Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne

Latem 2020 roku furgonetka Fundacji Pro – Prawo do Życia została zdemolowana, a członkowie fundacji napadnięci przez tzw. działaczy LGBT. Wśród nich był aktywista Michał Sz. posługujący się pseudonimem “Margot”, który za to przestępstwo trafił do aresztu.

Portal Tysol.pl opublikował artykuł, w którym ujawnił tożsamość innego przestępcy – Pawła Sz., który także brał udział w ataku. Mężczyzna został oskarżony o to, że

w dniu 27 czerwca 2020 roku, uczestniczył w zbiegowisku, wiedząc, że jego uczestnicy wspólnymi siłami dopuszczają się gwałtownego zamachu na Łukasza i Jana (nazwiska do wiadomości redakcji) oraz na mienie w postaci samochodu Renault Master, w trakcie którego zbiegowiska działając wspólnie i w porozumieniu z innymi ustalonymi i nieustalonymi osobami dokonał uszkodzenia w/w samochodu poprzez przebicie dwóch opon, pocięcie plandeki, urwanie lusterka, oderwanie tablicy rejestracyjnej, uszkodzenie kamery cofania oraz pobrudzenie farbą, powodując szkody o łącznej wartości 6 123zł na szkodę Fundacji Pro Prawo do Życia, przy czym czynu tego dopuścił się z błahego powodu, okazując rażące lekceważenie porządku prawnego.

Doktorant UW

Co więcej, oskarżony w części przyznał się do zarzucanych czynów, lecz odmówił składania dalszych zeznań. Według portalu Tysol.pl podejrzanym jest doktorant Uniwersytetu Warszawskiego, a jednostką naukową jego promotora jest Wydział Stosowanych Nauk Społecznych i Resocjalizacji.

O postawieniu Pawłowi Sz. zarzutów miał zostać poinformowany także rektor UW prof. dr. hab. Alojzy Nowak.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Magna Polonia

Polskie ofiary Rzezi Wołyńskiej

Polskie ofiary Rzezi Wołyńskiej / Fot. Twitter

  • Jarosław Sellin powiedział w wywiadzie, że Ukraińcy otworzyli się na rozmowy na temat poszukiwań i ekshumacji polskich ofiar rzezi wołyńskiej.
  • Ze słów Sellina wynika, że Polska nie domaga się od władz Ukrainy konkretnych przedsięwzięć odnośnie ekshumacji ofiar ludobójstwa, ale “prosi” o to, i “proponuje rozmowy” na ten temat.
  • Z wypowiedzi Sellina wynika także, iż to rosyjska agresja i pomoc okazana Ukraińcom przez Polaków sprawiła, że Ukraińcy “otworzyli się” na “prośby” i “propozycję rozmów”.
  • Zobacz też: Rosjanie zmienią nazwę Mariupola? “Zamierzają przeprowadzić referendum”

Wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Jarosław Sellin powiedział w wywiadzie, że Ukraińcy otworzyli się na rozmowy na temat poszukiwań i ekshumacji polskich ofiar rzezi wołyńskiej. W celu omówienia tych rzeczy na Ukrainie wizytował minister Piotr Gliński.

Sellin oznajmił:

Ukraińcy, widząc, jaką postawę Polska i Polacy przyjęli w stosunku do ich nieszczęścia, do chęci pomocy Ukraińcom i Ukrainie, uznali, że różne zaszłości historyczne, które nas dzielą, wzbudzają niepotrzebne emocje między nami, trzeba próbować zamknąć. Otworzyli się na propozycję rozmów na temat tego, o co prosimy już od lat, czyli poszukiwań polskich ofiar na terenie Ukrainy, głównie z rzezi wołyńskiej, ekshumacji, jeśli takie znajdziemy, pochówku i upamiętnień.

Umarłych grzebać – tak brzmi jeden z uczynków miłosiernych względem ciała. Ze słów Sellina wynika, że Polska nie domaga się od władz Ukrainy konkretnych przedsięwzięć odnośnie ekshumacji ofiar ludobójstwa, ale “prosi” o to, i “proponuje rozmowy” na ten temat.

Specgrupa

Wiceminister wspomniał też o specjalnej grupie ekspertów, którzy będą koordynować prace w tym zakresie. Jak pisze Radio Maryja:

Jej zadaniem będzie podpowiadanie władzom wysokiego szczebla państwa ukraińskiego i polskiego procedur, mechanizmów i konkretnych decyzji.

Polityk przywołał również kwestię ochrony zabytków, mówiąc o Centrum Pomocy dla Kultury na Ukrainie, które koordynuje działalność polskich instytucji kultury. Z wypowiedzi Sellina wynika także, iż to rosyjska agresja i pomoc okazana Ukraińcom przez Polaków sprawiła, że Ukraińcy “otworzyli się” na “prośby” i “propozycję rozmów”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Wojciech Cejrowski

Wojciech Cejrowski / Fot. Wikimedia Commons

W „Radiowym Przeglądzie Prasy” Wojciech Cejrowski i Andrzej Rudnik skomentowali doniesienia z Białorusi o dewastacji mogił polskich żołnierzy oraz reakcję polskiego MSZ. Reakcja ta polegała na zaapelowaniu do władz Białorusi o zajęcie się sprawcami i ukrócenie procederu.

Rudnik ocenił:

To jak pisanie na Berdyczów.

Cejrowski odpowiedział:

Chciałem mówić to samo, co pan, że Ministerstwo Spraw Zagranicznych jest beznadziejnie kompromitujące. Pisze apele do dyktatora, zamiast wykonać jakieś działanie, które byłoby dotkliwe dla tego dyktatora i on by, dyktatorskim swoim dekretem, ukrócił, a do tego jeszcze wyremontował i wysprzątał. Są lewary przeróżne – w dyplomacji o niektórych nawet nie wiemy – które można by zastosować, a Ministerstwo robi apel i po tym apelu już właśnie umyło rączki, bo zrobiliśmy wszystko, co mogliśmy zrobić. Żałosne.

Znany podróżnik i komentator spraw politycznych zwrócił uwagę na fakt, że należy odróżnić usuwanie pomników od dewastacji grobów:

Czym innym jest pomnik „wyzwolicieli”, który ma 5 metrów w górę, jest wielkim blokiem betonu i wychwala Związek Sowiecki i Stalina a czym innym jest zniszczenie grobu, który za tym pomnikiem stoi. Więc pomnik bym usunął i nie ma tu żadnej zbrodni, tylko nie chcemy takiego pomnika na naszej ziemi już teraz. Natomiast grób to jest poszanowanie szczątków ludzkich i zostawiamy.

Komunikat

Rzecznik prasowy Ministerstwa Spraw Zagranicznych Łukasz Jasina ogłosił:

Polska domaga się poszanowania dla grobów i upamiętnień osób zmarłych. Kwestia ta, zgodnie z międzynarodowymi standardami, powinna zostać całkowicie wyłączona z bieżących sporów politycznych.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

NCzas

Robert Winnicki

Robert Winnicki / Fot. PAP/Albert Zawada. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Rząd szykuje uchwałę w sprawie nawiązania i wzmocnienia współpracy między samorządami Polski i Ukrainy.
  • Poseł Robert Winnicki z Konfederacji przypomniał, że niektóre samorządy ukraińskie czczą ludobójców.
  • Nawiązanie z nimi współpracy byłoby kontrowersyjne, zwłaszcza dla żyjących świadków rzezi wołyńskiej.
  • Zobacz też: Orbán o “mieszaniu się ras”. Politycy oburzeni

Partia rządząca szykuje uchwałę w sprawie nawiązania i wzmocnienia współpracy między samorządami Polski i Ukrainy. Konkretnie zajęła się tym Komisja Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej oraz Komisja Spraw Zagranicznych. W uzasadnieniu możemy przeczytać:

Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zwraca się z apelem do wszystkich władz samorządowych w Polsce – wojewódzkich, powiatowych i gminnych – o nawiązanie współpracy z ich odpowiednikami – władzami samorządowymi walczącej z rosyjskim najazdem Ukrainy. A jeśli taka współpraca już istnieje – o jej wydatne wzmocnienie.

Należy dążyć do połączenia umowami partnerskimi samorządów w Polsce z ich odpowiednikami z Ukrainy, w tym w ramach europejskiego sojuszu miast i regionów na rzecz odbudowy Ukrainy. Rezultatem zawarcia umów winno być podjęcie współpracy, udzielenie pomocy obecnie, a następnie – jeśli warunki na to pozwolą – regularne spotkania kierownictw wszystkich wyżej wymienionych jednostek samorządowych.

Wystąpienie Winnickiego

Prezes Ruchu Narodowego Robert Winnicki przypomniał, że niektóre samorządy ukraińskie czczą ludobójców. Nawiązanie z nimi współpracy byłoby kontrowersyjne, zwłaszcza dla żyjących świadków rzezi wołyńskiej. Teraz ci sami ludzie bowiem mogą być świadkami współpracy państwa polskiego z ukraińskimi władzami, jakie gloryfikują mordy na Polakach.

Poseł Konfederacji orzekł z sejmowej mównicy:

Nie ulega wątpliwości, że w polskim interesie jest to, żeby Ukraina obroniła swoją suwerenność, żeby Rosjanie połamali sobie zęby na Ukrainie. Ale to nie znaczy, że nasze interesy, nasza historia i nasza pamięć są tożsame z ukraińskimi.

Nie rozumiem, dlaczego przygotowując tę uchwałę, która ma zaledwie symboliczny charakter, która nic nie zmienia poza symboliką, nikt z całej sceny politycznej poza Konfederacją nie pomyślał o tym, że są samorządy na Ukrainie, zwłaszcza zachodniej, które czczą ludobójców – Banderę, Szuchewycza, którzy mają swoje place, pomniki, stadiony. To jest pamięć o rzezi dokonanej na Polakach. Żyją świadkowie tego ludobójstwa. Żyją ci, którzy uciekli spod banderowskiego noża, którym udało się przetrwać. A więc nie mówcie nam, że samorządy mają obowiązek z takimi samorządami ukraińskimi współpracować.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

NCzas

Elbląg

Elbląg / Fot. Wikimedia Commons

  • Wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk oznajmił, że nie jest możliwe, by elbląscy samorządowcy posiadali port na wyłączność.
  • Podkreślił znaczenie portu w kontekście dyskusji o zwiększeniu mocy przeładunkowych w Polsce dla transportów węgla i zboża.
  • Politycy związani z Platformą Obywatelską zorganizowali petycję do premiera Morawieckiego. Podpisy są zbierane, by port pozostał w rękach samorządu Elbląga.
  • Zobacz też: Koreańskie samoloty, które chce zakupić Polska, wzbudzają kontrowersje

Już niewiele zostało do tego, aby budowa Przekopu Mierzei Wiślanej zakończyła się sukcesem. Otwarcie ma nastąpić 17 września. Pojawiło się jednak pytanie, czy port w Elblągu nie zostanie przejęty przez rząd.

Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk orzekł:

Przekop Mierzei jest potrzebny. Jest potrzebny nie tylko dla turystów, nie tylko dla idei, ale potrzebny jest szczególnie dla Elbląga, Fromborka, dla wszystkich tych, którzy będą korzystali w sensie bezpośrednim, ale przede wszystkim gospodarczo, rozwojowo, cywilizacyjnie z funkcjonowania tego przejścia.

Warto w tym miejscu podkreślić, iż dotychczas jedyna droga na Morze Bałtyckie z Zalewu Wiślanego i Portu w Elblągu wiodła przez Cieśninę Piławską, która należy do państwa rosyjskiego. Wiceminister infrastruktury Marek Gróbarczyk podkreślił znaczenie portu w kontekście dyskusji o zwiększeniu mocy przeładunkowych w Polsce dla transportów węgla i zboża.

Spór

Odcinek rzeczny łączący port w Elblągu z Mierzeją Wiślaną wymaga jednak pogłębienia. Zrodziło to dyskusje między Elblągiem a rządem o to, kto sfinansuje to przedsięwzięcie. Władze Elbląga twierdzą, że odcinek rzeki należy do Skarbu Państwa. Gróbarczyk oznajmił, że nie jest możliwe, aby samorządowcy posiadali port na wyłączność.

To oznacza, że rząd chce kontrolować to miejsce, a może nawet dokonać zupełnego przejęcia. Elbląscy samorządowcy protestują przeciw takim pomysłom. Politycy związani z Platformą Obywatelską zorganizowali petycję do premiera Morawieckiego. Podpisy są zbierane, by port pozostał w rękach samorządu Elbląga.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

  • Premier Węgier powiedział, że społeczeństwa zamieszkujące państwa, w których istnieje sporo małżeństw pomiędzy ludźmi o różnym pochodzeniu i kolorze skóry, “nie są już narodami”.
  • Jego słowa wywołały oburzenie.
  • “Jego wypowiedzi przypominają czas, o którym myślę, że wszyscy chcielibyśmy zapomnieć” – oznajmiła polityk z opozycyjnej partii.
  • Zobacz też: “Telefon do premiera”. Akcja, w której możesz wziąć udział

Oburzenie wywołały słowa węgierskiego premiera, jakie wypowiedział podczas dorocznego przemówienia w Băile Tuşnad w Rumunii. Polityk przedstawił główne cele i kierunki działań jego gabinetu.

My nie jesteśmy rasą mieszaną… i nie chcemy stać się rasą mieszaną.

Dodał, że społeczeństwa zamieszkujące państwa, w których mieszają się Europejczycy i nie-Europejczycy,

nie są już narodami.

Oburzenie

Wypowiedź Orbana wywołała oburzenie. Katalin Cseh z opozycyjnej partii powiedziała:

Jego wypowiedzi przypominają czas, o którym myślę, że wszyscy chcielibyśmy zapomnieć. Naprawdę pokazują prawdziwą twarz węgierskiego reżimu.

Zwróciła się w mediach społecznościowych do Węgrów pochodzących z małżeństw o odmiennych kolorach skóry:

Twój kolor skóry może być inny, możesz pochodzić z Europy lub spoza niej, ale jesteś jednym z nas i jesteśmy z Ciebie dumni. Różnorodność wzmacnia naród, nie osłabia go.

Europosłanka z Rumunii, Alin Mituța, skomentowała:

Mówienie o rasowej lub etnicznej «czystości», zwłaszcza w tak mieszanym regionie, jak Europa Środkowo-Wschodnia, jest czysto urojeniowe i niebezpieczne.

Krytyki nie szczędzili także politycy z krajów z zachodniej części Europy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do Rzeczy

Premier Mołdawii ostrzega przed Rosją

Premier Mołdawii Natalia Gavrilita / Fot. Twitter

  • Premier Mołdawii Natalia Gavrilita obawia się, że następnym celem do rosyjskiego ataku będzie jej kraj.
  • Od dawna wiadomo, że Rosjanie posiadają w Naddniestrzu szeroki zakres wpływów.
  • Choć w 1992 r. to separastyczne państewko ogłosiło niepodległość, to nadal nie jest uznawane przez resztę państw na świecie.
  • Zobacz także: Ławrow w Ugandzie. Media: Rosja szuka sojuszników w Afryce

Ostrzeżenie premier Natalii Gavrility pojawiło się po tym, jak w ostatnich miesiącach rosyjskie wojska poczyniły postępy na południu i wschodzie Ukrainy, w pobliżu granicy mołdawsko-ukraińskiej. Niepokój Kiszyniowa zwiększył się po tym, jak rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow powiedział, że nadrzędnym celem Moskwy na Ukrainie jest obalenie rządu prezydenta Wołodymyra Zełeńskiego.

Rosjanie polują na Naddniestrze

Analitycy uważają, że Kreml próbuje stworzyć pomost lądowy między okupowanymi przez Rosję terytoriami we wschodniej Ukrainie, a Naddniestrzem – wspieranym przez Rosję separatystycznym regionem Mołdawii. Siły Naddniestrza kontroluje wąski pas ziemi, który znajduje się głównie między rzeką Dniestr, a granicą mołdawsko-ukraińską. Jego przywódcy ogłosili niepodległość po krótkim konflikcie militarnym w 1992 roku, ale na arenie międzynarodowej Naddniestrze jest nadal uznawane za część Mołdawii.

To na razie hipotetyczny scenariusz, ale jeśli działania wojskowe przesuną się dalej na południowo-zachodnią część Ukrainy i w kierunku Odessy, to oczywiście będziemy się bardzo martwić. Jesteśmy bardzo zaniepokojeni, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że wojska rosyjskie znajdują się na terenie secesyjnego Naddniestrza. Robimy wszystko, co w naszej mocy, aby utrzymać pokój i stabilność

– powiedziała premier Mołdawii Natalia Gavrilita.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Joe Biden

Joe Biden zaszczepiony czwartą dawką / Fot. PAP/EPA/MICHAEL REYNOLDS Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Media podały, że prezydent otrzymał wynik “pozytywny” na teście, 21 lipca 2022 roku.
  • Tego samego dnia Hillary Clinton opublikowała tweet, który według niektórych internautów sugeruje potwierdzenie, że Clinton będzie kandydować na prezydenta w 2024 roku.
  • Pewien internauta zasugerował teorię, że diagnoza w sensie politycznym może być Bidenowi “na rękę”.
  • Zobacz też: Koreańskie samoloty, które chce zakupić Polska, wzbudzają kontrowersje

Ogłoszenie że prezydent USA Joseph Biden jest chory na COVID-19 wzbudziło wiele różnych reakcji. Przede wszystkim podkreśla się słowa Bidena, że “covid” jest “pandemią niezaszczepionych”. Internauci zwrócili uwagę na pewne dziwne “zbiegi okoliczności”.

Pierwszy zbieg okoliczności

Chodzi o samą datę wydarzenia. Media podały, że prezydent otrzymał wynik “pozytywny” na teście, 21 lipca 2022 roku. Natomiast dokładnie rok wcześniej, tj. 21 lipca 2021 roku, prezydent Biden powiedział: “You’re not going to get Covid if you have these vaccinations”.

Nie zachorujecie na Covid, jeśli będziecie mieli te szczepienia.

Pewien użytkownik internetu zwrócił uwagę na to, że Biały Dom stwierdził, iż “nie jest ważne” to, jak i gdzie Biden się zaraził. Dokładnie dzień wcześniej, 20 lipca, Biden powiedział, że ma raka, co zostało uznane za jedną z pomyłek. Również 20 lipca Departament Sprawiedliwości potwierdził, że kilka zarzutów kryminalnych jest obecnie rozważanych przeciwko Hunterowi Bidenowi, synowi prezydenta.

Trzy dni przed diagnozą prezydent Biden wrócił z Arabii Saudyjskiej, gdzie nie wynegocjował umowy o obniżeniu cen benzyny w kraju. Cztery dni przed diagnozą prezydent Biden popełnił gafę w Izraelu. W tym samym dniu żona prezydenta powiedziała, że ludność latynoska jest wyjątkowa jak tacos na śniadanie, co wywołało w pewnych kręgach oburzenie.

Drugi zbieg okoliczności

Biały Dom poinformował o diagnozie Bidena na Twitterze o godzinie 17:51. Media podały, że diagnoza test “wyszedł pozytywny” rano.

Tego samego dnia o godzinie 17:27 Hillary Clinton opublikowała zdjęcie z 1992 roku (z czasu kampanii prezydenckiej jej męża Williama) z dopiskiem: “w drodze”. Internauci sugerują, że może być to potwierdzenie, iż Hillary będzie kandydować na prezydenta w 2024 roku.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Z podróży Ławrowa

Z podróży Ławrowa / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • MSZ Rosji Siergiej Ławrow przebywa w Ugandzie.
  • “Afrykańskie tournée” Ławrowa obejmuje również Egipt, Republikę Konga i Etiopię.
  • Podczas swojej podróży po Afryce Ławrow promuje drugi szczyt Rosja-Afryka, który odbędzie się w połowie 2023 r.
  • Zobacz też: “Telefon do premiera”. Akcja, w której możesz wziąć udział

Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow przybył w poniedziałek do Ugandy, trzeciego przystanku na trasie afrykańskiej, aby wzmocnić więzi z kontynentem i szukać wsparcia przeciwko presji Zachodu w sprawie inwazji Moskwy na Ukrainę.

Jak poinformowała rzeczniczka rosyjskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych, Ławrow został powitany w Entebbe przez swojego ugandyjskiego odpowiednika Jeje Odongo. Według rosyjskiej agencji prasowej Tass, czołowy rosyjski dyplomata ma przeprowadzić rozmowy z prezydentem Ugandy Yowerim Musevenim.

Afryka “neutralna”

Uganda jest jednym z kilku krajów w Afryce Wschodniej, które cierpią z powodu niedoborów żywności po dotkliwej suszy. Rosnąca inflacja spowodowana wojną na Ukrainie jeszcze bardziej utrudniła dostawy żywności w regionie. Kraje zachodnie obwiniają rosyjską wojnę i blokadę ukraińskiego zboża na Morzu Czarnym za gwałtownie rosnące światowe ceny żywności, które zwiększają ryzyko głodu w Rogu Afryki. Rosja obwinia zachodnie sankcje za niepewną sytuację żywnościową. Jak większość Afryki, Uganda pozostała neutralna w konflikcie.

Wydaje się, że podróż Ławrowa do Afryki, która obejmuje również przystanki w Egipcie, Republice Konga i Etiopii, ma na celu po części poszukiwanie sojuszników, ponieważ Moskwa znajduje się pod silną presją Zachodu w związku z inwazją na Ukrainę. Przed swoją podróżą Ławrow wychwalał narody afrykańskie za ich niepodległość i atakował narody zachodnie, które skorzystały z dawnych rządów kolonialnych Afryki.

Po wizycie w Ugandzie Ławrow uda się następnie do Etiopii, gdzie znajduje się siedziba Unii Afrykańskiej. Podczas swojej podróży po Afryce Ławrow promuje także drugi szczyt Rosja-Afryka, który odbędzie się w połowie 2023 r.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

VOA News

Rosja

Zdjęcie satelitarne zbombardowanego teatru w Mariupolu. / fot. PAP/EPA/MAXAR TECHNOLOGIES HANDOUT Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Według doradcy mera Mariupola Petro Andriuszczenko, Rosjanie mają zmienić nazwę miasta.
  • Rosyjscy okupanci chcą wprowadzić nazwę Żdanów wykorzystywaną dotychczas w samozwańczej Donieckiej Republice Ludowej.
  • W ten sposób Rosjanie chcą uhonorować bolszewickiego działacza partyjnego Andrieja Żdanowa.
  • Zobacz także: Rosja coraz bardziej się osłabia? “Domagają się negocjacji”

Doradca mera miasta, Petro Andriuszczenko przekazał, że rosyjscy okupanci chcą zmienić nazwę Mariupola na Żdanow. Zmiana miałby zostać dokonana w ramach zapowiadanego referendum.

Jak wynika z szeregu informacji zebranych przez ukraińskie służby specjalne, nieprzyjaciel planuje wykorzystać prorosyjską organizację do realizacji referendum. Wcześniej działała ona tylko na terenie Donieckiej Republiki Ludowej, ale teraz obszar jej działania się poszerza. W związku z tym planowana jest zmiana nazwy

– przekazał rzecznik Służb Bezpieczeństwa Ukrainy Artem Dehtiarenko.

Razem z pseudoreferendum miałaby być głosowana zmiana nazwy z Mariupol na Żdanow

– poinformował doradca mera Mariupola Petro Andriuszczenko.

Andriej Żdanow to urodzony w 1896 r. w Mariupolu członek partii bolszewickiej, działacz partyjny i państwowy, współpracownik Józefa Stalina. Jako zaufany emisariusz Stalina nadzorował również represje w Kazaniu, Orenburgu i Baszkirii.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl