Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Ukraiński parlament zamierza utworzyć specjalna grupę ukraińsko-tajwańskiej przyjaźni.
  • Na tę zapowiedź ostro zareagowały Chiny, które nadal uważają się za strategicznego partnera napadniętej Ukrainy.
  • Zdaniem przewodniczącego parlamentarnego Komitetu Spraw Zagranicznych Ołeksandr Mereżko, Pekin zastosował tzw. sowieckie metody.
  • Jednakże ukraiński polityk odmówił spotkania z chińskim ambasadorem Fan Xianrongiem, ze względu na wcześniejszy brak reakcji na napaść Rosjan.
  • Zobacz także: Dużo wniosków o dodatek węglowy, lecz pieniędzy brak

Działania te ujawnił przewodniczący parlamentarnego Komitetu Spraw Zagranicznych Ołeksandr Mereżko. W rozmowie z portalem Focus Taiwan oświadczył, iż Pekin zastosował metody sowieckie, aby udaremnić tę inicjatywę, która spotkała się z uznaniem wielu posłów z różnych partii politycznych. Grupa liczy obecnie 10 deputowanych większości i 5 z opozycji.

Swoje grupy kontaktowe z władzami w Tajpej mają parlamenty wielu krajów europejskich, w tym republik nadbałtyckich, które są najaktywniejsze pod tym względem.

Mereżko oświadczył, że odmówił spotkania z ambasadorem chińskim Fan Xianrongiem, i to z kilku przyczyn. Po pierwsze dlatego, że chińskie żądanie takiej rozmowy nie przestrzegało zasad protokołu dyplomatycznego i po drugie, ponieważ w marcu br., wkrótce po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę, przedstawiciel władz chińskich nie chciał się widzieć z delegacją parlamentu ukraińskiego, która zamierzała prosić prezydenta Xi Jinpinga o pomoc w otwarciu korytarzy humanitarnych dla ludzi uciekających przed bombardowaniami rosyjskimi.

Straty oddziałów putinowskich w starciach z jednostkami ukraińskimi, które nadal odzyskują ziemie zajęte wcześniej przez Rosjan, grożą kryzysem w Chinach. Xi Jinping liczył na silnego partnera rosyjskiego, aby osłabić wpływy Stanów Zjednoczonych w świecie, tymczasem Moskwa nie ma obecnie ani siły, ani stabilności polityczno-gospodarczej, aby włączyć się do starcia mocarstw.

Ewentualna utrata Ukrainy nie byłaby drobiazgiem dla Chin, gdyż jej obszar odgrywa kluczową rolę w łączeniu Pekinu z Europą w ramach “Nowego Szlaku Jedwabnego” – prezydenckiego megaprojektu handlowego i infrastrukturalnego, znanego jako Inicjatywa Jednego Pasa i Jednej Drogi.

Czytaj więcej: Powraca koszmar z 2015 r. Imigranci nacierają na Europę

Ukraina wobec Chin

Nieskrywane poparcie Chin dla wojennych działań Rosji ożywiło na Ukrainie uczucia antychińskie. Władze w Kijowie uważają, że z tego powodu ogłoszone wcześniej przez Pekin “partnerstwo strategiczne” istnieje tylko na papierze. W przeciwieństwie do Państwa Środka Tajwan stanął po stronie ukraińskiej, dostarczając napadniętemu krajowi dużą pomoc humanitarną. W tej sytuacji gigant azjatycki mógłby stracić okazję do wniesienia swego wkładu w przyszłą odbudowę Ukrainy.

W dniach 15-16 września Xi Jinping weźmie udział w spotkaniu na szczycie Organizacji Współpracy z Szanghaju w Uzbekistanie, na które ma przybyć także prezydent Rosji Władimir Putin. Zdaniem wielu obserwatorów partnerstwo “bez granic” między Moskwą a Pekinem, zapowiadane jeszcze w lutym tuż przed rosyjską agresją na Ukrainę, zdaje się obecnie przysparzać więcej zatroskania niż korzyści Chinom.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, ekai.pl

Policja złapała złodziei rowerów

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Pewien mężczyzna z Woli wezwał policję, gdyż pokłócił się ze współlokatorem.
  • Choć przed przybyciem funkcjonariuszy doszli oni do porozumienia to nie uchroniło przed odkryciem skradzionych rowerów.
  • Mężczyzna próbował nieudolnie ukryć skradziony rower.
  • W międzyczasie drugi mężczyzna wrócił do domu na skradzionym rowerze miejskim.
  • Policjanci zorientowali się w sytuacji i zatrzymali obydwóch podejrzanych.
  • Za przywłaszczenie sobie cudzych rzeczy grozi im do 3 lat więzienia.
  • Zobacz także: Ochrona dzieci przed pornografią. Prace nad ustawą się przeciągają

W południe policjanci z Woli zostali wezwani do awantury pomiędzy współlokatorami. Na miejscu w mieszkaniu zastali jednego z mężczyzn, który tłumaczył, że ze współlokatorem doszło do sprzeczki słownej, jednak po kilku minutach wszystko wspólnie wyjaśnili.

W trakcie rozmowy mężczyzna zorientował się, że obok w pokoju stoi rower miejski, zamknął drzwi licząc, że umknie to uwadze policjantów. Mundurowi od razu to spostrzegli rower i przepytali mężczyznę na tę okoliczność. Tłumaczył on, że znalazł rower i zabrał go do domu bo chciał sobie trochę nim pojeździć. Po chwili do mieszkania przyszedł współlokator, również prowadząc rower miejski. Okazało się, że jednoślady zostały utracone w wyniku przestępstwa.

Mężczyźni w wieku 45 i 28 lat zostali zatrzymani i doprowadzeni do komendy, rowery zostały zabezpieczone. Po zgromadzeniu materiału dowodowego podejrzani usłyszeli zarzuty przywłaszczenia, za co grozi kara do 3 lat pozbawienia wolności. Czynności w sprawie postępowania nadzoruje Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola w Warszawie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

zyciestolicy.com.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

Dziennikarz Biełsatu spytał się rosyjskiego żołnierza, dlaczego ci się nie bronili. Odpowiedź jest co najmniej zaskakująca.

Nasz czołg nie strzelał. I o tak…

– odparł rosyjski jeniec.

Gdy redaktor spytał jak to możliwe, wyjaśnił, że ładowanie nie działało, a w załodze nie było mechaników, którzy potrafiliby naprawić usterkę. Rosyjski żołnierz potwierdził, że choć strzelali w ukraińskie cele, to jednak nic więcej nie mogli zrobić, gdyż czołgi były unieruchomione przez problemy techniczne.

To były inne czołgi, przywiezione z Centralnej Bazy Rezerwy Czołgów. Stały w miejscu… nie mogły się ruszyć. Olej im wyciekał. Czy coś innego się blokowało. Remontowali je tak po trzy czołgi, i o tak…

– dodał żołnierz.

Jeniec potwierdził również to, że rosyjskie czołgi można podzielić na te, które jeżdżą i nie strzelają oraz na takie, które się nie poruszają, ale mogą strzelać.

No w sumie tak. Takie mamy czołgi

– zaznaczył.

Czytaj więcej: Ukrainiec zaatakował nożem policjantów. Grozi mu nawet kara dożywocia

Putin podejmuje złe decyzje?

Jak podaje amerykański Instytut Studiów nad Wojną, ukraińska armia odniosła bardzo istotne operacyjne zwycięstwo, wyzwalając w ostatnim czasie prawie cały obwód charkowski. Wyzwolenie miasta Izium sprawiło, że Rosja z pewnością w najbliższym czasie nie ma szans na podbicie całego Donbasu. Obecne sukcesy Ukraińców nie kończą tej wojny, ale sprawiają, że szala zwycięstwa znacząco przechyliła się na korzyść Ukrainy.

Trwająca kontrofensywa nie zakończy wojny i ostatecznie osiągnie kulminację, pozwalając Rosji na utworzenie nowej linii obrony, a nawet ograniczone kontrataki.

Ukraina będzie potrzebowała najpewniej kilku kolejnych operacji kontrofensywnych, by wyzwolić okupowane przez Rosję terytoria, a wojna prawdopodobnie przedłuży się do 2023 roku. Jednak to Kijów będzie w coraz większym stopniu dyktował miejsce i rodzaj ważnych bitew. Rosja będzie z kolei zmuszona do odpowiadania na rosnącą presję fizyczną i psychologiczną skutecznych ukraińskich kampanii, o ile Moskwa nie znajdzie jakiegoś sposobu na odzyskanie inicjatywy

– czytamy w opinii ekspertów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Władimir Putin

Władimir Putin na obchodach Dnia Zwycięstwa. / fot. PAP/EPA/MIKHAIL METZEL / KREMLIN POOL / SPUTNIK Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Radni kilkunastu dzielnic Moskwy i Petersburga podpisali wspólne oświadczenie, w którym domagają się ustąpienia Władimira Putina. 

My, deputowani miejscy Rosji, uważamy, że działania prezydenta V. W. Putina są szkodliwe dla przyszłości Rosji i jej obywateli. Żądamy ustąpienia Władimira Putina z funkcji prezydenta Federacji Rosyjskiej!

– czytamy w oświadczeniu rosyjskich deputowanych.

W związku z planami złożenia oświadczenia wobec radnych rosyjskie służby podejmowały już działania.

Czytaj więcej: Dużo wniosków o dodatek węglowy, lecz pieniędzy brak

Szalona kontrofensywa Ukraińców

Trwa ukraińska kontrofensywa, w wyniku której między innymi wyzwolono spod rosyjskiej okupacji strategicznie położone miasto Izium. Nieoficjalne informacje mówią o panicznej ucieczce Rosjan, a także o walkach na słynnym lotnisku w Doniecku i ucieczce lidera donieckich separatystów Denisa Puszylina.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl

Elektrownia jądrowa Brokdorf kończy pracę po 35 latach działania

Elektrownia jądrowa Brokdorf kończy pracę po 35 latach działania / Foto:Christian Charisius/picture alliance/dpa

  • Jak podaje nieoficjalnie “Rzeczpospolita” podczas spotkania a amerykańskim ambasadorem Markiem Brzezińskim, minister klimatu i środowiska Anna Moskwa otrzymała ofertę.
  • Dotyczy ona budowy w Polsce pierwszej elektrowni jądrowej, która miałaby zostać wzniesiona przy pomocy Stanów Zjednoczonych.
  • Amerykańska oferta dotyczy budowy reaktorów Westinghouse typu AP1000.
  • Budowa pierwszej polskiej elektrowni miałaby się rozpocząć dopiero w 2026 r.
  • Zobacz także: Marsz dla Życia i Rodziny przeszedł w Wołominie

Portal “Rzeczpospolita” informuje, że w trakcie poniedziałkowego spotkania minister klimatu i środowiska Anny Moskwy i ambasadora Stanów Zjednoczonych Marka Brzezińskiego, a także z prezesem koncernu Westinghouse w Polsce, została przekazana oferta od Amerykanów dotycząca budowy w naszym kraju elektrowni atomowej.

O tym, że trwa takie spotkanie i dotyczy ono współpracy w obszarze energetyki jądrowej informowało w poniedziałek na Twitterze ministerstwo klimatu i środowiska. W spotkaniu uczestniczyli: minister klimatu i środowiska Anna Moskwa, ambasador USA w Polsce Mark Brzeziński oraz prezes Westinghouse Polska Mirosław Kowalik.

Amerykańska oferta, którą przedkładają Polsce Amerykanie, dotyczy budowy reaktorów Westinghouse typu AP1000. Cztery tego typu jednostki w Chinach. Kolejne dwie, mimo opóźnień, mają ruszyć w najbliższych miesiącach w USA

– czytamy w “Rzeczpospolitej”.

Dziennik podał, że dokument zawiera także strategiczne ramy współpracy między Stanami Zjednoczonymi a Polską w zakresie cywilnej energetyki jądrowej. Raport to wypełnienie polsko-amerykańskiej umowy międzyrządowej o współpracy w dziedzinie cywilnej energii jądrowej, która została podpisana w październiku 2020 r.

Czytaj więcej: Ukraina przekaże Polsce węgiel i energię? Są zapowiedzi

Przeciągająca się budowa elektrowni atomowej

Zgodnie z przyjętym przez Radę Ministrów harmonogramem, budowa pierwszej polskiej elektrowni jądrowej rozpocznie się w 2026 r., a w 2033 r. uruchomiony zostanie pierwszy blok elektrowni jądrowej o mocy około 1-1,6 GW. Kolejne bloki będą wdrażane co 2-3 lata, a cały program jądrowy zakłada budowę bloków jądrowych o łącznej mocy zainstalowanej od ok. 6 do 9 GWe w oparciu o sprawdzone reaktory jądrowe generacji III (+).

“Rzeczpospolita” podkreśla, że najpóźniej do końca tego roku polski rząd ma wybrać ofertę.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl

Imigranci na granicy Litwy

Imigranci na granicy Litwy / Fot. You Tube/ Wirtualna Polska

  • Niemiecki portal “Welt am Sonntag” alarmuje o tragicznych sytuacjach na granicach zewnętrznych i wewnętrznych Unii Europejskiej.
  • Tak jak w 2015 r. imigranci z Afryki i Bliskiego Wschodu szturmują granicę bardzo wielką liczbą osób.
  • Do Niemiec w pierwszej połowie roku odnotowano 36,1 tys. nielegalnych imigrantów.
  • Zobacz także: Egzaminatorzy WORD wznowili protest. Egzaminy znów odwołane

Jak podaje portal “Welt am Sonntag” w Austrii sytuacja z nielegalnymi imigrantami przypomina tę z 2015 roku, kiedy Europę szturmowało tysiace osób z Afryki oraz Bliskiego Wschodu.

W styczniu do Niemiec wjechało nielegalnie 4,4 tys. osób. Z miesiąca na miesiąc liczby te rosły, osiągając 6,9 tys. w lipcu. Łącznie w pierwszej połowie tego roku odnotowano już 36,1 tys. nielegalnych wjazdów, co jest wzrostem o 47 proc. w stosunku do roku poprzedniego.

Jak potwierdza niemieckie ministerstwo spraw wewnętrznych, większość osób docierających do Niemiec nielegalnie, przyjeżdża przez Bałkany. Najczęściej są to obywatele Syrii, Afganistanu, Turcji, Iraku i Tunezji. Wzrost migracji wynikać ma między innymi z dalszego łagodzenia obostrzeń, dotyczących podróżowania po Europie w okresie epidemii.

Ponadto służby bezpieczeństwa nie spodziewają się jej ponownego spadku w niedalekiej przyszłości.

Faktyczna liczba nielegalnych wjazdów do Europy prawdopodobnie może się zwiększać, ponieważ kontrole na granicach są tylko losowe

– wskazuje “Welt”.

Jak wynika z analiz Frontexu, w lipcu odnotowano prawie 35 tys. nielegalnych przekroczeń granicy. Liczby te były więc znacznie wyższe, niż w poprzednich miesiącach (czerwiec: 29 tys.), a także wyższe niż w lipcu 2021 roku (20,7 tys.).

Wzrosła również liczba wniosków o azyl. Według unijnej agencji azylowej w pierwszej połowie 2022 r. w krajach UE oraz Norwegii i Szwajcarii wpłynęło blisko 406 tys. wniosków o azyl. W porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku jest to wzrost o 68 proc.

Z wewnętrznych danych niemieckich organów bezpieczeństwa wynika, że obecnie głównym ogniskiem ruchów migracyjnych jest szlak wiodący przez Bałkany Zachodnie i środkową część Morza Śródziemnego. Ponadto coraz częściej migranci korzystają z przepraw z Turcji do Włoch. Do Niemiec najwięcej nielegalnych wjazdów odbywa się przez granicę z Austrią i Czechami.

Czytaj więcej: Polacy wicemistrzami świata w siatkówce mężczyzn!

Powtarza się koszmar z 2015 roku

Dokumenty, do których dotarł “Welt am Sonntag” wskazują też, że Austria ma obecnie do czynienia z największą liczbą migrantów i osób ubiegających się o azyl od 2015 roku. Niestety eksperci przewidują, że presja migracyjna nie odpuści w najbliższych tygodniach, a wręcz wzrośnie.

Podobna sytuacja ma miejsce na granicy Niemiec i Czech, gdzie również wzrosła liczba nielegalnych imigrantów.

Czeska policja poinformowała władze niemieckie, że Słowacja nie przyjmuje z powrotem osób, które wjechały do Czech bez zezwolenia. (…) Jeśli sytuacja się nie poprawi, czeskie MSW chce przywrócić kontrole graniczne ze Słowacją

– informuje niemiecka gazeta.

Z informacji niemieckiej policji wynika, że migranci z Syrii i Afganistanu obecnie coraz częściej docierają do Niemiec drogą kolejową.

Może to wskazywać, że są oni przemycani do Europy, a następnie podróżują samotnie, ponieważ transport publiczny jest znacznie tańszy niż przemyt do kraju docelowego

– podkreśla “Welt am Sonntag”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl

PiS

Urna wyborcza / fot TT/@PolskieSluzby

  • W minioną niedzielę w Rudzie Śląskiej odbyły się przedterminowe wybory na prezydenta tego miasta.
  • Powodem tego była śmierć dotychczasowej prezydent Grażyny Dziedzic, która zarządzała od 2010 r.
  • W wyborach wystartowało łącznie, aż siedmiu kandydatów.
  • Ostatecznie w drugiej turze zmierzą się dwaj byli wiceprezydenci, Michał Pierończyk, – uzyskał 36,41 proc. oraz Krzysztof Mejer – 26, 85 proc.
  • Druga tura wyborów, która odbędzie się 25 września wyłoni nowego włodarza miasta.
  • Zobacz także: Dużo wniosków o dodatek węglowy, lecz pieniędzy brak

Pierwsza, niedzielna tura nie przyniosła rozstrzygnięcia – żaden z kandydatów nie uzyskał więcej niż połowę oddanych głosów ważnych.

Na Michała Pierończyka zagłosowało 11 590 osób – 36,41 proc., a na Krzysztofa Mejera – 8 547 – 26,85 proc. Obaj byli wiceprezydenci startowali z własnych komitetów. Byli współpracownikami zmarłej w czerwcu tego roku prezydent Rudy Śląskiej Grażyny Dziedzic.

Trzecie miejsce, z wynikiem 8 406 głosów (26,41 proc.) zajął poseł PiS i popierany przez tę partię, ale startujący również z własnego komitetu Marek Wesoły.

Czytaj więcej: Białorusko-rosyjskie manewry wojskowe przy granicy z Polską

Spora liczba kandydatów

O fotel prezydenta Rudy Śląskiej ubiegało się w niedzielę, aż siedmioro kandydatów: Paweł Dankiewicz (Komitet Wyborczy Wyborców Paweł Dankiewicz Nowa Polska) – 567 głosów (1,78 proc.), Krzysztof Mejer (KWW Krzysztofa Mejera) – 8 547 głosów (26,85 proc.), Jolanta Milas (KWW Ruda Śląska w Centrum) – 562 (1,76 proc.), Maciej Mol (KW Pl! SP) – 1 366 (4,29 proc.), Michał Pierończyk (KWW Michała Pierończyka Współpraca i Rozwój) – 11 590 (36,41 proc.), Krzysztof Toboła (KWW Krzysztofa Toboły) – 789 (2,47 proc.), Marek Wesoły (KWW Marka Wesołego) – 8 406 (26,41 proc.)

Frekwencja wyniosła 31,55 proc. Przedterminowe wybory prezydenckie zostały zorganizowane po śmierci dotychczasowej prezydent Grażyny Dziedzic, która zmarła 16 czerwca. Prezydentem Rudy Śląskiej była od 2010 r.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rmf24.pl

Waldemar Skrzypczak

Gen. Waldemar Skrzypczak / Fot. YouTube / Telewizja wPolsce

Ofensywa Ukrainy

“Rosjanie obsadzili linie wojskiem trzeciej czy czwartej kategorii i pod naporem zdecydowanych uderzeń armii ukraińskiej rozpierzchło się, praktycznie się nie broniło. Dzięki temu Ukraińcy po pokonaniu tej obrony weszli w przestrzeń, gdzie nie było w ogóle wojsk rosyjskich i dlatego też doszli bardzo szybko do rzeki Oskil i w kierunku Iziumu do Siewierskiego Dońca. Rozbili zgrupowanie armii rosyjskiej, nacierającej na łuk donbaski od północy. W tej chwili tych wojsk już tam nie ma i ten rejon jest opanowany przez armię ukraińską” – komentował gen. Skrzypczak

Ukraińcy pójdą dalej?

“Ciężko powiedzieć. Rosjanie ściągają nieprzygotowane obwody z kierunku Kurska, mając nadzieję, że zatrzymają natarcie armii ukraińskiej. Moim zdaniem w tym momencie skończyła się bitwa na łuku donbaskim. Bitwę o Donbas Rosjanie definitywnie przegrali i w tej chwili próbują na kierunku południowym zatrzymać natarcie, ale nie mają możliwości prowadzenia operacji zaczepnych. Priorytetem jest dla nich zatrzymanie tego natarcia i pospieszne ściągnięcie obwodów. Usilnie poszukują wojsk, które mogą skierować na front. Ściągają wojska z Armenii, Gruzji i Kaukazu, bo są im potrzebne na froncie. Im ten front trzeszczy, pęka i nie są w stanie powstrzymać natarcia Ukraińców” – podkreślał gość MN

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Unsplash

  • W miniony czwartek około 15:30 w Tomaszowie Lubelskim doszło do niebezpiecznej interwencji policji.
  • Funkcjonariusze otrzymali zgłoszenie o leżącym na chodniku mężczyźnie.
  • Policjanci chcieli mu pomóc lecz mężczyzna z ofiary stał się nagle napastnikiem.
  • W pewnym momencie ranił on nożem policjantów, a jeden z nich użył broni w celach samoobrony.
  • Mężczyzna i policjanci trafili do pobliskiego szpitala.
  • Jak się później okazało, napastnikiem był 24-letni Ukrainiec.
  • Zobacz także: Chęciński: Technologia SMR jest bardzo szybko rozwijająca się [NASZ WYWIAD]

W czwartek około godziny 15:30 przy ulicy Kościuszki w Tomaszowie Lubelskim. Policjanci pojawili się na miejscu w związku ze zgłoszeniem dotyczącym leżącego przy chodniku mężczyzny. Podczas przeprowadzonej interwencji mającej na celu udzielenie leżącemu pomocy oraz ustaleniu jego danych osobowych, ten stał się bardzo agresywny.

W pewnej chwili wyjął nóż i zaatakował policjantów raniąc ich dotkliwie. Jeden z funkcjonariuszy w celu odparcia ataku napastnika użył broni służbowej raniąc agresora w nogę. Mężczyzna został obezwładniony i zatrzymany.

Napastnik trafił do szpitala, gdzie przebywa w asyście policjantów. Do szpitala trafili również obaj funkcjonariusze z obrażeniami rąk i nóg. Ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo. Jeden z mundurowych tuż po opatrzeniu ran został wypisany ze szpitala. Drugi z policjantów został przetransportowany do lubelskiego szpitala ze względu na poważną ranę ręki.

Czytaj więcej: Unijny podatek energetyczny. Najbardziej zyskają na nim Niemcy

Napastnik okazał się być Ukraińcem

Na miejscu grupa dochodzeniowo – śledcza wykonywała czynności procesowe pod nadzorem prokuratora. W dalszym ciągu trwa ustalanie szczegółowych okoliczności tego zdarzenia.

Napastnikiem okazał się 24-letni obywatel Ukrainy. Mężczyzna odpowie za czynną napaść na funkcjonariuszy Policji z użyciem niebezpiecznego narzędzia. Grozi za to kara do 10 lat pozbawienia wolności.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

magnapolonia.org

- Dzisiaj się nie kąpię.

- Dzisiaj się nie kąpię. / Fot. Pixabay

  • Temat ustawy dotyczącej dostępu do pornografii w internecie był już obecny “na politycznych salonach” w 2019 roku.
  • Wtedy to premier zapowiadał blokadę treści pornograficznych, tak aby nie trafiały one do dzieci.
  • Do tej pory nic na tym polu nie uległo zmianie.
  • Zobacz też: Ceny produktów spożywczych wyższe o prawie 1/4 niż rok temu

“Nasz Dziennik” donosi, że pierwszy projekt ustawy, której zadaniem była ochrona dzieci przed pornografią, trafił do kosza. Przygotowano drugi i jest analizowany przez Ministerstwo Rodziny i Polityki Społecznej. Jarosław Sachajko, poseł Kukiz’15, oznajmił:

To zadziwiające, że w tak długim czasie nie udało się jeszcze tego sfinalizować. Premier zapewniał przecież, że tych, którzy umożliwiają dostęp do treści pornograficznych w sieci naszym dzieciom, czeka surowa kara. Nie może być tak, że coś się obiecuje, a potem się o tym zapomina.

Temat ustawy dotyczącej dostępu do pornografii w internecie był już obecny “na politycznych salonach” w 2019 roku, ale do tej pory nic na tym polu nie uległo zmianie. Ministerstwo twierdzi, że sprawa jest skomplikowana i wymaga głębszej analizy.

“W innych krajach się dało”

Sachajko, będący przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu ds. Cyberbezpieczeństwa Dzieci, zwrócił uwagę na to, że w innych krajach takie rozwiązania były możliwe do wprowadzenia, “a w naszym państwie nie da się szybko i skutecznie ich wdrożyć. Jeśli resort uznał, że sprawa go przerasta, mógł się zwrócić do posłów o przekazanie projektu i wtedy byłby on procedowany jako propozycja poselska. Obecnie nie można nie odnieść wrażenia, że resort nie robi nic, aby ten projekt szybko zamienił się w obowiązujące prawo”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Nasz Dziennik