca z ogromną ilością niezwykle ciekawych i ważnych dla naszej historii cytatów, mnóstwem informacji — co sprawiło, że z racji na robienie notatek z lektury, jej przeczytanie zabiera trochę czasu. Choć tematyką żydowską interesuje się od lat i większość spraw poruszonych przez Międlara jest mi znana, to i tak na kartach pracy kilka informacji było dla mnie nowych.

Książkę Jacka Międlara powinni przeczytać wszyscy chcący poznać stosunek Żydów do Polaków na przestrzeni wieków oraz ci, którzy mają już wiedzę na ten temat, by przypomnieć sobie tematykę żydowską z innych lektur, która z czasem blaknie w naszej pamięci. Warto by było też, by prace Międlara przeczytali sobie filosemici i przedstawiciele lewicy, by poznać argumenty swoich przeciwników ideowych – zapewne jednak tego nie zrobią, bo lewica jest przeciwna wolności słowa, debacie, i chce ordynarnie narzucić swoje zabobony wszystkim, prześladując każdego, kto ma inne zdanie niż lewicowcy.

Czytaj także: Przyczajony anus, tęczowy szok – refleksje po tegorocznej gej paradzie

Zaczęło się od żydowskich handlarzy słowiańskimi niewolnikami

W pierwszych rozdziałach swojej pracy Międlar przypomniał niechlubne karty żydowskiej obecności na ziemiach polskich; żydowskich handlarzy niewolnikami w początkach polskiej państwowości, przywileje nadawane Żydów kosztem polskich chłopów w Pierwszej Rzeczpospolitej, okradanie polskiego skarbu przez żydowski samorząd przez wieki z podatków zbieranych dla państwa od Żydów, wykorzystanie przez Żydów lichwy i rozpijania polskich chłopów do zaboru ich majątków.

Autor pracy “Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach” na kartach swojej książki przypomniał krytyczne opinie pod adresem Żydów autorstwa: Adama Mickiewicza, Stanisława Staszica, Ignacego Kraszewskiego, Teodora Jeske Choińskiego, Bolesława Prusa — świadczące o realizmie tych naszych wielkich rodaków.

Żydów krytykował też Wincenty Witos

Międlar na kartach swojej pracy przytoczył też liczne krytyczne wobec Żydów opinie: Romana Dmowskiego, Wincentego Witosa, świętego Maksymiliana Kolbe, księdza Stanisława Trzeciaka. Opisał antypolską działalność Żydów na ziemiach polskich i na całym świecie w okresie odzyskiwania niepodległości oraz dwudziestolecia międzywojennego.

Autor pracy “Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach” opisał też zaangażowanie Żydów w międzywojennej Polsce w: antypolskie działania komunistów, handel Polkami ze wsi sprzedawanymi do burdeli, szerzenie pornografii, szkalowanie Romana Dmowskiego, ekonomiczny wyzysk polskich mieszkańców wsi.

Na kartach pracy “Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach” czytelnicy znajdą informacje o: rasistowskim przesłaniu Talmudu kształtującego tożsamość kulturową Żydów, krytycznych wobec Żydów i masonerii artykułach na łamach prasy katolickiej w II RP, szkodliwej działalności masonerii, niszczeniu przez sojusz komunistów, masonów i Żydów kulturowych fundamentów zachodniej cywilizacji, dominacji ekonomicznej i politycznej Żydów w II RP mającej cechy apartheidu (w którym to Żydzi grali role uprzywilejowanej mniejszości, a Polacy grali rolę dyskryminowanej, zmarginalizowanej, i skazanej na życie w nędzy większości).

Żydokomuna

“Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach” to też opis zaangażowania się Żydów w ruch komunistyczny począwszy od rewolucji 1905 roku, przez marksizm, socjalizm, komunizm, kolaborację Żydów z sowietami podczas II wojny światowej, współodpowiedzialność Żydów za komunistyczne zbrodnie Rosjan na narodzie polskim, kolaborację Żydów z niemieckimi nazistami. Międlar w swe pracy opisał nadreprezentację Żydów w sowieckiej i polskojęzycznej komunistycznej bezpiece/ Jacek Międlar opisał też dzisiejsze wsparcie żydowskiej finansjery dla wszelkich komunistycznych ekstremistów (czy to spod znaku czarnych rasistów z BLM czy antyfaszystów). Jacek Międlar opisał też podporządkowanie amerykańskiego przemysłu medialnego i rozrywkowego interesom żydowskim przed II wojną światową i współcześnie. Tematem pracy Jacka Międlara jest też straszak antysemityzmu używany przez Żydów do prześladowania krytyków żydowskiego uprzywilejowania.

Antypolonizm Żydów dzisiaj

Czytelnicy książki “Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach” znajdą na jej kartach też historię powstania Izraela, polskiej pomocy dla Żydów eksterminowanych przez Niemców, współczesnej żydowskiej i antypolskiej propagandzie w programach nauczania narzuconych amerykańskim szkołom przez władze USA, pro komunistycznej propagandzie polskojęzycznych lewicowców, prześladowanie księdza profesora Guza za prawdę o żydowskich mordach rytualnych,

Na kartach swojej pracy Jacek Międlar przypomniał też o współczesnej antypolskiej działalności Żydów – sprzeciwie wobec ekshumacji w Jedwabnem czy Wiźnie, która ma na celu podtrzymanie żydowskich kłamstw o polskiej odpowiedzialności za zbrodnie dokonane przez Niemców. Celem takiej żydowskiej antypolskiej działalności jest to, by istniało zaplecze propagandowe dla żydowskich bezpodstawnych roszczeń finansowych wobec Polskich i Polaków, kłamliwie oskarżanych o mordowanie Żydów w celu zagarnięcia ich mienia. Jacek Międlar opisał też wycieczki młodych Żydów do Polski, które mają na celu kształtowanie w nich rasistowskiej nienawiści do Polaków i wszelkich nie Żydów.

W swojej pracy Jacek Międlar przypomniał o antypolskich książkach Jana Tomasza Grossa i Jana Grabowskiego. Suplementem do książki “Polska w cieniu żydostwa. Wielcy Polacy o Żydach” jest praca Stanisława Staszica (patrona siedziby Polskiej Akademii Nauk) „O przyczynach szkodliwości Żydów”. Prace Jacka Międlara warto kupić dla siebie i bliskich, zanim książki o historii Polski zostaną zakazane przez lewicę – tym bardziej że lewica od dawna non stop prześladuje, niczym cenzura w PRL czy naziści w Niemczech palących książki, autorów prac sprzecznych z lewicowymi zabobonami.

Paweł Rakowski ekspert od Bliskiego Wschodu

Paweł Rakowski ekspert od Bliskiego Wschodu / fot. yt.com/Media Narodowe

  • Gościem Raportu Geopolitycznego był Paweł Rakowski. Wypowiadał się on o piątkowych wyborach w Iranie. Elekcję wygrał Ebrahim Raisi.
  • Według Rakowskiego wybory pozbawiły obserwatorów złudzeń, w Iranie wygrać miał kandydat reprezentujący elity.
  • Kryzys gospodarczy kraju oraz defraudacja środków publicznych w Iranie były głównymi przyczynami niskiej frekwencji wyborczej oraz oddania ponad 3 mln nieważnych głosów.
  • Rakowski skomentował reakcję Izraela na wybór Raisiego w Iranie. Jego zdaniem stanowisko nowego prezydenta nie wpłynie znacząco na zmianę relacji izraelsko-irańskich oraz stosunków z pozostałymi państwami regionu i świata.
  • Zobacz także: ONZ szantażuje Watykan. Wszystko pod pretekstem walki z pedofilią

Nowym prezydentem Iranu został Ebrahim Rasisi. Informację podał w sobotę przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej. Raisi uzyskał w wyborach wynik 62,2 proc. poparcia. Nowy prezydent Iranu reprezentuje mocno prawicowe poglądy oraz krytykuje zachód. Wybory prezydenckie w Iranie odznaczyły się najniższą od 1979 roku frekwencją. Do urn wyborczych poszło 28,6 mln osób z 59,3 mln uprawnionych do głosowania Irańczyków.

Paweł Rakowski wypowiadając się na temat wyniku wyborczego podkreślił, że był on niemal pewny od samego początku. W wyborach miał wygrać kandydat wspierany przez Najwyższego Przywódcę Islamskiej Republiki Iranu – ajatollaha Ali Chameneiego.

“Irańczycy zostali pozbawieni jakichkolwiek złudzeń. Od samego początku było wiadomo, że ajatollah Chamenei, jak i reżim życzą sobie jednego zwycięzcy. Irańczycy mieli tylko ten wybór potwierdzić. Raisi był wspierany przez reżim, miał cały czas aparat medialny, finansowy, jak i wsparcie ze wszystkich możliwych ośrodków. Wynik wyborów nie zaskakuje.”

– komentował na antenie Mediów Narodowych Rakowski.

Niska frekwencja wyborcza wynikiem protestu społecznego?

W dalszej części programu, ekspert komentował bieżącą sytuacje społeczną w Iranie oraz jej wpływ na procedurę wyborczą. Jego zdaniem najniższa frekwencja wyborcza w historii tego państwa, oraz oddanie przez Irańczyków ponad 3 mln nieważnych głosów jest wynikiem niezadowolenia społecznego spowodowanego kryzysem gospodarczym w kraju oraz defraudacją pieniędzy publicznych.

Trzeba wziąć pod uwagę, że w przeciągu 3 lat zwiększył się poziom ubóstwa w Iranie. Ponad 50 proc. ludzi właściwie oscyluje na poziomie biedy. Kraj, który ma takie surowce, żyje tak biednie. To jest całkowicie niedopuszczalne. Pojawia się wiele głosów, że Iran nie jest teokracją, lecz jest to kleptokracja. Irańczycy zarzucają reżimowi kradzież, tak jak w innych systemach.

– wskazuje Rakowski.

Irańczycy skarżą się, że milicje od Hezbollahu w Libanie po Hamas są utrzymywane z pieniędzy Irańskich. Właściwie idą z kraju biednego, aby czynić formę imperialnej polityki, która jest sprzeczna z ich interesami.

– mówi dalej.

Paweł Rakowski wspomniał także o kwestii renegocjacji nuklearnych w Wiedniu. Podkreślił on różnicę zdań między Amerykanami, a Irańczykami w kwestii powrotu do porozumienia nuklearnego. Rakowski jednoznacznie daje do zrozumienia, że Iran nie ufa Stanom Zjednoczonym, które nadal utrzymują swoje sankcje. Rozmowy w Wiedniu miały zakończyć się pod koniec maja, jednak z informacji eksperta wynika, że trwają one nadal. Kwestia porozumień nuklearnych jest kluczowa dla pozycji Iranu na Bliskim Wschodzie.

Reakcja Izraela na wybory prezydenckie w Iranie

Wynik Ebrahima Raisiego oraz same wybory prezydenckie w Iranie odbiły się szerokim echem wśród krajów ościennych. Izrael słowami Jaira Lapida oraz Naftalego Bennetta mocno skomentował wybór Raisiego na prezydenta Iranu. Rakowski został zapytany o wpływ wyboru Raisiego na pogłębianie się konfliktu Izraelsko-Irańskiego. Jego zdaniem, pomimo ostrych reakcji władz Izraela – osoba Raisiego nie wpłynie znacząco na kształt relacji z Izraelem. W opinii gościa Mediów Narodowych, największy wpływ w tej dziedzinie ma Najwyższy Przywódca Ali Chomeini. Jedyną szansą na wpływ Raisiego w dziedzinie stosunków międzynarodowych jest przejęcie miejsca Chomeiniego.

“Dla Raisiego prezydentura będzie pozbawiona realnych środków sprawowania władzy. Nawet jeśli Iran będzie miał przycisk atomowy, to nigdy nie będzie należał on do prezydenta. On zawsze będzie należał do Najwyższego Przywódcy Republiki. (…) Wybór Raisiego to jest utorowanie mu drogi do tego najwyższego urzędu.”

– powiedział Paweł Rakowski.

Ekspert potwierdził, że wybór Raisiego na prezydenta Iranu nie powinien zmienić kursu polityki tego państwa w kluczowych relacjach międzynarodowych regionu, ale i świata. Rakowski w dalszej części programu komentuje stosunki amerykańsko-irańskie oraz kwestię resetu stosunków saudyjsko-irańskich. Całość nagrania znajduje się na kanale telewizji Mediów Narodowych na You Tube.

Wesley Sneijder oklaskujący schodzącego z murawy Pandeva

Wesley Sneijder oklaskujący schodzącego z murawy Pandeva / Fot. Twitter

Nie ulega wątpliwości, że Macedończycy są jednymi z największych beneficjentów zmiany formuły Mistrzostw Europy. To właśnie dzięki ścieżce awansu z Ligi Narodów, reprezentacja Macedonii Północnej mogła zadebiutować na Euro. Jako jedni ze zwycięzców dywizji D Ligi Narodów w dodatkowym turnieju barażowym musieli się zmierzyć z Kosowem oraz Gruzją. Pokonanie obu drużyn dało Macedończykom awans na imprezę.

We właściwym turnieju kwalifikacyjnym Macedończycy także spisali się z bardzo dobrej strony. W grupie G zajęli trzecie miejsce, za Polską oraz Austrią. Pokonali i wyprzedzili m.in. reprezentację Słowenii oraz Izraela. Wyjazdowy mecz biało-czerwonym w Skopje sprawił wiele trudności i udało się wyszarpać cenne 3 punkty. Natomiast w spotkaniu rewanżowym w Warszawie męczyliśmy się z defensywą rywali do 74 minuty.

Pomimo trzech porażek, reprezentacja Macedonii Północnej pozostawiła bardzo dobre wrażenie. Jej zawodnicy wykazali się bardzo dużym zaangażowaniem i wolą walki, co skutkowało zdobyciem dwóch bramek. Dwa wydarzenia związane z Macedończykami zapadną po tej imprezie na dłużej w pamięć.

Pierwsze z nich to ekspresywna radość Marka Arnautovića po bramce strzelonej Macedończykom. Swoim wybuchowym zachowaniem Austriak mający korzenie serbskie, przypomniał o postjugosławiańskich zaszłościach politycznych, które były uwidacznianie podczas meczów piłkarskich. Co pokazała historia podczas spotkań pomiędzy drużynami z Bałkanów Zachodnich dochodzi do wielu incydentów, a ich znaczenie jest znacznie większe niż mogłoby się wydawać.

Koniec pewnej epoki

Drugim wydarzeniem był ostatni mecz Gorana Pandeva, który pożegnał się z kadrą narodową. Kapitan drużyny rozegrał w niej na przestrzeni dwudziestu lat 122 spotkania i jest jej najlepszym strzelcem w historii oraz zawodnikiem z największą liczbą występów. Przed pierwszym gwizdkiem starcia także Holendrzy postanowili uhonorować rywala. Otrzymał on od nich koszulkę “Oranje” z numerem 122, odpowiadającym liczbie spotkań w drużynie narodowej.

W 68. minucie były gracz m.in. Interu Mediolan został zmieniony przez Tihomira Kostadinowa. Koledzy z zespołu uroczyście pożegnali kapitana tworząc honorowy szpaler. Spotkanie na Amsterdam Arenie zostało na chwilę przerwane, a cały stadion owacją na stojąco i okrzykami “Goran Pandev!” pożegnał schodzącego piłkarza. Pośród wiwatujących był m.in. Wesley Sneider, były kolega klubowy Pandeva.

Łącznie w trzech spotkaniach Macedończycy stracili osiem bramek i strzelili dwie, nie zdobywając przy tym żadnego punktu. Zespół spisywany na straty pokazał momentami walkę, ambicję i zaangażowanie. Przysporzyli oni delikatnych kłopotów Austrii, z którą remisowali przez większość spotkania, a także Ukrainie, gdy Stole Dimitrevski obronił rzut karny wykonywany przez Rusłana Malinowśkyiego. Na pomeczowej konferencji wieńczącej przygodę Macedończyków z Euro, trener Igor Angelovski ogłosił rezygnację z prowadzenia kadry.

Kolejne spotkanie Macedonia Północna rozegra 2 września w ramach eliminacji do Mistrzostw Świata 2022, a ich rywalem będzie reprezentacja Armenii. W grupie J Macedończycy wciąż liczą się w walce o drugie miejsce dające prawo gry w barażach.

interia.pl

Flaga ONZ

Flaga Organizacji Narodów Zjednoczonych / Fot. Pixabay

  • Amerykańska agencja katolicka CNA poinformowała o pracach ONZ nad raportem o nadużyciach pedofilskich.
  • Rada Praw Człowieka ONZ pod pretekstem walki z pedofilią, zamierza wystosować oświadczenie wzywające Watykan do rezygnacji ze stosowania przepisów prawa kanonicznego.
  • Właściwym celem oświadczeń jest zmuszenie Stolicy Apostolskiej do zmiany prawa kanonicznego, aby dostosować go do protokołu praw człowieka.
  • Zobacz także: Nowy pomysł rządu na poprawę demografii: walka z rozwodami

ONZ pracuje nad raportem o nadużyciach pedofilskich. WedługCatholic News Agency ma on posłużyć do szantażu Watykanu. CNA wskazuje, że są to działania, które mają dążyć do zmian doktrynalnych w Kościele katolickim.

Amerykańska agencja katolicka CNA poinformowała o pracach ONZ nad raportem o nadużyciach pedofilskich, którego wstępna wersja trafiła do jej redakcji. Pod pretekstem walki z pedofilią, Rada Praw Człowieka ONZ zamierza wystosować oświadczenie wzywające Watykan do rezygnacji ze stosowania przepisów prawa kanonicznego. W zamian namawia do przyjęcia świeckich rozwiązań dotyczących nadużyć.

Dążenie do zmian doktrynalnych w Kościele

CNA wskazuje na te działania jako dążenie do zmian doktrynalnych w Kościele katolickim. Jednocześnie chodzi o osłabienie Stolicy Apostolskiej jako państwa i gracza na arenie międzynarodowej.

Spełnienie żądań międzynarodowej organizacji oznaczałoby zachwianie suwerenności Stolicy Apostolskiej jako państwa i mogłoby prowadzić do nacisków na łamanie tajemnicy spowiedzi w celu zgłaszania przypadków nadużyć.

– Eksperci wskazują konkretnie na zakończenie rozróżniania między Stolicą Apostolską a zapewniającym ochronę wolności religijnej Państwem Watykańskim, tak aby państwa mogły mieć pełną jurysdykcję nad Kościołem katolickim

– wyjaśnia Andrea Gagliarducci na łamach amerykańskiej Catholic News Agency.

Komentator CNA tłumaczy, że właściwym celem tych oświadczeń jest zmuszenie Stolicy Apostolskiej do zmiany prawa kanonicznego, aby dostosować go do protokołu praw człowieka. Ten zaś subtelnie popiera lub wspomina perspektywę płci oraz prawa seksualne i reprodukcyjne. Wszystko to pod pozorem walki z pedofilią.

– Grupa ekspertów ONZ wyda oświadczenie mające na celu zmuszenie Stolicy Apostolskiej i Kościoła katolickiego do poddania się aborcji i ideologii gender, pod pozorem żądania, aby Watykan podjął wszelkie niezbędne kroki, aby zapobiec nadużyciom

– komentuje Gagliarducci.

– Prośby ekspertów wykraczają poza ich jurysdykcję lub autorytet. Eksperci nie mogą nakłaniać państwa do przyjęcia danych procedur, ani do zmiany prawa. Nie mogą też kwestionować sposobu, w jaki państwo realizuje swoje polityki

– podkreśla autor omówienia.

dorzeczy.pl, pch24.pl

Węgierscy kibice przed meczem z Portugalią

Węgierscy kibice przed meczem z Portugalią / Fot. YouTube

  • Nie milkną echa sobotniego meczu w Budapeszcie, w którym waleczna reprezentacja Węgier zatrzymała reprezentację Francji, remisując 1:1.
  • O spotkaniu stało się głośno w światowych mediach głównie za sprawą treści rasistowskich i homofobicznych, jakich próbują dopatrywać się lewicowe organizacje oraz dziennikarze.
  • Za wszystkim stoi organizacja FARE, która w przeszłości również wnioskowała o ukaranie polskich drużyn za pamięć o Powstaniu Warszawskim.
  • Zobacz także: Ależ SHOW! Niesamowity doping Węgrów w meczu z Francją. Pozdrawiali także Polaków [+FOTO]

Niesamowita atmosfera Puskas Areny stała się bardzo problematyczna dla niektórych środowisk. Dziennikarze portalu Onet postanowili przeprowadzić własne śledztwo, z którego jednoznacznie wynika, iż trzon węgierskich trybun stanowią osoby o radykalnych poglądach politycznych. Nikogo nie zdziwi fakt, iż niejednokrotnie opisując węgierskich kibiców użyto przymiotnika “faszystowski”.

Wolność słowa, ale czy dla wszystkich?

Solą w oku były transparenty sprzeciwiające się ruchowi BLM, które ukazywały przekreśloną postać w pozycji klęczącej, a także baner z hasłem “ANTI LMBTQ”. Za materiał dowodowy lewicowym dziennikarzom posłużyły vlepki oraz karteczki rozdawane na sektorze węgierskich ultrasów. Możemy się z nich dowiedzieć, że Węgrzy są stanowczo przeciwko okazywaniu gestów przeprosin “za imperialną politykę kolonizacyjną, ponieważ nigdy nie mieli z nią nic wspólnego”.

Jak widać “nietolerancyjne transparenty” to zbyt mało dla lewicowych organizacji skupionych wokół FARE i jak informuje Daily Mail na stadionie miały również miejsce “inne rasistowskie akcenty”. Tym razem również są winni węgierscy kibice, którzy mieli rzekomo wydawać małpie odgłosy, gdy jeden z francuskich piłkarzy Kylian Mbappe utrzymywał się przy piłce. Interesujące jest to, że sprawa domniemanego rasizmu nie dotknęła innych piłkarzy reprezentacji Francji, którzy to stanowią jej bardzo duży odsetek. Zatem węgierscy kibice wybrali sobie jednego spośród kilkunastu czarnoskórych zawodników i w momencie kiedy podchodził do piłki wydawali nieetyczne odgłosy?

Sprawę należy dogłębnie zbadać jednak nie w formule zaproponowanej przez UEFA. Organizacja zdecydowała się na powołanie Inspektora do spraw Etyki i Dyscypliny, który ma zająć się wydarzeniami z Budapesztu. Problem tkwi w tym, że federacja bardzo często opiera się na stronniczych raportach opracowanych przez FARE. W przypadku Polski głównym motorem napędowym działań o charakterze antyrasistowskim jest stowarzyszenie “Nigdy Więcej”. Ze strony organizacji bardzo często dochodzi do nadinterpretacji faktów oraz irracjonalnej subiektywnej oceny wydarzeń. Doskonałym przykładem są działania jakie wymierzono w polskie kluby grające w europejskich pucharach.

Historia w oczy kole

W sierpniu 2012 roku Śląsk Wrocław został ukarany za oprawę upamiętniającą Powstanie Warszawskie. Wówczas kartoniadę z datą 1944 uzupełniał transparent o treści “Niech mówią, że klęska, że czcić nie należy, Śląsk Wrocław jest dumny z powstańczych żołnierzy”. W 2015 roku również ukarano Wrocławian grzywną 15 tys. euro, gdyż na jednej z trybun “eksponowano nazistowską flagę ze swastyką”. Ową swastyką miał być herb miasta Brzeg, który tworzą trzy białe kotwice na czerwonym tle. Równolegle ukarano również Lech Poznań zamknięciem stadionu na mecz rewanżowy z FK Sarajevo. Powodem była flaga fan clubu z Piły, która pojawiła się w Bośni. Najsłynniejszą jednak sprawą pozostaje ukaranie Legii Warszawa za oprawę upamiętniającą Powstanie Warszawskie. Bolączką okazała się postać esesmana trzymającego pistolet przy głowie chłopca, a także transparent w języku angielskim mówiący o liczbie ofiar. Tej lekcji historii dla całej Europy, lewicowi działacze również nie mogli przełknąć. Dzięki ich uprzejmości Legia musiała ponieść konsekwencje finansowe oprawy.

Wszystkie opisane wyżej przypadki ukarań polskich drużyn wynikają z gorliwej postawy osób zaangażowanych w akcję “wykopmy rasizm ze stadionów”. Zdarzenia opisane w Białej Księdze stowarzyszenia Nigdy Więcej bardzo często mają wręcz groteskowy charakter. Doskonałym tego typu przykładem jest wygwizdywanie drużyny przeciwnej przez kibiców gospodarzy. W sytuacji, gdy pojawiają się gwizdy względem rodzimych zawodników zdaniem lewicowych działaczy wszystko jest w porządku. Gdy w budowaniu akcji bierze udział czarnoskóry zawodnik i piłka odbije się od niego albo pośredniczy w zagraniu wówczas mamy do czynienia z systemowym rasizmem.

Zobacz także: Niemcy zrobią na złość Orbanowi? Szykują podświetlenie stadionu w kolorach LGBT. Kibice Węgier już się szykują

W przypadku Węgrów powinniśmy spodziewać się dotkliwych sankcji nałożonych przez UEFA. Niewykluczone, że jedną z nich może być zamkniecie stadionu podczas eliminacji do Mistrzostw Świata 2022, a także okazałe kary pieniężne. Po raz kolejny organizacja, która podkreśla na każdym kroku apolityczność, udowadnia, że jest czynnym lewicowym podmiotem.

Kolejne starcie z polityką w tle

Najbliższy mecz Węgry zagrają z reprezentacją Niemiec w Monachium. Spotkanie odbędzie się w środę 23 czerwca o godz. 18:00. Węgierscy bracia zapowiedzieli również wsparcie dla Polaków, którzy tego samego dnia rozgrywają mecz ze Szwecją. Pojedynek na Allianz Arenie nie obędzie się bez prowokacji lokalnych włodarzy. Warto podkreślić, że najbardziej zagorzali miejscowi kibice, działający w grupie pod nazwą “Red Sharks” słyną z okazywania skrajnie lewicowych poglądów. Na meczach Bayernu regularnie powiewają flagi ideologii LGBT.

Zobacz także: Symbol Polski Walczącej zakazany! Skandal na EURO 2020

Ambasador Niemiec

Flaga Niemiec.

  • Nowelizacja ustawy o ochronie przed zakażeniami może sprawić, że obowiązujące w Niemczech ograniczenia wjazdu będą trwać nawet po zakończeniu pandemii.
  • Ograniczenia wjazdu do Niemiec mogą wpłynąć na zakazy transportu z obszarów, na których występują warianty wirusa.
  • Każda osoba przybywająca do Niemiec samolotem musi przed odlotem przedstawić negatywny wynik testu, dowód szczepienia lub dowód wyleczenia z COVID-19.
  • Zobacz także: Bramkarz Niemiec będzie dalej promował LGBT. UEFA nie ma nic przeciwko

Niemcy planują nowelizację ustawy o ochronie przed zakażeniami. Wtedy ograniczenia wjazdu mogłyby obowiązywać także po pandemii koronawirusa. Być może nawet do dwunastu miesięcy.

Obowiązujące w Niemczech ograniczenia wjazdu powinny być możliwe do utrzymania nawet po zakończeniu pandemii koronawirusa.

Chcemy w przyszłym tygodniu zdecydować, że zasady wjazdu ustalone przez ministra zdrowia Jensa Spahna w drodze rozporządzenia, mogą nadal obowiązywać, nawet jeśli nie istnieje już sytuacja epidemiczna o zasięgu krajowym

– powiedział rzecznik ds. polityki prawa klubu poselskiego SPD, Johannes Fechner, w wywiadzie dla „Welt am Sonntag”.

Nadal testy i kwarantanna

Ograniczenia wjazdu do Niemiec mogą wpłynąć na zakazy transportu z obszarów, na których występują warianty wirusa. Wywrą również wpływ na obowiązek przeprowadzenia testu i udanie się na kwarantannę przy wjeździe do Niemiec.

Koalicja rządowa CDU/CSU i SPD planuje jeszcze przed przerwą wakacyjną w Bundestagu nowelizację ustawy o ochronie przed zakażeniami. Jak donosi dziennik, dzięki niej ograniczenia wjazdu zostałyby utrzymane do dwunastu miesięcy, nawet jeśli z końcem września wygaśnie przedłużony niedawno stan epidemii o znaczeniu krajowym.

Fechner uważa, że przedłużenie okresu obowiązywania rozporządzenia jest uzasadnione.

Ponieważ są to bardzo drobnostkowe środki administracyjne, formalna ustawa nie jest konieczna. Nie widzę w tym przypadku ryzyka nadużyć, ponieważ przepisy dotyczące wjazdu nie są istotną ingerencją w prawa podstawowe

– wyjaśnił.

Dla podróżnych powracających m.in. z Francji, Grecji i Szwajcarii od 20 czerwca obowiązują znaczne ułatwienia. Instytut Roberta Kocha podał, że ze względu na spadek liczby zakażeń koronawirusem kraje te zostały usunięte z niemieckiej listy obszarów ryzyka.

Polska nie jest na tej liście już od 30 maja. Teraz z listy skreślono również Belgię, Norwegię oraz niektóre regiony w Danii, Holandii i Hiszpanii. Osoby przybywające do Niemiec drogą lądową z tych krajów nie będą już musiały przestrzegać żadnych koronawirusowych ograniczeń wjazdu.

Nadal jednak obowiązują przepisy dotyczące podróżujących samolotami. Każda osoba przybywająca do Niemiec samolotem, niezależnie od tego, czy pochodzi z obszaru ryzyka, czy nie, musi przed odlotem przedstawić negatywny wynik testu, dowód szczepienia lub dowód wyleczenia z COVID-19.

dw.com