COVID-19

Szczepionka przeciw COVID-19. / Fot. pixabay

  • Pfizer złożył wniosek o dopuszczenie przez amerykańskich regulatorów trzeciej dawki szczepionki przeciwko COVID-19. Dodatkowa dawka miałaby zapewnić lepszą ochronę przed wariantem delta.
  • Trzecią dawkę szczepionki przeciw Covid-19 stosuje się już w Kanadzie i Izraelu.
  • Dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych Anthony Fauci określił decyzję firmy Pfizer jako pochopną.
  • Zobacz także: Równi i równiejsi. UEFA złamała zakazy covidowe? Boniek na celowniku

Firma Pfizer złożyła do amerykańskiego regulatora medycznego Agencji ds. Żywności i Leków wniosek ws. trzeciej dawki szczepionki. Zdaniem firmy, trzecia dawka ma zwiększać zdolność neutralizacji znanych wariantów wirusa. Pojawiło się również oświadczenie, że Amerykanie nie potrzebują obecnie zastrzyku przypominającego.

– Wobec pojawiania się nowych wariantów i znikającej z czasem odporności u ludzi zaszczepionych, możliwe byłby szczepienia trzecią dawką w czasie od 6 do 12 miesięcy po przyjęciu drugiej

– powiedział w „Polsat News” prof. Paweł Januszewicz.

Przypomniał on, że zdaniem firmy Pfizer trzecia dawka zwiększa zdolność neutralizacji znanych wariantów wirusa. 

Kolejna dawka szczepionki Pfizera, według badań, ma zwiększać poziom przeciwciał o 1/3. 

Profesor zaznaczył, że trzecia dawka szczepionki przeciw Covid-19 jest już stosowana w Kanadzie i Izraelu. Dodał, też że podawanie trzeciej, czy kolejnych dawek szczepionek jest już w praktyce stosowane.

Amerykanom nie jest potrzeba trzecia dawka

Centra Kontroli i Zapobiegania Chorobom oraz Agencja ds. Żywności i Leków zaraz po konferencji Pfizera, oświadczyły, że Amerykanie, którzy są w pełni zaszczepieni, nie potrzebują obecnie zastrzyku przypominającego.

W piątkowym wywiadzie dla CNN dyrektor Narodowego Instytutu Alergii i Chorób Zakaźnych Anthony Fauci określił decyzję firmy Pfizer jako pochopną. Jego zdaniem koncern „wyszedł z ogłoszeniem, nie informując nas o tym”.

Dopytywany o powody braku koordynacji, dr Fauci zapewnił, że w sprawie szczepionek oba podmioty są „na tej samej stronie”, a dyrektor koncernu Albert Bourla zadzwonił do niego z przeprosinami.

– Koordynacja, jaka trwała w zakresie wprowadzania szczepionek w ciągu ostatnich czterech lub pięciu miesięcy, była wyjątkowo dobra

– powiedział dr Fauci.

Jednocześnie podtrzymał stanowisko, że trzecia dawka szczepionki nie jest konieczna dla Amerykanów, którzy przyjęli już dwie dawki preparatu firmy Pfizer.

polsatnews.pl, pch24.pl

Protesty na Kubie.

Protesty na Kubie. / Fot. Twitter/Wirjil

Protesty antyrządowe na Kubie odbyły się w niedzielę. Wywołane były m.in. kryzysem gospodarczym i ograniczeniami pandemicznymi. Manifestanci wznosili okrzyki odnoszące się do wolności i wyrażali sprzeciw wobec dyktatury. Władze Kuby o wywołanie protestów oskarżyły Stany Zjednoczone.

Kuba przeżywa najgłębszy od 30 lat kryzys gospodarczy. Sytuację na wyspie dodatkowo pogarsza pandemia koronawirusa.

Na sytuację zareagowali Kubańczycy, którzy w niedzielę wyszli na ulicę, aby demonstrować. Protesty na Kubie były związane z niezadowoleniem z powodu ograniczeń pandemicznych, tempem szczepień przeciwko Covid-19 i zaniedbaniami rządu.

Protesty na Kubie wywołane są również frustracją społeczeństwa. Kraj cierpi z powodu osłabnięcia ruchu turystycznego, związanego z pandemią. Wcześniej przyjazdy turystów stanowiły istotny element gospodarki. Kryzys gospodarczy na Kubie pogłębia także fatalna sytuacja socjalistycznej Wenezueli – głównego dostawcy ropy naftowej dla wyspiarskiego kraju.

Ponadto obecnie, jak podała Agencja Reutera, na wyspie sytuacja sanitarna wygląda nie najlepiej. W niedzielę na Kubie potwierdzono prawie 7 tys. nowych przypadków zakażenia SARS-CoV-2, co stanowi jedną z najwyższych wartości.

Uczestnicy demonstracji wznosili m.in. okrzyki „Wolność” i „Precz z dyktaturą”. Deklarowali także brak strachu oraz śpiewali utwory muzyczne. Słychać było zbiorowy śpiew pieśni „Patria y Vida” (pl. Ojczyzna i życie), co stanowi analogię do rewolucyjno-socjalistycznej pieśni „Patria o Muerte” (Ojczyna albo śmierć) używanej przez ruch Fidela Castro.

Prezydent: Protesty na Kubie wywołane przez USA

Lider kubańskich komunistów i zarazem prezydent, Miguel Diaz-Canel, oskarżył o wywołanie protestów Stany Zjednoczone. Wezwał ponadto zwolenników rządu do wyjścia na ulice.

– Wzywamy wszystkich rewolucjonistów, wszystkich komunistów, aby ruszyli na ulice i pojawili się w miejscach tych wszystkich prowokacji

– apelował Diaz-Canel.

– Stany Zjednoczone wspierają wolność słowa i zgromadzeń na Kubie i zdecydowanie potępiają wszelkie akty przemocy (…) wymierzone w pokojowych demonstrantów, którzy korzystają ze swoich powszechnych praw

– podkreślił na Twitterze Jake Sullivan, doradca prezydenta USA ds. bezpieczeństwa narodowego.

Podczas protestów nie odnotowano poważniejszych incydentów. Policja i wojsko nie interweniowały. Ostatnio tak wielkie protesty na socjalistycznej wyspie miały miejsce w roku 1994. 

www.polsatnews.pl, pch24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Canva

  • Estoński dyplomata awanturował się nocy z obsługą na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina.
  • Ambasador nie chciał założyć maseczki, lecz takie wymogi narzucają obecnie linie lotnicze w obawie przed koronawirusem.
  • Świadkowie zdarzenia sugerują, że estoński ambasador pracujący w Kazachstanie może znajdować się pod wpływem alkoholu, jednakże policja nie mogła przebadać dyplomaty, którego chronił immunitet.
  • Ostatecznie mężczyzna opuścił lotnisko, a samolot do stolicy Kazachstanu odleciał bez niego.
  • Zobacz także: Szokujące nagranie. Tym chcą nas ubogacić kulturowo? “Wspaniała afroamerykańska kultura” [+WIDEO]

W nocy z niedzieli na poniedziałek na warszawskim lotnisku międzynarodowym im. Fryderyka Chopina doszło do incydentu z udziałem estońskiego ambasadora. Czekał on w poczekalni na samolot kursujący do kazachskiej stolicy. Jak się okazało, nie został on wpuszczony na pokład, a stewardesa i ochrona domagały się od niego założenia maseczki ochronnej.

Mężczyzna nie stosował się do obostrzeń antycovidowych, nie miał założonej maseczki

– tłumaczył mł. asp. Dariusz Świderski, oficer prasowy Komisariatu Policji Portu Lotniczego Warszawa Okęcie.

Estoński ambasador pod wpływem alkoholu?

Ambasador Estonii rezydujący w Kazachstanie, będący prawdopodobnie pod wpływem alkoholu awanturował się z tego powodu, lecz ochrona warszawskiego lotniska szybko wyprowadziła dyplomatę ze strefy wolnocłowej. Ze względu na immunitet policja mogła wyłącznie spisać zeznania. Nie mogli również z tego powodu zbadać dyplomaty alkomatem, lecz według świadków jego zachowanie mogłoby świadczyć o nadużyciu trunków wysokoprocentowych.

Estończyk opuścił wkrótce teren lotniska, natomiast samolot lecący do Nur-Sułtanu odleciał bez niego. Prawdopodobnie mężczyzna udał się albo do hotelu lub do estońskiej placówki dyplomatycznej w Warszawie.

salon24.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / fot. Canva

  • Kobiety na szczecińskim basenie SDS czują się od pewnego czasu zagrożone przez nieznanego osobnika przedstawiającego się jako osoba niebinarna.
  • Mężczyzna w wieku około 50 lat korzysta z damskiej przebieralni oraz z damskiego prysznicu, do którego wchodzi w samych kąpielówkach.
  • Użytkowniczki basenu obawiają się nie tylko o siebie, ale również o dziewczynki, a mężczyznę postrzegają jako kogoś, kto przychodzi popatrzeć jak się przebierają.
  • Lokalni urzędnicy rozkładają z tego powodu ręce i apelują o szybkie wzywanie ochrony, gdy osobnik znów skorzysta z damskiej przebieralni.
  • Zobacz także: To już się dzieje! “Nawrócimy wasze dzieci, idziemy po nie”. Homoseksualiści nagrali klip [+WIDEO]

„Niebinarny” mężczyzna straszy kobiety na basenie!

Jak informuje portal gs24.pl od pewnego czasu do szczecińskiego basenu SDS przychodzi mężczyzna około 40-50 letni, który bez cienia zawstydzenia wchodzi do damskiej przebieralni i w samych kąpielówkach bierze prysznic przed i po użytkowaniu z popularnego basenu. Kobiety oraz dziewczynki korzystające ze swojej oddzielnej przestrzeni są zdezorientowane. Czują się napastowane przez niechcianego gościa. Sam mężczyzna twierdzi, że jest osobą niebinarną.

Jestem niebinarny, więc mogę tu przebywać

– szokuje dorosły mężczyzna straszący kobiety na szczecińskim basenie.

Przerażone kobiety wyznają, że nie wiedzą jak sobie poradzić z problemem rodem z popsutego lewicowo-liberalną polityką Zachodu. Obawiają się one, że mężczyzna pod płaszczykiem pseudo niebinarności przychodzi do damskiej przebieralni, aby napastować zmieniające odzież kobiety.

Nie za bardzo wiadomo jak zareagować. On wchodzi pod prysznic bardzo pewnie, wcale nie wygląda na skrępowanego. I bierze prysznic w kąpielówkach. Skąd mamy wiedzieć, czy to faktycznie osoba niebinarna jak twierdzi, czy może, ktoś, kto chce sobie popatrzeć na kobiety

– komentują sytuację zdezorientowane kobiety.

Bezradność lokalnych urzędników

Szczecińscy działacze samorządowi rozkładają ręce z bezradności. Nie mają najmniejszego pojęcia jak rozwiązać zaistniałą sytuację. Na obecną chwilę proszą oni swoich mieszkańców, aby szybko reagowali na takie przypadki i zgłaszały tego mężczyznę ochronie ośrodka.

Interwencja pracowników jest dość trudna, ponieważ musiałaby nastąpić tak naprawdę w tym konkretnym momencie, w którym dochodzi do korzystania z prysznica. W tym miejscu nie ma rzecz jasna monitoringu. Z przyczyn oczywistych nie jest również możliwe oddelegowanie tam osoby, która pilnowałby tego, kto kąpie się pod prysznicem. Dlatego kluczowe byłoby jak najszybsze powiadomienie pracowników SDS, którzy mogliby zareagować w momencie, gdy dochodzi do takiej sytuacji

– przyznał Dariusz Sadowski z zarządu miasta Szczecin.

wpolityce.pl, gs24.pl

Marek Suski

Marek Suski / Fot. Krzysztof Białoskórski Wikimedia Commons

  • Poseł Marek Suski broni swojego projektu ustawy. Uważa, że jej celem jest ochrona polskiego rynku medialnego.
  • Zdaniem przedstawiciela PiS ustawa nie jest wymierzona na zaszkodzenie telewizji TVN. Jednak poseł PiS twierdzi, że stacja TVN mogłaby się uczyć od telewizji rządowej TVP.
  • Ustawa nowelizacji o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji wywołała poruszenie po lewej stronie sporu politycznego i medialnego. Utrudni ona stacji TVN ponowne otrzymanie polskiej koncesji na nadawanie.
  • Zobacz także: Angielski związek „wyciąga wnioski” po EURO. Będzie więcej BLM i LGBT

Zdaniem posła celem projektu nowelizacji ustawy o mediach jest „ochrona polskiego rynku medialnego przed inwestorami z Rosji i innych nieprzyjaznych Polsce państw”. Poseł PiS stawia TVP za wzór wiarygodności medialnej.

“Zagraniczni inwestorzy, szczególnie spoza Unii Europejskiej, nie powinni mieć większościowych udziałów w mediach w Polsce, tak zresztą jak i w całej UE”

– powiedział Suski.

Zdaniem przedstawiciela PiS ustawa nie jest wymierzona na zaszkodzenie telewizji TVN.

“TVN przesadza z reakcją. Jesteśmy w europejskim obszarze gospodarczym. Inwestorzy spoza Europy muszą szukać partnerów. Takie uregulowania, a nawet bardziej restrykcyjne, są w innych krajach europejskich” – dodaje.

Dziennikarz “Rz” zapytał posła o fakt, czy sprzedaż TVN jest głównym celem nowelizacji ustawy.

“Tam jest zapis, że 49 proc. może być kapitału spoza terenu gospodarczego UE. To znaczy, że inwestor musi poszukać partnera w Europie i pewnie sprzedać część udziałów, ale zachowując znaczną część”

– odpowiada polityk.

Nie chciał jednak ujawnić, czy planem obozu rządzącego jest wykupienie części udziałów w TVN.

TVP jako wzór wiarygodności medialnej?

Suski zapewnia, że projekt nie jest kierowany względami osobistymi wobec TVN.

“Wielokrotnie spotykałem się z tym, że w TVN mijano się z prawdą. Ta stacja jest mało wiarygodna”

– ocenia jednak poseł PiS.

Jego zdaniem wiarygodna jest natomiast TVP i TVN powinien się na niej wzorować. Podsumowując, że TVN często mija się z prawdą, poseł stawia TVP za wzór wiarygodności medialnej.

Marek Suski jest jedną z głównych osób promujących nową ustawę. W sobotę na zjeździe Klubów „Gazety Polskiej” zachęcał do manifestowania poparcia dla projektu ustawy.

“To może rzeczywiście nam tutaj pomóc. Jeśli się uda tę ustawę przeprowadzić i jakaś część tych udziałów zostanie być może wykupiona też przez polskich biznesmenów, i będziemy mieli jakiś tam wpływ na to, co się dzieje w tej telewizji, to na pewno nie będzie tak jak z Polską Press, że można to było odkupić. Ale rzeczywiście kolejne kroki w tym kierunku będą robione”

– mówił poseł PiS w sobotę.

onet.pl

Straż marszałkowska

Straż marszałkowska / fot. flickr.com

  • Zmiany w strukturze straży marszałkowskiej poczyniono już w 2018 roku. Wtedy podniesiono ją do rangi służby mundurowej. W 2019 roku wprowadzono korzystne przepisy z zakresu emerytalnego.
  • Z tego powodu w 2020 roku odeszło 55 funkcjonariuszy, a na ich miejsce przyjęto 57 nowych.
  • Emerytura straży marszałkowskiej jest znacznie wyższa niż policyjna. Wynosi między 6,5 tys, a 12,5 tys zł.
  • Zobacz także: Salvini ostro do angielskich chuliganów: “Zamiast klęczeć na boisku, będą klęczeć w celi”

Pierwsza zmiana w strukturze straży marszałkowskiej nadeszła w 2018. Wtedy podniesiono ją do rangi faktycznej służby mundurowej. Pracujący w Sejmie strażnicy otrzymali nowe mundury i psy służbowe. Wprowadzono również kilkanaście stopni służbowych oraz paradne szable. Straż marszałkowska rezygnuje ze służby z powodu korzystnych rozwiązań emerytalnych, które wiążą się z przywilejami służb mundurowych.

Strażnicy rezygnują ze służby z powodu przepisów emerytalnych

Zmianą wprowadzoną w 2019 roku była nowelizacja przepisów dotyczących przechodzenia na emeryturę. Jak donosi “Rz” w zeszłym roku z funkcji odeszło aż 55 strażników.

„Faktycznie odeszło w 2020 r. 55 funkcjonariuszy, to jest o 47 osób więcej niż w 2019 r.”

– powiedziała posłom z Komisji Regulaminowej, Spraw Poselskich i Immunitetowych szefowa Kancelarii Sejmu Agnieszka Kaczmarska.

“W 2020 r. przyjęliśmy 57 nowych funkcjonariuszy”

– dodała pytana o proces uzupełnienia kadry.

Powodem licznych odejść ze służby są bardzo atrakcyjne świadczenia emerytalne dostępne dla funkcjonariuszy straży marszałkowskiej. Po zmianach z kwietnia 2019 roku świadczenia dla strażników są wielokrotnie wyższe niż te, które przysługują policjantom (średnia policyjna emerytura wynosi 3,9 tys. złotych). Straż marszałkowska rezygnuje ze służby, a na miejsce starych mundurowych przyjęto niewiele więcej nowych.

W ocenie specjalistów wpłynie to negatywnie na jakość służby, gdyż starsi strażnicy będą musieli poświęcać dużo czasu na szkolenie nowych.

“Nowi funkcjonariusze nie nauczą się tego wcześniej niż w ciągu dwóch lat. W dodatku ci, którzy zostali, będą musieli poświęcać swój czas na naukę tych, którzy przychodzą” – powiedział były szef ochrony prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego Jerzy Dziewulski.

Według nieoficjalnym informacji, do których dotarła „Rzeczpospolita” emerytury strażników marszałkowskich mieszczą się w przedziale od 6,5 tys. do 12,5 tys. zł.

dorzeczy.pl

Londyn

Londyn / Fot. Flickr

  • Pracownicy i przedstawiciele UEFA zostali zaproszeni na finał mistrzostw Europy 2020 na specjalnych zasadach. Drogą szantażu UEFA wymusiła na rządzie brytyjskim pozwolenie na pobyt swoich oficjeli na terytorium wysp bez odbywania kwarantanny.
  • Według dziennikarzy “Daily Mail”, przedstawiciele UEFA VIP złamali zasady przyjęte w porozumieniu z rządem Wielkiej Brytanii. W zamian za brak kwarantanny mieli oni zakaz opuszczania hotelu. Wyjątkiem był przejazd na mecz.
  • Dziennikarze z wysp relacjonują, że widziano ochroniarzy najważniejszych osobistości w UEFA przy Old Billingsgate Market. Wśród gości miał być obecny również Zbigniew Boniek.
  • Zobacz także: EURO 2020. Tego nie pokazały kamery. Wskoczył na murawę, a ochrona w maseczkach nie mogła go dogonić [WIDEO]

Pracownicy UEFA z najwyższych szczebli przyjechali do Londynu na niedzielny finał mistrzostw Europy. Przyznano im specjalne pozwolenie na wjazd do Wielkiej Brytanii bez konieczności poddania się kwarantannie, która dotyczy wszystkich innych podróżujących do Londynu. Złamali oni jednak ustalenia z rządem brytyjskim. Wystawna kolacja VIP-ów UEFA została opisana przez “Daily Mail”.

Według informacji zgromadzonych przez gazetę “Daily Mail”, przedstawiciele UEFA bawili się poza miejscem zakwaterowania przy londyńskim Old Billingsgate Market. Wcześniej zapewniano, że mogą oni opuścić hotel tylko i wyłącznie w celu przejazdu na stadion.

“Nie będą podróżować i się przemieszczać. Przyjeżdżają na mecz i znowu wyjeżdżają” — mówił kilka dni temu John Whittingdale, jeden z brytyjskich ministrów, w rozmowie ze Sky News.

Kolacja VIP-ów UEFA przy Old Billingsgate Market w Londynie

Według relacji gazety, nie do końca właśnie tak wyglądała wizyta VIP-ów z UEFA w stolicy Anglii. Dziennikarze z wysp relacjonują, że widziano ochroniarzy najważniejszych osobistości w UEFA przy Old Billingsgate Market. Wśród gości miał być obecny również Zbigniew Boniek. Wystawna kolacja VIP-ów UEFA stała się kolejnym powodem kontrowersji.

Rzecznik rządu brytyjskiego powiedział, że kolacja była dozwolona, ​​ponieważ była to oficjalna impreza Euro 2020, jednak według ustaleń dziennikarzy, pierwotna umowa wyglądała zupełnie inaczej i nie powinno być mowy o jakimkolwiek opuszczaniu hotelu przez oficjeli.

Zwolnienie z zasad kwarantanny na niedzielny finał otrzymały: kadra kierownicza UEFA, członkowie rady FIFA, kadry kierownicze innych konfederacji, członkowie zarządu państw członkowskich UEFA oraz wyższa kadra kierownicza sponsorów i partnerów handlowych.

Jacek Jaworek podejrzany o morderstwo

Jacek Jaworek podejrzany o morderstwo / fot. You Tube/ Znaki Czasu

  • Podejrzany o potrójne morderstwo Jacek Jaworek pozostaje nieuchwytny dla policji. Poszukiwania 52-latka trwają i rozszerzają swój zasięg.
  • 52-latek miał problemy finansowe. Ze względu na pandemię nie mógł wyjeżdżać do pracy do Niemiec i Szwajcarii tak często, jak wcześniej.
  • Według sąsiada podejrzanego, miał on problemy w życiu prywatnym, a w ich rezultacie wchodził w już wcześniej w konflikt z prawem.
  • Zobacz także: SONDAŻ. Kto jest najbardziej wpływowym politykiem? Polacy odpowiedzieli. Zobacz wyniki

Podejrzanym o potrójne morderstwo jest Jacek Jaworek. W gotowości do akcji są także kontrterroryści. Mimo wielu informacji, które spływają do służb, policjantom nie udało się jeszcze dotrzeć do 52-latka. Podejrzany o morderstwo z Borowców wciąż nieuchwytny.

Podejrzany o morderstwo Jaworek pozostaje nieuchwytny dla policji

Policja przypomina, że w przypadku napotkaniu mężczyzny należy zachować szczególną ostrożność i nie podejmować żadnych samodzielnych działań. W tym wypadku należy powiadomić służby.

Jak podaje portal “Super Express”, dziennikarze portalu dotarli do mężczyzny, który rozmawiał z podejrzanym wieczór przed morderstwem.

“Mówił, że ma wszystkiego dość, a sytuacja zaczyna go przytłaczać. Miał problemy ze swoją byłą żoną, założyła mu sprawę o alimenty na dzieci (których ma trójkę – red.). Nie miał stałego adresu zamieszkania, więc wszystkie dokumenty trafiały na częstochowski adres do byłej żony. Ona podobno dokumenty wyrzucała. Więc jak nie zgłaszał się na terminy rozpraw, to oni mu zasądzili alimenty. Dwa, trzy miesiące za nie przesiedział w areszcie w Częstochowie” – powiedział sąsiad poszukiwanego mężczyzny.

Jak udało się dowiedzieć portalowi se.pl, 52-latek miał problemy finansowe. Ze względu na pandemię nie mógł wyjeżdżać do pracy do Niemiec i Szwajcarii tak często, jak wcześniej. Co więcej, jego 18-letnia córka zdecydowała się założyć mu sprawę o alimenty.

Kuzyn podejrzanego udzielił wywiadu mediom

Informacje o zatrudnieniu podejrzanego potwierdził w wywiadzie dla Polsat News jego kuzyn.

“Nie jest powiedziane, że on tę zagranicę porzucił, miał zamiar tam wrócić, ale pandemia spowodowała to, że nie mógł wyjechać, ciągle na to czekał. Jego w Polsce nic nie trzymało (…). Wrócił do kraju, jak sądzę, był uciążliwy, nie miał się gdzie podziać” – stwierdził.

Do morderstwa doszło w nocy z piątku na sobotę w Borowcach k. Dąbrowy Zielonej w powiecie częstochowskim.

Policjanci, którzy pojawili się na miejscu po wezwaniu do domowej awantury, odkryli zwłoki trzech osób. Małżeństwa 44-latków i ich 17-letniego syna. Wszyscy mieli zginąć od strzałów z broni palnej. Z makabry uratował się jedynie 13-letni syn zamordowanej pary. Na czas strzelaniny miał ukryć się przed sprawcą, a następnie schronić się u rodziny.

Poszukiwania mężczyzny trwają. Zgodnie z nieoficjalnymi doniesieniami, do niedzielnego popołudnia szczegółowo przeszukano około 300 hektarów w pobliżu wsi. Podejrzany o morderstwo pozostaje nieuchwytny.

wp.pl

Kibice reprezentacji Angliiii

Kibice reprezentacji Anglii / fot. You Tube/ TVP Sport

  • Angielski Związek Piłki Nożnej oskarża własnych kibiców o rasizm. Powodem jest krytyka umiejętności piłkarskich zawodników reprezentacji Anglii. Niektórzy z nich są czarnoskórzy – ich zdaniem federacji nie można krytykować.
  • Wolność słowa ginie w Anglii razem z resztką zdrowego rozsądku na wyspach. Policja w Londynie bada sprawę i zapowiada ściganie osób piszących krytyczne pod adresem czarnoskórych piłkarzy komentarze.
  • W przeszłości kluby wszystkich szczebli rozgrywek ligi angielskiej wyrażały swój sprzeciw wobec rasizmu.
  • Zobacz także: Przerażające sceny w Londynie. Bijatyka przed finałem EURO [+WIDEO]

Wydawać by się mogło, że konstruktywna krytyka oraz odniesienie do czysto piłkarskich umiejętności zawodników nie są oznaką rasizmu. Nic bardziej mylnego, zdaniem angielskiej federacji czarnoskórych piłkarzy nie wolno krytykować. Angielski Związek Piłki Nożnej oskarża kibiców o rasizm. Federacja wydała oświadczenie, w którym potępia nawet konstruktywną krytykę pod adresem czarnoskórych zawodników.

Angielski Związek Piłki Nożnej oskarża własnych kibiców

„Jesteśmy zniesmaczeni, że członkowie naszego zespołu, którzy dali z siebie wszystko, zostali poddani dyskryminacyjnym atakom online po dzisiejszym meczu” – stwierdza FA na swoim koncie na Twitterze i dodaje – „wspieramy naszych graczy”.

FA twierdzi, że niektórych zawodników reprezentacji nie wolno krytykować. Federacja ​​„potępia wszelkie formy dyskryminacji i jest przerażona rasizmem rozpowszechnianym w sieciach społecznościowych przeciwko niektórym graczom z Anglii”.

„Mówimy w możliwie najczystszy sposób, że ktokolwiek stoi za tak obrzydliwym zachowaniem nie jest mile widziany wśród kibiców naszego zespołu”.- kontynuuje federacja w oświadczeniu.

Sprawa stała się na tyle poważna, że podjęła ją londyńska policja. Policjanci badają “rasistowskie” komentarze w internecie i będą podejmowali ściganie najbardziej radykalnych wpisów.

W Anglii zapowiada się zaostrzenie antyrasistowskich przepisów. Będą jeszcze mocniej tępić „mowę nienawiści” w internecie i krytykę np. Marcusa Rashforda.

Kluby piłkarskie ​​Premier League, Second Division i Women’s Super League, a także organizacje reprezentujące zawodników, sędziów i trenerów, do których później dołączyły nawet federacje rugby czy krykieta na przełomie kwietnia i maja organizowały już „antyrasistowskie” akcje na swoich kontach w sieciach społecznościowych.

Angielski Związek Piłki Nożnej oskarża własnych kibiców o rasizm. Jak widać wyciągają błędne wnioski z przegranej drużyny w finale Euro 2020. Niestety nie polegają ona na kwestiach sportowych, a są przedmiotem dyskursu ideologicznego.

nczas.com

Matteo Salvini

Matteo Salvini / Fot. Flickr

  • Matteo Salvini skrytykował za pośrednictwem Twittera zamieszki, które wywiązały się w niedzielę przed finałem Euro 2020 w Londynie.
  • Zdaniem polityka agresywni Anglicy, “zamiast klęczeć na boisku, będą klęczeć w celi”. Słowa te są krytyką potencjalnych napaści na tle narodowościowym. Według świadków kibice angielscy mogli bić Włochów z powodu ich przynależności narodowej.
  • Nastroje w Wielkiej Brytanii przed tym meczem były wyjątkowo huczne, a nadzieje kibiców rozpalone.
  • Zobacz także: To już się dzieje! “Nawrócimy wasze dzieci, idziemy po nie”. Homoseksualiści nagrali klip [+WIDEO]

Matteo Salvini wystosował ostry apel do angielskich chuliganów. W słowach krytyki nawiązał do zwyczaju klękania piłkarzy Anglii przed każdym meczem. Jest to forma protestu wyrażająca solidaryzm z czarnoskórymi w Stanach Zjednoczonych oraz ruchem Black Lives Matter. Włoski polityk skomentował bijatyki na swoim Twitterze. Wydźwięk jego słów jest oczywisty, polityk potępia wszelkie formy przemocy, szczególnie przemocy na tle narodowościowym.

Matteo Salvini przekazuje wiadomość do angielskich chuliganów

Salvini we fragmencie swojej wypowiedzi do angielskich chuliganów napisał:

“Zamiast klęczeć na boisku, mam nadzieję, że będą klęczeć w celi.” – w ten sposób lider włoskiej prawicy podsumował zwyczaj klękania przed meczami i wyraził oburzenie potencjalnymi zamieszkami na tle narodowościowym.

Na stadionie dzięki złagodzeniu restrykcji pandemicznych mogło pojawić się nawet 70 tys. kibiców. Wielkie emocje przerodziły się one w przerażającą furię kibiców gospodarzy finału. Każdy chciał bowiem wejść na to wydarzenie, kibice próbowali różnych sposobów, aby dostać się na trybuny. Biletów starczyło jednak tylko dla nielicznej grupy fanów.

Nie wyjaśniono jednak dokładnych przyczyn tej awantury. Niektórzy świadkowie twierdzą, że bici byli głównie kibice gości, inni uważają, że bili się wszyscy między sobą. Bijatyka na finale Euro 2020 mogła być więc efektem napaści na tle narodowościowym Anglików na Włochów. Właśnie to w mocnych słowach skrytykował Salvini za pośrednictwem Twittera. Warto podkreślić, że nastroje w Wielkiej Brytanii przed tym meczem były wyjątkowo huczne, a nadzieje kibiców rozpalone.

Nawet najgorętszy i najbardziej emocjonalny doping kibiców nie pomógł piłkarzom “Trzech lwów”. Włosi po raz drugi w swojej historii zostali mistrzami Europy. W finale Euro Italia pokonała Anglię dopiero po rzutach karnych. Po zaciętej walce w pierwszych 90 minutach i dogrywce żaden z zespołów nie potrafił zdobyć bramki na wagę mistrzowskiego tytułu. W związku z tym do wyłonienia zwycięzcy potrzebne były rzuty karne, w których lepsi okazali się podopieczni Roberto Manciniego, którzy wygrali 3:2.

medianarodowe.com