System Pegasus

System Pegasus / Fot. YouTube

  • Naukowcy z Citizen Lab z Uniwersytetu w Toronto opublikowali raport, w którym oskarżyli rząd Tajlandii o atakowanie aktywistów i dysydentów za pomocą oprogramowania szpiegującego Pegasus.
  • Program ten został opracowany przez izraelską firmę NSO.
  • Starszy badacz z Citizen Lab John Scott-Railton powiedział, że NSO promuje autorytaryzm, sprzedając Pegasusa represyjnym reżimom.
  • Zobacz też: Rosjanie przez przypadek zestrzelili własny samolot [+WIDEO]

Naukowcy z Citizen Lab z Uniwersytetu w Toronto opublikowali raport, w którym oskarżyli rząd Tajlandii o atakowanie aktywistów i dysydentów za pomocą oprogramowania szpiegującego Pegasus, opracowanego przez izraelską firmę NSO.

Inwigilacja opozycji?

Rząd Tajlandii jest podejrzewany o wykorzystywanie Pegasusa do infekowania smartfonów aktywistów w latach 2020-2021. Udana infekcja smartfona Pegasusem daje atakującemu pełny dostęp do telefonu, w tym mikrofonu, kamery, lokalizacji, połączeń i zdjęć. Mówiąc prościej, oprogramowanie szpiegujące zamienia telefon w urządzenie podsłuchowe.

Badanie wykazało, że „napastnicy wzięli na cel wybrane osoby za pomocą Pegasusa, aby zebrać określone informacje”. Według raportu, celami tego oprogramowania są członkowie organizacji społeczeństwa obywatelskiego iLaw, która współpracowała z Citizen Lab. Organizacja powiedziała, że ​​napastnicy prawdopodobnie szukali „zakulisowych informacji” na temat jej działań, takich jak prowadzenie kont w mediach społecznościowych aresztowanych liderów.

Raport Citizen Lab stwierdził również, że co najmniej czterech członków ruchu młodzieżowego United Front of Thammasat and Demonstration zostało aresztowanych, w tym jeden członek, któremu postawiono 10 przestępstw lèse-majesté (obrażanie rodziny królewskiej Tajlandii jest nielegalne).

Dowody zebrane przez Citizen Lab nie były wystarczające, aby wskazać konkretnego użytkownika NSO. Jednak istniały „liczne elementy”, które dostarczyły poszlakowych dowodów na to, że za infekcją spyware stoi co najmniej jeden tajlandzki urzędnik państwowy. Na przykład dowody sugerowały, że napastnik miał „wyrafinowane zrozumienie” mało znanych faktów dotyczących aktywizmu w Tajlandii, biorąc pod uwagę, że niektóre z tych ataków zapewniały wsparcie finansowe aktywistom. Dodatkowo ataki zbiegły się z wydarzeniami politycznymi w kraju.

NSO

Starszy badacz z Citizen Lab John Scott-Railton powiedział, że NSO promuje autorytaryzm, sprzedając Pegasusa represyjnym reżimom. Orzekł:

Wystarczy, NSO musi zostać pociągnięta do odpowiedzialności. Rząd ma narzędzia, nadszedł czas, aby zahamować tę niekontrolowaną firmę.

Rzecznik izraelskiej firmy z kolei powiedział:

Organizacje z motywacją polityczną nadal wysuwają nieweryfikowalne roszczenia wobec NSO, mając nadzieję, że doprowadzą do całkowitego zakazu wszystkich technologii wywiadu cybernetycznego, pomimo ich dobrze udokumentowanych sukcesów ratujących życie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Reclaim The Net

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • W Kanadzie rośnie niezadowolenie z oficjalnej, firmowanej przez rząd aplikacji ArriveCan, która zawiera obowiązkowe informacje dotyczące podróży i zdrowia, której użycie jest wymagane przy wjeździe do kraju.
  • Minister bezpieczeństwa publicznego Marco Mendicino powiedział, że aplikacja ma stać się „środkiem wygody na lotnisku”.
  • 86-letni niepełnosprawny mężczyzna został w miniony weekend postraszony grzywną w wysokości 5000 dolarów, ponieważ nie korzystał z aplikacji.
  • Zobacz też: Premier Czech: Nie polegamy na innych. Sami zaopatrujemy się w gaz na zimę

Aplikacja

W Kanadzie rośnie niezadowolenie z oficjalnej, firmowanej przez rząd aplikacji ArriveCan, która zawiera obowiązkowe informacje dotyczące podróży i zdrowia, której użycie jest wymagane przy wjeździe do kraju. I chociaż władze kanadyjskie twierdzą, że jego celem jest zapewnienie podróżnym bezpieczeństwa i „modernizacja podróży transgranicznych”, ArriveCan jest coraz bardziej źródłem frustracji dla osób zmuszonych do korzystania z niego, a wielu obecnie wzywa do jego porzucenia.

Aplikacja została wprowadzona w ramach polityki covidowej jako “środek zdrowia publicznego”. Minister bezpieczeństwa publicznego Marco Mendicino powiedział, że aplikacja ma stać się „środkiem wygody na lotnisku”. Jednak liczne raporty pokazują, że ArriveCan w rzeczywistości przeszkadza podróżnikom. Podobnie jak wiele aplikacji utrzymywanych przez rząd, ta jest podatna na usterki techniczne, a nawet awarie, przez co Kanadyjczycy utknęli na lotniskach. Ludzie są opóźniani i karani grzywnami za niekorzystanie z aplikacji lub nieprzedstawianie informacji opatrzonych tajemnicą lekarską.

Biurokracja

86-letni niepełnosprawny mężczyzna został w miniony weekend postraszony grzywną w wysokości 5000 dolarów, ponieważ nie korzystał z aplikacji. Starszy mężczyzna miał przy sobie paszport, wyjaśnił, że przyjął cztery dawki covidowego zastrzyku, lecz według kanadyjskiego rządu to nie wystarcza, by przyjąć go z powrotem do ojczyzny. Musi mieć aplikację. Starszy pan nie miał jej, bo nie posiada smartfonu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Reclaim The Net

Piotr Biankowski

Piotr Biankowski / Fot. Zrzutka.pl

  • Piotr Biankowski zamierza przepłynąć przez słynne jezioro w Szkocji.
  • Chce przy tym uzbierać pieniądze dla Fundacji Ronalda McDonalda.
  • Zostaną przeznaczone na pomoc szpitalom w Gdyni i Wejherowie w zakupie łóżek dla rodziców, których dzieci trafiły do ​​szpitala.
  • Zobacz też: Braun o Olszańskim: “Jest mistrzem mowy polskiej”. Jest riposta

Polski pływak długodystansowy przygotowuje się do podjęcia wyzwania, jakim jest przepłynięcie legendarnego szkockiego jeziora Loch Ness. Chce zebrać przy tym pieniądze dla chorych dzieci i ich rodziców w polskich szpitalach.

Dokonując 37-kilometrowego pływania „MONSTER” w Loch Ness, ekstremalny pływak Piotr Biankowski będzie zbierać pieniądze dla Fundacji Ronalda McDonalda w Polsce. Po pomyślnym ukończeniu wyzwania Biankowski osiągnie również wyczyn zostania pierwszym Polakiem, który kiedykolwiek przepłynął jezioro Loch Ness.

Na szpitalne łóżka dla rodziców

Zebrane pieniądze, które obecnie wynoszą nieco ponad 9 tys. zł, przekraczając początkowy cel 5 tys. zł, zostaną przeznaczone na pomoc szpitalom w Gdyni i Wejherowie w zakupie łóżek dla rodziców, których dzieci trafiły do ​​szpitala. Biankowski, któremu nie jest obce ekstremalne pływanie, trafił na pierwsze strony gazet, gdy w ciągu 15 godzin przepłynął kanał La Manche, również na rzecz Ronalda McDonalda, organizacji charytatywnej, której jest ambasadorem.

Nasz rodak przewiduje, że najtrudniejszą częścią wyzwania będzie niska temperatura wody, która ma wynosić 14-15 stopni Celsjusza, nawet w jeden z najgorętszych dni w roku.

Więcej o akcji i samej zbiórce można przeczytać tutaj. Biankowski zachęca:

Działajmy dalej, by dla żadnego rodzica nie zabrakło łóżka przy łóżku swojego chorego dziecka.

Czy Polak znajdzie legendarnego “Nessie”?

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

The First News

Flaga Niemiec

Flaga Niemiec / Fot. Pixabay

Niemiecki kolonializm

Niemcy jednych polityków dotowali wprost „innych skrycie, za pośrednictwem fundacji”. Jedną z takich fundacji, jak wynika z książki Wojciecha Sumlińskiego i Tomasza Budzyńskiego „(Nie)nasza wojna ”, miała być fundacja Konrada Adenauera. Działa ona w 120 krajach, w Polsce w ma biuro w Warszawie od 1989 roku. Fundacja Adenauera ma w Polsce finansować fundację Roberta Schumana i Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową (który miał wspierać KLD — pierwszą partię Donalda Tuska). Niemcy w Polsce mieli być wspierani, według Sumlińskiego i Budzyńskiego, przez Leszka Balcerowicza (stypendystę Fundacja Friedricha Eberta podległej niemieckiej socjaldemokracji), Donalda Tuska i Aleksandra Kwaśniewski – Tusk zdaniem autorów książki polski przemysł niszczył w celu ochrony interesów niemieckiego przemysłu, i ze wszystkich sił wspierał sojusz Niemiec i Rosji.

Zdaniem Budzyńskiego UOP miał inwigilować tę fundację i obserwacja polskiego cywilnego kontrwywiadu potwierdzić miała działalność szpiegowską tej fundacji. Niemieckie fundacje mają być według książki Sumlińskiego i Budzyńskiego agenturą szpiegowską Niemiec, i pracować dla BND (niemieckiej służby wywiadu cywilnego — Federalnej Służby Wywiadu). Sumliński i Budzyński dostrzegają też niemiecką działalność agenturalną w działaniach Centrum Studiów Niemieckich i Europejskich imienia Willy Brandta we Wrocławiu. Proniemiecka ma być też polityka „Gazety Wyborczej” i tygodnika „Polityka”.

Niemiecki rasizm wobec Polaków

Z książki „(Nie)nasza wojna ” wynika, że Niemcy to rasiści i megalomani przekonani o swojej wyższości i genialności, którzy w duchu rasistowskim gardzą Polakami, Ukraińcami i Białorusinami, i uważają swoją politykę wschodnią za genialną. Rasistowski w swej pogardzie dla Polaków charakter niemieckiej polityki wobec Polski to niemiecka tradycja od XIX wieku, kiedy to Niemcy traktowali Polskę jako swoją kolonię – dziś ten antypolski rasizm jest widoczny w niemieckiej pogardzie dla Polaków. Według Niemców Polacy myślą i postępują irracjonalnie.

Wbrew swoim deklaracjom Niemcy nie poczuwają się do odpowiedzialności za swoją antypolską politykę — w tym do XIX wiecznego kolonialnego wyzysku Polski, polityki germanizacji i odbierania własności. Apogeum niemieckiego rasizmu wobec Polaków była nazistowska eksterminacja polskiej warstwy przywódczej. Niemcy nie rozliczyli się ze swojego antypolskiego kolonializmu, bo dalej prowadzą kolonialną politykę wobec Polski.

Niemcy traktują Polskę jak kolonię

Tak jak w XIX wieku, tak i dziś, Polska jest przez Niemców traktowana jak kolonia, rynek zbytu dla niemieckiej tandety, rezerwuar taniej siły roboczej dla firm należących do Niemców. Niemcy wpływają na polską politykę wewnętrzną i zewnętrzną, tak by Polska była słaba i nie stanowiła konkurencji dla Niemiec.

Nienawiść i pogarda wobec Polaków łączy wszystkich Niemców niezależnie od ich poglądów politycznych. W nazistowskich obozach komunistycznych więźniowie komuniści i socjaldemokraci zostawali kapo, by z pełnym przekonaniem sadystycznie terroryzować polskich więźniów. W latach 80 politycy z RFN zwalczali Solidarność, bo była ona przeszkodą dla współpracy zachodnich Niemiec z rosyjskim ZSRR. Dziś na tej samej zasadzie Niemcy wspierają agresję Rosji na Ukrainę, nie są zbulwersowani rosyjską polityką eksterminacji ukraińskiej elity w celu zniszczenia ukraińskiej tożsamości. Pogarda Niemców dla cierpień Ukraińców czy Polaków wynika z niemieckiego rasizmu.

Niemcy są przekonani, że Polska leży w ich strefie wpływów. Zdaniem Niemców Polacy są niedojrzali politycznie i dla ich własnego dobra trzeba ich wziąć za ryj, by nie przeszkadzali we współpracy Rosji i Niemiec.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pxhere

  • Najnowsza aktualizacja “Barometru stabilności otoczenia prawnego” na pierwszą połowę 2022 roku pokazuje, że Polska jest bliska niezbyt chlubnego rekordu.
  • Przyjęto bowiem w ciągu sześciu miesięcy niemal 14,5 tys. stron maszynopisu aktów prawnych.
  • To o 75% więcej niż rok temu.
  • Zobacz też: Minister nawołuje do oszczędzania. Dziennikarz ripostuje

Najnowsza aktualizacja “Barometru stabilności otoczenia prawnego” na pierwszą połowę 2022 roku pokazuje, że Polska jest bliska rekordu. Przyjęto bowiem w ciągu sześciu miesięcy niemal 14,5 tys. stron maszynopisu aktów prawnych, czyli o 75 proc. więcej niż w pierwszej połowie roku 2021.

Od początku stycznia do końca czerwca 2022 r. ustanowiono w Polsce 955 aktów prawnych najwyższej rangi (ustaw, rozporządzeń i umów międzynarodowych). To 14 487 stron maszynopisu. Dla porównania, w pierwszej połowie zeszłego roku było to 8 349 stron.

Na mniejszą produkcję prawa w roku 2020 miała wpływ polityka lockdownu. Covidowa polityka przyniosła paraliż procesu legislacyjnego organów państwa. Według twórców raportu znaczny wzrost w tym roku jest skutkiem dużej liczby nowych rozporządzeń, to jest aktów wykonawczych administracji rządowej.

Czy będzie rekord?

“Rzeczpospolita” pisze:

W pierwszym półroczu uchwalono 858 tego typy aktów, na które złożyło się 12 628 stron maszynopisu (wzrost rok do roku liczby stron o 121 proc.). W tym czasie uchwalono też 94 ustawy o łącznej objętości 1719 stron (wzrost o 9 proc.) i ratyfikowano trzy umowy międzynarodowe składające się z 86 stron (wobec 1063 stron przed rokiem). Liczba stron rozporządzenia przypadająca na jedną stronę ustawy wzrosłą więc z 3,2 do 7,3.

W samym raporcie zaś możemy przeczytać:

To niepokojące zjawisko z punktu widzenia transparentności procesu legislacyjnego. Jeśli przyjąć założenie, że dynamika wzrostu produkcji prawa o 75 proc. utrzyma się w II półroczu, to w całym 2022 roku przyjętych zostałoby 36,7 tys. stron maszynopisu przepisów, czyli najwięcej w historii! Byłoby to o 1,4 tys. stron więcej niż w rekordowym dotąd 2016 roku, kiedy liczba stron nowego prawa sięgnęła 36,3 tys. Byłoby to też niemal tyle samo, ile łącznie przyjęto nowego prawa przez całe lata 90.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rp.pl

Grzegorz Braun

Grzegorz Braun / Fot. YouTube

  • Grzegorz Braun skompromitował się w oczach konserwatystów.
  • Przed zebranym tłumem Polaków, w tym dzieci, zachwalał język, jakim posługuje się przestępca Wojciech Olszański.
  • Radosław Patlewicz na swoim Twitterze napisał, że to przykład upadku autorytetu.
  • Zobacz też: Najgorętsze lato w historii Polski… było ponad 100 lat temu

Znany monarchista o odchyleniu wolnościowym, Grzegorz Braun, skompromitował się podczas przemowy do tłumu ludzi. Trzymające polskie flagi osoby w różnym wieku usłyszały:

W normalnej sytuacji, w prawdziwym poważnym państwie polskim Wojciech Olszański pewnie zostałby na przykład mistrzem mowy polskiej. Jest mistrzem mowy polskiej. Nie wiem, czy wszyscy państwo to doceniacie, w jakim stopniu czerpie ze skarbnicy polszczyzny, z literatury, poezji klasycznej. Często przez rozmaitych patodziennikarzy, patopublicystów i patopolityków jest nie tylko niedoceniany, ale nawet opatrznie rozumiany i przekreślany. Więc doceńmy to.

Możliwe konsekwencje

Wśród słuchającego tłumu były również dzieci. Wyobraźmy sobie, że zachęcona przez reżysera-gawędziarza polska młodzież sprawdzi w internecie wypowiedzi Wojciecha Olszańskiego. Usłyszy tam groźby śmiertelne pod adresem bliźnich, w tym jedną odnoszącą się do kanibalizmu, wielokrotne wulgaryzmy, wybuchy wściekłości, poparcie dla mordowania osób nienarodzonych, czy bluźniercze słowa odnośnie Pisma Świętego.

Wojciech Olszański wiele razy był nazywany patostreamerem z powodu powyższych przypadków brudzenia mowy ojczystej językiem knajackim, popierania katyńskiego oprawcy Sierowa, czy stwierdzenia, że gdyby jego syn okazał się być “pedałem”, to by go zastrzelił.

Promowanie czyichś wypowiedzi ma swoje konsekwencje. Jeżeli wulgarne, obraźliwe i wprost chamskie słowa Olszańskiego zasługują według pana Grzegorza Brauna nie tylko na egzystowanie w przestrzeni publicznej, ale nawet na wyróżnienie, słusznie napisał Radosław Patlewicz:

Jak upadają autorytety? Właśnie tak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Władimir Putin i Recep Erdogan

Władimir Putin i Recep Erdogan / Fot. PAP/EPA/TURKISH PRESIDENT PRESS OFFICE HANDOUT. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Rosji po raz pierwszy od ataku na Ukrainę wizytował w obcym kraju.
  • Spotkał się w Teheranie z prezydentami Turcji i Iranu — Recepem Tayyipem Erdoganem i Ebrahimem Raisim oraz “ajatollahem” Alim Chameneim.
  • Erdogan apelował o solidarność w zwalczaniu Kurdów, rozmawiano również o sytuacji w Syrii.
  • Niektóre media i profile w mediach społecznościowych przypisały prezydentowi Turcji celowe spóźnienie.
  • Zobacz też: Orbán: Europa “strzeliła sobie w płuca”, i “nie może złapać tchu” z powodu sankcji na Rosję

Prezydent Rosji po raz pierwszy od ataku na Ukrainę wizytował w obcym kraju. Spotkał się w Teheranie z prezydentami Turcji i Iranu — Recepem Tayyipem Erdoganem i Ebrahimem Raisim oraz “ajatollahem” Alim Chameneim.

Erdogan apelował o solidarność w zwalczaniu Kurdów, rozmawiano również o sytuacji w Syrii. Tam bowiem Iran wsparł opozycję, a Turcja wraz z Rosją opowiedziały się za Baszarem el-Asadem. Putin ogłosił, że uzgodniono, iż Rosja, Turcja i Iran będą kontynuowały wysiłki na rzecz “normalizacji” sytuacji w Syrii. Powiedział również, iż Teheran i Moskwa omawiają możliwość rozliczania się w narodowych walutach w handlu dwustronnym. Jeśli chodzi o handel i transport ukraińskiego zboża, sprawa nie została w pełni ustalona.

Lekkie spóźnienie Erdogana

Media głównego nurtu skupiły się na tym, że… prezydent Erdogan chwilę się spóźnił na rozmowę z Włodzimierzem Putinem. Zarzuciły mu przy tym celowość owej chwilowej nieobecności. Według Onetu prezydent Turcji “upokorzył” Putina, Wirtualna Polska napisała, że go “ograł”. Nie wiemy, czy Erdogan przeprosił za lekkie spóźnienie (jeśli nie, to może zachował się niezbyt kulturalnie), a także nie wiemy, dlaczego był spóźniony.

Z kolei jak zwraca uwagę portal Magna Polonia, do podobnej sytuacji doszło w marcu 2020 roku, gdy prezydenci spotkali się w Moskwie. Wtedy to Putin kazał Erdoganowi czekać przed swoim gabinetem niemal 2 minuty. Niesamowity zbieg okoliczności czy celowa gra?

Z pewnością to, co przydarzyło się Putinowi, może mieć dla człowieka “moc terapeutyczną”. Uczy bowiem pokory, i przypomina, że nie jesteśmy “pępkiem świata’. To lekcja ważna dla każdego z nas, nie tylko polityka.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Onet, WP, Twitter, Magna Polonia

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa / Fot. PAP/EPA/Rafał Gruz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa oznajmiła, że Polacy są za mało oszczędni. Miała na myśli osoby, które mają w ogóle co oszczędzać, gdyż odniosła się do energii, wody i “innych surowców”:

Posiadamy za mało nawyków oszczędzania energii, wody czy innych surowców. Oszczędzanie powinno stać się naszym codziennym stylem życia. Mamy nadzieję, że w UE i Polsce nauczymy się nowego, dobrego sposobu funkcjonowania.

Riposty

Pod wpisem cytującym panią Moskwę pojawiło się dużo negatywnych komentarzy. Internauci sugerują, aby rząd dał przykład oszczędności. Jeden z nich przesłał obrazek prezentujący wzrost wydatków kancelarii premiera w latach 2015-2018. W ciągu trzech lat wyniósł on 135%.

W podobnym tonie wypowiedź Moskwy skomentował dziennikarz Marcin Dobski:

Polityków oszczędzających cokolwiek najbardziej chciałbym zobaczyć. Może być oszczędzanie publicznych pieniędzy.

Użytkownik Twittera Ryszard Hajduk z kolei napisał:

Po co nam w ogóle minister klimatu i środowiska? Może zlikwidowanie tego niepotrzebnego urzędu będzie lepszą oszczędnością?

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Na zdjęciu termometr w Zaleszczykach pokazujący 50 stopni Celsjusza (w słońcu)

Na zdjęciu termometr w Zaleszczykach pokazujący 50 stopni Celsjusza (w słońcu) / Fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe

Zobacz także: Niemcy: Policja w strojach kąpielowych odpowiedzią na bójki migrantów [+WIDEO]

Latem 1921 roku mieliśmy do czynienia z dwoma falami upałów, przerywanymi burzami. Pierwsza nastąpiła pod koniec lipca 1921 roku. Wówczas odnotowano temperatury przekraczające 40 stopni Celsiusza. Pomiary prowadzone są dla temperatury w cieniu, ta w słońcu z reguły jest kilkanaście stopni wyższa, stąd też nasłoneczniony termometr w Zaleszczykach, jak widać na zdjęciu ilustrującym ten artykuł, wskazuje nawet 50 stopni.

W 1921 roku Polska dysponowała 277 stacjami meteorologicznymi. Z tej liczby, 77 stacji było stacjami tzw. wyższego rzędu, a 200 stacjami opadowymi. Nie niektórych stacjach występowały pewne odrębności w ustawieniu przyrządów lub w ich zestawie. Stąd wyniki zanotowane w 1921 roku spotykają się z rezerwą niektórych meteorologów. Z drugiej strony wszyscy są zgodni, że to lato 1921 roku było najgorętsze w historii prowadzonych pomiarów.

Do dziś niepobitym rekordem jest temperatura zanotowana 29 lipca 1921 roku w Prószkowie na opolszczyźnie. Wyniosła tam wówczas rekordowe 40,2 stopnie Celsjusza. Równe 40 stopni odnotowano za to w Zbiersku w Wielkopolsce. Podium zamknęła inna wielkopolska miejscowość – Pętków, z wynikiem 39,6. W Poznaniu zanotowano wówczas 38,7 stopni Celsjusza.

Przerwę od upałów stanowiły gwałtowne deszcze, burze, a nawet trąba powietrzna. Druga fala upałów przyszła w połowie sierpnia i przyniosła ze sobą temperatury przekraczające 38 stopni Celsiusza.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

historia.org.pl

Smutne dziecko

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Nie tylko zagraniczni “seksuolodzy” są zwolennikami legalizacji gwałcenia dzieci.
  • Ci z Polski również promują tę zbrodnię.
  • Prezes “Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego” uważa Kinseya za autorytet.
  • Zobacz też: Twitter zatrudnił wielu byłych pracowników FBI

“Pedofilia” to łagodne słowo – zupełnie pozbawione brutalności i ohydy, jakie cechują gwałt na dziecku. “P” jako kolejna literka w ciągu “LGBTQ” to raczej kwestia czasu, bo już od dawna promuje się legalizację gwałcenia dzieci, określając “skłonność ku temu” mianem “orientacji”. To logiczna konsekwencja akceptacji jakiegokolwiek zboczenia.

Jednym z promotorów gwałcenia dzieci był niemiecki “seksuolog” Helmut Kentler. Jego eksperyment polegał na przekazywaniu przez Jugendamt dzieci zwyrodnialcom, przy pełnej wiedzy i akceptacji władz Berlina. Sprawcy nie zostali ukarani, bo zbrodnia się “przedawniła”, a Kentler oddał ciało ziemi w depozyt.

Portal Strona życia podaje, że Kentler wzorował się na Alfredzie Kinseyu:

Kentler był przez lata profesorem seksuologii i pedagogiki na uniwersytecie w Hanowerze. Promował tzw. „różnorodność seksualną”, a jego uczniowie są autorami jawnie pedofilskich książek do seksedukacji dla dzieci już od przedszkola. Kentler bazował na badaniach Alfreda Kinseya który jest jednym ze sprawców tzw. rewolucji seksualnej w USA. W swoich raportach, które opublikował w latach 40-tych i 50-tych twierdził, że 37% mężczyzn miało kontakty homoseksualne, 70% korzystało z usług prostytutek, a 17% rolników miało kontakty seksualne ze zwierzętami. Sam również organizował drastyczne, pedofilskie badania na dzieciach. Do wniosku, że dziecko jest istotą seksualną od urodzenia Kinsey doszedł na podstawie notatek współpracujących z nim pedofilów. Sam dawał instrukcje zwyrodnialcom jak mają gwałcić dzieci i badać ich reakcje w czasie, używając do tego stopera. Relacje ofiar i świadków przytoczone są m.in. w filmie „Syndrom Kinseya”.

Polscy “seksuolodzy”

“Polskie Towarzystwo Seksuologiczne” oficjalnie poparło tzw. edukację seksualną wg standardów WHO (które twierdzi, że jest więcej niż dwie płcie, tak swoją drogą). Prezes tego Towarzystwa, profesor Zbigniew Lew-Starowicz, uważa Kinseya za zasługujący na nagrodę Nobla autorytet.

Ja się na Kinseyu wychowałem. Kiedy zacząłem zajmować się seksuologią, wczytywałem się w jego dzieła. Jego nazwisko jest wryte w świadomość seksuologów. W publikacjach odnosimy się do jego badań.

Inny “seksuolog”, prof. Andrzej Jaczewski, napisał w swojej książce, że zgwałcenie dziecka w wieku powyżej 9 roku życia powinno być legalne. Jego adept, prof. Zbigniew Izdebski i inny “seksuolog” Krzysztof Wąż wyrazili swoje niezadowolenie wynikami badań mówiącymi, że polscy nastolatkowie “zaczynają współżycie najpóźniej w Unii Europejskiej”:

Rezultaty badań każą jeszcze raz sformułować postulat realizacji rzetelnej, efektywnej edukacji seksualnej w polskich szkołach.

Filip Nowak komentuje:

Jak widać Zbigniew Izdebski i Krzysztof Wąż chcieliby, żeby odsetek ciąż nastolatek, aborcji i chorób wenerycznych był w Polsce tak wysoki jak w Europie Zachodniej.

W “Polskim Towarzystwie Seksuologicznym” działał również Andrzej Samson, któremu zarzucano gwałt na nieletnim i produkcję pornografii z udziałem dzieci. Zarzuty zostały potwierdzone w sądzie, lecz zanim Samson zdążył zostać skazanym na ziemi, stanął przed sądem Bożym.

Te i wiele innych przykładów potwierdzają to, o czym od dawna mówią konserwatyści. Wprowadzenie tzw. seksedukacji do szkół publicznych równa się uczynieniu z nich domów publicznych. Jeżeli ktoś ma – nazwijmy to – odwagę (żeby nie było, że nie ostrzegaliśmy) – tutaj analiza podręczników dla klas wczesnoszkolnych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Strona życia