Santos nowym trenerem Polski

Fernando Santos / Fot. Twitter

Fernando Santos w świecie futbolu zasłynął między innymi zdobyciem mistrzostwa Europy z Portugalią. Teraz będzie miał okazję szkolić polskich piłkarzy. To szkoleniowiec, który zdecydowanie nie wstydzi się swojej wiary i chętnie o niej opowiada.

Nie dziwi zatem, że to fatimskie sanktuarium jest dla trenera szczególnie ważnym miejscem. On sam uważa się jednak nie za czciciela Fatimy, ale Matki Bożej.

Ona tu była i orędzie, które zostawiła, jest bardzo ważne dla ludzkości

– powiedział Fernando Santos.

Czytaj więcej: Ukraińskie zboże zalewa UE. Będzie apel do KE

Nawrócenie Fernando Santosa

Choć podkreśla, że od zawsze (przez okazje takie jak śluby i chrzty) był związany z Fatimą, to swoje nawrócenie przeżył dopiero w 1994 roku. Do dziś uważa, że to najważniejszy moment w jego życiu, który zupełnie zmienił jego relację z Chrystusem i Matką Bożą.

Na początku nawrócenia twierdzi, że siadał w tylnych ławkach kościołów i czekał aż coś się zmieni, dziś dzień rozpoczyna modlitwą i czytaniem Biblii. Jest nawet animatorem kursów, które przygotowują młode osoby do małżeństwa. O samej Fatimie mówił też, że zakochał się w tym miejscu ze względu na jej ciszę, gdzie jak twierdzi – znajduje milczenie Maryi.

Obecny trener reprezentacji Polski podkreślał, że orędzie płynące z Fatimy:

Jest tak jasne, że słyszy się je w sercu jak przez głośnik.

– podkreślił nowy trener polskiej reprezentacji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

kai,pl, aleteia.org, sport.se.pl, marsz.info

Wiatraki

Wiatraki / Fot. Wikimedia Commons

  • Rzecznik rządu Piotr Muller, zauważył, że przepisy ws. farm wiatrowych spełniają normy w zakresie zabezpieczenia przed uciążliwością mieszkańców.
  • Podkreślił, że mieszkańcy mają większe uprawnienia.
  • Z kolei rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek, zaznaczył, że głównym projektem ws. farm wiatrowych jest ten rządowy.
  • Zobacz także: Arkansas walczy z publicznymi występami drag queen. Demokraci oburzeni ustawą

Rzecznik rządu Piotr Muller, zauważył, że przepisy zawarte w rządowym projekcie spełniają normy w zakresie zabezpieczenia przed uciążliwością mieszkańców. Dodał, że w tej procedurze mieszkańcy mają większe uprawnienia, jeżeli chodzi o decydowanie.

Uważam, że ta ustawa, która jest teraz procedowana, jest dobrym kompromisem

– stwierdził rzecznik rządu Piotr Muller.

Czytaj więcej: Sur zdetronizuje dolara? Argentyna i Brazylia pracują nad wspólną walutą

Rządowy projekt ws. farm wiatrowych

Z kolei rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek, zaznaczył, że głównym projektem ws. farm wiatrowych jest ten rządowy. Stwierdził, że najważniejszym przesłaniem wokół tej ustawy jest to, że montaż, lokalizacja farm wiatrowych w poszczególnych gminach, jednostkach samorządu terytorialnego powinna być oparta o konsensus społeczny.

Przede wszystkim lokalna społeczność powinna mieć możliwość decydowania, czy chce taką farmę wiatrową, czy nie i to przede wszystkim ich interes społeczny powinien być wzięty pod uwagę

– przekazał z kolei rzecznik Prawa i Sprawiedliwości Rafał Bochenek.

Dodał, że w przestrzeni publicznej znajdują się różne głosy, np. ekologów i specjalistów od zdrowia, natomiast projekt rządowy jest próbą wyważenia i znalezieniem złotego środka, żeby montaż, lokalizacja farm wiatrowych w Polsce stały się możliwe.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Donald Trump

  • Agent FBI Charles McGonigal został aresztowany za pomoc rosyjskiemu oligarsze w uniknięciu sankcji.
  • Wcześniej prowadził śledztwo ws. rzekomej współpracy Donalda Trumpa z Rosjanami.
  • McGonigal miał podróżować do Europy i nawiązywać stałe relacje z obcokrajowcami przedstawionymi mu przez rosyjskiego biznesmena.
  • Zobacz także: Prof. Nowak: Romuald Traugutt to wzór nieugiętości [NASZ WYWIAD]

Do jego zatrzymania doszło w sobotę po południu kiedy przybył na lotnisko w Nowym Jorku po powrocie ze Sri Lanki. Sprawa jest rozwojowa i zaczyna się o niej robić głośno w Stanach.

Jak podaje CNBC, były agent federalny Charles McGonigal, który kierował kontrwywiadem w nowojorskim biurze terenowym FBI i zajmował się wówczas m.in. śledztwem ws. powiązań byłego prezydenta Donalda Trumpa z Rosją, został zatrzymany za przyjmowanie łapówek od przedstawiciela rosyjskiego oligarchy Olega Deripaski oraz od byłego pracownika albańskiego wywiadu.

Ukrywanie swoich kontaktów z obcokrajowcami i ukrywanie osobistych relacji finansowych to furtka do korupcji

– przekazał prokurator Dystryktu Kolumbia.

FBI i Departament będą strzec najlepszych interesów Stanów Zjednoczonych i pociągać do odpowiedzialności tych, którzy składają fałszywe oświadczenia i próbują oszukać Biuro

– dodał Matthew M. Graves.

Czytaj więcej: Wielka Brytania: Modlił się w myślach za abortowanego syna. Trafił przed sąd

Zarzuty korupcyjne

Jak pisze Fox News, McGonigal miał podróżować do Europy (wielokrotnie do Kosowa i Albanii) i nawiązywać stałe relacje z obcokrajowcami przedstawionymi mu przez rosyjskiego biznesmena. Agent miał zataić podlegające zgłoszeniu kontakty zagraniczne podczas podróży, fałszywie określać ich cel, a także przyjmować korzyści majątkowe.

Mężczyzna został aresztowany, a prokuratura postawiła mu zarzuty. Według informacji podanych przez CNN, McGonigal nie przyznaje się do winy. McGonigal przeszedł na emeryturę w 2018 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, foxnews.com, cnn.com

Ruiny z Ukrainy

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jak informuje stacja France24, armia ukraińska przyznała, że ​​jej wojska zostały wycofane z Soledaru.
  • Francuska telewizja powołała się na rzecznika Wschodniej Grupy Sił Zbrojnych Ukrainy Sierhija Czerewatego.
  • Wiceminister obrony Ukrainy Anna Malar stwierdziłą, że Rosjanie szturmują przechodząc nawet po ciałach poległych braci.
  • Zobacz także: Europejscy i amerykańscy konserwatyści w maju spotkają się na Węgrzech

Jak informuje francuska stacja France24, po zaciętych walkach Ukraińcy zostali zmuszeni do wycofania swoich wojsk z Soledaru.

Po miesiącach zaciekłych walk, w tym w ostatnich tygodniach, Siły Zbrojne Ukrainy opuściły Soledar i wycofały się na peryferie na wcześniej przygotowane pozycje

– poinformował Sierhij Czerewast.

Od sierpnia 2022 roku toczyły się zacięte walki o miasto. Rosyjskie ministerstwo obrony ogłosiło 13 stycznia całkowite zajęcie Soledaru. Jednak na Ukrainie to oświadczenie zostało zdementowane. Strona ukraińska stwierdziła, że ​​Rosjanie rzucają ogromne zasoby ludzkie do szturmu na miasto.

Jak zauważyła wiceminister obrony Ukrainy Anna Malar, podejścia do miasta są w rzeczywistości zarzuccone ciałami martwych rosyjskich żołnierzy, ale Rosjanie nadal posuwają się wprost po ciałach swoich martwych żołnierzy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org, twitter.com

Czołg Abrams

Czołg Abrams / Fot. flickr.com

  • Ambasador Rosji w Stanach Zjednoczonych Anatolij Antonow wypowiedział się w sprawie możliwości dostaw amerykańskich czołgów Abrams na Ukrainę.
  • Rosyjski polityk podkreślił, że zostaną one zniszczone na Ukrainie, wraz z innym sprzętem Sojuszu Północnoatlantyckiego.
  • Jego zdaniem czołgi te wykraczają swoimi możliwościami poza funkcje obronne.
  • Zobacz także: Ukraińskie zboże zalewa UE. Będzie apel do KE

Rosyjski dyplomata odniósł się do doniesień o możliwości wysłania przez Stany Zjednoczone czołgów Abrams na Ukrainę. Przypomnijmy, że amerykańskie media podały nieoficjalną wiadomość o tym, że administracja prezydenta Joe Bidena finalizuje plany wysłania na Ukrainę około 30 wyprodukowanych w USA czołgów Abrams. Ma to być nie tylko wsparcie dla Ukrainy, ale także zachęta dla pozostałych państw sojuszniczych do przekazania Kijowowi własnych ciężkich wozów bojowych.

Czytaj więcej: Finlandia chce wstrzymać rozmowy o NATO, bo Turcja blokuje Szwecję

Rosjanie powstrzymają amerykańskie czołgi

Ambasador Rosji w USA Anatolij Antonow wydał we wtorek oświadczenie, w którym stwierdził, że rosyjskie siły zbrojne zniszczą wyprodukowane w USA czołgi Abrams i inny sprzęt wojskowy NATO, jeśli zostaną one dostarczone na Ukrainę.

Jeśli zostanie podjęta decyzja o przekazaniu do Kijowa M1 Abrams, to bez wątpienia amerykańskie czołgi zostaną zniszczone, podobnie jak wszystkie inne próbki sprzętu wojskowego NATO

– czytamy w oświadczeniu rosyjskiej ambasady.

Poproszony o komentarz w sprawie możliwych dostaw czołgów M1 Abrams do Kijowa, Antonow powiedział, że analiza całej sekwencji działań Waszyngtonu pokazuje, że Amerykanie ciągle podnoszą poprzeczkę w zakresie pomocy wojskowej dla swojego marionetkowego rządu.

Oczywiście, Waszyngton celowo próbuje zadać nam strategiczną klęskę. Daje zielone światło na wykorzystanie amerykańskiej pomocy do ataków na Krym. Obejmuje zbrodnie popełnione przez radykałów przeciwko ludności Donbasu, Zaporoża i regionów Chersoniu

– podkreślił ambasador Rosji w Stanach Zjednoczonych.

Jeśli Stany Zjednoczone zdecydują się na dostawę czołgów, nie będzie można uzasadnić takiego kroku argumentami o »broni obronnej«. Byłaby to kolejna jawna prowokacja wobec Federacji Rosyjskiej. Nikt nie powinien mieć złudzeń co do tego, kto jest prawdziwym agresorem w obecnym konflikcie

– dodał Anatolij Antonow.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, cnn.com

Czołg Leopard 2

Leopard 2 / Fot. WikimediaCommons

  • W środę rzecznik niemieckiego rządu, Steffen Hebestreit poinformował, że niemieckie czołgi Leopard 2 zostaną wysłane na Ukrainę.
  • Stosowaną zgodę na to samo posunięcie otrzymają również kraje partnerskie
  • Premier Mateusz Morawiecki podziękował kanclerzowi Olafowi Scholzowi za podjęcie decyzji.
  • Zobacz także: Wielka Brytania: Modlił się w myślach za abortowanego syna. Trafił przed sąd

W środę rzecznik niemieckiego rządu, Steffen Hebestreit poinformował we wpisie na Twitterze, że kanclerz Niemiec Olaf Scholz ogłosił, że niemieckie czołgi Leopard 2 zostaną wysłane na Ukrainę.

Na dzisiejszym posiedzeniu rządu kanclerz ogłosił dalsze wsparcie dla Ukrainy poprzez wysłanie czołgów Leopard 2

– poinformował rzecznik niemieckiego rządu Steffen Hebestreit.

Dodał też, że stosowaną zgodę na to samo posunięcie otrzymają również kraje partnerskie, w tym Polska. Zaznaczył, że cały proces prowadzony jest w ścisłej koordynacji z partnerami międzynarodowymi.

Czytaj więcej: Finlandia chce wstrzymać rozmowy o NATO, bo Turcja blokuje Szwecję

Premier Polski podziękował Scholzowi

Tuż po ogłoszeniu przez Berlin swojego stanowiska, premier Mateusz Morawiecki podziękował Olafowi Scholzowi za pozytywną decyzję w sprawie czołgów.

Dziękuję kanclerzowi Olafowi Scholzowi. Decyzja o wysłaniu Leopardów na Ukrainę to duży krok w kierunku powstrzymania Rosji. Razem jesteśmy silniejsi

-napisał premier Mateusz Morawiecki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, kresy.pl, twitter.com

Flaga ONZ

Flaga Organizacji Narodów Zjednoczonych / Fot. Pixabay

Jesteśmy świadkami coraz śmielszych prób przekształcania systemu edukacyjnego w duchu ideologii gender. Przykładem jest Szczyt Edukacyjny ONZ poświęcony temu zagadnieniu. Podczas wydarzenia skupiano się na koncepcji gender transformative education, czyli kształtowaniu edukacji w oparciu o poglądy, zgodnie z którymi płeć jest jedynie konstruktem społecznym. Posunięto się nawet nie tylko do oddzielania społecznych aspektów płciowości od rzeczywistości biologicznej, ale wręcz do całkowitego odrzucenia podziału na kobiety i mężczyzn. Podkreślano też, że wdrażanie gender transformative education należy rozpocząć już u jak najmłodszych dzieci, nawet 2-letnichpiszą Anna Kubacka i Kamila Zduńczyk z Instytutu Ordo Iuris.

Deklarowany cel Szczytu – rozwiązanie kryzysu popandemicznego

W dniach 16, 17 oraz 19 września 2022 roku w Nowym Jorku, podczas 77. sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ, odbył się Światowy Szczyt ONZ poświęcony Przekształceniom Edukacji (Transforming Education Summit – TES),. Wydarzenie to zostało poprzedzone szczytem przygotowawczym, który odbył się w siedzibie UNESCO w Paryżu w dniach 28-30 czerwca 2022 r.

Zgodnie z deklaracjami, zwołanie nowojorskiego Szczytu przez Sekretarza Generalnego ONZ, miało być okazją do wyniesienia edukacji na szczyt globalnego programu politycznego i zmobilizowania ambicji oraz solidarnych działań dla odrobienia strat w edukacji, związanych z pandemią COVID-19. Głównym tematem konferencji miał być globalny kryzys w edukacji oraz podkreślenie, iż „edukacja jest prawem człowieka, podstawą pokoju, tolerancji i zrównoważonego rozwoju”. Sekretarz Generalny ONZ wzywał rządy państw świata do opracowania bardziej rygorystycznych polityk w celu osiągnięcia do 2030 roku lepszej i bardziej zrównoważonej przyszłości dla wszystkich. Zdaniem Sekretarza Generalnego ONZ, wprowadzenie takiej polityki jest niezbędne dla ochrony praw, promowania integracji, zapobiegania i radzenia sobie z wszelkimi formami przemocy, stygmatyzacji, dyskryminacji i wykluczenia.

Podczas przygotowań do Szczytu, określone zostały następujące obszary tematyczne, które w skali globalnej mają wymagać szczególnej uwagi i podjęcia działań:

1.  integracyjne, sprawiedliwe, bezpieczne i zdrowe szkoły,

 2. nauczyciele, nauczanie i zawód nauczyciela,

 3. nauka i umiejętności potrzebne do życia, pracy i zrównoważonego rozwoju,

 4. cyfrowe uczenie się i transformacja,

 5. finansowanie edukacji.

Oderwanie płci od biologicznych faktów

Obok zasadnych tematów, Szczyt obejmował także zagadnienia związane z szerzeniem ideologii gender i działaniem na rzecz promowania „wartości” ruchu LGBT. W trakcie wydarzenia nie zabrakło odniesień do comprehensive sexuality education (CSE), czyli modelu nauczania promującego kontrowersyjne, zideologizowane treści. CSE prezentuje zwulgaryzowane podejście do ludzkiej seksualności, oparte na teorii gender. Zgodnie z jej założeniami, normy dotyczące kobiecości i męskości są całkowicie sztucznymi konstruktami społecznymi, ukształtowanymi na przestrzeni dziejów w wyniku dominacji mężczyzn. Szerzej temat comprehensive sexuality education został opracowany w odrębnej opinii Instytutu.

Podczas Szczytu wielokrotnie poruszano zagadnienie gender transformative education, które można przedstawić jako edukację seksualną w oderwaniu od płci, całkowicie odrzucającą podział na kobiety i mężczyzn. Koncepcja ta stanowi próbę rozbicia płciowości na – z jednej strony – wewnętrzną, nieuchwytną i całkowicie subiektywną oraz na biologiczną z drugiej. Stanowi ona całkowitą negację naturalnych różnic pomiędzy płciami, przyjętych dotychczas wzorców i wartości społecznych. Gender transformative education obrazowano także jako walkę z rzekomymi przejawami stereotypów z uwagi na płeć czy orientację seksualną.

16 września, podczas „Breakout Session 2: Gender transformative education”, jedna z uczestniczek, Yona Nestel z organizacji Plan International, wskazała, iż nauczanie CSE powinno rozpocząć się w jak najmłodszym wieku, nawet 2 lat, aby rozwinąć wychowanie ideologiczne dla dzieci, które nie jest możliwe w systemie binarnym. Ponadto Yona Nestel wskazała wprost, iż płeć to konstrukt społeczny i jest wyuczony, dlatego tak ważnym jest, aby wprowadzać gender transformative education u dzieci możliwie najwcześniej.

Następnego dnia odbyła się Sesja Szczytu pod hasłem „Gender Transformative Education – From Rhetoric to Action”W czasie dyskusji wskazano wprost na organizacje religijne jako najważniejszych przeciwników postulowanych zmian i na konieczność podważenia religii w społeczeństwie. Podczas panelupodkreślano m.in., iż rozwój nie będzie możliwy, jeśli organizacje wyznaniowe w dalszym ciągu będą miały istotne znaczenie w społeczeństwie. W kontekście edukacji poruszono także kwestię zakazu aborcji, który rzekomo zmusza młodych ludzi do zostawania rodzicami, pomimo, iż nie są na to gotowi. Co ciekawe, pomimo licznych głosów dotyczących poszerzania edukacji seksualnej o kolejne „nieheteronormatywne” zagadnienia, całkowicie pominięto temat odpowiedzialności obojga młodych ludzi za podejmowane przez nich działania. Tymczasem to właśnie ten wątek, poruszony podczas zajęć edukacji seksualnej, mógłby skutecznie ograniczyć problem „zostawania rodzicami” przez młodych, niedojrzałych do tego ludzi.

Z kolei podczas panelu zatytułowanego „Setting the Scene panel discussion: Towards Education Transformation”, który odbył się 19 września, Winnie Byanyima, dyrektor wykonawczy UNAIDS (Wspólnego Programu Narodów Zjednoczonych ds. Zwalczania HIV i AIDS), wzywała, aby wprowadzać CSE globalnie, w każdej szkole, pomimo kontrowersji jakie budzi.

Całkowite przeformatowanie systemu edukacji

Gender transformative education, jak wskazano, w całości neguje różnice pomiędzy płciami oraz przyjęte dotychczasowo wzorce i wartości społeczne. Finalnie, edukacja tego typu zmierza do całkowitego zaprzeczenia nie tylko istnienia różnic pomiędzy płciami, co w ogóle istnienia płci. Swoistą nowością o kluczowym znaczeniu jest jednak fakt, że edukacja tego typu nie ogranicza się do zajęć z edukacji seksualnej. Gender transformative education to całościowy plan przewrotu w systemie edukacji na każdym jej polu, od programu nauczania (np. nawet programy najbardziej zwulgaryzowanej edukacji seksualnej typu C oceniane są negatywnie jako zbyt „heteronormatywne”) po technikalia funkcjonowania szkół (np. regulaminowe pozwalanie na noszenie mundurków szkolnych dostosowanych do „odczuwanej tożsamości płciowej”, likwidacja „ograniczających tożsamość” oddzielnych dla chłopców i dziewczynek toalet, ale także nacisk na zwiększanie liczby nauczycieli płci żeńskiej i powierzanie im stanowisk zarządczych).

Ideolodzy związani z gender transformative education doskonale zdają sobie sprawę, a nawet podkreślają to w swoich materiałach, że edukacja może być siłą napędową dla zmian społecznych. Wykorzystując to, chcą wprowadzać zmiany w ich ujęciu „pozytywne” i wprowadzające „sprawiedliwość genderową”.

Warto zwrócić uwagę, że warstwa graficzna publikacji promujących gender transformative education podświadomie sugerować ma, że owe „zmiany społeczne” i „sprawiedliwość genderowa” mają być odczytywane w kontekście niwelowania nierówności kobiet i mężczyzn w krajach afrykańskich czy arabskich. W publikacjach tych znajdziemy m.in. informacje o dziewczętach, którym odmawia się prawa do nauki jedynie ze względu na płeć. Jednak w oderwaniu od warstwy graficznej publikacji, jej treść już nie pozwala na odnoszenie się jedynie do oczywistych, przypadków dyskryminacji ze względu na płeć i niesprawiedliwości społecznych z nią związanych. Postulaty zawarte w idei gender transformative education są znacznie dalsze i wprost odnoszą się do „walki o władzę” pomiędzy płciami (jednocześnie próbując zaprzeczać istnieniu płci biologicznej jako takiej).

Rewolucja zaczyna się od dzieci

Jak stwierdzono podczas Szczytu, „gender transformative education wykracza poza uznawanie i reagowanie na dysproporcje płci w systemie edukacji i doświadczenia edukacyjnego ucznia oraz dąży do wykorzystania pełnego potencjału edukacji w celu przekształcenia postaw i praktyk w systemie edukacji i poza nim, aby przyczynić się do poszerzania środowiska sprawiedliwości genderowej dla dziewcząt i chłopców w całej ich różnorodności”.

Z tej mglistej definicji wynika przede wszystkim, że szansa na genderowy „postęp” upatrywana jest dziś w dzieciach i młodzieży. Ideolodzy chcą w żłobkach, przedszkolach i szkołach ukierunkowywać dzieci na „promowanie równości kobiet”, „przywództwo kobiet”, a systemy i jednostki edukacyjne winny „aktywnie promować równość płci” czy też „przyczyniać się do wzmacniania pozycji studentek i zaangażowanych studentów płci męskiej w całej ich różnorodności”. Warto na chwilę przy tym ostatnim się zatrzymać, jako że ów wkład we „wzmacnianie pozycji” studentek (wszystkich) i studentów (tylko tych zaangażowanych we wzmacnianie pozycji studentek) ma być rzekomo formą „walki z dyskryminacją”. Próba likwidacji rzekomych nierówności zasadza się zatem na rzeczywistej dyskryminacji mężczyzn.

Gender transformative education wykracza poza zwykle używane hasło „poprawy dostępu dziewcząt i kobiet do edukacji”. Celem edukacji tego typu ma być uformowanie zarówno uczniów, jak i nauczycieli, społeczności – i ich decydentów, w kierunku „badania, kwestionowania i zmieniania szkodliwych norm genderowych, nierówności sił sprzyjających chłopcom i mężczyznom bardziej niż dziewczętom, kobietom i osobom innej płci”.

Konkluzje

Przedstawione podczas niedawnego Szczytu Edukacyjnego ONZ postulaty wprowadzenia globalnie ujednoliconego programu edukacji, zwłaszcza w zakresie comprehensive sexuality education oraz gender transformative education, a więc nauczania seksualnego o lewicowo-liberalnym podłożu, zakładają całkowite odebranie zdolności decyzyjnych państwom, naruszenie ich suwerenności i prawa do samostanowienia, a tym samym możliwości realizacji polityki edukacyjnej w zgodzie z ich tożsamością narodową. Odrębności poszczególnych krajów, ich tradycja, kultura oraz religia ukazane zostały wręcz jako główne przeszkody stojące na drodze do wprowadzenia edukacji seksualnej i jako powody hamowania rozwoju tych państw. To, co szczególnie niepokoi to fakt, że proponowane modele nauczania edukacji seksualnej całkowicie pomijają kwestie wolności rodzin w wychowywaniu własnych dzieci, zgodnie z przyjętymi przez nie wartościami. Proponowane podczas Szczytu postulaty są niepokojące, gdyż  godzą w dobro dzieci i rodziny.

Już dziś należy zatem podjąć odpowiednie kroki, które pozwolą powstrzymać wdrożenie tego typu ideologicznych rozwiązań. Konieczny jest silny sprzeciw na arenie międzynarodowej – zarówno organizacji międzynarodowych, polskich przedstawicieli w Unii Europejskiej czy polskiego rządu. Kluczowy jest jednak opór społeczny, rozumiany zarówno jako pojedynczy sprzeciw rodziców (którzy odmówią uczestnictwa ich dziecka w tego typu zajęciach), jak i protest masowy – np. w formie podpisów pod petycją.

Anna Kubacka – analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris

Kamila Zduńczyk – analityk Centrum Badań i Analiz Ordo Iuris

Możliwe spotkanie Trump-Pence?

donald-trump-mike-pence-media-narodowe / fot. Gage Skidmore Wikimedia Commons

  • Prawnicy byłego wiceprezydenta Mike’a Pence’a znaleźli dokumenty oznaczonych klauzulą niejawności w jego domu w stanie Indiana.
  • Jak wskazano, dokumenty nie zostały wyniesione z Białego Domu umyślnie.
  • Były wiceprezydent poprosił on swoich prawników, aby dokonali przeglądu dokumentów, aby wyłapać ewentualne niejawne dokumenty.
  • Zobacz także: Papież Franciszek: Bycie homoseksualistą to nie przestępstwo, ale to grzech

Takie informacje przekazują w środę amerykańskie media, powołując się na list prawników do Archiwów Narodowych.

Jak wskazano, dokumenty nie zostały wyniesione z Białego Domu umyślnie. Pence sam miał poprosić zewnętrznych prawników specjalizujących się w analizie dokumentacji niejawnej, by dokonali przeglądu dokumentów w jego domu.

Dokumenty zostały nieumyślnie zapakowane i przetransportowane do domu amerykańskiego wiceprezydenta pod koniec jego kadencji, przekazali prawnicy. Po dokonaniu przeglądu prawnik Pence’a Greg Jacobs miał przekazać wrażliwe akta FBI i Archiwom Narodowym.

Czytaj więcej: Morawiecki: “Dajemy Niemcom od jednego do dwóch tygodni”

Niejawne dokumenty w prywatnym biurze Bidena

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu światowe media obiegła informacja, że Departament Sprawiedliwości USA bada pakiet tajnych dokumentów znalezionych w waszyngtońskim think tanku powiązanym z prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem.

Doradca amerykańskiego przywódcy Richard Sauber powiedział, że “niewielka liczba tajnych dokumentów” została znaleziona, gdy osobiści prawnicy Bidena opuścili biura Penn Biden Center w Waszyngtonie. Tam prezydent USA korzystał z powierzchni biurowej po odejściu z funkcji wiceprezydenta kraju w 2017 roku i na krótko przed rozpoczęciem przygotowań do kampanii prezydenckiej w 2019 i 2020 roku.

Prokurator generalny Stanów Zjednoczonych Merrick Garland zarządził dochodzenie w sprawie. Na podstawie wyników kontroli Departament Sprawiedliwości USA zdecyduje, czy zachodzi potrzeba przeprowadzenia dalszego postępowania wyjaśniającego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, foxnews.com

Parada LGBT w KIijowie

Parada LGBT w Kijowie / Fot. EPA/PAP/Sergey Dolzehnko. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Senatorowie z Arkansas przyjęli przepisy ograniczające miejsca organizowania pokazów drag queen.
  • Takie występy zrównano ze striptizem, czy spektaklami teatralnymi dla dorosłych.
  • Republikanie przekonują, że ustawa ma przywrócić dzieciom normalny rozwój i dzieciństwo.
  • Zobacz także: Ukraińskie zboże zalewa UE. Będzie apel do KE

Ustawa przeszła we wtorek większością głosów, a sześciu senatorów sprzeciwiających się ustawie to Demokraci. Ustawa zakazywałaby organizowania pokazów drag queen na terenach publicznych.

Zapytana, czy republikańska gubernator Sarah Huckabee Sanders popiera ustawę, rzecznik Alexa Henning powiedziała, że dzieci muszą być chronione, ale nie zasygnalizowała, czy gubernator podpisze ustawę.

Gubernator Sanders uważa, że musimy chronić i edukować dzieci, a nie je indoktrynować. Czas wrócić do tego, by pozwolić dzieciom znów być dziećmi

– podkreśliła rzecznik Republikańskiej senator Alexa Henning.

Ustawa trafi teraz do Arkansas House, który jest w posiadaniu Republikanów.

Przeciwnicy ustawy twierdzą, że wyróżnia ona określone grupy osób.

Wydaje mi się, że próbuje się postawić na cel ludzi, którzy według innych nie są normalni

– stwierdziła senator Stephanie Flowers z partii Demokratycznej.

Czytaj więcej: Dziwne konta na Twitterze. Obserwowały polskich dziennikarzy i polityków

Ustawa chroniąca dzieci przed drag queen

W szczególności ustawa sklasyfikowałaby lokalizacje, w których odbywają się występy drag queen, jako firmy zorientowane na dorosłych, co zakazałoby im przebywania w promieniu 305 metrów od szkół, kościołów, szkół, parków i bibliotek.

Ustawa definiuje drag show jako osobę tańczącą, śpiewającą, wykonującą synchronizację przed publicznością składającą się z dwóch lub więcej osób, używającą innej tożsamości płciowej niż ta, która została nadana przy urodzeniu, i używającą odzieży, makijażu lub innych akcesoriów, które są tradycyjnie noszone przez członków i mają na celu wyolbrzymienie tożsamości płciowej płci przeciwnej wykonawcy.

Demokratyczny senator Clarke Tucker powiedział, że ustawa jest niezgodna z konstytucją i porównał ją do zastraszania.

Prawda jest taka, że ta ustawa nie dotyczy rządzenia… dotyczy zastraszania

– wyjaśnił senator Clarke Tucker.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

nypost.com

Węgry

Viktor Orban / Fot. European People's Party Wikimedia Commons

Amerykańska Konferencja Konserwatywnej Akcji Politycznej (CPAC) będzie gościć swoje drugie wydarzenie w Europie pod hasłem “Razem jesteśmy silni”, zgodnie z oświadczeniem organizatora konferencji wydanym w poniedziałek.

Organizatorzy poinformowali, że zaprosili premiera Węgier Viktora Orbana do wygłoszenia przemówienia przewodniego na konferencji w stolicy kraju, Budapeszcie. Tegoroczna konferencja, która odbędzie się w dniach 4-5 maja, “skupi się na koszmarze liberałów: międzynarodowej współpracy sił narodowych” – napisali organizatorzy.

Po zaproszeniu do wystąpienia na głównej konferencji CPAC w Dallas w sierpniu ubiegłego roku, Orban otrzymał owację na stojąco i powiedział uczestnikom, że “musimy odebrać instytucje w Waszyngtonie i Brukseli. Musimy znaleźć przyjaciół i sojuszników w sobie nawzajem”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

usnews.com