Sala Plenarna Sejmu RP.

Sejm RP / Fot. flickr.com

  • PiS utrzymuje się na pierwszym miejscu w sondażach. Partia Jarosława Kaczyńskiego zwiększa przewagę nad konkurentami politycznymi.
  • Na pozostałych miejscach podium znajduje się Koalicja Obywatelska oraz Polska 2050 Szymona Hołowni. KO wyprzedziło PL2050.
  • Z sondażu wynika też, że 40 proc. badanych wierzy, że PO na czele z byłym premierem Donaldem Tuskiem odbierze władzę PiS.
  • Zobacz także: Kim jest nowy Rzecznik Praw Obywatelskich? Zobacz jakie ma poglądy prof. Marcin Wiącek

Sondaż United Surveys wskazuje utrzymanie PiS na prowadzeniu. Na partię rządzącą głos oddałoby 35,2 proc. badanych. W porównaniu z poprzednim badaniem tej sondażowni z 21 czerwca formacja ta zaliczyła wzrost poparcia o 1 punkt procentowy. Drugie miejsce zajęła Koalicja Obywatelska z wynikiem 21,3 proc. (wzrost o 6,6 proc.). Trzecie miejsce należy do Polski 2050 Szymona Hołowni, która może liczyć na 16,5 proc. głosów. (spadek o 2,5 proc.)

W sondażu wyraźnie podkreślono, że w ostatnim badaniu pozycję wicelidera miała formacja Szymona Hołowni, a teraz prześcignęła ją Koalicja Obywatelska i to o prawie 5 pkt proc.

Na Lewicę głos oddałoby 7,8 proc. ankietowanych (spadek o 2,6 proc.); na Konfederację – 5,6 proc. (spadek o 1,5 proc.), a na Koalicję Polską – PSL – 5,1 proc. (spadek o 0,2 proc.).

Gdyby wybory odbyły się w najbliższą niedzielę, to ponad połowa respondentów wzięłaby w nich udział. 45,9 proc. badanych odpowiedziało, że „zdecydowanie tak”, a 4,3 proc. „raczej tak”. Odmiennego zdania jest 18,9 proc. badanych, którzy wolą pozostać w domu. Badanie wskazuje, że 1,8 proc. nie potrafiło odpowiedzieć, czy zamierza wziąć udział w głosowaniu.

Najnowszy sondaż United Surveys pokazuje, że 40 proc. badanych wierzy, że PO na czele z byłym premierem Donaldem Tuskiem odbierze władzę PiS. Przeciwnego zdania było 47 proc. ankietowanych; 13 proc. nie miało w tej kwestii zdania.

Badanie przeprowadzono w dniach 5–7 lipca metodą telefonicznych, standaryzowanych wywiadów kwestionariuszowych wspomaganych komputerowo (CATI) na reprezentatywnej próbie 1000 osób.

tvp.info

Jarosław Kaczyński

Jarosław Kaczyński / Fot. flickr.com

  • Według ustaleń sobotniego kongresu PiS, politycy tej partii ruszają w Polskę. Przykład daje sam prezes Kaczyński, który wyrusza w trasę po kraju już w ten weekend. Odwiedzi Rypin oraz Mławę.
  • Polaków odwiedzą również premier Matusz Morawiecki, marszałek Elżbieta Witek oraz Beata Szydło.
  • Głównym celem wyjazdów polityków jest promocja rządowego programu “Polski Ład”.
  • Zobacz także: W Izraelu szczepią dzieci pomimo sprzeciwu rodziców! Jest wyrok sądu

Jedną z uchwał niedawnego kongresu PiS było uzgodnienie o “aktywnym propagowaniu Polskiego Ładu”. Zgodnie z tym ustaleniem, prezes Kaczyński wyrusza w trasę po kraju.

“Prezes chce dać przykład naszym działaczom, dlatego również i on rusza w trasę po kraju z promocją Polskiego Ładu. Planuje być w tym równie aktywny co premier Mateusz Morawiecki” – mówił polityk z otoczenia szefa PiS.

Według planu, Kaczyński w każdy weekend do końca lipca ma odwiedzać inną część kraju. Kaczyński wyrusza w trasę, w niedzielę odwiedzi Rypin i Mławę.

“Planujemy, że do końca miesiąca odwiedzi kilkanaście miejscowości. W tę niedzielę spotka się z mieszkańcami Rypina oraz Mławy” – powiedziało źródło w PiS.

W kolejnym tygodniu Kaczyński odwiedzić ma prawdopodobnie m.in. województwo lubelskie.

Morawiecki, Witek, Szydło również ruszą w trasę

Według informatorów portalu Interia.pl, objazd po kraju z Polskim Ładem kontynuować w lipcu będzie premier Mateusz Morawiecki, marszałek Sejmu Elżbieta Witek, a także była premier Beata Szydło. Ponadto z mieszkańcami spotykać będą się również ministrowie, parlamentarzyści oraz działacze partii.

“Chcemy, aby takie spotkania promujące Polski Ład odbyły się w każdym powiecie. Łącznie planujemy ich kilkaset” – mówił niedawno jeden z polityków PiS.

PiS planuje w sierpniu zrobić krótką przerwę z objazdem i ponownie ruszyć w Polskę we wrześniu.

Polski Ład to firmowany przez partie tworzące Zjednoczoną Prawicę nowy program społeczno-gospodarczy na okres po pandemii. Jego fundamenty to 7 proc. PKB na zdrowie; obniżka podatków dla 18 mln Polaków (w tym kwota wolna od podatku do 30 tys. zł i podniesienie progu podatkowego z 85,5 tys. zł do 120 tys. zł), inwestycje, które wygenerują 500 tys. nowych miejsc pracy, mieszkania bez wkładu własnego i dom do 70 mkw. bez formalności, a także emerytura bez podatku do 2500 zł. 

interia.pl

Reklama Browaru Mentzen

Reklama Browaru Mentzen / fot. You Tube/ Sławomir Mentzen

Polski browar wywołał oburzenie nowym piwem o nazwie White IPA Matters. Spowodowała je reklama przedstawiającą czarnego barmana pijącego piwo o tej nazwie w amerykańskim barze. Jak twierdzi “Daily Mail”, Browar Mentzen, którego właścicielem jest Sławomir Mentzen został zalany skargami ludzi twierdzących, że reklama jest rasistowska.

Filmik przedstawia czarnego barmana czyszczącego kufle. Na reklamie wszechobecna jest symbolika Południa Ameryki – widać oczywiście flagę Konfederacji. Nie jest to nic dziwnego, ani nadzwyczajnego. Amerykański bar, rodzaj piwa nawiązuje do kultury amerykańskiej oraz nazwa trunku jest inteligentną odpowiedzią na antykulturę promowaną przez Black Lives Matter w USA.

Barman w reklamie popija piwko i mówi: “Tego mi było trzeba”.

Browar twierdzi, że piwo ma „smak ekstrawagancji” z kombinacją chmielu i „czarnego Earl Grey”, co daje „chmielowy, owocowy smak z aromatem herbaty”.

Browar Mentzen wejdzie na zagrancizne rynki?

Oczywiście klip wywołał reakcję lewackich portali, które oskarżyły Mentzena o rasizm. Polityk odpowiedział im na swoim profilu na Facebooku.

“Daily Mail napisał wczoraj o rasistowskiej reklamie rasistowskiego piwa produkowanego przez skrajnie prawicowego polityka z Polski. Temat podchwyciły media z Włoch, Teksasu, Florydy, Czech, Finlandii, Estonii a nawet Chin. Komentarze pod tekstem Daily Mail były bardzo pozytywne, zaczęły się do nas zgłaszać zapytania o możliwość zamówienia piwa ze sklepów ze Szwecji, Czech i Wielkiej Brytanii. Są jeszcze na Zachodzie ludzie mający dosyć tego lewicowego szaleństwa.Bardzo dziękuję dobrym ludziom z Daily Mail, bez was nie byłoby mi tak łatwo rozpocząć międzynarodowej ekspansji małego browaru.” – pisze we fragmencie oświadczenia Mentzen.

Krytyka środowisk lewicowych w Polsce

Reklama wywołała również reakcję środowisk lewackich w Polsce. Wśród nich jest antypolskie Stowarzyszenie Nigdy Więcej. Odpowiada ono m.in. za umieszczenie symbolu “Polski Walczącej” na liście zakazanych symboli faszystowskich na stadionach. Członek Stowarzyszenia Rafał Pankowski powiedział:

„Piwo wykorzystuje śmierć George’a Floyda i rasistowski sprzeciw wobec globalnego ruchu Black Lives Matter. Producent bawi się rasistowską historią i symboliką Południa Stanów Zjednoczonych. Skłaniając czarnoskórego do wypicia tego obrzydliwego piwa w celach promocyjnych, drwią z ofiar rasizmu.”

Jest to oczywiście stek bzdur i kłamstw, które regularnie płyną w tej kwestii z ust działaczy lewicy. Przywołanie przestępcy, narkomana, gwiazdora filmów porno Floyda oraz terroryzujący USA ruch Black Lives Matter jest dowodem na brak zrozumienia podstawowych wartości i skrajną głupotę. Lewica jak zwykle doszukuje się problemów tam, gdzie ich nie widać.

Wycie lewackich mediów i stowarzyszeń jest najlepszą promocją. Sławomir Mentzen informuje, że dzięki temu napływają do niego zamówienia z całej Europy. Zapewne znacząco przyczyni się to do ekspansji biznesu i Browar Mentzen na stałe wejdzie na rynki zagraniczne.

Pankowski twierdzi, że “żaden przyzwoity człowiek nie powinien wydać nawet grosza na ten skrajnie prawicowy chwyt marketingowy”. My z kolei możemy odpowiedzieć, że szkoda każdego grosza wydanego na państwową edukację ludzi plotących takie bzdury.

Panie Pankowski, zachęcam do zapoznania się z historią południa USA. Jeśli wysili się Pan na trochę trudu, to zobaczy która partia wprowadziła w Stanach Zjednoczonych niewolnictwo i rasizm, o którym Pan raczy mówić. Czy nie jest to przypadkiem to samo amerykańskie środowisko polityczne, które wspiera Pan i ludzie z pańskiego kręgu politycznego? Tak tylko pytam.

dailymail.co.uk

obowiązek szczepień

Marcin Wiącek / fot. youtube.com

  • Sejm wybrał prof. Marcina Wiącka na nowego Rzecznika Praw Obywatelskich.
  • “Za” głosowało 380 posłów, “przeciw” było trzech, a wstrzymało się 43 parlamentarzystów. W wyborze RPO wzięło udział 426 posłów, a większość bezwzględna wyniosła 214.
  • Marcin Wiącek nie kryje swojej wdzięczności z powodu wyboru oraz stawia pierwsze deklaracje.
  • Zobacz także: Biden na szczycie w Sofii: Stany Zjednoczone będą partnerem Trójmorza

Nowy Rzecznik Praw Obywatelskich został wybrany przez Sejm zdecydowaną większością głosów. Kandydaturę Wiącka poparli posłowie klubów i kół: PiS (170), KO (123), Lewica (43), PSL-Koalicja Polska (23), Konfederacja (1), Polska 2050 (7), Kukiz’15 (4), Polskie Sprawy (3) oraz 6 posłów niezrzeszonych.

Po legislacji Sejmu, głos zabrał sam prof. Wiącek, który okazał szacunek i wdzięczność dla decyzji niższej izby parlamentu.

“Ona świadczy o dbałości o ochronę wolności i praw człowieka. Otwiera też drogę, by urząd RPO funkcjonował nieprzerwanie. Jestem dumny, że to porozumienie ukształtowało się wokół mojej osoby. To zaszczyt i czuję się niezwykle zobowiązany” – zapewnił.

Kim jest nowy Rzecznik Praw Obywatelskich?

Prof. Marcin Wiącek jest wykładowcą na Wydziale Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. Urodzony w 1982 roku od czterech lat jest Kierownikiem Zakładu Praw Człowieka WPiA UW, wcześniej pełnił funkcję adiunkta w Katedrze Prawa Konstytucyjnego WPiA UW.

Doktorat obronił w 2009 roku pod kierunkiem prof. Janusza Trzcińskiego. Rozprawa doktorska dotyczyła pytania prawnego sądu do Trybunału Konstytucyjnego. Habilitację uzyskał już cztery lata później – w 2014 roku. Praca prof. Marcina Wiącka dotyczyła dopuszczalności stosowania przez sądy i TK regulacji konstytucyjnych w sprawach wywodzących się z okresu powojennego.

Nowy kandydat na RPO w latach 2003-2007 był pracownikiem Trybunału Konstytucyjnego, pracował także w Radzie Legislacyjnej przy premierze (2014-2018). Od 2007 roku jest także zatrudniony w Naczelnym Sądzie Administracyjnym.

Prof. Wiącek jest autorem ponad stu publikacji naukowych dotyczących zwłaszcza zakresu prawa konstytucyjnego. Jego prace dotykają równeiż zakresu sądownictwa konstytucyjnego, sądownictwa administracyjnego, a także ochrony praw człowieka.

Jakie plany ma Wiącek?

Wiącek przedstawił swoje plany w przypadku objęcia urzędu RPO, odpowiadał też na pytania posłów.

“Będę korzystał ze swoich kompetencji w taki sposób, aby Polki i Polacy, a także cudzoziemcy podlegający polskiej jurysdykcji, byli przekonani, że w Biurze RPO posiadają niezależnego adwokata swoich spraw” – zapewnił kandydat.

“Jeśli zostanę powołany na urząd RPO, to na pierwszym etapie mojej służby publicznej podejmę następujące działania: zwrócę się do komendanta głównego policji z prośbą o spotkanie w sprawie standardów zabezpieczania zgromadzeń, zwłaszcza w kwestii zatrzymań podczas pokojowych demonstracji, przygotuję kompleksowy raport dotyczący problemów prawnych, jakie w wielu sferach życia społecznego i gospodarczego spowodowała pandemia koronawirusa, obejmę szczegółowym monitoringiem problematykę deficytu pomocy społecznej udzielanej osobom z niepełnosprawnościami, ludziom w kryzysie bezdomności i seniorom, włączając w to zadanie wszystkie organizacje społeczne, które funkcjonują w obszarze tych problemów” – zapowiedział Wiącek.

polsatnews.pl wp.pl

COVID-19

Szczepionka przeciw COVID-19. / Fot. pixabay

  • W Izraelu zdanie obojga rodziców względem szczepień dzieci nie jest brane pod uwagę. W co najmniej dwóch przypadkach sąd wyraził zgodę na szczepienie dzieci pomimo sprzeciwu jednego z rodziców.
  • Na początku czerwca Izrael wprowadził możliwość szczepień dzieci od 12 roku życia. Z kolei około 85 proc. dorosłych jest już zaszczepiona.
  • Połowa odnotowanych infekcji wariantem Delta COVID-19 należy do osób zaszczepionych. W wyniku rosnącej liczy zakażeń koronawirusem, w Izraelu odnotowano pierwsze 2 zgony od dwóch tygodni.
  • Zobacz także: Powrót Tuska do polskiej polityki. Wiemy, co sądzą Polacy

W Izraelu dzieci szczepią się pomimo sprzeciwu rodziców bądź opiekunów prawnych. Sąd orzekł, że zalecenie izraelskiego ministerstwa zdrowia dotyczące szczepienia dzieci w wieku 12–15 lat zostało wydane zgodnie z prawem i przyjął również argument, że powtarzające się okresy kwarantanny wpłynęły na zdrowie psychiczne dziewczyny.

W zeszłym tygodniu miał miejsce podobny przypadek. Wniosek o zaszczepienie dwóch braci, który poparła ich matka został rozpatrzony pozytywnie, pomimo sprzeciwu ze strony ojca. Sędzia oceniła, że w obecnych okolicznościach najważniejsze jest dobro, zdrowie i wyrażane życzenie chłopców, odrzucając argument ojca, który twierdził, że szczepionka nie jest pilna.

Zdaniem chłopców szczepionka jest im potrzebna do dalszego uczestnictwa w zawodach sportowych. Według nich będą mieli tam bliski kontakt z rówieśnikami, którzy się nie zaszczepili.

W Izraelu szczepią dzieci od 12 roku życia. Decyzję wdrożono w życie na początku czerwca. W odpowiedzi na wzrost liczby przypadków COVID-19 rozpoczął intensywną kampanię mającą na celu dystrybucję dawek wśród jak największej liczby nastolatków. Ponad 85 proc. dorosłych jest już zaszczepiona.

W czwartek potwierdzono w Izraelu dwa pierwsze zgony związane z koronawirusem od ponad dwóch tygodni. Po tym, jak pod koniec maja odnotowywano pojedyncze infekcje, w środę potwierdzono ich 518. Obecny wzrost zakażeń wiąże się z bardziej zaraźliwym wariantem Delta. Połowa infekcji diagnozowana jest obecnie u w pełni zaszczepionych osób. Izrael odłożył też otwarcie turystyki.

dorzeczy.pl

maski rusunek Jan Bodakowski

maski rusunek Jan Bodakowski / maski rusunek Jan Bodakowski

Część wyborców PiS jest tak zmanipulowana propagandą mediów PiS, że nie dostrzega tego, że PiS jedno mówi, a zupełnie co innego robi. Wyborcy ci najczęściej nie mają dostępu i nie wiedzą o alternatywnych źródłach informacji.
Są też i wyborcy PiS świadomi swojej lewicowej tożsamości i doceniający PiS za to, że jest lewicową postępować partią. Wyborcy ci nie ulegają lewicowej i pseudo liberalnej kłamliwej propagandzie, która w interesie PiS i swoim, kreuje partię Kaczyńskiego na partię prawicową, konserwatywną i narodową (zbieżnie z propagandą mediów PiS).

Są też i tacy wyborcy PiS, którzy popierają wszystko, co PiS powie. Jak PiS powie, że psy są OK, to będą kochali psy, jak powie, że psy to pasożyty to zaczną się opowiadać za usypianiem psów. Taka postawa zgodna jest z cywilizacją turańską, w której należy bezkrytycznie i absolutnie słuchać wielkiego chana.

maski rusunek Jan Bodakowski

medianarodowe.com

/ Józef Brynkus/fot. Komitet Wyborczy PSL

  • Podczas niedzielnego kongresu PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział walkę z nepotyzmem w szeregach swojej partii.
  • Przyjęto uchwałę, która zabrania najbliższym PiS zatrudniania w spółkach Skarbu Państwa i zasiadania w radach nadzorczych.
  • Był to jeden z tematów rozmowy z byłym posłem Józefem Brynkusem, który gościł w “Temacie Dnia”.

Brynkus o walce Kaczyńskiego z nepotyzmem

Mam w dalszym ciągu pewne przekonanie, że Jarosław Kaczyński to jest gość, który w polityce z punktu widzenia “koryta”, niewiele pozyskał

– powiedział Brynkus.

Prezes nie ma świadomości tego, jak to funkcjonuje na dole (….) Taka deklaracja Kaczyńskiego, że chce skończyć z nepotyzmem, pokazuje że jest tutaj bezradny i brakuje mu narzędzia formalnego

– stwierdził były poseł.

Cała rozmowa poniżej.

Joe Biden

Joe Biden / fot. Gage Skidmore Wikimedia Commons

  • Prezydent USA zapowiedział za pośrednictwem nagrania wideo odtworzonego na szczycie w Sofii, że Stany Zjednoczone będą partnerem Trójmorza.
  • Zdaniem Joe Bidena dobre relacje w tym regionie znacząco wzmocnią bezpieczeństwo tej części świata.
  • Podobnego zdania jest amerykańska dyplomacja w Warszawie. Głos w tej sprawie zabrał na Twitterze Bix Aliu.
  • Zobacz także: Sejm zdecydował ws. Rzecznika Praw Obywatelskich. Niektórzy posłowie zaskoczyli

Zdaniem amerykańskiej dyplomacji, Stany Zjednoczone będą partnerem Trójmorza. Joe Biden wskazuje, że widzi potencjał do współpracy w tej części Europy i uważa, że wzmocni ona bezpieczeństwo regionu i świata.

“Wśród członków tej grupy istnieje niesamowity potencjał zwiększenia współpracy i więzi, co wzmocni bezpieczeństwo i dobrobyt w regionie i, mówiąc bez ogródek, przyniesie korzyści całemu światu. Stany Zjednoczone będą waszym niezawodnym partnerem” – mówił Joe Biden.

“Cieszymy się na to, że razem będziemy mogli pokazać, jak demokracje potrafią przewodzić swoimi wartościami i wychodzić naprzeciw potrzebom swoich obywateli: pokonując pandemię COVID-19, budując prężniejszą gospodarkę oraz inwestując w wysokiej jakości infrastrukturę, w przejrzysty sposób” – powiedział prezydent USA na nagraniu wyemitowanym w Sofii.

Sygnał, że Stany Zjednoczone będą partnerem Trójmorza płynie również z ambasady USA. Głos za prezydentem w tej sprawie zabrał także przedstawiciel amerykańskiej dyplomacji w Warszawie, Bix Aliu.

W stolicy Bułgarii rozpoczął się dwudniowy szczyt Inicjatywy Trójmorza. Udział w nim bierze kilkunastu prezydentów i szefów rządów, w tym prezydent Andrzej Duda. 

W szczycie biorą udział również zewnętrzni partnerzy Trójmorza i potencjalni inwestorzy: ze Stanów Zjednoczonych, Japonii, Niemiec, Wielkiej Brytanii i Grecji.

tvp.info

Donald Tusk

Donald Tusk / fot. flickr.com

  • Według sondażu przeprowadzonego przez Instytut badań Pollster, powrót Donalda Tuska do polskiej polityki nie cieszy się aprobatą społeczeństwa.
  • Aż 44 proc. badanych ocenia powrót Tuska negatywnie, a 24 proc. nie ma zdania w tej sprawie.
  • Donald Tusk powrócił na stanowisko prezesa Platformy Obywatelskiej. Tusk po raz kolejny objął tą pozycję podczas sobotniej konwencji Platformy Obywatelskiej.
  • Zobacz także: Amerykańska ambasada reaguje ws. koncesji TVN! “USA obserwują z rosnącym niepokojem”

Instytut badań Pollster przeprowadził sondaż, który w czwartek opublikował na swoich łamach “Super Express”. Wynika z niego, że powrót Tuska nie wzbudził szczególnego zadowolenia wśród Polaków.

„Tylko co trzeci ankietowany uważa, że powrót Donalda Tuska do polskiej polityki jest decyzją dobrą. Tak odpowiedziało 32 proc. uczestników badania.” – zwracaja uwagę dziennikarze portalu se.pl.

Co ciekawe, opinii w sprawie powrotu byłego premiera do zarządzania Platformą Obywatelską i ponownego zaangażowania się w polską politykę nie ma aż 24 proc. badanych.

Jak informuje se.pl, spora grupa Polaków uważa, że powrót Tuska jest decyzją złą – aż 44 proc. respondentów wybrało taką odpowiedź w sondażu. Ponowne wejście do rodzimej polityki Tuska negatywnie ocenia niemal połowa obywateli.

Sondaż został przeprowadzony przez Instytut Badań Pollster w dniach 6–7 lipca na reprezentatywnej próbie 1049 dorosłych Polaków.

Podczas sobotniej konwencji Rady Krajowej Platformy Obywatelskiej Borys Budka przekazał władzę w ręce powracającego do polskiej polityki byłego premiera. Uradowany Donald Tusk w trakcie swojej triumfalnej przemowy podkreślił, że głównym przeciwnikiem PO jest obecna partia rządząca.

tvp.info

Modlitwa w Jedwabnem

Modlitwa w Jedwabnem / fot. youtube.com

By Polacy pokornie oddali Żydom swoje mienie, w ramach realizacji bezzasadnych roszczeń żydowskich wobec Polski i Polaków, od dekad środowiska antypolskie w naszym kraju tresują nas w ramach pedagogiki wstydu. By Polacy nie protestowali przeciwko temu, że są krzywdzeni, wśród naszych rodaków środowiska antypolskie szerzą kłamstwa na temat polskiej odpowiedzialności za zbrodnie nazistowskie, dokonane przez Niemców podczas II wojny światowej.

Są jednak odważni naukowcy i publicyści, nie potrzebnie między sobą skłóceni, którzy starają się walczyć z antypolskimi kłamstwami, propagując prawdę o historii i dniu dzisiejszym. Jednymi z nich są Wojciech Sumliński i Tomasz Budzyński, współautorzy dwu książek opublikowanych pod tytułem „Powrót do Jedwabnego”.

Sprzeczna z faktami wersja Grossa

W Jedwabnem 10 lipca 1941 miał miejsce pogrom Żydów. Żydów wymordowali Niemcy. Wbrew faktom o te zbrodnie oskarżani są Polacy. Sztandarową pozycją w antypolskiej kampanii pomawiania Polaków o odpowiedzialność za zbrodnie w Jedwabnem jest książka „Sąsiedzi” Jana Tomasza Grossa.

Jan Tomasz Gross, amerykański socjolog w połowie żydowskiego pochodzenia, który wyemigrował z PRL po 1968 roku, w swojej książce wbrew faktom oskarżył Polaków z Jedwabnego o wymordowanie 1600 Żydów. Gross twierdził, według relacji autorów książki „Powrót do Jedwabnego”, że Polacy pierwotnie usiłowali wymordować Żydów już 26 czerwca, a udało się im to 10 lipca. Przed spaleniem Żydów w stodole Polacy mieli, zdaniem Grossa, domagać się od Niemców wymordowania wszystkich Żydów – Niemcy zaś mieli być temu przeciwni.

Wbrew woli Niemców, według narracji Grossa opisanej przez Sumlińskiego, Polacy z miasteczka i okolic (połowa polskiej populacji miasteczka) uzbrojeni w siekiery i kije nabite gwoździami, najpierw zmusili 75 Żydów do procesji z rozbitym pomnikiem Lenina, po czym ich zamordowali, a potem zagonili innych Żydów do stodoły (przekazanej na rzecz zbrodni przez jednego z Polaków), gdzie ich żywcem spalili (Polacy mieli wrzucać żydowskie dzieci widłami do palącej się stodoły). Rzekomo w trakcie tego mordu Polacy mieli zmuszać Żydów do kopania rowów na ciała pomordowanych rodaków, a potem mordowali kopaczy, mieli też zmuszać mordowanych Żydów do śpiewów, i mordować również żydowskie niemowlęta. Po spaleniu Żydów Polacy mieli wybijać zwęglonym trupom złote zęby i profanować zwłoki Żydów.

Swoją wizję pogromu w Jedwabnem Gross oparł na relacji Szmula Wasersztajna. Książka Grossa stała się globalną sensacją, choć była sprzeczna z faktami. Historycy zarzucili Grossowi, że dokonał manipulacji, dobierając „informacje pod z góry przyjętą tezę, przy jednoczesnym ignorowaniu tych [informacji], które [jego] tezom przeczyły”. Gross był głuchy na głosy historyków i niezachwianie trwał w swoich kłamstwach.

Powojenne procesy w sprawie pogromu

Rzekome świadectwo Wesersztajna było tak niedorzeczne, że nawet komunistyczny sąd był zmuszony je odrzucić „w całości jako urągające faktom i zdrowemu rozsądkowi”. W czasie powojennego procesu w sprawie zbrodni w Jedwabnem przed komunistycznym sądem naoczni świadkowie jednoznacznie stwierdzili, że zbrodni dokonali Niemcy. Wśród świadków było kilkudziesięciu Żydów – wbrew kłamstwom środowisk antypolskich Żydzi ci nie składali swoich zeznań ze strachu przed Polakami, bo „w owym czasie żydowscy komuniści opanowali prawie wszystkie kluczowe stanowiska rządowe”.

Procesy w sprawie Jedwabnego trwały od 1949 roku do 1953 – komunistyczna prokuratura i sądy, by nie ujawnić prawdy o niemieckiej odpowiedzialności za zbrodnie w Jedwabnem, nie wykonały niezbędnych czynności procesowych – wizji lokalnych, oględzin rynku czy spalonej stodoły, nie przeanalizowano materialnych dowodów morderstwa, nie ekshumowano ofiar, by zweryfikować ich liczbę i tożsamość, oparto się tylko na zeznaniach i pisemnych relacjach. Pomimo starań komunistyczny sąd był zmuszony potwierdzić udział w zbrodni kilkudziesięciu Niemców.

Jedwabne dziełem Niemców

Według Sumlińskiego proces w sprawie Jedwabnego odbył się też od 1967 do 1974 roku. Oskarżeni zostali Niemcy, jednak prokuratura niemiecka nie chciała współpracować i umorzyła swoje postępowanie. Prokurator z PRL ustali, że w zbrodni wzięło udział 240 Niemców — niemieckich żołnierzy oddziału specjalnego „Komanda Białystok” dowodzonego przez Wolfganga Birknera, gestapowców i policjantów.

Dalsze ustalenia pozwoliły stwierdzić, że w zbrodni w Jedwabnem wzięła udział grupa operacyjna wydzielona z urzędu gestapo z Ciechanowa dowodzona przez Hermanna Schapera – o jego odpowiedzialności za zbrodnie w Jedwabnem i pobliskich miejscowościach świadczyła dokumentacja z Centrum Dokumentacji Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu.

Niemcom, w czasie ich śledztwa w sprawie zbrodni w Jedwabnem, dzięki pomocy władz izraelskich udało się ustalić dwu żydowskich świadków zbrodni w niemieckich w łomżyńskim mieszkających w Izraelu – rozpoznali oni, że w Tykocinie i Radziłowie Żydów zabijał Hermann Schaper, który był też w Jedwabnem. Po wojnie Hermann Schaper mieszkał w Hamburgu pod nazwiskiem Karl Biliński. Niemcy jednoznacznie ustalili, że sprawcami mordu w Jedwabnem byli Niemcy.

Trzecie śledztwo w sprawie zbrodni w Jedwabnem z 2000, które miała prowadzić Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni Przeciwko Narodowi Polskiemu w Białymstoku — właściwie się nie toczyło.

Kłamliwą, sprzeczną z faktami, wersje o polskiej odpowiedzialności za Jedwabne przyklepali rządzący i hierarchowie. W przepraszaniu za rzekomą polską odpowiedzialność wziął udział prezes IPN Leon Kieres. IPN przesłuchał 100 świadków – Żydzi twierdzili, że nie było Niemców w Jedwabnem, Polacy twierdzili, że Polacy w Jedwabnem byli.

Po II wojnie światowej oskarżenie Polaków o zbrodnie w Jedwabne było potrzebne Rosji sowieckiej, by ta mogła uzasadnić swoją okupację Polski – na zachodzie Moskwa głosiła, że Polacy to antysemici i dla bezpieczeństwa Żydów sowieci muszą ich trzymać za ryj, by nie dokonywali pogromów.