USA

W ataku zginęło 21 osób - 19 dzieci i dwoje dorosłych. / fot. PAP/EPA/AARON M. SPRECHER Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • USA są zszokowane wtorkową strzelaniną w teksańskiej szkole podstawowej
  • Napastnik uzbrojony był w pistolet i według nieoficjalnych informacji, w karabin
  • Zamachowiec to 18-letni Salvador Ramos; młody mężczyzna zginął w trakcie interwencji przybyłych na miejsce służb
  • Zbrodnia porównywana jest ze strzelaniną z 2012 roku, gdy agresor zastrzelił 26 osób w Sandy Hook Elementary w Newtown w stanie Connecticut
  • Tragiczne wydarzenia tradycyjnie stały się przedmiotem debaty o regulacjach ws. nabywania i posiadania broni palnej
  • Zobacz także: Sukces amerykańskich obrońców życia. Oklahoma zakazuje aborcji od poczęcia

USA: Brutalna strzelanina w szkole

18-letni napastnik o nazwisku Salvador Ramos dokonał zbrodni w pietnastotysięcznym Uvalde w stanie Teksas, około 145 kilometrów od San Antonio.

W ataku śmierć poniosło 21 osób – 19 dzieci i dwoje dorosłych. Jak podają media, Salvador Ramos został zastrzelony przez miejscowych policjantów. Przed zaatakowaniem szkoły podstawowej napastnik miał postrzelić swoją babcię, która trafiła do szpitala w stanie krytycznym.

Część ofiar, zarówno wśród uczniów, jak i nauczycieli, przebywa w szpitalu.

Komentarze

Prezydent USA Joe Biden w swoim wystąpieniu medialnym w tej sprawie wezwał do “przekształcenia zbiorowego bólu w działania polityczne po najgroźniejszej strzelaninie w szkole podstawowej od czasu Sandy Hook w 2012 roku”.

Głos zabrał również urodzony w Uvalde aktor, reżyser, scenarzysta i producent filmowy Matthew McConaughey. Artysta określił przemoc z użyciem broni w Stanach Zjednoczonych jako “epidemię, którą możemy kontrolować”.

Po raz kolejny tragicznie udowodniliśmy, że nie jesteśmy odpowiedzialni za prawa, które dają nam nasze wolności.

– powiedział McConaughey, cytowany przez CNN.

Atak zamachowca skomentowali również teksańscy biskupi.

Boże, zmiłuj się nad naszymi dziećmi, ich rodzinami, ich społecznościami. Ciemność jest gęsta od jeszcze jednej strzelaniny w naszym kraju. Pomóżmy sobie nawzajem rozpalić światło i ciepło. Obyśmy trzymali się ze sobą we wspólnocie. Potrzebne są modlitwy.

– napisał w mediach społecznościowych arcybiskup San Antonio, Gustavo Garcia-Siller.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Ukraińscy żołnierze zajmują pozycje obronne

Ukraińscy żołnierze zajmują pozycje obronne / Fot. PAP/EPA/STR Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Rosjanie stracili 180 żołnierzy w ataku na magazyn

Ukraińcy poinformowali w nocy z wtorku na środę o sukcesie taktycznym na wschodzie kraju. Wojsko Ukrainy zniszczyło magazyn, w którym znajdowało się nawet 180 rosyjskich żołnierzy wraz ze sprzętem.

Ukraińska Operacyjna Grupa Taktyczna “Wschód” poinformowała, że w jej rejonie dowodzenia siły rosyjskie przeprowadziły we wtorek trzy ataki.

W rosyjskim przyczółku znajdowało się do 180 rosyjskich żołnierzy, dwa czołgi, pięć bojowych wozów piechoty, trzy transportery opancerzone, trzy systemy artyleryjskie, trzy moździerze i trzy bezzałogowe statki powietrzne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Mateusz Morawiecki

Davos, Szwajcaria, 24.05.2022. Premier Mateusz Morawiecki podczas keynote przed panelem "What it Takes to Attract New Investors to CEE?" w trakcie Światowego Forum Ekonomicznego w Davos, 24 bm. Tegoroczne Światowe Forum Ekonomiczne będzie poświęcone najważniejszym problemom, m.in. wojnie na Ukrainie, pandemii Covid-19, zmianom klimatu i kryzysom ekonomicznym. (jm) PAP/Radek Pietruszka / fot. PAP/Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Mateusz Morawiecki reprezentuje Polskę Światowym Forum Ekonomicznym w Davos w Szwajcarii
  • Morawiecki mówił o wymiarze ekonomicznym inwazji militarnej Rosji na terytorium ukraińskie
  • Szef rządu zaproponował, by w ramach nowych sankcji na Federację Rosyjską za atak na Ukrainę powinniśmy zająć rosyjskie aktywa
  • Premier Mateusz Morawiecki przebywa z wizytą w Davos od poniedziałku
  • Zobacz także: Średnia wieku polskich pielęgniarek to 53 lata. Czeka nas zapaść systemu ochrony zdrowia?

Mateusz Morawiecki w Davos

Premier Polski udzielił wywiadu amerykańskiej stacji telewizyjnej CNN. Rozmowa odbyła się podczas Forum Ekonomicznego w szwajcarskim Davos.

Wszystkie sankcje są ważne, ale jeśli naprawdę chcemy, aby sankcje były bolesne dla agresora, dla zbrodniarzy wojennych, to powinniśmy zajęć aktywa Federacji Rosyjskiej.

– wskazywał Mateusz Morawiecki.

Szef rządu wystosował apel do 27 państw członkowskich Unii Europejskiej o kompromis w sprawie szybszego nałożenia embarga na rosyjską ropę. Jak dodał, wie, że wprowadzenie tego typu obostrzeń dla krajów, które nie mają dostępu do morza, takich jak Węgry, Austria, Słowacja i Czechy, to szczególne wyzwanie.

Następny etap – najbardziej krytyczny – to konfiskata pieniędzy oligarchów, konfiskata pieniędzy Federacji Rosyjskiej, ponieważ to jest prawdziwy ból, który Rosja poczuje, a sprawca powinien ponieść koszty wojny.

– powiedział premier.

Moment zwrotny w historii?

W rozmowie z CNN premier Morawiecki określił wojnę na Ukrainie “momentem zwrotnym w historii Europy, a być może także świata”. Polityk wezwał również ponownie do udzielania finansowej, militarnej i humanitarnej pomocy zaatakowanym Ukraińcom, aby “kolonialna, imperialna, nacjonalistyczna potęga zwana Rosją nie odniosła sukcesu, ponieważ jeśli go odniesie, to będzie to oczywisty znak dla innych potencjalnych agresorów, że mogą zrobić to samo”.

Premier Mateusz Morawiecki przebywa z wizytą w Davos od poniedziałku. We wtorek odwiedził Dom Rosyjski, który do niedawna był miejscem prezentacji osiągnięć kraju m.in. na polu kultury. Po inwazji na Ukrainę, miejsce zostało przemianowane na Dom Rosyjskich Zbrodni Wojennych.

Premier obublikował w mediach społecznościowych komentarz, w którym podzielił się wrażeniami z wizyty. Morawiecki przypomniał, że Rosja sukcesywnie jest wyrzucana z kolejnych międzynarodowych gremiów. W ocenie polityka, miejsce, gdzie jeszcze do niedawna była pokazywana światu jako silne i ważne państwo stało się symbolem jej upadku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Piotr Słomski, przewodniczący Rady Miejskiej w Nowogardzie poprzedniej kadencji na ulicy Rtm. Witolda Pileckiego

Piotr Słomski, przewodniczący Rady Miejskiej w Nowogardzie poprzedniej kadencji na ulicy Rtm. Witolda Pileckiego. / Fot. nadesłana

Mówiąc o trwałym upamiętnianiu postaci rotmistrza Pileckiego, czy to w formie nazwy ulicy, ronda lub skweru, warto podać przykład z własnego podwórka. Rada Miejska w Nowogardzie (miasta, z którego pochodzę znajdującego się w woj. zachodniopomorskim) w poprzedniej kadencji, kiedy to pełniłem funkcję jej przewodniczącego, 26 kwietnia 2017 r. podjęła uchwałę o zmianie nazwy ul. Dąbrowszczaków na ul. Rtm. Witolda Pileckiego.

Zobacz także: Kalendarium Patriotyczne Mediów Narodowych od 24 do 29 maja: demonstracje, pikiety, spotkania

Pamiętam, że w tamtym czasie przeforsowanie pomysłu, jaką była zmiana nazwy ulicy z Dąbrowszczaków na ul. Rtm. Witolda Pileckiego na Radzie Miejskiej, nie było łatwym zadaniem. Pojawiło się wiele głosów przeciwnych nazwaniu ulicy imieniem W. Pileckiego. Jednakże determinacja wielu mieszkańców, a także moje osobiste zaangażowanie w tę sprawę przy poparciu radnych, którzy zagłosowali za przyjęciem uchwały zmieniającej nazwę, doprowadziło tę inicjatywę do pomyślnego końca. Dzięki temu, możemy się poszczycić, że mamy w Nowogardzie ulicę upamiętniającą bohatera niepodległościowej walki podziemia antykomunistycznego.

Nadając nazwę ulicy takiemu bohaterowi jak rotmistrz Pilecki nie tylko dokonujemy jego upamiętnienia poprzez trwałe wpisanie w przestrzeń publiczną jego nazwiska, ale efektem jest przede wszystkim kształtowanie zbiorowej pamięci odnośnie tej postaci, następuje też w świadomości społeczności podkreślenie wagi jego zasług, co przekłada się w konsekwencji na budowanie narodowego etosu – w tym przypadku na niwie lokalnej.

To trwałe upamiętnianie Pileckiego, w nazwach ulic, skwerów czy na pomnikach, istotne jest także z innego powodu; z pewną nutką goryczy trzeba skonstatować, że jego bohaterstwo – podobnie jak ofiarna walka tych, którzy nie rzucili broni mimo faktu, że żelazna kurtyna na dobre zapadła nad naszym krajem – są nadal ideologicznie kontestowane.

I właśnie przy obchodach kolejnej rocznicy warto zaapelować do wszystkich odznaczających się patriotyczną wrażliwością samorządowców, aby nazwisko Pileckiego, wpisywać w przestrzeń publiczną gmin i miast (tam, gdzie jeszcze go nie ma), oddając w ten sposób hołd jego walce i ofierze.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Szpital

Szpital / Fot. Pixabay

Zobacz też: Disney wypuszcza zabawki promujące wśród dzieci “LGBTQ+”

Prezes Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych Zofia Małas oświadczyła:

Zawód pielęgniarki i położnej jest trochę na zakręcie. Mamy lukę pokoleniową, którą chcielibyśmy bardzo szybko zlikwidować. Średnia wieku to 53 lata u pielęgniarek, położne są dwa lata młodsze.

Z raportu Naczelnej Rady Pielęgniarek i Położnych wynika, że największy liczbowo przedział wiekowy wśród pielęgniarek to 51–60 lat, który obejmuje 83 129 pielęgniarek, co stanowi 35,8 proc. liczby zatrudnionych. Mimo nabycia uprawnień emerytalnych ciągle pracuje w zawodzie aż 63 120 pielęgniarek (przedziały 61–70 i przedział powyżej 70 lat). Stanowi to 27,2 proc. ogółu zatrudnionych. Ponad jedna czwarta czynnych pielęgniarek jest w wieku emerytalnym.

Zofia Małas dodała:

W Polsce mamy 234 tys. pracujące pielęgniarek, 29 tys. pracujących położnych i to, co nam spędza sen z oczu, to wiek naszych koleżanek. Są bardzo doświadczone, średnia wieku to 53 lata u pielęgniarek, położne są dwa lata młodsze. Chcielibyśmy odmłodzić nasz pielęgniarski stan, bardzo zależy nam na zachęcaniu młodych do studiowania pielęgniarstwa i później – zdobywania dyplomów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Puls Medycyny

Kościół pw. św. Marcina w Warszawie.

Kościół pw. św. Marcina w Warszawie. / Fot. pl.wikipedia.org/Autorstwa Carlos Delgado

Zobacz też: Związek Harcerstwa Polskiego idzie za lewicowymi trendami. Druga przyjęta wersja roty nie zawiera słowa “Bóg”

45 lat temu, 24 maja 1977 r., w warszawskim kościele św. Marcina rozpoczęła się głodówka członków Komitetu Obrony Robotników w obronie więzionych przez reżim. Był to pierwszy publiczny protest głodowy przeciwko systemowi komunistycznemu w dziejach PRL.

Ks. Bronisław Dembowski w ogłoszeniu wywieszonym w przedsionku kościoła kilka dni po rozpoczęciu protestu deklarował:

Zapewnili mnie, że uszanują powagę Domu Bożego i że jest wśród nich kapłan rzymskokatolicki. Odpowiedziałem, że wolałbym, aby czynili to gdzie indziej. Uznaję, jednak prawo do takiego manifestowania swej opinii.

Prymas Stefan Wyszyński spoglądał na protest z dużym krytycyzmem. Po kilku dniach trwania głodówki stwierdził:

Obecnie nie będziemy ich stamtąd wyprowadzać, aby nie powiedziano, że zastąpiono pałkę policyjną pałką inkwizycyjną.

Oświadczenie protestujących głosiło:

Apelujemy raz jeszcze o niezwłoczne uwolnienie ofiar wypadków czerwcowych i tych, którzy stanęli w ich obronie. Wobec nieskuteczności dotychczasowych apeli i z uwagi na powagę sytuacji wystąpienie nasze łączymy z publicznym podjęciem dobrowolnej siedmiodniowej głodówki. Dla wierzących będzie ona formą modlitwy, dla wszystkich nas – apelem skierowanym do Społeczeństwa i Władz.

Swoistą manifestacją poparcia dla protestujących była niedzielna Msza św. odprawiona 29 maja. Uczestniczyły w niej rodziny głodujących, które siedząc w prezbiterium, mogły zobaczyć swoich bliskich. Głodówka osiągnęła swój cel, ponieważ przesłanie protestujących dotarło do opinii publicznej i międzynarodowych mediów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Kontrowersyjne wpisy.

Kontrowersyjne wpisy. / Fot. Twitter

  • Sympatyk “Wolnościowców”, nowopowstałej partii, określającej siebie jako “czwartą nogę Konfederacji”, w jednym z komentarzy odniósł się do krytyki, jaka na obu spadła po tych wpisach.
  • W jego opinii to tylko żart i nie widzi w tym nic niestosownego. Swój komentarz do sprawy umieścił też Karol Wilkosz.
  • Konfederacja w ostatnim czasie zmagała się z falą krytyki po określanych jako prorosyjskie wypowiedziach Janusza Korwin-Mikke. Trzeba przyznać, że wysiłki sympatyka Wolnościowców i członka władz Partii KORWiN, aby przykryć tę sprawę, są spektakularne.
  • Zobacz także: Twórcy “Polskiego Ładu” sowicie nagrodzeni przez ministerstwo. 1,5 mln zł na nagrody

Obrzydliwe “żarty”

Pierwszy z wpisów zamieścił polityk Partii KORWiN. To spodobało się Bojarskiemu i udostępnił jego słowa, dodając już bardziej otwarcie sugestię o zaproszeniu “Wiktorię Wilkosz na Gang-Bang”.

Sympatyk “Wolnościowców”, nowopowstałej partii, określającej siebie jako “czwartą nogę Konfederacji”, w jednym z komentarzy odniósł się do krytyki, jaka na obu spadła po tych wpisach. W jego opinii to tylko żart i nie widzi w tym nic niestosownego.

Problemy Konfederacji

Swój komentarz do sprawy umieścił też Karol Wilkosz.

Konfederacja w ostatnim czasie zmagała się z falą krytyki po określanych jako prorosyjskie wypowiedziach Janusza Korwin-Mikke. Trzeba przyznać, że wysiłki sympatyka Wolnościowców i członka władz Partii KORWiN, aby przykryć tę sprawę, są spektakularne.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Czarnoskóry piłkarz Stomilu Olsztyn okradał klub

Zawodnik Stomilu Olsztyn Jonathan Bwanga Simba / Fot. Twitter

  • W ostatnich tygodniach wśród społeczności Olsztyna krążyły plotki na temat zawodnika ich lokalnej drużyny Stomilu.
  • Czarnoskóry piłkarz Jonathan Simba Bwanga miał napastować kolegów z szatni oraz miał nadmiernie imprezować.
  • Po kilku tygodniach niepotwierdzonych plotek, portal “stomil.olsztyn.pl” postanowił ujawnić przyczyny nieobecności zawodnika.
  • Tak naprawdę Simba Bwanga wykradał pieniądze z klubowej skarbonki.
  • Piłkarz wpadł po tym jak zaniepokojeni koledzy zauważyli znikające fundusze, więc zamontowali ukrytą kamerę.
  • Początkowo koledzy nie chcieli wyrzucać Bwangi z drużyny, lecz zawodnik postanowił oskarżyć ich o rasizm co diametralnie zmieniło ich zdanie.
  • Zobacz także: Transfer przesądzony? Lewandowski usunął zdjęcia profilowe w trykotach Bayernu

Cała sprawa dotyczy Jonathana Simby Bwangi. Piłkarz urodzony w Demokratycznej Republice Konga w sierpniu ubiegłego roku został wypożyczony z Radomiaka Radom do Stomilu Olsztyn. Wcześniej reprezentował barwy KTS-u Weszło, klubu założonego przez Krzysztofa Stanowskiego. To właśnie Stanowski sprowadził Bwangę do Polski, a wcześniej m.in. Merveille Fundambu, który w ostatnim sezonie także występował w Stomilu.

Tajemnicze zniknięcie zawodnika

Jonathan Simba Bwanga przez większą część sezonu 2021/2022 regularnie występował w barwach pierwszoligowego Stomilu Olsztyn. W sumie rozegrał on 18 spotkań i strzelił 1 bramkę. Ostatni mecz rozegrał jednak 9 kwietnia, w siedmiu kolejnych pojedynkach swojego zespołu nie było go nawet w kadrze meczowej. Bwanga został całkowicie odsunięty od treningów w okolicach 15 kwietnia.

W ostatnich tygodniach wśród kibiców Stomilu pojawiło się kilka teorii, które miały tłumaczyć nieobecność Bwangi podczas meczów Stomilu. Jedna z nich mówiła o nadmiernym imprezowaniu, a druga o napastowaniu kolegów z zespołu – żadna z nich nie była jednak prawdziwa.

Fałszywe oskarżenia o rasizm

Portal „stomil.olsztyn.pl” ujawnił konkretny powód, dla którego Bwanga został odsunięty od drużyny Stomilu Olsztyn. Mianowicie chodziło o podkradanie pieniędzy ze wspólnej skarbonki. Piłkarze Stomilu mieli zdecydować się na zamontowanie ukrytych kamer, dzięki którym mieli nakryć Bwangę na gorącym uczynku. 21-latek podobno tłumaczył się tym, że po prostu szukał kawy. Zdaniem wspomnianego portalu Bwanga miał wysłać wiadomości do kilku piłkarzy Stomilu, w których oskarżał ich o rasizm.

Sami piłkarze po kilku dniach też zastanawiali się nad tym, czy wyrzucenie go z drużyny nie jest może zbyt dużą karą, natomiast wątpliwości rozwiał sam Jonathan Simba Bwanga, wysyłając do kilku z nich wiadomości z oskarżeniami o rasizm. Także szybko przeszła im ewentualna litość

– czytamy na portalu Stomilu Olsztyn.

Krzysztof Stanowski postanowił odnieść się do całego zamieszania. Na swoim koncie na Twitterze zamieścił oświadczenie, w którym jasno przedstawia swoje stanowisko.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

ekstraklasatrolls.pl

Niemieckie media

Mateusz Morawiecki i Ursula von der Leyen / fot. Francisco Seco

  • Według doniesień “Dziennika Gazety Prawnej” już 2 czerwca do Warszawy ma przejechać przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen.
  • Zdaniem dziennika ma być to przejaw zawarcia porozumienia ws. środków Funduszy Odbudowy.
  • Polski rząd w ramach umowy musi spełnić tzw. kroki milowe m.in. poprzez likwidację Izby Dyscyplinarnej.
  • Z kolei według rzecznika rządu Piotra Mullera pierwsze środki powinny popłynąć do Polski w okolicach września b.r.
  • Zobacz także: Twórcy “Polskiego Ładu” sowicie nagrodzeni przez ministerstwo. 1,5 mln zł na nagrody

Zgodnie z informacjami podanymi przez “DGP”, von der Leyen przybędzie do Polski 2 czerwca. Dlaczego przybycie szefowej KE miałoby oznaczać odblokowanie środków z Krajowego Planu Odbudowy?

Szefowa KE przyjedzie do Warszawy

Jak pisze gazeta, dzień wcześniej odbędzie się spotkanie unijnych komisarzy dotyczące środków przeznaczonych na odbudowę po pandemii COVID-19.

Zgodnie z dotychczasową praktyką, szefowa Komisji udawała się do stolic państw UE, których analogiczne dokumenty były przyjmowane, by uroczyście obwieścić o decyzji KE

– czytamy w “Dzienniku Gazeta Prawna”.

Następnym krokiem będzie akceptacja KPO przez Radę Unii Europejskiej. Gremium ma na to cztery tygodnie. Dopiero potem możliwe będzie uruchomienie wypłaty środków. Przypomnijmy, że Polska zawnioskowała o 23,9 mld euro dostępnych w ramach grantów i o 11,5 mld euro z części pożyczkowej.

Co ważne, przekazanie Polsce środków będzie możliwe dopiero po wykonaniu tzw. kamieni milowych porozumienia z Komisją Europejską dotyczącego reformy sądownictwa. Obejmują one likwidację Izby Dyscyplinarnej sędziów Sądu Najwyższego, przywrócenie do orzekania sędziów odsuniętych od orzekania oraz reformę zakładającą zmiany w systemie dyscyplinarnym sędziów.

Poza tym nasz kraj musi jeszcze wynegocjować z KE odpowiednie umowy, ustalić mechanizm weryfikacji i rozliczania projektów czy powołać komitet monitorujący KPO. Pierwszy wniosek o płatność – opiewający na maksymalnie na ponad 2,8 mld euro w części grantowej oraz niemal 1,4 mld euro w części pożyczkowej – rząd zamierza złożyć w lipcu. Z kolei środki z KPO mają zacząć do nas płynąć na przełomie sierpnia i września

– wyjaśnił dziennik.

Czytaj więcej: Wstępne porozumienie ws. KPO. Bruksela czeka na odpowiedź Warszawy

Kiedy do Polski wpłyną pieniądze z Funduszu Odbudowy?

We wtorek rzecznik rządu Piotr Muller wskazał, że pierwsze kwoty z unijnego Funduszu Odbudowy powinny popłynąć do Polski w okolicach września.

Kiedy KE dokładnie zakończy proces formalny to już do KE pytanie, ale to się odbędzie w najbliższym czasie, jak wynika z deklaracji KE. Natomiast co do kwestii wypłaty środków finansowych, to tak jak wspominaliśmy jakiś czas temu, że realna wypłata może być około września

– poinformował rzecznik rządu Piotr Muller.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, gazetaprawna.pl

obowiązek szczepień

Marcin Wiącek / fot. youtube.com

  • Od 1 stycznia 2023 r. ma wejść nowe prawo, które wprowadzi jawny rejestr umów z sektora publicznego.
  • W spisie zostaną ujawnione dane osobowe oraz wysokość wynagrodzenia pracowników, którzy zarabiają powyżej 5 tys. zł.
  • Treścią przepisów zaniepokoił się rzecznik praw obywatelskich prof. Marcin Wiącek.
  • Do jego biura miały wpłynąć liczne skargi od obywateli, którzy uważają, że nowe prawo wpłynie na prywatne życie tych pracowników.
  • Z tego powodu przesłał on odpowiednie pisma do marszałka senatu Tomasza Grodzkiego, a także premiera Mateusza Morawieckiego oraz minister finansów Magdaleny Rzeczkowskiej.
  • Zobacz także: Kita: Gdyby instytucje UE chciały, mogłyby zajmować się prześladowaniami chrześcijan [NASZ WYWIAD]

Od początku stycznia przyszłego roku ruszy jawny rejestr umów, który opublikuje dane dotyczące zarobków pracowników sektora finansów publicznych m.in. Zakładu Ubezpieczeń Społecznych, Kasy Rolniczego Ubezpieczenia Społecznego, Narodowego Funduszu Zdrowia, a także uczelni publicznych, jednostek samorządowych, państwowych funduszy celowych,samodzielnych publicznych zakładów opieki zdrowotnej oraz organów rządowych.

W spisie znajdą się dane pracowników z sektora publicznego takie jak imię i nazwisko oraz wysokość pobieranego wynagrodzenia. W rejestrze ujmowane mają być zarobki na kwoty powyżej 5 tys. zł bez VAT.

RPO zaniepokojony treścią ustawy

Pierwsza wersja przepisów wprowadzających jawny rejestr umów zakładała, że spis będzie działał od 1 lipca 2022 r. i obejmie umowy powyżej 500 zł. Sejm, w ramach prac nad nowelizacją “Polskiego ładu”, dokonał zmian w tym zakresie. Nowy termin wprowadzenia rejestru dla jednostek samorządu terytorialnego to 1 stycznia 2023 r., a wartość umów – powyżej 5 tys. zł.

Obecnie ustawą zajmuje się wyższa izba polskiego parlamentu. Treścią przepisów zaniepokoił się rzecznik praw obywatelskich Marcin Wiącek, który złożył w tej sprawie pismo na ręce marszałka senatu Tomasza Grodzkiego.

Rzecznik otrzymał od obywateli liczne skargi, którzy zwrócili uwagę, że publikacja danych może mocno ingerować w życie prywatne pracowników instytucji publicznych. Profesor Marcin Wiącek skierował również osobne pismo do premiera Mateusza Morawieckiego oraz ministra finansów Magdaleny Rzeczkowskiej. Wskazał w nich na istotne problemy interpretacyjne wprowadzonych regulacji i związane z tym ryzyko naruszenia prawa do prywatności i ochrony danych osobowych obywateli.

Czytaj więcej: Karczewski żartuje z inflacji. “Widziałem masło po sześć złotych”

Przepisy mogą naruszyć prawo do prywatności?

Ustawa przewiduje szeroki zakres informacji udostępnianych w rejestrze, zarówno podmiotowo – umowy wszystkich pracowników, jak i przedmiotowo – imię i nazwisko, wartość wynagrodzenia. Mimo że przyczynia się to do transparentności wydatków publicznych oraz zapewnienia dostępu do informacji publicznej, to jednocześnie budzi uzasadnione obawy społeczeństwa co do możliwości naruszenia prawa do prywatności pracowników jednostek sektora finansów publicznych. Nie budzi zaś wątpliwości zawarcie w rejestrze informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, mających związek z ich pełnieniem

– czytamy na stronie rzecznika praw obywatelskich.

Wartość przedmiotu umowy została znacznie podwyższona, jednakże określenie „bez podatku od towarów i usług” może budzić wątpliwości co do tego, czy w rejestrze powinny znaleźć się umowy o pracę

– zwrócił uwagę Marcin Wiącek.

Zauważa też, że przewidziane zmiany, dotyczące w istocie odroczenia terminu obowiązywania rejestru umów, mogą świadczyć o nieprzygotowaniu aparatu państwowego do uruchomienia i funkcjonowania rejestru.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

bankier.pl