Jak ujawniła Najwyższa Izba Kontroli co najmniej 117 tys. szczepionek miało wadę klasy II. Oznacza to, że te szczepionki mogły wywoływać choroby. Ale również były partie z wadami klasy I, czyli zagrażającymi życiu lub zdrowiu. Według raportu NIK wszystkie te szczepionki trafiły do obrotu. Czyli wszystkie te szczepionki przyjęli pacjenci. Główny Inspektorat Farmaceutyczny, wg GIF wiedział rok wcześniej o istnieniu wadliwej partii szczepionek. Jednak nie zgłosił tego. Dlatego szczepionki nie zostały wycofane i seria wadliwych szczepionek została podana pacjentom.
Pomimo skali tego zjawiska media głównego nurtu oraz politycy tzw. opozycji nie podejmują tego tematu. Jedynie Konfederacja nie tylko zainteresowała się tematem, ale podjęła konkretne działania. Chce pomóc w sprawdzeniu jaką serię szczepionki przyjęli pacjenci. I czy przypadkiem nie były to serie wadliwych szczepionek.
Na stronie Konfederacja.pl pojawiła prosta Instrukcja jak to można sprawdzić:
Według raportu Najwyższej Izby Kontroli przez zaniechania rządzących i Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego kilkaset tysięcy dawek szczepionek przeciwko COVID-19, które powinny zostać wycofane z użycia jako zagrażających zdrowiu lub życiu, zostało podanych pacjentom. Być może Tobie lub Twoim bliskim. Wadliwe serie szczepionek: • Moderna Spikevax: seria nr 000190A • Johnson&Johnson Jenssen: seria nr XD955
Sprawdź, czy dostałeś dawki serii szczepionek, które mogą zagrażać Twojemu zdrowiu i życiu. Jak to zrobić? Sprawdź dokumenty, które otrzymałeś w punkcie szczepień. Jeżeli nie możesz ich odnaleźć lub ich nie otrzymałeś, zaloguj się profilem zaufanym do swojej historii szczepień na Internetowym Koncie Pacjenta: https://pacjent.gov.pl/ikp/profilaktyka/szczepienia/historia-szczepien Tam znajdziesz informację o serii dawek szczepionek, które Tobie podano.
Krzysztof Bosak: – Piąty punkt, który dodajemy, który wydaje się, że powinien być oczywisty: ZERO specjalnego socjalu dla wszystkich z paszportami ukraińskimi. Muszę to krótko rozwinąć, bo będą nas portretować jako wyjątkowo nietolerancyjnych, więc wyjaśnijmy pewne sprawy. Nie jesteśmy też za rozdymaniem socjalu dla Polaków. I to nie oznacza, że jesteśmy ludźmi bez serca, albo że nie widzimy, że niektórzy są samodzielnie niezdolni do życia i potrzebują pomocy – nie! Jesteśmy przeciwni takiej filozofii, w której z całego społeczeństwa robi się pacjentów w szpitalu! Nie każdy obywatel potrzebuje pomocy, potrzebują bardzo nieliczni! Tak jest z Polakami.
Natomiast jeżeli chodzi o Ukraińców, to powiedzmy to: słuchajcie, zostały ustanowione specjalne ustawy, specjalne ustawy, które rozciągają wszystkie narzędzia polityki społecznej dostępnej dla Polaków nie tylko na uchodźców, ale na wszystkich z obcym paszportem – jednego konkretnego państwa, państwa ukraińskiego. To jest chore! To jest nienormalne. Tylko my głosowaliśmy przeciwko temu. Te przepisy trzeba uchylić! Ta sprawa była objęta zmową poprawności politycznej. Kiedy rok temu wyszliśmy na konferencję prasową z prostym przekazem: “Pomoc tak, przywileje nie”, dziennikarze ostentacyjnie nie podeszli do konferencji prasowej. Nawet personel techniczny nie podszedł do kamer! Ostentacyjnie nie włączyli światła i przechwalali się tym, jak piętnują Konfederację za rzekomą wielką nietolerancję! Więc zapytam teraz, po roku, czy hasło “pomoc tak, przywileje nie”, jest naprawdę jakieś skrajnie nietolerancyjne? Czy może jest wyrazem normalności, który w tej chwili powtarzają wszystkie partie?
Mało kto w Polsce mówi o tym, że ustawy o pomocy Ukraińcom były kilkukrotnie nowelizowane, i nowelizowano je specjalnie po to, żeby przywilejami, które są należne dla obywateli Państwa Polskiego, objąć nie tylko tych, którzy wjechali tu z Ukrainy, ale także tych, którzy z paszportem ukraińskim wjechali z innych państw członkowskich Unii Europejskiej!
Rząd Morawieckiego, przy poparciu Platformy, Lewicy i PSL, i przy milczącej akceptacji posłów Szymona Hołowni, uruchomił licytację, pieniędzmi polskiego podatnika, o to, żeby ściągnąć tutaj jak najwięcej ludzi z obcym paszportem! To jest chore! Jeśli ktoś chce tutaj pracować, powinien mieć taką szansę, ale i tu powinniśmy być ostrożni, co do liczby. Natomiast nie możemy licytować się na pakiety socjalne z Niemcami, którzy są 10 razy bogatsi od nas! To jest chore! To trzeba wypowiedzieć i skończyć. I to zapowiadamy w tej nowej Piątce Konfederacji.
Tutaj mówimy o elementarnej roztropności i racjonalności gospodarczej w gospodarowaniu pieniędzmi Polaków. Tutaj musi być interes Polaków na pierwszym miejscu. Po pierwsze, Polacy w swoim własnym państwie – to nie jest radykalizm, to jest rozsądek, to jest roztropność, to jest umiar, to jest odpowiedzialność za przyszłe pokolenia. I my o to zadbamy!
My jako jedyni o to dbaliśmy w tej kadencji Sejmu! Bo wymagało pewnej odwagi zagłosować przeciwko źle skonstruowanym ustawom, przeciwko ustawom złym, szkodliwym, rozrzutnym – my jako jedyni tą odwagę mieliśmy. I teraz apel do Polaków. Tą naszą odwagę, tą naszą niepoprawność polityczną, to mówienie na rok wcześniej tego, do czego inni dochodzą zbyt późno – to trzeba nagrodzić! Trzeba dać więcej mandatów poselskich Konfederacji, żeby więcej złych ustaw było głosowanych “przeciw”. A tych, którzy głosowali za tym, trzeba ukarać!
Jeszcze raz to powtórzę, żeby się utrwaliło. Skróty są potrzebne, powtórzenia są potrzebne. Proste i niskie podatki, dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców, mieszkania i domy tańsze o 30% ze względu na zniesienie wszystkich niepotrzebnych regulacji i barier, ochrona gotówki w Konstytucji RP, inne państwa już to zrobiły, i zero socjalu specjalnie dla wszystkich z paszportami ukraińskimi. To są nasze proste postulaty! Tego chcemy i to zrealizujemy.
Jak informuje StrazGraniczna.pl 28 września funkcjonariusze Straży Granicznej z Tuplic przyjęli od lubskich policjantów dziewiętnastu cudzoziemców. Żaden nie posiadał dokumentów uprawniających do legalnego pobytu w Polsce. Przekazani obcokrajowcy zostali zatrzymani przez policjantów po krótkim, ale niebezpiecznym pościgu w okolicach Lubska. Kierowca ściganego dostawczego forda uciekając wjechał do kompleksu leśnego. Wyskoczył z samochodu i oddalił się w nieznanym kierunku. Pomimo szeroko zakrojonych działań poszukiwawczych kierowcy nie odnaleziono.
Z ustaleń funkcjonariuszy Straży Granicznej wynika, że cudzoziemcy pochodzą z Syrii. Korzystali z tzw. szlaku bałkańskiego, poprzez Serbię i Słowację w jednej grupie dotarli do Polski, z zamiarem przedostania się do Niemiec. Wszyscy posiadali słowackie tytuły pobytowe. Syryjczyków zatrzymano. Usłyszęli prokuratorskie zarzuty usiłowania przekroczenia wbrew przepisom polsko-niemieckiej granicy i dobrowolnie poddali się karze 8. miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Obcokrajowców przed opuszczeniem placówki Straży Granicznej w Tuplicach pouczono o obowiązku niezwłocznego udania się do państwa, w którym mają prawo pobytu oraz o konsekwencjach jego niewykonania.
– Dziś Konfederacja przedstawia swój pakiet pięciu punktów na finał kampanii. Lista nr 5 i nowa Piątka Konfederacji, czyli cztery postulaty już znane i piąty dość oczywisty, ale dodany, który chcemy mocno podkreślać na finale naszej kampanii wyborczej – rozpoczął konferencję prasową Krzysztof Bosak.
Krzysztof Bosak wymienił wszystkie pięć punków Piątki Konfederacji. – Proste i niskie podatki – Dobrowolny ZUS dla przedsiębiorców – Mieszkania i domy tańsze nawet o 30% – Gotówka chroniona Konstytucją Rzeczypospolitej – Zero socjalu dla Ukraińców
Jak dodał współprzewodniczący Konfederacji: – To ostatnie hasło chcemy podkreślić. Dlatego, że jeżeli chodzi o stosunki Kijowa i Warszawy to maski po prostu opadły. Tam gdzie był pozór przyjaźni, tam w tej chwili widzimy, że jest twarda gra. Jest wymiana ciosów, agresywna retoryka, zapowiadanie sankcji, ceł, skarżenie się do Światowej Organizacji Handlu. Uderzanie w polskie interesy gospodarcze w Brukseli. Ostrzegaliśmy przed taką sytuacją. Mówiliśmy, że mamy kolizyjne interesy. Że otworzenie polskiego rynku bezwarunkowe na produkty, które są produkowane bez tych norm, które są wymagane od polskiego rolnika, są głęboko niekorzystne dla polskich gospodarzy. Mówiliśmy o tym, że nie ma infrastruktury przesyłowej na wszystkie produkty z Ukrainy. I mówiliśmy od samego początku, że nie ma podstaw, żeby wszystkich w Polsce z paszportem ukraińskim obdarzyć przywilejami, które mają polscy obywatele.
Fragment z konferencji prasowej Najwyższej Izby Kontroli. Michał Jędrzejczyk, doradca Prezesa NIK: – Do Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego wpłynęły informacje do Europejskiej Leków, to był kwiecień 2021 roku, o podejrzeniu wystąpienia wady jakościowej klasy II w serii szczepionek przeciw COVID-19, stosowanych już wówczas u polskich pacjentów. Podkreślę, że wada jakościowa klasy II, czyli wada mogąca spowodować chorobę lub niewłaściwe działanie. Główny Inspektorat Farmaceutyczny przekazał tą informację do Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych dopiero po upływie roku od pozyskania tej informacji. Prosząc o podjęcie działań w celu identyfikacji kanałów dystrybucji i powiadomienia odbiorców o zaistniałej sytuacji. Niestety działania te były bezprzedmiotowe, gdyż cała ilość tej serii, czyli 117 600 dawek szczepionki, została podana pacjentom. Powtórzę raz jeszcze, cała seria szczepionki przeciw COVID-19 Janssen seria nr XD955, to jest 117 tys. 600 dawek szczepionek, z podejrzeniem wystąpienia wady klasy II, to jest mogącej spowodować chorobę lub niewłaściwe działanie, została podana pacjentom.
Cała konferencja prasowa Najwyższej Izby Kontroli, która odbyła się 28 września, o wynikach kontroli Funduszu Przeciwdziałania COVID-19 i Narodowego Programu Szczepień.
24 września Robert Bąkiewicz przegrał apelację ws. Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Tym samym Sąd potwierdził, że: – Robert Bąkiewicz nie jest prezesem od 19.02.2023 r., – Walne Zgromadzenie Członków odbyło się w sposób prawidłowy, – sławetne “wyrzucenie” 6. członków Zarządu przez 3. członków Zarządu nie miało mocy.
Wczoraj Robert Bąkiewicz przegrał apelację ws. @StowMarszN. Tym samym Sąd potwierdził, że: -R. Bąkiewicz nie jest prezesem od 19.02.2023 -Walne Zgromadzenie Członków odbyło się w sposób prawidłowy -sławetne "wyrzucenie" 6 członków Zarządu przez 3 członków Zarządu nie miało mocy pic.twitter.com/5Sp24zzyYx
Jednocześnie Robert Bąkiewicz, Tomasz Kalinowski i inni ignorują wezwania ws. wydania aktywów Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, które bezprawnie znajdują się w ich posiadaniu lub mają o nich wiedzę. Poza składnikami materialnymi w ich władaniu pozostają m. in. profile Marsz Niepodległości na Facebooku, co utrudnia naprawę finansów. To oczywiście spotka się z naszą zdecydowaną reakcją.
Robert Bąkiewicz zostawił Stowarzyszenie Marsz Niepodległości w opłakanym stanie finansowym. Konta były wyczyszczone, a długi sięgają kilkuset tysięcy złotych. Nie spłacał subskrypcji zdjęć prasowych, którą wykupił w PAP. Nie spłacał nawet swoich najbliższych współpracowników, z którymi współpracuje nadal pod swoimi nowymi szyldami.
Z bardziej bulwersujących spraw – Robert Bąkiewicz nie spłacał nawet billboardów z własną podobizną, które fakturował na Stowarzyszenie Marsz Niepodległości, a które promowały jego własną osobę. To była metoda na zawłaszczanie Marszu Niepodległości – inicjatywy wszystkich Polaków, jako swojej własnej.
Wreszcie – Robert Bąkiewicz nie uregulował również należności za organizacje zeszłorocznego Marszu Niepodległości. Tymczasem pytany o te kwestie przez mieszkańców Radomia mówi, że długów nie było. To zwykłe kłamstwo, dające się szybko i łatwo zweryfikować.
19 lutego br. Robert Bąkiewicz został odwołany z funkcji prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości przez Walne Zgromadzenie Członków. Bąkiewicz zareagował na to na swój sposób. Zwołał zebranie Zarządu stowarzyszenia, pomimo że nie był już do tego uprawniony, ponieważ na mocy uchwały Walnego Zgromadzenia stracił nie tylko funkcję Prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, ale również funkcję członka Zarządu.
22 lutego w “zebraniu zarządu”, oprócz Bąkiewicza, wzięło udział trzech innych członków Zarządu, m.in. Tomasz Kalinowski i Przemysław Czyżewski. Obaj do dzisiaj współpracują ściśle z Bąkiewiczem.
Warto podkreślić, że Zarząd Stowarzyszenia Marsz Niepodległości w tamtym czasie liczył dziesięciu członków, a po usunięciu Bąkiewicza, dziewięciu. Nie było więc nawet odpowiedniego kworum, które mogłoby podjąć jakiekolwiek uchwały. Nie przeszkadzało to jednak Bąkiewiczowi, który szedł już na całość. Na tym “zebraniu” 22 lutego 2023 r. Robert Bąkiewicz ze swoimi trzema kolegami podjął “uchwałę” o wkluczeniu pozostałych sześciu członków Zarządu z grona członków Stowarzyszenia Marsz Niepodległości. Czyli mniejszość postanowiła usunąć większość z Zarządu.
Było to działanie jawnie sprzeczne ze Statutem Stowarzyszenia i prawem o stowarzyszeniach. Ale Robert Bąkiewicz się tym nie przejmował. Na podstawie tej “uchwały” złożył wniosek o wykreślenie wspomnianych sześciu członków Zarządu z Krajowego Rejestru Sądowego. I o dziwo, tak się stało! Ale na krótko. Bowiem wkrótce nie tylko ci wykreśleni członkowie na nowo pojawili się w KRS, ale również sąd uznał uchwałę Walnego Zgromadzenia z 19 lutego i wykreślił Bąkiewicza z KRS.
Robert Bąkiewicz złożył apelację w sprawie nieuznania jego “zebrania” Zarządu. W międzyczasie zorganizował nawet swoje “walne zgromadzenie” z wyborem nowych “władz”, które jednak nigdy nie zostały wpisane do KRS. I nigdy nie zostaną wpisane, jakby chciał tego Bąkiewicz.
24 września Sąd Okręgowy dla m. st. Warszawy postanowił oddalić wspomnianą apelację złożoną przez Roberta Bąkiewicza i Tomasza Kalinowskiego.
Wczoraj Robert Bąkiewicz przegrał apelację ws. @StowMarszN. Tym samym Sąd potwierdził, że: -R. Bąkiewicz nie jest prezesem od 19.02.2023 -Walne Zgromadzenie Członków odbyło się w sposób prawidłowy -sławetne "wyrzucenie" 6 członków Zarządu przez 3 członków Zarządu nie miało mocy pic.twitter.com/5Sp24zzyYx
To kończy kilkumiesięczną prawną batalię o Stowarzyszenie Marsz Niepodległości i ostatecznie zamyka sprawę, ponieważ nie ma już żadnych dróg odwoławczych od tej decyzji. Robert Bąkiewicz nie może już mówić, że jest w jakimś “sporze z kolegami ze stowarzyszenia”, jak to przedstawiał na spotkaniach z wyborcami PiS-u i Suwerennej Polski. Nie może udawać, że jest nadal Prezesem Stowarzyszenia Marsz Niepodległości, jak to robi w opisach profilowych na swoich mediach społecznościowych.
Robert Bąkiewicz został ze Stowarzyszenia Marsz Niepodległości wykluczony nie dlatego, że wszedł w konflikt polityczny z innymi kolegami. Tak często sugeruje sam Bąkiewicz w różnych wywiadach czy na spotkaniach z wyborcami. Robert Bąkiewicz stracił funkcję prezesa SMN – i również członkostwo w stowarzyszeniu – w związku z licznymi nadużyciami. W związku z łamaniem Statutu, wyprowadzaniem środków finansowych ze stow. w ramach tzw. karuzeli grantowej. Wynikiem tych działań było zadłużenie Stowarzyszenia na ponad 200 tys. złotych.
To są wszystko rzeczy dobrze udokumentowane, które znalazły się również w Raporcie który został zaprezentowany członkom SMN. To właśnie na podstawie tych informacji i danych z Raportu członkowie SMN podjęli ostateczną decyzję o usunięciu Roberta Bąkiewicza z funkcji prezesa Stowarzyszenia Marsz Niepodległości.
Pełnomorska jednostka patrolowa OPV SG-301 ma długość prawie 70 m, szerokość 11,5 m oraz zanurzenie około 4,5 m. Patrolowiec będzie mógł wykonywać zadania bez zawijania do portu minimum przez 12 dni z 35 osobami (w tym 20 członkami stałej załogi).
Na jednostce są zamontowane dwa kontenery z wyposażeniem ratowniczym, dodatkowo na burtach znajdują się dwie szybkie łodzie służące do działań interwencyjnych. W części rufowej przewidziano miejsce dla w sumie 250 rozbitków, którzy będą mogli tam przebywać do 24 godzin.
Do ewakuacji medycznej posłuży na pokładzie dziobowym certyfikowana płaszczyzna do współpracy ze śmigłowcem, która będzie wykorzystywana również jako platforma do operowania dronem.
Główne zadania nowego patrolowca to m.in. ujawnianie prób przekroczenia morskich granic Unii Europejskiej wbrew przepisom, przeciwdziałanie nielegalnej migracji oraz transportowaniu przez morskie granice odpadów i szkodliwych substancji chemicznych. Jednostka będzie również mogła uczestniczyć w akcjach ratowniczych i humanitarnych.
Pamiętam jak w sierpniu 2021 na granicy pojawiło się wojsko. Kosiliśmy wówczas pszenicę na tym samym polu na którym dziś sieję pszenżyto (zdjęcie). To było 8 bądź 9 sierpnia 2021 roku. Widziałem strażników granicznych, którzy musieli wybierać, które grupy migrantów zatrzymują a które odpuszczają. Nie mieli wystarczającej ilości funkcjonariuszy do tego zadania. Pamiętajmy, że wówczas nie tylko nie było płotu na granicy, ale też żadnej innej choćby tymczasowej bariery.
Już wtedy widzieliśmy kilkunasto- a czasem kilkudziesięcioosobowe grupy migrantów, które przemierzały polne drogi, włamywali się do pustostanów, budynków gospodarczych (w tym kilkukrotnie do mojego garażu i domu po mojej babci), kilkudziesięcioosobowa grupa przeszła przez pobliską wieś, ciągając za klamki w drzwiach zaparkowanych pod domami aut. W sierpniu moja mama przestała chodzić po zmroku do ogrodu. Moja żona zabrała dzieci i pojechała na jakiś czas do Białegostoku. Podczas szturmu na granicę w Kuźnicy, rodzice zabierali dzieci ze szkoły, inni widzieli wszystko z okien własnych domów (kilkaset metrów od granicy).
Pamiętam jak w sierpniu 2021 na granicy pojawiło się wojsko 🇵🇱. Kosiliśmy wówczas pszenicę na tym samym polu na którym dziś sieję pszenżyto (zdjęcie). To było 8 bądź 9 sierpnia 2021 roku. Widziałem strażników granicznych, którzy musieli wybierać, które grupy migrantów zatrzymują… pic.twitter.com/xaPAJgsSGs
Nasze pola nomenomen graniczą z granicą na odcinku 3,5 km. Widziałem wszystko od początku. Gdy powstał płot tymczasowy z drutu, nocami po drugiej stronie było widać ogniska migrantów. Ci nocami potrafili rzucać w naszych żołnierzy nie tylko kamieniami i butami (serio) ale także płonącymi badylami od których zapalała się trawa a czasem uprawy z pól. Żołnierze gasili to łopatami i swoimi butami.
Każde auto potrzebuje serwisu, wymiany filtrów, olejów. Udostępniliśmy pro publico bono w deszczowe dni naszą halę w tym celu dla żołnierzy. Pamiętam rozmowę z kierowcą wojskowej karetki, który mówił mi o połamanych szczękach, nosach, obojczykach, pękniętych czaszkach naszych żołnierzy, których odwoził z granicy.
Pamiętam Usnarz i lament, który mu towarzyszył. Byłem tam zanim pojawiła się telewizja. Takich Usnarzy było więcej, np. pod Minkowcami, Jurowlanami itd. Znikały po dwóch dniach gdy nie było zainteresowania mediów i aktywistów. Do dziś niektórzy nie wiedzą , że pobocznym efektem pojawienia się mediów, było pogorszenie sytuacji bytowej migrantów w Usnarzu.
Pamiętam w końcu spotkania z migrantami. To byli bardzo konkretni ludzie, którzy wiedzą czego chcą. Jedni wzbudzali zaufanie inni nie. Zawsze jednak pierwszą rzeczą o którą prosili, była podwózka do Niemiec lub jakiegoś większego miasta. Za tym szły oferowane sumy w dolarach. To było dla mnie zrozumiałe, po to się tu znaleźli. Od początku wiedzieli w jaką grę przyszło im grać. Przyjmowali wodę i jedzenie, choć nie takiej pomocy ode mnie oczekiwali. Dla mnie pomocą było jedzenie i woda, koce termiczne its. Dla nich podwózka do Berlina. Nigdy nie spotkałem człowieka głodnego, czy chorego (nie wykluczam, że takich nie ma).
To były trzy różne postawy migrantów, które zmieniały się względem tego z kim przyszło im się spotkać. Inaczej zachowywali się wobec żołnierzy i strażników, inaczej wobec mediów i aktywistów. Myślę, że najbardziej szczerzy byli wobec nas – autochtonów. To żadna tajemnica, rozmawiałem o tym także ze znanymi aktywistami, też tak to widzą.
Anegdoty, przykłady i inne zdarzenia mogę przytaczać do jutra, jednak nie o to w tym chodzi. Od początku pisałem, że mamy do czynienia z kryzysem granicznym, zaś migracja jest jednym z jego elementów.
Dziś z perspektywy czasu wiemy jeszcze więcej. Dziś już nie relacjonuję wam sytuacji z granicy tak jak jeszcze rok temu. Z prostego powodu. Na moim odcinku jest bardzo spokojnie. Płot odciążył żołnierzy i Straż Graniczną. Daje tak potrzebny na reakcję czas. Migracja przeniosła się tam, gdzie tego płotu nie ma. Nikogo nie dziwi widok żołnierzy, nikt nie płacze, że żołnierz wszedł do sklepu z bronią. Moje dzieci bawią się spokojnie pod domem, w czasie gdy ja jestem w polu. Ludzie nie boją się wychodzić po zmroku. Żyjemy normalnie.
“Przyjaźń i braterstwo to największe bogactwo” – takie hasło widnieje na srebrnej okolicznościowej monecie wyemitowanej wspólnie przez Narodowy Bank Polski i Narodowy Bank Ukrainy z okazji Dnia Niepodległości Ukrainy.
Moneta w kształcie serca składa się niejako z dwóch monet. Dwóch połówek tego serca. Jedna część polska o nominale 10 złotych i druga część, ukraińska o nominale 10 hrywien. “Narodowy Bank Polski planuje przekazanie na rzecz Ukrainy dochodu ze sprzedaży zestawu monet „Przyjaźń i braterstwo to największe bogactwo” w formie bezzwrotnego humanitarnego wsparcia finansowego” – czytamy w komunikacie na stronie NBP. Moneta będzie trafi do sprzedaży w cenie 950 zł.
– Ciekawostka od jednego zaprzyjaźnionego towarzystwa numizmatyków. Otóż ta moneta w dniu obchodów święta niepodległości Ukrainy, czyli 24 sierpnia, miała ukazać się zarówno w Polsce, jak i na terenie Ukrainy. Niestety Ukraina nie pozwoliła sobie, aby sprzedawać tą monetę na swoim terenie w dniu swojego święta, zestaw monet w którym będzie również flaga i symbole narodowe Polski. Postanowili wyemitować tylko swoją monetę ukraińską. A Narodowy Bank Polski podkulił ogon, żeby nie obrazić uczuć Ukraińców, zamiast 24 sierpnia, ogłosił powstanie i emisję tej monety 25 sierpnia. Widzimy, że również politykę monetarną w Polsce można uprawiać na kolanach – skomentowała Marta Czech z Konfederacji Korony Polskiej.