W tym tygodniu może został ogłoszony nowy sojusz w dziedzinie bezpieczeństwa, łączący Wielką Brytanię, Polskę i Ukrainę. W związku z tym, jak podają źródła BBC, do Kijowa może przybyć brytyjski premier Boris Johnson. Już we wtorek w ukraińskiej stolicy wizytę złoży zaś polski premier Mateusz Morawiecki. BBC twierdzi, że może być to związane z ogłoszeniem powstania nowego sojuszu.
Rozmowy trwają, uzgadniamy szczegóły
– zdradził jeden z urzędników przy prezydencie Ukrainy.
Założenia nowego układu
Głównym założeniem powstania takiego sojuszu miałoby być przeciwdziałanie rosyjskiemu zagrożeniu oraz wspólna praca na rzecz przyszłości bezpieczeństwa Europy.
Już 21 stycznia minister spraw zagranicznych Wielkiej Brytanii Liz Truss miała zapowiedzieć powstanie nowego sojuszu. Podczas wizyty w Australii ujawniła, że od końca grudnia ub. r. trwają rozmowy na temat strategicznych małych sojuszy.
Pracujemy z naszymi partnerami nad środkami o dużym wpływie ukierunkowanymi na rosyjski sektor finansowy i osoby fizyczne. Wzmacniamy również nasze partnerstwo dwustronne po rozmowach na wysokim szczeblu w Londynie w grudniu – i rozwijamy nowe więzi trójstronne z Polską i Ukrainą
– powiedziała w Sydney, Liz Truss.
Ocena ukraińskiego eksperta
Ukraiński ekspert z centrum “Nowa Europa” Sehij Sołodki ocenił, że potencjalny sojusz wygląda logicznie. Według niego Kijów otrzymuje od Londynu jedno z największych wsparć w sektorze militarnym i bezpieczeństwa, a Polska wydaje się być zainteresowana wzmocnieniem ukraińskiej obrony.
Z kolei według eksperta Ołeksandra Krajewa taki sojusz byłby szansą na przywrócenie znaczenia i wpływów Wielkiej Brytanii na świecie po brexicie.
Londyn, Warszawa i Kijów dodatkowo aktywnie przeciwdziałają rosyjskiemu zagrożeniu
– zauważył Krajew, podkreślając, że wszystkie te państwa mają pewne zatargi z Unią Europejską.
Eksperci pracujący przy BBC nie wykluczają, że w przyszłości do nowego formatu dołączą kolejne kraje ze wschodniej flanki.
Mapa nowego sojuszu, która przedstawia logistykę dostarczania brytyjskiej broni na Ukrainę, jest pierwszym i najbardziej oczywistym skutkiem jego funkcjonowania
– podkreśla BBC.
Na tle zagrożenia rosyjską agresją Londyn dostarczył do Kijowa wyrzutnie przeciwpancernych pocisków kierowanych NLAW. Według mediów brytyjskich loty z uzbrojeniem odbyły się okrężną drogą – przez Morze Północne oraz nad Danią i Polską, gdyż Niemcy nie wyrażają zgody, by broń była transportowana przez ich przestrzeń powietrzną.
Kontrowersje wokół "Swiatełka do Nieba" podczas finału WOŚP / Fot, PAP/Tomasz Gzell. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
W minioną niedzielę odbyła się 30. edycja finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, podczas której odpalono tzw. Światełko do Nieba.
Warszawiacy oraz inni mieszkańcy Polski oburzyli się na wykorzystywanie fajerwerków przez organizatorów.
Internauci zarzucili prezydentowi miasta stołecznego Rafałowi Trzaskowskiemu hipokryzję, przypominając jego wpisy z nocy sylwestrowej.
Zachęcał on wówczas do powstrzymywania się od puszczania fajerwerków, “dbając” o bezpieczeństwo czworonogów i innych zwierząt.
Stołeczny ratusz podkreślił, że od lat miasto nie organizuje pokazów fajerwerków oraz zrzucił winę na organizatora.
Z kolei Jerzy Owsiak tłumaczył, że nie otrzymał zakazu od przedstawicieli władzy Warszawy oraz innych miejscowości.
Przeprosił za pokaz oraz obiecał, że podczas kolejnych edycji nie będą wykorzystywane materiały pirotechniczne.
Za nami 30. Finał Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Celem tegorocznej zbiórki, która odbyła się pod hasłem “Przejrzyj na oczy”, było zapewnienie najwyższych standardów diagnostyki i leczenia wzroku u dzieci. Jak wynika z informacji przekazanych przez przedstawicieli WOŚP, podczas jubileuszowej edycji wolontariuszom udało się uzbierać 136 282 325 złotych. Jeśli chodzi o kwotę deklarowaną, fundacja WOŚP znów pobiła rekord, choć na ostateczny rezultat należy poczekać do czasu końca licytacji.
Podczas finału jubileuszowej edycji jak zwykle nie zabrakło ciekawych aukcji i znakomitych koncertów. Na scenie pod Pałacem Kultury i Nauki w Warszawie wystąpili m.in. Dżem, Ira, DeMono, LemON, Kwiat Jabłoni i duet Karaś/ Rogucki. Nie obyło się także bez kontrowersji. Wszystko za sprawą pokazu fajerwerków, który odbył się w centrum stolicy punktualnie o godzinie 20:00.
Fajerwerki podczas finału WOŚP
Tegoroczne “Światełko do nieba” podzieliło nie tylko mieszkańców Warszawy, ale i całej Polski. Podczas gdy jedni chwalili organizatorów za widowiskowy spektakl, inni pytali o hałas, mogący powodować lęk u zwierząt. O tych problemam wspominał również podczas nocy sylwestrowej sam prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski, któremu wypomniano w niedzielę wpis zachęcający do nie korzystania z materiałów pirotechnicznych. Internauci zarzucili ratuszowi i prezydentowi, którzy brali udział w finale WOŚP zarówno hipokryzję oraz brak konsekwencji.
Amatorom sylwestrowej pirotechniki przypominam, że zwierzaki źle znoszą taką zabawę. Czasami po prostu się boją, ale często to także zagrożenie dla ich zdrowia, a nawet życia. Dlatego #WarszawaNieStrzela w Sylwestra! I Was zachęcam do tego samego. Pamiętajcie – Bąbel patrzy… pic.twitter.com/5204vCtNK5
Hipokryzja oraz podwójne standardy pokazane przez elity warszawskie nie spodobały się Polakom oraz mieszkańcom stolicy. Skrytykowali oni tegoroczny pokaz fajerwerków podczas jubileuszowego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy.
Fajerwerki w centrum miasta, w studio wszyscy bez maseczek. A ja mam sesje zdalną ze studentami. Jak mam tłumaczyć pryncypia jako fan @fundacjawosp#PrzejrzyjNaOczy
Głos w sprawie negatywnych komentarzy dotyczących pokazu fajerwerków zabrał Jerzy Owsiak. Założyciel i prezes Fundacji Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy podkreślił, że pokaz trwał “3 minuty i 59 sekund” i zapowiedział, że w kolejnych latach na finałach WOŚP sztucznych ogni już nie będzie.
Jeśli to przeszkadza, że w ten sposób bawimy się, to po prostu już nigdy więcej nie będziemy tego robili. Wchodzimy w taką nieprawdopodobną strefę, kiedy miasta także rezygnują z pokazów, ja to rozumiem, ale nikt nigdy nie wydał zarządzenia, żebyśmy w czasie sylwestra w ogóle nie używali pirotechniki. Tej pirotechniki jest dużo na każdym osiedlu, na każdej ulicy
– tłumaczył się Jerzy Owsiak, cytowany przez portal “gazeta.pl”.
Jerzy Owsiak dodał, że stołeczny Ratusz nie ponosi żadnej winy w związku z pokazem.
Mieliśmy do czynienia ze światełkiem do nieba. Mamy sygnały, także z pałacu prezydenckiego Rafała Trzaskowskiego o głosach krytyki. Było to 67 proc. tego kiedy mogliśmy w stronę dobrych aniołów zrobić światełko. To było zdecydowanie cichsze. Przepraszamy. Bierzemy winę na siebie. Darujcie sobie ten hejt. Moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina, że postanowiliśmy to zrobić. Nigdy to się już nie powtórzy
– podkreślił prezes fundacji WOŚP, cytowany przez portaL “onet.pl”.
Szef WOŚP podkreślił także, że nie otrzymał żadnej informacji o tym, że “coś się komuś stało”.
Wszyscy robią to niezwykle odpowiedzialnie, więc, na miłość boską, mieszkańcy Warszawy, przestańcie się aż tak nakręcać. Przeprosiliśmy, darujcie sobie, to miasto ma się czym zajmować. Całą winę biorę na siebie ja osobiście. A z drugiej strony – światełko było przepiękne, fantastyczne, rewelacyjne. Nagle zobaczyłem, że możemy to robić tak, jak się robi na olimpiadach, jak w wielkich miastach, jak cały świat pokazuje, że tak się można bawić
– dodał Owsiak.
Ratusz umywa ręcę. “Organizatorem finału jest WOŚP”
W rozmowie z portalem “warszwa.naszemiasto.pl”, Marlena Salwowska z biura prasowego miasta stołecznego zaznaczyła, że ratusz od lat zachęca do rezygnacji z wykorzystywania materiałów pirotechnicznych przy okazji nocy cylwestrowej oraz innych imprez masowych.
Organizatorem wczorajszego wydarzenia była Fundacja WOŚP i to ona jest odpowiedzialna za fajerwerki. W związku z tym, że w tym roku nie była to impreza masowa nie była wymagana zgoda miasta. Warszawa od lat zachęca do rezygnacji z wykorzystywania materiałów pirotechnicznych w mieście i nic się w tej sprawie zmieniło. Z radością przyjęliśmy deklarację Jerzego Owsiaka, że na kolejnych “Światełkach do nieba” obędzie się już bez strzelania
– podkreśliła Marlena Salwowska z Wydziału Prasowego Urzędu Miasta Stołecznego Warszawy.
Do głosów krytyki odniosła się także wiceprezydent stolicy Renata Kaznowska. Zastępca Rafała Trzaskowskiego napisała na Twitterze w odpowiedzi do redaktor Agnieszki Gozdyry, że zdanie stołecznego Ratusza w sprawie pokazów fajerwerków od lat się nie zmieniło.
Miasto od lat “nie strzela” i nic się nie zmieniło. Organizatorem finału jest fundacja WOŚP. Jako miasto możemy apelować, aby organizatorzy przyłączali się do naszej polityki. Światełko do nieba wykonano w wersji bardzo krótkiej, ale czy było potrzebne?
– odpowiedziała na pytanie redaktor Agnieszki Gozdyry, wiceprezydent Warszawy.
Pani Redaktor miasto od lat „nie strzela” i nic się nie zmieniło. Organizatorem finału jest @fundacjawosp. Jako miasto możemy apelować, aby organizatorzy przyłączali się do naszej polityki. Światełko do nieba wykonano w wersji b krótkiej, ale czy było potrzebne? Pozdr.
Czesław Michniewicz / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Prezes Polskiego Związku Piłki Nożnej Cezary Kulesza przedstawił w poniedziałek nowego selekcjonera polskiej reprezentacji.
Został nim były trener legionistów Czesław Michniewicz, który w przeszłości prowadził również kadrę do lat 21.
Podczas konferencji prasowej doszło także do spięcia pomiędzy nowym trenerem, a jednym z dziennikarzy.
Nowy selekcjoner oraz prezes PZPN podkreślili, że powiązania Michniewicza z grupą przestępczą są nieprawdziwe.
Wszystko zaczęło się pod koniec grudnia, gdy Paulo Sousa otrzymał ofertę od Flamengo. Portugalczyk opuścił kadrę i przeniósł się do Brazylii. W Polsce ruszyła lawina spekulacji.
Media od początku donosiły o powrocie Adama Nawałki. W niedzielę były selekcjoner udzielił wywiadu, w którym potwierdził, że wcześniej wstępnie porozumiał się z Cezarym Kuleszą, ale zadeklarował też, że już dowiedział się, że nie wróci do kadry. Pojawiały się pogłoski o zagranicznych szkoleniowcach, ostatnio najgłośniej było o Andriju Szewczence.
Ostatecznie prezes PZPN postawił na Czesława Michniewicza, który w ubiegłym roku wywalczył z Legią Warszawa mistrzostwo Polski i awansował do grupy Ligi Europy. Został zwolniony w październiku po serii porażek w PKO Ekstraklasie.
Podjąłem decyzję o powołaniu Czesława Michniewicza na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski. Podpisaliśmy umowę do końca 2022 roku, z opcją przedłużenia. Uważam, że to najlepszy wybór dla naszej kadry przed zbliżającymi się wyzwaniami. Myślimy już tylko o #MisjaMoskwa!
– ogłosił na Twitterze prezes PZPN Cezary Kulesza.
Podjąłem decyzję o powołaniu Czesława Michniewicza na stanowisko selekcjonera reprezentacji Polski. Podpisaliśmy umowę do końca 2022 roku, z opcją przedłużenia. Uważam, że to najlepszy wybór dla naszej kadry przed zbliżającymi się wyzwaniami. Myślimy już tylko o #MisjaMoskwa! 🇵🇱 pic.twitter.com/o4OymPSJgU
Michniewicz ostatnio rozwiązał obowiązujący do końca czerwca kontrakt z Legią. Teraz ma przygotować reprezentację do wyjazdowego starcia z Rosją, które zostanie rozegrane 24 marca. Jeśli biało-czerwoni wygrają, pięć dni później w finale baraży o mundial zagrają u siebie z Czechami lub Szwecją.
🆕💭 „WITAM SERDECZNIE PANA TRENERA!” Oto nowy selekcjoner reprezentacji Polski. ⤵️ pic.twitter.com/a9tEooDfxG
Cezary Kulesza i Czesław Michniewicz ustalili, że kontrakt tego drugiego ma obowiązywać nie do końca baraży, a do końca roku 2022. Zawarte w nim zostało jednak kilka klauzul. PZPN ma prawo np., aby umowę jednostronnie rozwiązać, ale i przedłużyć, jak będą wyniki
– podaje redaktor Sebastian Staszewski.
Gorąca dyskusja z dziennikarzem!
Podczas konferencji prasowej, na której prezes Cezary Kulesza przedstawił Czesława Michniewicza jako nowego selekcjonera reprezentacji Polski doszło do zgrzytu pomiędzy nowym trenerem, a jednym z dziennikarzy, który insynuował Michniewiczowi niepotwierdzone kontakty z organizacją przestępczą. Dziennikarz zarzucał mu ustawianie w przeszłości wyniki meczów.
Niczego złego nie zrobiłem, nie mam żadnego zarzutu, nie byłem świadkiem koronnym. Nie ma żadnych przeciwskazań, żeby został trenerem reprezentacji Polski
– podkreślił Michniewicz.
W obronie nowego selekcjonera stanął również Cezary Kulesza, który podkreślił, że gdyby Michniewicz miał postawione zarzuty i odpowiadał przed sądem, nie byłby dzisiaj brany pod uwagę.
Czesław Michniewicz nie był nawet osobą oskarżoną. Nie kopmy się po kostkach, skupmy się na meczu z Rosją
– napisał polityk, zamieszczając projekt zawiadomienia w tej sprawie do prokuratury.
Chodzi o materiał wyemitowany w piątek 29 stycznia w programie “Czarno na białym”.
Głównym “paliwem” było kilka wypowiedzianych przeze mnie zdań (1-2 minuty) powycinanych z mojej półgodzinnej telefonicznej rozmowy z Arturem Grocem, potajemnie przez niego nagranej.
– poinformował polityk.
Kukiz zwrócił się z apelem do Artura Groca i stacji TVN24 o zaprzestanie manipulacji opartej na “kilku wypowiedzianych zdaniach”.
Rozmowa bowiem dotyczyła CAŁEJ polskiej “sceny” politycznej a nie jedynie Prawa i Sprawiedliwości. Dotyczyła moich doświadczeń z KAŻDĄ partią – również Platformą Obywatelską i PSL. Mówiłem też o polskim ustroju politycznym i moich próbach jego zmiany z – w praktyce – autorytarnego na obywatelski, prawdziwie demokratyczny.
– napisał Paweł Kukiz, domagając się publikacji całej rozmowy z Grocem.
I jeszcze na koniec refleksja – TVN24 bardzo krytycznie (i słusznie) odnosi się do bezprawnego inwigilowania czy nagrywania obywateli. A jednocześnie bez problemu korzysta ze “źródeł” pozyskanych w sposób sprzeczny z prawem. I to w w celu manipulacji politycznej ???? No ale im wolno ???? W końcu “wolne”- również od etyki- media, prawda? ????
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/RUSSIAN DEFENCE MINISTRY PRESS SERVICE/ HANDOUT. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Rosja ściąga na granicę z Polską 103 i 107 Brygady Rakietowe
Informację tę podał w poniedziałek dziennik “Fakt”
Głos w sprawie zabrał generał Waldemar Skrzypczak
W opinii wojskowego, polska obrona antyrakietowa nie poradzi sobie z nowoczesnymi systemami Iskander
Przeciwko iskanderom jedyne co można zrobić, to wykryć stanowiska i rakietami je zniszczyć, ale Ukraińcy nie mają takiej możliwości. Te rakiety są poza ich zasięgiem i pod dobrą osłoną przeciwlotniczą armii rosyjskiej.
– tłumaczył gen. Waldemar Skrzypczak.
Według doniesień “Faktu”, manewry nowoczesnej broni w rejonie Kaliningradu wykrył ukraiński wywiad. Rosja będzie miała znaczącą przewagę podczas ewentualnej eskalacji, gdyż wyrzutnie mogą zostać rozmieszczone nawet 50 kilometrów poza linią frontu. Tam chronić je będą nowoczesne systemy przeciwlotnicze S-400.
To są bardzo precyzyjne rakiety, które mają dużą siłę rażenia. Tak naprawdę na świecie nie było jeszcze konfrontacji między iskanderem, a patriotem. Ale wiadomo, że rosyjskie systemy są tak skonstruowane, aby być odpornymi na rakiety NATO.
– podkreślił gen. Skrzypczak.
My nie mamy takich systemów, aby je zestrzelić. Nie wiem nawet, czy gdybyśmy mieli patrioty, to czy by sobie poradziły.
Wraz z nastaniem nowych przepisów, posłowie i senatorowie otrzymali za styczeń uposażenia niższe o około 1400 złotych.
Nieoficjalnie: w ministerstwie finansów trwają prace nad zmianą sposobu opodatkowania parlamentarzystów tak, aby nie stracili na Polskim Ładzie. Pod uwagę brane jest wydanie interpretacji, że posłowie i senatorowie to osoby fizyczne wykonujące działalność polityczną.
– poinformował na Twitterze dziennikarz Radia ZET Mariusz Gierszewski.
Według Gierszewskiego, nad nowymi wytrychami ułatwiającymi obejście kłopotliwej reformy pracuje wiceminister Jan Sarnowski.
Politycy PiS tłumaczą się
Na doniesienia dziennikarza zareagowali poseł PiS Sylwester Tułajew oraz rzecznik rządu Piotr Müller.
To bzdura. Nie ma takich prac.
– napisał Tułajew na Twitterze.
Nie będzie żadnych specjalnych, dodatkowych korzyści dla parlamentarzystów. MF pracuje nad przepisami, o których niedawno informowaliśmy na konferencji.
Nieoficjalnie:w ministerstwie finansów trwają prace nad zmianą sposobu opodatkowania parlamentarzystów tak aby nie stracili na Polskim Ładzie. Pod uwagę brane jest wydanie interpretacji, że posłowie i senatorowie to osoby fizyczne wykonujące działalność polityczną @RadioZET_NEWS
Nie będzie żadnych specjalnych, dodatkowych korzyści dla parlamentarzystów. MF pracuje nad przepisami, o których niedawno informowaliśmy na konferencji. https://t.co/wEXYb6u4gH
To nie koniec, wiosną może nastąpić następny potężny atak. Dlatego robimy wszystko co w naszej mocy, by wzmacniać siły gotowe do akcji, zbudować zaporę.
– powiedział Kamiński w wywiadzie dla tygodnika “Sieci”.
Kamiński podkreślił w rozmowie, że Aleksander Łukaszenka poniósł porażkę, a państwo polskie “zdało egzamin” i nie pozwoliło dyktatorowi na realizację żadnego z obranych celów.
Ktoś podjął decyzję, że ma być złamane państwo polskie. Ale daliśmy radę, państwo polskie zdało ten trudny egzamin, obroniliśmy się, a Łukaszenka nie osiągnął żadnego ze swoich celów, odbił się od naszych granic. Nasi funkcjonariusze, trwając na posterunkach w zimnie, w nocy, mimo zmęczenia narastającego przez tygodnie, mogą być z siebie dumni, a ja jestem dumny z nich.
Kamiński dodał, że dodatkowe jednostki na granicy będą musiały bronić wschodniej flanki do momentu, kiedy powstanie mur. Ten będzie gotowy już w czerwcu: Będzie miał ponad 186 km długości oraz 5,5 metra wysokości. Koszt wzniesienia zapory to 1,6 miliarda złotych.
Dobrą wiadomością jest to, że mamy już podpisane wszystkie umowy z wiarygodnymi firmami, mamy koncepcję zbudowania zapory. Umowy z wykonawcami przewidują, że zostanie zbudowana w ciągu pięciu miesięcy. Zakładam zatem, że w czerwcu będzie ona już stała, oczywiście z konieczną towarzyszącą techniką.
To miękki przymus testowania. Ustawa zakłada, że możemy się przetestować, a pracodawca może, ale nie musi, sprawdzić, czy jesteśmy przetestowani.
– mówił w rozmowie z Robertem Mazurkiem Bolesław Piecha.
Kontrowersyjnym projektem już w poniedziałek po południu zajmie się sejmowa Komisja Zdrowia.
Ta ustawa zakłada po prostu to, że możemy się przetestować. A pracodawca może, ale nie musi, sprawdzić, czy jesteśmy przetestowani. Jeśli sprawdzi, że pracownik ma certyfikat przetestowania, wprowadza go w określone grupy itd.
– mówił poseł PiS, podkreślając, że testy zostaną sfinansowane z budżetu państwa.
Pracownik będzie mógł złożyć wniosek o to, że zaraził się w zakładzie pracy. Pracodawca będzie musiał sprawdzić, czy w swojej grupie pracowników ma osoby niezaszczepione. Jeżeli ma osoby niezaszczepione, a wniosek spełnia pewne kryteria prawdopodobieństwa, czyli, że mógł się zakazić tylko i wyłącznie w zakładzie pracy, (pracodawca – dop. red.) będzie odpowiedzialny i będzie musiał wypłacić odszkodowanie. To odszkodowanie jest to niebagatelna kwota, bo 15 tys. zł.
– zachwalał projekt poseł.
Trzy dawki nie wystarczą
Piecha otwarcie powiedział to, czego część Polaków obawiała się już od dawna. Trzy dawki szczepionki wcale nie przywrócą normalności i nie ma już mowy o “ostatniej prostej”. Polacy zaszczepieni trzema dawkami będą podlegali rygorowi testowania tak jak wszyscy pozostali obywatele.
Musimy wiedzieć jedną rzecz – szczepienia znakomicie chronią nas przed ciężkością przechorowania czy wreszcie tragicznymi skutkami, czyli śmiercią. Nie chronią nas przed zakażeniem.
– przyznał.
Polityk zaznaczył, że skandaliczna ustawa zacznie obowiązywać dzień po podpisaniu przez prezydenta.
Musi być przegłosowania na najbliższym posiedzeniu Sejmu, niezwłocznie przekazana do Senatu i niezwłocznie podpisana przez prezydenta. Przy czym cały czas muszą trwać prace przygotowawcze po to, żeby zmierzyć się z dużą, bardzo dużą liczbą testów.
– powiedział polityk.
Piecha dosyć optymistycznie patrzy w przyszłość. Zdaniem polityka, Sejm przyjmie ustawę pomimo toczącej się burzliwej debaty oraz licznych protestów społeczeństwa:
Wydaje mi się, że zdecydowana większość zagłosuje za tym projektem. Liczę na to, że opozycja zagłosuje za tym. Liczę na głosy Lewicy i Koalicji Polskiej.
Komentatorzy zwracają uwagę, że istnieje niewielka szansa na utworzenie przez Costę większościowego gabinetu. Przypominają, że jego dwa poprzednie gabinety, rządzące od 2015 roku, były rządami mniejszościowymi. / PAP/EPA/MIGUEL A. LOPES
Portugalia jest rządzona przez Partię Socjalistyczną od 2015 roku
Partia premiera Atnonio Costy wygrała w niedzielnych wyborach do portugalskiego parlamentu – wskazują na to wstępne wyniki badania exit poll
Sondaż przeprowadziły Uniwersytet Katolicki w Lizbonie i telewizja publiczna RTP
Premier Antonio Costa prawdopodobnie nie utworzy gabinetu większościowego
Pozostałe ugrupowania na portugalskiej scenie politycznej nie wykazują większych różnic światopoglądowych i gospodarczych wobec partii władzy
Wstępne wyniki badania exit poll dają zwycięstwo Partii Socjalistycznej dotychczasowego premiera Antonio Costy. Socjaliści otrzymali poparcie 37-42 procent wyborców. Przełoży się to na 102-116 miejsc w 230-osobowym parlamencie portugalskim. Według Uniwersytetu Katolickiego w Lizbonie oraz telewizji RTP, frekwencja wyborcza wyniosła od 46 do 51 procent uprawnionych do oddania głosu.
Co ciekawe, drugie miejsce zajęła Partia Socjaldemokratyczna (PSD), otrzymując poparcie na poziomie 30-35 procent. Wynik może przełożyć się na 84-94 mandaty w Zgromadzeniu Republiki.
Na trzecim miejscu uplasowała się konserwatywna partia Chega. Wyniki badania exit poll wskazują, że otrzymała poparcie 5-8 procent głosujących. Gwarantuje jej to od 7 do 13 mandatów. Dotychczas miała w izbie jednego deputowanego.
W parlamencie znalazłyby się jeszcze Inicjatywa Liberalna (IL), która zdobyła według sondażu 4-7 procent poparcia. Następny jest Blok Lewicy (BE) – 3-6 procent. Stawkę zamyka Koalicja Demokratyczna (CDU) będąca lokalnym połączeniem komunistów oraz Zielonych (3-5 procent).
Nowym faworytem PZPN ma być Czesław Michniewicz. Wcześniej komentatorzy mówili o Adamie Nawałce, Andriju Szewczence, Janie Urbanie, Michale Probierzu czy Marku Papszunie. Optyka zmieniała się jak w kalejdoskopie: Chęć poprowadzenia polskiej kadry wyrażali Włosi Fabio Cannavaro i Claudio Ranieri, jak również Szwajcar Marcel Koller.
Według najnowszych doniesień to właśnie Czesław Michniewicz zdeklasował rywali i to jego nazwisko PZPN prawdopodobnie ogłosi na dzisiejszej konferencji prasowej. Michniewicz to były trener młodzieżowej reprezentacji Polski i Legii Warszawa. Szkoleniowiec zasłynął skutecznym rozpoznaniem przeciwnika i opracowywaniem taktyki skupiającej się na lukach w jego obronie.
Zdaniem komentatorów, to właśnie Michniewicz jest w stanie zapewnić wyjście z tarczą z marcowych baraży i awans na mundial w Katarze.
W niedzielę w rozmowie z Interią Nawałka oficjalnie potwierdził, że nie zostanie selekcjonerem reprezentacji Polski.
Przyjmuję decyzję do wiadomości i nic się nie zmieniło, jeśli chodzi o moje nastawienie do reprezentacji. Ja się nigdzie nie pchałem. Oferta nie wyszła ode mnie. Mam świadomość, że gdyby nie było sytuacji z odejściem Sousy, nie dostałbym propozycji powrotu do kadry.