Rzecznik niemieckiego rządu Steffen Hebestreit poinformował, że Berlin zatwierdził dostawę starszej wersji czołgów Leopard na Ukrainę.
Mogę potwierdzić, że wydano licencję eksportową na czołgi Leopard 1
– powiedział rzecznik niemieckiego rządu Steffen Hebestreit.
Wcześniej w piątek Süddeutsche Zeitung poinformował, że Berlin zaakceptował plany niemieckiego producenta broni Rheinmetall dotyczące sprzedaży Kijowowi 88 starszych Leopardów, po ich naprawie, za łączną kwotę ponad 100 mln euro.
The German government has approved the delivery of 88 of its old Leopard 1 tanks to Kyiv, local media reported. https://t.co/d6OhZAwPHW
Posunięcie to dodatkowo sygnalizuje odwrócenie polityki Berlina w sprawie czołgów dla Ukrainy, dziewięć dni po tym, jak kancelaria ogłosiła, że wyśle jedną kompanię czołgów Leopard 2 do Kijowa w ramach koalicji europejskiej. Jednak wiąże się to z ryzykiem powstania wąskich gardeł w zaopatrzeniu, ponieważ Leopardy 1 nie są już produkowane, a ich pociski mają inny kaliber niż nowsze Leopardy 2.
Matką ucznia jest Izzy Montague, która postanowiła ogłosić publicznie, że dyrektor szkoły podstawowej Heavers Farm w Croydon w południowym Londynie poinformował ją, że jej dziecko nie ma pozwolenia na brak udziału w szkolnej paradzie równości. Zdarzenie miało miejsce w 2018 roku. W związku z taką postawą placówki kobieta postanowiła podjąć kroki prawne.
Matka chłopca zarzuca naruszenie ustawowego obowiązku wynikającego z Ustawy o edukacji z 1996 r. i Ustawy o prawach człowieka z 1998 r. Kobieta dodała także, że o paradzie dowiedziała się z gazety, a nie bezpośrednio od szkoły.
Przed rozpoczęciem postępowania przed sądem matka ucznia powiedziała, że jej zamiarem nie jest blokowanie parad równości, lecz żeby jej syn nie był indoktrynowany. Dla niej to był atak na ich wolność religijną.
Nawet nie próbowałam zatrzymać imprezy Pride. Chciałam tylko, żeby moje dziecko otrzymało wykształcenie, a nie indoktrynację. Po tym, jak poskarżyłam się, że moje małe dziecko zostało zmuszone do wzięcia udziału w wydarzeniu sprzecznym z naszymi chrześcijańskimi przekonaniami, stosunek szkoły do mnie całkowicie się zmienił. Inni rodzice bali się mówić z powodu tego, jak traktowała mnie szkoła
– powiedziała matka poszkodowanego syna.
Zajmuję to stanowisko, aby podnieść świadomość rodziców na temat tego, co dzieje się w naszych szkołach podstawowych. Nie chcę, aby inni rodzice przechodzili przez to, co ja w nadchodzących miesiącach i latach
Ukraina jest gotowa w każdej chwili zerwać stosunki dyplomatyczne z Iranem. Decyzję może podjąć tylko prezydent Wołodymyr Zełeński. Taką informację przekazał minister spraw zagranicznych Dmytro Kuleba w rozmowie z “BBC News Ukraina”.
Kułeba zauważył, że Iran przekroczył granicę, kiedy zaczął dostarczać Rosji drony kamikaze do użycia przeciwko Ukrainie. Wcześniej MSZ złożyło prezydentowi propozycję zerwania stosunków dyplomatycznych z Teheranem.
To jest nasz sygnał dla Iranu: bez względu na to, jak korzystna wydaje się wam współpraca z Rosją przeciwko Ukrainie, zapewniamy, że negatywne konsekwencje tej współpracy wielokrotnie przewyższą wszelkie korzyści
Szef ukraińskiego MSZ podkreślił, że decyzja o zerwaniu stosunków dyplomatycznych może zostać podjęta w każdej chwili, w zależności od dalszego zachowania Iranu. Jednocześnie szef ukraińskiej dyplomacji zapewnił, że nie wie, kto stoi za atakami na irańskie obiekty wojskowe w nocy 29 stycznia.
Historycznie nie zrobiliśmy nic złego Iranowi
– zaznaczył ukraiński minister spraw zagranicznych.
Przypomnijmy, że wcześniej Kijów zerwał stosunki dyplomatyczne z Koreą Północną, która również wspomaga militarnie Rosję.
Według miejscowych władz, atak miał miejsce wczesnym rankiem 2 lutego w regionie Kajo-Keji, 100 kilometrów na południe od stolicy kraju Dżuby, niedaleko granicy z Ugandą. Przypuszcza się, że motywem był spór o bydło.
Pasterze bydła chodzili od domu do domu, mordując niewinnych, nieuzbrojonych cywilów
– poinformował Andruga Mabe Saverio minister informacji stanu Central Equatoria.
Wcześniej obóz pasterzy zaatakowała nieznana, uzbrojona grupa. Mabe potępił barbarzyńskie i systematyczne zabijanie cywilów. Atak potwierdził w rozmowie z rozgłośnią EyeRadio także arcybiskup Kościoła episkopalnego w stanie Central Equatoria Paul Yugusuk. Przekazał że po krwawej masakrze z regionu uciekło ponad 3 tys. mieszkańców.
Po trzydniowej wizycie w Demokratycznej Republice Konga papież Franciszek odleciał do Sudanu Południowego. Przylot do stolicy kraju Dżuby jest planowany na piątek na godz. 15:00 czasu lokalnego.
W najmłodszym państwie świata nadal trwają walki, mimo zawarcia w 2018 roku porozumienia pokojowego. Panuje wielka nadzieja, że Ojciec Święty zjednoczy mieszkańców Sudanu Południowego.
Podczas wizyty papieżowi towarzyszyć będą zwierzchnik Wspólnoty Anglikańskiej, arcybiskup Canterbury Justin Welby oraz moderator Zgromadzenia Ogólnego Prezbiteriańskiego Kościoła Szkocji pastor Iain Greenshields.
Abp Welby w swoim wpisie w mediach społecznościowych wyraził przerażenie masakrą w Kajo-Keji w przeddzień naszej pielgrzymki pokoju. Prymas Kościoła Anglii ponownie wezwał do obrania innej drogi. Podkreślił, że Sudan Południowy musi się zjednoczyć dla sprawiedliwego pokoju.
Komisja Europejska przygotowuje regulacje, których celem będzie zakaz instalacji kotłów gazowych w krajach Unii Europejskiej.
Takie rozwiązania uderzyłyby m.in. w Polskę, gdzie od kilku lat trwa wymiana tzw. kopciuchów na kotły gazowe.
Prof. Władysław Mielczarski z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej podkreślił, że działania Komisji Europejskiej są nieracjonalne i szkodliwe.
Wspólnota europejska od dłuższego czasu dąży do całkowitego odejścia od pieców węglowych w ramach walki ze zmianami klimatu. Gaz miał być surowcem przejściowym w ramach transformacji energetycznej. Jednak rosyjska agresja na Ukrainę spowodowała, że Bruksela chce zrezygnować także z błękitnego paliwa.
Takie rozwiązania uderzyłyby m.in. w Polskę, gdzie od kilku lat trwa wymiana tzw. kopciuchów na kotły gazowe w ramach programu “Czyste powietrze”. Z danych za 2021 r. wynika, że w naszym kraju było 410 tys. tego rodzaju pieców.
Prof. Władysław Mielczarski z Instytutu Elektroenergetyki Politechniki Łódzkiej podkreślił, że działania Komisji Europejskiej są nieracjonalne i szkodliwe głównie dla mieszkańców środkowej i północnej części Europy.
Przy zachęcaniu odejścia od węgla do gazu, było wiadomo, dokąd odejdziemy. (…) Tutaj nie wiemy, na jakie paliwo mamy zamienić kotły gazowe. Można oczywiście zakładać pompy ciepła, ale to jest bardzo trudny proces, szczególnie w dużych budynkach. Pompy są szalenie kosztowne, więc sobie tego nie wyobrażam. To jest szaleństwo, szczególnie dotyczące ludzi żyjących w środkowej i północnej części Europy, gdzie braki ogrzewania (w Polsce sezon grzewczy trwa 7 miesięcy) jest bardzo trudną sprawą. Nie wyobrażam sobie tego od strony technicznej
– zauważył prof. Władysław Mielczarski.
Zaznaczył on również, że według niedawnych badań Politechniki Łódzkiej, energia wiatru jest w stanie zaspokoić jedynie połowę polskiego zapotrzebowania. Ekspert podkreślił, że inwestowanie w energię atomową jest dobrym rozwiązaniem, ale w Polsce należałoby wybudować 22 tego typu elektrownie.
Inwestycje i rozwój portu Szczecin-Świnoujście zwiększają jego znaczenie i udział w procesie przeładunkowym. W ubiegłym roku zakończyła się m.in. modernizacja pogłębiania toru wodnego. Całkowity koszt inwestycji wyniósł niemal dwa miliardy złotych. Mimo wielu niewiadomych, prognozy rozwoju zakładają przyspieszenie i postęp inwestycji.
W minionym roku na terenie portów Szczecina i Świnoujścia przeładowano ponad 36,8 mln ton, to jest blisko 3,6 mln ton więcej niż w roku 2021
– podkreślił wiceprezes zarządu Morski Portów Szczecin i Świnoujście.
Port Szczecin-Świnoujście ważnym punktem na Bałtyku
Miniony rok to wzrost o niemal 11 proc. w relacji do 2021 roku. To piąty najwyższy wynik na Bałtyku. Na port Szczecin-Świnoujście przypada 27,6 proc. przeładunków polskich portów morskich. Obecnie największe znaczenie mają przeładunki surowców energetycznych, m.in. węgla.
Największe wzrosty w ilości przeładunków to grupa paliwa, gdzie duży wzrost osiągnęliśmy w przeładunkach gazu LNG w gazoporcie, który jest w Świnoujściu. Drugą z grup przeładunkowych, gdzie przeładowano najwięcej towarów, to po prostu węgiel
– wyjaśnił Daniel Stachiewicz.
Port Szczecin-Świnoujście dzięki ciągłym inwestycjom stanowi ważny punkt na mapie portów bałtyckich i w sieci TEN-T. Obecna rozbudowa terminala LNG, budowa terminala kontenerowego i terminala do obsługi morskich farm wiatrowych to ważne plany zwiększające niezależność i bezpieczeństwo państwa.
Rywalizacja pomiędzy Stanami Zjednoczonymi, a Chinami odbywa się na wielu obszarach, m.in. także na polu nowoczesnych technologii. USA zawarły porozumienie z Holandią i Japonią w zakresie przyłączania się tych państw do sankcji eksportowych najnowocześniejszych technologii chipowych do Chin. Japonia i Holandia są kluczowe dla skuteczności tych sankcji, ponieważ na ich terytorium znajdują się główne zakłady biorące udział w produkcji chipów. Amerykanie zapowiedzieli już dalsze ograniczania technologicznego eksportu do Chin obejmujące dziedziny sztucznej inteligencji i technologii kwantowej.
W odpowiedzi na postępującą izolację gospodarczą Chin, Pekin podjął działania odwetowe na polu paneli fotowoltaicznych. W tym zakresie Państwo Środka jest niemal monopolistą.
Chińskie ministerstwo handlu oraz ministerstwo nauki i technologii domagają się wpisania metod produkcji wafli krzemowych na listę technologii, których zakazany jest eksport poza granicę kraju.
Władze Chin zapowiedziały także uruchomienie krajowego programu rozwoju sektora półprzewodników o wartości 143 miliardów dolarów.
Warto zwrócić w tym kontekście uwagę na to, że największym na świecie producentem półprzewodników jest Republika Chińska, czyli Tajwan. Wyspa jest z kolei nieustannie zagrożona ze strony Chin właściwych, czyli Chińskiej Republiki Ludowej.
Amerykańskie grupy biznesowe od lat wskazują na potrzebę zmniejszenia zależności technologicznej od Chin. Aktualność tej kwestii zwiększył w ostatnim okresie globalny niedobór mikrochipów, spowodowany rządowymi lockdownami wprowadzonymi w związku z epidemią koronawirusa.
Dlatego Amerykanie zapowiadają, że obronią Tajwan w razie chińskiej inwazji zbrojnej, a jednocześnie sami inwestują miliardy dolarów w półprzewodniki. W sierpniu 2022 roku prezydent USA Joe Biden podpisał ustawę “CHIPS and Science Act” na mocy której państwo przeznaczy 280 miliardów dolarów na produkcję zaawansowanych technologii i badania naukowe w zakresie m.in. półprzewodników.
Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa / Fot. Twitter
Zawodnikom z Rosji i Białorusi zaproponowano start w Igrzyskach Olimpijskich, lecz pod neutralną flagą i z warunkiem, że stanowczo opowiedzą się przeciwko wojnie.
Polski minister sportu Kamil Bortniczuk zaproponował utworzenie koalicji przeciwko sportowcom z obu krajów.
Zdaniem rzecznik rosyjskiej dyplomacji Marii Zacharowej, Polska obawia się porażki z rosyjskimi sportowcami.
Za dwa lata odbędą się Igrzyska Olimpijskie w Paryżu. Na ten moment trudno powiedzieć, czy wezmą w nich udział sportowcy z Rosji i Białorusi. Oba te państwa są od niemal roku obłożone licznymi ograniczeniami z powodu wojny na Ukrainie.
Zawodnikom z Rosji i Białorusi zaproponowano start, lecz pod neutralną flagą i z warunkiem, że stanowczo opowiedzą się przeciwko wojnie. Jednak na takie rozwiązanie nie godzi się polski minister sportu.
Polski minister sportu Kamil Bortniczuk zaproponował utworzenie koalicji przeciwko sportowcom z Rosji i Białorusi, aby nie dopuścić ich na Igrzyska Olimpijskie 2024 w Paryżu. Jego zdaniem Rosjanie nie potrafią zachować neutralności podczas międzynarodowych imprez sportowych.
Rosyjscy sportowcy nie powinni brać udziału w IO 2024, chyba że do tego czasu wojna się skończy, a Ukraina wynegocjuje sobie satysfakcjonujący ją pokój. MKOl jest naiwny, mówiąc o neutralności. Rosjanie już mieli być neutralni na kilku takich imprezach, tymczasem Władimir Putin oklaskiwał ich z trybun
– zapowiedział minister sportu Kamil Bortniczuk.
Rzecznik rosyjskiej dyplomacji Maria Zacharowa postanowiła odpowiedzieć na zarzuty Bortniczuka.
Rosja nie może się zgodzić na pomysł szefa MKOL, aby nasi sportowcy startowali pod neutralną flagą. A dla niektórych krajów to nadal jest za mało
– powiedziała Maria Zacharowa.
Rosjanka zaregowała również na słowa polskiego ministra.
Grajmy w otwarte karty i stawiajmy sprawę jasno. Wy się po prostu nas boicie. Kieruje wami strach przed uczciwą rywalizacją. Nie macie pomysłu, jak inaczej pokonać rosyjskich sportowców, to chcecie nas zabronić udziału w zawodach
– stwierdziłą rzecznik rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych.
Marcin Rola i Krzysztof Lech Łuksza / Fot. Facebook/Twitter
1. lutego gościem Krzysztofa Łukszy na antenie wRealu24 miał być dr Marcin Masny, który miał skomentować nieprawidłowości podczas prawyborów Nowej Nadziei (część Konfederacji). Program nie doszedł do skutku. Łuksza jest pewien, że doszło do jego odwołania, ponieważ Marcin Rola nie chce krytykować Konfederacji, z którą jak sugeruje, jest dogadany ws. startu w wyborach parlamentarnych 2023.
Marcin Rola próbował się tłumaczyć, że z uwagi na prośby widzów program Łukszy zastąpiono audycją… także o prawyborach w Nowej Nadziei (Rola w swoim wpisie pominął tematykę programu Łukszy). Gościem Roli był Witold Tumanowicz z Ruchu Narodowego.
Jednoznacznie potępiam moich kolegów z redakcji. Mam nadzieję, że takie sytuacje nie będą się powtarzać. Myślałem o tym, że start Marcina Roli z list Konfederacji mógłby mieć na to wpływ, ale nie jestem pewien, nie wiem – powiedział Łuksza w opublikowanym nagraniu.
Niestety w tym przypadku najwyraźniej emocje wzięły górę i zaatakował, w mojej opinii kompletnie bez powodu i bez sensu telewizję, w której od pięciu lat może wykonywać zawód dziennikarza, tworzyć swoje autorskie programy bez jakichkolwiek przeszkód i cenzury jak to się dzieje w konkurencyjnych mediach – wściekał się Marcin Rola.
Od początku roku Krzysztof Lech Łuksza w mediach społecznościowych zajmuje się śledzeniem przebiegu prawyborów w partii Nowa Nadzieja i promowaniem swojego kanału na YouTube oraz grupy na Discordzie. Na kanwie tego pierwszego wydarzenia pomiędzy nim a Marcinem Rolą doszło do ostrego spięcia, szeroko komentowanego przez internautów.
Awantura we wRealu24 rozpoczęła się od tego, jak 1 lutego Marcin Rola i Adam Zięcina odwołali prowadzony przez Łukszę program o prawyborach w Nowej Nadziei, w którym miał gościć publicysta Marcin Masny.
Niestety wskutek politycznych nacisków Marcin Rola i Adam Zięcina odwołali mój program o prawyborach, który miałem nagrać z Marcinem Masnym. Szkoda, że koledzy nie zdali egzaminu z odwagi cywilnej i zachowali się tak haniebnie. Nie tak powinno wyglądać niezależne dziennikarstwo – napisał Krzysztof Lech Łuksza.
Wpis Łukszy niedługo potem zniknął, ale zdjęcie z jego treścią było kolportowane szeroko przez internautów. Dziennikarz do sytuacji odniósł się także w transmisji, którą opublikowano na jego kanale na YouTube oraz Discordzie.
Trochę jestem niezadowolony z tego, że Adam Zięcina i Marcin Rola, jak rozumiem w porozumieniu, odwołali mój program, który miał być o 18:30 i zamiast tego wystąpi niezależny obserwator. Tak niezależny, jak i oni niezależni, można powiedzieć. Ale oczywiście daję cały czas kredyt zaufania. (…) Jednoznacznie potępiam moich kolegów z redakcji. Mam nadzieję, że takie sytuacje nie będą się powtarzać. Myślałem o tym, że start Marcina Roli z list Konfederacji mógłby mieć na to wpływ, ale nie jestem pewien, nie wiem – powiedział.
Prawybory prawyborom nierówne
Z kolei Marcin Rola do zarzutów odniósł się w mediach społecznościowych. Stwierdził, że program Łukszy o prawyborach musiał przesunąć, ponieważ reagując na bieżące wydarzenia, musiał pilnie zrobić program… o prawyborach. W swoim wpisie nie wspomniał czego miał dotyczyć program prowadzony przez redaktora Łukszę, choć sam redaktor jasno i publicznie to deklarował. Przekonywał, że Łuksza mógł nagrać swój program z Marcinem Masnym w godzinach wcześniejszych lub późniejszych, a on jedynie chciał przesunięcia godziny.
Niestety w tym przypadku najwyraźniej emocje wzięły górę i zaatakował, w mojej opinii kompletnie bez powodu i bez sensu telewizję, w której od pięciu lat może wykonywać zawód dziennikarza, tworzyć swoje autorskie programy bez jakichkolwiek przeszkód i cenzury jak to się dzieje w konkurencyjnych mediach za co stacja wRealu24 w końcu poniosła konsekwencje w postaci likwidacji z YouTube za poruszanie niewygodnych tematów szeregu przestępstw i afer – podkreślił Rola.
Zamiast prowadzonego przez Krzysztofa Lecha Łukszę programu o prawyborach, z niemającym nic wspólnego z partią Nowa Nadzieja, ani współtworzoną przez nią Konfederacją Marcinem Masnym, wRealu24 nadała rozmowę Marcina Roli z Witoldem Tumanowiczem z Konfederacji. Można zrozumieć polityka, że kłopotliwie byłoby mu krytykować koalicjanta z partii kierowanej przez Sławomira Mentzena, obawiając się reperkusji wewnątrz sojuszu, jaki formacje Tumanowicza (Ruch Narodowy) i Mentzena (Nowa Nadzieja) współtworzą (Konfederacja).
Konflikt narasta
2. lutego Łuksza poinformował, że otrzymał propozycję nagrania programu z Masnym w nowym terminie, jednak “w ramach protestu” nie skorzystał z niej. Zarzucił Roli, że “musi się określić, czy jest politykiem czy dziennikarzem”.
Nie ulega wątpliwości, że odwołanie mojego programu wRealu24 z @MarcinMasny to skandal. Jednakże otrzymałem propozycję nagrania programu dziś. W ramach protestu nie skorzystam z niej, ale doceniam. Natomiast M.Rola musi się określić, czy jest politykiem czy dziennikarzem.
Później, w kolejnych wpisach zadeklarował również, że “nie chce wchodzić w publiczną polemikę z Marcinem Rolą”, jak również “podgrzewać niepotrzebnych konfliktów”.
Nie chcę wchodzić w publiczną polemikę z Marcinem Rolą. Niech każdy sam oceni, kto zachował się jak trzeba, a kto jak zwykły tchórz. Otrzymałem jednoznaczne głosy poparcia od pracowników wRealu24, którzy są zszokowani postawą Roli i rozważają odejście. Ja również o tym myślę.
…wspaniała grupa kolegów i koleżanek, którzy z pełnym zaangażowaniem od lat ciężko pracują by wRealu24 utrzymało się na powierzchni. To dla mnie zaszczyt należeć do tej grupy. Niestety z różnych przyczyn obecnie sytuacja nie jest najlepsza, więc tym bardziej nie chcę…
Z kolei Marcin Rola upiera się przy swoim stanowisku.
Od wczoraj jestem nazywany przez niektórych “cenzorem” bo przesunąłem koledze program na inny dzień. Nie “zablokowałem” jak dezinformują niektórzy a przeniosłem w czasie o kilka może kilkanaście godzin. XD. No, w taki sposób mordeczki to my tego bantustanu…
Kolorytu całej sprawie dodaje fakt, że od pewnego czasu pojawiają się spekulacje, że Marcin Rola miałby wystartować z list Konfederacji, co też wprost zarzucił w swoich słowach red. Łuksza. Wcześniej szef wRealu24 był związany z Kukiz’15. Z list tego środowiska startował bez powodzenia do Sejmu w 2015 roku, uzyskując 225 głosów.
Mogą zastanawiać słowa Krzysztofa Lecha Łukszy o swoich “redakcyjnych kolegach” Marcinie Roli i Adamie Zięcinie: “Tak niezależny (Witold Tumanowicz z Konfederacji – przyp. red.), jak i oni niezależni, można powiedzieć”. Być może dziennikarz w przyszłości rozwinie, jakie ma podstawy, by podważać niezależność twórców wRealu24.
Niemiecki kościół pomimo napomnień ze strony Watykanu, który zakazał utworzenia stałej Rady Synodalnej, chce kontynuować drogę.
Tutaj niebezpieczeństwo polega na tym, że coś bardzo, bardzo ideologicznego podstępnie wkracza do Kościoła. Kiedy ideologia angażuje się w procesy kościelne, Duch Święty idzie do domu, ponieważ ideologia pokonuje Ducha Świętego – stwierdził papież.
Niemiecka Droga Synodalna od momentu jej rozpoczęcia przez kardynała Reinharda Marxa w 2019 roku wzbudza kontrowersje.
Uczestnicy głosowali za projektami dokumentów wzywających do święceń kapłańskich kobiet, błogosławieństw osób tej samej płci i zmian w nauczaniu Kościoła na temat aktów homoseksualnych, wywołując oskarżenia o herezję i obawy przed schizmą.