Węgierskie firmy będą miały specjalny status prawny do prowadzenia inwestycji i działalności gospodarczej na tym obszarze, poinformował Szijjártó. Relacjonując swoje rozmowy w Uzbekistanie, Szijjártó zaznaczył, że węgierski OTP Bank przejął niedawno uzbecki odpowiednik Ipoteka Bank. Minister dodał, że wejście OTP na dany rynek zwykle zachęca węgierskie firmy do kolejnych inwestycji na tym rynku.
“Jest to naturalne, biorąc pod uwagę, że taki krok gwarantuje pewną formę bezpieczeństwa prawnego i finansowego dla ich inwestycji” – powiedział Szijjártó.
Tak jest po raz kolejny, podkreślił, zauważając, że osiem węgierskich firm ogłosiło plany inwestowania w uzbeckim przemyśle spożywczym, rolnictwie, przemyśle jądrowym, przemyśle farmaceutycznym, produkcji sprzętu medycznego i przemyśle budowlanym, odkąd OTP ustanowiła obecność w tym kraju.
Szijjártó podczas swojej wizyty spotkał się m.in. z uzbeckim wicepremierem, ministrami spraw zagranicznych, gospodarki i inwestycji, a także z najwyższymi urzędnikami administracji prezydenckiej.
W poniedziałkowych trzęsieniach ziemi w Turcji życie straciło ponad 16 tys. osób, a blisko 63 tys. zostało rannych. Liczba ofiar śmiertelnych w sąsiedniej Syrii wyniosła w czwartek co najmniej 3 900.
Agencja Unii Europejskiej ds. katastrof, Europejska Operacja Ochrony Ludności i Pomocy Humanitarnej, ogłosiła, że 20 państw członkowskich UE, a także kraje bałkańskie: Albania, Czarnogóra i Serbia zaoferowały Turcji pomoc w ramach unijnego mechanizmu ochrony ludności.
“W skład 31 zespołów poszukiwawczo-ratowniczych i pięciu zespołów medycznych za pośrednictwem unijnego mechanizmu ochrony ludności wchodzi w sumie ponad 1500 ratowników i 100 psów poszukiwawczo-ratowniczych” – podała Europejska Operacja Ochrony Ludności i Pomocy Humanitarnej, zapowiadając wstępnie 3 mln euro pomocy nadzwyczajnej.
Kto pomaga Syrii?
Bośnia, Czarnogóra, Chorwacja, Serbia i Bułgaria, a także kilka bałkańskich organizacji pozarządowych wspomniało o wysłaniu pomocy do Syrii, ale szczegóły tej pomocy nie są znane.
Minister spraw zagranicznych Rumunii Bogdan Aurescu oświadczył, że Rumunia jest gotowa pomóc Syrii sprzętem i lekami i szuka środków logistycznych, by przetransportować je do kraju.
“Zwróciliśmy się do władz syryjskich o przekazanie nam listy sprzętu i konkretnych potrzeb w zakresie pomocy humanitarnej. Przekazałem tę listę kolegom z Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Ministerstwa Zdrowia. Ponadto, we współpracy z naszymi partnerami instytucjonalnymi, staramy się określić metody transportu tych pomocy” – powiedział Aurescu w środę na posiedzeniu rządu.
Polski rząd i organizacje pozarządowe wymieniły jednocześnie Turcję i Syrię, ale szczegóły dotyczące potencjalnej pomocy dla Syrii nie są znane. Katolicka organizacja charytatywna w Polsce, Pomoc Kościołowi w Potrzebie, zbiera fundusze specjalnie dla Syrii.
Trudności w dotarciu pomocy
Grecja, która wysłała do Turcji setki ratowników i strażaków, również obiecuje wsparcie dla Syrii. Grecka misja ratunkowa wkrótce uda się do Syrii po tym, jak aktywowała swój wniosek do Europejskiego Mechanizmu Ochrony Ludności.
“To trzęsienie ziemi dotknęło nie tylko Turcję, ale także Syrię. Tam sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, bo zasadniczo nie ma oficjalnego rozmówcy. Musimy więc pracować poprzez organizacje międzynarodowe” – powiedział w wywiadzie dla CNN premier Grecji Kyriakos Mitsotakis.
Pierwszy konwój z pomocą ONZ dla znajdującej się pod kontrolą opozycji północno-zachodniej Syrii wjechał podobno na ten teren z Turcji. Na tym terenie wciąż trwa wojna między syryjskim rządem a siłami opozycji. Jeszcze przed uderzeniem trzęsienia ziemi 4,1 mln osób w tym rejonie – w większości kobiet i dzieci – zdane było na pomoc humanitarną.
Według doniesień mediów misje poszukiwawcze i ratunkowe w tym rejonie są bardzo ograniczone, a władze pilnie potrzebują ekip ratunkowych, schronienia i leków.
Jedyną drogą na ten obszar jest przejście Bab al-Hawa w Idlibie z Turcją, ale pobliskie autostrady i lotniska zostały w Turcji zdewastowane, co jeszcze bardziej utrudnia dostarczanie pomocy do Syrii.
Jared O’Mara został uznany za winnego przez Sąd Koronny w Leeds pod sześcioma zarzutami spiskowania w celu oszukania brytyjskich podatników poprzez żądanie wydatków na nieistniejącą pracę, aby spłacić znaczny dług wobec swojego dilera narkotykowego.
Cztery wnioski na łączną kwotę 19 400 funtów zostały złożone do Niezależnego Urzędu Standardów Parlamentarnych (IPSA), brytyjskiego organu zajmującego się wydatkami polityków, za usługi świadczone przez “fikcyjną” organizację promującą świadomość autyzmu w jego okręgu wyborczym. Skompromitowany polityk użył kodu pocztowego lokalnej restauracji McDonald’s jako adresu służbowego firmy.
Próbował również zażądać £4,650 za usługi świadczone przez jego byłego szefa personelu, Garetha Arnolda. Ostatecznie polityk został aresztowany pod zarzutem oszustwa w sierpniu 2019 roku.
Import stał się możliwy po tym, jak Rada Ministrów w Kiszyniowie zmieniła ustawodawstwo, aby umożliwić firmom stosowanie tak zwanego wirtualnego rewersu lub technik “backhaul” w punktach interkonektorowych z Ukrainą, co pozwala na przekierowanie przepływu gazu.
“Dzisiaj Ukraina może wykonać wirtualny rewers ze wszystkimi operatorami transportu [gazu] z sąsiednich krajów w Europie. Kluczowym warunkiem jest dostępność gazu w systemie” – poinformowała OSPUA.
Nowe przepisy przewidują transport przez Mołdawię do 17 mln metrów sześciennych gazu ziemnego dziennie za pośrednictwem gazociągów Trans-Bałkańskiego i Iasi-Chisinau.
Oznacza to, że Ukraina może importować gaz z południa w ramach transbałkańskiego korytarza transportu gazu ziemnego.
Dostęp Ukrainy do gazu z sieci Europy Południowo-Wschodniej stał się możliwy po tym, jak mołdawski operator gazowy – Moldovatransgaz – ogłosił, że 27 stycznia z powodzeniem przetestował dostawy gazu na Ukrainę z UE.
Rosja oskarżyła Mołdawię o nielegalne magazynowanie gazu na Ukrainie, mimo że Kiszyniów nie kupował energii zmagazynowanej na Ukrainie od Gazpromu, lecz z wolnego rynku.
Gazprom zaczął w październiku zmniejszać ilości gazu dostarczanego do aspirującej do UE Mołdawii, mimo warunków obecnego kontraktu, jaki ma z tym krajem.
Nowe prawo przewiduje kary za finansowanie i podżeganie do separatyzmu, spiskowanie przeciwko Mołdawii oraz zbieranie i wykradanie informacji, które mogłyby zaszkodzić suwerenności, niepodległości i integralności kraju. Z technicznego punktu widzenia władze mołdawskie mogą teraz zatrzymać każdego lidera separatystów w Naddniestrzu na podstawie nowego prawa.
Zmiany w kodeksie karnym zaproponowało 16 deputowanych rządzącej Partii Akcji i Solidarności (PAS), w tym przewodniczący parlamentu Igor Grosu. Autorzy inicjatywy powołują się na konieczność ustanowienia i stosowania systemu środków prawno-karnych wobec osób naruszających integralność, suwerenność i bezpieczeństwo państwa. Dokument przewiduje uzupełnienie Kodeksu Karnego, kryminalizując czyny związane z przestępstwami szpiegostwa i zdrady, a także organizacją lub tworzeniem nielegalnych struktur informacyjnych na terytorium Mołdawii.
Rosja nielegalnie rozmieściła w regionie około 1700 żołnierzy i ma znaczący wpływ na klasę polityczną zarówno w Tyraspolu, jak i w południowym regionie autonomicznym Gagauzji. Oba obszary są poddawane silnej rosyjskiej propagandzie skierowanej przeciwko proeuropejskiemu rządowi w Kiszyniowie.
Tyraspol twierdzi, że ustawa tworzy podstawę do ścigania karnego niemal każdego obywatela Naddniestrza. Spośród około 300 tys. mieszkańców Naddniestrza ponad 220 tys. jest jednocześnie obywatelami Rosji po zmasowanej kampanii Moskwy oferującej rosyjskie paszporty w ostatniej dekadzie.
Szef naddniestrzańskiej dyplomacji Witalij Ignatiew oświadczył, że nowe prawo “stanowi zagrożenie dla procesu negocjacji” między Mołdawią a Tyraspolem i eskaluje napięcia między stronami. Pod koniec ubiegłego roku projekt ustawy skrytykowała również rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.
Przyjęcie danych zmian w kodeksie karnym nie przyczyni się do poprawy stosunków między Kiszyniowem a Tyraspolem na tle “ochłodzenia” dialogu między dwoma brzegami Dniestru i przerwy w działalności w formacie “5+2” – powiedziała Zacharowa.
Przedstawiciele Mołdawii i Tyraspolu mają w tym miesiącu przeprowadzić nową rundę negocjacji. Jednak Tyraspol nie wyraził jeszcze gotowości do takiego dialogu.
Natomiast deputowany PAS Oazu Nantoi, powiedział, że od lat nie ma postępu w negocjacjach z Tyraspolem.
“Podczas tzw. procesu negocjacyjnego Mołdawia szła drogą jednostronnych ustępstw, co pozwalało reżimowi na lewym brzegu Dniestru czuć się komfortowo, krzycząc, że jest niepodległym państwem. Tak zwany proces negocjacyjny był farsą, za którą kryła się korupcja tych z Kiszyniowa i ich przyjaźń z tymi z Tyraspolu” – powiedział Nantoi Radiu Wolna Europa.
Tych trzech zbuntowanych posłów w pewnym sensie straciło kontakt z rzeczywistością. Dla osoby postronnej, kibicującej prawicy narodowo-konserwatywno-wolnościowej takie układy o jedynkach są zwyczajnie żenujące. Świadczą one o partiokracji, o dziedziczeniu stanowisk, o braku merytoryki i konkurencji. No chyba tak wielcy Panowie Posłowie, Wielce Czcigodne Persony, nie boją się, że mogą z kimś przegrać w prawyborach? Dlatego też publiczne głoszenie, że takie porozumienie miało miejsce kompromituje wolnościowców. Jest to związane również z tym, że żyjemy w czasach Internetu, powszechnego dostępu do informacji, a nie trzymania narodu w głupocie i ciemnocie. Powiedzmy sobie bez ogródek – obecnie najwyższym standardem wyboru liderów prawicy są prawybory na modłę amerykańską.
Oddajmy jednak cesarzowi to, co jest cesarskie, a Bogu to, co boskie. Partia Węży zarzuciła, że prawybory były nieuczciwe, że utworzono je według zasad, które sprzyjały wybrańcom wodza organizacji. I mieli tutaj rację. Mieliśmy przecież skandal z prawyborami w Legnicy. Na sali były głosy wzywające do kontroli głosowania – zostały zlekceważone. Do tego pojawiły się zarzuty zniknięcia kart. Sprawę zamieciono pod dywan, a o wszystkim zadecydowała, jak zwykle, Warszawa.
Innymi słowy, w tak trywialnych sprawach wychodzą na jaw paskudne cechy Polaków, głównie kombinatorstwo i brak uczciwości. Z jednej strony robimy pompatyczne oświadczenia o tym, jak to wyborca decyduje, a z drugiej strony przyzwalamy na „małe deale” – i w rezultacie kompromitujemy słuszną ideę. W ustach pozostaje wyłącznie niesmak. Wszyscy odczuwamy obrzydzenie i zażenowanie. Jeżeli chcemy uniknąć popełnienie podobnych błędów w przyszłości, może warto zastanowić się nad tym, co zrobione zostało źle. Aby zorganizować uczciwe prawybory, które uzyskają powszechną akceptację, potrzebujemy (zdaniem autora) następujących rozwiązań:
1. Głosowania powinny być jawne i stacjonarne. Zastosowanie kart wyborczych i zamkniętych urn wyborczych zawsze stanowi potencjalną możliwość oszustwa, potencjalną możliwość nierzetelności gremium. W sytuacji jawnego głosowania nie ma możliwości oszukania wyborców. Przedstawiciel komisji ma przejść się po sali i zliczyć podniesione do góry dłonie. Idąc dalej, nie ma zgody na głosy korespondencyjne czy internetowe.
2. W prawyborach może głosować każda osoba, również niezwiązana z partią. Jednak nie ma czegoś takiego jak możliwość oddania głosu za darmo. Warunkiem wzięcia udziału w przedsięwzięciu jest opłacenie składki wyborczej. Dla osoby spoza organizacji partyjnej składka jest mniejsza (powiedzmy 50 złotych), a dla osoby z ulicy składka jest większa (powiedzmy 150 złotych). W przypadku chęci wzięcia udziału również w innych wyborach regionalnych stawka dla osoby fizycznej rośnie do 300 złotych (np. osoba chce głosować na liderów dla 5 województw, czyli płaci 5x 300 złotych = 1500 złotych). Jeżeli kandydata na posła stać na to, by opłacać masowo swoich potencjalnych wyborców, to niech się tak dzieje. Polityką powinna stanowić zabawę dla ludzi majętnych; najlepiej tych, którzy patrzą na państwo jak na przedsiębiorstwo, którzy mają doświadczenia i pieniądze wyniesione z sektora prywatnego. Tylko niech zrobią profesjonalną, poważną kampanię za te pieniądze, bez ośmieszania naszych postulatów. Poprzez zaangażowanie w projekt sympatyków aktywizujemy elektorat.
3. Wszystkie zebrane środki finansowe muszą być przeznaczone na kampanię wyborczą. Za zgromadzone pieniądze zostaną opłacone: banery, ulotki, plakaty, spoty reklamowe. Każda złotówka ma być rozliczona. Konieczne jest opublikowanie raportu finansowego po zakończeniu prawyborów. Kochajmy się jak bracia, rachujmy się jak Żydzi – szanujmy nasze pieniądze. Nie dostaliśmy je za darmo, lecz za ciężką pracę.
4. Nie powinniśmy wykluczać kogoś z głosowania pod byle jakim pretekstem, jeżeli ta osoba wcześniej zapłaciła. Udział w głosowaniu można zapewnić nawet członkom Partii Razem, Gazecie Wyborczej i Krytyce Politycznej razem wziętym. Te środowiska nie zrobią jednak tego numeru, gdyż nie są na tyle szaleni, by sponsorować nasze wybory, by doprowadzić do potencjalnego ośmieszenia swojej organizacji. W sytuacji porażki ryzykują oni przecież tym, że zostaną przegłosowani, czyli ich ciężko zarobione pieniądze trafią na kampanię wyborczą prawicy.
5. Przed głosowaniem organizujemy publiczną debatę kandydatów. Mamy prawo poznać to, kto ma jakie poglądy na daną sprawę. Każdy kandydat otrzymuje taka samą ilość czasu na odpowiedź. Nikt nie ma prawa przerywać osobie mówiącej. Za niedostosowanie się do wspomnianych zasad grozi sankcja wykluczenia z debaty. Moderatorzy pilnują porządku w czasie rozmów.
6. Liderzy partyjni nie mogą podważyć wyniku wyborów. Jeżeli w danym rejonie wygrał kandydat nieprzychylny wodzowi – no cóż, JE Donald Trump też zwyciężył na przekór dużej części ważnych członków Partii Republikańskiej.
7. Należy zaangażować niezależne organizacje pozarządowe w proces wyborczy, by czuwały nad uczciwością prawyborów jako obserwatorzy, by stanowiły ogniwo antykorupcyjne. Ludzi pracujących dla idei nie da się przekupić.
Niniejsze rozważania stanowią pewną podpowiedź dla ideowej prawicy. Nawet jeżeli są głosem wołającego na pustyni. Motywacją do napisania powyższych sugestii jest chęć oglądania poważnych ludzi w polskim parlamencie, jest chęć stworzenia normalnego systemu politycznego. I skończmy wreszcie z „prawicą umacniającą się przez podział”, czyli tworzeniem co 5 minut nowej, słusznej, kanapowej partii. Do tego pożegnajmy: układziki, dziwne pakty, szalone umowy, odpalanie protokołu „1%”. Sukces projektu Konfederacji, ze wszystkimi jego niedoskonałościami, stanowi pewien przykład, że konserwatyści, nacjonaliści i wolnościowcy muszą współpracować ponad podziałami, a nie zamykać się w swoim własnym bagienku.
Gdyby wybory miały odbyć się w najbliższą niedzielę, to najwięcej głosów zdobyłaby Zjednoczona Prawica, na którą zagłosowałoby 35,6% respondentów. Na Koalicję Obywatelską zagłosowałoby 28,1% Polaków. Trzecie miejsce w rankingu zajmuje Polska 2050 z poparciem 9,8%. Wzrost w stosunku do poprzedniego pomiaru zanotowała także Konfederacja (poparcie 7,5% ankietowanych). Swoją reprezentację w parlamencie miałyby jeszcze dwie partie polityczne: Lewica z poparciem 7,2% respondentów oraz PSL z 5,4% głosów. Pozostałe partie nie miałyby swojej reprezentacji w parlamencie.
W ubiegłym tygodniu władze Porozumienia i Agrounii ogłosiły wspólny start w zbliżających się wyborach parlamentarnych. Jeśli oba ugrupowania parlamentarne stworzyłyby koalicję wyborczą lub ewentualnie powołały do życia nowy byt polityczny, wtedy mogłyby liczyć na poparcie około 1,0% respondentów. Zjednoczoną Prawicę poparłoby 33,7% głosujących, a Koalicję Obywatelską 27,8% ankietowanych. Polskę 2050 poparłoby 10,7% badanych a Lewicę 7,3%. W parlamencie znalazłyby się jeszcze Konfederacja z poparciem 6,4% badanych. Szacowana frekwencja wyborcza wynosi 59,5%.
Badanie zostało przeprowadzone przez Research Partner na Panelu Badawczym ARIADNA w dniach 3-6.02.2023, na ogólnopolskiej próbie 1040 osób w wieku 18+, dobranej według reprezentacji w populacji Polaków dla płci, wieku i wielkości miejscowości zamieszkania.
Włoski malarz i architekt Rafael (Raffaello Santi, Raffaello Sanzio) urodził się w Wielki Piątek 1483 w Urbino w środkowych Włoszech, a zmarł w Wielki Piątek 1520 w Rzymie. Jego ojciec był nadwornym malarzem, a matka córką kupca. W wieku lat kilkunastu utracił matkę a później ojca. Wuj umożliwił mu naukę malarstwa. Szybko zrobił oszałamiającą karierę, jej ukoronowaniem była praca dla ojca świętego Juliusza II, a później Leona X.
Rafael doskonale ukazywał bogactwo kultury katolickiej obficie czerpiącej z antyku. Jego ogromny talent wiązał się z pobożnością. Należał do Bractwa Ciała Chrystusowego w Urbino i Oratorium Boskiej Miłości w Rzymie. Zmarł w wyniku malarii w wieku 37 lat. W swej twórczości podejmował tematykę katolicką, w tym najczęściej sceny z życia Najświętszej Marii Panny.
Album
Prace i losy tego wybitnego katolickiego artysty można poznać dzięki wydanemu przez wydawnictwo Jedność, 304 stronicowemu, albumowi „Rafael 500” autorstwa Fabio Scalettiego. Fabio Scaletti „urodził się w 1964 roku w Mediolanie, gdzie mieszka i pracuje. Jest filozofem i specjalistą komunikacji biznesowej. Od prawie 20 lat poświęca się estetyce, a zwłaszcza badaniu malarstwa Caravaggia. Obecnie interesuje się również wielkimi mistrzami włoskiego renesansu, ze szczególnym uwzględnieniem aktualności debaty krytyków i ekspertów na temat najbardziej znanych dzieł historii sztuki oraz nowych badań i odkryć. Jego książki poświęcone tej tematyce zostały przetłumaczone na wiele języków”.
Jak przypomina wydawnictwo Jedność „Rafael to mistrz, który wyniósł sztukę na najwyższe poziomy, ponieważ ukazana w jego dziełach idea piękna może uchodzić za uniwersalną. Nic więc dziwnego, że twórczość genialnego artysty włoskiego renesansu od pokoleń cieszy się niesłabnącą popularnością, wciąż przyciągając rzeszę zachwyconych nią odbiorców. W 2020 roku minęło 500 lat od śmierci Rafaela, co stało się szczególną okazją do wydania niniejszego albumu z reprodukcjami jego dzieł: od młodzieńczych prac po ostatnie, stanowiące jego testament”.
Twórczość
Dzięki wydanemu przez wydawnictwo Jedność albumowi „możemy zatem prześledzić cztery główne etapy w twórczości artysty: okres umbryjski pod kierunkiem Perugina, pobyt we Florencji pod urokiem Leonarda da Vinci, lata rzymskie naznaczone wrażliwością na nowinki Michała Anioła, a za pontyfikatu Leona X fascynacją antykiem. Rafael, przejmując nauki innych mistrzów i będąc wnikliwym obserwatorem otaczającego go świata, po swojemu to wszystko przetwarza i zwraca w odnowionej, wręcz zachwycającej formie, oczywiście sam pozostając “kamieniem węgielnym, milowym i probierczym w historii sztuki”. Album przybliża sylwetkę i dorobek wielkiego artysty, uwzględnia też najnowsze badania dotyczące datowania oraz autorstwa przypisywanych mu dzieł. Jest przy tym prawdziwą ucztą dla oka, bo jak podkreśla autor publikacji “przystąpmy do poznawania Rafaela, mistrza nad mistrzami, w sposób, który najbardziej przystoi malarzowi: otwierając bardziej oczy niż uszy””.
Lektura takich albumów jak „Rafael 500” powinna być elementem naszej ustawicznej edukacji. Otaczająca nas, kreowana przez lewicę turpistyczna popkultura ma na celu poprzez zniszczenie naszej estetyki doprowadzenie nas do stanu zdziczenia. Lewica, demoralizując nas brzydotą i prostactwem chce nas okaleczyć, wykorzenić z piękna i prawdy. Kontakt z prawdziwą sztukę, choćby poprzez publikacje (zapewne tylko nielicznych stać na bezpośredni kontakt z dziełami sztuki) szczepi nas i uodparnia na lewicową brzydotę i kłamstwo, zakorzenia nas w naszym katolickim i zachodnim dziedzictwie.
Gazeta “NRC” przypomina, że kontakty między europejskimi politykami a zagranicznymi państwami są pod lupą po tym, gdy wyszedł na jaw skandal łapówkarski w Parlamencie Europejskim.
“NRC” informuje, że Radosław Sikorski otrzymuje od ZEA 100 tys. dol. rocznie za doradztwo przy konferencji Sir Bani Yas.
Konferencja została utworzona przez Emiraty nieco ponad 10 lat temu jako sposób na prowadzenie międzynarodowej dyplomacji za pomocą tzw. miękkiej siły
– czytamy w holenderskiej gazecie “NRC”.
Gazeta zaznacza, że konferencja ma obecnie formę stałej instytucji ma charakter zamknięty. Ponadto media nie są dopuszczane do wywiadów, a także nie są udzielane szersze informacje o pracy instytucji.
Rola Sikorskiego podczas arabskich konferencji
Holenderski dziennik napisał, że Radosław Sikorski mówi w tym kontekście o rzekomo najsłynniejszej konferencji na Bliskim Wschodzie.
Zasiada w jej radzie doradczej od 2017 r., w wyniku czego otrzymał już prawie pół miliona euro od Ministerstwa Spraw Zagranicznych Emiratów Arabskich
– podają holenderskie media.
Gazeta zaznacza, że były szef polskiej dyplomacji w rządzie Donalda Tuska nie poinformował Parlamentu Europejskiego, że przyjechał na konferencję w Emiratach pod koniec zeszłego roku na koszt tego kraju.
Sikorski tłumaczył “NRC”, że w jego przypadku nie było to konieczne, ponieważ nie odbył on tej podróży jako poseł do PE. Przyznał, że była to część płatnych, zewnętrznych zajęć.
Analiza wyników głosowania Sikorskiego przeprowadzona przez NRC pokazuje, że zajmuje on stanowisko przychylne Emiratom i ich najwierniejszemu sojusznikowi Arabii Saudyjskiej
– informuje gazeta.
Gazeta wylicza, że Sikorski poparł w Parlamencie Europejskim sprzeciw wobec wstrzymania dostaw broni do krajów zaangażowanych w wyniszczającą wojnę w Jemenie.
Widać to chociażby wtedy, gdy Parlament Europejski chce wezwać państwa członkowskie do zaprzestania dostaw broni do Arabii Saudyjskiej po zabójstwie saudyjskiego dziennikarza Dżamala Chaszukdżiego w Istambule w 2020 r. Sikorski głosuje przeciwko
– czytamy dalej w artykule.
Dziennik przypomina, że w 2021 r. sprzeciwił się on również wezwaniu do działań przeciwko ZEA w związku z uwięzieniem krytycznego blogera, a także poparł próbę złagodzenia rezolucji w sprawie kary śmierci w Arabii Saudyjskiej.
Według nieoficjalnych informacji reportera RMF FM do strzelaniny doszło w jednym z krakowskich barów przy ulicy Sławkowskiej, tuż przy Rynku Głównym przed godziną 11.
W lokalu wtedy pojawili się pracownicy budowlani, którzy mieli wykonać pomiary techniczne w lokalu. W pewnym momencie rozmawiający z barmanką klient odwrócił się i wyciągnął broń, z której strzelił w kierunku jednego z pracowników budowlanych. Sprawca przeładował i wymierzył w drugiego mężczyznę, ale wtedy broń się zacięła i nie wypaliła.
Na miejscu bardzo szybko pojawiła się policja. Po krótkim pościgu mundurowi schwytali sprawcę.
Przychodzimy do pracy o godzinie 10-11. Jeszcze wtedy są tutaj nocni klienci. Ludzie czasami boją się tędy przejść. Widzieliśmy ratownika wchodzącego do lokalu z defibrylatorem. Zamykają ulice
– opowiadała jedna z kobiet, która była w pobliżu strzelaniny.
Ulica Sławkowska jest w tej chwili całkowicie zamknięta, na miejscu jest kilka radiowozów policji i karetek.