Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Wikimedia

  • 12 sierpnia 4-letni chłopczyk wypadł z warszawskiego tramwaju i został przez niego śmiertelnie potrącony.
  • Teraz rzecznik Tramwajów Warszawskich Maciej Dutkiewicz informuje, że po stolicy jeździ 114 tramwajów typu Konstal.
  • Zapewnił on, że wszystkie posiadają odpowiednie zabezpieczenia oraz są sprawne technicznie.
  • Również feralny wagon po przeglądzie miał być sprawny i według wiedzy TW wszystkie systemy zadziałały prawidłowo.
  • Zobacz także: Kijów podjął kontrowersyjną decyzję. Melnyk otrzymał funkcje w MSZ

Używamy 107 składów i 7 wagonów typu 105Na i pokrewnych. Łącznie jest to 114 tramwajów tego typu

– przekazał rzecznik Tramwajów Warszawskich Maciej Dutkiewicz.

Jak zaznaczył Dutkiewicz, wagony typu 105Na są sukcesywnie wycofywane wraz z odbiorami kolejnych tramwajów Hyundai.

W ciągu ostatnich miesięcy wycofano już 16 składów tej serii. Do wycofania pozostało kolejnych 16 składów

– zaznaczył.

Przypomniał, że w Warszawie są już 32 Hyundaie, a łącznie zamówiono ich 123 sztuki.

Nowoczesnych wagonów niskopodłogowych (Swingi, Jazzy itp.) są teraz łącznie 343 sztuki. Warszawa dysponuje największą w Polsce flotą niskopodłogowych tramwajów

– podkreślił rzecznik.

Czytaj więcej: Polska: Dziękczynne Procesje Różańcowe przeszły ulicami wielu miast

Tragedia z udziałem zabytkowego tramwaju

Do tragedii, w której brał udział tramwaj starego typu – Konstal 105 – doszło 12 sierpnia. Około godziny 11.40 na linii 18 na ulicy Jagiellońskiej przy przystanku Batalionu „Platerówek”, 4-letni chłopiec został pociągnięty przez tramwaj wzdłuż torowiska. Prawdopodobnie został przytrzaśnięty drzwiami i niestety chłopiec zmarł przy wysiadaniu z ostatniego wagonu.

Rzecznik TW Maciej Dutkiewicz zaznaczył, że wagon jest sprawny technicznie i posiada ważny przegląd techniczny. W tramwaju działały też systemy zapobiegające przytrzaśnięciu pasażera i ruszenia z otwartymi drzwiami. Prawidłowo zadziałał też hamulec bezpieczeństwa.

Z analizy zapisu urządzeń rejestrujących tramwaju wynika, że zahamował po użyciu hamulca bezpieczeństwa na dystansie 28 metrów w około 4 sekundy

– zaznaczył.

W tramwaju nie było monitoringu. Policjanci apelują do wszystkich bezpośrednich świadków tego zdarzenia, pasażerów oraz osoby, które zarejestrowały to zdarzenie by skontaktowały się z Dyżurnym Komendy Rejonowej Policji Warszawa VI w siedzibie jednostki przy ul. Jagiellońskiej 51, pod numerem tel. 47 723 75 56 lub policjantami wydziału prowadzącego czynności, tel. 47 723 83 16, powołując się na numer sprawy D-II-7542/22.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

zyciestolicy.com.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • W ostatnią niedzielę w kraju związkowym Turyngia w Niemczech doszło do ataku na 38-letniego Polaka.
  • Mężczyzna został zaatakowany przez grupę Niemców.
  • W trakcie sprzeczki jeden z napastników wyjął maczetę i rzucił w nią stronę naszego rodaka.
  • Ten na szczęście zrobił unik i zabierają niedoszłe narzędzie zbrodni zbiegł z miejsca zdarzenia.
  • O całej sprawie zawiadomił on lokalną policję w Muhlhausen/Thuringen.
  • Sprawca ataku został schwytany, a w jego organizmie wykryto ślady narkotyków i alkoholu.
  • Zobacz także: Ziobro o KPO: “Oczekujemy, że premier przedstawi plan B”

W niedzielę wieczorem w kraju związkowym Turyngia w Niemczech doszło do ataku na 38-letniego Polaka. Podczas spaceru z psem po miejscowości Muhlhausen/Thuringen przy ulicy Karl Marx Strasse mężczyznę zaczepiły trzy agresywne osoby – kobieta i dwóch mężczyzn. Doszło pomiędzy nimi do sprzeczki.

Czytaj więcej: Światowe Forum Ekonomiczne o wszczepianiu dzieciom mikroczipów

Nieudany atak i poszukiwania sprawców

W pewnym momencie jeden z agresorów sięgnął za plecy i wyciągnął maczetę, którą rzucił w stronę Polaka. Jak relacjonuje niemiecki dziennik “Bild”, 38-latek w obronie własnej użył gazu pieprzowego.

Na szczęście, napastnik nie trafił maczetą w Polaka, któremu udało się uciec z miejsca zdarzenia, zabierając ze sobą maczetę jako dowód. Następnie zgłosił on napaść na lokalnym posterunku policji, opowiadając o zaistniałym ataku.

38-latek przyniósł też ze sobą narzędzie, którym został zaatakowany oraz opisał sprawców napaści. Agresorzy zostali zidentyfikowani przez policję.

Jak podaje policja, 36-letni mężczyzna, który rzuciła w Polaka maczetą prawdopodobnie był pod wpływem alkoholu i narkotyków.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, bild.de

Sztab Generalny Ukrainy

Charków, Ukraina, 30.04.2022. Żołnierz Gwardii Narodowej Ukrainy w okopach na posterunku wojskowym na obrzeżach Charkowa, 30 bm. Trwa inwazja Rosji na Ukrainę. (jm) PAP/Mykola Kalyeniak / fot. PAP/Mykola Kalyeniak Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Szef ukraińskich Sił Zbrojnych gen. Wałerij Załużny podał aktualną liczbę poległych.
  • Według obecnych szacunków w starciach z rosyjskim agresorem zginęło 9 tys. żołnierzy.
  • Ukraiński dowódca podkreślił, że są to bohaterowie nie tylko narodu, ale przede wszystkim swoich rodzin, których poszli bronić.
  • Ponadto Sztab Generalnych Sił Zbrojnych Ukrainy poinformował, że miało zginąć 45 tys. rosyjskich żołnierzy, lecz trudno te dane zweryfikować.
  • Zobacz także: Rozmowa Putin-Macron. Zapadły decyzje ws. elektrowni atomowej na Zaporożu

Inwazja Rosji na Ukrainę trwa już szósty miesiąc i przekształciła się w największy konflikt zbrojny w Europie od momentu zakończenia II wojny światowej i upadku hitlerowskich Niemiec.

W tej wojnie biorą udział nie tylko wojskowi i nie tylko ci, którzy chwycili za broń, ale i nasze małe dzieci, które nie są w ogóle winne niczego, poza tym, że urodziły się tutaj i w tym konkretnym czasie

– stwierdził naczelny dowódca ukraińskich Sił Zbrojnych gen. Wałerij Załużny.

Podkreślił, że ukraińskie dzieci nie do końca rozumieją co się właśnie dzieje i dlaczego potrzebują ochrony. Stwierdził, że wśród 9 tysięcy poległych znajduje się wielu takich ojców, którzy poszli bronić nie tylko swojej ojczyzny, ale przede wszystkim własne rodziny.

Czytaj więcej: Francja: Uczczono pamięć żołnierzy 1. Polskiej Dywizji Pancernej gen. Maczka

Ogromna skala rosyjskich strat w żołnierzach

Według ukraińskiego Sztabu Generalnego Sił Zbrojnych, Rosjanie mieli stracić do tej pory ponad 45 tys. żołnierzy, a w ciągu ostatniej doby kolejnych 200. Niestety dane te trudno potwierdzić, gdyż Moskwa milczy w tej kwestii od kilku miesięcy, obawiając się reakcji swoich obywateli na skalę pochłoniętych ofiar w barbarzyńskiej wojnie.

Jednak gdyby liczba ta była prawdziwa, oznaczałoby to, że Rosjanie stracili na Ukrainie niemal trzy razy tyle żołnierzy co w czasie trwającej 10 lat radzieckiej interwencji w Afganistanie, gdzie zginęło niespełna 15 tys. żołnierzy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Unsplash

  • Kilka dni temu w Berlinie z pobudek rasistowskich doszło do ataku na polską rodzinę.
  • 34-letnia matka wraz z 15-letnim synem robiła zakupy w sklepie przy Emmentaler Strasse.
  • W ich trakcie rozmawiali po polsku co rozwścieczyło dwójkę Niemców: kobietę i mężczyznę.
  • Para obrażała naszych rodaków, aż w końcu mężczyzna uderzył Polkę.
  • W odwecie syn kobiety, próbował ją ochronić, lecz również otrzymał kilka ciosów.
  • Niemieckie służby zostały poinformowane o bulwersującym incydencie.
  • Zobacz także: Amerykanie uciekają przed inflacją… do Meksyku

Jak się okazuje, ofiarami ataku padła 34-letnia kobieta oraz jej 15-letni syn, który robili zakupy w sklepie przy Emmentaler Strasse.

Kilka dni temu 18 sierpnia przy Emmentaler Strasse w Berlinie doszło do ataku na 34-letnią kobietę i jej 15-letniego syna. W momencie napaści robili oni zakupy w lokalnym sklepie. Polska rodzina była według relacji świadków obserwowana przez pewną kobietę i mężczyznę.

Czytaj więcej: Polska: Dziękczynne Procesje Różańcowe przeszły ulicami wielu miast

Polscy migranci ofiarą brutalnego ataku

Kiedy matka z synem wyszli już ze sklepu, mężczyzna zbliżył się do nich i zaczął wyzywać, dlatego, że polska rodzina rozmawiałą w rodzimym języków. Wówczas 34-latka odpowiedziała, aby zostawił ją w spokoju. Tak się nie stało, a napastnik uderzył ją pięścią w ramię.

Nastoletni syn kobiety rzucił się jej na pomoc, co nie skończyło się dla niego dobrze. Również został uderzony w głowę.

Para przez cały czas obrażała Polaków i nie szczędziła rasistowskich epitetów. Pracownicy supermarketu, którzy dostrzegli całe zajście, niezwłocznie powiadomili policję. Para, która dopuściła się ataku, uciekła jednak samochodem z miejsca zdarzenia. Na koniec grożono jeszcze polskiej kobiecie, że sprawa zostanie zgłoszona na policję.

Służby, powiadomione o całym zajściu wszczęły już postępowanie w sprawie uszkodzenia ciała, zniewagi i stosowania gróźb.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Radosław Sikorski

Radosław Sikorski / Fot. Twitter

  • Były minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski w rozmowie z “interią.pl” zapowiedział kiedy do Polski trafią środki z Krajowego Planu Odbudowy.
  • Jego zdaniem stanie się to, gdy Prawo i Sprawiedliwość straci władzę.
  • Ma to związek z tym, że polski rząd nie zamierza wykonywać poleceń Brukselii ws. reformy sądownictwa.
  • Zobacz także: Komiksy historyczne z IPN za darmo w internecie

Radosław Sikorski w rozmowie dla portalu “interia.pl” powiedział kiedy jego zdaniem Polska otrzyma środki w ramach Krajowego Planu Odbudowy.

Tak, trafią, gdy tylko PiS straci władzę

Jego zdaniem polskie władze za bardzo usiłują przeprowadzić reformę sądownictwa, naginając rzekomo warunki kamieni milowych.

Dla nich branie pod but polskich sędziów jest ważniejsze od 770 mld złotych dla Polaków, którymi już się chwalili na billboardach. Dziękujemy, panie Ziobro. Dziękujemy, panie Morawiecki, że nie jesteś w stanie spełnić kamieni milowych, które sam zaproponowałeś, a to dlatego, że nie pozwala ci na to twój podwładny

– wyjaśnił były minister spraw zagranicznych.

Kaczyński niedoinformowany?

Sikorski podejrzewa również, że premier Morawiecki przedstawił Jarosławowi Kaczyńskiemu fałszywy obraz problemu.

Podejrzewam, że Morawiecki przedstawiał Kaczyńskiemu warunki KE jako jakieś kwestie techniczne do przezwyciężenia. A przecież nie chodzi o kwestie techniczne, tylko o jądro sprawy. „Nie dostaniesz pieniędzy europejskich, jeżeli będziesz kontynuował projekt upolitycznienia polskich sądów” – to jest jądro sprawy

wytłumaczył.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Zbigniew Ziobro o KPO

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro / Fot. PAP/Jakub Kaczmarczyk. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W Koninie na konferencji prasowej lider Solidarnej Polski Zbigniew Ziobro wyznał, że Bruksela oszukała polskiego premiera i prezydenta.
  • Jego zdaniem zarówno Mateusz Morawiecki oraz Andrzej Duda zostali wystawieni na upokorzenie.
  • Podkreślił, że to niemieccy politycy odpowiadają za wygórowane żądania ws. Krajowego Planu Odbudowy.
  • Zobacz także: Aborcja prawem człowieka? Globalne elity dążą do zniszczenia ludzkości

Minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro podczas dzisiejszej konferencji prasowej w Koninie podkreślił, że to Niemcy są odpowiedzialne za to, że Polska nie otrzymała jeszcze środków z Krajowego Planu Odbudowy. Stwierdził on również, że przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oszukała polskiego premiera Mateusz Morawieckiego i prezydenta Andrzeja Dudę.

To Niemcy są sprawcami tego, że w Polsce nie ma środków z KPO. Pani von der Leyen jest i była zawsze ważnym politykiem niemieckim. W sposób jawny oszukała polskiego premiera i prezydenta

– podkreślił Zbigniew Ziobro.

Ziobro stwierdził, że Mateusz Morawiecki i Andrzej Duda zostali narażeni na upokorzenie.

Wyjazdy do Brukseli, pokazywanie projektu, projekt został zaakceptowany, a dziś słyszymy, że to już nie wystarczy, że są stawiane kolejne żądania

– zauważył minister sprawiedliwości.

Niestety dzieje się scenariusz, przed którym przestrzegała Solidarna Polska, przed którym przestrzegałem już w 2020 r. pana premiera, że ustępstwa wobec cynicznych, zdeterminowanych niemieckich głównie polityków, bo to oni odgrywają wiodącą rolę, zakończą się zwiększoną presją, szantażem, kolejnymi matactwami i w konsekwencji będziemy okradani

– zaznaczył szef Solidarnej Polski.

Dodał, że “Polska jest okradana i wiodącą rolę w tym łupieniu Polski odgrywa polityka niemiecka z panią Niemką von der Leyen na czele”.

Czytaj więcej: Polacy najlepsi w footbagu, czyli w grze w zośkę

Solidarna Polska żąda planu B

Jak tłumaczył, trzeba szukać wyjścia z tej sytuacji, dlatego Solidarna Polska zwróci się do premiera Morawieckiego, żeby przedstawił on plan B. Ma to być wyciągnięcie dłoni do premiera po tym jak ten odrzucił ostrzeżenia Solidarnej Polski.

Jesteśmy gotowi dalej współdziałać i zrobić wszystko, by Polska nie uległa szantażowi, bo jesteśmy państwem suwerennym. Jesteśmy równoprawnym członkiem Unii Europejskiej i mamy prawo żądać, aby nasze oczekiwania były spełnione, tak jak wszystkich innych państw UE

– oświadczył Ziobro.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, tvp.info

Andrij Melnyk

Andrij Melnyk / Fot. Twitter

  • Niestety dotychczasowy ambasador w Berlinie Andrij Melnyk otrzymał stanowisko, o którym wcześniej informowały niemieckie media.
  • Jak powiedział w rozmowie z niemiecką agencja DPA, musi wrócić 15 października do Kijowa.
  • Tam otrzyma stanowisko w ukraińskim ministerstwie spraw zagranicznych.
  • Melnyk “zasłynął” już wcześniej kontrowersyjnymi wypowiedziami nt. mordu na Wołyniu.
  • Bronił on zbrodni, twierdząc, że wówczas trwała II wojna światowa.
  • Zobacz także: Szczera prawda Tuska o Sejmie? “To jest tak upiorna myśl, że ja będę tam z powrotem siedział…”

Przypomnijmy, że Andrij Melnyk wywołał w Polsce lawinę komentarzy po swojej wypowiedzi na temat zbrodniarza Stepana Bandery.

Pod koniec czerwca, jeszcze jako ambasador w rozmowie z dziennikarzem Tilo Jungiem komentował historyczne spory na linii Polska-Ukraina, dotyczące Bandery. To właśnie Bandera przewodził jednej z frakcji Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów, której zbrojne ramię, dowodzona przez Romana Szuchewycza – Ukraińska Powstańcza Armia, obarczane jest odpowiedzialnością za czystki etniczne na ludności polskiej Wołynia i Galicji Wschodniej w latach 40. XX wieku.

Dyplomata został m.in. zapytany o masakry polskiej ludności, którymi miał dowodzić Bandera. Jak usprawiedliwiał tymczasem Melnyk, we wskazanym okresie dochodziło zarówno do masakr Polaków, jak i Ukraińców. Polityk usprawiedliwiał to tym, że wówczas trwała wojna.

Pod koniec lipca Melnyk wycofał się ze swoich słów i stwierdził w wywiadzie dla niemieckiego “Die Zeit”, że pochwała Bandery i UPA była błędem.

Czytaj więcej: Amber Desire 22. Ćwiczenia NATO w Polsce

Antypolski ambasador z nowym stanowiskiem

Na początku lipca Melnyk został odwołany ze stanowiska, wraz z ukraińskimi ambasadorami z czterech innych państw.

Jak potwierdził w poniedziałek dyplomata, 14 październiku wraca do kraju, aby pełnić nową funkcje w Ministerstwie Spraw Zagranicznych w Kijowie.

Muszę być w Kijowie 15 października, żeby – na to wygląda – objąć nowe stanowisko w Ministerstwie Spraw Zagranicznych

– poinformował Andrij Melnyk w rozmowie z niemiecką agencją DPA.

Melnyk pełnił stanowisko ambasadora Ukrainy w Niemczech przez osiem lat. W tym czasie wiele razy wywoływał kontrowersje, wchodząc w spór z władzami niemieckimi.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Wpadka Konfederacji przy wyborach w Rudzie Śląskiej

Niedoszła kandydatka na prezydenta Rudy Śląskiej Bożena Modzelewska / Fot. Twitter

  • Miejska Komisja Wyborcza w Rudzie Śląskiej dopatrzyła się nieprawidłowości przy listach z podpisami pod kandydaturami Bożeny Modzelewskiej i Jolanty Milas.
  • Kandydatka Konfederacji nie uzbierała wystarczającej liczby podpisów.
  • Komisja dopatrzyła się u tych kandydatów podpisów od zmarłych osób, niepełnoletnich, a nawet skserowanych list.
  • Modzelewska przyznała, że nie uzbierała wystarczającej liczby podpisów i nie zamierza się odwoływać od decyzji MKW.
  • Zobacz także: Katastrofa na Odrze. Minister zaapelowała do opozycji

Wykryte nieprawidłowości mają dotoczyć list poparcia dla Bożeny Modzelewskiej i Jolanty Milas. Prokuratura potwierdziła otrzymanie zawiadomienia o podejrzeniu przestępstwa w tej sprawie, ale nie komentuje sprawy na tym etapie.

Miejska Komisja Wyborcza odmówiła rejestracji kandydatury Bożeny Modzelewskiej z uwagi na zbyt małą liczbę podpisów. W przypadku Jolanty Milas Państwowa Komisja Wyborcza nakazała sprawdzenie poprawności wszystkich list poparcia.

Czytaj więcej: Rosja od trzech miesięcy głównym dostawcą ropy do Chin

Modzelewska godzi się z wpadką

Do samego faktu odrzucenia swojej kandydatury przez PKW odniosła się Bożena Modzelewska. Poinformowała, że zabrakło kilkudziesięciu podpisów.

Złożyliśmy 3142 podpisy z tego komisja odrzuciła 180, co wiąże się z odmową rejestracji

– poinformowała Bożena Modzelewska w rozmowie z portalem “”silesia24.pl”.

W rozmowie z portalem “silesia24.pl” stwierdziła, że Konfederacja nie będzie się odwoływać od decyzji Miejskiej Komisji Wyborczej. Jej zdaniem część działaczy spoza terenu nie znała specyfiki regionu, dlatego nie udało się zebrać wystarczającej “górki”, aby zapewnić sobie przyjęcie kandydatury, nawet kosztem kilkudziesięciu błędnych list.

Myślę, że zebraliśmy tak mało, bo zabrakło przede wszystkim dobrej organizacji i rąk do pracy. Konfederacja ma na terenie Rudy Śląskiej słabo rozwinięte struktury, a działacze spoza miasta nie znali specyfiki terenu, więc często ich wyniki były słabsze od oczekiwanych. Zbieraliśmy do ostatniej praktycznie chwili, ale ta “górka” była niska i mieliśmy tego świadomość. Dlatego nie będziemy odwoływać się od decyzji komisji 

– podkreśliła niedoszła kandydatka na prezydenta Rudy Śląskiej.

Te 180 odrzuconych podpisów to głównie osoby, u których nie zgadzały się adresy lub były osobami niepełnoletnimi. Niestety z przykrością muszę stwierdzić, że komisja doszukała się kilku nazwisk osób zmarłych, co jest dla mnie skandalem. Niestety nie będziemy w stanie wykryć kto mógł przynieść listy zawierające takie wpisy, bo nie prosiliśmy zbierających o podpisywanie się z tyłu, więc nie mamy dokładnej wiedzy kto, gdzie i kiedy zbierał

– podkreśliła.

Poinformowała również, że jej komitet nie składał list ze skserowanymi listami podpisów pod jej kandydaturą.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

katowickie.tvp.pl, silesia24.pl

Donald Tusk

Wrocław, 07.06.2022. Przewodniczący Platformy Obywatelskiej Donald Tusk (C) na konferencji prasowej, po spotkaniu w Ratuszu we Wrocławiu, 7 bm. Donald Tusk kontynuuje wizytę w woj. dolnośląskim. (aldg) PAP/Maciej Kulczyński / fot. PAP/Maciej Kulczyński Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Przed programem “Jeden na jeden” w TVN 24 Donald Tusk stwierdził, że przeraża go myśl o kandydowaniu do Sejmu.
  • Wraz z dziennikarką Agatą Adamek nie byli oni świadomi, że są nagrywani, a klienci aplikacji TVN24 GO będą mieli dostęp do zakulisowej rozmowy.
  • Dzień po ujawnieniu nagrania, Donald Tusk tłumaczył się ze swoich słów.
  • Jego zdaniem obecny sejm nie jest dla niego gościnnym miejscem, lecz dla “ratowania” Polski nie porzuci walki.
  • Zobacz także: Prezydent Serbii: Ocalimy nasz naród od pogromów, jeśli NATO nie będzie chciało tego zrobić

Sytuacja miała miejsce w piątek tuż przed emisją programu “Jeden na Jeden”, w którym Donald Tusk był gościem Agaty Adamek. Informuje o niej serwis Onet.pl, który sygnał w tej sprawie otrzymał od jednej ze swoich czytelniczek. Okazuje się, że widzowie korzystający z aplikacji TVN24 GO mogli usłyszeć zakulisową rozmowę prowadzącej i byłego premiera. Oboje nie byli świadomi, że to, co mówią zostanie upublicznione.

Na dostępnym nagraniu widać przygotowania do programu. Po chwili w aplikacji znika obraz, jednak w dalszym ciągu słychać głos. Donald Tusk pyta dziennikarkę o związki zawodowe, a ta dzieli się swoją opinią na ten temat.

Po żartach i tym, jak Agata Adamek ustala z zespołem realizującym program szczegóły techniczne, Donald Tusk decyduje się na zaskakujące wyznanie. Zdradza dziennikarce, co naprawdę myśli o swoim powrocie do Sejmu.

Czytaj więcej: Pseudoantyfaszyści z Nigdy Więcej chcą zamknąć Media Narodowe za krytykę rosyjskiego imperializmu i solidarność z ukraińskimi uchodźczyniami

Tusk nie chce do Sejmu?

– Demotywuje mnie świadomość, że będę musiał kandydować – oznajmia w pewnym momencie przewodniczący Platformy Obywatelskiej.

– Że co? – dopytuje dziennikarka.
– Że będę musiał kandydować – powtarza Tusk.
– Będzie musiał pan kandydować – stwierdza Agata Adamek.
– To jest tak upiorna myśl, że ja będę tam z powrotem siedział… na tej Wiejskiej – przyznaje polityk.

Kilka chwil po tych słowach rozpoczyna się program na żywo. Nagranie ukazujące zakulisową rozmowę Donalda Tuska z dziennikarką TVN24 już pojawiło się w mediach społecznościowych.

Sejm jaki jest, taki jest, co ludzie myślą o posłach i władzy PiS, to mniej więcej wiemy. Ja bym do piekła poszedł nawet po to, żeby uratować Polskę przed tym bałaganem, jaki nam zgotowano. Zrobię wszystko, żeby ten Sejm stał się trochę innym miejscem, niż jest w tej chwili, i żeby wrócił elementarny szacunek do władzy, bo dziś nie ma powodu, żeby ciężko pracujący Polacy z jakimś nadmiernym szacunkiem i uznaniem o pisowskiej większości się wypowiadali

– tłumaczył się później Donald Tusk ze swojej wpadki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

polskatimes.pl

Ćwiczenia Amber Desire 22 w Polsce

Ćwiczenia NATO Amber Desire 22 / Fot. Twitter

  • W poniedziałek rozpoczęły się w Polsce ćwiczenia Sojuszu Północnoatlantyckiego Amber Desire 22.
  • Odbywają się one w okolicach Supraśla w województwie podlaskim, a w ceremonii rozpoczęcia wziął udział minister obrony Mariusz Błaszczak.
  • W ćwiczeniach bierze udział 300 żołnierzy z 40 dywizji w tym Wielonarodowej Dywizji Północny-Wschód.
  • Manewry odbywają się w ramach strategii NATO – Wysuniętej Obecności.
  • Zobacz także: Nowy pakiet pomocy wojskowej. USA aktywnie wspierają Ukrainę

W poniedziałek w okolicy Supraśla w województwie podlaskim odbywa się kolejne ćwiczenie Amber Desire 22 realizowane w ramach działań Sojuszu Północnoatlantyckiego wspólnie przez żołnierzy Wielonarodowej Dywizji Północny-Wschód, 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej, Batalionowej Grupy Bojowej eFP oraz 1. Podlaskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Uczestniczyć w nim ma m.in. wicepremier, minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

W bieżącej edycji ćwiczenia bierze udział 300 żołnierzy i 40 jednostek sprzętu. Ćwiczenie to jest sprawdzianem zdolności sprawnego przemieszczenia pododdziałów na znaczną odległość i prowadzenia działań obronnych, obejmujące również zgrywanie pododdziałów międzynarodowych, podnoszenie ich interoperacyjności. Jak informuje MON, w rejonie odbędą się również pokazy sprzętu wojskowego.

W ćwiczenia są zaangażowane siły: 15. Giżyckiej Brygady Zmechanizowanej (1. i 2. batalion zmechanizowany, batalion czołgów, dywizjon przeciwlotniczy, batalion saperów, batalion logistyczny i batalion dowodzenia), Batalionowej Grupy Bojowej eFP (brytyjska kompania rozpoznawcza, żołnierze SZ USA i Rumunii), 11. pułku artylerii i 25. Brygady Kawalerii Powietrznej. Działania ćwiczących sił są osłaniane z powietrza przez śmigłowce bojowe W-3 Sokół.

Czytaj więcej: Mosad: Pierwszy raz w historii kobieta szefem wywiadu

Strategia NATO – Wysunięta Obecność

Polska uczestniczy w inicjatywie NATO enhanced Forward Presence – wzmocnionej Wysuniętej Obecności. Główną jej siłę stanowią cztery wielonarodowe batalionowe grupy bojowe NATO, rozmieszczone w Polsce, Litwie, Łotwie i Estonii. Każda grupa została utworzona przez państwo ramowe, którymi są odpowiednio: Stany Zjednoczone, Niemcy, Kanada i Wielka Brytania.

Polska jest nie tylko jednym z państw gospodarzy, ale również państwem delegującym swoje siły do innej z grup. Na terytorium Polski utworzono również dowództwo dywizyjne – Wielonarodową Dywizję Północny Wschód z dowództwem w Elblągu, która koordynuje działania wszystkich grup eFP.

Funkcjonowanie eFP w Polsce to doskonały przykład dobrej współpracy sojuszniczej, a szczególnie partnerskiego współdziałania Polski i USA

– poinformowało ministerstwo obrony narodowej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl