Mateusz Morawiecki

Wersal, Francja, 10.03.2022. Premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej przed Pałacem Wersalskim / fot. PAP/Radek Pietruszka Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W wywiadzie dla “Rzeczpospolitej” senator Jan Maria Jackowski skrytykował premiera Mateusza Morawieckiego.
  • Jego zdaniem popełnił on zbyt wiele błędów, które zadziałały na szkodę naszego kraju.
  • Na obronę Morawieckiego działają prywatne relacje z prezesem Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego.
  • Politycy obozu rządzącego wymusili dymisje niektórych członków rządu i otoczenia premiera wskazując na dołujące notowania i poparcie wyborców.
  • Zobacz także; Broń atomowa na terenie Polski? Prezydent Duda: Temat jest otwarty

Choć senator Jan Maria Laskowski nigdy nie należał do Prawa i Sprawiedliwości, to startował do Senatu z list tej partii oraz należał do klubu parlamentarnego PiS. Jednakże w lutym tego roku został on wykluczony z klubu PiS. Oficjalnym powodem były częste wypowiedzi niezgodne z tzw. linia partii oraz przekazem dnia.

W rozmowie z “Rzeczpospolitą” polityk wskazuje, jakie błędy ma na swoim koncie premier Mateusz Morawiecki.

Polski Ład, problemy z KPO, naiwność i działanie na szkodę państwa polskiego w polityce europejskiej. To są bardzo poważne zarzuty wobec premiera. Mateusz Morawiecki zawdzięcza zachowanie stołka Prezesa Rady Ministrów tylko wewnętrznej sytuacji Polski i relacji z prezesem Kaczyńskim. Dopóki taka będzie polityka polskiego rządu, to środków z KPO nie będzie. Świadomość tego w społeczeństwie jest duża

– stwierdził niezależny senator.

Czytaj więcej: 83 lata temu Niemcy rozstrzelali obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku

Zmiany kadrowe mają pomóc PiS zachować władzę?

Senator Jan Maria Laskowski odniósł się także do sytuacji wewnątrz partii rządzącej.

Widzimy, że po przesileniu, które miało miejsce w poprzednim tygodniu – po słynnym wyjazdowym posiedzeniu klubu parlamentarnego – czyli dymisji ministra Michała Dworczyka z funkcji szefa Kancelarii Premiera, nastąpiło pewne uspokojenie w obozie rządzącym. Uspokojenie jest konieczne dla PiS, żeby nie dopuścić do władzy kogoś, kto może skutecznie przeprowadzić proces rozliczania ośmiu lat ich rządów. Spraw, które wymagają wyjaśnienia, jest mnóstwo, co więcej dowodów także jest dużo. Mamy np. raporty NIK i dokumentację leżącą w prokuraturach

– powiedział Jan Maria Laskowski.

W ocenie Jana Marii Jackowskiego w PiS następuje konsolidacja wobec celu nadrzędnego, czyli walki o to, żeby nie oddać władzy.

Stąd wyciągane są wszelkie możliwe środki, które mają temu posłużyć, jak manewrowanie przy ordynacji wyborczej, przesuwanie terminu wyborów samorządowych i podsypywanie pieniędzy kolejnym grupom społecznym, które mogą stanowić naturalne zaplecze wyborcze PiS. Mamy też działania w warstwie symbolicznej, czyli próbę podziału społeczeństwa na: patriotów i niepatriotów, komunistów i antykomunistów, prawdziwych Polaków i nieprawdziwych Polaków. To skoordynowane działania

– ocenił senator wybrany z list Prawa i Sprawiedliwości.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rp.pl, dorzeczy.pl

Musk zaprowadzi rewolucję na Twitterze?

Elon Musk / Fot. Twitter

  • Elon Musk dosyć niespodziewanie zapowiedział we wtorek 4 października, że zamierza dopełnić transakcji kupna Twittera.
  • Wcześniej, kilka miesięcy temu próbował uniknąć tego ruchu powołując się na niedokończone sprawy zarządu Twittera z botami.
  • Zdaniem Bloomberga, prawnicy Muska mieli przeanalizować sytuację i uznali, że proces sądowy byłby przegrany dla swojego klienta.
  • Wraz z nim uznali, że lepiej będzie uniknąć procesu i dokończyć kupno Twittera za 44 mld dol.
  • Zobacz także: Musk opublikował ankietę o wojnie na Ukrainie, Zełenski w reakcji opublikował ankietę… o Musku

Zgodnie z kwietniową umową Elon Musk miał kupić Twittera za 44 miliardy dolarów. Wtedy jednak, według biznesmena, spółka nie przedstawiła wyczerpujących informacji na temat tego, jak duża część kont na platformie jest obsługiwana przez boty, więc zrezygnował z zakupu. Twitter pozwał Muska za naruszenie umowy na zakup serwisu społecznościowego i domagał się, aby sąd nakazał miliarderowi dokończenie transakcji za uzgodnioną kwotę 54,20 dol. za akcję, czyli 44 mld dolarów za cały pakiet.

Musk po raz kolejny zmienia zdanie

Pierwsze przesłuchania Elona Muska miały odbyć się 6-7 października. 10 dni później, bo 17 października miał rozpocząć się proces. W poniedziałek 4 października Elon Musk wystosował jednak list do Twittera, w którym deklaruje, że kupi platformę po pierwotnej cenie

– poinformował Bloomberg.

W liście, adwokaci Muska napisali, że miliarder zamierza przystąpić do zamknięcia transakcji przewidzianej  według umowy z 25 kwietnia 2022 o połączeniu, na zasadach i warunkach określonych w niej. Umowa ta wycenia platformę na 44 mld dolarów.

Według informacji Bloomberga taka decyzja wynika z faktu, że zespół prawny Muska przeczuwał, iż sędzia nie będzie mu przychylny, więc zdecydowano się porzucić proces sądowy i przejść od razu do ugody z zarządem Twittera.

Czytaj więcej: Kampania ministerstwa rolnictwa. “Nie marnuj żywności – szkoda planety”

Aplikacja do wszystkiego?

Po tej informacji akcje Twittera na giełdzie w Nowym Jorku momentalnie wzrosły o ponad 20 proc. do poziomu 52 dolarów, ale obrót nimi został wstrzymany. 

Elon Musk zapowiedział, że zakup ma przyspieszyć produkcję nowej aplikacji, która będzie spełniała wszystkie zapotrzebowania.

Twittera przyspieszy tworzenie X, aplikacji do wszystkiego

– napisał Elon Musk.

Zaznaczył, że taka aplikacja powstanie dzięki temu od 3 do 5 lat szybciej, dodając jednak, że może się mylić.

W zeszłym tygodniu pojawiła się nawet informacja, że Twitter chce zmienić wygląd swojej aplikacji i testuje wprowadzenie pionowego kanał wideo, znanego np. z TikToka. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, next.gazeta.pl

Samochód lekko unoszący się nad ziemią

Samochód lekko unoszący się nad ziemią / Fot. Twitter

Chińscy naukowcy z Southwest Jiaotong University przetestowali zmodyfikowane samochody zdolne do magnetycznego lewitowania 35 milimetrów od ziemi na odcinku specjalnie zmodyfikowanej autostrady.

Wideo z testu pokazuje zmodyfikowany samochód osobowy sunący po powierzchni, podczas gdy jego cztery opony obracają się bezradnie w powietrzu, bezużyteczne przez to, co wydaje się być magnetycznymi repulsorami dołączonymi do dolnej części pojazdu.

Do lewitacji zainstalowano tablicę z magnesami trwałymi. Pojazd waży 2,8 tony.

Test

Szczegóły dotyczące testu są skąpe. Ponoć osiem zmodyfikowanych pojazdów było testowanych na mniej niż 13-kilometrowym odcinku autostrady. Zarówno jezdnia, jak i same pojazdy musiały zostać mocno zmodyfikowane, aby wykonać test. Inżynierowie dodali do podłoża pojazdów układ magnesów stałych, a wzdłuż autostrady poprowadzili szynę konduktorską.

Prędkość była ponoć wysoka – samochody osiągnęły wedle podawanych informacji prędkość ok. 230 km/h. To dość szybko, ale nadal daleko od krajowych pociągów kulowych maglev, z których najszybsze mogą osiągnąć prędkość do ok. 600 km/h.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Money.pl, Twitter, Futurism.com

Mateusz Morawiecki

Warszawa, 24.03.2022. Premier Mateusz Morawiecki (P), wiceminister finansów Artur Soboń (C) i rzecznik rządu Piotr Mueller (L) po konferencji prasowej / Fot. PAP/Paweł Supernak Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Czy “500+” będzie dostępne wyłącznie dla bezrobotnych i najmniej zarabiających?
  • Taki jest możliwy scenariusz – ocenia Edyta Wara-Wąsowska na portalu Bezprawnik.pl.
  • Wiceminister finansów Artur Soboń oświadczył, że w programie “500 plus” mogłyby być “progi dochodowe”.
  • Zobacz też: Rząd ostrzega przed oszustwami na dodatek węglowy

Edyta Wara-Wąsowska napisała na portalu Bezprawnik.pl, że socjalistyczne programy typu 500 plus prawdopodobnie ulegną zrewidowaniu przez rząd za sprawą wywołanej przez ten sam rząd inflacji.

Jeszcze do niedawna realny wydawał się scenariusz waloryzacji świadczenia 500 plus. Obecnie podniesienie świadczenia nie tylko nie jest rozważane, ale wręcz rządzący mają zastanawiać się nad jego ograniczeniem.

Jednym z możliwych scenariuszy jest przyznawanie “500+” wyłącznie bezrobotnym i najmniej zarabiającym (np. najniższą krajową). Wiceminister finansów Artur Soboń oświadczył:

W programie 500 plus mogłyby być progi dochodowe. W pewnych rozwiązaniach dla najsłabszych mamy progi. Tam, gdzie to wsparcie jest powszechne, tych progów nie ma. Na stacji benzynowej nie ma progów.

Inflacja

Na pytanie czy inflacja sprzyja budżetowi państwa, Soboń odpowiedział przecząco.

Do budżetu wpływa więcej pieniędzy i więcej z niego wypływa. Na przykład na wydatki związane z tarczami antyinflacyjnymi. Mamy obniżkę VAT-u i akcyzy, jakiej nie ma nigdzie w całej Unii Europejskiej. Dziesiątki milionów to wydatki na ceny prądu. Inflacja ma destrukcyjne skutki dla budżetu państwa, tak jak dla budżetów domowych

Z ust wiceministra padła deklaracja, iż rząd pragnie, aby czternasta emerytura była świadczeniem stałym.

To nasza intencja.

Podobne słowa w odniesieniu do 14. emerytury wypowiedział też prezes PiS Jarosław Kaczyński, o czym pisaliśmy szerzej w innym artykule.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Bezprawnik, Gazeta.pl

Święta Faustyna Kowalska

Święta Faustyna Kowalska / Fot. Wikimedia Commons

  • Dzieło duchowe jest najczęściej tłumaczoną i wydawaną polską książką na świecie.
  • Podczas objawień Jezus określił ją mianem Sekretarki Bożego Miłosierdzia.
  • Prócz objawień dane jej było przeżywać ekstazy, bilokację, ukryte stygmaty, czytanie w duszach.
  • Zobacz też: Rząd ostrzega przed oszustwami na dodatek węglowy

5 października przypada wspomnienie świętej Faustyny Kowalskiej, autorki słynnego “Dzienniczka”. Dzieło duchowe jest najczęściej tłumaczoną i wydawaną polską książką na świecie.

Urodzona jako Helena Kowalska, przyjęła imię zakonne Maria Faustyna. Wstąpiła do Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Warszawie. Pełniła obowiązki kucharki, ogrodniczki i furtianki. Wielce się umartwiała jeszcze przed zostaniem zakonnicą. Swoje przeżycia opisywała w “Dzienniczku”.

W 1931 roku objawił jej się Jezus. Otrzymała polecenie namalowania takiego obrazu, jak ukazana jej postać Zbawiciela z podpisem “Jezu, ufam Tobie” oraz publicznego wystawienia go w kościele. Prócz objawień dane jej było przeżywać ekstazy, bilokację, ukryte stygmaty, czytanie w duszach.

Sekretarka Bożego Miłosierdzia

Portal Niedziela.pl pisze:

Dzięki s. Faustynie odnowiony i pogłębiony został kult Miłosierdzia Bożego. To od niej pochodzi pięć form jego czci: obraz Jezusa Miłosiernego, koronka do Miłosierdzia Bożego, Godzina Miłosierdzia, litania oraz święto Miłosierdzia Bożego w II Niedzielę Wielkanocną.

Podczas objawień nasz Pan określił ją mianem Sekretarki Bożego Miłosierdzia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Niedziela, Twitter

Andrzej Duda

Prezydent RP Andrzej Duda / Fot. PAP/Marcin Obara Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie dla tygodnika “Gazeta Polska” wypowiedział się na temat broni atomowej.

Problemem przede wszystkim jest to, że nie mamy broni nuklearnej. Nic nie wskazuje na to, żebyśmy w najbliższym czasie jako Polska mieli posiadać ją w naszej gestii. Zawsze jest potencjalna możliwość udziału w Nuclear Sharing. Rozmawialiśmy z amerykańskimi przywódcami o tym, czy Stany Zjednoczone rozważają taką możliwość. Temat jest otwarty.

“Nasza racja stanu”

Prezydent III RP powiedział, że Polska będzie niezmiennie stać przy Ukrainie.

To nasza racja stanu. Ukraina musi się obronić i przetrwać tę wojnę. Naszą racją stanu jest doprowadzenie do sytuacji, w której Rosja będzie musiała wycofać swoje wojska. Ukraina powinna wrócić do międzynarodowo uznanych granic, czyli sprzed rosyjskiej agresji w 2014 r.

Andrzej Duda dodał, że gdyby Rosja rozpoczęła wojnę atomową, to odpowiedzialni za to zostaliby “wyklęci na całym świecie”. Wspomniał o parasolu nuklearnym dla Polski i gazociągu Baltic Pipe.

U naszych sąsiadów nie zauważono problemu, że dostawy są tylko z Rosji. W Polsce jeszcze niedawno również były tylko z Rosji. Gdyby w Polsce nie było przywódców, którzy chcieli zmiany, może nie byłoby dziś między innymi Gazoportu, Baltic Pipe i innych inwestycji, uniezależniających nas od Rosji.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Najwyższy czas!

Maria Zacharowa

Maria Zacharowa / Fot. PAP/EPA/MAXIM SHIPENKOV. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Przedwczoraj ambasador Rosji w Warszawie, Sergiej Andriejew, został wezwany do stawienia się w siedzibie Ministerstwa Spraw Zagranicznych.
  • Tematem rozmowy miały być referenda na Ukrainie i tamtejsza działalność Rosji.
  • Rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa oskarżyła “wysokiego rangą polskiego dyplomatę” o prowokację.
  • Zobacz też: Trwa ukraińska kontrofensywa. Ukraińska flaga nad Dawidowym Brodem [+WIDEO]

Przedwczoraj ambasador Rosji w Warszawie, Sergiej Andriejew, został wezwany do stawienia się w siedzibie Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wiceminister Marcin Przydacz poinformował wówczas:

Dzisiaj o godz. 11 pan ambasador Siergiej Andriejew będzie w MSZ w związku oczywiście z tymi działaniami Rosji z ostatniego tygodnia. Mówię tutaj o tych pseudoreferendach, mówię o tych próbach aneksji terytorium innego państwa, w tym wypadku Ukrainy.

Rzeczniczka MSZ Rosji Maria Zacharowa oskarżyła “wysokiego rangą polskiego dyplomatę” o prowokację.

[Andriejew] został wezwany przez polskie MSZ, gdzie wysoki rangą polski dyplomata uciekł się do skandalicznej prowokacji, proponując szefowi rosyjskiej misji dyplomatycznej, aby publicznie wypowiedział się przeciwko operacji specjalnej Sił Zbrojnych Rosji na Ukrainie i zdystansował się od politycznego kursu naszego kraju jako całości.

“Prowokacyjne narzędzia”

Zacharowa stwierdziła, że rosyjscy dyplomaci są “wabieni” przez rządy krajów zachodnich do przejścia na ich stronę, w zamian za “osobiste korzyści”.

Celowe i podstępne podejście do rosyjskiego ambasadora jest poważnym naruszeniem ogólnie przyjętych zasad komunikacji dyplomatycznej i świadczy o lekceważeniu przez polskie MSZ wszelkich norm etyki zawodowej. Zdecydowanie potępiamy tę rażącą prowokację.

Dodała:

Fakt, że pracownicy MSZ w wielu krajach zachodnich uciekają się do prowokacyjnych narzędzi, całkowicie podważa ich wiarygodność w roli dyplomatów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Do rzeczy

Pikieta pod rosyjską ambasadą

Uścisk dłoni oficerów Wehrmachtu i Armii Czerwonej w Lublinie 1939 / Fot. Wikimedia Commons

Ład wersalski

Poruszając zagadnienie stosunków sowiecko-niemieckich w przededniu wybuchu II wojny światowej w odniesieniu do II RP należy nieco zatrzymać się nad ich historią po I wojnie światowej, kiedy to obydwa państwa nie zostały usatysfakcjonowane Traktatem Wersalskim.

16 kwietnia 1922 r. z okazji międzynarodowej konferencji w Genui w sprawie kryzysu ekonomicznego w Europie, nastąpiło nieoczekiwane porozumienie Niemiec i Rosji Sowieckiej w Rapallo, po tajnych naradach obu delegacji.  Marszałek Piłsudski oceniał Rapallo, jako klęskę Polski i porządku europejskiego nakreślonego traktatem wersalskim.  Dla Polski było to porozumienie dwóch historycznych zaborców i wrogów naszej niepodległości.

16 maja 1922 r. min. spraw zagr. Niemiec Stresemann podpisał z Sowietami traktat gwarantujący wzajemną neutralność w jakimkolwiek konflikcie z jednoczesnym potwierdzeniem umowy z Rapallo. Trzeba dodać, że Niemcy, (na których traktat nałożył szereg ograniczeń) korzystali z sowieckich poligonów wojskowych, szkolili siły sowieckie, zaopatrywali je częściowo w broń i amunicję.  

Zobacz także: Kontrola narodzin wśród rdzennej ludności. Rasistowskie praktyki Danii?

Kolejna ofiara

Po Monachium oraz ostatecznym zlikwidowaniu Czechosłowacji (15 marca 1939 r.) w stolicach europejskich mnożyły się plotki odnośnie następnej ofiary Hitlera.  Wymieniano Węgry, Rumunię, Polskę, a nawet Szwajcarię.

Generalnie mówiąc, mimo, że Hitler nie ukrywał swojej nienawiści do komunizmu, to jednak przyszłe porozumienie z Rosją było próbą przezwyciężenia starego dylematu niemieckiego sztabu generalnego – za wszelką cenę nie dopuścić do wojny na dwa fronty!  Francja i Anglia nie były gotowe do wojny, czego dowodem było Monachium, a następnie próba zawarcia układu z Sowietami mająca powstrzymać dalsze akty agresji Hitlera.  Podobne funkcje miały spełniać gwarancje udzielone przez Anglię i Francję Polsce, Rumunii i Grecji.

Jednak to Polska miała pochłonąć uwagę Hitlera, 26 października 1938 r. Ribbentrop przedstawił amb. J. Lipskiemu żądania oddania Gdańska i korytarza przez Pomorze.  Tak, więc, w związku ze swoją antypatią do komunizmu Hitler chciał zagrać kartą polską. 6 stycznia 1939 r. w Monachium Ribbentrop wysunął Beckowi ofertę przystąpienia do paktu antykominternowskiego, współpracy militarnej przeciw Rosji Sowieckiej.  W zamian zaś za ustępstwa w sprawie Gdańska i autostrady przez Pomorze, obiecywał Polsce Sowiecką Ukrainę (której sam potrzebował…).

Czwarty rozbiór Polski

Polska dyplomacja pozostała jednak wierna tezie mar. Piłsudskiego, która sprowadzała się do utrzymania pokojowych stosunków z dwoma sąsiadami. Tym samym nie zamierzała występować z jednym przeciwko drugiemu.  Rosjanie, jak się wkrótce okazało, nie mieli podobnych skrupułów, mimo, że byli związani z Polską paktem o nieagresji z 25 lipca 1932 r., zawartym na pięć lat i przedłużonym następnie do 31 grudnia 1945 r.

W kilka dni po Monachium, 4 października 1938 r. wicemin. spraw zagr. Rosji Sowieckiej Potemkin powiedział ambasadorowi francuskiemu w Moskwie Coulondre:

„Nie widzę dla nas innego wyjścia aniżeli czwarty rozbiór Polski”

10 marca 1939 r. na XVIII Zjeździe KPZR (t.j. przed zajęciem Pragi przez Hitlera) Stalin zrobił pierwszy krok sygnalizujący możliwość sojuszu z Hitlerem.  W swoim przemówieniu dał do zrozumienia, że pragnie zmiany w stosunkach z Niemcami i nie pozwoli, by ZSRR: 

„Został wciągnięty do konfliktów przez podżegaczy wojennych, którzy dążą do tego by inni wyciągali za nich kasztany z ognia”.  

Była to aluzja do oczekiwań Zachodu i nadziei na wspólny front przeciwko Niemcom.

Na drodze do wojny

26 marca amb. RP w Berlinie J. Lipski wypowiedział kategoryczne „NIE!” na niemieckie żądanie w sprawie Gdańska i Pomorza, zaś (pod wpływem plotek o możliwym zamachu na WM Gdańsk) 31 marca Anglia udzieliła Polsce gwarancji.  3 kwietnia Hitler nakazał szefowi kwatery głównej gen. Keitelowi rozpoczęcie przygotowań do „operacji białej” to jest do ataku na Polskę, precyzując datę ataku nie później niż 1 września.  

28 kwietnia Hitler w słynnej mowie zerwał pakt o nieagresji z Polską (ze stycznia 1934 r.) oraz pakt morski z Anglią (z 1935 r.).  W jego mowie zabrakło tradycyjnych ataków na Rosję Sowiecką. Był to sygnał, że przyszli partnerzy zaczynają się rozumieć.  3 maja sowieckiego komisarza spraw zagr. Maksima Litwinowa, Żyda kojarzonego z polityką tworzenia antyniemieckiego frontu w Europie, Stalin zastępuje Wiaczesławem Mołotowem (właśc. – Skriabin).  Zmiana ta została dostrzeżona i dobrze przyjęta w Berlinie.

23 maja Hitler na odprawie z generałami rzekł:

„Dalsze powodzenia nie mogą zostać osiągnięte bez przelewu krwi.  Nie możemy spodziewać się powtórzenia Czechosłowacji. Będzie wojna”. 

27 maja min. spraw zagr. III Rzeszy Ribbentrop otrzymał informacje z Japonii, że na wypadek wojny w Europie, sojusznik zamierza zachować wolność wyboru swojego stanowiska.  Hitler nie mogąc liczyć na Japonię zaczął szukać porozumienia z Rosją, co Japończycy poczytali za zdradę.  W związku z tym z końcem maja zabroniono prasie niemieckiej ataków na Rosję.  Rokowania anglo-niemiecko-sowieckie rozpoczęły się tuż po udzieleniu gwarancji Polsce przez Anglię.  Odtąd toczyły się przez całe lato 1939 r. podwójne rokowania, jawne z Zachodem i tajne z Niemcami.  Zestawienie głównych etapów i dat obu negocjacji prowadzi do wniosku, że Rosjanie zdecydowali się wybrać tę ofertę, która da im więcej – bez wojny.

31 maja Mołotow w mowie oficjalnej poinformował, że umowa z Zachodem może być zawarta jedynie w myśl warunków sowieckich oraz, że nie wyklucza to rokowań z Niemcami.  Dla Niemiec, rosyjskie rokowania z Zachodem były wyraźnym sygnałem, że nie można wykluczać porozumienia z Francją i Anglią, co pokrzyżowałoby wszelkie nadzieje Hitlera na teorię tzw. wojen lokalnych.  

Co zrobią Sowieci?

Rosjanie z kolei obawiali się, że niedoszli sojusznicy chcą wciągnąć ich państwo w wojnę z Niemcami, co zwolniłoby Zachód z przyjścia z pomocą Polsce. Stalin chciał wybadać, czego może spodziewać się od zachodu w zamian za sojusz.  Mechanizm rokowań przedstawiał się następująco:, gdy Zachód po długich deliberacjach godził się na sowieckie propozycje, rząd sowiecki miał już nowe żądania do uwzględnienia. Rząd sowiecki wysunął np. projekt udzielenia gwarancji bezpieczeństwa wszystkim krajom między Bałtykiem a Morzem Czarnym w razie agresji bezpośredniej (atak Niemiec) lub pośredniej (np. zamach stanu).  Taki zapis umożliwiałby Sowietom wkroczenie do krajów ościennych z zaprowadzenia tam swoich porządków (coś w rodzaju słynnej później i wypróbowanej „doktryny Breżniewa”).

Interesującą ilustracją   są rozważania brytyjskiego korespondenta z Berlina, Williama Shirera. 10 sierpnia 1939 r. pisał on w swoim dzienniku:

“Czy Niemcy zachowują swe prawdziwe plany w ukryciu, na później? Każdy głupi wie, że Gdańsk ich wcale nie obchodzi. To jedynie pretekst. Stanowisko nazistów, które otwarcie głoszą kręgi partyjne, jest takie, że Niemcy nie mogą sobie pozwolić na posiadanie silnego militarnie państwa za wschodnią granicą, dlatego Polskę w jej obecnej postaci należy zlikwidować; zajęty musi być nie tylko Gdańsk (…) ale także korytarz, Poznań, Górny Śląsk. Polska ma być krajem kadłubowym, wasalem Niemiec”.

5 sierpnia Zachód wysłał swoją delegację wojskową do ZSRR.  Trzeba dodać, że wysłano ją wolnym ( o szybkości 13 węzłów) statkiem, tak że dopłynęła ona dopiero 11 sierpnia.  Kompetencje wysłanników były różne, podobnie jak cele. Francja (gen. Joseph Doumerc) pragnęła zawrzeć z Sowietami umowę za wszelką cenę.  Natomiast Anglia (admirał Reginald Drax) chciała jak najdłużej przeciągnąć rokowania pokojowe, aż do podpisania umowy politycznej.

10 sierpnia sowiecki charge d’affaires w Berlinie Astachow otrzymuje wyraźną już ofertę podziału Polski z lojalnym uprzedzeniem, że Niemcy planują napaść na Polskę.  J. Schnurr, kierownik wydziału MSZ niemieckiego powiedział mu:

 „Polska mania wielkości chroniona przez Wielką Brytanię, pcha Polskę do coraz nowych prowokacji.  Mamy ciągle nadzieję, że Polska opamięta się tak, iż możliwe będzie pokojowe rozwiązanie. Nawet w razie rozstrzygnięcia orężnego interesy niemieckie w Polsce są całkiem ograniczone.  Nie muszą one wcale kolidować z interesami sowieckimi jakiegokolwiek rodzaju. Ale musimy znać te interesy”.

12 sierpnia w letniej rezydencji Hitlera w Obersalzbergu przerażony minister Włoch Ciano (zięć Mussoliniego) dowiedział się, że Hitler zamierza uderzyć na Polskę w ciągu trzech tygodni.  Na słowa Ciano, że nie wierzy by atak na Polskę mógłby być zlokalizowany, zaś Włochy będą gotowe do wojny europejskiej dopiero w 1942 r., Hitler przekazał mu treść ostatniego telegramu z Moskwy, który wyrażał zgodę Rosjan na przyjazd ministra Ribbentropa do Moskwy w celu podpisania wspólnego paktu, po wcześniejszym przedyskutowaniu wszystkich interesujących obie strony spraw włącznie z Polską.

Przerzucić winę na Zachód

Oczywiście zgodnie z sowiecką mentalnością Rosjanie już po podjęciu decyzji o sojuszu z Hitlerem winę za niepowodzenie rozmów z Zachodem chcieli przerzucić na Zachód.  W związku z tym przewodniczący rozmów z Zachodem Woroszyłow przedstawił żądanie zgody na przemarsz Armii Czerwonej przez terytorium Polski i Rumunii, dodając, że od załatwienia tej sprawy uzależnia powodzenie dalszych negocjacji.

17 sierpnia – Wobec zgody Niemiec na wszystkie warunki sowieckie Stalin rozkazał Woroszyłowowi odroczenie na cztery dni rozmów z Zachodem.

18 sierpnia – Mołotow wysunął propozycję podpisania tajnego paktu, który regulowałby wszelkie kwestie interesów obu mocarstw w Europie Wschodniej.  Była to pierwsza zapowiedź tajnego protokołu w sprawie rozbioru Polski, podpisanego w tydzień później na Kremlu.

Hitler naciska na Stalina

Tymczasem Hitler gorączkowo naciskał na postęp w tajnych rokowaniach ze Stalinem w związku ze zbliżającym się terminem zaatakowania Polski (najpóźniej 1 września).  W trakcie częstych rozmów Ribbentrop wysuwał propozycję swojej wizyty zaraz po 18 sierpnia, zaś Mołotow zaproponował datę 26 lub 27.

Dla Hitlera był to termin nie do przyjęcia, dlatego 20 sierpnia wysłał osobistą depeszę do Stalina prosząc o przyśpieszenie terminu.  Jednocześnie 19 sierpnia w Berlinie podpisany został daleko idący układ handlowy między Niemcami i Rosją.

Apel Hitlera do Stalina zrobił na tym ostatnim bardzo dodatnie wrażenie (doręczony Mołotowowi 21 sierpnia o godz.15). W dwie godziny później niemieckiemu ambasadorowi w Moskwie doręczono odpowiedź Stalina zapraszającą Ribbentropa na dzień 23 sierpnia.  Hitler przyjął tą odpowiedź z wybuchem radości.  Według relacji obecnego wtedy dyplomaty niemieckiego Hewela wykrzyknął:

„Teraz mam świat w swojej kieszeni!”

Interesującym jest, że 19 sierpnia ambasador Schulenburg otrzymał tekst paktu o nieagresji od Rosjan z dopiskiem, że będzie specjalny protokół dotyczący interesów obu stron.  Stalin uzależniał tym samym podpisanie paktu od wcześniejszego ustalenia, jaka część łupów przypadnie mu w udziale.  Zbija to do końca tezę historyków sowieckich, że Rosjanie nie zdawali sobie sprawy, że wspólnie z Hitlerem rozpętali drugą wojnę światową.

W tym czasie Zachód, a szczególnie Francja mocno naciska na Warszawę na wyrażenie zgody na przemarsz wojsk sowieckich.   Polska rzecz jasna zajęła zdecydowane stanowisko w tej sprawie.

19 sierpnia minister spraw zagranicznych Beck powiedział ambasadorowi Francji Noelowi:

„Toż to jest nowy rozbiór Polski, który my sami mamy na siebie podpisać, jeżeli my mamy ulec rozbiorowi, to przynajmniej chcemy się bronić.   Nie mamy żadnej gwarancji, że Rosjanie wszedłszy na nasze ziemie wschodnie wezmą rzeczywiście udział w wojnie”.  

Co rzeczywiście nastąpiło tyle, że za zgodą Hitlera, a nie Polski.

19 sierpień 1939 r -Stalin do towarzyszy na posiedzeniu BP KC KPZR:

„Jeżeli wyrazimy zgodę na propozycje Anglii i Francji, których misje przebywają właśnie w Moskwie, i z nimi, a nie z Niemcami podpiszemy układ sojuszniczy, Hitler może zrezygnować z napaści na Polskę. Wówczas wojna nie wybuchnie, bowiem Niemcy zaczną szukać jakiejś ugody z Zachodem. Tymczasem dla Związku Sowieckiego wojna jest konieczna i niezbędna, ponieważ w warunkach pokojowych bolszewizm nie jest w stanie opanować krajów Zachodu”

(opublikowano po raz pierwszy w “Die Welt”, 23/07/96)

Jednocześnie Stalin dogadywał się z Hitlerem; 19 sierpnia W. Mołotow podczas spotkania z niemieckim amb. Schulenburgiem przekazał mu projekt sowiecki paktu o nieagresji.  Następnego dnia telegram Hitlera do Stalina: 

„Niemcy powracają do linii politycznej, która była korzystna dla obu państw w minionych stuleciach, zgadzam się na wasz tekst paktu o nieagresji”.

Strategiczne zwycięstwo Stalina

22 sierpnia przerwano rozmowy angielsko-rosyjskie, Hitler dał lepszą ofertę Stalinowi i wygrał.  Celem Anglii i Francji było rozbudowanie, wzmocnienie frontu wschodniego przeciwko Hitlerowi, zaś Stalin chciał aby zachodnie mocarstwa uznały hegemonię Rosji we wschodniej Europie.

Mało znany jest fakt, że już 25 sierpnia sekretarz ambasady niemieckiej w Moskwie Hans-Heinrych Herwartha von Bittenfeld przekazał treść tajnego protokołu przedstawicielowi ambasady USA (amb. Charles E. Bohlen), wkrótce poznali jego treść Anglicy (Lord Halifax- 27 VII) i Francuzi, tu należy szukać klucza do ich bierności na początku wojny i oczekiwania na wkroczenie do Polski Armii Czerwonej. Mimo tej wiedzy Anglicy interweniowali u marszałka Rydza-Śmigłego, aby opóźniał mobilizację wojska (!).

Wydaje się, że podpisując układ ze Stalinem, Hitler przekreślił swoją szansę zawarcia (w terminie późniejszym) separatystycznego pokoju, do tego czasu Anglia miała jeszcze nadzieję na skierowanie Hitlera przeciwko Rosji. Tu strategicznym zwycięzcą okazał się Stalin, który wciągając Hitlera do wojny w Polsce, otworzył mu drugi zachodni front, sam zyskując czas na uspokojenie Japończyków na Dalekim Wschodzie. Według źródeł rosyjskich Stalin liczył na skierowanie Hitlera na Zachód (co też się stało!) i następnie na uderzenie na wyczerpaną wojną z Zachodem III Rzeszę. Liczył chyba na powtórkę  scenariusza z VII wieku, kiedy to islam rozlał się na osłabione wyczerpującymi wojnami  regionalne mocarstwa Persów i Konstantynopola.

Brytyjski ambasador w Warszawie Howard Kennard powiedział (jeszcze w 1938 r.):

„…Gdyby wojska rosyjskie raz się znalazły na ziemi polskiej, trzeba by prowadzić nową wojnę by je stamtąd usunąć, choćby Polska i Rosja były uczestnikami sojuszu antyniemieckiego”.

  Nic bardziej proroczego na rok 1945.

Zachód reaguje

21 sierpnia – zaniepokojenie Zachodu możliwością porozumienia niemiecko-sowieckiego osiągnęło szczególną formę.  Francuski premier Daladier upoważnił szefa delegacji wojskowej w Moskwie gen. Doumenc, do wyrażenia zgody na przejście Armii Czerwonej przez ziemie polskie (bez jej zgody!), ale Woroszyłow nie był już tym zainteresowany.  Dyplomatycznie stwierdził, że Polska jest państwem suwerennym i Francja nie może mówić w jej imieniu.

Oficjalnie rozmowy zachodnio-sowieckie zakończyły się 25 sierpnia – dwa dni po podpisaniu paktu Ribbentrop-Mołotow.  Stalin do ostatniej chwili chciał mieć delegacje obu mocarstw u siebie, jako środek nacisku na Niemcy, co pozwalało mu wynegocjować jak najlepsze warunki.

William Strang, specjalny przedstawiciel brytyjskiego MSZ, którego misja polityczna zakończyła się z powodu impasu w rozmowach, tak ocenił grę Sowietów:

 „Niemcy miały więcej do zaofiarowania, rząd sowiecki mógł sądzić, że jeśli zawrze układ z mocarstwami zachodnimi wojny da się może uniknąć, ale istniejący system terytorialny pozostanie niezmieniony, jeśliby jednak doszło do wojny rzeczą więcej niż prawdopodobną, że Związek Sowiecki poniósłby główny jej ciężar otrzymując mało skutecznej pomocy od W. Brytanii i Francji.  Jeśliby zawarł układ z Niemcami to wojna byłaby rzeczą pewną, ale Sowiety mogłyby pozostać neutralne i mogłyby zarobić na rozbiorze Polski i wchłonięciu niektórych państw bałtyckich ofiarowanych przez Niemcy. Tymczasem Niemcy i mocarstwa zachodnie wyczerpywały by się wzajemnie.”

Traktat podpisany

Joachim von Ribbentrop przybył do Moskwy w południe 23 sierpnia.  Na lotnisku witały go flagi z sierpem i młotem oraz ze swastyką (znaleziono je podobno w pośpiechu w rekwizytorni Mosfilmu, po jakimś antyfaszystowskim filmie).  W ciągu pierwszego spotkania ustalono szczegóły o podziale Europy wschodniej. W czasie przyjęcia Stalin spontanicznie wzniósł historyczny toast:

 „Wiem jak bardzo naród niemiecki kocha swojego Fuhrera. Dlatego pragnąłbym wypić za jego zdrowie”. 

Późnej nocy z 23 na 24 sierpnia na Kremlu został podpisany pakt o nieagresji (ważny na 10 lat).  Pakt ten różnił się od innych paktów o nieagresji podpisanych przez Sowiety tym, że nie posiadał klauzuli możliwego unieważnienia jeśliby jedna z podpisujących stron zaatakowała trzecie państwo.  Zawierany był, bowiem z myślą i świadomością o agresji.  

Tajny protokół dołączony jak pamiętamy z inicjatywy sowieckiej do paktu o (nie)agresji (!) traktował o udziale Sowietów w łupach i brzmiał następująco:

„Z okazji podpisania aktu o nieagresji między Rzeszą Niemiecką a ZSRR podpisani pełnomocnicy obu stron poruszyli w ściśle poufnej wymianie zdań sprawę wzajemnego rozgraniczenia sfer interesów obu stron.  Wymiana ta doprowadziła do następującego wyniku:

Na wypadek przekształcenia terytorialno-politycznego obszaru należącego do państw bałtyckich (Finlandia, Estonia, Łotwa i Litwa), północna granica Litwy tworzy automatycznie granicę sfery interesów niemieckich i ZSRR, przy czym obie strony uznają roszczenie Litwy do terytorium wileńskiego.

Na wypadek terytorialno-politycznego przekształcenia terytoriów, należących do państwa polskiego, sfery interesów Niemiec i ZSRR będą rozgraniczone w przybliżeniu przez linię Narew-Wisła-San.  Kwestia czy w interesie obu stron uznane będzie za pożądane utrzymanie niepodległego państwa polskiego, zostanie definitywnie zdecydowane dopiero w ciągu dalszego rozwoju wypadków politycznych.  W każdym razie oba rządy rozwiążą kwestię tę na drodze przyjacielskiego porozumienia.

Jeśli chodzi o południowy wschód Europy, to ze strony rosyjskiej podkreśla się zainteresowanie Besarabią.  Ze strony Niemiec stwierdza się zupełnie „desinteressement” odnośnie tego terytorium.

Protokół ten traktowany będzie przez obie strony w sposób ściśle tajny.

Podpisali:

   Za Rząd Rzeszy: J.Ribbentrop  

    Jako pełnomocnik Rządu ZSRR: W. Mołotow 

    Moskwa, 23 sierpnia 1939 r.”

Obie strony podjęły specjalne kroki, aby treść specjalnego protokołu nie stała się publiczna.  Ribbentrop zażądał od niemieckiego ambasadora w Moskwie, aby wszyscy pracownicy, którzy wiedzieli o protokole zobowiązali się na piśmie do zachowania tajemnicy. Rosjanie do dziś dostają czkawki, gdy przychodzi im wymówić nazwę tego protokołu twierdząc, że dokumenty dyplomacji niemieckiej zdobyte przez Zachód w Berlinie nie są autentyczne.

Niemcy zmienili front dopiero po klęsce i ich obrona na procesie norymberskim usiłowała włączyć do akt tajny protokół, aby za wynik II wojny światowej pociągnąć do odpowiedzialności swoich wspólników ukrytych wtedy w togach sędziów.

Strona sowiecka, zrobiła wszystko, aby nie dopuścić do włączenia tego protokołu do akt oddalając każdą prośbę, jako prowokację.  Protokół został jednak ogłoszony przez prokuratora brytyjskiego, który złożył jego tekst Trybunałowi.

Hitler wywrócił stół

Podpisanie Paktu zaskoczyło większość graczy na międzynarodowej scenie. Nikt już nie mógł ufać słowu Hitlera, który niszczył w ten sposób pakt antykominternowski (1936 r.) i pakt stalowy (maj 1939). Pakty te zobowiązywały również zawierające je strony do wzajemnej konsultacji, Hitler wywrócił stół sprzymierzając się z Rosją Sowiecką, nie konsultując Japonii, czy Włoch.

Co byłoby gdyby Beck zaufał Hitlerowi i zawarł porozumienie z Hitlerem? Zbyt go znał jego rewizjonizm i parcie do stworzenia “1000 letniej III Rzeszy”, jego taktykę “salami” (Czechosłowacja, Kłajpeda) i jego wypowiedzi, że Polska leży na ziemiach zagarniętych Niemcom, aby mu ufać…

W literaturze przedmiotu przy krytyce ograniczonego scenariusza “dziwnej wojny” na Zachodzie pomijana jest ewentualność innego stanu rzeczy. Wiemy, że nieprzygotowane do wojny państwa zachodnie (w najlepszej sytuacji była (jednak) politycznie skłócona Francja, w złej Anglia, a Polska miała podobno silniejszą armię od Stanów Zjednoczonych (!)) jednak formalnie 3-go września wypowiedziały wojnę Niemcom. Powstaje pytanie motywowane świadomością poznanego wcześniej przez rządy zachodnie tekstu paktu Ribbentrop-Mołotow: czy znając plan rozbioru Polski te państwa, sojusznicy nie rozpatrywały zaniechania nawet formalnego dotrzymania sojuszu i wypowiedzenia wojny? Przecież te państwa zostały ograne przez Hitlera i Stalina, ich polityka powstrzymywania sromotnie przegrała i zostały na przysłowiowym lodzie, a jednak w ograniczonej formie otworzyły drugi (po walczącej Polsce) co prawda “papierowy” front Hitlerowi wchodząc z nim w stan wojny.

Warto byłoby rozważyć scenariusz w którym ograne dyplomatycznie państwa zachodnie nawet formalnie nie wchodzą w stan wojny z III Rzeszą (Hitler chciał tego uniknąć za wszelką cenę). Oczywiście w imię własnego interesu dając Hitlerowi czas na okrzepnięcie i przygotowanie dalszego pochodu na Wschód, aby mógł dobić komunistyczną bestię zgodnie ze swoimi planami jasno wyrażonymi w swoim manifeście “Mein Kampf”. Przecież w następstwie rzeczywistego scenariusza dalszej wojny i tak złamali swoje deklaracje mówiące o tym, że sprawa niepodległej Polski zostanie przesunięta na koniec wojny. Polskę i tak oddali i pozostawili w objęciach sowieckiego totalitaryzmu  na prawie na pół wieku! Jedno jest pewne, żyjemy na bardzo niebezpiecznym skrawku Ziemi i co kilka dekad grozi nam zagłada, dlatego musimy się zbroić i dyplomatycznie działać na szkodę naszych potencjalnych “zaborców”…

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne. / Fot. Canva

Mentalność postkolonialna

Nasz kraj nie ma historycznego szczęścia do elit. Zapewne jest to spowodowane tym, iż były one konsekwentnie niszczone: a to przez hitlerowców, a to przez stalinistów. Do tego dochodziły coraz to kolejne próby nieudanych powstań narodowych, które kończyły się drakońskimi represjami zaborców. Rezultatem tych wszystkich perturbacji dziejowych jest upowszechnienie mentalności postkolonialnej, w której to nie myślimy za siebie, za swoje interesy, tylko myślimy o tym, co sądzą o nas inne państwa i narody.

Na czym zasadza się mentalność postkolonialna? Otóż głównie na naszych kompleksach. Zgodnie z nią: jesteśmy biedniejsi, głupsi, słoma nam wystaje z butów, nie potrafimy zachować się w towarzystwie, klaszczemy w samolotach po wylądowaniu, pałaszujemy kanapki z jajkiem na wycieczkach, chodzimy w klapkach i białych skarpetach. Innymi słowy, wszędzie tam, gdzie się pojawimy – jako Polacy – robimy „siarę”.

Aby odkupić powyższe grzechy, musimy stać się „świętsi od papieża”, musimy patrzeć na zachód z rozdziawioną gębą. Nie możemy przyznać, że król jest nagi, że jakieś rozwiązanie wprowadzone przez naszych bogatszych sąsiadów jest zwyczajnie głupie. I świadczy o ich szaleństwie i upadku, a nie o zdrowym rozsądku. Doskonałym przykładem tego zjawiska stanowi podejście polskich elit do strefy euro i Unii Europejskiej jako tworu politycznego.

Zobacz także: 14. emerytura co roku? Kaczyński zapowiada

Przeciw euro

Niemcy, jako kraj, od zawsze miały zakusy imperialne. Europa miała nieszczęście doświadczyć już paru rzeszy niemieckich – każda jedna o wielkich ambicjach. I na ogół kraje pozaniemieckie cierpiały przez ambicje Germanów. Podobne zjawiska dostrzegamy również dzisiaj. Nie trzeba być analitykiem, aby odnieść takie wrażenie, że największym beneficjentem wspólnej waluty stała się gospodarka niemiecka, która dzięki temu rozwiązaniu łatwo podporządkowała sobie uboższe rynki południa Europy. A mogło być inaczej, gdyż możemy wyróżnić wiele argumentów przeciwko wspólnemu, europejskiemu pieniądzu:

  1. Przynależność do strefy euro oznacza konieczność składania się na bankrutów. I tak niewypłacalność Grecji w 2009 r. spowodowała, że wszyscy członkowie tej walutowej koalicji musieli dołożyć się do kraju Hellenów. Jaką mamy pewność, że podobna sytuacja nie będzie mieć miejsce w przyszłości? Lista potencjalnych państw-bankrutów jest długa na tym kontynencie.
  2. Trudno dostrzec spektakularne sukcesy gospodarcze członków strefy euro. Nie widzimy dynamicznych dwucyfrowych wzrostów. Widzimy za to kraje PIGS (Portugalia, Włochy, Grecja, Hiszpania), które radzą sobie słabo, a wręcz bardzo słabo. Europa z każdym kolejnym rokiem swojego istnienia coraz bardziej przypomina technologiczny skansen, z ogromnym deficytem w zakresie rozwoju przemysłu high-tech. 
  3. Jeden z najistotniejszych problemów strefy euro wiąże się z nierównomierną stopą inflacji wśród jej członków. Skutkiem tego zjawiska jest to, iż w niektórych gospodarkach unijnych wyjątkowo opłacalne staje się branie kredytów i kupowania nieruchomości, co nakręca bańki  spekulacyjne na rynku nieruchomości (przy bardzo wysokiej inflacji warto brak kredyty na stały procent, gdyż odsetki są zjadane przez inflację). Przykładem niech będzie Hiszpania w latach 2004-2011. Ostatnie zawirowania związane z kryzysem energetyczny w 2022 r. pokazują również, że euro nie chroni przed wysoką inflacją, czego przykładem może być sytuacja na Litwie i Łotwie oraz w Estonii, gdzie wzrosty cen osiągają spektakularne dwucyfrowe wyniki.
  4. Wprowadzenie nowej waluty skutkuje zjawiskiem iluzji euro. Ma ono źródła w zwierzęcej psychologii człowieka, w zwierzęcych instynktach człowieka, kiedy to rynek zaczyna  zaokrąglać ceny w górę – ot na wszelki wypadek. W rezultacie pracownicy zauważają spadek postrzeganej płacy realnej. Przykładowo Słowacy i Litwini przyjeżdżają do Polski na zakupy, bo jest tanio – kiedyś było na odwrót. 
  5. Zachowanie własnej waluty, w wyjątkowych sytuacjach, chroni krajowy rynek przed recesją. Ma to związek z argumentami związanymi z protekcjonizmem wychowawczym. I tak wróćmy do globalnego kryzysu finansowego w 2008 r. Wówczas deprecjacja złotówki w stosunku do euro o 14 procent w spowodowała, że Polska była jedynym państwem członkowskim Unii Europejskiej, który uniknął recesji.
  6. Wraz z odejściem do złotówki, jednocześnie odejdziemy od możliwości prowadzenia własnej polityki fiskalnej oraz polityki monetarnej. Obecnie możemy w miarę swobodnie kształtować kształt polskiego systemu podatkowego. Obecnie możemy określać politykę jaką prowadzi nasz bank centralny. Z tego względu, gdy nastaje czas kryzysu, możemy elastycznie do niego podejść. Niekorzystne rezultaty gospodarcze dają możliwość obniżenia stóp procentowych, przez co tanieją kredyty. Do tego obniżamy kurs własnej waluty, przez co nasze towary za granicą będą relatywnie tańsze (deprecjacja kursu waluty). Wszystkie te możliwości zostaną nam zabrane po wdrożeniu unijnej waluty.  
  7. Chcąc dokonać tak ogromnej zmiany w krajowym systemie walutowym, musimy mieć  na uwadze koszty związane z wprowadzaniem nowej waluty. Cała stara gotówka musi być ściągnięta z rynku. Jednocześnie należy przygotować nową. Należy przeprowadzić dziesiątki zmian w systemach informatycznych. Do tego państwo, jak to zwykle bywa, ukradnie nam część środków finansowych, które nie zostaną wymienione na czas. Najprawdopodobniej zostanie odgórnie wyznaczona ostateczna data wymiany środków, po czym stare banknoty staną się już tylko bezużytecznym świstkiem papieru. Jeżeli zapomnimy o wymianie zaskórniaków schowanych na czarną godzinę, stracimy je bezpowrotnie.

Eksperymenty pieniężne mogą mieć fatalne skutki

Kiedy nachodzi nas kosmopolityczna ochota na nową walutę, wspomnijmy naszych przodków. Szczególnie o tych, którzy oddawali życie za niepodległość tego kraju. W tym za niepodległość pieniężną. Wspomnijmy reformę walutową Władysława Grabskiego, która wprowadziła złotego i powołała Bank Polski. Nie zapominajmy, że istniał wówczas parytet złota – wspaniałe rozwiązanie, gdzie pieniądz był nie tylko papierkiem czy elektronicznym zapisem.

Wiele środowisk nawołuje obecnie do tego, by czym prędzej wdrożyć nowe rozwiązanie monetarne nad Wisłą. Te apele wydają się jednak nie być umocowane w polskiej racji stanu. Są one raczej rezultatem lobbingu instytucji międzynarodowych, które czują, iż pali im się grunt pod nogami. Skutkiem wojny na Ukrainie może być nawet kilkuletnia recesja, stąd też wszelkie eksperymenty pieniężne mogą mieć fatalne skutki dla Polski. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Ministerstwo Klimatu i Środowiska wydało ostrzeżenie przed fałszywymi mailami o tematyce dodatku węglowego.

Do obywateli trafia korespondencja niebędąca komunikacją administracji publicznej. Oszuści wykorzystują sytuację do kradzieży danych osobowych i pieniędzy.

Profil resortu na Twitterze przedstawił takiego maila.

Wiadomość

W rozsyłanych wiadomościach zachęca się do wypełnienia ankiety. Na załączonym screenie jest napisane, że sejm przyjął odpowiednie przepisy dotyczące dodatku węglowego. Przedstawiony jest także “wybór nagrody” w przypadku zostania “respondentem laureatem”.

Według ministerstwa celem jest wyłudzenie danych osobowych oraz pieniędzy. Mail podpisany jest słowami “Biuro Ogólnopolskiej Ankiety Politycznej”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja, Twitter