Premier Mateusz Morawiecki

Premier Mateusz Morawiecki / Fot. YouTube

  • Premier Mateusz Morawiecki poinformował o 11 mld zł nadwyżki w budżecie.
  • Dzięki temu rząd może przeprowadzić kilka nowych inwestycji.
  • W budżecie przewidziano wzrost PKB w ujęciu realnym w wysokości 1,7 proc.
  • Zobacz także: Mąka ze świerszczy. Jak odróżnić ją od tradycyjnej?

Premier Mateusz Morawiecki poinformował, że w styczniu odnotowano w budżecie 11 mld zł nadwyżki. Zapowiedział, że dzięki temu można zaoszczędzone pieniądze przeznaczyć na nowe inwestycje.

W styczniu tego roku zrealizowaliśmy budżet nadwyżkowy. Mamy nadwyżkę ponad 11 mld zł w budżecie. Dzięki tym nadwyżkom możemy realizować śmiałą politykę inwestycyjną

– poinformował premier Mateusz Morawiecki.

Ustawa budżetowa na 2023 r. zakłada dochody na poziomie 604,5 mld zł, wydatki nie większe niż 672,5 mld zł oraz deficyt, który nie powinien przekroczyć 68 mld zł. Zgodnie z prognozami resortu finansów dług sektora rządowego i samorządowego ma wynieść 53,3 proc. PKB.

Czytaj więcej: Gniezno: Sprawdzą, czy mogą korzystać z energii geotermalnej

Budżet przewiduje wzrost PKB

W budżecie przewidziano wzrost PKB w ujęciu realnym w wysokości 1,7 proc., inflacja średnioroczna została zapisana na poziomie 9,8 proc., a wzrost przeciętnego funduszu wynagrodzeń założono w wysokości 7,8 proc.

Wśród zaplanowanych wydatków znalazły się m.in. zwiększenie środków na służbę zdrowia o ponad 6 proc. PKB, waloryzacja świadczeń emerytalno-rentowych od 1 marca 2023 r. wskaźnikiem na poziomie 113,8 proc. z minimalną gwarantowaną podwyżką o 250 zł oraz tzw. 13. emerytura.

Wydatki na obronność mają wzrosnąć do 3 proc. PKB. Poza tym środki na ten cel będą pochodzić z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, którym zarządza BGK.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Minister Anna Moskwa

MKiŚ Anna Moskwa / Fot. Twitter

  • Rząd zajmie się we wtorek projektem specustawy o elektrowniach szczytowo-pompowych.
  • Nowe regulacje zaproponowane przez ministerstwo klimatu i środowiska mają ułatwić budowę elektrowni.
  • Ponadto budowa takich elektrowni ma zwiększyć polskie bezpieczeństwo energetyczne.
  • Zobacz także: Fundacja Życie i Rodzina rusza z kampanią “Sejm bez aborterów”

Rząd zajmie się we wtorek projektem specustawy o elektrowniach szczytowo-pompowych. Autorem proponowanych przepisów jest ministerstwo klimatu i środowiska prowadzone przez Annę Moskwę. Nowe regulacje mają ułatwić budowę elektrowni szczytowo-pompowych. Główny zapis specustawy zakłada, że każde przedsięwzięcie w tym zakresie będzie inwestycją celu publicznego.

Według resortu klimatu w Polsce mogłoby powstać sześć takich jednostek wytwórczych – jedna z nich w Młotach w gminie Bystrzyca Kłodzka.

Czytaj więcej: Stepan Bandera Żołnierzem Wyklętym? Pokaz laserowy wzbudził kontrowersje

Zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Polski

Minister klimatu Anna Moskwa, która w połowie lutego przebywała w tej gminie, powiedziała, że inwestycja wzmocniłaby bezpieczeństwo energetyczne okolicy.

Gdyby potencjalnie ta inwestycja się tutaj wydarzyła, to jest około jednego giga. Dla wyobrażenia sobie, jest to zapotrzebowania na energię na około 750 tys. gospodarstw domowych. To jest tyle co jeden reaktor atomowy, co mniej więcej jeden blok węglowy albo jedna duża farma wiatrowa na morzu. To jest bezpieczeństwo energetyczne nie tylko tego regionu, nie tylko tych miejscowości, ale to tak naprawdę stabilizowanie bezpieczeństwa energetycznego dla całej Polski

– stwierdziła Anna Moskwa.

Projekt specustawy o elektrowniach szczytowo-pompowych przewiduje też konsultacje społeczne jako ważny element przygotowań inwestycji.

W Polsce obecnie funkcjonuje sześć głównych elektrowni szczytowo-pompowych. Największa z nich znajduje się w Żarnowcu i produkuje 716 MW mocy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Władimir Putin

Władimir Putin / Fot. YouTube

  • Prezydent Rosji Władimir Putin, stwierdził w wywiadzie dla Rossiji-1, że w przypadku upadku Federacji Rosyjskiej może dojść do katastrofy.
  • Jego zdaniem naród rosyjski nie przetrwa podziału na mniejsze państwa.
  • Putin straszy swoje społeczeństwo, że Zachód zamierza podzielić kraj na mniejsze człony.
  • Zobacz także: UPR wspiera inicjatywę ws. dobrowolnego ZUS

W rozmowie ze stacja Rossija-1 prezydent Rosji przedstawił pesymistyczną wizję tego, co stanie się z krajem, jeśli Zachodowi uda się doprowadzić do upadku Federacji Rosyjskiej i przejąć kontrolę nad jej fragmentami.

Jeśli pójdziemy tą drogą upadku Rosji, to myślę, że los wielu narodów Rosji, a przede wszystkim oczywiście narodu rosyjskiego, może się drastycznie zmienić

– stwierdził Władimir Putin.

Polityk stwierdził, że nie wie, czy naród rosyjski w ogóle przetrwa.

Wątpię nawet, czy taka grupa etniczna jak naród rosyjski przetrwa w obecnym kształcie, zamiast niej pozostaną Moskale, Uralczycy i inni

– opowiadał rosyjski przywódca.

Ponadto rosyjski prezydent mówił, że Zachód ma plany podziału Rosji określone na papierze, przekonując, że agresja na Ukrainę te efekt właśnie działań krajów zachodnich.

Ich próby przekształcenia świata wyłącznie dla siebie po upadku ZSRR doprowadziły do tej sytuacji. Oczywiście, będziemy musieli na to odpowiedzieć

– przekonywał prezydent Rosji.

Zdaniem Putina zachodnie państwa rozpętały wojnę, aby zniszczyć Rosję.

Oni mają jeden cel: zlikwidować były Związek Radziecki i jego główną część, czyli Federację Rosyjską. A później pewnie przyjmą nas do tzw. rodziny narodów cywilizowanych, ale tylko częściami, każdą częścią osobno

– ocenił dalej.

Czytaj więcej: Zaskakujący zwrot akcji? Greta Thunberg przeciw wiatrakom

Politolog kreśli czarny scenariusz dla Putina

Politolog i autor przemówień Władimira Putina Abbas Galjamow w rozmowie z CNN stwierdził, że Rosja już przegrała wojnę. Dla politycznego kierownictwa Kremla rodzi to niebezpieczeństwo zamachu stanu, ponieważ w miarę trwania działań wojennych i pogarszania się sytuacji na froncie obywatele społeczeństwa rosyjskiego będą szukać winnych.

Stan gospodarki rosyjskiej się pogarsza. Wojna jest przegrana. Do Rosji wraca coraz więcej trupów, więc Rosjanie staną przed nowymi trudnościami i będą próbowali znaleźć wyjaśnienie, dlaczego tak się dzieje. Niewykluczone, że spojrzą na proces polityczny i odpowiedzą sobie: Dlaczego w naszym kraju rządzi stary tyran, stary dyktator

– powiedział autor wielu przemówień rosyjskiego przywódcy Abbas Galjamow.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Uszkodzenie białoruskiego samolotu

Białoruski samolot rozpoznawczy / Fot. Twitter

  • Dwa dni temu na lotnisku w Maczuliszczach doszło do kilku eksplozji, które uszkodziły białoruski samolot A-50.
  • Szef organizacji BYPOL Alaksandr Azarau przyznaje, że w kraju jest 200 tys. partyzantów.
  • Ponadto ludzie odpowiedzialni za atak wyjechali już z Białorusi.
  • Zobacz także: Zaskakujący zwrot akcji? Greta Thunberg przeciw wiatrakom

Rankiem 26 lutego na lotnisku w białoruskich Maczuliszczach doszło do kilku eksplozji, w wyniku których uszkodzony został rosyjski samolot wczesnego ostrzegania i kierowania A-50. To duża strata dla białoruskich sił zbrojnych.

Samolot na pewno nigdzie nie poleci

– podkreślono w oświadczeniu organizacji BYPOL.

Jej szef Alaksandr Azarau potwierdził “Naszej Niwie”, że w akcji dywersyjnej na lotnisku w Maczuliszczach brali udział białoruscy partyzanci.

Czytaj więcej: Doda wygrała z Polską. Skandaliczny wyrok ETPC

Partyzanci użyli dronów

O szczegółach Azarau opowiedział “Rzeczpospolitej”. Tam wyjaśnił, że doszło do uszkodzenia centralnej części maszyny oraz specjalnego talerza do skanowania przestrzeni.

Zostały wykorzystane drony, które spowodowały dwa wybuchy. Jeden wybuch w centralnej części samolotu, drugi w przedniej. Zostało uszkodzone wyposażenie, w tym również talerz skanujący przestrzeń. Według naszych informacji po takich uszkodzeniach już nie powinien polecieć

– powiedział Alaksandr Azarau.

Przyznał, że za zniszczeniem maszyny stoją partyzanci.

To białoruscy partyzanci, uczestnicy planu Pieramoha. Wyjechali już z kraju i są w bezpiecznym miejscu

– poinformowała szef BYPOL.

Szef BYPOL przekonuje, że Białoruś jest okupowana przez Rosję.

Białoruś jest okupowana przez wojsko rosyjskie. Aleksander Łukaszenko sprzedał nasz kraj Putinowi. Białorusini walczą więc o swoją niepodległość, o swoją ojczyznę. Trwa wojna

– podkreślił białoruski opozycjonista.

Do planu Pieramoha zgłosiło się około 200 tys. Białorusinów. Każdy z nich potencjalnie może zostać partyzantem, w zależności od tego, co umie. Są wśród nich zarówno kobiety, jak i emeryci. Są gotowi do wyzwolenia Białorusi i zrobią wszystko, co w ich mocy

– dodał.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rp.pl, dorzeczy.pl

Polak zdobył FIFA The Best za bramkę roku

Marcin Oleksy / Fot. Twitter

  • Wczoraj podczas gali FIFA The Best nagrodę za najładniejszą bramkę roku otrzymał Polak Marcin Oleksy.
  • W ciągu tygodnia pracuje na budowie, a w weekendy rozgrywa swoje mecze dla Warty Poznań i reprezentacji Polski.
  • Warto podkreślić, że w 2010 r. stracił jedną nogę w wypadku i uprawia amp futbol dla osób z niepełnosprawnością.
  • Klasę jego bramki oklaskiwał m.in. Lionel Messi i Kylian Mbappe.
  • Zobacz także: Stepan Bandera Żołnierzem Wyklętym? Pokaz laserowy wzbudził kontrowersje

Marcin Oleksy 20 listopada 2010 roku stracił nogę, gdy przejechał mu po niej walec. Nie wiedział nawet czy będzie żył. Następnie przez dwa lata poruszał się za pomocą wózka inwalidzkiego, aby później zacząć grać w piłkę o kulach tzw. Amp futbol. Pod koniec zeszłego roku zawodnik Warty Poznań trafił przepiękną bramkę z przewrotki zyskując rozgłos na całym świecie, a gratulacje zbierał zarówno od FIFA jak i UEFA.

W poniedziałek podczas gali FIFA The Best odebrał statuetkę za najładniejszego gola roku 2022 im. Ferenca Puskasa. Tym samym został pierwszym ampfutbolistą, który wygrał w tym plebiscycie.

W trójce nominowanych obok naszego zawodnika znaleźli się Richarlison za trafienie z MŚ oraz Dimitri Payet ze swoją bramką z Ligi Konferencji Europy.

Czytaj więcej: Bp Strickland o pornografii: “Kultura pogrąża się w coraz większej ciemności”

Łzy w oczach i gratulacje od najlepszych

Polak był w ciężkim szoku, gdy zawodniczka Carli Lloyd odczytała właśnie jego nazwisko, jako zwycięzcę. Triumfator otrzymał niesamowitą porcję braw, a kamera najechała momentalnie na siedzących w pierwszym rzędzie Kyliana Mbappe i Lionela Messiego. Obaj zadowoleni, uśmiechnięci, doceniający wyczyn Polaka.

Trudno mi było nawet pomarzyć o takiej nagrodzie. Dedykuję ją Ewelinie, Tomkowi i Tosi. To dzięki nim po wypadku wstałem, podniosłem się i jestem w tym miejscu

– powiedział Marcin Oleksy przy odbiorze nagrody.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wp.pl, twitter.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pexels

Zobacz także: Bp Strickland o pornografii: “Kultura pogrąża się w coraz większej ciemności”

Inicjatywa jest pokłosiem niedawnych ataków lewicy na klauzulę sumienia.

Politycy Lewicy i organizacje aborcyjne zaczęły w ostatnim czasie głośno domagać się zlikwidowania lekarskiej klauzuli sumienia wykorzystując do tego tragedię młodej zgwałconej kobiety, której rzekomo miano odmówić aborcji. Już wiadomo, że ta historia nie miała wiele wspólnego z prawdą, ale atak na klauzulę sumienia trwa dalej – wskazano w petycji.

Pod petycją można się podpisać na stronie Fundacji Grupy Proelio.

Autorzy inicjatywy podkreślają, że “brak klauzuli sumienia odebrałby kobietom możliwość wyboru ginekologów szanujących życie dzieci”.

Aborcja, niezależnie od okoliczności, to pozbawienie życia dziecka. Lekarze są od ratowania zdrowia i życia a nie jego odbierania. Żaden lekarz nie może być zmuszany do zabijania dzieci. Klauzula sumienia dla lekarzy potrzebna jest jednak nie tylko samym lekarzom, ale całemu społeczeństwu. O tym w trwającej debacie o klauzuli sumienia praktycznie w ogóle się nie mówi. Stworzyliśmy petycję po to, aby nagłośnić ten aspekt sprawy – mówi Magdalena Korzekwa-Kaliszuk, prezes fundacji.

Brak klauzuli sumienia odebrałby kobietom możliwość wyboru ginekologów szanujących życie dzieci. Tacy ginekolodzy zostaliby wypchnięci z zawodu. Zostałybyśmy skazane na lekarzy uwikłanych w aborcję. Jak miałabym wtedy zaufać lekarzowi przy prowadzeniu ciąży, jeśli bym wiedziała, że podobne dzieci do mojego dziecka zabija, że nie traktuje ich jak pełnoprawnych ludzi? – dodaje.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

proelio.pl, radiomaryja.pl, ekai.pl

Sejm, posłowie

Sejm, posłowie / Fot. Flickr

Zobacz także: Bp Strickland o pornografii: “Kultura pogrąża się w coraz większej ciemności”

Jak wskazuje Fundacja Życie i Rodzina, “data głosowania jest symboliczna”.

Dokładnie 80 lat wcześniej Adolf Hitler zalegalizował wolną aborcję dla Polek. „Mamy okazję, by uczynić kolejny Sejm lepszym i bardziej przyjaznym życiu” – podkreśla Kaja Godek. Opublikowana lista pokaże, na kogo nie warto głosować w nadchodzących wyborach. Fundacja Życie i Rodzina będzie prowadzić akcję „Sejm bez aborterów” również w okręgach wyborczych – przekazała organizacja.

Na stronie www.SejmBezAborterow.pl obecnie można zobaczyć zapowiedź kamapnii, a także wizerunek Hitlera i przypomnienie jego słów:

„W obliczu dużych rodzin tubylczej ludności jest dla nas bardzo korzystne, jeśli dziewczęta i kobiety mają możliwie najwięcej aborcji” – mówił Hitler.
„Osobiście zastrzelę tego idiotę, który chciałby wprowadzić w życie przepisy zabraniające aborcji na wschodnich terenach okupowanych” – dodał zbrodniarz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

zycierodzina.pl

Protestujący przeciw wiatrakom na terenach Lapończyków. Wśród nich Greta Thunberg.

Protestujący przeciw wiatrakom na terenach Lapończyków. Wśród nich Greta Thunberg. / Fot. YouTube

Zobacz także: Bp Strickland o pornografii: “Kultura pogrąża się w coraz większej ciemności”

Aktywiści protestują przeciwko budowie sześciu lądowych farm wiatrowych na półwyspie Fosen w środkowej Norwegii – największego takiego projektu w Europie. Większościowym właścicielem projektu jest Statkraft, firma energetyczna należąca do państwa norweskiego.

“Państwo norweskie łamie prawa człowieka i jest to całkowicie nie do przyjęcia, a my musimy solidarnie stanąć w tej walce” – powiedziała Thunberg.

W październiku 2021 roku norweski Sąd Najwyższy orzekł, że budowa turbin narusza prawa Lapończyków, którzy od wieków wykorzystują te tereny do hodowli reniferów – jednak ponad rok później farmy nadal działają.

Lapończycy i aktywiści klimatyczni okupowali pomieszczenia przez cały weekend. Policja usunęła ich około 2:30 w poniedziałek, ale wrócili później tego samego ranka. Według norweskiej agencji informacyjnej NTB, cytowanej przez NRK, w poniedziałek rano wokół budynku ministerstwa zgromadziło się około 200 protestujących.

Turbiny muszą zostać zburzone, a ziemia zwrócona Lapończykom – uważa liderka blokady i przedstawicielka rdzennej ludności Skandynawii Ella Marie Haetta Isaksen.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Tysol, Politico

LGBT

LGBT / Fot. Unsplash/Sharon McCutcheon

Bułgarski Sąd Najwyższy orzekł, że „zmiana płci” na drodze postępowania sądowego jest niedopuszczalna w aktualnym stanie prawnym obowiązującym w Bułgarii. SN podkreślił, że „płeć jest rozpoznawana przy urodzeniu i określa człowieka do chwili śmierci”. W orzeczeniu wskazano również, że „zmiana płci” danej osoby miałaby negatywny wpływ na jej ewentualnego współmałżonka i dzieci oraz mogłaby doprowadzić do zaistnienia między osobami tej samej płci wzajemnej relacji formalnej właściwej małżeństwu, co byłoby sprzeczne z bułgarską Konstytucją. Sąd Najwyższy stwierdził także, że ewentualne uregulowanie kwestii uznawania „zmiany płci” leżałoby po stronie nie sądów, a ustawodawcy.

Sąd Najwyższy Bułgarii zaznaczył, że: „prawo materialne obowiązujące na terytorium Republiki Bułgarii nie przewiduje możliwości przeprowadzenia na drodze postępowania sądowego, w oparciu o przepisy ustawy o ewidencji ludności zmiany danych dotyczących płci, imienia i nazwiska oraz jednolitego numeru cywilnego w aktach stanu cywilnego wnioskodawcy podającego się za osobę transpłciową”. To orzeczenie kończy okres rozbieżności w doktrynie prawa i niespójnej praktyki orzeczniczej. Do tej pory obok wyroków uznających brak możliwości „zmiany płci”, zdarzały się i takie, które na to zezwalały.

Orzeczenie interpretacyjne Sądu Najwyższego zapadło dwa lata po wyroku bułgarskiego Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł, że pojęcie płci, zgodnie z Konstytucją, powinno być rozumiane wyłącznie w sensie biologicznym, co jest przejawem powrotu do fundamentalnych zasad prawa. Podążając za tym wyrokiem, Sąd Najwyższy wskazał, iż „Konstytucja i całe ustawodawstwo bułgarskie opierają się na zrozumieniu binarnej natury gatunku ludzkiego, płeć jest rozpoznawana przy urodzeniu i determinuje człowieka do chwili śmierci, ma istotny wpływ na wiele aspektów życia, określa konstytucyjny status osób w stosunkach społecznych, w tym w ramach instytucji małżeństwa, rodziny i macierzyństwa”.

Bułgarski Sąd Najwyższy wskazał także, że prawna „zmiana płci” danej osoby dotyczy także innych – jej dzieci i małżonka i mogłaby negatywnie wpłynąć na dzieci i doprowadzi do niedopuszczalnego w Konstytucji zaistnienia między osobami tej samej płci wzajemnej formalnej relacji właściwej małżeństwu. Zarówno bułgarski Trybunał Konstytucyjny, jak i obecnie bułgarski Sąd Najwyższy stwierdzają, że to, czy osoba uznająca się za „transpłciową” może legalnie „zmienić płeć”, zależy od ustawodawcy.

„Możliwość regulowania warunków i konsekwencji samo identyfikowania się jednostki z płcią przeciwną nie należy do sądu. Rozwiązanie tej kwestii wymaga naukowego osądu w więcej niż jednej dziedzinie wiedzy (biologia, medycyna, psychologia, socjologia, etyka, prawo). Tylko ustawodawca ma do tego legitymację przy rozważeniu różnych poglądów naukowych oraz wartości, w oparciu o które funkcjonuje społeczeństwo” – podsumowuje większość składu orzekającego Sądu Najwyższego Bułgarii.

„Wyrok bułgarskiego Sądu Najwyższego jest kolejnym przykładem przywiązania tego państwa do uniwersalnych i obiektywnych zasad oraz naturalnego ładu społecznego. Wcześniej tamtejszy Trybunał Konstytucyjny orzekł niezgodność Konwencji Stambulskiej z bułgarską Konstytucją trafnie podkreślając, że przyjęcie założeń ideologii gender, na których opiera się Konwencja, w praktyce uniemożliwia skuteczną walkę z przemocą wobec kobiet. Ostatnie orzeczenie Sądu Najwyższego także staje w obronie natury człowieka, tworząc tamę na drodze procesu dekonstruowania kategorii płci” – zauważa mec. Katarzyna Klimowicz, analityk Instytutu Ordo Iuris.

Wołodymyr Zełenski

Wołodymyr Zełenski / Fot. Facebook

Wojna proxy

Co jakiś czas wobec niepowodzeń „niezwyciężonej armii rosyjskiej” Putin straszy użyciem broni atomowej, czyli czyta ze starej kartki Breżniewa. USA będąc atomowym mocarstwem przegrały wojnę w Wietnamie, który jak Ukraińcy walczył na swoim terytorium tyle, że przepędzona Rosja nie odpłynie za ocean. Podobnie Wielka Brytania nie użyła tej broni w wojnie przeciwko Północnej Irlandii, Argentynie, czy Rosja i USA w Afganistanie. USA wspierają walczącą z rosyjskim agresorem Ukrainę wiedząc, że w ten sposób obniżają zdolności bojowe i zasoby Rosji. Niestety ostatnio na podobny pomysł wpadły również Chiny, które będą największym beneficjentem tej wojny, pomagając Rosji (zakup ropy, gazu) nie tylko finansują jej wojnę, ale też zużywają zasoby (broń i amunicję) swojego strategicznego przeciwnika jakim jest USA i NATO. Więc wojna proxy na Ukrainie nie jest czymś nadzwyczajnym, wcześniej te mocarstwa toczyły podobne wojny w Korei, Wietnamie, Afganistanie i czy w krajach Afryki i Ameryki środkowej i południowej.

Spójrzmy na rozmiary ekonomii walczących i wspomagających stron. Przypomnijmy tylko, że dziś ciągle potężne USA swoją świetność mają już za sobą, ich konkurent Chiny, nie przypomina niewydolnego ekonomicznie ZSRR i ciągle rośnie w siłę. Na dziś potencjał państw pomagających Ukrainie w stosunku do potencjału Rosji (bez Chin) szacowany jest na 30 do 1. Z kolei Putin ma ciągle wysokie słupki poparcia i choć nie ma dostępu do swoich $ 300 mld zamrożonych na zachodzie, ma zasoby materialne, aby mimo sankcji dalej produkować broń i amunicję. Zachód w wyniku sankcji cierpi też z powodu wzrastających cen gazu, ropy (benzyna, elektryczność), USA ma własne zasoby energii, ale Europa odczuwa swoje sankcje bardziej.

Teraz dla lepszej orientacji kilka liczb. USA przeznaczają na swoje siły zbrojne 2,7% PKB (za Reagana 5,7%). USA ciągle są największą ekonomią świata licząc w $ trylionach (po polsku w $ bln), (25), Chiny (18,3), Japonia (4,4), Niemcy (4),Indie (3,5), W.B. (3,27), Francja (2,8), Kanada (2,2), Rosja (2,1), Włochy (2), Polska (0.7). Nie zapominajmy jednak o tym, że światowe gospodarki są niebezpiecznie zadłużone (mimo kreatywnej księgowości) i np. USA jest oficjalnie zadłużone na $33 tryl. (czyli $33 bln), co oznacza $94,4 tys. długu na głowę mieszkańca, a sam roczne spłacany procent od długu przekracza $500 bln (po polsku mld). Dodajmy, że roczny budżet USA wynosi teraz $5,8 tryl. (bln), zawiera on $1,6 tryl. (bln) wydatków„uznaniowych”. Tak skonstruowany budżet zakłada $1,2 tryl. deficytu.

Zobacz także: UPR wspiera inicjatywę ws. dobrowolnego ZUS

Putin liczy na zmęczenie wojną

Putin logicznie liczy na zmęczenie na zachodzie „nie swoją wojną” wiedząc, że każdy z krajów ma własne trudności wewnętrzne od ekonomicznych (szczególnie po światowym puczu medycznym-COVID-dzie), po ideologiczne (LGBT, trans, cancel culture, rasowe i in.). Pewnie pamięta inspirowane antywojenne protesty na ulicach Ameryki podczas wojny wietnamskiej, które w rezultacie doprowadziły do wycofania się USA z wojny. W tym wypadku Putin wyciąga propagandową rękę do zachodnich konserwatystów, którzy podejmują w swoich krajach walkę w obronie właśnie zagrożonych wartości zachodniej cywilizacji (kultura, rodzina, religia, prawa i wolności jednostki).

Wielu zachodnich konserwatystów jest wyraźnie zagubionych i sądzi, że Putin jest ich naturalnym sojusznikiem w walce z demoralizującym, ateistycznym i wprost demonicznym globalistycznym ateizmem. W rzeczywistości są oni tylko świadkami zmagań starej wersji imperializmu reprezentowanego przez Rosję Putina, z nowym nihilistycznym globalistycznym imperializmem banksterskim. Kiedy słucham wypowiedzi żyjących na zachodzie zwolenników Putina ogarnia mnie przerażenie z powodu ich prowincjonalizmu wynikającego z nieznajomości historii, mentalności i niejako wrodzonego deficytu wolnościowego Rosjan. Z zapałem krytykują korupcję, cenzurę, prześladowanie opozycji w ogarniętej wojną Ukrainie, ani słowa nie wspominając o nieistniejących wolnościach obywatelskich, tradycyjnej korupcji, prześladowaniach opozycji i cenzurze w Rosji Putina!

Dziwię się, że zachodni poplecznicy Putina jeszcze siedzą na tym zgniłym zachodzie (np. w USA). Jeśli ja byłbym taki naiwny, bądź naprawdę przekonany o dziejowej misji ratującego wartości zachodniej cywilizacji batiuszki Putina to natychmiast przeniósłbym się do demokratycznej ostoi wolności, płynącej mlekiem i miodem Rosji! Większość z popleczników Putina nie ma zielonego pojęcia o tym, że ten nieszczęśliwy kraj nigdy w swojej historii nie miał nawet szansy na życie w demokracji. Jedyny zalążek demokracji (Kiereński) po kilku miesiącach krwawo stłumili bolszewicy w listopadzie 1917 r.

Wojnę wywołał Putin

Wojnę wywołał Putin, kiedy w 2014 r. jego „zielone ludziki” rozpoczęły atak na Ukrainę, anektując Krym i wspomagając rozłamowców na wschodzie Ukrainy. Tej samej Ukrainy, która zgodziła się na oddanie odziedziczonych po upadku sowietów ok. 1,800 strategicznych głowic jądrowych i 176 międzykontynentalnych rakiet balistycznych (to był trzeci atomowy arsenał na świecie!). Tej samej Ukrainy, która w 1994 r. wspólnie z USA i W.B. podpisała memorandum budapesztańskie gwarantujące suwerenność i nienaruszalność granic Ukrainy.

Żeby było jeszcze jaśniej Putin w grudniu 2021 r. pokazał swoje zamiary nie tylko wobec Ukrainy, ale i wszystkich byłych sowieckich satelickich państw. Wówczas wystosował ultimatum w którym zażądał od NATO nie przyjmowania następnych państw. Dalej zażądał wycofania placówek militarnych z przyjętych już do NATO państw z byłej sowieckiej strefy wpływów. Dodatkowo, nie przeprowadzania na terytoriach postsowieckich państw wojskowych ćwiczeń i nie zaopatrywania ich w broń (!). Ta odkurzona doktryna Breżniewa (z 1968 r.) miała odepchnąć NATO do sytuacji sprzed 1997 r. jednocześnie ograniczała suwerenność nie tylko państw byłych republik sowieckich, ale i byłych państw satelickich będących jak Polska już członkami NATO.

Wobec odrzucenia jego ultimatum przez NATO, Rosja 24 lutego 2022 r. rozpoczęła otwartą agresję na Ukrainę mając nadzieję na szybkie opanowanie Kijowa i kompletne podporządkowanie ukraińskiego państwa. Marzenia zakochanego od dziecka w Stalinie Putina o odtworzeniu potęgi imperium spotkały się jednak z oporem Ukraińców. Jak powiedział w 1832 r. klasyk Clausewitz:

“Wojna jest kontynuacją polityki innymi środkami”.

Putin niejednokrotnie mówił, że Ukraina to stare ziemie rosyjskie. Podobnie mówi o Krymie, jednak przypomnijmy, że tatarski Krym (Tauryda) Rosja podbiła ostatecznie w 1783 r. Przypomnijmy kolejne rozbiory Rzeczypospolitej dokonywane również w tym czasie, więc podobnie Putin może myśleć o Polsce (Polska „nie zagranica”). Czy Polska robi dobrze udzielając tak wielkiego poparcia zaatakowanej Ukrainie, przecież Polacy pamiętają, że we wrześniu 1939 r. nikt nam nie pomógł („Nie będziemy umierać za Gdańsk!”), a jeszcze Rosja Sowiecka wbiła nam nóż w plecy. Wiemy też, że gdyby w 1936 r. zachód (Francja) zablokował remilitaryzację Zagłębia Ruhry, wtedy Hitler nie zabłysnąłby swoim „militarnym geniuszem” i położyłby po sobie uszy. Najlepiej i najtaniej było zatrzymać go w początkach jego „kariery”.

Co dalej?

Czy ktoś (Putin) jeszcze wierzy w to, że Ukrainę będzie łatwo podbić i okupować? A co z zasadą samostanowienia narodów? Zastanówmy się, dlaczego Polska i inne kraje, którym udało się wyrwać z opiekuńczych szponów Rosji tak bardzo chciały do NATO, czy może dyktowało im to ich historyczne doświadczenie „stosunków” z Rosją? Czy mają prawo do własnych wyborów, czy też liczy się tylko poczucie zagrożenia Rosji?

Rozpatrywane są różne opcje dalszego rozwoju wydarzeń na tej wojnie. Wydaje się, że nie będzie zdecydowanego zwycięstwa żadnej ze stron i prawdopodobnie Chiny, może wespół z USA zaproponują rozejm i przedstawią warunki do negocjacji walczącym stronom. Ukraina najprawdopodobniej straci Krym, a wschodnie prowincje może otrzymają jakąś większą autonomię, szkoda tylko cierpienia zwykłych ludzi, którzy tracą na tej wojnie życie, jego dorobek i nawet nadzieję …

Na zachodzie powstają organizacje sponsorujące ruch antywojenny, organizują demonstracje, domagają się zakazu dostarczania broni i pomocy Ukrainie. Chcą zakończenia wojny, chcą osiągnąć POKÓJ. Zapominają widocznie, że jeśli Rosja na Ukrainie zaprzestanie walki to rzeczywiście będzie pokój. Natomiast jeśli Ukraina zaprzestanie walki, to będzie to koniec Ukrainy…

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com