Pochwalił syna za taki czyn i stwierdził, że „postąpił słusznie”.

„Nie lubię niedopowiedzeń. Zawsze lepiej postawić na ostatni punkt – zgodny z prawdą i szczery. W sieci wciąż trwa spór w sprawie pobicia przez Adama Kadyrowa spalacza Świętego Koranu Nikity Żurawela, wspólnika ukraińskich służb specjalnych. Czy tak było? Czy nie? Pobił go i postąpił słusznie.

Co więcej, uważam, że ktokolwiek zniszczył jakiekolwiek Pismo Święte, w tym demonstracyjnie je spalił, obrażając w ten sposób dziesiątki milionów obywateli naszego wielkiego kraju, powinien zostać surowo ukarany” – Kadyrow napisał na Telegramie.

W szczególności powiedział, że w kraju obowiązuje „wyjątkowa ustawa chroniąca Pismo Święte, podpisana przez prezydenta Rosji Władimira Władimirowicza Putina.

Ponadto Kadyrow uważa, że Federacja Rosyjska wychowuje społeczeństwo „w ideałach tolerancji i wzajemnej miłości”.

„Wartości religijne obywateli kraju są chronione przez państwo na najwyższym szczeblu. I tego nie można odebrać prowokatorom! Niskie akty ingerencji w sacrum są właściwe tylko ludziom cynicznym, niemoralnym, pozbawionym kręgosłupa i skorumpowanym, którzy chcą wprowadzają zamieszanie w społeczeństwie, które nasze państwo wychowuje w ideałach tolerancji i wzajemnej miłości. Te obrzydliwości nie rozumieją języka, nie chcą budować państwa, rozwijać go. Tacy prowokatorzy i zdrajcy to chory guz na organizmie, który należy wypalić” – dodał Kadyrow.

Podkreślił, że jest dumny z czynu 15-letniego Adama. Według Kadyrowa jego syna zawsze wyróżniała chęć dorastania nie wśród rówieśników, ale wśród starszych. Podobno dzięki temu „kształtuje dorosłe ideały honoru, godności i ochrony swojej religii”.

„Szanuję jego wybór” – podsumował przywódca Czeczenii.

Nagranie można zobaczyć tutaj.

Zdjęcie: zrzut ekranowy z Telegrama

Pod koniec programu “Gra o głosy”, Patryk Michalski z Wirtualnej Polski i Beata Lubecka z Radia ZET, nie potrafili ukryć swojego zaskoczenia tym co zobaczyli. Na pytanie “Czy zgadzasz się z Krzysztofem Bosakiem?” aż 82% ankietowanych, którzy wzięli udział w ankiecie, odpowiedziało “TAK”. Czyli aż 82% zgodziło się z Krzysztofem Bosakiem! Tylko 18% było na “NIE”.

Okazało się, że inni goście tego programu nie mogli liczyć na taką sympatię ankietowanych.

Wynik o tyle mógł zadziwić prowadzących, bo wcześniej z taką sytuacją się nie zetknęli, aby ich rozmówca miał aż takie poparcie. W końcu Bosak nie wylądował na rozmowie w mediach, które mu są przychylne, albo przynajmniej traktują na równi z politykami partii mainstreamowych.

Krzysztof Bosak w programie “Gra o głosy”

Zdjęcie: Zrzut ekranowy YouTube

Konfederacja już od kilku miesięcy współpracuje z autorką animacji. Barbara Piela do tej pory przygotowała 9. odcinków Pelikana specjalnie dla Konfederacji. I to właśnie Pelikan jest głównym bohaterem tych animacji. Pelikan, który łyka wszystko co mu jest podsuwane przez propagandę. Niezależnie czy to jest propaganda płynąca z TVN czy z TVP, od PiSu czu od Platformy. Pelikan łyka wszystko co mu podsuwają media i partie mainstreamowe.

W najnowszym odcinku lider PiS oraz lider Koalicji Obywatelskiej starają się przyciągnąć Pelikana najpierw obietnicami, że dadzą mu więcej niż ich polityczni oponenci. A potem tym, że sprowadzą do Polski… mniej imigrantów.

Jest też o wstawaniu z kolan, aferze wizowej i “Zielonej granicy” Agnieszki Holland. A wszystko w 1,5 minutowej animacji.

“Nie łykaj wszystkiego jak Pelikan” – to hasło, które pojawia się w każdym odcinku Pelikana jako przestroga przed tym co mówią i co obiecują politycy. Głosu lektorowi, który czyta na zakończenie każdego Pelikana hasło przewodnie danego odcinka, użycza poseł Konfederacji Stanisław Tyszka.

W efekcie przedmiotowej dostawy do 21 Brygady Strzelców Podhalańskich trafiło kolejne 8 egz. 120 mm moździerzy samobieżnych RAK oraz 4 egz. artyleryjskich wozów dowodzenia (AWD).

Powyższe stanowi efekt realizacji umowy na dostawę 5 kompanijnych modułów ogniowych 120 mm moździerzy samobieżnych RAK, która została zawarta w dniu 22 maja 2020 r. pomiędzy Inspektoratem Uzbrojenia, obecnie Agencja Uzbrojenia, a konsorcjum w składzie: Huta Stalowa Wola S.A. i Rosomak S.A. Przedmiotem umowy jest dostawa 40 egz. 120 mm samobieżnych moździerzy kołowych i 20 egz. artyleryjskich wozów dowodzenia na podwoziu KTO ROSOMAK.

Wartość umowy wynosi 703,1 mln zł brutto, a dostawy będą realizowane do 2024 r. Jest to już trzecia umowa na dostawy 120 mm samobieżnych moździerzy kołowych oraz artyleryjskich wozów dowodzenia wchodzących w skład kmo RAK.

Pierwsza umowa, podpisana w dniu 28 kwietnia 2016 r., obejmowała zakup 8 kmo RAK, a dostawy wszystkich przewidzianych kontraktem elementów kompanijnych modułów ogniowych zostały zakończone pod koniec października 2019 r. Natomiast realizacja dostaw wynikających z drugiej umowy, zawartej w dniu 11 października 2019 r., obejmującej kolejne 2 kmo RAK, została zakończona pod koniec października 2021 r.

Moduł ogniowy RAK w docelowej konfiguracji będzie składać się z ośmiu 120 mm samobieżnych moździerzy kołowych, czterech artyleryjskich wozów dowodzenia (AWD) na podwoziu KTO ROSOMAK, dwóch artyleryjskich wozów rozpoznawczych (AWR) oraz pojazdów zabezpieczenia logistycznego, tj.: trzech artyleryjskich wozów amunicyjnych (AWA) i jednego Artyleryjskiego Wozu Remontu Uzbrojenia (AWRU).

Pozostałe pojazdy wchodzące w skład kmo RAK pozyskiwane są w efekcie odrębnych umów. Do końca października 2019 r. do Sił Zbrojnych RP dostarczonych zostało 8 egz. AWRU będących efektem umowy z dnia 28 grudnia 2017 r., zawartej pomiędzy Inspektoratem Uzbrojenia a Hutą Stalowa Wola S.A. Zgodnie z umową z dnia 13 sierpnia 2019 r., zawartą pomiędzy Inspektoratem Uzbrojenia a Hutą Stalowa Wola S.A., zakupione zostały 24 egz. AWA, które dostarczono do końca 2020 r. Aktualnie trwa realizacja umowy zawartej z Hutą Stalowa Wola S.A. w dniu 22 maja 2021 r., zgodnie z którą wykonawca dostarczy 21 AWA i 7 AWRU w latach 2022-2024 oraz umowy z dnia 6 września 2022 r., zawartej pomiędzy Agencją Uzbrojenia a Rosomak S.A., na dostawę 30 egz. AWR, stanowiących ostatni element wchodzący na etatowe wyposażenie kmo RAK, których dostawy zostaną zrealizowane w latach 2024-2026.

Dotychczas, na podstawie powyższej oraz wcześniej zawartych umów zawartych pomiędzy Inspektoratem Uzbrojenia a członkami konsorcjum, do Sił Zbrojnych RP, łącznie z prototypami, dostarczonych zostało: 108 egz. 120 mm moździerzy samobieżnych RAK, 53 egz. AWD, 13 egz. AWRU, 37 egz. AWA i 2 egz. AWR, które trafiły do jednostek 11 Dywizji Kawalerii Pancernej, 12 Dywizji Zmechanizowanej, 16 Dywizji Zmechanizowanej, 18 Dywizji Zmechanizowanej oraz do Centrum Szkolenia Artylerii i Uzbrojenia (CSAiU) w Toruniu, a także Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie.

Zdjęcie: Screenshot YouTube

W czerwcu tego roku, Konwencja Programowa Konfederacji odbyła się pod hasłem TAK CHCEMY ŻYĆ. Prezentacja programu bardzo dobrze korespondowała właśnie z takim hasłem. Podobnie było i tym razem. Hasło MOŻEMY WSZYSTKO przewijało się zarówno w przemówieniu Krzysztofa Bosaka, jak i Sławomira Mentzena.
Obaj liderzy Konfederacji podkreślali właśnie to co odróżnia Konfederację od reszty sceny politycznej, a więc gotowość do przeprowadzenia zmian. W przeciwieństwie do tej klasy politycznej, które twierdzi “że się nie da”.
Krzysztof Bosak zwrócił uwagę, że żeby tych zmian dokonać, potrzebujemy nowej elity. Nie tej, które jeździ do Brukseli robić sobie zdjęcia z unijnymi liderami, ale prawdziwej elity, zdolnej do wprowadzenia zmian. I to elitę trzeba tworzyć już teraz.
Sławomir Mentzen mocno krytykował właśnie takie podejście “że się nie da”:
– Da się! Trzeba tylko chcieć – przekonywał ze sceny.

Również przemówienie Klaudii Domagały, która reprezentowała na scenie w katowickim Spodku Kobiety Konfederacji, było przemówieniem, którego zadaniem było natchnąć słuchaczy optymizmem. Nadzieją na to, że nowe pokolenie polityków.

Konwencja zakończyła się prezentacją wszystkich “jedynek” Konfederacji.

Wielka Konwencja Konfederacji – MOŻEMY WSZYSTKO

Cudzoziemcy nie posiadali przy sobie żadnych dokumentów uprawniających ich do legalnego pobytu na terytorium naszego kraju. Mieli jedynie dokumenty potwierdzające pobyt krótkotrwały obywatela państwa trzeciego na terytorium Słowacji, z których wynikało, że są obywatelami Syrii. Wszyscy zostali zatrzymani i przewiezieni do Placówki SG w Rudzie Śląskiej.

Syryjczycy usłyszeli zarzuty przekroczenia granicy RP wbrew przepisom przy użyciu podstępu. Przyznali się do popełnienia zarzucanych im czynów. Poddali się karze 6 miesięcy pozbawienia wolności z warunkowym zawieszeniem jej wykonania na okres próby 2 lat. Zostali przekazani stronie państwa z którego wjechali na terytorium RP w ramach umowy o readmisji.

21 września, próbę nielegalnego przekroczenia polsko-białoruskiej granicy podjęło 34 cudzoziemców. Polskie patrole zostały obrzucone kamieniami i gałęziami przez grupę cudzoziemców, znajdujących się po białoruskiej stronie.

Zdarzenia związane z nielegalną migracją odnotowane zostały na odcinakach ochranianych przez Placówki Straży Granicznej Dubiczach Cerkiewnych, Białowieży i Mielniku. Cudzoziemcy, którzy próbowali dostać się do Polski wbrew przepisom to między innymi obywatele Iraku, Syrii, Somalii, Jemenu. 

W Białowieży kilkunastoosobowa grupa cudzoziemców znajdująca się po stronie białoruskiej rzucała kamieniami i gałęziami w polskie patrole. Nikt nie doznał obrażeń.

Za pomocnictwo na terenie gminy Hajnówka wspierający Straż Graniczną Policjanci zatrzymali obywatela Gruzji, Przewoził czterech Syryjczyków. Przewożeni cudzoziemcy nielegalnie przekroczyli polsko-białoruską granicę.

19 września funkcjonariusze z Placówki SG w Dubeninkach i z Wydziału Zabezpieczenia Działań oddziału zatrzymali do kontroli drogowej mazdę na polskich tablicach rejestracyjnych. Auto prowadził 24-letni obywatel Ukrainy. W środku podróżowało 3 obywateli Iranu. Kiedy funkcjonariusze Straży Granicznej zajrzeli do przestrzeni bagażowej samochodu, odkryli kolejnych 3 obywateli tego kraju. Okazało się, że cudzoziemcy przekroczyli granicę z Litwy do Polski. Nie posiadali przy sobie żadnych dokumentów uprawniających ich do wjazdu i pobytu na terytorium naszego kraju.

Źródło i zdjęcie: Straż Graniczna

“ZDECYDOWANA WIĘKSZOŚĆ osób, które otrzymały pozwolenie na prace, nie otrzymała następnie wiz – i nigdy nie dotarła do Polski. Przykłady w krótkim materiale filmowym. Liczba wydanych wiz pracowniczych to ZALEDWIE KILKA PROCENT wydanych pozwoleń na pracę.” – napisał na Twitterze Paweł Jabłoński.

Krzysztof Bosak udzielił mu szybko odpowiedzi: Pawle, tłumaczę tę kwestię szczegółowo w naszym najnowszym programie „Bosak&Menzten”, polecam od 11. minuty:

Tobie zaś rekomenduję nie nazywać „dezinformacją” prawdziwych danych, które Ci się nie podobają. W statystyce wizowej Wasz rząd wypada równie źle. Wpuściliście już dziesiątki tysięcy muzułmanów i nie zwalniacie tempa!

Pozwolenia na pracę pokazują tendencje widoczne także w statystyce wizowej i pokazują jak szkodliwa jest ukryta strategia polityki migracyjnej rządu PiS.

Przekształcacie Polskę w kraj multikulturowy. Mam nadzieję, że osobiście tego nie popierasz i w tym aktywnie nie uczestniczysz, ale niestety za to współodpowiadasz. I będziesz z tym kojarzony jako były współpracownik złego premiera i następnie wiceszef MSZ.

Zdjęcie: Zrzut ekranowy YouTube

Krystian Kamiński / zdjęcie: materiały prasowe Konfederacji

INTERESY POLSKI I UKRAINY NIE SĄ TOŻSAME

Realia polityki międzynarodowej dopadły polską elitę rządzącą. Teraz stroją się w pióra i pokazową zbroję obrońców interesu narodowego, ale przecież postawa władz Ukrainy w jakiejś części jest produktem polityki elit III RP. I to nie tylko tego rządu. Polityki bezwarunkowego wsparcia, a jak pokazało ostatnie półtora roku, także niemal bezgranicznego. A przecież w gruncie rzeczy nie dzieje się nic nowego. Ukraińcy nie liczą się z polskimi interesami, a nawet wizerunkiem i wrażliwością. Prezydent Zełenski zdefiniował wczoraj Polskę, nie wymieniając jej co prawda z nazwy, eufemistycznym określeniem jako pożytecznego idiotę Rosji. Zrobił to przed całym Zgromadzeniem Ogólnym ONZ – reprezentantami większości państw świata. Trudno potraktować to w kategoriach innych, niż jako atak na pozycję międzynarodową naszego kraju, próbę delegitymizowania jego interesów narodowych i działań na rzecz ich realizacji w społeczności międzynarodowej.

Rzecz jasna Polska nie jest „pożytecznym idiotą” Rosji. Wprost przeciwnie – elity III RP uczyniły z państwa polskiego i po trosze z nas wszystkich, „pożytecznych idiotów” Ukrainy. Tak było przez trzy dekady. Jakikolwiek choćby gwałtowny ruch nie wykonaliby Ukraińcy, jakąkolwiek rewolucję by nie zaplanowali i przeprowadzili (a rewolucje wewnątrz Ukrainy zawsze okazały się mieć rewolucyjne konsekwencje dla całego regionu), zawsze mogli znaleźć poklask i poparcie nad Wisłą, bo zawsze odczytywano to jako ruch na Zachód. W istocie bowiem w optyce elit III RP nie występowały interesy narodowe, ale fukuyamowska ideologiczna wizja Polski jako jedynie funkcjonalnego elementu, trybiku Zachodu, pasa transmisyjnego jego wartości i interesów na wschód, oraz jako kotwicy Ukrainy, dzięki której ma ona się znaleźć na tymże Zachodzie. Końcowym etapem realizacji tej wizji miała być demokratyzacja i westernizacja samej Rosji, a potem mieliśmy już wszyscy radośnie trzymać się za ręce, zasobnie i bezpiecznie żyć w sloterdijkowskim „kryształowym pałacu” Zachodu.

W imię takiego rozumienia relacji międzynarodowych elity III RP gotowe były nie tylko na najdalej posuniętą konfrontację z Rosją – tak panie Kaczyński, pamiętam pana niedowarzone, niebezpieczne propozycje wprowadzania sił pokojowych NATO na Ukrainę z połowy marca 2022 r., gdy Rosjanie stali jeszcze pod Kijowem. Elity te kompromitowały Polskę także w obozie zachodnim jako irracjonalnego, nie liczącego się realiami „adwokata Ukrainy”, co znacznie ograniczało naszą wiarygodność i siłę przebicia. A Ukraińcy brali od adwokata co dawał i nie kwitowali. Skoro nikt w Warszawie kwitu nie wymagał…

Dziś obóz rządzący chełpi się, że przewidział rozwój sytuacji na wschodzie lepiej niż mocarstwa zachodnie. Tylko, że tego rodzaju nadymanie się jest kompromitowaniem siebie i państwa w sytuacji, gdy uprawiająca je władza nie była nawet w stanie przewidzieć konsekwencji gorąco popieranego przez nią jak najszerszego otwarcia wspólnego, unijnego rynku przed ukraińską produkcją rolną. Dziś twierdzą, że chodziło tylko o tranzyt. Żeby była jasność – PiS popierał to nie od 2022 r., a od czasu wejścia w życie zapisów umowy stowarzyszeniowej UE-Ukraina w 2016 r. Przedstawiciele PiS w Brukseli popierali przez te lata jak najszersze otwieranie rynku, jak najwyższe bezcłowe kontyngenty na ukraińskie produkty rolno-spożywcze, dodatkowo jeszcze rozdając przez różne fundacje i stowarzyszenia fundusze na zwiększanie potencjału ukraińskich rolników, na przykład pod względem uprawy malin, jak było to w 2018 r. Oni od lat nie odróżniali interesów Polski i Ukrainy, oni od lat żyli wizją „międzymorza”, „Rzeczpospolitej wielu narodów”, w ramach której interesy te miały rzekomo stapiać się w jedno.

Jednak ich wizje to utopia, a uszczerbek dla policzalnych interesów jest realnie odczuwalny dla polskich rolników. Odczuwalny na tyle, że PiS odczuł go z kolei w sondażach, a nawet kilka procent elektoratu to dla nich przed tymi wyborami być albo nie być, władza, albo rozliczenie z tego jak rządzili do tej pory. Stąd stroją się w piórka i zbroję obrońców narodowego interesu. Do wyborów.

Atak Zełenskiego obala też całkowicie twierdzenia tych ukrainofilów zrzucających problemy na karb „ruskich agentów” na Ukrainie, interesów branżowych, oligarchów, „złych bojarów” przy „dobrym carze”. Ukraina zawsze była państwem oligarchicznym. Obecnie co najwyżej nalane twarze ukraińskich oligarchów zastępowane są niewidocznymi inwestorami, właścicielami globalnych funduszy inwestycyjnych rozgaszczających się na Ukrainie. W ostatnie dni mogliśmy jednak zobaczyć, że antypolskie ostrze polityki Ukrainy szlifuje dziś sam jej prezydent. Dla części polskich komentatorów wydawał się on – jako polityczny homo novus i rosyjskojęzyczny przedstawiciel regionów i kręgów społecznych nienawiązujących historycznego nacjonalizmu ukraińskiego – opcją lepszą, niż Poroszenko – stary wyga odwołujący się właśnie do tych regionów i tych kręgów, które są tym historycznym nurtem skażone. Jednak Zełenski gładko wjechał w koleiny dokładnie tej samej polityki, którymi jechał jego poprzednik. Priorytet dla bezpośrednich relacji z USA za cenę uzgadniania polityki i ekonomicznych koncesji oraz szukanie miejsce w UE poprzez relacje z Niemcami. Polskiemu adwokatowi najwyraźniej nikt w Kijowie nie zamierza niczym płacić. Nawet gestami, nawet symbolami na symbolicznym polu polityki historycznej. Trudno się dziwić. Polski adwokat pracował za darmo, by nie napisać za frajer.

Wielce charakterystyczne, że krytykując decyzję Polski, Węgier i Słowacji o przedłużeniu embarga na import ukraińskich zbóż przedstawiciele władz Ukrainy odwołali się do narracji, iż jest to uzurpowanie sobie kompetencji Brukseli przez państwa członkowskie. Koresponduje to z dość czytelnymi, wypuszczanymi przez niemieckich polityków od miesięcy sygnałami, iż o przyjęciu Ukrainy (tudzież Mołdawii) do Unii może być mowa wyłącznie po wykonaniu kolejnego kroku na rzecz pogłębienia jej federalizacji. Tak oto obóz PiS myślał, że za cenę bezwarunkowego i bezkrytycznego wsparcia Ukrainy dostanie Międzymorze, a otrzymuje Mitteleuropę.

Krystian Kamiński

Zdjęcie: Materiały prasowe Konfederacji

Poinformowało o tym Ministerstwo Obrony Talibów na Twitterze. Poinformowano, że restauracją pojazdów opancerzonych przeprowadziły grupy inżynieryjno-techniczne drugiej brygady pancernej 313. Centralnego Korpusu Armii.

Pokaz naprawionych czołgów odbył się z udziałem urzędników, wśród nich był dowódca Centralnego Korpusu Armii, mułła Amir Khan Haqqani. Pochwalił wysiłki na rzecz odrestaurowania sprzętu i poprosił o sumienność i zwrócenie większej uwagi na konserwację i pielęgnację wozów bojowych.

Oprócz odrestaurowanych czołgów na opublikowanych zdjęciach widać BMP-1, BMP-2 i M113, których stanu technicznego nie podano. Warto zauważyć, że w Afganistanie znajduje się stosunkowo duża liczba gotowych do walki pojazdów opancerzonych produkcji radzieckiej.

Nie wiadomo, czy nowym władzom afgańskim udało się samodzielnie odnowić czołgi. Nie należy wykluczać możliwości pomocy ze strony krajów trzecich, w tym Pakistanu, Chin i Rosji.

Zdjęcia: Twitter

Krzysztof Bosak stwierdzi, że to co wydarzyło się wczoraj, kiedy to prezydent Zełeński na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ wyszedł podczas przemówienia prezydenta Andrzeja Dudy, to obraz “bankructwa polityki zagranicznej na kierunku ukraińskim“. Dodał też, że:

Ukraina zamiast współdziałać gospodarczo z Polską decyduje się na wojnę handlową na polskim kierunku. Zapowiada cła odwetowe, nie znosi ceł.

– To jest całkowita porażka polskiej polityki na kierunku ukraińskim – komentował dalej Krzysztof Bosak. – Widać, że Ukraina jest partnerem, który nie tylko nie chciał przyjaźni z Polską, ale który zwyczajnie wykorzystał rząd PiS-u, wykorzystał prezydenta, który najwyraźniej wierzył w jakąś osobistą przyjaźń z prezydentem Zełeńskim. Kijów wziął co chciał i wytarł wczoraj politykami PiS-u podłogę.
Taka jest brutalna prawda. Zostali oni upokorzeni. Wraz z nimi, jako reprezentantami polskiego państwa, zostało upokorzone całe polskie państwo.

W związku z tą sytuacją Konfederacja wyartykułowała swoje oczekiwania. Partia domaga się:
Zaakceptowania przez Ukrainę przedłużenia i rozszerzenia przez Polskę embarga na ukraińskie produkty rolne.
Wycofania skargi do Światowej Organizacji Handlu przez państwo ukraińskie.
Zaniechania wprowadzenia embarga na produkty z Polski.

– Oczekujemy, żeby Ministerstwo Spraw Zagranicznych, polski rząd, prezydent zaczęli prowadzić politykę zorientowaną na wymuszenie tych roszczeń. Dokładnie w takim sam sposób w jaki teraz wymusza Ukraina na Polsce. A jeżeli to nie nastąpi założenie blokady dla dalszego wsparcia strategicznego przez polskie terytorium – dodał na koniec Bosak.