TVP Info

Rodziców pan mi obrażać nie będzie – powiedział do posła PO Daniel Milewski z PiS i wyszedł ze studia TVP Info. / fot. Twitter/TVP Info

Gorąca dyskusja w TVP Info

“O tym, ile zarabiają Polacy w rzeczywistości świadczy nie pensja minimalna, tylko średnie wynagrodzenie…”

– powiedział poseł PO Jarosław Urbaniak.

“O ile wzrosło!? Schowa pan ten paluszek. Ma pan odwagę powiedzieć, o ile wzrosło? Ile wzrosło? Paluszkami machać to niech poseł Urbaniak sobie macha u siebie, a nie tu”

– skontrował emocjonalnie poseł PiS Daniel Milewski.

Prowadzący program Adrian Klarenbach próbował uspokoić swoich gości. Po chwili oddał głos Urbaniakowi.

“Niestety, jak pan z domu wyszedł i pana kultury nie nauczono…”

– zaczął poseł Platformy. Po tych słowach Milewski nie wytrzymał, wstał i podszedł do Urbaniaka.

“Rodziców pan mi obrażać nie będzie”

– rzucił do posła PO, klepiąc go w ramię.

Urbaniak tłumaczył, że nie miał na myśli rodziców.

“To pan jest niewychowany”

– bronił się reprezentant Platformy.

“Buta doprowadziła was do miejsca, gdzie jesteście dzisiaj. I dalej, proszę bardzo, możecie sobie tę swoją butę uprawiać dalej. Pan macha palcem i mówi, ze ja nie umiem i obraża mój dom!?”

– krzyknął Milewski i wyszedł ze studia.

Redaktor Adrian Klarenbach poinformował później w mediach społecznościowych, że obaj politycy podali sobie dłonie na zgodę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

https://twitter.com/tvp_info/status/1481008782696194053?ref_src=twsrc%5Etfw

Do Rzeczy

Jacek Sasin

Wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin / Fot. PAP/Marcin Obara. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Wicepremier Jacek Sasin wystąpił w programie “Gość Wiadomości” na antenie TVP Info
  • Minister aktywów państwowych wypowiedział się na temat Fit for 55
  • Unijny pakiet klimatyczny przewiduje jeszcze większą redukcję emisji gazów cieplarnianych
  • Zdaniem Sasina, Fit for 55 będzie zabójczy dla budżetu Polski
  • Zobacz także: Solidarna Polska: “Wzywamy do wyjścia z unijnej polityki klimatycznej”

Fit for 55

Unijny pakiet klimatyczny proponuje osiągnięcie redukcji emisji CO2 o 55 procent do 2030 roku.

“Wprowadzenie tych rozwiązań jest nie do udźwignięcia przez budżet Polski”

– ocenił wicepremier Jacek Sasin.

Według raportu analityków banku Pekao, dostosowanie się do unijnych dyrektyw może kosztować Polskę nawet 527,5 mld euro, czyli w przeliczeniu prawie 2,5 bln złotych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Bieda i ogromne rozwarstwienia społeczne

“256 tys. złotych na czteroosobową rodzinę – taki byłby koszt wprowadzenia tego pakietu. To spowodowałoby ogromne rozwarstwienia społeczne – powiedział wicepremier Sasin. Rozwiązania oznaczałyby, iż każdy obywatel musiałby zapłacić po 64 tys. złotych”

– mówił Jacek Sasin w “Gościu Wiadomości”.

Minister aktywów państwowych podkreślił, że rząd Prawa i Sprawiedliwości nie jest przeciwko ochronie środowiska, ale narzucony przez Brukselę pakiet Fit for 55 jest dla Polski niewykonalny.

“Trzeba mierzyć siły na zamiary. W takim tempie, jakie proponuje Bruksela, osiągnięcie redukcji CO2 o 55 proc. do 2030 roku jest po prostu niewykonalne. Rozwiązania klimatyczne UE uderzyłyby każdego bez wyjątku”

– wskazywał wicepremier.

Wicepremier przekonywał, że unijna polityka klimatyczna najbardziej uderzy w polską rodzinę:

“Opłaty, które obywatel musiałby ponosić w związku z emisją przez domy i samochody, spowodowałoby uderzenie w polską rodzinę. My, jako rząd, nie możemy się na to zgodzić, dlatego będziemy przekonywać naszych partnerów w UE, żeby porzucić te propozycje. Gdyby to się nie udało, to musimy bardzo poważnie rozważyć, czy jesteśmy jako kraj, jako społeczeństwo, gotowi te obciążenia dźwigać. Być może powinniśmy tutaj wybrać inną drogę”

– oznajmił Jacek Sasin.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Robert Bąkiewicz

Robert Bąkiewicz / Fot. You Tube/ Media Narodowe

Zobacz także: Kalendarium Patriotyczne Mediów Narodowych od 11 do 17 stycznia: demonstracje, pikiety, spotkania

Robert Bąkiewicz wskazał na zagrożenie płynące z planów budowy europejskiego “superpaństwa”.

Działania zmierzające do budowy „superpaństwa” europejskiego są bowiem wyrazem dominacji niemieckiej, chęcią zdobycia hegemonii w Unii Europejskiej i degradacji pozostałych państw członkowskich. Najbardziej odczują to państwa Europy Środkowo-Wschodniej, które przedstawiane są w roli protektoratów zależnych ekonomicznie, kulturowo i politycznie od polityki Berlina. Podobny sens mają także działania TSUE, łamiące traktaty europejskie i bezpodstawnie ingerującą w kwestie, które nie są przyznane prawnie Unii w żaden sposób. Dotyczy to także polityki energetycznej, która nie tylko zmierza do dominacji energetycznej Niemiec w porozumieniu z Rosjanami, ale ma na celu trwałe uzależnienie i zapewnienie swojej przewagi konkurencyjnej nad gospodarkami państw naszego obszaru – podkreślił.

Lider Stowarzyszenia Roty Marszu Niepodległości zaapelował do premiera Mateusza Morawieckiego o zablokowanie “Fit for 55”.

Wzywam zatem Pana do zawetowania przygotowanego przez Komisję Europejską programu „Fit for 55”. Wdrożenie bowiem tego programu nie tylko zablokuje rozwój naszego kraju, ale także przyspieszy degradację gospodarki unijnej w skali światowej. Zawetowanie tego programu jest działaniem koniecznym dla dalszego rozwoju naszej gospodarki, chociaż wciąż niewystarczającym – stwierdził.

Jego zdaniem konieczna jest współpraca międzypaństwowa w tej sprawie.

Dlatego wzywam Pana, aby w sytuacji powszechnego niezadowolenia z unijnej polityki klimatycznej i energetycznej, podjął Pan działania wśród państw dotkniętych jej skutkami, na rzecz wycofania się Unii z tych niedorzecznych postanowień. Tylko radykalny krok, zrywający z obecnym kierunkiem tej polityki, może zapewnić gospodarce unijnej szanse konkurowania na rynkach światowych i osłabienie procesu jej degradacji – dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Solidarna Polska przeciw klimatycznemu wyzyskowi

Janusz Kowalski / Fot. PAP/Rafał Guz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Politycy Solidarnej Polski podczas konferencji prasowej w Sejmie, przedstawili założenia uchwały partyjnej przyjętej 4 stycznia 2022 roku.
  • Dokument krytykuje obecną politykę klimatyczną Unii Europejskiej, która doprowadza do upadku polską gospodarkę.
  • W uchwale zarzucono również byłemu premierowi Donaldowi Tuskowi zaakceptowanie w czasach swoich rządów szkodliwych opłat emisyjnych.
  • Przypomniano również, że obecnie w kosztach produkcji energii elektrycznej opłaty za emisję CO2 stanowią blisko 60 procent kwoty.
  • W ciągu najbliższych lat opłaty za emisję mogą wzrosnąć nawet do 90 procent, co przyczyniłoby się do jeszcze większego drenażu finansowego Polaków.
  • Zauważono również, że program “Fit for 55” będzie kosztować polskich podatników, aż 190 miliardów euro.
  • Ze względu na katastrofalne skutki unijnej polityki klimatycznej, SP apeluje o wyjście Polski z mechanizmów opłat emisyjnych.
  • Zobacz także: Wysokie koszty energii elektrycznej. Tragiczne skutki unijnej polityki klimatycznej

Rządowy koalicjant Prawa i Sprawiedliwości już na samym wstępie uchwały, zamieścił apel do rządu i pozostałych sił parlamentarnych o wyjście Polski z tragicznych mechanizmów unijnej polityki klimatycznej. Politycy Solidarnej Polski oczekują również, że transformacja energetyczna w naszym kraju będzie przebiegać w zrównoważony sposób gwarantujący bezpieczeństwo Polski, ochraniający obywateli oraz krajową gospodarkę.

Solidarna Polska wzywa do wyjścia Polski z mechanizmów unijnej polityki klimatycznej, ze szczególnym uwzględnieniem unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS). Oczekuje również podjęcia działań na rzecz realizacji celów klimatycznych i transformacji energetycznej w sposób zapewniający bezpieczeństwo kraju, ochronę obywateli i gospodarki – zgodnie z Art. 5 Konstytucji

– czytamy w uchwale przyjętej 4 stycznia 2022 roku.

Tusk odpowiedzialny za szkodliwe regulacje

W trakcie konferencji prasowej w Sejmie wiceminister klimatu Jacek Ozdoba pytał się Donalda Tuska, czy ten stoi po stronie niemieckiej strategii opartej o uzaleśnienie się od rosyjskiego gazu, czy też stoi po stronie Polaków i zamierza walczyć o bezpieczeństwo energetyczne oraz o niskie koszty transformacji energetycznej. Przypomniał on także, że działający od 2005 roku (w tym przyjęty przez pierwsze rzady Prawa i Sprawiedliwości) system uprawnień do emisji gazów cieplarnianych, który w założeniu miał doprowadzić do racjonalnego ekonomicznie i społecznie ograniczenia emisji, lecz w ostatecznym rozrachunku doprowadza do katastrofy finansowej.

W uchwale Solidarnej Polski wspomniano również o obowiązkowym zakupie uprawnień dla producentów energii elektrycznej, który został wdrożony w 2013 roku, a także o systemie Rezerwy Stabilności Rynkowej zaakceptowanego przez rząd byłęgo premiera Donalda Tuska.

Decyzje europejskie, które podejmował rząd pani premier Ewy Kopacz, czy też rząd pana premiera Donalda Tuska doprowadziły do tego, że dziś jesteśmy świadkami gry na europejskich rynkach. Banksterzy zarabiają, a Polacy na tym tracą i płacą gigantyczne kwoty na swoich rachunkach

– powiedział wiceminister klimatu.

Donald Tusk przez 1825 dni nie podjął żadnej decyzji, aby zatrzymać spekulacyjny unijny system handlu emisjami, który dzisiaj powoduje gigantyczne koszty dla Polaków

– dodał z kolei poseł Kowalski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Katastrofalne skutki polityki klimatycznej

W uchwale napisano także, że unijna polityka klimatyczna prowadzi do skutków odwrotnych od zamierzonych. Zdaniem polityków Solidarnej Polski obecny kierunek Komisji Europejskiej zagraża w bezpieczeństwu finansowemu Polaków.

Stwarza ogromne zagrożenie dla zapewnienia potrzeb bytowych Polaków, rozwoju gospodarczego i bezpieczeństwa państwa. Brak gotowości do zmiany tej polityki oznaczałby zwiększenie zagrożeń do poziomu nieakceptowalnego dla Polski

– podkreślono w dokumencie.

Ozdoba zwrócił uwagę także na skutki finansowe wprowadzenia pakietu “Fit for 55”, forsowanego przez jednego z wiceprzewodniczących Komisji Europejskiej Fransa Timmermansa oraz wyraził oczekiwanie, aby ktoś wreszcie poszedł po rozum do głowy i zatrzymał ten pociąg, który jest niestety rozpędzony w stronę ściany.

Janusz Kowalski powołał się na raport ekspertów Banku Pekao SA. Dziennik Gazeta Prawna podał we wtorek, że dotarł do szacunków przygotowanych przez analityków banku Pekao SA, które pokazują koszty pakietu Fit for 55. W artykule wskazano, że Fit for 55 podwyższa cel redukcji emisji gazów cieplarnianych w UE do 2030 r. z 40 do 55 proc. względem poziomu z 1990 r.

W porównaniu do obecnych regulacji UE realizacja unijnego pakietu klimatycznego Fit for 55 będzie Polskę kosztować ok. 190 mld euro więcej

– czytamy w artykule.

Poseł SP podkreślił, że za gigantyczne podwyżki cen prądu odpowiedzialny jest właśnie podatek klimatyczny, który stanowi 60 procent obecnych kosztów produkcji energii. W następnych latach może on wzrosnąć nawet do 90 procent, co przełożyłoby się na horrendalne rachunki.

Solidarna Polska zaznaczyła w swoim stanowisku, że dalsze akceptowanie unijnej polityki klimatycznej oznaczać będzie rujnujące skutki dla Polski. Dlatego uznali oni, że należy odrzucić obecną strategię i poszukać bardziej racjonalnych sposobów jej realizacji, uwzględniając w tym współpracę z innymi krajami Unii Europejskiej.

wnp.pl

Witold Gadowski

Witold Gadowski / Fot. PAP/Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Homo covidianus

Zdaniem Gadowskiego od dwóch lat pandemii „formowany jest zupełnie nowy typ człowieka. Promowane są zachowania uległe i konformistyczne. Tresuje się cale grupy obywateli, by zamiast krytycznego myślenia – bezrozumnie wykonywali polecenia. Ludzie wyrzekają się swojej wolności na rzecz złudnych miraży bezpieczeństwa. Homo covidianus ma być bezwzględnie podporządkowany i mało refleksyjny. Nie powinien być zbyt wierzący w Boga, bo wtedy rodzą się dylematy moralne”.

Zobacz także: PiS-Hołownia-Nowoczesna. Egzotyczna koalicja w Krakowie

W opinii Gadowskiego „homo covidianus odzwyczajony jest od posługiwania się własnym doświadczeniem i rozsądkiem. Jest agresywny i grupuje się w większe stada – wtedy czuje się bezpieczniejszy i bardziej uprawniony do rozsiewania swoich mało logicznych poglądów”. Są to często „wzajemnie sprzeczne stwierdzenia”, które „wdrukowano mu w świadomość za pomocą masowych mediów, które mieniły się w maszynki do mielenia mózgu i zdrowego rozsądku”.

Utrata wiary prowadzi do patologii

Komentując opinie Gadowskiego, muszę stwierdzić, że patologiczna tożsamość homo covidianus upowszechnia się niestety wśród wielu osób chodzących na msze. Moim zdaniem dzieje się tak w wyniku pseudo posoborowego porzucenia katolicyzmu wraz z tomizmem. Kościół katolicki odróżniał się od innych religii tym, że głosił, że Bóg wyposażył nas w rozum, i na drodze rozumu możemy poznawać Boga poprzez poznawanie jego dzieła. Takie założenie katolickie sprawiło, że tylko w naszej łacińskiej cywilizacji powstała nauka i uniwersytety.

W ostatnich dekadach antykatolickie siły infiltrujące Kościół (by zniszczyć katolicyzm), poprzez wykorzenienie z Kościoła katolicyzmu, odrzuciły tomizm, wraz z jego realizmem, i zamiast opierać się na rozumie, zaczęły promować opieranie się na emocjach. Kościół zaczęła zalewać antykatolicka fala irracjonalizmu sprzecznego z katolickim nauczanie. Miało to swoje konsekwencje duchowe – wielu charyzmatyków w poszukiwaniu coraz to większych podniet porzuciło Kościół i przyłączyło się do nowych ruchów protestanckich (czego przykładem jest upadek katolicyzmu w Brazylii).

Dziś ten antykatolicki irracjonalizm zatruwający wiernych sprawia, że bezkrytycznie oni wierzą w pozbawioną logiki, oficjalną propagandę, która wbrew faktom mieni się naukową. Jest to kolejny dowód na to, jak bardzo szkodliwy społecznie okazał się proces utraty wiary katolickiej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zamek Królewski w Krakowie

Zamek Królewski w Krakowie / Fot. PAP/Łukasz Gągulski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Wczoraj w krakowskiej radzie miejskiej powstała bardzo egzotyczna koalicja złożona z Prawa i Sprawiedliwości, Przyjaznego Krakowa, Polski 2050 i Nowoczesnej.
  • Na prośbę prezydenta Jacka Majchrowskiego, radni usunęli ze stanowiska przewodniczącego rady Dominika Jaśkowca z Platformy Obywatelskiej.
  • W jego miejsce wybrano Rafała Komarewicza z ruchu Szymona Hołownii.
  • Portal “wprost.pl”, dzięki anonimowym źródłom dowiedział się, że prezydent Majchrowski miał już dość intryg radnych z PO.
  • O całym przedsięwzięciu doskonale wiedział lider Polski 2050, Szymon Hołownia, który kontaktował się z lokalnymi działaczami.
  • Zobacz także: Konfederacja poddała się Facebookowi? Partia zakłada nowy profil i liczy, że ich nie usuną

Radni przegłosowali wczoraj odwołanie ze stanowiska Dominika Jaśkowca z Platformy Obywatelskiej. W jego miejsce powołano polityka z Polski 2050 Rafała Komarewicza, który jest również regionalnym pełnomocnikiem partii Szymona Hołowni. Wcześniej działał jako aktywista lokalnego stowarzyszenia Przyjazny Kraków.

To spowodowało, że Platforma Obywatelska, która dotychczas wspólnie z Nowoczesną i Przyjaznym Krakowem rządziła miastem, utraciła władzę – przejęła ją koalicja złożona z Prawa i Sprawiedliwości, Przyjaznego Krakowa, Polski 2050 i Nowoczesnej.

Koalicja odbiję się Hołowni czkawką?

Jak informuje tygodnik “Wprost”, egzotyczna koalicja może negatywnie odbić się na poparciu ugrupowania założonego przez Szymona Hołownię.

Według anonimowych źródeł gazety, sytuacja ta zrodziła się za sprawą intgryg działaczy PO, którzy nie chcieli dopełnić zobowiązań, aby w połowie kadencji dobrowolnie przekazać stanowisko przewodniczącego Rady Miasta, stowarzyszeniu Przyjazny Kraków, a dokładnie Rafałowi Komarewiczowi. Zdaniem radnych PO, umowa została naruszona wraz z jego przejściem do Polski 2050.

W między czasie rozpadł się klub radnych Koalicji Obywatelskiej – wchodzący w jego skład przedstawiciele Nowoczesnej przeszli na stronę nowej koalicji, co zaowocowało stanowiskiem wiceprzewodniczącego Rady Miasta. A w jej skład, po rozpadzie klubu, weszli radni PiS.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zgoda prezydenta Majchrowskiego

“Wprost” pisze, że zmiana ta odbyła się za cichą zgodą Jacka Majchrowskiego, prezydenta Krakowa, którego wkurzyła intryga PO. Wiedział o niej także Szymon Hołownia, bo, pisze tygodnik, był w kontakcie z krakowskimi działaczami swojego ruchu przez cały poniedziałkowy poranek.

Tygodnik ocenia, że zmiany w Krakowie są klęską Donalda Tuska, ale przez romans na poziomie lokalnym Polski 2050 z PiS, mogą się one również odbić negatywnie na partii Szymona Hołowni.

rp.pl

Zaskakujący wpis Janusza Piechocińskiego

Ataki orek na statki i kutry / Fot. Twitter/Wikimedia Commons

  • Znany ze swoich nietypowych wpisów na Twitterze, Janusz Piechociński po raz kolejny zaskoczył swoich sympatyków.
  • Pod wpisem o atakach orek na statki i kutry rybackie u wybrzeży Hiszpanii postanowił odpowiedzieć na komentarz jednego z internautów.
  • Stwierdził w nim, że te zwierzęta nie powinny być głodne, gdyż wcześniej mogły się pożywić imigrantami, którzy utonęli w Morzu Śródziemnym.
  • Zaskakujący komentarz poruszył wielu internautów, którzy w różny sposób na niego zareagowali.
  • Zobacz także: Władysław Kosiniak-Kamysz apeluje na Twitterze: “Straciłeś przez “Polski Ład?” Napisz!”

Janusz Piechociński, znany ze swoim nietypowych wpisów na Twitterze m.in. o gospodarce rolnej, zaskoczył swoich sympatyków nietypowym komentarzem. W odpowiedzi na swój wpis o orkach atakujących statki i kutry u wybrzeży Hiszpanii, stwierdził, że te morskie zwierzęta nie powinny być głodne, gdyż w Morzu Śródziemnym utonęło tysiące imigrantów z Afryki.

Skoro parę tysięcy migrantów utonęło na wodach pomiędzy Afryka, a Hiszpanią to nie powinny być przecież głodne….

– odpowiedział były prezes Polskiego Stronnictwa Ludowego.

Taka zaskakująca odpowiedź znalazła się z krytyką pewnej części internautów, jednakże większość z nich odebrała komentarz z dozą dystansu, rozumiejąc nietypowe poczucie humoru byłego wicepremiera.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, medianarodowe.com

Emrelil idzie na wojnę z Legią

Napastnik Legii Warrszawy Mahir Emreli / Fot. Twitter

  • Mija blisko miesiąc od czasu ataku stołecznych kiboli na autobus drużyny Legii Warszawy, w którym pobito kilku zawodników.
  • Niektórzy chcieli z tego powodu odejść z klubu, lecz ostatecznie zarząd przekonał ich do pozostania.
  • Jednakże najbardziej problematyczny, azerski napastnik Mahir Emreli postanowił nie odpuść w tej sprawie.
  • Według azerskich mediów, otoczenie zawodnika przygotowuje pozew sądowy za brak rozwiązania kontraktu.
  • Zobacz także: Warszawa: Stołeczny konserwator zabytków broni podejrzanego o zniszczenie fasady kościoła św. Krzyża

Po 12 grudnia 2021 roku, gdy po wyjazdowym meczu Legii Warszawa z Wisłą Płock grupa wściekłych kibiców stołecznego klubu wdarła się do autobusu i pobiła kilku piłkarzy, którzy ich zdaniem nie zagrali na swoim dostatecznym poziomie. Najbardziej miał wówczas ucierpieć Luquinhas oraz Mahir Emreli.

W tej sprawie ruszyły spekulacje medialne na temat rozwiązywania kontraktu z Legią z powodu naruszenia warunków bezpieczeństwa. Brazylijski pomocnik został przekonany przez warszawskich działaczy do pozostania w klubie, z kolei azerski napastnik dał sygnał, że chce opuścić klub jak najszybciej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Problematyczny napastnik Legii

Mahir Emreli przyszedł do Legii Warszawa latem 2021 roku. Długo jednak w stołecznym klubie zabawić nie chce. Według azerskiego portalu report.az piłkarz poprzez drogę sądową będzie domagał się rozwiązania kontraktu i wypłaty wszystkich pieniędzy zawartych w umowie. Zawodnik miał również powiedzieć, że nie może dłużej grać dla warszawskiej drużyny, co jest oczywiście pokłosiem ataku pseudokibiców, który dla Azera był naturalnie traumatycznym przeżyciem.

Ewentualna strata Mahira Emrelego to dla Legii Warszawa duży problem. Azerski napastnik wszedł do stołecznej drużyny szturmem i bardzo przysłużył się do awansu do Ligi Europy, strzelając w eliminacjach do niej aż trzy gole. W sumie w 33 spotkaniach dla Wojskowych Emreli zdobył 11 goli i zaliczył dwie asysty. Po ewentualnym odejściu od mistrzów Polski Azer nie będzie narzekał na oferty z innych klubów. Według krążących od dłuższego czasu informacji interesują się nim węgierskie Ferencvarosu oraz MOL Fehervar. Portal azerisport.com podał, że sprowadzeniem 24-latka zainteresowane jest nawet Dinamo Zagrzeb.

wp.pl

Elektrownia Bełchatów.

Elektrownia Bełchatów. / Fot. Wikimedia Commons/Morgre

  • Przez unijną strategię neutralności klimatycznej systematycznie rosną koszty opłat za emisję CO2.
  • W tym roku kraje Unii Europejskiej muszą płacić 90 euro za tonę szkodliwych gazów cieplarnianych.
  • Premier Mateusz Morawiecki przypomniał, że jeszcze 5 lat temu trzeba było płacić zaledwie 6 euro.
  • Wiceminister aktywów państwowych Andrzej Śliwka poinformował, że Komisja Europejska na rok 2030 planuje obniżkę kosztów do 65 euro.
  • Zobacz także: Polska może zaoszczędzić nawet 141 mld euro. Jest tylko jeden warunek – spełniłby go szaleniec

Polacy oraz inne kraje Unii Europejskiej zmagają się w ostatnich latach ze znacznymi wzrostami opłat za energię elektryczną. Obecnie w cenie energii, aż 59 procent stanowią koszty zakupu uprawnień w unijnym systemie EU ETS. Ich ceny w ciągu roku drastycznie wzrosły i znajdują się obecnie na rekordowym poziomie ok. 90 euro za tonę, czyli trzykrotnie więcej niż rok temu.

Szef polskiego rządu Mateusz Morawiecki przypomniał kilka dni temu, że jeszcze pięć lat temu za uprawnienia trzeba było płacić 6 euro, teraz cena za tonę emisji CO2 wzrosła do 90 euro.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Błędne kalkulacje Komisji Europejskiej

Wiceminister aktywów państwowych wskazał, że zdaniem Komisji Europejskiej koszty uprawnień na emisję dwutlenku węgla mają być niższe w 2030 roku.

W 2020 r. KE szacowała, że w 2030 r. koszt uprawnień do emisji będzie znacznie niższy od obecnego. W najbardziej radykalnym scenariuszu cena za emisję tony CO2 miała w 2030 r. sięgnąć 65 euro, a udział kosztu uprawnień w kosztach systemu energetycznego zaledwie 4,4%

– poinformował Andrzej Śliwka.

Dyskusja dotycząca klimatu toczy się już od wielu lat. W lipcu ubiegłego roku Komisja Europejska przyjęła tzw. pakiet klimatyczny, nazywany także jako Fit for 55, czyli zestaw nowych i nowelizowanych dyrektyw Rady Europejskiej. Zgodnie z założeniami tego pakietu, emisja gazów cieplarnianych na terenie UE miałaby zostać zredukowana do 2030 roku o co najmniej 55 proc. w stosunku do poziomu z 1990 roku. Po osiągnięciu tego celu, UE planuje doprowadzić do tego, że w 2050 roku, Europa stałaby się neutralna dla klimatu.

filarybiznesu.pl

Sąd Najwyższy

Sąd Najwyższy / Fot. Youtube

  • W poniedziałek w Monitorze Polskim ukazała się informacja o odmowie prezydenta Andrzeja Dudy ws. nominowanych sędziów do Izby Cywilnej i Izby Karnej Sądu Najwyższego
  • Jeszcze w 2017 i 2018 roku Krajowa Rada Sądownictwa wybrała nazwiska 11 kandydatów, którzy musieli czekać 4 lata na ostateczną decyzję
  • Decyzja o odrzuceniu nominatów zostałą podjęta pod koniec grudnia 2021 roku
  • Szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szrot przypomniał, że Duda skorzystał ze swoich uprawnień
  • Zobacz także: Motyka: Czy Papież Franciszek odwiedzi Argentynę? [KOMENTARZ DNIA]

Jak wynika z informacji opublikowanej w poniedziałek w Monitorze Polskim, prezydent podjął tę decyzję w końcu grudnia ubiegłym roku. Andrzej Duda nie zgodził się na powołanie do Izby Cywilnej i Izby Karnej Sądu Najwyższego osób rekomendowanych przez Krajową Radę Sądownictwa jeszcze w 2017 r. i na początku 2018 r. Chodzi o Katarzynę Polańską-Farion, Piotra Kaspryszyna, Wojciecha Kocota i Aleksandra Kappesa.

Prezydent odmówił też powołania sędziego Grzegorza Borkowskiego do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Decyzją Andrzeja Dudy do sądów apelacyjnych nie trafią sędziowie Agnieszka Łukaszuk, Grzegorz Miśkiewicz, Tomasz Wojciechowski. Odmowną decyzję o powołaniu do stołecznego sądu okręgowego otrzymali sędziowie: Krzysztof Ptasiewicz i Piotr Raczkowski. Z kolei zgody prezydenta na orzekanie w Wojskowym Sądzie Okręgowym w Warszawie nie uzyskał Wojciech Buchajczyk.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com 

Prezydent odmówił powołania sędziów

Szef Gabinetu Prezydenta w komentarzu ws. decyzji prezydenta Andrzeja Dudy, podkreślił, że miał on tego prawo. Poinformował również, że nie ma w zwyczaju, aby prezydent podawał wytłumaczenie.

Jest to prerogatywa pana prezydenta, wielokrotnie weryfikowana orzecznictwem sądów. Nie ma takiego zwyczaju, żeby podawać przyczynę i przesłanki takiej decyzji

– powiedział szef Gabinetu Prezydenta Paweł Szrot.

Przypomniał także, że w przeszłości prezydenci jak np. ś.p. Lech Kaczyński korzystali z tych uprapnień i nie powoływali na stanowiska sędziowskie. Zdaniem Pawła Szrota tych 11 sędziów jest ułamkiem wobec około 1000 powołanych przez prezydenta Dudę sędziów.

Zgodnie z konstytucją, prezydent powołuje sędziów na wniosek KRS na czas nieoznaczony. Głowa państwa nie jest przy tym związana żadnym terminem, nie ma też obowiązku wyrażenia zgody na powołanie sędziego przedstawionego przez Radę. Prezydent Duda w ostatnich latach podejmował jednak decyzje o powołaniu wielu sędziów rekomendowanych przez obecną KRS, w tym m.in. do Sądu Najwyższego.

onet.pl