Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • W czwartek prezydent Andrzej Duda podpisał ustawę oferującą tzw. wakacje kredytowe.
  • Przysługują one osobom, które zamierzają kupić mieszkanie, wybudować dom lub go odremontować.
  • Skorzystać z nich mogą wyłącznie osoby posiadające kredyt w złotówkach.
  • Nie ma pewności, czy wszystkie banki skorzystają z rządowej oferty.
  • Poseł Prawa i Sprawiedliwości Gabriela Masłowska zapewnia, że w takim przypadku około 50% banków należy do Skarbu Państwa.
  • Zobacz także: Dr Mech: Euro jest słabe, frank i dolar coraz mocniejsze [NASZ WYWIAD]

Wakacje kredytowe – komu przysługują?

Zapowiadana ustawa o specjalnej uldze dla kredytobiorców została właśnie podpisana przez prezydenta Andrzeja Dudę. Wakacje kredytowe mają dać szansę na odroczenie spłaty zaciągniętego kredytu. Na pytanie komu przysługują odpowiedziała poseł Gabriela Masłowska z Prawa i Sprawiedliwości. Wyjaśniła ona bowiem, że z tej szansy będą mogły skorzystać osoby, które zaciągnęły dług w złotówkach na własny cel mieszkaniowy.

Pod tym pojęciem kryje się kredyt na kupno mieszkania, na budowę i remont domu. Wakacje kredytowe mają zapewnić ulgę dla Polaków w postaci odroczenia czterech rat w tym oraz w przyszłym roku.

Chodzi o kredyt na kupno mieszkania, na budowę bądź remont domu, ale warunkiem jest zaspokojenie własnych potrzeb mieszkaniowych. Odroczenie rat dotyczy czterech rat jeszcze w tym roku i czterech rat w roku następnym. Generalnie oznacza to ogromną ulgę dla kredytobiorców, którzy zechcą skorzystać z tej możliwości. Ocenia się różnie – w zależności od wysokości zaciągniętego kredytu i rat – ale nawet jest to zmniejszenie obciążenia kredytowego o kilkanaście tysięcy złotych

– wyjaśniła dr Gabriela Masłowska.

Jak wykorzystać wakacje kredytowe

Aby wykorzystać wakacje kredytowe należy ustalić ze swoim bankiem odpowiednie warunki. Niestety tutaj mogą pojawić się pewne wątpliwości jak dany bank zareaguje. Poseł Masłowska uważa, że nie powinno to stanowić dla nich większego problemu, po tym jak wykorzystały one sytuacje po podwyżkach stóp procentowych.

Na ile nie zechcą sobie odbić straty poprzez podwyższanie marż czy premii za wcześniejszą spłatę kredytu. Są pewne wątpliwości, ale zresztą banki domagały się pewnych warunków. Wychodzimy z założenia, że banki bardzo dużo ostatnio skorzystały na podwyżkach stóp procentowych. To są znacznie większe przychody o miliardy dla banków, więc tego typu ulga nie będzie dla nich zagrożeniem

– podkreśliła poseł PiS.

Polityk partii rządzącej zauważyła, że połowa banków w Polsce należy do Skarbu Państwa. Pod tym względem rząd posiada możliwość stosownej interwencji.

Wniosek o zawieszenie spłaty kredytu będzie można złożyć w formie papierowej albo elektronicznej, a także za pośrednictwem systemu bankowości elektronicznej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Parada LGBT w KIijowie

Parada LGBT w Kijowie / Fot. EPA/PAP/Sergey Dolzehnko. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Jak poinformował znany bloger Waldemar Krysiak, na TikToku pojawił się niebezpieczny trend.
  • Młode dziewczyny pokazują na filmikach blizny po usunięciu piersi oraz sutków.
  • Nagrania są bardzo popularne wśród aktywistów LGBT i u młodych osób.
  • Operacja usunięcia piersi wiąże się z ryzykiem popadnięcia w stan depresyjny.
  • Zobacz także: Bartosiak: Prokuratura zajmie się sprawą Kapeli [NASZ WYWIAD]

Przedstawiający się jako prawicowy homoseksualista bloger Waldemar Krysiak po raz kolejny obnaża absurdy środowisk LGBT. Wskazał, że na popularnym portalu do przesyłania krótkich nagrań pojawił się bardzo niebezpieczny trend. Młode dziewczyny pokazują się z bliznami po usunięciu piersi.

Nowy trend na TikToku: Młode dziewczyny, które identyfikują się jako #trans #gender mężczyźni lub osoby niebinarne, chwalą się usunięciem piersi, sutków i bliznami. Filmiki te cieszą się popularnością szczególnie wśród dzieci i aktywistów

– informuje znany bloger Waldemar Krysiak.

Przerażające. Ale trzeba o tym mówić, żeby chronić miliony młodych dziewcząt, które będzie się w imię chorej, antyrozumowej, antynaukowej ideologii namawiać do nieodwracalnego samookaleczenia. Uważajcie na swoje córki, siostry, bliskie

– podkreślił publicysta Kacper Kita.

Z kolei publikujący m.in. na łamach Nowego Ładu i Mediów Narodowych publicysta Kacper Kita zauważył, że należy chronić młode dziewczyny oraz chłopców przed zgubną ideologią, która prowadzi do nieodwracalnego samookaleczenia. Warto podkreślić, że w przyszłości takie ofiary może spotkać kryzys tożsamościowy, który może skończyć się terapią psychologiczną.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Samolot

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. pxhere.com

  • Pomimo promowania ekoszaleństwa, eurodeputowani przelecieli samolotami w 2021 r. 82 miliony kilometrów.
  • Politycy wyprodukowali emisje CO2 o wartości 19 390 ton.
  • Podczas gdy przeciętny Niemiec emituje 8 ton CO2 rocznie, przeciętny poseł do Parlamentu Europejskiego produkuje 27 ton i to tylko na latanie.
  • Niemcy muszą płacić podatek klimatyczny w wysokości 30 euro za każdą tonę wytworzonego CO2.
  • Zobacz też: Ustawa o statusie Polaków na Ukrainie. Zobacz szczegóły

Eurodeputowani przelecieli w zeszłym roku samolotami aż 82 miliony kilometrów, mimo że UE głosi działania na rzecz przeciwdziałania zmianie klimatu. Tymczasem Niemcy muszą płacić podatek klimatyczny w wysokości 30 euro za każdą tonę wytworzonego CO2.

Podwójne standardy?

Tzw. ochrona klimatu i zachowania ekologiczne znajdują się na pierwszym miejscu europejskiej agendy od czasu Zielonego Ładu zainicjowanego przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen, ale posłowie do PE zdają się nie przestrzegać własnych reguł.

Jak dowiedział się niemiecki serwis informacyjny Junge Freiheit, tylko w 2021 r. parlamentarzyści UE przelecieli ponad 82 miliony kilometrów i przejechali ponad milion kilometrów samochodem. Parlament Europejski domaga się tymczasem dużych podatków od emisji dwutlenku węgla od linii lotniczych.

Posłowie do PE przebyli w ubiegłym roku w sumie 82 074 miliony kilometrów samolotem. Głównie po to, by dotrzeć do miejsc w Brukseli i Strasburgu. a także w celu udziału w wydarzeniach zewnętrznych. Politycy wyprodukowali emisje CO2 o wartości 19 390 ton. Podczas gdy przeciętny Niemiec emituje 8 ton CO2 rocznie, przeciętny poseł do Parlamentu Europejskiego produkuje 27 ton i to tylko na latanie. Ponadto eurodeputowani przejechali w oficjalnych pojazdach Parlamentu Europejskiego 1,01 miliona kilometrów, co odpowiada 124 tonom dwutlenku węgla.

Liczby znajdują się na „dolnym krańcu” w porównaniu z latami przed słynną “pandemią”. Oznacza to, że przed ograniczeniami związanymi z covidyzmem, posłowie do PE podróżowali dużo więcej. Jednak zmiany klimatyczne były ważną kwestią dla Brukseli od ponad dekady. Ponadto dane uwzględniają jedynie podróże posłów do PE, a nie podróże ich pracowników lub członków komisji UE.

Hipokryzja?

Komentując dane Junge Freiheit, Gunnar Beck nazwał politykę podróżniczą Parlamentu UE „hipokrytyczną” na tle propagowanej “ochrony klimatu”.

Władze UE w Brukseli domagają się od obywateli i firm ścisłego podporządkowania się szaleństwu klimatycznemu. Zachowanie podróżne parlamentarzystów jest sprzeczne z ich własną absurdalną polityką klimatyczną.

Od początku roku Niemcy muszą płacić podatek klimatyczny w wysokości 30 euro za każdą tonę wytworzonego CO2. Gdyby ta sama polityka dotyczyła również posłów do PE, musieliby oni w zeszłym roku zebrać 585 420 euro podatków z tytułu różnych podróży.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Remix News

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

W miastach Edynburg, Glasgow, Dundee i Aberdeen w Szkocji uruchomiono Strefy Niskiej Emisji (LEZ). Ich egzekwowanie jednak rozpocznie się dopiero 1 czerwca 2024 r. w przypadku Aberdeen i Edynburga, 1 czerwca 2023 r. w przypadku Glasgow i 30 maja 2024 dla Dundee.

Egzekwowanie stref LEZ ułatwią systemy automatycznego rozpoznawania tablic rejestracyjnych (ANPR). Pojazdy wjeżdżające do LEZ będą musiały spełniać normy Euro VI. Te, które nie spełniają norm, nie zostaną wpuszczone do strefy.

Kary

Kary za nieprzestrzeganie przepisów będą się kumulować. Pierwszy przypadek niezgodności skutkowałby grzywną w wysokości 60 funtów. Kolejne naruszenia będą skutkować dwukrotną grzywną w stosunku do poprzedniej do maksymalnej kwoty 960 GBP. Grzywna zostaje zmniejszona o połowę, jeśli zostanie zapłacona w ciągu dwóch tygodni. Kara startowa jest resetowana, jeśli w ciągu 90 dni nie nastąpią kolejne naruszenia.

Transport Scotland powiedział, że okres karencji zapewni wystarczająco dużo czasu na zapewnienie zgodności.

Od 2018 roku w Glasgow obowiązuje strefa niskiej emisji, która dotyczy autobusów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Reclaim The Net

Inflacja

Inflacja / Fot. Pixhere

Zarówno dolar, jak i euro w środę rano były warte ponad 4,80 zł. Polski złoty osłabł również w stosunku do innych walut; frank szwajcarski był wart ponad 4,85, a funt brytyjski ponad 5,70 zł.

Wojna walut

Deprecjacja złotego jest silnie związana z wojną na Ukrainie i rosnącą paniką na rynkach finansowych. Polska waluta na chwilę ustabilizowała się, ale po raz kolejny spada w wyniku wieloletnich tendencji związanych z wojną. Poniedziałkowa wiadomość o zamknięciu gazociągu Nord Stream 1 z Rosji do Niemiec, rzekomo w celu konserwacji, ponownie wywołała nerwowość na rynkach. Istnieje obawa, że ​​Rosja wykorzysta to zamknięcie jako część szantażu energetycznego wobec Europy Zachodniej. Po tych wiadomościach euro również osłabiło się w stosunku do dolara, a dwie waluty osiągnęły parytet po raz pierwszy od dwóch dekad.

Analityk Bartosz Sawicki z platformy handlu walutami Cinkciarz.pl uważa, że ​​jeśli Rosja zdecyduje się ograniczyć lub obciąć przepływy gazu do Europy, doprowadzi to do kryzysu energetycznego i głębokiej recesji. Dlatego jego zdaniem euro traci na wartości w stosunku do dolara amerykańskiego i franka szwajcarskiego. Wraz z euro deprecjacji ulegają również inne europejskie waluty krajów zależnych od handlu z UE, co tłumaczy osłabienie złotego, korony szwedzkiej oraz walut czeskich i węgierskich. 

Euro spada, dolar rośnie

Historia spadku wartości euro w stosunku do dolara jest przedmiotem najczęstszych nagłówków. Wartość euro spadła o 5 proc. od początku miesiąca, a w ciągu roku spadła o 15 proc. Dolar jest wzmacniany przez prężny rynek pracy i samowystarczalność energetyczną kraju, co pomaga Stanom Zjednoczonym w utrzymaniu bilansu płatniczego i handlowego. 

Sawicki mówi, że parytet między dolarem a euro stał się celem inwestorów, gdy tylko stało się oczywiste, że euro ma kłopoty. Uważa, że ​​euro nadal jest zagrożone wyprzedażami i może pozostawać w zastoju tak długo, jak długo trwa impas energetyczny między Rosją a Europą Zachodnią. 

A do tego jeszcze inflacja.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Remix News

Gubernator Florydy Ron DeSantis

Gubernator Florydy Ron DeSantis / Fot. Twitter

  • Porażka w 2020 r. w wyborach prezydenckich zabolała nieco sympatyków Partii Republikańskiej.
  • Donald Trump przekierował jednak emocję w stronę teorii o sfałszowanych wyborach co poprawiło jedność wśród jego obozu.
  • Dzięki temu były prezydent pozostawił otwartą furtkę na rok 2024, gdy odbędą się następne wybory.
  • Prezydentura Demokraty Joe Bidena pozostawia wiele do życzenia, szczególnie dla wyborców wahających się.
  • Z tego powodu rosną szanse na wygraną kandydata Republikanów, lecz Donald Trump może zderzyć się z prawdziwym przeciwnikiem.
  • Ogromną sympatię zyskuje ostatnio gubernator Florydy Ron DeSantis.
  • Sam Trump w przeszłości wypowiadał się o nim pozytywnie i m.in. dlatego postanowił przeprowadzić się do Miami.
  • Zobacz także: Braun zamknięty w Domu Dziecka! Musiała interweniować policja

Powoli w Stanach Zjednoczonych zbliżają się wybory prezydenckie, które odbędą się na jesieni 2024 r. Choć do tego czasu może wiele się zmienić, to na czoło peletonu wśród Partii Republikańskiej wysuwają się dwie duże kandydatury. Jedną jest oczywiście były prezydent Donald Trump, lecz druga ma twarz jego młodszej wersji. Gubernator Florydy Ron DeSantis ma zbliżony profil światopoglądowy co Trump, lecz jest mniej polaryzujący co pozytywnie wpływa na jego odbiór.

W tym momencie jest trochę zbyt polaryzujący. Są tam kandydaci – oczywiście kandydaci republikańscy – którzy mogą przyciągnąć ludzi, których on by stracił

– stwierdziła kobieta imieniem Susan dla Fox News, wypowiadając się o Donaldzie Trumpie.

Musi wrócić, już zdobył szacunek wszystkich światowych przywódców i dokończyć to, co zaczął

-zauważyła z kolei niejaka Beverly.

W najbliższym czasie Donald Trump będzie głównym gościem wiecu w Arizonie, podczas którego wesprze kandydatury do Senatu Blake’a Mastersema i na gubernatora Kari Lake.

Podoba mi się to, za czym się opowiada opowiada. Podoba mi się to, co robi

– powiedział Jeff, który chce reelekcji Trumpa.

Czytaj więcej: Nowa niemiecka komisarz ds. dyskryminacji nazwała etnicznych Niemców “kartoflami”

Nowa wschodząca gwiazda Republikanów

Pisanie wyborców, napisali z Fox News, e Woli gubernatora Florydy Rona DeSantisa na bilecie republikańskim w 2024 roku.

Tę negatywną falę jaką pozostawił po sobie Donald Trump ma odwrócić nowa gwiazda Republikanów. Gubernator Florydy Ron DeSantis stawiany jest przez media oraz wyborców jako jeden z głównych faworytów, którzy sprawią niespodziankę w prawyborach.

Chciałbym zobaczyć gubernatora DeSantis lub kogoś takiego, trochę nowej krwi

– stwierdził mieszkanie Arizony.

W tym przypadku jesteśmy wielkimi fanami DeSantis. Wydaje się, że ma o wiele bardziej zdrowy rozsądek i jest w stanie lepiej się komunikować, A także odzyskać zaufanie wahających się wyborców

– stwierdziła Susan.

Fox News poprosił jednego z Arizony, Jasona, aby wymienił swoje priorytety głosowania.

„DeSantis”, odpowiedział, zauważając, że ma nadzieję, że gubernator Florydy będzie startował w 2024 roku. „Wtedy mógłby wybrać Donalda na wiceprezydenta”.

Wyborcy Republikanów coraz bardziej stawiają na DeSantisa, ale i nie zapominają przy tym o samym Trumpie. Przez wzgląd na swoje dokonania oraz doświadczenie wymieniają go w wiceprezydenta.

Naprawdę lubię DeSantis, ponieważ myślę, że może zjednoczyć partię i myślę, że jest wojownikiem i liderem, a my potrzebujemy obu

– podkreślił jeden z sympatyków.

Według sondażu New York Times/Siena College opublikowanego we wtorek, prawie połowa republikańskich wyborców powiedziała, że woli Trumpa, podczas gdy 25% wybrało DeSantisa. Prezydent Biden przegonił Trumpa w sondażu 44% do 41% w hipotetycznym pojedynku w 2024 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

foxnews.com

Zmiana warty przy Grobie Nieznanego Żołnierza / fot. prezydent.pl

  • Partia Stowarzyszenie Zjednoczenie Chrześcijańskich Rodzin zaproponowała, aby stworzyć w Warszawie specjalne miejsce dla polskich bohaterów.
  • Do Narodowej Nekropolii Bohaterów ściągano by ciała naszych żołnierzy, leżących obecnie na terenie Rosji i Białorusi.
  • Miałoby to uchronić polskich bohaterów przed profanacją jaka obecnie ma miejsce na terenie Białorusi.
  • Zobacz także: PSL “ma plan”. Szczegóły ogłoszono na konferencjach w całej Polsce

W Mikuliszkach w obwodzie grodzieńskim na Białorusi została zrównana kwatera żołnierzy III i VI Brygad Armii Krajowej Ziemi Wileńskiej. Przypadki niszczenia polskich grobów odnotowano także we wsiach Bahdany, Bobrowicze, Dyndyliszki, Jodkiewicze i Iwie.

W kwietniu 2021 roku prezes Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin dr Bogusław Rogalski zaproponował stworzenie Narodowej Nekropolii Bohaterów pod Warszawą i sprowadzenie do Polski szczątków polskich bohaterów w kontekście problemów tworzonych przez Federację Rosyjską z cmentarzami ofiar zbrodni katyńskiej. 

Dzisiaj widać, że ta nasza inicjatywa, również w kontekście obecnego niszczenia polskich cmentarzy na Białorusi jest niezwykle trafiona. Chcemy zatem ekshumacji zwłok polskich bohaterów spoczywających na terenie Związku Białorusi i Rosji oraz przeniesienia ich do Polski

– powiedział rzecznik Zjednoczenia Chrześcijańskich Rodzin Paweł Czyż.

Polskie ministerstwo spraw zagranicznych nazwało działania białoruskich władz bezprecedensowym aktem bestialstwa i zaapelowało do tych władz o zaprzestania praktyk przypominających najczarniejsze karty z historii komunistycznego reżimu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

ngopole.pl

Plany ukraińskiego rządu ws. przyszłości kraju

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

  • Wicepremier Ukrainy Mykhaił Fedorow zaprezentował listę, którą rząd zamierza wdrożyć do 2030 r.
  • Ukraina po wojnie z Rosją miałaby się stać najbardziej cyfrowym krajem na świecie.
  • Kijów zamierza rozprawić się z obecną biurokracją i postawić na silny przemysł technologiczny.
  • Wśród kontrowersyjnych pomysłów, znajduje się wprowadzenie całkowitego obrotu bezgotówkowego.
  • Mają również powstać cyfrowe sądy, gdzie rozprawy prowadzić będzie sztuczna inteligencja.
  • Zobacz także: Blokada Kaliningradu. Zacharowa: “Przejaw rozsądku i realizmu”

Ukraina 2030 – najbardziej wolny i najbardziej cyfrowy kraj na świecie. Bez biurokracji, ale z silnym przemysłem technologicznym. Bezgotówkowe i bez papieru. To jest przyszłość, którą budujemy

– czytamy we wpisie wicepremiera Ukrainy Mykhaiła Fedorowa.

Ukraina przedstawiła kilka punktów, które mają być podstawą funkcjonowania państwa.

  • transformacja infrastruktury internetowej: rozwój sieci komórkowej, tworzenie infrastruktury satelitarnej;
  • transformacja procesu zarządzania: nowa polityka przechowywania i wymiany danych, radykalne uproszczenie usług publicznych, transformacja systemu podatkowego i prawnego, rozwój NeoBanku, rozwój usług międzynarodowych w Diia;
  • gospodarka cyfrowa: Ukraina stanie się państwem zorientowanym na produkt, nowe uwarunkowania prawno-podatkowe, cyfrowa transformacja kluczowych sektorów gospodarki;
  • innowacyjne technologie bezpieczeństwa; polityka cyberbezpieczeństwa, rozwój technologii wojskowych w obronności, tworzenie ekosystemu militarno-technologicznego, wizja bezpieczeństwa informacji;
  • nowe modele edukacyjne, koncepcja nowego rozwoju społeczeństwa – wprowadzenie „klas cyfrowych”, rozwój edukacji pozaformalnej.

Czytaj więcej: Braun zamknięty w Domu Dziecka! Musiała interweniować policja

Kijów otworzy się na LGBT?

Wiceprezes Ruchu Narodowego Krzysztof Bosak komentując plany ukraińskiego rządu, wskazał, że bardzo mocno zbliża się on do europejskich liberałów. Nie wykluczył on, że Kijów zdecyduje się przyjąć Zachodnia agendę ws. legalizacji związków małżeńskich dla osób LGBT.

Coraz gorsze sygnały ideowe płyną z Kijowa. Po informacjach o dołączeniu do progresywnych liberałów w UE i możliwej instytucjonalizacji związków homoseksualnych jeszcze przed końcem wojny teraz z kolei wizja kraju w ciągu 8 lat przechodzącego całkowicie na obrót bezgotówkowy

– zauważył poseł Krzysztof Bosak z Konfederacji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Draghi podał się do dymisji

Premier Włoch Mario Draghi / Fot. PAP/EPA/Angelo Carconi. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Premier Włoch Mario Draghi po roku i kilku miesiącach podał się do dymisji.
  • Jest to skutek wycofania poparcia ze strony Ruchu Pięciu Gwiazd.
  • W czwartek we włoskim senacie rząd Draghiego uzyskał poparcie, nawet bez senatorów byłego koalicjanta.
  • Podczas posiedzenia rządu Draghi ostatecznie poinformował ministrów o swojej dymisji.
  • O swojej decyzji poinformował również prezydenta Sergio Mattarelliego.
  • Zobacz także: Kłótnia w rządzie o węgiel. “Może zabraknąć nawet 4 mln ton”

Kryzys rządowy we Włoszech powstał po tym jak swoje poparcie wycofał Ruch Pięciu Gwiazd. Wcześniej senatorowie tego ugrupowania nie wzięli udziału w głosowaniu nad wotum zaufania dla rady ministrów Mario Draghiego. Pomimo tego rząd uzyskał dalsze poparcie od senatorów, lecz faktycznie nie posiadał on odpowiedniej siły do funkcjonowania.

Mario Draghi po tym głosowaniu udał się do prezydenta Sergio Mattarelliego, a następnie przewodniczył obradom rządu. To w ich trakcie poinformował o swej decyzji o dymisji. Jak wyjaśnił nie ma już koalicji, która w lutym zeszłego roku utworzyła jego rząd jedności narodowej.

Mario Draghi przypomniał, że rząd może istnieć wyłącznie pełnego zaufania w celu realizacji zamierzonego celu.

Rada ministrów może istnieć tylko wtedy, gdy będzie jasna perspektywa możliwości realizacji programu. Dzisiaj tych warunków nie ma

– stwierdził ustępujący premier Włoch.

Następnie zwrócił się on do swoich ministrów dziękując im za dotychczasowe wsparcie oraz wykonaną przez ten ostatni rok pracę.

Musimy być dumni z tego, co osiągnęliśmy w bardzo trudnym momencie

– pocieszał swoich ministrów Mario Draghi.

Draghi udał się na drugie już w ciągu dnia spotkanie z prezydentem Sergio Mattarellą, którego poinformował oficjalnie o swojej dymisji. Wcześniej poinformował on, że nie nie stanie na czele drugiego rządu.

Kryzys stabilności politycznej we Włoszech

Rząd Draghiego, tworzony przez prawie wszystkie ugrupowania parlamentarne od centrolewicy po prawicę, został powołany, by opracować i zrealizować krajowy plan odbudowy, w ramach którego Włochy dostaną prawie 200 miliardów euro.

Przed kryzysem rządowym ostrzegał kilka godzin wcześniej komisarz UE do spraw gospodarczych, były premier Włoch Paolo Gentiloni, mówiąc, że wiadomości napływające z Rzymu wywołują zdumienie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wnp.pl

Mateusz Morawiecki

Mateusz Morawiecki / Fot. PAP/Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W rządzie trwa dyskusja nad nadchodzącym okresem grzewczym, który może być bardzo trudny dla Polaków.
  • W radzie ministrów ścierają się dwie frakcje, premiera Mateusza Morawieckiego i wicepremiera Jacka Sasina.
  • Ludzie z otoczenia ministra aktywów państwowych ostrzegają przed brakiem nawet 4 mln ton węgla.
  • Przedstawiciele premiera wskazują, że spółki państwowe mogłyby zakontraktować i sprzedawać węgiel indywidualnym odbiorcom.
  • Zobacz także: Polska zmuszona do zamykania kopalni? Sałek: “Nie mamy wyboru”

Diagnoza, że węgla na tegoroczny sezon grzewczy może zabraknąć, jest jedynym wspólnym mianownikiem, jaki pojawia się w rozmowach ze współpracownikami premiera Mateusza Morawieckiego oraz z przedstawicielami frakcji Jacka Sasina, szefa resortu aktywów państwowych. Obie strony jak do tej pory stanęły na wzajemnych oskarżeniach. Obecnie trwają pilne poszukiwania możliwości zdobycia węgla dla odbiorców indywidualnych.

Sytuacja jest fatalna. Spółki energetyczne i węglowe są kompletnie nieprzygotowane. Może zabraknąć 3–4 mln ton węgla, to połowa zapotrzebowania gospodarstw domowych

– ocenił anonimowy rozmówca portalu “dziennik.pl” z kancelarii premiera.

Wewnątrz rządu, pojawiły się pomysły, by firmy należące do Skarbu Państwa zakontraktowały i potem sprzedały węgiel klientom indywidualnym, przedstawiciele przedsiębiorstw często zasłaniają się Kodeksem spółek handlowych, który zakazuje działania na niekorzyść spółek, czyli w tym przypadku handlowania węglem po kosztach.

Można jednak to robić z minimalną marżą, podjąć jakieś ryzyko. Nie może być tak, że nasze „srebra rodowe” nie mogą nic zrobić

– podkreślił z irytacją w głosie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dziennik.pl