Administracja szkół publicznych hrabstwa Fairfax w stanie Wirginia zaktualizowała “Prawa i obowiązki uczniów”. Według nowych postanowień przewidziane są kary dla uczniów, którzy nie chcą grzeszyć przeciw VIII przykazaniu. Konkretnie chodzi o określanie płci rówieśników zgodnie ze stanem faktycznym. Urzędnicy tym samym starają się wymusić na nieletnich grzech kłamstwa.
We wspomnianym dokumencie mówi się nie tylko o „obelgach opartych na rzeczywistej lub domniemanej tożsamości płciowej”, ale także o czymś, co zostało określone jako „złośliwe mylenie płci”, a opisane jako mówienie „ona” o dziewczynie, a „on” o chłopaku, którzy wymyślili sobie, że ich płeć jest inna niż w rzeczywistości.
Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło: dzięki takim akcjom zwiększy się liczba rodziców wybierających nauczanie domowe, bądź posyłających dzieci do normalnych prywatnych szkół.
Ethan Gutmann jest pracownikiem naukowym amerykańskiej Fundacji Victims of Communism Memorial. Autor popularnej w USA książki pt. “Rzeź” badał sprawę handlu ludzkimi narządami w Chinach. Zeznając niedawno przed komisją Kongresu Stanów Zjednoczonych, wezwał do zerwania współpracy z chińskim przemysłem przeszczepów. Gutmann ocenił, że z każdej swojej ofiary Chiny mogą pozyskiwać od dwóch do trzech narządów, co równa się 150 tysięcy organów ludzkich rocznie. Podług jego zeznań nie wszystkie ofiary są mordowane. Niektórych pozostawia się przy życiu, aby w późniejszym czasie pobrać od nich kolejne narządy. Organy ludzkie są potajemnie wystawiane na sprzedaż.
Wraz z Gutmannem przed Komisją wystąpił chirurg Enver Tohti z Turkiestanu Wschodniego. Zbudowano tam sieć tysiąca obozów koncentracyjnych. Tohti powiedział m.in., że w roku 1995 został przymusowo zatrudniony w jednym z takich obozów, gdzie był zmuszony do pobrania narządów od więźniów politycznych. Tohti zeznał m.in. że podczas pracy w szpitalu w Urumczi otrzymał polecenie usunięcia wątroby i nerek żyjącego więźnia.
Gutmann prowadził rozmowy z ocalałymi z obozów więźniami. Najszybciej uśmiercani są więźniowie w młodym wieku – 18 do 30 lat. Zeznający przed Komisją zwrócili uwagę na fakt obecności na lotniskach chińskich szybkich linii do transportu narządów. Według relacji świadków przesłuchanych przez Gutmana – więźniowie „znikają w środku nocy”.
Warszawa, 11.01.2022. Marsza³ek Senatu Tomasz Grodzki na sali obrad podczas 35. posiedzenia Senatu w Warszawie, 11 bm. Wy¿sza Izba Parlamentu zajmie siê m.in. ustaw¹ bud¿etow¹ na rok 2022. (jm) / fot. PAP/Rafał Guz
Podczas wtorkowego posiedzenia senackiej komisji regulaminowej zdecydowano, aby nie uchylać immunitetu marszałkowi izby Tomaszowi Grodzkiemu.
Za negatywną opinią wobec wniosku opowiedziało się 7 senatorów, przeciwnych zaś było 8, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Sam Grodzki uważa tę próbę za atak na jego osobę w celu uzyskania większości przez partię rządzącą.
Prezydium senatu podejmie w środę rano decyzję, czy sprawa immunitetu zostanie podjęta na najbliższym posiedzeniu.
Z kolei wicemarszałek Marek Pęk zwrócił uwagę na wyjątkowy pośpiech komisji.
Za negatywną opinią wobec wniosku opowiedziało się 7 senatorów, 5 było przeciw, nikt nie wstrzymał się od głosu.
Traktuję to wszystko jako nagonkę nie tyle na moją osobę, co na Senat RP w celu odzyskania większości przez partię rządząca i to metodami niedemokratycznym
– wskazał marszałek senatu Tomasz Grodzki.
W środę rano, prezydium senatu podejmie decyzję o tym, czy sprawa immunitetu zostanie podjętą na najbliższym tj. rozpoczynającym się jutro posiedzeniu.
Marek Pęk zwrócił uwagę na pośpiech i nagłość wprowadzenia do porządku obrad wniosku o uchylenie immunitetu marszałka Grodzkiego. Jak dodał, senatorowie otrzymali informację w tej sprawie w poniedziałek, a we wtorek po południu już zbiera się komisja, która przez półtorej godziny będzie zajmowała się dwoma wnioskami o uchylenie immunitetu, w tym wobec Grodzkiego.
Rosyjski Ambasador Siergiej Andriejew oblany farbą / Fot. PAP/Leszek Szymański. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Jak przekazała za pośrednictwem mediów społecznościowych Iryna Zemlyana na prośbę pewnych osób wyjechała z Polski.
Ukraińska dziennikarka nie czuje obowiązku przeproszenia i wzięcia odpowiedzialności za oblanie rosyjskiego ambasadora farbą.
Żaliła się ona również, że jej konto na instagramie było celem ataku rosyjskich botów.
Podczas obchodów Dnia Zwycięstwa, rosyjski ambasador w Warszawie Siergiej Andriejew zamierzał złożyć kwiaty pod pomnikiem na Cmentarzu Żołnierzy Radzieckich. Jednakże zastał on przed wejściem tłum ukraińskich imigrantów i uchodźców. W pewnym momencie z tłumu przedostała się ukraińska dziennikarka Iryna Zemlyana.
Niestety oblała ona chronionego prawem międzynarodowym ambasadora czerwoną cieczą. W sieci pojawiło się również nagranie z nią, gdzie przyznała się do popełnionego czynu. Natomiast dzień po zajściu tłumaczyłą się, że zamierzała się oblać farbą na znak protestu, a dyplomata miał stać za blisko.
Zdarzenie podzieliło polską opinie publiczną i odbiło się szerokim echem na świecie. Nie zabrakło także oczywiście reakcji polskiego i rosyjskiego ministerstwa spraw zagranicznych, a polska ambasada w Moskwie w odwecie również została oblana czerwoną farbą.
Ukrainka uciekła z Polski
W poniedziałek Iryna Zemlyana poinformowała w mediach społecznościowych, że wyjeżdża z Polski.
W pierwszych godzinach po akcji wszystkie moje dane trafiły do rosyjskich kanałów na Telegramie. Wzywano, aby mnie zniszczyć. 25 tysięcy botów napisało na Instagramie w kilka godzin
– narzekała ukraińska prowokatorka.
Dodała też, że dostaje groźby śmierci okaleczenia, zgwałcenia. Wyjechała pod ochroną z Warszawy:
Na prośbę odpowiedzialnych za moje bezpieczeństwo nie mogę powiedzieć więcej na ten temat. Nigdy nie myślałam, że będę musiała uciekać dwa razy
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP.EPA/Dave Mustaine. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Ukraiński portal “Kanał 24” informuje, że wprowadzenie rotacji w rejonach okupowanej Ukrainy mogłoby doprowadzić do załamania frontu.
Według pozyskanych informacji Rosjanie nie posiadają odpowiednich zasobów ludzkich do wprowadzenia rotacji.
Wcześniej były one obiecane wyruszającym na wojnę żołnierzom.
Jednakże Kreml rzucił na Ukrainę wszystkie swoje rezerwy.
Niektórzy żołnierze na wieść o walce do końca zamierzają uciekać przed dalszymi działaniami.
O sprawie pisze ukraiński “Kanał 24” wyjaśniając, że zdaniem głównego dowództwa wojsk rosyjskich, rotacja w niektórych rejonach okupanowanej Ukrainy mogłaby doprowadzić do upadku frontu.
Portal wyjaśnia, że średniego stopnia oficerowie rosyjscy od początku inwazji oszukiwali podwładnych w kwestii rotacji. Wówczas zapewniali swoich podwładnych, że wkrótce nastąpią zmiany, a dotychczasowi walczący żołnierze będą mogli odpocząć.
Wyłącznie siły biorące udział w atakach na Kijów i Czernihów otrzymały krótki odpoczynek podczas przemieszczania się na front charkowski i ługański.
Wszystkim uczestnikom krwawej “operacji specjalnej” powiedziano, że zastąpią ich rezerwy, które wkrótce nadejdą. Jednak wszystkie dostępne rezerwy rzucono do boju
Jak podają ukraińskie media, od kilku dni zmieniono strategię informacyjną ws. kadr. Rosyjscy oficerowie mówią teraz wprost swoim podwładnym, że ogólna rotacja wojsk nigdy nie była planowana. Żołnierze stacjonujący w obwodzie chersońskim muszą pozostać tam do końca wojny.
Taka informacja według ukraińskich mediów miała wprowadzić rosyjskich żołnierzy we frustrację. Niektórzy z nich mają nawet rozważać ucieczkę i poddanie się ukraińskim żołnierzom. Inni natomiast podżegają i planują zabić swoich dowódców.
Z tego względu od pewnego czasu wyżsi rangą oficerowie starają się unikać bezpośredniego kontaktu z żołnierzami w obawie przed ewentualnym zamachem. Przed dotarciem do szefa sztabu mają oni być poddawani rewizjom osobistym.
Punkt pokazanej notatki z Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu mówi o przykładzie molestowania lub molestowania seksualnego. Poza oczywistym przykładem korupcyjnym, gdzie w grę wchodzi zaliczenie przedmiotu lub pozyskanie innej korzyści, dochodzi do wykorzystania seksualnego, a także groźby danego agresora w stosunku do ofiary, aby ta nie ujawniła próby molestowania osobom trzecim, znajduje się również kontrowersyjny podpunkt.
Czy wiedziałeś, że jeśli nazwiesz chłopa chłopem, a babę babą, to możesz zostać oskarżony o molestowanie seksualne? Uniwersytet imienia Adama Mickiewicza – zero zaskoczenia
– informuje Młodzież Wszechpolska.
Czy wiedziałeś, że jeśli nazwiesz chłopa chłopem, a babę babą, to możesz zostać oskarżony o molestowanie seksualne? Uniwersytet imienia Adama Mickiewicza – zero zaskoczenia. pic.twitter.com/aX391ehH8u
— Młodzież Wszechpolska (@MWszechpolska) May 17, 2022
Mówi on bowiem o postawieniu w stanie oskarżenia za molestowanie i molestowanie seksualne, jeżeli nazywa się daną osobę zgodnie z jej naturalną płcią.
Umyślne używanie niewłaściwego imienia lub zaimka w odniesieniu do osoby transpłciowej lub odwoływanie się do jej tożsamości płciowej
– czytamy.
UAM właśnie próbuje to wprowadzić; niewłaściwe użycie zaimka jako molestowanie. Kiedyś Cejrowski powiedział o sędziach: “WSZYSTKICH WON”. Dziś to samo stwierdzenie pasuje do części kadry profesorskiej na polskich uniwersytetach.
UAM właśnie próbuje to wprowadzić; niewłaściwe użycie zaimka jako molestowanie. Kiedyś Cejrowski powiedział o sędziach: “WSZYSTKICH WON”. Dziś to samo stwierdzenie pasuje do części kadry profesorskiej na polskich uniwersytetach.
Jeden z żołnierzy kontraktowych walczących w obwodzie zaporoskim w rozmowie ze swoim kolegom uskarżał się na panujące warunki. Wyraźnie podkreślił, że tureckie drony przyczyniły się do znacznego utrudnienia rosyjskiej ofensywy.
Gdybyśmy mieli takie drony, jak ich Bayraktary, rzecz wyglądałaby zupełnie inaczej. Ptaszki polatały, dane lokalizacyjne podały, a oni potem w nas jak nie p…
– stwierdził anonimowy rozmówca.
Rosyjski żołnierz wyśmiewał się z kreowanej przez władze i media wielkości Rosji, gdyż zwykłe drony są przysyłane przez sponsorów. Ironizował, że na drony zbierają ich rodziny, które chcą im je nawet wysyłać na front.
Nie uciekła im również informacja o dostawie polskich czołgów na Ukrainie. Rosyjski żołnierz zauważył, że polski sprzęt znacznie pomoże ukraińskim siłom.
Chłopaki czytali w wiadomościach, że Polacy dostarczyli im czy to 2000 czy 200 czołgów. (…) No, to już w ogóle będzie…
– stwierdził żołnierz
Ukraińskie służby skwitowały tę rozmowę szczerą radą dla rosyjskich żołnierzy. Służby wspomniały m.in. o dostawach haubic oraz ustawie Lend-Lease, które mają pomóc ukraińskim żołnierzom na polu walki.
W poniedziałek wielkopolska policja próbowała zatrzymać do kontroli drogowej samochód dostawczy iveco.
Kierowca zamiast zatrzymać się na wezwanie służb, wjechał w polną drogę, a po chwili zatrzymał się i otworzył ogień w kierunku funkcjonariuszy. Policjanci odpowiedzieli tym samym. W wyniku strzelaniny zginął napastnik, natomiast dwójka funkcjonariuszy zostało ciężko rannych.
W wyniku tego napastnik zginął. Natomiast jeden z policjantów został ranny w nogę, drugi w brzuch. Trafili do szpitala
– przekazała wielkopolska policja.
Sprawą zajmuje się teraz prokuratura. Na miejscu śledczy zabezpieczają dowody i ustalają przebieg zdarzenia.
Siergiej Ławrow / Fot. PAP/EPA/RUSSIAN FOREIGN AFFAIRS MINISTRY / HANDOUT
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow podczas konferencji organizacji Znanie odniósł się do decyzji Szwecji i Finlandii.
Jego zdaniem oba kraje nie powinny obawiać się Rosji, dlatego tym bardziej nie rozumie on decyzji o dołączeniu do Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Zauważył, że NATO od lat organizuje z tymi krajami ćwiczenia oraz są one brane pod uwagę w swojej ekspansji na wschód.
Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow powiedział we wtorek, że Sojusz Północnoatlantycki od lat próbuje uwzględnić obszary Finlandii i Szwecji w swoich planach wojskowych oraz w ekspansji na wschód. Podkreślił, że z tego względu dołączenie tych krajów do NATO nie ma dla Rosji większego znaczenia.
Finlandia, Szwecja i inne neutralne kraje od lat uczestniczą w ćwiczeniach wojskowych NATO. NATO bierze pod uwagę ich terytoria przy planowaniu ruchu na wschód
Przemawiając na konferencji edukacyjnej zorganizowanej przez rosyjskie stowarzyszenie Znanie w Moskwie, Siergiej Ławrow stwierdził, że Rosja nie rozumie bojaźliwości Szwecji i Finlandii, gdyż Kreml nie uznaje tych państwa za zagrożenie.
Z tego powodu postrzegamy ich decyzję, za którą z pewnością lobbowały Waszyngton i NATO, jako ruch geopolityczny w kontekście powstrzymywania Rosji i realizacji planów NATO w zakresie rozprzestrzenienia swoich działań na region Arktyki
– powiedział rosyjski minister spraw zagranicznych.
Poinformował on również, że Moskwa będzie uważnie obserwować poczynania NATO i w jaki sposób sojusz będzie wykorzystywać tereny nowo przyjętych partnerów.
Jak podaje Mazowiecka Jednostka Wdrażania Programów Unijnych na wybudowanie Ośrodka Badań Lotniczych i Kosmicznych Politechniki Warszawskiej w Sierakowie przeznaczono łącznie 33 mln 495 zł. Z kolei ze środków unijnych wyłożono na ten cel 24 mln 656 tys. zł. Uroczyste otwarcie placówki nastąpiło 14 maja
Ośrodek według przekazanych w biuletynie informacji, będzie pełnił ważna rolę w certyfikacji, kształceniu i serwisowaniu lotniczym. Działalność placówki ułatwi prowadzenie zaawansowanych prac nad bezzałogowymi statkami powietrznymi. Również lokalni przedsiębiorcy będą posiadali możliwość współpracy we wdrażaniu nowoczesnych technologii.
Za nami uroczyste otwarcie Laboratorium Ośrodka Badań Lotniczych i Kosmicznych PW ✈️ Nowe laboratorium pozwoli przede wszystkim na wytwarzanie, testowanie i serwisowanie dronów. Więcej o otwarciu i innych możliwościach ośrodka OBLOT 👉https://t.co/i7OB2TE9KHpic.twitter.com/Va0ORXEEwD
Prace prowadzone w Ośrodku wpłyną także na rozwój krajowej nauki nad wykorzystaniem dronów dla precyzyjnego rolnictwa i leśnictwa
– czytamy w ocenie Mazowieckiej Jednostki Wdrażania Programów Unijnych.
Kosmiczne ambicje warszawskiej uczelni
Mazowiecki urząd informuje, że Politechnika Warszawska będzie realizowała cztery projekty z obszaru infrastruktury badawczej, na którą przeznaczono 80 mln zł publicznego dofinansowania. Wśród realizowanych przez uczelnię przedsięwzięć wymieniono m.in. utworzone w Płocku Centralne Laboratorium Mechaniki i Budownictwa.
Otwarcie ośrodka jest olbrzymim sukcesem, wpisującym się w realizację aktualnej strategii Politechniki Warszawskiej
– stwierdził z dumą rektor uczelni prof Krzysztof Zaremba.
Jego zdaniem współpraca z samorządem i administracją rządową umożliwiła prowadzenie bardzo unikalnych i potrzebnych badań nad nowoczesnymi dronami m.in. służących nad monitorowaniem pół uprawnych, a także w celach wojskowych.
Drony to dziś stały element naszej rzeczywistości, a ich rola, także ze względu na sytuację międzynarodową, będzie wzrastać
dodał rektor.
Politechnika Warszawska nie zamierza wyłącznie skupiać się na przedstawionych wcześniej programach, lecz również wdrażać i badać technologie do magazynowania energii bardzo potrzebnych do rozwoju elektromobilności. Uczelnia planuje również wykorzystać ośrodek do instalacji urządzeń potrzebnych do badań kosmicznych.
Mamy również plany związane z rozwojem szkolenia lotniczego oraz instalacji do badań kosmicznych
– zapowiedział prof. Janusz Frączek dziekan wydziału mechanicznego, energetycznego i lotnictwa.