Prezydent Rosji Władimir Putin

Prezydent Rosji Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/Ramil Sitdikov. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Rosji Władimir Putin podczas konferencji prasowej w Astanie, stwierdził, że nie widzi potrzeby ostrzeliwania więcej Ukrainy.
  • Wszystkie cele, które miały być w większości zostały trafione pociskami.
  • Ponadto częściowa mobilizacja wojskowa w Rosji ma zostać zakończona w ciągu najbliższych dwóch tygodni.
  • Zauważył, że bezpośrednie starcie z wojskami Sojuszu Północnoatlantyckiego skończyłoby się globalna katastrofą.
  • Nie zamierza on doprowadzić do takiej sytuacji, jednakże ostrzega NATO przed wprowadzeniem oddziałów na Ukrainę.
  • W obecnej chwili nie zamierza również rozmawiać z prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem.
  • Zobacz także: Ekoterrorystki oblały obraz van Gogha. Potem przykleiły się do ściany [+WIDEO]

Prezydent Rosji Władimir Putin przebywa obecnie w stolicy Kazachstanu. Odbyła się tam konferencja nt. Interakcji i Budowy Środków Zaufania w Azji. Wzięli w niej udział przedstawiciele władz Kazachstanu, Rosji i Turcji.

Cóż, teraz nie ma potrzeby masowych ostrzałów, teraz są inne zadania

– powiedział Władimir Putin.

Zaznaczył również, że rosyjskie ministerstwo obrony nie nakazało ataku na wszystkie obiekty na terenie Ukrainy.

Spośród, moim zdaniem, 29 obiektów, siedem nie zostało trafionych, jak planowało MON. Nie ma potrzeby masowych ostrzałów, przynajmniej na razie

– stwierdził prezydent Rosji.

Chcę, żeby to było jasne. To, co się dzisiaj dzieje, jest delikatnie mówiąc nieprzyjemne. Ale to samo byśmy mieli trochę później, tylko na gorszych dla nas warunkach. Więc moje działania są poprawne

– dodał.

Putin poinformował również, że wszystkie działania na rzecz częściowej mobilizacji w Rosji zostaną zakończone w ciągu dwóch tygodni.

Prezydent podał, że z planowanych 300 tys. wezwań zrealizowano już 222 tys. Rekruci zostali wysłani na front, a resort obrony nie ma w tej chwili planów prowadzenia dalszej mobilizacji.

Czytaj więcej: Szokujące odkrycie w Krakowie. Policja znalazła ciało. Nieoficjalnie: “To zaginiony polityk Lewicy”

Putin nie zamierza walczyć z NATO

Bezpośrednie starcie wojsk NATO z armią rosyjską jest bardzo niebezpiecznym krokiem, który doprowadziłby do globalnej katastrofy

– podkreślił rosyjski przywódca.

W każdym razie wprowadzenie niektórych oddziałów do bezpośredniego kontaktu, do bezpośredniego starcia z armią rosyjską, jest bardzo niebezpiecznym krokiem, który może doprowadzić do globalnej katastrofy

– powiedział, przestrzegając Sojusz Północnoatlantycki przed bezpośrednim zaangażowaniem w wojnę na Ukrainie.

Mam nadzieję, że umysły tych, którzy o tym mówią, będą na tyle wystarczające, żeby nie podejmować tak niebezpiecznych kroków

– dodał.

Podczas konferencji prasowej Putin stwierdził także, że nie ma potrzeby rozmawiania z prezydentem Stanów Zjednoczonych Joe Bidenem.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, twitter.com

Marsz Niepodległości 2021 zdjęcie Jan Bodakowski

Marsz Niepodległości 2021 / Fot. Jan Bodakowski

  • Prezes Robert Bąkiewicz zaprezentował hasło pod jakim przejdzie Marsz Niepodległości 2022.
  • Tegoroczne hasło brzmi Silny Naród Wielka Polska, nawiązujące do narodowej dumy naszej Ojczyzny.
  • Plakat promocyjny przedstawia jak można przypuszczać rosyjskiego żołnierza z charakterystyczną “Zetką” na czapce, który przeganiany jest przez Polaka.
  • Zobacz także: Olszański odlatuje coraz bardziej. “Jestem byłym ZOMOwcem” [+WIDEO]

Prezes stowarzyszenia Marsz Niepodległości Robert Bąkiewicz zaprezentował dzisiaj pod warszawskim ratuszem tegoroczne hasło obchodów święta niepodległości, które brzmi “Silny Naród Wielka Polska”. Wraz z hasłem został również zaprezentowany plakat promujący wydarzenie.

Tylko niepodzielony, współpracujący wewnętrznie naród może skutecznie stawić czoła zagrożeniom, które czyhają na nas ze wschodu i zachodu, dlatego w Marsz Niepodległości 2022 idziemy pod hasłem Silny Naród Wielka Polska

– powiedział Robert Bąkiewicz.

Na plakacie widać wyraźnie postać bolszewickiego żołnierza przeganianego przez polskiego patriotę z flagą w ręku. Warto zauważyć, że rosyjski żołnierz zamiast czerwonej gwiazdki ma literę “Z”, którą propagowali i nadal to robią Rosjanie popierający wojnę na Ukrainie.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com, medianarodowe.com

Wojciech Olszański

Wojciech Olszański / Fot. Twitter

  • Wojciech Olszański podczas czwartkowej manifestacji stwierdził, że jest byłym ZOMOwcem.
  • Dzięki temu doświadczeniu, chce przejąć resorty siłowe.
  • Z kolei Radosław Patlewicz zauważył, że w oficjalnych archiwach nazwisko Olszańskiego nie widnieje w spisie członków tej formacji.
  • Zobacz także: Oświadczenie Konfederacji Korony Polskiej ws. słów Olszańskiego

Ja przejmę resorty siłowe, póki będę żył, bo jestem byłym zomowcem i mam to doświadczenie

– krzyczał podczas czwartkowej manifestacji Wojciech Olszański.

Ponadto Wojciech Olszański stwierdził, że wraz z rzekomymi kolegami z ZOMO pałowali nie dla rozrywki, tylko by zawłaszczony majątek polskich komunistów pozostał w ich rękach.

Jak zauważył Radosław Patlewicz, komentując czwartkowe wystąpienie człowieka o chwiejnych emocjach, Olszański nie widnieje w archiwach jako funkcjonariusz ZOMO.

Bycie ZOMOwcem to kolejne kłamstwo tego oszustwa. Archiwa milczą na ten temat

– zauważył Radosław Patlewicz.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

twitter.com

Polska

Kopalnia. / fot. Canva

W poniedziałek miał się odbyć strajk górników, jednakże związkowcy doszli do porozumienia z przedstawicielami zarządu Polskiej Grupy Górniczej. Związkowcy domagali się wzrostu wynagrodzeń o 20 proc. oraz podniesienia stawek najniżej uposażonych pracowników do poziomu płacy minimalnej.

Szef “Solidarności” Grupy KOK, Ireneusz Lier przekazał, że porozumienie zawiera zapis, który zapewni górnikom podwyżkę wynagrodzenia między 300, a 400 złotych miesięcznie.

W przypadku pracowników z grupami 140 otrzymali oni 20 zł za dniówkę. Pracownicy, którzy mają 144 otrzymali 16 złotych. Z kolei ci, którzy mają 148 również otrzymali wzrost o 16 złotych. To powoduje wzrost płac na poziomie 300-400 złotych. Część z tych pieniędzy pochłaniał podatek w celu uzupełnienia płacy minimalnej

– powiedział Ireneusz Lier, szef Solidarności Grupy KOK.

Przewodniczący związku dodaje, że każdy pracownik spółki dostanie premię inflacyjną za listopad i grudzień. Dodatek wyniesie 500 zł brutto za każdy miesiąc.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Władimir Putin i Recep Erdogan

Władimir Putin i Recep Erdogan / Fot. PAP/EPA/TURKISH PRESIDENT PRESS OFFICE HANDOUT. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Prezydent Rosji Władimir Putin i Turcji Recep Tayyip Erdogan doszli do porozumienia.
  • Ankara nakazała ministerstwu energii na rozpoczęciu prac tworzenia hubu energetycznego.
  • Rosjanie za pomocą Turcji mieliby przesyłać gaz i ropę do Europy.
  • Zdaniem Putina ich surowce dla Europy byłyby w ten sposób tańsze niż obecnie na rynku.
  • Zobacz także: Ciepłownia geotermalna w Toruniu, po wielu perypetiach, otwarta

Prezydent Rosji Władimir Putin zaproponował Recepowi Tayyipowi Erdoganowi utworzenie hubu gazowego w Turcji i zaznaczył, że szlak przez ten kraj jest najbardziej niezawodną drogą transportu surowca z Rosji do Unii Europejskiej. Zdaniem rosyjskiego prezydenta umożliwiłoby to Europejczykom otrzymywanie gazu po mniej wygórowanych cenach.

Moglibyśmy przenieść utracony tranzyt przez Nord Stream wzdłuż dna Morza Bałtyckiego do regionu Morza Czarnego i tym samym uczynić go głównym szlakiem dostaw naszego gazu ziemnego do Europy

– powiedział prezydent Rosji Władimir Putin.

Przywódcy rozmawiali w trakcie zorganizowanego w Kazachstanie szczytu Konferencji na rzecz Współdziałania i Budowy Zaufania w Azji. 

Wraz z Władimirem Putinem poinstruowaliśmy nasze Ministerstwo Energii i Zasobów Naturalnych oraz odpowiednią instytucję po stronie rosyjskiej, aby współpracowały

– poinformował Recep Tayyip Erdogan.

Przeprowadzą badania. Centrum dystrybucyjne stworzymy tam, gdzie jest najodpowiedniejsze miejsce

– zaznaczył turecki przywódca.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

interia.pl, twitch.pl

Ekoterrorystki niszczą obraz van Gogha

Aktywistki niszczą obraz van Gogha / Fot. Twitter

Do incydentu doszło w piątek, 14 października. Z doniesień zagranicznych mediów wynika, że aktywistki są związane z grupą Just Stop Oil, która domaga się, aby rząd Wielkiej Brytanii zobowiązał się do wstrzymania wydawania nowych licencji na paliwa kopalne. 

W sieci pojawiło się szokujące nagranie

W mediach społecznościowych pojawiło się zatrważające nagranie. Widzimy na nim, jak młode aktywistki rzucają dwie puszki zupy pomidorowej w kierunku obrazu “Słoneczniki” autorstwa Vincenta van Gogha. Dzieło jest chronione taflą szkła.

Co jest ważniejsze, sztuka czy nasze życie i ratowanie planety?

– krzyczała aktywistka.

Obrazy van Gogha były pierwszymi, które 30 lat temu osiągały na aukcjach ceny, jakich wcześniej rynek sztuki zupełnie nie znał. Słynne “Słoneczniki” w 1987 roku wylicytowano za kwotę 39,9 milionów dolarów, co w tamtym czasie stanowiło rekord za obraz w historii aukcji sztuki.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, twitter.com

/ nczas.com

Trwa proces Justyny Wydrzyńskiej – działaczki Aborcyjnego Dream Teamu, oskarżonej o pomocnictwo w aborcji farmakologicznej. Kolejna rozprawa miała miejsce w Sądzie Okręgowym Warszawa-Praga. Na rozprawę ponownie nie stawili się świadkowie – kobieta, która otrzymała od Justyny Wydrzyńskiej środki poronne oraz ojciec jej dziecka. Sąd nałożył na świadków karę pieniężną za niestawiennictwo. W rozprawie uczestniczył przedstawiciel Instytutu Ordo Iuris, który dołączył do postępowania jako organizacja społeczna. Wcześniej Instytut złożył w sądzie opinię, w której przypomina, że ochrona życia nienarodzonych dzieci jest uzasadniona normami wynikającymi z Konstytucji, prawa międzynarodowego i orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego.

PRZECZYTAJ OPINIĘ – LINK

Justyna Wydrzyńska jest oskarżona o przestępstwo z art. 152§2 Kodeksu karnego. Przepis ten penalizuje udzielanie pomocy w przeprowadzeniu aborcji z naruszeniem przepisów ustawy. Grozi za to kara do 3 lat pozbawienia wolności. Aktywistkę oskarżono również o przechowywanie produktów leczniczych w celu wprowadzenia ich do obrotu bez pozwolenia. Stanowi to naruszenie art. 124 Prawa farmaceutycznego. Justyna Wydrzyńska nie przyznała się do popełnienia tych przestępstw, tłumacząc, że przekazała kobiecie tabletki, kierując się emocjami i współczuciem.

Dziś miała miejsce trzecia rozprawa w tej sprawie. Pierwsza odbyła się 9 kwietnia 2022 r. Przed drugą rozprawą, która odbyła się 14 lipca, Instytut Ordo Iuris złożył w sądzie opinię, w której wskazał, że żaden wiążący akt prawa międzynarodowego nie nakłada na Polskę obowiązku dopuszczenia aborcji i że nie istnieje żadne prawo do aborcji, a aborcja nie jest prawem człowieka. Także Konstytucja RP zapewnia każdemu prawo do ochrony życia, co potwierdza Trybunał Konstytucyjny w swoich orzeczeniach, w tym ostatnim, z 22 października 2022 r. TK stwierdził tam niezgodność z Konstytucją przesłanki eugenicznej. Wcześniej, w 1997 roku, Trybunał orzekł o niekonstytucyjności przesłanki aborcji z powodu ciężkich warunków życiowych lub trudnej sytuacji osobistej, czyli de facto na życzenie.

Dziś w sądzie ponownie nie stawili się jedyni świadkowie w tej sprawie – kobieta, której Justyna Wydrzyńska przekazała środki poronne, oraz ojciec jej dziecka, który zgłosił sprawę do prokuratury. Sąd nałożył na nich kary pieniężne, które jednak mogą z zostać uchylone, jeśli usprawiedliwią swoje niestawiennictwo.

Podczas rozprawy, na wniosek prokuratora odtworzono nagrania dwóch wypowiedzi Justyny Wydrzyńskiej, zarejestrowane po rozpoczęciu procesu. Nagrania świadczą o tym, jaki oskarżona ma stosunek do popełnionego czynu. Twierdzi ona, że nie niczego nie żałuje, a proces uważa za polityczny. Zachowanie po popełnieniu przestępstwa jest jedną z zasadniczych przesłanek, które sąd musi – zgodnie z art. 53 §2 Kodeksu karnego – uwzględnić, określając wymiar kary. Z nagrań wynika też, że oskarżona w żaden sposób nie zaprzestała ani nie ograniczyła swojej „działalności aktywistycznej”. Justyna Wydrzyńska w złożonych dodatkowych wyjaśnieniach powiedziała, że to co robi jest dobre. Oświadczyła jednak, że na okoliczności związane z jej „działalnością aktywistyczną” odmawia składania wyjaśnień (jako oskarżona ma do tego ma prawo).

Postępowanie zostało odroczone ze względu na konieczność przesłuchania świadków uzupełnienia materiału dowodowego. Kolejne rozprawy mają się odbyć 11 stycznia 2022 r. o godzinie 9:30 oraz 6 lutego 2023 r., również o 9:30.

Elon Musk

Elon Musk / Fot. Twitter

  • Elon Musk który od początku wojny na Ukrainie udostępniał sieć satelitów Starlink, chce teraz rekompensaty finansowej.
  • Przypomnijmy, że Starlinki mocno przyczyniły się do odporu rosyjskich wojsk dzięki dobrej komunikacji w ukraińskiej armii.
  • Teraz sam Musk domaga się jednak opłaty za sieć satelitów.
  • Ponadto najbogatszy człowiek na świecie, stwierdził że ma to być odpowiedź na zalecenie Andrija Melnyka.
  • Panowie pokłócili się jakiś czas temu o bezprawne referenda we na okupowanych przez Rosjan terenach.
  • Zobacz także: Nowa rządowa aplikacja na telefon? Chodzi o energetykę

Firma Elona Muska SpaceX odmówiła Pentagonowi finansowania usług Starlink na Ukrainie

– podaje portal Ukraińska Prawda.

Na samym początku wojny na Ukrainie Elon Musk ogłosił, że jego firma włączy Starlink, co da możliwość Ukrainie na utrzymanie łączności na froncie. Za pomocą tej usługi z siecią mogli łączyć się obywatele Ukrainy i przede wszystkim ukraińskie siły zbrojne.

Teraz jednak amerykański miliarder zmienił zdanie. Koszty dalszego utrzymania łączności ma przejąć na siebie Departament Obrony Stanów Zjednoczonych. Mowa o kwocie kilkuset milionów dolarów w skali roku.

Po prostu podążamy za jego zaleceniem

– napisał Elon Musk odnosząc się do słów Andrija Melnyka.

Czytaj więcej: Polska zakończyła negocjacje ws. koreańskiej artylerii rakietowej

Czym jest Starlink?

Starlink to telekomunikacyjny system satelitarny budowany przez amerykańską firmę SpaceX, której właścicielem jest Elon Musk. System ma docelowo składać się z około 12 tys. satelitów umieszczonych na tzw. niskiej orbicie okołoziemskiej na trzech wysokościach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, interia.pl, twitter.com

Adam Niedzielski

Adam Niedzielski chce zapewnić opiekę medyczną Ukraińcom. / fot. PAP/Marcin Obara Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

16 października rozpocznie się w Berlinie World Health Summit – coroczna międzynarodowa konferencja, będąca jednym z wiodących światowych wydarzeń dotyczących zdrowia. Wśród kluczowych tematów tegorocznego szczytu znajdzie się „architektura na wypadek pandemii”, gdzie m.in. dyskutowana będzie waga traktatu pandemicznego WHO jako kluczowego narzędzia do przeciwdziałania negatywnym skutkom kolejnych pandemii. Sytuacja jest o tyle niepokojąca, że World Health Summit od lat spotyka się z zarzutami m.in. sprzyjania raczej partykularnym interesom niż stawiania realnej diagnozy problemów i troski o ochronę zdrowia rozumianego jako prawo człowieka – pisze Anna Kubacka z Ordo Iuris.

Istnieje zatem wysokie prawdopodobieństwo, że kierunek jaki obierze debata podczas konferencji, a także ustalenia kuluarowe, mogą znacząco wpłynąć na ostateczny kształt traktatu i sposób jego procedowania. Mimo to, polskie Ministerstwo Zdrowia poinformowało Instytut Ordo Iuris, że żaden przedstawiciel resortu zdrowia nie weźmie udziału w konferencji.

Polska w kontekście prac nad tzw. traktatem pandemicznym WHO

Program szczytu w Berlinie wskazuje, że wydarzenie to może mieć duże znaczenie, jeśli chodzi o przebieg dalszych prac nad traktatem pandemicznym. Mimo to, Ministerstwo Zdrowia zachowuje bierność w tej sprawie. Niestety wpisuje się ona w dotychczasowy zakres zaangażowania strony polskiej w kwestię traktatu. Do 15 września państwa członkowskie miały możliwość przedstawienia swoich opinii na temat projektu traktatu. Polska nie przekazała swojego stanowiska, zadowalając się przesłaniem uwag przez unijnego negocjatora, który uprawniony był do wypowiadania się w imieniu wszystkich państw członkowskich UE, w tym Polski. Uwagi ze strony Polski, które miały być uwzględnione w stanowisku unijnego negocjatora, zostały przekazane wyłącznie ustnie i ograniczały się do wskazania, że „przyszły traktat powinien być skoncentrowany na jego głównym celu, być zwięzły, operacyjny i możliwy do implementacji”.

Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że traktat pandemiczny jest dopiero na etapie konceptu, a jego aktualny tekst nie zawiera jeszcze żadnych konkretnych postanowień i żadne jego elementy nie mają charakteru ostatecznego. W skład dokumentu roboczego wchodzą za to „postulaty i oczekiwania państw członkowskich WHO pod adresem przyszłego traktatu”. Powstaje pytanie, czy przypadkiem strona polska właśnie nie przesypia etapu, na którym powinno się zastrzec nie tylko wskazania, co merytorycznie – zdaniem Polski – powinno wybrzmieć w traktacie, ale też, przede wszystkim, co nie powinno się w nim znaleźć. To właśnie ten moment niezobowiązujących konsultacji, podczas których wybrzmiewają „oczekiwania” i „potrzeby” jest decydujący dla dalszego kierunku prac nad dokumentami międzynarodowymi – trudno zatem zrozumieć bierne stanowisko Polski, która wydaje się czekać na „konkrety”, które – gdy już wybrzmią – mogą okazać się nie do podważenia, z dawna ustalone, a stworzenie koalicji państw sprzeciwiających się już sprecyzowanym postanowieniom może być znacznie trudniejsze (jeśli nie niemożliwe), gdy poszczególne państwa dojdą do własnych zakulisowych porozumień i będą nimi związane. Ministerstwo uspokaja, że „możliwość zgłaszania postulatów dotyczących wykreśleń i skracania tekstu spodziewana jest na dalszym etapie prac”. Wypowiedź ta zdaje się świadczyć o dużej dozie zaufania strony polskiej w stosunku do autorów traktatu, co potwierdza z resztą rezygnacja z udziału przedstawiciela Ministerstwa Zdrowia w World Health Summit, który stanowi doskonały grunt dla zakulisowych ustaleń i dyskusji.

Widoczne zaangażowanie UE

Zgoła odmienne podejście do prac nad traktatem pandemicznym WHO prezentuje Unia Europejska. Zaangażowanie Komisji Europejskiej i Rady jest widoczne, a organy Unii nie kryją entuzjazmu wobec projektowanego dokumentu wskazując, że proces negocjacyjny tego traktatu jest priorytetem dla Unii i jej państw członkowskich. Oczywiście, z samego faktu, że to Unia negocjuje traktat wynika jej większy udział w procedurze jego powstawania. Nie powinno to jednak wpływać na skoncentrowanie państw członkowskich na tym procesie. Szczególnie w kontekście tego traktatu jest to bardzo ważne, jako że jego istotą – oprócz kwestii mogących znacząco wpływać na niezależność i suwerenność państw, jest polityka zdrowotna, która wciąż (pomimo zakusów Unii wyrażonych w dokumentach Konferencji o Przyszłości Europy) pozostaje w obszarze kompetencji wspierających UE. Oznacza to, że państwa członkowskie samodzielnie kształtują i kierują tą polityką. Traktat wkraczający w te obszary powinien zatem powstawać przy aktywnym udziale wszystkich państw członkowskich i to przy założeniu, że państwa w ogóle dopuszczają możliwość reprezentowania ich w tej kwestii przez Unię (co również samo w sobie może rodzić problemy interpretacyjne właśnie w związku z ustalonym w traktatach podziałem kompetencji).

Rada Unii Europejskiej przedstawiła swoje stanowisko w sprawie globalnej współpracy wielostronnej w celu uzgodnienia działań na rzecz międzynarodowego traktatu pandemicznego w ramach WHO już wielokrotnie. Podczas 74. Sesji WHO (2021 r.), Rada UE przedstawiła stanowisko (w imieniu tych państw członkowskich UE, które są jednocześnie państwami zrzeszonymi w ramach WHO), w którym jednoznacznie wyraziła poparcie dla ustanowienia nowej umowy międzynarodowej o reagowaniu na zagrożenie pandemiczne. Od razu też wskazała sposób w jaki można włączyć UE do procesu negocjacji – decyzja określająca proceduralne aspekty negocjacji powinna zawierać odniesienia wyjaśniające, że „każdy organ międzyrządowy, powołany w celu opracowania i negocjowania konwencji, jest otwarty na udział regionalnych organizacji integracji gospodarczej”. Dzięki temu UE, jako regionalna organizacja integracji gospodarczej, mogła stać się poważnym graczem w procesie negocjacji traktatu.

Okazja do dalszej ofensywy ideologicznej

Sformułowane następnie przez Radę UE wytyczne dotyczące negocjacji traktatu pandemicznego (luty 2022 r.)[7], jasno wskazują na cele jakie Unia chciałaby osiągnąć w drodze nowego traktatu. W dokumencie czytamy, że „zobowiązania merytoryczne powinny być sformułowane, w tym w preambule umowy pandemicznej, poprzez szereg ogólnych celów i zasad” takich jak m.in. prawo do korzystania z „najwyższego osiągalnego poziomu zdrowia”, solidarność międzynarodowa, sprawiedliwy dostęp do opieki medycznej, „umożliwienie społeczeństwu dostępu, korzystania i zrozumienia zweryfikowanych i aktualnych informacji”, „powiązanie między zdrowiem a prawami człowieka, w tym zdrowiem seksualnym i reprodukcyjnym” oraz „centralne miejsce WHO i rola współpracy wielostronnej w globalne zarządzanie zdrowiem”.

Oprócz podnoszonego już wielokrotnie zagrożenia jakie niesie dążenie do umożliwienia WHO i „współpracy wielostronnej” faktycznego „globalnego zarządzania zdrowiem” (czyli de facto przekazanie tej władzy w ręce organizacji ponadnarodowych) warto zwrócić uwagę na pozostałe, niemniej groźne cele jakie nowy traktat ma pomóc osiągnąć. Nieograniczone prawo do korzystania z „najwyższego osiągalnego poziomu zdrowia”, to nic innego jak nałożenie na sygnatariuszy traktatu obowiązku otwarcia dostępu do aborcji, eutanazji, in vitro i wielu innych kontrowersyjnych lub budzących wątpliwości moralne i etyczne procedur medycznych. „Sprawiedliwy dostęp do opieki medycznej”, odczytywany w kontekście dotychczas publikowanych dokumentów unijnych, strategii i polityk, umieszczony nie przez przypadek tuż obok „nieograniczonego dostępu”, oznaczać może pozbawienie państw-stron traktatu możliwości wprowadzenia jakichkolwiek ograniczeń w dostępie do usług i procedur medycznych. Skutkować może to np. brakiem możliwości odmowy wykonania aborcji u nieletniej czy koniecznością umożliwienia korzystania z procedury zapłodnienia metodą in vitro parom jednopłciowym. Unia próbuje tez wykorzystać nowy traktat do wprowadzenia po raz pierwszy do wiążącego dokumentu międzynarodowego pojęcia „praw reprodukcyjnych i seksualnych”. Określenie to do tej pory nie doczekało się wiążącej definicji i funkcjonuje w obszarze „soft law”, próbując nadawać bardziej formalny i prawny kontekst aborcji na życzenie, wulgarnej edukacji seksualnej i innym postulatom budzącym kontrowersje, gdy mówi się o nich wprost. Wprowadzenie „praw seksualnych” do wiążącego dokumentu prawa międzynarodowego stanowić będzie znaczące przesunięcie dotychczas funkcjonujących granic prawnych i zwycięstwo frakcji postępowo-liberalnej w wieloletniej batalii o język i prawną ochronę życia.

Stosunkowo nowy jest natomiast postulat „umożliwienia społeczeństwu dostępu, korzystania i zrozumienia zweryfikowanych i aktualnych informacji”. Sygnały o próbach walki z dezinformacją w sieci oraz fake newsami już od pewnego czasu płyną z Unii, m.in. wybrzmiewając w planach KE, która co pewien czas przedstawia nowe propozycje ich zwalczania. O ile sam pomysł walki zapobiegania rozpowszechnianiu nieprawdziwych wiadomości zasługuje na uznanie, o tyle kierunek jaki UE chce obrać – a przedstawiła go podczas Konferencji o Przyszłości Europy, jest bardzo niepokojący, bowiem zmierza ku cenzurze i zawłaszczeniu przestrzeni internetowej i medialnej do celów propagandowych i przedstawiania jedynie jednostronnego spojrzenia. Sformułowanie przyjęte w omawianych wytycznych („umożliwienie społeczeństwu dostępu, korzystania i zrozumienia zweryfikowanych i aktualnych informacji”) zdaje się potwierdzać przyjęty już kierunek.

Czekamy na ruch Polski

Zaangażowanie UE w prace nad traktatem pandemicznym jest bardzo duże. Unia od początku z entuzjazmem odnosiła się do tego projektu, co nie dziwi, biorąc pod uwagę, że dostrzega w nim szansę nie tylko na zwiększenie swoich kompetencji (do czego od lat konsekwentnie i z powodzeniem dąży), ale także możliwość prawnego usankcjonowania kwestii ideologicznych, które jak do tej pory na forum unijnym blokowały niektóre państwa członkowskie.

Mając to na uwadze, Polska powinna się aktywnie włączyć w prace związane z traktatem, tak, aby mieć wpływ na jego kształt a także czas i możliwości zablokowania postanowień o charakterze ideologicznym i sprzecznym z polską Konstytucją, które niewątpliwie w projekcie traktatu się znajdą.

Anna Kubacka – analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris

szczepionka

szczepionka / Fot. unsplash.com/Mika Baumeister

  • Warszawski sąd administracyjny nie jest zadowolony z uzyskanych odpowiedzi ministerstwa zdrowia.
  • W prawomocnym wyroku, sędzia domaga się, aby resort odpowiedział wystarczająco na wszystkie zadane wcześniej pytania.
  • Dotyczą one m.in. bezpieczeństwa szczepionek na COVID-19, a także czy koncerny farmaceutyczne brały odpowiedzialność za skutki uboczne.
  • W wyroku podkreślono, że wszystkie instytucje publiczne muszą działać w sposób otwarty i transparentny.
  • Zobacz także: Zakłady Azotowe “Puławy” wznawiają produkcję nawozów po prawie dwóch miesiącach przerwy

Wojewódzki sąd administracyjnego w Warszawie orzekł prawomocnie, że minister zdrowia Adam Niedzielski musi odpowiedzieć na wszystkie pytania odnośnie bezpieczeństwa szczepionek przeciwko COVID-19. Podkreślono, że informacja o szczepionkach jest jest publiczna i wymaga pełnych wyjaśnień. Ministerstwo ma też obowiązek podać dane i funkcje urzędników wchodzących w skład zespołu, który opiniował i zatwierdził szczepionki.

Ministerstwo zdrowia odpowiedziało tylko na część pytań. Sąd orzekł, że przedstawiciele resortu powinni przesłać odpowiedzi na wszystkie, m.in. czy firmy farmaceutyczne zostały zwolnione od odpowiedzialności za ewentualne powikłania poszczepienne.

W odpowiedzi na to pytanie ministerstwo uznało, że nie ma kompetencji, aby wypowiadać się w zakresie odpowiedzialności. Niedzielski nie odpowiedział również, czy lekarze byli szkoleni w sprawie szczepień i kto te szkolenia ewentualnie wspierał.

Nie udzielono również odpowiedzi na temat bezpieczeństwa szczepionek przeciwko koronawirusowi oraz zignorowano prośbę o podanie imion, nazwisk i funkcji publicznych osób wchodzących w skład zespołu, który opiniował te szczepionki i ocenił jako bezpieczne dla społeczeństwa.

Czytaj więcej:Drewno opałowe bez VAT” – nowy projekt Konfederacji

Transparentoność organów publicznych

Sąd nie tylko zobowiązał ministerstwo zdrowia do udzielenia odpowiedzi, ale uzasadnił, że rzetelność działania organów demokratycznego państwa przejawia się w zapewnianiu obywatelom prawa do uzyskiwania informacji o działalności organów władzy publicznej, łączącego się z powszechnie aprobowaną w państwach demokratycznych zasadą otwartego rządu. Wskazano, że chodzi o transparentność organów publicznych oraz przejrzystości ich działań.

Wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej może być objęte pytanie o określone fakty czy o stan określonych zjawisk na dzień udzielenia odpowiedzi. A fakt to jest każda czynność i każde zachowanie organu wykonującego zadania publiczne.

Źródłem informacji nie będą wyłącznie dokumenty. W wielu sytuacjach źródłem może okazać się wypowiedź osoby wchodzącej w skład organów władzy ustawodawczej lub wykonawczej, również ta nieutrwalona w oficjalnej formie, a pochodząca z konferencji prasowej lub innego spotkania, na którym dana osoba reprezentowała określony podmiot. Oznacza to, że przy udostępnianiu informacji należy uwzględniać zarówno formalne, jak i nieformalne źródła tej informacji. Za takim rozumieniem przemawia zasada jawności i transparentności życia publicznego.

Jeśli minister zdrowia stwierdzi, że żądanych informacji nie posiada, musi to udowodnić. Inaczej będzie pozostawał w stanie bezczynności. Okazuje się, że minister już odpowiedział, ale znów tylko na część pytań.

Wykonując zobowiązanie sądu, Minister Zdrowia, udostępnił częściowo żądane informacje, a w pozostałym zakresie odmówił ich udostępnienia. Rozstrzygnięcie nie zostało zaskarżone

– stwierdził Jarosław Rybarczyk z biura komunikacji ministerstwa zdrowia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

rp.pl