Obama ostro o Polsce. Morawiecki odpowiada

barack-obama-media-narodowe / Fot. pixabay

Trzeba przyznać, że życiorys Baraka Husseina Obamy jest chyba bardziej skomplikowany niż historia Ameryki, której został prezydentem. Zwolennicy (głównie ateiści, podupadli marksiści, globalni uszczęśliwiacze świata i wszelkiej maści lewacy), widzą w nim drugie przyjście Chrystusa.

Jego przeciwnicy widzą w nim diabła, skrytego antychrysta i lewackiego Wallenroda, który wyselekcjonowany przez ciemne siły, przechytrzył i przeniknął stary system supermocarstwa, aby rozłożyć go finansowo na łopatki umożliwiając jego wrogom i antagonistom uzyskanie własnej siły i poszerzenia pola w wiecznym zmaganiu potęg o pozycję na tym świecie.

Zobacz także: Matysiak: Rodzina Baracka Obamy. Jaki miała wpływ na późniejszego prezydenta USA? [OPINIA]

Wśród lewackich komentatorów ma opinię mesjańskiego wyrównywacza, antykolonialnego archanioła socjalistycznej sprawiedliwości, który natchniony ideami swojego wielkiego ojca wyprostuje niesprawiedliwe ścieżki narodowych i regionalnych doświadczeń. Dokona aktu społecznej sprawiedliwości zabierając społeczeństwom bogatym i transferując bogactwo biednym i pokrzywdzonym przez tenże rabunkowy imperialistyczny system zwany kapitalizmem (Robin Hood).

Ideowy koloryt wpływów

Przypomnijmy ideowy koloryt wpływów, jakie oddziaływały na młodego Barry’ego. Z jednej strony matka, w młodości oczytana ateistka, hipiska potępiająca rodziców, chrześcijaństwo i własny kraj, oddana duszą i sercem ideom socjalistycznym i wszystkiemu, co przeczyło amerykańskiemu doświadczeniu. Jej nauczyciel ze szkoły średniej, Jim Wichterman określa ją, jako zainteresowaną obcymi filmami, jazzem i Karolem Marksem. Zadawała pytania typu: A co dobrego jest w demokracji? Co dobrego jest w kapitalizmie? Co złego jest w komunizmie?

Dojrzewała na boskiej wyspie, na Hawajach w ideowych (i nie tylko) objęciach czarnego przyjaciela rodziny, członka Komunistycznej Partii USA, wolnomyśliciela, pisarza, poety zakochanego w Stalinie i pornografa niestroniącego od wyuzdanej fotografii i narkotyków, Franka Marshalla Davisa, którego niektórzy posądzają o ojcostwo Baracka.

Jako nastolatka i studentka nie była zainteresowana randkami z „białymi” kolegami, kiedy poznała „Africana” (tak nazwała Baracka Obamę Sr) oddała temu komunistycznemu aktywiście, nie tylko siebie, ale cały swój świat. Obama Sr ukończył uniwersytet hawajski w 1962 r. w wywiadzie do „Star Bulletin” z Honolulu wyznał, że jedyny rasizm, jaki widział na Hawajach to ten skierowany w stosunku do białych ludzi…

Alice Dewey z uniwersytetu na Hawajach, znająca oboje, Ann i Baracka Sr potwierdza, że między nimi był daleko głębszy ideologiczny fundamentalny związek, który przetrwał ich rozwód i który został zaabsorbowany przez ich syna Baracka. Łączyła ich antyamerykańskość, walka z imperializmem, wiara i nadzieja, że tylko socjalizm może uratować świat i być panaceum na kwitnący wpierw kolonializm, a następnie jego złodziejską kontynuację zwana szumnie niepodległością, a faktycznie będąca neokolonializmem.

Romans z komunistycznymi ideami

Kontynuując ten wątek, przypomnijmy, że Ann (zabrała do Indonezji młodego Barry na 4 lata w 1967 r.) była kompletnie rozczarowana kontaktami swojego drugiego męża Lolo Soetoro z amerykańskimi „kapitalistami” w Indonezji i jego udziałem w zwalczaniu komunistycznych partyzantów odsuniętego od władzy lewicowego Sukarno.  Wpompowując w umysł syna obraz ojca, antykolonialnego bohatera, większego niż życie i chcąc uchronić syna od zgubnych „imperialistycznych” wpływów, wysłała go do swoich lewicowych rodziców na Hawaje. W skrócie, romans z Obamą Sr i jego ideami rozpoczęty jesienią 1960 r. dla Ann trwał przez całe jej życie.

Davis był w awangardzie czarnych aktywistów walczących o równe prawa obywatelskie w USA. Uważali oni, że dyskryminacja czarnych w Afryce i w Ameryce to jedno i to samo. Znacznie później pastor Jesse Jackson wystąpi nawet do ONZ, aby ta przyznała mu fundusze do jego operacji PUSH, tak jak przyznawała ruchom walczących o swoje prawa w Afryce.  Wkrótce młody Obama przyjął, że walka czarnoskórych o równouprawnienie w Ameryce jest częścią frontu walki w Afryce, walki antykolonialnej…

W Indonezji matka rozczarowana zmieniającymi się poglądami męża Lolo, ostro zajęła się badaniami antropologicznymi, a będąc kobietą wyzwoloną, licznymi romansami z tubylcami i podróżami. Nie mając osobiście czasu, aby opiekować się synem znalazła mu bardzo osobliwą nianię, geja o imieniu Turdi, który ubierał się jak kobieta i miał otwarty i głośny romans z miejscowym rzeźnikiem. Opiekun małego Baracka następnie zmienił swoje imię na Evi i dołączył do grupy transwestytów zwanej Fantastic Dolls (Fantastyczne Lalki), zarabiającej tańcem i ulicznymi grami.  Taką opiekę zapewniła matka swojemu nieletniemu synowi…

Student Obama

Po ukończeniu ekskluzywnej prywatnej szkoły średniej Punahou w Honolulu, Barry Soetoro Obama został studentem małej uczelni Occidental College w Pasadenie koło Los Angeles w Kalifornii.  Interesujące spostrzeżenia z tamtych dni ma kolega Obamy, również radykalny lewak i rewolucjonista John Drew, który sugeruje, że Barry Obama i jego pakistański współlokator byli gejami… Już wtedy zauważono (widoczną na zdjęciu) na palcu Obamy słynną złotą obrączkę islamską z inskrypcją „Jest tylko jeden Bóg Allah”.  Tę samą obrączkę Obama później użył, jako obrączkę ślubną w 1992 r.

Istnieje wiele osobowych źródeł potwierdzających aktywny udział Obamy w latach 90. w chicagowskich klubach, barach i gejowskich łaźniach. Pisze o tym założyciel i edytor strony HillBuzz.org, zwolennik Hillary Clinton, DuJan. Podobnie pisze dziennikarz śledczy, były współpracownik National Security Agency i analityk wywiadu Navy, Wayne Madsen.

Również w dobrze poinformowanych kołach głośna jest książka „Barack Obama & Larry Sinclair: Cocaine, Sex, Lies & Murder”. Według wspomnianego wyżej Madsen’a członkiem tego samego gejowskiego klubu „Man’s Country” w Chicago był również bliski współpracownik Obamy i dziś burmistrz Chicago Rahm Emanuel. Według DuJan’a, Obama zaprzestał uczęszczania do gejowskich łaźni, kiedy rozpoczął kampanię o zdobycie miejsca w Senacie, w 2004 r.
Wspomniane podejrzenia o gejostwie nieco ucichły przed kampanią prezydencką w 2007/2008, tuż po zamordowaniu przez nieznanych sprawców, w grudniu 2007 r. Donalda Younga. Ofiara była otwarcie gejem, przyjacielem Obamy, dyrektorem chóru w kościele słynnego pastora teologii wyzwolenia i byłego muzułmanina Jeremiah Wright, lidera Trinity United Church of Christ.

Inne źródła informują, że pastor Jeremiah Wright prowadził w swoim kościele program pozwalający swoim parafianom gejom, na wyszukanie odpowiedniej kobiety i założenia rodziny w celu zdjęcia społecznej stygmy i stworzenia możliwości bycia bardziej akceptowalnym, co umożliwiłoby uczestnictwo np. w życiu politycznym. Właśnie pastor Wright miał być „swatką” Baracka i Michelle Obamów.

5 milionów dolarów za ujawnienie sekretów Obamy

Interesującą propozycję złożył w 2012 r. prezydentowi Obamie miliarder i oryginał z dużym ego, potentat na rynku nieruchomości, Donald Trump, mianowicie zaoferował mu przekazanie 5 milionów dolarów na wskazaną przez Obamę organizację charytatywną. Zaproponował, aby Obama w końcu ujawnił swoje szkolne i uniwersyteckie dokumenty, oraz dokumenty paszportowe. Obama mógłby uszczęśliwić potężną dotacją stowarzyszenie, które jest mu bliskie. Trump trzyma swój czek w pogotowiu… jednocześnie wskazuje na fakt, że Obama wydał już blisko 3 miliony dolarów na prawników, aby blokować ujawnienie tychże dokumentów…

Według niektórych prawicowych komentatorów, istnieje silne podejrzenie, że Obama nie jest uprawniony do piastowania urzędu Prezydenta USA zgodnie z zapisami Konstytucji. Pomijając już niejasną sprawę autentyczności aktu urodzenia (dochodzenie szeryfa Arpaio), komentatorzy zwracają uwagę, że młody Barry Soetoro został obywatelem islamskiej Indonezji w 1967 r., która nie uznawała podwójnego obywatelstwa, wobec tego musiał zrzec się obywatelstwa USA.

Natomiast powracając na Hawaje w 1971 r. nie ubiegał się (czy członkowie jego rodziny) o przywrócenie mu obywatelstwa USA. Według tej ścieżki rozumowania można wreszcie zrozumieć, dlaczego słaby uczeń będący ciągle na „trawce” dostaje się na Occidental College w Los Angeles i tam dalej prowadząc podobny styl życia, młody lewacki ekstremista odbijający się od jednego do drugiego marksistowskiego kółka, zostaje przyjęty najpierw na Columbię w Nowym Jorku, a później na Harvard w Bostonie.

Odpowiedź nasuwa się sama.  Mogły obowiązywać go inne kryteria, jeśli miał status zagranicznego studenta z Indonezji, dlatego nie mógłby ujawnić swoich papierów, o które prosi Trump oferując mu swoje 5 milionów dolarów…

Komunistyczna obróbka ideologiczna

Powróćmy jednak do samego Barry Soetoro Obamy, w 1979 r. opuszcza Hawaje, aby studiować w Occidental College w Los Angeles, w Kalifornii.  Będąc przez ostatnie 8 lat poddawany obróbce ideologicznej przez członka partii komunistycznej Franka M. Davisa, Barry na uczelni szukał kontaktu z rewolucyjnie nastawionymi lewakami, szukając także słynących z radykalizmu profesorów.       

Oto jak o tym sam pisze w swojej autobiografii (“Dreams from My Father”):                                                                        

„Żeby uniknąć bycia wziętym za sprzedawczyka, dobierałem swoich przyjaciół ostrożnie. Bardziej politycznie aktywnych czarnoskórych studentów.  Studentów zagranicznych.  Chicanos.  Marksistowskich profesorów i strukturalne feministki”.

Jego kolega z rewolucyjnego kółka marksistowskiego John Drew, wspomina długie dyskusje nad teoriami marksistowskimi z Obamą i rozpoznawał w nim „brata krwi” rewolucyjnej i:

„członka tej rewolucyjnej elity, która ukierunkuje ten kraj, kiedy nadejdzie rewolucja” (…) Obama „był tak naprawdę marksistą-leninistą. Wierzył, że istniała klasa rewolucjonistów, która zmieni cały nasz naród, rozdzieli majątek i ustanowi nowe mechanizmy kontrolujące własność prywatną”. 

Luksusowe życie przyszłego prezydenta USA

W czasie studiów w Los Angeles dzięki pieniądzom zasobnego Pakistańczyka, Obama żył jak panisko, ciągłe imprezy, marihuana, narkotyki, szybkie drogie samochody (odkryte BMW). Zwiedzali Kalifornię, bywali nawet w Napa Valley, w Krainie Win.  Ale dobre czasy się skończyły, jego bogaty kolega właśnie zakończył studia, życie mogło wyglądać szaro…  W tym czasie według Obamy, zaprzestał on używania imienia Barry.  Narodził się czarny przywódca Barack, który w pełni przejął rewolucyjne posłanie swojego ojca…

Latem 1981 r. Obama odwiedził matkę i przyrodnią siostrę w Indonezji oraz wraz ze swoimi kumplami ze studiów Mohammedem Hasanem Chandoo i Whidem Hamidem, odwiedził ich rodzimy Pakistan, gdzie szokowały go pozostałości stosunków feudalnych. 

Jesienią 1981 r.  mimo kiepskich ocen przeniósł się do renomowanego uniwersytetu Columbia w Nowym Jorku.   I tu mamy problem, spośród studentów jego roku nikt go nie pamięta.  Kiedy został Prezydentem, redaktorzy rzucili się szukać jego kolegów i koleżanek z roku.  Niestety sam Barack Obama odmówił udostępnienia transkryptu stopni i klas z Columbii.  Odmówił również podania nazwiska jakiegokolwiek studenta, współpracownika, czy przyjaciela z tego czasu.

Dziennikarze śledczy zastanawiają się czy aby Obama nie zniknął przynajmniej na rok z pola widzenia.  Niektórzy sugerują, że mógł być zwerbowany przez CIA i pracować dla nich w Afganistanie.

Są jakieś ślady przemawiające za jego pobytem na Kolumbii w następnym roku, w studenckim tygodniku „Sundial” Obama napisał artykuł apelujący o obcięcie wydatków na militarny kompleks w USA.  W tym czasie profesorem w Kolumbii był znany aktywista antykolonialny, rzecznik praw palestyńskich  i krytyk Izraela, zmarły w 2003 r. Edward Said, który miał wielki wpływ na Obamę (autor „Kultura i Imperializm”).  Jednym z profesorów Obamy miał być też dobrze znany nam globalista, współtwórca Komisji Trójstronnej, dr Zbigniew Brzeziński.

Frantz Fanon

Wielki wpływ na poglądy Obamy miał również Frantz Fanon, antykolonialny teoretyk i autor (urodzony na Karaibach, aktywny w wojnie wyzwoleńczej w Algierii) słynny z powiedzenia:

„Bogactwa państw imperialnych, należą także do nas”. 

Głosił on, że kolonializm trzeba totalnie zniszczyć. W sprawach taktyki apelował o bezrasową koalicję  wyzyskiwanych, aby wyeliminować potrzebę użycia siły.  Po leninowsku zalecał polityczną dyplomację dla pozyskania swoich wrogów, aby po wykorzystaniu, następnie ich pokonać.

Obama rozpoczyna karierę w Chicago

Obama ukończył Columbię w 1983 r. i przez niecały rok był zatrudniony, jako redaktor biuletynu jednej z korporacji (w swoich wspomnieniach oczywiście to upiększył), następnie bezrobotny znalazł ogłoszenie do pracy agitacyjno – organizacyjnej wśród czarnych w Chicago, którą to ofertę natychmiast przyjął. 

W Chicago zanurzył się w problemach organizowania czarnej społeczności. Zbliżył się np. do organizacji Nation of Islam, Louisa Farrakhana, jest to dość prężna zdyscyplinowana organizacja czarnych muzułmańskich nacjonalistów, ale szybko zauważył, że jej formuła czarnej samopomocy nie jest rozwojowa i nie będzie mogła służyć jego przyszłej politycznej karierze.

W 1988 r. udał się do Kenii niejako w poszukiwaniu własnych korzeni i tożsamości, co istotnie pięknie opisuje w swojej autobiografii.  Wydaje się, że najmocniej na jego przyszłości zaważyło dramatyczne przeżycie nad grobem jego „mitycznego” ojca.  Tam ładuje  swoje ideologiczne baterie i przejmuje nieskończoną ideową misję ojca.  Barack Hussein Obama powoli przygotowuje się do swojej roli janczara…

W Chicago trzecim mentorem i zastępczym ojcem Obamy, po Lolo Soetoro i Franku M. Davisie, został wspomniany wyżej kontrowersyjny Jeremiah Wright, pastor Trinity United Church of Christ, do którego przez ponad 20 lat uczęszczał Obama.  Pastor, który udzielił Barackowi i Michelle ślubu i ochrzcił ich dwie dziewczynki. To dr Wright  (słynne kazanie „Niech Bóg przeklnie Amerykę!”) udzielił Obamie poparcia na początku jego politycznej kariery, to on starał się pogodzić teologię wyzwolenia z chrześcijaństwem, a nawet z islamem, był też antykolonialnym aktywistą.

W swojej pracy społecznego aktywisty i organizatora niezwykle pomocne Obamie stały się tezy zawarte w książce amerykańskiego Żyda (rodzice pochodzili z historycznej Polski/Litwy), lewaka  Saula Alinsky’ego „Zasady dla Radykałów”, którą zadedykował …Lucyferowi, jako pierwszemu radykałowi. Innym radykałem dla Alinsky’go był autor „Księcia”, Nico Machiavelli, który opracował zasady jak władzę posiadaną utrzymać.   Alinsky zaś skupił się na tym, jak mogliby ją zdobyć ci, którzy jej nie mają, trzeba dodać, że inną pasjonatką Alinsky’ego była Hillary Clinton (na studiach pisała przeć końcową na ten temat).

Jesienią 1988 r. idąc śladami ojca, dostał się na słynnego uniwersytetu Harvard w Cambridge, Mass. do Law School.  Był starszy od innych studentów, co pomogło mu zostać edytorem „Harvard Law Review”, jednak sam nic interesującego nie pisał.

Tutaj największy wpływ na Obamę miał słynny rewolucjonista i lewak prof. Roberto M. Unger (matka Brazylijka, ojciec Niemiec).   Unger nawoływał do przejęcia przez rząd prywatnego kapitału i powierzenia go zespołom robotników (podobnie do poglądów ojca Obamy!).  Unger uczył studentów jak używając prawa, dokonać istotnych zmian i przekształceń, transformacji w organizacji własności i społeczeństwa aby skutecznie zbliżać się do celu.

W 1992 r. po ukończeniu Harvardu, Obama poślubił Michelle Robinson, która ukończyła tę samą uczelnię tylko wcześniej. Przez 12 lat Obama był wykładowcą w Law School na chicagowskim uniwersytecie. W październiku 1996 r. wstępuje do New Party, przybudówki  Democratic Socialists of America (członkiem tej partii był np. Noam Chomsky), która jest częścią Międzynarodówki Socjalistycznej. 

Zaskakujące są też koneksje rodzinne Michelle Obamy. Otóż Capers Funnye z Chicago, naczelny rabin czarnej hebrajskiej kongregacji etiopskiej Beth Shalom B’nai Zaken i Michelle są spokrewnieni. Matka rabina była siostrą dziadka Michelle…

Senator Obama

W tym samym roku Obama startuje i dostaje się do stanowego Senatu w Illinois.  Mówi się, że swoją karierę polityczną Obama zaczął  w 1995 r. w domu słynnego terrorysty i anarchisty Billa Ayersa („Fugitive Days”), który za młodych lat podkładał bomby (razem z żoną Bernadine Dohrn) z grupą Weather Underground, pod komendy policji, Pentagon i Kapitol walcząc z amerykańskim imperializmem i neokolonializmem, powodując swoimi akcjami wiele śmiertelnych ofiar.

W 2000 r.  Obama startuje w wyborach do Kongresu, jednak przegrywa.   W 2004 wygrywa wybory do Senatu USA (jednym z jego finansowych sponsorów był finansista i filantrop George Soros) i na konwencji Partii Demokratycznej wygłasza płomienne porywające przemówienie, którym wkracza na krajową scenę. Został zauważony… W 2008 r. grając z centrum, wygrywa wybory prezydenckie i zostaje 44 Prezydentem USA.  Zaczyna się proces obezwładniania supermocarstwa…

Padają zarzuty, że Obama jest skrytym muzułmaninem, jego ojciec był wychowany w tej wierze, to samo z ojczymem, on sam w Indonezji uczęszczał do madrasy.  Nie myślę, aby Obama był jakiejkolwiek wiary, raczej po matce jest ateistą, zresztą obaj ojciec i ojczym również zostali w podobnym stopniu ateistami, wierzącymi jedynie w  Johnnie Walkera…

Obama nie ma nic wspólnego z Afroamerykanami

W  Chicago nie chcąc mieszkać w biednej czarnej dzielnicy, w której pracował, dojeżdżał codziennie 90 minut do pracy.  Przypomnijmy, że Obama ma niewiele wspólnego z czarnymi obywatelami Ameryki.  Nie wywodzi się z niewolników, nigdy nie doznał segregacji rasowej, nigdy nie mieszkał w murzyńskim getcie.  Jego ojciec był wolnym człowiekiem z Kenii, który studiował na najlepszych amerykańskich uniwersytetach i wrócił do Afryki.

Obama wcale nie reprezentuje tradycji amerykańskiej zapoczątkowanej przez Ojców Założycieli (Washingtona, Jeffersona, Franklina), czy nawet Lincolna i czarnych Ojców Założycieli ruchu praw cywilnych jak F. Douglasa i później M. Lutra Kinga.  Czarny prezenter TV, Travis Smiley zarzucił Obamie, że ucieka od problemu rasy, jak czarnoskóry ucieka przed policjantem.  Wydaje się, że Obama korzysta z innego dziedzictwa, z dziedzictwa idei i kompasu ideologicznego swojego afrykańskiego ojca.

Według teorii anty kolonialistów Europa i Ameryka, cały zachodni świat jest bogaty wcale nie swoją pracą i wynalazczością kolejnych pokoleń, ale  łupami Afryki i całego trzeciego świata.  Zachodnie najazdy i okupacje nie przyniosły cywilizacji, przemysłu, podwyższając poziom wykształcenia tubylców, ale niosły wyzysk, okrucieństwo, eksploatację zasobów ludzkich i naturalnych.  Uzyskanie niepodległości przez kraje trzeciego świata niczego nie zmieniło, teraz mamy do czynienia z neokolonializmem.  Wolny rynek jest tylko następnym sposobem wyzysku.  Jedynym lekarstwem na ten chorobliwy stan jest socjalizm. 

Trochę to niepojęte rozumowanie, bo siedząc w więzieniu w Kwidzynie w 1982 r. z metodologiem marksistowskim prof. Leszkiem Nowakiem z UM w Poznaniu słyszałem, że Marks wcale nie był przeciwko kolonializmowi, dlatego właśnie, że przyspieszał on rozwój tamtejszych środków produkcji i możliwości proletariackiej rewolucji…

Zmęczonym wojnami i kryzysem Amerykanom, Barack H. Obama zaprezentował się, jako gołąbek pokoju, post-ideologiczny zbawca z politycznego centrum, przynoszący przejrzystość w dotąd brudnej polityce,  wielokulturowy, ultra nowoczesny lider z nowym rozumieniem potrzeb zagubionego amerykańskiego społeczeństwa  wchodzącego w XXI wiek.

 Jak na ironię  po 6 latach ludzie mogą zapomnieć o przejrzystości w jego polityce. Obama jest ambitnym, tajemniczym prezydentem rządzącym dekretami (ponad 900), mianującym na lewo i prawo „carów”, kierujących licznymi sferami życia i działalności obywateli.  Pomniejszającym znaczenie Kongresu, liderem z ekstremalnie lewej strony, niezainteresowanym dialogiem z opozycją, a jego intelektualne i polityczne korzenie pochodzą z trzeciego świata z połowy XX wieku. Po jego 8 latach urzędowania Ameryka będzie nie do poznania.  Co prawda tym razem nie może już płynąć na obiecywaniu nadziei na zmianę, tym razem poważna część amerykańskich wyborców wie, na co go naprawdę stać…

Według krytyków jego pragnieniem i zadaniem jest przebudowa i osłabienie chwiejącego się ekonomicznie supermocarstwa, przez jego dramatyczne zadłużenie i przez osłabienie jego sił zbrojnych. Przez oddanie zarządzania kapitałem zsocjalizowanym związkom zawodowym i kooperatywom, sprzyjanie powstania wielobiegunowego świata, stopniowy transfer dobrobytu zachodu do krajów III świata i zniszczenie wielorakich różnic w rozwoju i poziomie życia między narodami na świecie. Mówiąc o antykolonializmie  można powiedzieć, że jest to złożony strategicznie program masowych reparacji, odszkodowań.   Jak widać w pewnym sensie jest mu nawet po drodze z globalistami, choć nie do końca.

Chciałbym dodać, że Obama jest jednym z najbardziej tajemniczych prezydentów, zimną osobowością i ambicją  przypominający może tylko mniej zręcznego i tępionego przez media Nixona. Bardzo nieładne światło rzuca na niego jego stosunek do własnej rodziny, o której ładnie pisząc w pierwszej swojej autobiografii zarobił grube miliony.  Odmawia pomocy kuzynom i przyrodniemu rodzeństwu jakiejkolwiek pomocy (czuję wasz ból, ale chcę pozostać milionerem). 70–cio letnia Auma, siostra jego ojca, aby zarobić na życie  sprzedaje na ulicy węgiel drzewny, jego najmłodszy przyrodni brat George Obama, mieszkał w szopie slumsów w Nairobi, ect.  Lubi za to wydawać pieniądze innych… Typowy socjalista.

Marzenie Obamy – koszmar Ameryki?

Nie zapominajmy, że historia Baracka Husseina Obamy, porzuconego przez uganiających się za realizacją swoich marzeń ambitnych rodziców była możliwa tylko w takim kraju jak Ameryka, jednak realizacja planów i marzeń Obamy, dla Amerykanów, może oznaczać tylko koszmar…

Oto jak wygląda odgrzewany antykolonialny socjalizm Baracka Husseina Obamy. Trwa przyspieszony proces zadłużania Państwa połączony z polityką drukowania pieniędzy bez pokrycia. Trwa kurs mnożenia obostrzeń i regulacji utrudniających funkcjonowanie biznesom i niszczenia niezależnej klasy średniej. Towarzyszy temu inspirowanie ubogiej ludności Meksyku i krajów latynoskich do nielegalnego przekraczania niezabezpieczonej granicy państwowej w celu uzyskania sowitej pomocy od agencji rządowych USA.

Trwa wielka ofensywa rozmontowywania tradycyjnego modelu rodziny i kultury, promowania wszelkiej maści mniejszości kosztem praw większości. Ma miejsce czystka w wojsku i otwarte wprowadzanie do tego środowiska opartego na dyscyplinie, gejów i kobiet. Trudno nie zauważyć, że to atomizowanie społeczeństwa, przy jednoczesnym budowanie potęgi silnego i opiekuńczego państwa powoduje nieodwracalne zmiany w zakresie tradycyjnej amerykańskiej wolności i autonomii jednostki i demontaż jej konstytucyjnych praw i obowiązków. Nawet na podstawie reformy służby zdrowia staje się coraz bardziej widoczne, że rząd przyjął koncepcję zarządzania poprzez tworzenie i zarządzanie sytuacjami kryzysowymi…

Jednocześnie ulega erozji tradycyjny podział na polu polityki wewnętrznej, gdzie zawsze ścierały się interesy Partii Demokratycznej i Partii Republikańskiej. Dziś w polityce amerykańskiej mamy nową jakość (jedność interesów elit), sytuację przypominającą dwie drużyny sportowe w jednej szkole, każda z nich polegająca na swoich zwolennikach-kibicach. Jednak dyrektor szkoły jest jeden i to jest jego gra. Czas pokaże, czy entuzjastyczni polityczni kibole odkryją prawdziwy sens organizowanych dla nich igrzysk…

Jacek K. Matysiak

Stopklatka z nagrania opublikowanego przez Pentagon.

Stopklatka z nagrania opublikowanego przez Pentagon.

Kończąc swoją kadencję Donald Trump, w ustawie o dodatkowych środkach na walkę z covid, zobowiązał wszystkie agencje wywiadowcze w USA, by opublikowały raporty o swoim zainteresowaniu UFO, czyli niezidentyfikowanymi obiektami latającymi, które według wielu są statkami obcych.

Zobacz także: Koniec z teleporadami w przychodniach? Niedzielski: Nie przedłużę umów

Raport wywiadu USA potwierdza istnienie UFO

Na stronach internetowych rządu USA ukazał się jeden z takich raportów opublikowany przez Biuro Dyrektora Wywiadu Krajowego (ODNI). Tytuł raportu brzmi „Ocena wstępna: niezidentyfikowane zjawiska lotnicze”. Raport pochodzi z 25 czerwca 2021 r.

Raport powstał w porozumieniu z Sekretarzem Obrony (SECDEF) i przedstawia „ocenę wywiadowczą zagrożenia stwarzanego przez niezidentyfikowane zjawiska lotnicze (UAP) oraz postęp, jaki poczyniła Grupa Zadaniowa ds. Niezidentyfikowanych Zjawisk Powietrznych Departamentu Obrony (UAPTF) w zrozumieniu tego zagrożenia. Raport zawiera przegląd wyzwań związanych z charakterystyką potencjalnego zagrożenia stwarzanego przez UAP, zapewniając jednocześnie środki do opracowania odpowiednich procesów, polityk, technologii i szkoleń dla wojska USA i innego personelu rządu USA (USG), jeśli napotkają UAP, aby zwiększyć zdolność Wspólnoty Wywiadowczej (IC) do zrozumienia zagrożenia”.

W raporcie opisane są incydenty mające „miejsce od listopada 2004 r. do marca 2021 r. Dane są nadal gromadzone i analizowane”. Przedstawiono raporty z tego okresu, bo pochodzą one z okresu, gdy wprowadzone miały być nowe lepsze zasady raportowania o incydentach. Według wywiadu USA „ograniczona ilość wysokiej jakości raportów dotyczących niezidentyfikowanych zjawisk lotniczych (UAP) utrudnia wyciągnięcie jednoznacznych wniosków na temat charakteru lub intencji UAP”.

Udokumentowane obserwacje UFO dokonane przez wojska USA

Zdaniem wywiadu USA „większość zgłoszonych UAP prawdopodobnie reprezentuje obiekty fizyczne, biorąc pod uwagę, że większość UAP została zarejestrowana przez wiele czujników, w tym radar, podczerwień, elektrooptyczne, poszukiwacze broni i obserwacje wizualne. W ograniczonej liczbie incydentów UAP podobno wykazywał niezwykłą charakterystykę lotu”.

W opinii wywiadu USA „istnieje wiele rodzajów UAP” i „wyraźnie stanowią problem z bezpieczeństwem lotów i mogą stanowić wyzwanie dla bezpieczeństwa narodowego USA”. Wywiad USA uważa, że UFO stanowią dowód, że „potencjalny przeciwnik opracował przełomową lub destrukcyjną technologię”.

Wywiad zwrócił uwagę na potrzebę zwiększenia środków na badanie fenomenu UFO i wprowadzenia dla wszystkich służb i armii jednego standardu raportowania o incydentach. Wywiad USA potwierdził to, że Zespołu Zadaniowy ds. Niezidentyfikowanych Zjawisk Powietrznych Departamentu Obrony USA (UAPTF) zna bardzo wiele doniesień o UFO, które nie są ujęte w formalnych raportach.

80 udokumentowanych obserwacji UFO w ostaniach latach

Zespołu Zadaniowy ds. Niezidentyfikowanych Zjawisk Powietrznych Departamentu Obrony USA swój raport o UFO oparł na raportach „lotników wojskowych i” z danych pochodzących z systemów wojskowych. Wśród raportów wojskowych tylko jeden okazał się obserwacją balonu, a 80 obserwacji było opartych na wielu systemach identyfikacji i miało miejsce w czasie misji bojowych lub szkoleniowych. Wielu wojskowych wstydziło się składać raporty o obserwacji i nie zachowały się zapisy odczytów systemów, bo takie dane nie są zbierane.

Zdaniem wywiadu USA „ryzyko utraty reputacji może uciszyć wielu obserwatorów, komplikując naukowe poszukiwania. Czujniki zamontowane na amerykańskich platformach wojskowych są zazwyczaj projektowane do wykonywania określonych misji. W rezultacie czujniki te nie nadają się na ogół do identyfikacji UAP. […] Czujniki optyczne mają tę zaletę, że zapewniają pewien wgląd we względny rozmiar, kształt i strukturę. Czujniki o częstotliwości radiowej zapewniają dokładniejsze informacje o prędkości i zasięgu”.

Według wywiadu USA zaobserwowane przez wojsko obiekty miały różne kształty i „tendencję do skupiania się wokół amerykańskich poligonów szkoleniowych i testowych” – choć może być tak, że obserwacje są częstsze na terenach wojskowych, bo tam jest non stop monitoring, i UFO obecne równie często w innych miejscach są niezauważalne, bo nikt tych miejsc nie monitoruje.

Z raportu wywiadu USA można się dowiedzieć, że „w 18 incydentach, opisanych w 21 raportach, obserwatorzy zgłosili nietypowe wzorce ruchu UAP lub charakterystykę lotu. Niektóre UAP wydawały się pozostawać nieruchome podczas wiatru w powietrzu, poruszały się pod wiatr, gwałtownie manewrowały lub poruszały się ze znaczną prędkością, bez dostrzegalnych środków napędu. W niewielkiej liczbie przypadków systemy samolotów wojskowych przetwarzały energię o częstotliwości radiowej (RF) związaną z obserwacjami UAP. UAPTF przechowuje niewielką ilość danych, które wydają się wskazywać, że UAP wykazuje przyspieszenie lub stopień zarządzania podpisami”. Wywiad USA stwierdził, że istnieje wiele różnych rodzajów UFO.

Błędnie za UFO mogą być brane obiekty takie jak „ptaki, balony, rekreacyjne bezzałogowe statki powietrzne (UAV) lub szczątki unoszące się w powietrzu, takie jak plastikowe torby […]. Naturalne zjawiska atmosferyczne: […] kryształki lodu, wilgoć i wahania temperatury, które mogą być rejestrowane w niektórych systemach podczerwieni i radarów. […] Niektóre obserwacje UAP można przypisać […] programom podmiotów amerykańskich”, zagranicznych, państwowych lub prywatnych.

Zdaniem wywiadu USA niektóre UFO stanowią zagrożenie w ruchu lotniczym i zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego

Zdaniem wywiadu USA niektóre UFO stanowią zagrożenie w ruchu lotniczym i zagrożenie dla bezpieczeństwa narodowego. O tym, że UFO nie pochodzą z ziemi, może świadczyć stwierdzenie z raportu wywiadu USA, że wywiadowi amerykańskiemu „obecnie brakuje […] danych wskazujących na to, że jakiekolwiek UAP są częścią zagranicznego programu zbierania lub wskazujących na znaczny postęp technologiczny ze strony potencjalnego przeciwnika”.

Według raportu „większość danych dotyczących o UAP pochodzi z raportów Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych, ale trwają starania, aby ujednolicić raportowanie incydentów w amerykańskich służbach wojskowych i innych agencjach rządowych, aby zapewnić, że wszystkie istotne dane są gromadzone w odniesieniu do poszczególnych incydentów […]. UAPTF pracuje obecnie nad pozyskiwaniem dodatkowych raportów, w tym z Sił Powietrznych” i cywilnej agencji lotnictwa FAA. FAA zazwyczaj pozyskuje te dane, gdy piloci i inni użytkownicy przestrzeni powietrznej zgłaszają niezwykłe lub nieoczekiwane zdarzenia do Organizacji Ruchu Lotniczego FAA. Ponadto FAA stale monitoruje swoje systemy pod kątem anomalii”. W poszukiwaniu anomalii wykrywanych przez radary mają pomóc specjalne algorytmy.

Raport o UFO zapowiadał były szef wywiadu USA

O tym, że władze amerykańskie będą ujawniały tajemnice związane z UFO pisałem na portalu Fronda. Informowałem, że według amerykańskiej strony biznesowej businessinsider.com (według artykułu „A former intelligence official says an upcoming government report will detail ‘difficult to explain’ UFO sightings” autorstwa Yeleny Dzhanovej) były dyrektor amerykańskiego wywiadu (National Intelligence) John Ratcliffe w telewizyjnym wywiadzie dla Fox News stwierdził, że amerykański „rząd przygotowuje się do opublikowania raportu o UFO. Raport będzie szczegółowo opisywał obserwacje UFO”. Zdaniem byłego szefa amerykańskiego wywiadu „wiele z tych obserwacji jest trudnych do wyjaśnienia”.

Na antenie Fox News były szef amerykańskiego wywiadu wyjawił, że „jest o wiele więcej obserwacji niż” władze amerykańskie do tej pory ujawniły. Opisywane w raporcie rządowym obserwacje UFO to obiekty, które zdaniem byłego szefa amerykańskiego wywiadu „widzieli piloci Marynarki Wojennej lub Sił Powietrznych, lub zostały uchwycone przez obrazy satelitarne”.

Jak informował były szef amerykańskiego wywiadu, UFO obserwowane przez amerykańskich żołnierzy wykonywały „manewry »które są trudne do odtworzenia« bo ludzie nie dysponują odpowiednią technologią – w tym np. »podróżowanie z prędkością przekraczającą barierę dźwięku bez bumu dźwiękowego«.

Miesiąc przed wywiadem byłego szefa amerykańskiego wywiadu dowództwo amerykańskiej armii „Pentagon opublikowało trzy nagrania wideo przedstawiające” UFO. „Filmy nagrane kamerami samolotów Marynarki Wojennej z systemami celowniczymi na podczerwień pokazują czarne kształty unoszące się i czasami przyspieszające z niesamowitą prędkością pod wiatr, gdy obserwują zdezorientowani piloci”.

Jak informował businessinsider.com „były senator Harry Reid, który przeznaczył 22 miliony dolarów na rządowe dochodzenie w sprawie UFO, stwierdził w tweecie, że publikacja tych filmów przez Pentagon” to czubek góry lodowej „tego, co rząd ma w aktach”.

Publikacja raportu o UFO to inicjatywa Trumpa

Według australijskiej strony „7news.com.au” (artykuł „Former Director of National Intelligence John Ratcliffe reveals details of the Pentagon’s upcoming UFO report” Gudsa Bruno) zapisy zobowiązujące władze USA do ujawnienia tajemnic dotyczących UFO wymusiła podpisana w grudniu 2020 roku przez prezydenta Donalda Trumpa ustawa o funduszach na walkę z covid. Ustawa ta dała 180 dni amerykańskim agencjom wywiadowczym na ujawnienie swoich tajemnic o UFO.

Raport władz amerykańskich zgodnie z ustawą „musi zawierać szczegółowe analizy danych UFO i informacji wywiadowczych zebranych przez Biuro Wywiadu Marynarki Wojennej, grupę zadaniową ds. Niezidentyfikowanych zjawisk powietrznych i FBI, zgodnie z dyrektywą senackiej komisji wywiadowczej”.

Raport amerykańskich władz o UFO ma „szczegółowo opisać między agencyjny proces zapewniający terminowe gromadzenie danych i scentralizowaną analizę wszystkich niezidentyfikowanych zjawisk lotniczych zgłaszanych rządowi federalnemu oraz wyznaczyć urzędnika odpowiedzialnego za ten proces”.

Raport o UFO przygotowany przez amerykańskie władze ma „zidentyfikować wszelkie potencjalne zagrożenia bezpieczeństwa narodowego stwarzane przez UFO i ocenić, czy któryś z przeciwników narodu może stać za taką działalnością, powiedział komitet”.

Według byłego szefa izraelskiego programu kosmicznego kosmici istnieją

Nie tylko władze USA ujawniają swoje tajemnice związane z UFO. Przed sprawą z raportem władz amerykańskich opisałem na portalu Prawy informację zamieszczoną na portalu Polsat News w artykule „Były szef izraelskiego programu kosmicznego: kosmici istnieją. USA i Izrael mają z nimi kontakt”. Według tej stacji „były szef izraelskiego programu bezpieczeństwa kosmicznego Haim Eshed wyznał w jednym z wywiadów, że kosmici istnieją i od dawna mają kontakt z ludźmi. Według niego obce cywilizacje regularnie odwiedzają Ziemię, aby przeprowadzać eksperymenty. O istnieniu kosmitów mają wiedzieć rządy USA i Izraela, jednak nie ujawniają tego faktu, bo ludzkość nie jest jeszcze gotowa na tego typu rewelacje”.

Według Polsat News „emerytowany generał, profesor Haim Eshed przedstawił swoje rewelacje w rozmowie z dziennikarzami “Jedi’ot Acharonot”. Według naukowca, który przez 30 lat był szefem izraelskiego programu bezpieczeństwa kosmicznego, o istnieniu obcych cywilizacji, zrzeszonych w “Galaktycznej Federacji”, wiedzą rządy USA i Izraela”.

Zobacz także: Polski Żyd i lewak odpowiada ambasadzie Izraela: “Chyba was poje*ało”

Zdaniem żydowskiego generała „istnieje porozumienie między rządem USA a kosmitami. Podpisali z nami umowę na przeprowadzanie tutaj eksperymentów. Oni prowadzą dużo badań i próbują zrozumieć, na czym polega struktura wszechświata. Chcą, żebyśmy im w tym pomogli”.

Żydowski generał głosi też, według Polsat News, że „na Marsie istnieje tajna, podziemna baza, w której prowadzone są badania kosmosu. Mają w niej pracować zarówno Amerykanie, jak i kosmici. Według niego dowodem potwierdzającym ten fakt jest utworzenie w grudniu 2019 roku Amerykańskich Sił Kosmicznych.”

Oczywiście szokujące wypowiedzi izraelskiego generała są jego prywatnymi wypowiedziami, ale raporty publikowane przez władze amerykańskie to już oficjalne stanowiska globalnego mocarstwa potwierdzające, że UFO istnieje (choć niewypowiadające się w kwestii natury takich zjawisk).

Jan Bodakowski

Ebrahim Raisi / fot. wikimedia commons

Islamska Republika Iranu jest państwem bardzo specyficznym, hybrydą teokracji i demokracji. Na jej czele stoi Najwyższy Przywódca, wybierany dożywotnio przez Zgromadzenie Ekspertów. 88 członków Zgromadzenia Ekspertów musi być duchownymi o odpowiednim poziomie znajomości prawa religijnego. Wybierani są w wyborach powszechnych na 8-letnie kadencje. Do tej pory wybory Najwyższego Przywódcy odbyły się tylko raz – w 1989 zmarłego przywódcę Rewolucji Islamskiej i twórcę państwa ajatollaha Ruhollaha Chomeiniego zastąpił Ali Chamenei, urzędujący po dziś dzień.

Czytaj także: Biskupi wreszcie mają dość. Biden bez Komunii Świętej?

Wpływ Rady Strażników

Najwyższy Przywódca nadzoruje całość państwa, którym na co dzień administrować ma rząd, na czele z wybieranym w wyborach powszechnych prezydentem. W wyborach powszechnych wybierany jest także jednoizbowy parlament. Wszystkie ustawy musi jednak zatwierdzić składająca się z 12 duchownych Rada Strażników, która sprawdza zgodność danego prawa z konstytucją i Koranem. Ta sama Rada Strażników musi również zatwierdzić wszystkich kandydatów startujących w wyborach, którzy muszą być zwolennikami istniejącego ustroju.

Od lat Rada coraz bardziej poszerza swoje wymagania. W tym roku przed wyborami prezydenckimi ogłosiła, że wszyscy muszą mieć między 40 a 70 lat, ukończone studia magisterskie, 4 lata w zarządzaniu na wysokim poziomie, a także bycie w przeszłości ministrem, burmistrzem dużego miasta, szefem dużej instytucji publicznej lub generałem. Teoretycznie można to uznać za element merytokracji – nie można awansować na stanowisko szefa rządu bez politycznego doświadczenia. W praktyce Rada wykorzystała jednak swoją pozycję do ustawienia wyborów pod Ebrahima Raisiego. Zabroniono bowiem startu innym czołowym politykom, którzy mogli zagrozić Raisiemu, takim jak szef parlamentu w latach 2008-20 Ali Laridżani czy urzędujący jeszcze wiceprezydent Dżahangiri. Odrzucono również byłego (2005-13) prezydenta Mahmuda Ahmadineżada. To jednak nie było zaskoczenie – Ahmadineżad jest już w otwartej opozycji wobec systemu, dryfując w stronę świeckiego, ludowo-populistycznego nacjonalizmu. Jego najbliższy współpracownik Maszai siedzi w więzieniu i Ahmadineżad też może tam trafić.

Raisi nowym Przywódcą?

Dlaczego system podważa swoją własną wiarygodność, eliminując z wyborów polityków, których nie można nazwać niekompetentnymi czy niewiernymi zasadom Islamskiej Republiki, skoro sprawują w niej wysokie stanowiska? Ponieważ Raisi musiał wygrać, by mieć pewną pozycję jako prawdopodobnie naznaczony na kolejnego Najwyższego Przywódcę.
60-letni Raisi stosuje retorykę podobną co Zbigniew Ziobro w Polsce. Jako szef sądownictwa (od 2019) stara się budować popularność na hasłach walki z nadużyciami i korupcją w wymiarze sprawiedliwości. Jedną z jego pierwszych decyzji na urzędzie był nakaz publikacji szczegółowych oświadczeń majątkowych wszystkich sędziów. O nadużywających władzy sędziach mówił: “Ci osobnicy powinni wiedzieć, że nadszedł koniec ich żyć, ta powaga i zdecydowanie nie są pojedynczym działaniem, ale będą przychodzić falami, które zniszczą całość korupcji”.

Raisi był kandydatem pryncypialistów (obozu “twardych”, bardziej antyzachodnich) w 2017 przeciwko odchodzącemu prezydentowi Rouhaniemu, ale wyraźnie przegrał (38%:57%). Zanim Chamenei powierzył mu ważne stanowisko szefa sądownictwa – wcześniej w latach 2014-16 był prokuratorem generalnym. Szybko po nominacji na szefa sądownictwa Raisi kazał właśnie za korupcję aresztować zastępcę swojego poprzednika Sadegha Laridżaniego, Akbara Tabariego. Laridżani, brat ww. Alego, obecnie szef innej ważnej instytucji, był wcześniej wymieniany jako jeden z konkurentów Raisiego w walce o następstwo po Chameneim.

Brutalna przeszłość

Za Raisim ciągnie się udział jako młodego (28-letniego) prokuratora w masowych, brutalnych egzekucjach kilku tysięcy więźniów, członków Organizacji Mudżahedinów Ludowych (MEK) w 1988, zarządzonych pod sam koniec życia przez ajatollaha Chomeiniego. Rouhani wyciągał mu to w kampanii w 2017. Mudżahedini Ludowi to łącząca marksizm i islam organizacja zbrojna, która brała udział w walce przeciw szachowi i w rewolucji w 1979. Następnie doszło do konfliktu między nimi a Chomeinim.

Mudżahedini byli przeciwni opieraniu prawa na szariacie, chcieli rewolucyjnego, zmodernizowanego islamu, inspirowali się maoizmem. W 1981 przeprowadzili zamach, w którym zginęli naraz prezydent i premier Islamskiej Republiki. Potem walczyli po stronie Saddama Husajna w wojnie iracko-irańskiej – więźniowie byli pojmani w jej trakcie, uważani więc nie tylko za wrogów, ale i za zdrajców. Chomeini kazał ich zabić, choć było już blisko rozejmu i powrotu do status quo ante po 8 morderczych latach. Obecnie – choć wyrośli na hasłach imperializmu i ideowego sprzeciwu wobec Zachodu – MEK współpracuje z Saudami, Izraelem i USA (które skreśliło ich z listy organizacji terrorystycznych w 2012), stale uważając obalenie Islamskiej Republiki za swój najważniejszy cel. A w latach 70. MEK wysadzało siedziby amerykańskich firm i zabijało Amerykanów.

Uczestnictwo w mordach pozwoliło Raisiemu pokazać się jako człowiek lojalny i bezwzględny. Dzięki temu dziś został prezydentem. Chamenei w 1989 właśnie z tego stanowiska przeskoczył na pozycję Najwyższego Przywódcy. Pozycję Raisiego wzmacnia też fakt, że w 2019 został wiceszefem Zgromadzenia Ekspertów, które wybierze następcę Chameneiego. Warto więc oswajać się z tym nazwiskiem i przygotować na to, że Iran będzie stawał się państwem jeszcze mniej demokratycznym i jeszcze mniej otwartym na rozmowy z Zachodem. Te ostatnie będą pewnie kontynuowane przez Raisiego, ale Irańczycy wzmocnili już swoją pozycję podpisanym kilka miesięcy temu na 25 lat strategicznym porozumieniem z Chinami.

zerwanie stosunków

  • Tarnów decyzję o zawieszeniu współpracy z ukraińskim miastem podjął podczas posiedzenia Rady Miasta w tym tygodniu.
  • Roman Szuchewycz był głównodowodzącym tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnym za ludobójstwo Polaków w Małopolsce Wschodniej.
  • Decyzję o przyznaniu jego imienia stadionowi miejskiemu w Tarnopolu już w marcu potępili m.in. ambasadorowie Polski i Izraela.
  • Zobacz także: Polski Żyd i lewak odpowiada ambasadzie Izraela: “Chyba was poje*ało”

Władze Tarnopola nazwały miejski stadion imieniem ukraińskiego zbrodniarza i ludobójcy Romana Szuchewycza. Decyzję już w marcu potępili m.in. ambasadorowie Polski i Izraela. Tarnów jest kolejnym polskim miastem, które zawiesza współpracę z tym ukraińskim.

Roman Szuchewycz był głównodowodzącym tzw. Ukraińskiej Powstańczej Armii, odpowiedzialnym za ludobójstwo Polaków w Małopolsce Wschodniej. Kolaborował także z Niemcami. W 1941 roku był oficerem podporządkowanego Abwehrze batalionu Nachtigall, a w 1942 roku w szeregach niemieckiej policji pacyfikował wioski na Białorusi. Zotał zabity przez żołnierzy sowieckich.

W związku z decyzją władz Tarnopola, swoją wizytę w tym mieście odwołał polski ambasador Bartosz Cichocki. Wystosował także list do miast partnerskich Tarnopola w Polsce. Działania władz ukraińskiego miasta zdecydowanie potępił również ambasador Izraela na Ukrainie Joel Lion. Z kolei poseł Ruchu Narodowego Krystian Kamiński wystosował w tej sprawie interwencję poselską.

Zobacz także: Zamość zawiesza stosunki z Tarnopolem. Poszło o ukraińskiego zbrodniarza

Gdy dowiedziałem się, że kolejny raz na Ukrainie fetowani są zbrodniarze z szowinistycznej OUN-UPA odpowiedzialni za śmierć tysięcy Polaków na Kresach, interweniowałem u wszystkich polskich miast, które miały podpisane partnerstwa z Tarnopolem. To właśnie w tym ukraińskim mieście lokalni politycy zadecydowali, aby nazwać obiekt sportowy imieniem Romana Szuchewycza – ludobójcy wołyńskiego

– podkreślił poseł Kamiński.
Odpowiedź na pytanie o nieprawidłowości, jeśli chodzi o testy na COVID-19.

Odpowiedź na pytanie o nieprawidłowości, jeśli chodzi o testy na COVID-19. / Fot. Pixabay/Twitter

NIZP-PZH poinformował, że przez rok (od kwietnia 2020 roku do końca marca roku obecnego) poddano weryfikacji 286 laboratoriów. Łącznie zbadano 5629 próbek. 1933 z nich dało wynik dodatni na obecność koronawirusa. Natomiast 3696 – ujemny. Niektóre przebadane testy na obecność COVID-19 zostały podważone, z uwagi na wykryte nieprawidłowości.

Nieprawidłowości wykryto w przypadku 100 próbek dodatnich, co dało odsetek 5,2% wszystkich przebadanych testów. Z kolei wśród próbek z wynikiem ujemnym niezgodności wykryto w 78 (2,1%).

Spośród 286 poddanych weryfikacji laboratoriów, 11 nie zakończyło procesu weryfikacji. Jak poinformował NIZP-PZH, pozostałe 275 laboratoriów ukończyło ten proces. Przedstawione dane to stan na dzień 15 czerwca tego roku. Jednocześnie NIZP-PZH poinformował, że nie ma możliwości podania przyczyn, przez które część laboratoriów nie ukończyło procesu weryfikacji. Instytucja wskazała, że nie jest podmiotem uprawionym do przeprowadzenia kontroli w tym zakresie. Dodatkowo Instytut zapowiedział przekazanie ministerstwu zdrowia listy tych laboratoriów, wraz z opracowanym raportem.

Zobacz także: Ostra odpowiedź na oświadczenie Izraela. Bąkiewicz: “Tu jest Polska i nie zrobicie z nas drugich Palestyńczyków”

W imieniu Grupy C19, z zapytaniem do NIZP-PZH o nieprawidłowości, jeżeli chodzi o testy na obecność COVID-19, zwrócili się: prof. Mirosław Piotrowski, dr Zbigniew Hałat, adw. Marek Czarnecki i przedsiębiorca Leszek Szymański. Pierwszy z nich opublikował odpowiedź za pośrednictwem mediów społecznościowych.

Wpis Janusza Korwin-Mikke.

Wpis Janusza Korwin-Mikke. / Fot. Pixabay/Twitter

Po czwartkowym głosowaniu ws. Nowelizacji Kodeksu postępowania administracyjnego, część komentatorów krytykowała zachowanie posłów Konfederacji.

Dziś było głosowanie nad ustawą kończącą dziką reprywatyzację, blokującą zgłaszanie kolejnych roszczeń, w tym mienia bez spadkowego. Co zrobiła KONFEDERACJA, która na sztandarach miała 447? Albo wyciągnęli karty albo się wstrzymali

– napisał Maciej Stańczyk.

Ze zdziwieniem oglądam wyniki głosowania liberalnych posłów KONFEDERACJI. Pomóżcie mi zrozumieć: wczorajsza nowelizacja ustawy wprowadza 30-letnie przedawnienie roszczeń, czyli wyraźnie implikuje, że Żydzi mogą się bujać ze swoimi zapędami na polski majątek. Tak czy nie?

– stwierdził z kolei prezes Młodzieży Wszechpolskiej Ziemowit Przebitkowski.

“Ustawa ta to pułapka”

Do sprawy odnieśli się politycy Konfederacji, m.in. Janusz Korwin-Mikke czy Jakub Kulesza.

To oszustwo PiSu. Ta ustawa NIE zablokuje roszczeń z tytułu “447” natomiast utrudni reprywatyzację Polakom. Na posiedzeniu Koła zapadła decyzja “wstrzymujemy się; nie możemy głosować przeciw, bo ludzie nie zrozumieją”. Koledzy się przestraszyli bo, jak widać: nie rozumieją…

– wskazał Janusz Korwin-Mikke.

1. Prawdziwą ustawę #Stop447 ob. komitetu PiS zamroził w komisji.

2. Dzisiejsza ustawa w żaden sposób nie dotyczy bezprawnych roszczeń do mienia bezdziedzicznego.

3. Ustawa ta to pułapka – pretekst do wygaszania wszelkich roszczeń obywateli polskich związanych i z nacjonalizacją i z lockdowem

– napisał z kolei Jakub Kulesza.

W kolejnym wpisie Janusz Korwin-Mikke załączył tekst oświadczenia MSZ. W jednym z jego akapitów napisano:

Zmienione przepisy będą dotyczyły jedynie postępowań administracyjnych, w tym reprywatyzacyjnych. Nie będą miały one wpływu na postępowania cywilne, których celem jest uzyskanie odszkodowania za odebrane bezprawnie mienie.

Polityk Konfederacji skomentował te słowa.

Nie wierzyliście nam, że ta ustawa w niczym nie przeszkodzi zgłaszaniu bezzasadnych roszczeń żydowskich – natomiast przeszkodzi w odzyskiwaniu mienia przez prawowitych spadkobierców? To przeczytajcie.

– stwierdził, odnosząc się do oświadczenia MSZ.

Zobacz także: PILNE! Żydowskie roszczenia nadal aktualne. Ambasada Izraela wydała oświadczenie: “Polska wie co jest właściwym krokiem”

twitter.com, gov.pl

Wpisy poświęcone tematowi klimatu.

Wpisy poświęcone tematowi klimatu. / Fot. Pixabay/Twitter

  • Poseł Robert Winnicki wyraził zdziwienie, “jak ludzie mający więcej niż 30 lat mogą nie dostrzegać” zmian klimatycznych.
  • Globalne ocieplenie to fakt, a jego skutki przynoszą więcej strat niż korzyści – oświadczyła Młodzież Wszechpolska.
  • Oba wpisy stały się dla internautów pretekstem do ożywionej dyskusji na temat zmian klimatycznych.
  • Zobacz także: Nikt nie chce zasiadać w Trybunale Konstytucyjnym? Termin zgłoszeń upłynął w środę

Poseł Robert Winnicki postanowił odnieść się do kwestii zmian klimatycznych, w związku z przechodzącymi w tym tygodniu nawałnicami. Jego wpis wywołał gorącą dyskusję i spore zainteresowanie.

Pomijając kontekst przechodzących nawałnic: nie wiem jak ludzie mający więcej niż 30 lat mogą nie dostrzegać (pomijając dowody pomiarowe) czegoś, co widać gołym okiem: że rozkład temperatur, opadów i innych zjawisk atmosferycznych zmienił się zauważalnie tylko za naszego życia

– napisał prezes Ruchu Narodowego.

W odpowiedzi na jeden z komentarzy polityk rozwinął swoją myśl.

Po prostu nie rozumiem ludzi, którzy za punkt honoru przyjęli sobie negowanie zmiany klimatycznej. Dyskusja co do jej przyczyn oraz wniosków politycznych czy gospodarczych to inna sprawa, ale samo negowanie zachodzących zmian klimatu staje się coraz bardziej kontrfaktyczne

– stwierdził poseł Konfederacji.

Zobacz także: Czy Emmanuel Macron ma szansę na reelekcję w 2022? [NASZ WYWIAD]

Do wpisu Winnickiego postanowiła nawiązać Młodzież Wszechpolska. Na facebookowym profilu organizacji pojawiała się wypowiedź w podobnym duchu.

Mieszkańcy kilku czeskich miejscowości gołym okiem mogli zobaczyć, jak tornado zrównuje ich dobytek z ziemią. Trzy osoby zginęły, kilkaset zostało rannych.
I trzeba powiedzieć wprost: taka siła tornada to skutek zmian klimatycznych. W Polsce po deszczowym maju i śnieżnej zimie w niektórych miejscowościach ogłoszono niedobory wody.
Globalne ocieplenie to fakt, a jego skutki przynoszą więcej strat niż korzyści.

– stwierdzono, dołączając zdjęcie z wpisem posła Winnickiego.

Oba wpisy stały się dla internautów pretekstem do ożywionej dyskusji na temat zmian klimatycznych.

Twitter, Facebook

Okładka książek "Dalej jest noc".

Okładka książek "Dalej jest noc". / Tom I i II

Publikacje w duchu antypolskiej narracji ”historycznej” (wykorzystywane do uzasadniania dyskryminacji Polaków i wyzyskiwania naszego narodu) pojawiają się też i w naszym kraju, a co gorsza wydawane są po części za pieniądze podatników. Zapewne w najbliższym czasie kolejna publikacji krytyczna wobec Polski i Polaków ogłosi, że Niemcy w 1939 roku weszli do Polski, by ratować Żydów i homoseksualistów przed pogromami organizowanymi przez polskich antysemitów i Kościół katolicki.

”Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”” książka wydana przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów

Na łamach pisma IPN „Polish-Jewish Studies” (tom 1/2020) znajduje się z niezwykle interesujący artykuł Tomasza Domańskiego „Korekta obrazu? Refleksje źródłoznawcze wokół książki ”Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”” wydanej przez Centrum Badań nad Zagładą Żydów. Autorami tekstów zamieszczonych w tej książce są: Barbara Engelking, Tomasz Frydel, Jan Grabowski, Dariusz Libionka, Dagmara Swałtek-Niewińska, Karolina Panz, Alina Skibińska, Jean Charles Szurek i Anna Zapalec. Centrum Badań nad Zagładą Żydów to jednostka przy Instytucie Filozofii i Socjologii PAN. Książkę w części z pieniędzy podatników sfinansowało Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego – reszta środków pochodziła z zagranicy. Tezy publikacji „Dalej jest noc” zostały nagłośnione przez media lewicowe i pseudo liberalne.

Zdaniem Tomasza Domańskiego książka „Dalej jest noc” robi wrażenie naukowej, pomimo że: autorzy dobierali sobie przykłady, tak by pasowały do ich tezy, fałszywie przedstawiają okres II RP jako wprowadzenie do holocaustu, kreując nieprawdziwy związek między konfliktami ekonomicznymi między Polakami a Żydami przedwojennej Polsce a zbrodniami niemieckimi.

Polacy kreowani wbrew faktom na sprawców zagłady Żydów

Tomasz Domański zarzuca autorom „Dalej jest noc”, że fałszywie kreują niemieckie służby, do których przymusowo (w sytuacji karania śmiercią za uchylanie się) wcielano Polaków na służby polskie – Polską policję, Ochotnicze Straże Pożarne, administracje czy Baudienst im Generalgouvernement (Służbę Budowlaną w Generalnym Gubernatorstwie),

Historyk z IPN wskazuje w swoim artykule, że autorzy „Dalej jest noc” przywołują zeznania o rzekomych polskich pogromach podczas II wojny światowej składane przez funkcjonariuszy komunistycznego Urzędu Bezpieczeństwa, które nawet komunistyczne sądy musiały uznać za niewiarygodne, bo wewnętrznie sprzeczne.

Zdaniem Tomasza Domańskiego autorzy „Dalej niż noc” fałszywie opisują realia niemieckiej okupacji Polski, terroru niemieckiego wobec Polaków, ukrywają prawdę o ówczesnej sytuacji, choć korzystają ze źródeł, które te realia niemieckiej okupacji rzetelnie opisywały.

Historyk z IPN w swoim artykule wskazuje, że autorzy „Dalej niż noc” pisząc o patologiach wśród Polaków, przemilczeli, że patologie były też wśród Żydów – co kreuje w czytelnikach pracy „Dalej jest noc” fałszywe przeświadczenie, że patologie były tylko udziałem Polaków.

Zdaniem historyka z IPN autorzy „Dalej jest noc” przyjmują „tezę o polskim współsprawstwie zagłady, pokazywanym jako powszechne” (w wymiarze strukturalnym i indywidualnym). Zresztą jak przypomina historyk z IPN autorzy „Dalej jest noc” są w tej swojej antypolskiej postawie stali – redaktorka i autorka książki „Dalej jest noc” Barbara Engelking w swojej wcześniejszej książce „Jest taki piękny słoneczny dzień… Losy Żydów szukających ratunku na wsi polskiej 1942-1945” stwierdzić miała, że Polscy chłopi „byli wolontariuszami w dziele wymordowania Żydów”.

Źródłem antypolskich teorie akta stalinowskich procesów i zeznania wymuszone torturami

Według Tomasza Domańskiego autorzy książki „Dalej jest noc” bezkrytycznie powtarzali wszelkie antypolskie oskarżenia z akt stalinowskich procesów (sierpniówek – opartych na dekrecie PKWN z 31 sierpnia 1944), nawet gdy wyroki stalinowskich sądów uznawały te oskarżenia za niewiarygodne.

W opinii Tomasza Domańskiego autorzy „Dalej jest noc”, by udowodnić swoją tezę o odpowiedzialności Polaków za holocaust, dokonują „nieuprawnionych uogólnień, błędnych interpretacji i […] celowych zniekształceń treści oraz usuwania konkretnych zapisów z wykorzystanych dokumentów […] działania takie prowadzą do zniekształcenia opisywanej rzeczywistości”. Historyk z IPN uważa, że autorzy „Dalej jest noc” nie ukrywają, że interesuje ich „jednostronny opis, który może prowadzić […] do fałszywych wniosków”.

Zdaniem historyka z IPN brak jakichkolwiek dowodów na poparcie oskarżeń wobec Polaków nie jest problemem dla autorów „Dalej jest noc”. Według historyka z IPN autorzy „Dalej jest noc” fałszują przytaczane źródła – kiedy w źródłach jest mowa o Niemcach, to w „Dalej jest noc” wydarzenie jest tak przedstawione, jakby chodziło o Polaków. Dodatkowo autorzy „Dalej jest noc” mają w swojej książce opisywać polskich gapiów, choć w źródłach nie ma o nich mowy albo rzekomo opierając się na aktach procesów, zarzucają Polakom udział w zbrodniach, choć z akt wynika, że zbrodnie dokonywane były przez Niemców.

Rzekomy antysemityzm Polaków

Z artykułu w „Polish-Jewish Studies” można się dowiedzieć, że autorzy „Dalej jest noc” na łamach swojej pracy stwierdzili, że choć Polacy popierali walkę zbrojną z Niemcami, to byli przeciwni pomocy Żydom i non stop donosili Niemcom o ukrywających się Żydach.

Autorzy „Dalej jest noc” mają też, jak wynika z artykułu w czasopiśmie IPN, tak konstruować swoje opisy, by cierpienia Polaków przedstawiać jako cierpienia Żydów. Zdaniem historyka z IPN autorzy „Dalej jest noc” „kreują wrażenie […] przepaści pomiędzy losem Żydów i Polaków poprzez pozycjonowanie” Polaków, w roli obserwatorów, których nędza nie dotyczy.

Fałszowanie ma też dotyczyć kwestii pomocy Polaków dla Żydów. Z artykułu w „Polish-Jewish Studies” można się dowiedzieć, że autorzy „Dalej jest noc” uważają, że forma przemocy wobec żydowskich uciekinierów z getta było nadawanie im aryjskiej tożsamości, oraz przemilczają te części relacji Żydów, które opisują powszechną i masową pomoc polskich chłopów dla Żydów. Autorzy „Dalej jest noc” mieli też usuwać fragmenty relacji okazujących kontekst wydarzeń, by stworzyć fałszywą wizję relacji Polaków i Żydów, w której to Żydzi byli ofiarami Polaków.

Podsumowując, historyk z IPN uznał, że autorzy „Dalej jest noc” mają nierzetelne podejście do źródeł, luźny stosunek do faktów, skupili się na kreowaniu skrajnie negatywnego wizerunku Polaków, pomniejszaniu odpowiedzialności Niemców za zbrodnie nazistowskie, jednostronnie przedstawiają wydarzenia tylko z żydowskiej perspektywy, pomijają kontekst wydarzeń i wpływ Niemców na nie, manipulują relacjami (w tym i żydowskimi), stworzyli obraz rzeczywistości okupacji niemieckiej daleki od realiów. Zdaniem historyka z IPN praca „Dalej jest noc” zawiera dużą „ilość manipulacji, zniekształceń, błędnych interpretacji”.

Jan Bodakowski

India Kot oraz Mariya Loyik komentują sytuację we Francji

India Kot oraz Mariya Loyik komentują sytuację we Francji / Fot. You Tube/ Media Narodowe

  • Uczestnicy programu oceniali nastroje społeczne we Francji oraz szanse Emmanuela Macrona na ponowny wybór na stanowisko prezydenta Francji w 2022.
  • Zdaniem Indii Kot wybór Macrona jest bardzo prawdopodobny, ponieważ Francuzi będą chcieli głosować na tzw. “mniejsze zło”. Zdaniem Loyik wybór Macrona, pomimo nieprzychylnych opinii społecznych na jego temat również jest możliwy. Argumentuje to rozbiciem elektoratu prawicowego we Francji po potencjalnym starcie w wyborach skrajnie prawicowego Erica Zemmoura.
  • Goście Hernika skomentowali także kształt stosunków pomiędzy Francją, a Wielką Brytanią po spotkaniu liderów tych państw na szczycie G7 w Kornwalii.
  • Zobacz także: Oświadczenie ambasady Izraela. Jest odpowiedź polskiego MSZ. Kolejna odsłona wojny o mienie bezdziedziczne?

Na początku gospodarz programu przypomniał widzom fakt spoliczkowania prezydenta podczas jego spotkań z rodakami. Wówczas 28-letni mężczyzna uderzył Macrona krzycząc parafrazę hasła francuskich rojalistów: “Góra chwały św. Dionizego, precz z makronią!” (fr. “Montjoie Saint Denis, a bas la macronie!”). W świetle tych wydarzeń, uczestnicy dyskusji próbowali odpowiedzieć na pytanie, czy Emmanuel Macron ma szansę na reelekcję w 2022?

Społeczeństwo francuskie ma dosyć polityki Macrona

India Kot oceniając na podstawie zaprezentowanego materiału wideo nastroje społeczne we Francji stwierdziła, że tego typu zachowania są sposobem wyrazu dezaprobaty społecznej wobec działań urzędującego polityka.

“Francuzi to jest wyjątkowy naród. Są oni przyzwyczajeni do tego, że jak coś im nie pasuje to mówią o tym głośno. Są przyzwyczajeni do strajków jak wszyscy o tym wiemy. Strajki we Francji, zablokowane drogi, zablokowane pociągi we Francji to jest standard. (…) jest to kraj bardzo rewolucyjny. (…) spoliczkowanie Macrona jest to pewnego rodzaju tradycja.”

– powiedziała na wstępie India Kot.

Incydent w Drome we Francji skomentowała także Mariya Loyik. Wspomniała, że Francuzi są już zmęczeni rządami Macrona oraz sytuacją związaną z ograniczeniami związanymi z pandemią COVID-19.

“W mojej opinii nie da się ukryć, że Francuzi są zmęczeni obecną sytuacją. (…) W ostatnim czasie urząd prezydencki urząd, który sprawuje Emmanuel Macron był upokarzany. To pokazuje Francję w jak najgorszym świetle. Macron wywołał swoimi decyzjami gniew wśród społeczeństwa francuskiego, który można porównać do szybkowaru, który może w każdej wybuchnąć.”

– powiedziała Loyik.

Czy Emmanuel Macron ma szansę na reelekcję?

India Kot podkreśliła w programie, że niskie poparcie Macrona z początku pandemii powoli się odbudowuje. Może być to sygnał pozwalający twierdzić, że w kwietniowych wyborach Francuzi po raz kolejny zagłosują na niego wybierając tzw. “mniejsze zło”. India uważa, że przewaga Macrona nad Marine le Pen w sondażach powinna dać mu solidny wynik. Jej zdaniem Emmanuel Macron ma szansę na reelekcję. Kot oceniła także pomysł poruszenia kwestii reformy emerytalnej we Francji przed wyborami prezydenckimi.

“Macron wprowadził bardzo dużo zmian. I tak uciął w dużej mierze social, co nie spodobało się większości osób. (…) Ludzie się będą burzyć cały czas. Społeczeństwo jest przyzwyczajone do tego, że dostaje i że ma. Ciężko jest teraz wycofać to co zostało już wprowadzone.”

– mówi India Kot.

Nieco odmiennego zdania jest przedstawicielka Ruchu Narodowego, która uważa, że społeczeństwo francuskie nie wybierze po raz kolejny Macrona. Pozorny brak większej dezaprobaty w stosunku do urzędującego prezydenta tłumaczy twardym lockdownem we Francji. Znacząco utrudniał on zdaniem Loyik okazanie sprzeciwu wobec obecnej władzy.

“Decyzja rządu, który planuje podnieść ustawowy wiek emerytalny nie jest dobrym zagraniem politycznym jeśli chodzi o Emmanuela Macrona. Między innymi dlatego, że to właśnie powoduje sprzeciw wśród społeczeństwa. (…) Gniew wśród społeczeństwa francuskiego, które w ostatnim czasie nie miało okazji go wyrazić ze względu na twardy lockdown.”

– podsumowała Loyik.

Jak wygląda prawica we Francji?

Zdaniem Indii Kot we Francji nie istnieje prawica w pojęciu takim, jakie znają chociażby Polacy. Według autorki kanału “Skręcamy w prawo” we Francji nie istnieje coś takiego jak wolność gospodarcza, a obaj główni kandydaci próbują prowadzić kampanię wyborczą według dominujących, centrystycznych nastrojów politycznych społeczeństwa. Głównym rywalem Macrona w drodze po reelekcję będzie Marine le Pen, która zdaniem Indii Kot zmiękcza swój prawicowy przekaz szukając głosów po lewej stronie dyskursu społecznego. Zdaniem Kot, dokładnie odwrotny manewr stosuje w nieoficjalnej kampanii wyborczej Emmanuel Macron, który stara się dotrzeć do bardziej prawicowych wyborców.

W trakcie rozmowy poruszony został temat skrajnie prawicowego dziennikarza Erica Zemmoura, którego kandydatura rozważana jest przez komentatorów francuskiej polityki. Według Mariyi Loyik, jeśli wystartuje on w wyborach prezydenckich, to może paradoksalnie osłabić wynik któregokolwiek z kandydatów prawicowych poprzez odebranie części głosów. Może to w prosty sposób wzmocnić pozycję obecnie kończącego swoją kadencję Macrona.

Reset stosunków Francja-Wlk. Brytania po szczycie G7

Podczas szczytu G7, który odbywał się w Kornwalii w dniach 11-13 czerwca 2021 spotkali się liderzy Francji oraz Wielkiej Brytanii. Prezydent Emmanuel Macron oraz Premier Boris Johnson wyrazili chęć normalizacji stosunków miedzy dwoma krajami po brexicie. Loyik zaznaczyła w swojej wypowiedzi, że mimo różnic pomiędzy tymi dwoma państwami, muszą one znaleźć porozumienie.

“W mojej opinii niewiele wynika ze szczytu G7. (…) Francja i Wielka Brytania zawarły bardzo wiele kontraktów bilateralnych, więc chcąc czy nie chcąc muszą ze sobą współpracować.”

– komentuje przedstawicielka Ruchu Narodowego.

India Kot uważa, że niesnaski między Francją, a Wielką Brytanią wynikają głównie z procedury wyjścia Zjednoczonego Królestwa z Unii Europejskiej.

“Brexit był robiony na szybko. (…) Teraz UK chce, żeby byli trochę po stronie Unii Europejskiej, ale żeby cło zostało po stronie UK. Wszystko stoi na głowie i moim zdaniem długo jeszcze nie będą w stanie się dogadać.”

– stwierdza Kot.

W programie poruszony został także wątek podróży Marszałka Senatu Tomasza Grodzkiego do Francji. Całość nagrania można znaleźć na kanale Media Narodowe na You Tube.

Pamiątkowe zdjęcie po wyborze abp Głodzia na sołtysa.

Pamiątkowe zdjęcie po wyborze abp Głodzia na sołtysa. / Fot. Urząd Gminy Jaświły

  • Duchowny na sołtysa tej miejscowości został wybrany po rezygnacji poprzedniego – Edwarda Klisza.
  • Abp Sławoj Leszek Głódź powrócił do rodzinnych Piask po tym, jak Stolica Apostolska ukarała go m.in. nakazem zamieszkania poza archidiecezją gdańską. To reperkusje tuszowania skandali pedofilskich.
  • Mieszkańcy mają swoje oczekiwania wobec nowego sołtysa.
  • Zobacz także: Tujaka: Spokojnie o sędziach pokoju [OPINIA]

Czy abp Głódź zostając sołtysem nie złamał zapisów Kodeksu prawa kanonicznego? Zgodnie z Kodeksem prawa kanonicznego Kościoła katolickiego (kan. 285 §3 KPK) „Duchownym zabrania się przyjmowania publicznych urzędów, z którymi łączy się udział w wykonywaniu władzy świeckiej”.

Duchowny na sołtysa tej miejscowości został wybrany po rezygnacji poprzedniego – Edwarda Klisza. Portal Wirtualna Polska twierdzi, że poprzedni sołtys Piask Edward Klisz to przyjaciel arcybiskupa i nieprzypadkowo ustąpił z funkcji sołtysa właśnie teraz.

Abp Sławoj Leszek Głódź powrócił do rodzinnych Piask po tym, jak Stolica Apostolska ukarała go m.in. nakazem zamieszkania poza archidiecezją gdańską. To reperkusje tuszowania skandali pedofilskich.

Po decyzji Watykanu, abp Głódź osiadł w Piaskach. Jego posiadłość ma powierzchnię 21 ha z pałacem. Sama ziemia jest warta ok. milion złotych. Na jej terenie znajduje się również centrum terapii zajęciowej, z którego korzystają dzieci i osoby niepełnosprawne, prowadzone przez Caritas.

Same Piaski już nie prezentują się tak imponująco jako miejscowość.

Mieszkam tu (w Piaskach – przyp. red.) ja, dwóch gospodarzy, Ekscelencja, poprzedni sołtys Edward i jego rodzina. Jeszcze dwa, trzy domy są zamieszkałe. Jaki ma sens organizowanie sołectwa dla takiej garstki osób? Prawdziwe sołectwo to Bobrówka, bo tam jest kościół, sklep, ochotnicza straż pożarna i sołtys. Piaski czekały od lat na arcybiskupa Głódzia, bo on koniecznie chciał mieć jakąś władzę

– powiedział jeden z mieszkańców w wypowiedzi dla mediów.

Zobacz także: PiS stracił większość! Kolejny rozłam. “PiS musi zawrócić ze złej drogi” [+WIDEO]

Mieszkańcy mają swoje oczekiwania wobec nowego sołtysa.

Asfalt trzeba tu załatwić, bo kończy się przy posesji arcybiskupa. Kanalizacja. Po prostu jakąś forsę na upiększenie wsi trzeba zdobyć

– wyliczają.

onet.pl, interia.pl, naszapolska.pl, rmf24.pl