Lapid odkrywa karty?

Premier Izraela Yair Lapid / Fot PAP/EPA/Gil Cohen-Magen. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Premier Izraela Jair Lapid jasno zadeklarował, że żadnych dostaw broni na Ukrainę nie będzie.
  • W ten sposób zdementował pogłoski, które rozpowszechniał m.in. minister ds. diaspory Nachman Szaj.
  • Jego zdaniem szpitale polowe w zupełności wystarczą.
  • Podkreślił, że jako przywódca kraju musi dbać o własne interesy narodowe.
  • Zobacz także: Nieoficjalnie. Poseł PiS trafił do izby wytrzeźwień

Kilka dni temu izraelski minister ds. diaspory Nachman Szaj stwierdził, że nie ma wątpliwości, po której stronie w wojnie Rosji z Ukrainą powinien stanąć jego kraj.

Dziś rano pojawiła się informacja, że Iran przekazuje Rosji rakiety balistyczne. Nie ma już wątpliwości, po której stronie w tym krwawym konflikcie powinien stanąć Izrael. Nadszedł czas, aby Ukraina otrzymała pomoc wojskową, tak jak zapewniają to Stany Zjednoczone i państwa NATO. Dziś rano pojawiła się informacja, że Iran przekazuje Rosji rakiety balistyczne. Nie ma już wątpliwości, po której stronie w tym krwawym konflikcie powinien stanąć Izrael. Nadszedł czas, aby Ukraina otrzymała pomoc wojskową, tak jak zapewniają to Stany Zjednoczone i państwa NATO

– stwierdził minister ds. diaspory Nachman Szaj.

Tymczasem premier Izraela Jair Lapid wysłał jasny komunikat deklarując, że dostaw broni dla Kijowa nie będzie.

Czytaj więcej: Jabłoński: Zadaniem dla polskiej dyplomacji jest utrzymanie zainteresowania wojną

Interes Izraela najważniejszy

Lapid wskazał, że jego kraj od początku agresji Rosji stał po stronie Ukrainy.

Byliśmy pierwsi i jeśli się nie mylę, pozostajemy jedynym krajem, który wysłał szpital polowy do Ukrainy, wysłaliśmy i wysyłamy pomoc humanitarną, zaoferowaliśmy i oferujemy niesienie pomocy. Oczywiście głosowaliśmy w ONZ za jednoznacznym potępieniem zarówno samej inwazję, jak i masakry w Buczy

– powiedział premier Izraela.

Jestem premierem Izraela i moim obowiązkiem jest brać pod uwagę narodowe interesy Izraela. Musimy rozwiązać bardzo poważne problemy. A ja nie wierzę w proste odpowiedzi na złożone kwestie. Ani Amerykanie, ani Brytyjczycy, którzy dostarczają broń do Ukrainy, nie wysłali swoich sił powietrznych do bombardowania rosyjskich konwojów. Wszyscy biorą pod uwagę swoje interesy i ja postępuję dokładnie tak samo

– stwierdził Jair Lapid.

Jair Lapid dopytywany, dlaczego Izrael nie może wysłać np. systemów obrony powietrznej Żelazna Kopuła odpowiedział, że to byłoby pewne przekroczenie granic.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, onet.pl

Elon Musk

Elon Musk / Fot. Youtube/TED

  • Były prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew skomentował na Twitterze w prześmiewczy sposób dymisję brytyjskiej premier Liz Truss.
  • Nazwał ją sałatą, tak jak wcześniej brytyjskie portale informacyjne.
  • Do rozmowy włączył się Elon Musk, nazywając komentarz dobrym trollingiem.
  • Uderzył również w Miedwiediewa, pytając go o sytuację w ukraińskim mieście Bachmut, którego Rosjanie nie mogą zdobyć.
  • Zobacz także: 4 listopada w obecności prezydenta odbędzie się pochówek westerplatczyków

Wymiana uwag między Elonem Muskiem, a Dmitrijem Miedwiediewem rozpoczęła się od komentarza byłego prezydenta Rosji na temat zaskakującej dymisji brytyjskiej premier Liz Truss.

Pa, pa Liz Truss. Gratulacje sałato

– napisał na Twitterze były prezydent Rosji.

Odniósł się w ten sposób do akcji zainicjowanej przez brytyjskie tabloidy, które na portalach społecznościowych rozpoczęły prześmiewczą kampanię o tym, kto przetrwa dłużej – Truss na stanowisku premiera czy rozkładająca się sałata.

Zareagował na to Elon Musk, nazywając tweet Miedwiediewa dobrym trollingiem.

Amerykański miliarder postanowił przy okazji zakpić nieco z Miedwiediewa i zapytał, jak Rosja radzi sobie w Bachmucie – ukraińskim mieście w obwodzie donieckim, które siły rosyjskie próbą zdobyć od dłuższego czasu, ale bezskutecznie.

Do zobaczenia w Moskwie w Dniu Zwycięstwa!

– odpisał miliarderowi Dmitrij Miedwiediew.

Czytaj więcej: Nieporządek w niemieckiej poczcie. Opóźnienia przesyłek wpłynęły nawet na wybory

Pokojowa propozycja Muska

Na początku października Elon Musk przedstawił swój plan pokojowy dla Ukrainy – zaproponował przeprowadzenie pod nadzorem ONZ nowego referendum na wschodzie Ukrainy, pozostawienie Rosji Krymu i przyznanie Ukrainie statusu neutralnego.

Urzędnicy ukraińscy, na których powołuje się tygodnik “Economist”, wyrazili przekonanie, że przedstawiony przez miliardera plan jest produktem jego rozmów z Władimirem Putinem. Jeden z nich dodał, że Musk odmówił już Ukrainie włączenia Krymu w obszar działania systemu internetu satelitarnego Starlink, z którego korzysta m.in. ukraińska armia.

W innym wpisie Musk przekonywał, że Krym jest dla Rosji tak samo ważny jak Hawaje dla Stanów Zjednoczonych. Argumentował, że półwysep ma również krytyczne znaczenie dla bezpieczeństwa narodowego Rosji, ponieważ znajduje się tam baza marynarki wojennej, wysunięta najbardziej na południe.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, twitter.com

Rafał Trzaskowski

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski / Fot. PAP/Paweł Supernak Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Na początku czerwca prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski miał uczestniczyć w wirtualnym spotkaniu z merem Kijowa Witalijem Kliczko.
  • Jak się później okazało, polski polityk padł ofiarą tzw. deepfake’u.
  • Warszawski ratusz skontaktował się od razu z władzami Kijowa, którzy potwierdzili ich podejrzenia.
  • Warszawska prokuratura odmówiła jednak wszczęcia postępowania w tej sprawie, twierdząc że nie doszło do czynu zabronionego.
  • Zobacz także: Zatrzymano gł. oskarżonego w aferze SKOK Wołomin. Prokuratura zarzuca mu popełnienie 927 przestępstw

Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski uczestniczył na początku czerwca w wirtualnym spotkaniu z merem Kijowa Witalijem Kliczką. Samo zaproszenie przyszło z oficjalnego adresu kijowskiego urzędu miasta, lecz jego przebieg wzbudził podejrzenia.

Stołeczny ratusz skontaktował się z władzami Kijowa, które przekazały, że Kliczko nie prowadził wówczas żadnej rozmowy. W podobny sposób zostali oszukani także włodarze Wiednia, Budapesztu, Berlina i Madrytu. Wszyscy rozmawiali z osobą, której głos i twarz do złudzenia przypominały mera Kijowa. Politycy uważali, że mieli do czynienia z tak zwanym deepfakiem – czyli programem, który w bardzo rzeczywisty sposób symuluje daną postać.

Miasto poinformowało o tej sytuacji policję i prokuraturę, do której trafiło zawiadomienie o podejrzeniu wyrządzenia prezydentowi Trzaskowskiemu szkody osobistej w postaci naruszenia jego dobrego imienia poprzez podszycie się pod mera Kijowa Witalija Kliczkę.

Według doniesień Radia Zet, śledczy mieli odmówić wszczęcia postępowania. Informacje te potwierdziła rzecznik prokuratury okręgowej w Warszawie Aleksandra Skrzyniarz. Wyjaśniła, że prokuratura odmówiła zajęcia się sprawą ze względu na brak znamion czynu zabronionego.

Czytaj więcej: Ministerstwo klimatu: Tej zimy zużycie gazu ziemnego w Polsce będzie niższe

Trzaskowski żali się ze swojej łatwowierności

Portal “niebezpiecznik.pl” informował wówczas, że Trzaskowski nie był jedyną ofiarą oszustów. Z podobną sytuacją spotkali się burmistrzowie Berlina, Wiednia i Madrytu, którzy informowali o tym. Politycy uważali, że mieli do czynienia z deepfakiem, czyli doskonale podrobionym nagraniem audio-wideo. Fałszywy Kliczko podczas rozmów poruszał tematy dotyczące uchodźców, ale potem zagadywał o bardzo dziwne lub kontrowersyjne kwestie.

Rozmowa nie dotyczyła żadnych wrażliwych kwestii, ale i tak zdecydowałem się powiadomić o incydencie polskie służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo oraz ambasadę Ukrainy. Wcześniej już kilkakrotnie rozmawiałem z Witalijem Kliczką, a zasady współpracy na wypadek wojny omawialiśmy na żywo w Kijowie

– zapewnił prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvnwarszawa.pl, radiozet.pl

Czarnecki trafił na izbę wytrzeźwień

Poseł Przemysław Czarnecki z PiS (po prawej) / Fot. Twitter

  • Portal “tvnwarszawa.pl” poinformował, że w piątek nad ranem do warszawskiej izby wytrzeźwień miał trafił poseł Przemysław Czarnecki z Prawa i Sprawiedliwości.
  • Podczas badania alkomatem miało wyjść, że polityk jest pod mocnym wpływem alkoholu mając ponad dwa promile.
  • Biuro poselskie Czarneckiego nie odpowiada na połączenia telefoniczne, a adresy mailowej mają problemy techniczne.
  • Zobacz także: Bąkiewicz: Decyzja Sądu Najwyższego pokazuje, że Rafał Trzaskowski działa poza prawem

Nad ranem warszawska Straż Miejska otrzymała informację o nieprzytomnym mężczyźnie leżącym na przystanku przy skrzyżowaniu ulic Ledóchowskiej i Branickiego. Na miejsce skierowana została karetka.

Medycy nie stwierdzili urazów ani innych dolegliwości zdrowotnych. Natomiast pacjent był pod wpływem alkoholu. Zgodnie z procedurami został przekazany patrolowi straży miejskiej, który przetransportował go do izby wytrzeźwień

– powiedział reporter TVN Warszawa Artur Węgrzynowicz.

Straż miejska potwierdza, że w nocy patrol podejmował taką interwencję pod wskazanym adresem.

Rzecznik warszawskiej Straży Miejskiej Jerzy Jabraszko potwierdził, że pod wskazanym adresem została przeprowadzona interwencja. W ostatniej nocy do Stołecznego Ośrodka dla Osób Nietrzeźwych przewieziono łącznie 32 osoby.

Jak podaje portal “tvnwarszawa.pl”, według anonimowego informatora na izbę wytrzeźwień faktycznie miał zostać przewieziony poseł Prawa i Sprawiedliwości Przemysław Czarnecki. Przy pomiarze trzeźwości stwierdzono, że polityk miał ponad dwa promile alkoholu we krwi.

Portal próbował potwierdzić informację u źródła, lecz biuro poselskie nie odbierało połączeń telefonicznych. Również próby kontaktu przez adresy mailowe posła Czarneckiego nie powiodły się przez rzekome problemy techniczne.

Czytaj więcej: Polska proponuje kolejne sankcje na Rosję. Czego mają dotyczyć?

Izba wytrzeźwień i nie tylko

Pobyt jednorazowy w izbie wytrzeźwień przy ul. Kolskiej kosztuje dokładnie 343 zł. Zatrzymana tam osoba może opuścić placówkę dopiero, gdy w badaniu alkomat wskaże zero promili. W innym przypadku osoba nietrzeźwa nadal poddawana jest leczeniu.

Warto zauważyć, że placówka nie przyjmuje wyłącznie osób dostarczonych przez straż miejską lub policję, lecz również osoby, które dobrowolnie się zgłosiły. Tacy pacjenci otrzymują dalsze porady terapeutyczne, które mają pomóc im w wydostaniu się z nałogu alkoholowego. Mają one również zapewniony dostęp do cateringu i badań laboratoryjnych. Z kolei osoby nietrzeźwe przetransportowane siłą otrzymują wyłącznie napoje do spożycia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tvnwarszawa.pl

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Flickr

To, co może wyglądać jak zamożny turysta cieszący się jazdą na skuterze wodnym u wybrzeży Hiszpanii, może być w rzeczywistości nielegalnym imigrantem z wystarczającą liczbą pieniędzy, aby pozwolić sobie na taką podróż.

W ostatnich miesiącach wzrosła popularność używania skuterów wodnych przez imigrantów, którzy nielegalnie przedostają się do Hiszpanii z wybrzeży Maroka. Jak podaje serwis informacyjny Bladi, siły bezpieczeństwa kraju mają trudności z wykryciem tych urządzeń na radarach, co utrudnia zatrzymywanie migrantów i przemytników ludzi.

W ostatnich tygodniach zwielokrotniły się przyjazdy Marokańczyków na półwysep przy użyciu skuterów wodnych. Urządzenia te są wykorzystywane przez organizacje przestępcze zajmujące się handlem ludźmi, które pobierają do 10 000 euro za bilet.

Skuterem przez Morze Śródziemne

Źródła organów ścigania opisują migrantów jako “ofiary” sieci przestępczych, które promują skutery wodne jako skuteczny sposób na dotarcie do europejskich wybrzeży. Mówią, że ci migranci

nie są świadomi niebezpieczeństwa, na które się narażają, wybierając się w taką podróż, ponieważ skutery wodne działają w specyficzny sposób, który różni się w zależności od liczby osób, prędkości i fal.

Podczas gdy skutery wodne są drogie w zakupie i niosą ze sobą własne ryzyko związane z działaniem na otwartym oceanie, ich mały rozmiar i zwinność ułatwia nielegalne przybycie dla migrantów z wystarczającą liczbą pieniędzy.

Według danych opublikowanych przez hiszpańskie Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, w pierwszych dziewięciu miesiącach 2022 roku do Hiszpanii przybyło 23 197 migrantów, w porównaniu z 28 729 w tym samym okresie 2021 roku. Z drugiej strony strumień migracyjny nieoczekiwanie wzrósł o ponad 23 procent poprzez szlaki lądowe, w tym przez Ceutę i Melillę, w pierwszych trzech kwartałach tego roku, osiągając 1 969 migrantów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX news

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Z najnowszych danych Głównego Urzędu Statystycznego wynika, iż produkcja budowlano–montażowa we wrześniu była o 0,3% wyższa niż rok wcześniej. Dynamika wzrostu znacząco spadła w porównaniu do pierwszej połowy roku, kiedy wartości bywały dwucyfrowe.

Jest to spore zdumienie dla ekonomistów, którzy prognozowali poprawę pozytywnych wyników sprzed miesiąca.

Portal Business Insider pisze:

Już teraz widać, że ponad 20-proc. wzrosty z pierwszego kwartału nie są do powtórzenia, a produkcja ledwo obroniła się przed zejściem poniżej zera. We wrześniu produkcja budowlano– montażowa była na plusie zaledwie 0,3 proc.

Tymczasem dane z raportu z sierpnia pozytywnie zaskoczyły, gdy dynamika wzrostu produkcji w budowlance osiągnęła poziom 6,1%. Teraz również nastąpiło zaskoczenie, ale z powodu regresu. Średnia prognoz zakładała 6,5%.

Szczegóły

Portal dalej pisze:

We wrześniu zwiększenie wartości produkcji budowlano-montażowej odnotowano w skali roku dla przedsiębiorstw zajmujących się budową budynków – o 8,7 proc., natomiast zmniejszenie w podmiotach specjalizujących się we wznoszeniu obiektów inżynierii lądowej i wodnej – o 2,3 proc. oraz realizujących roboty budowlane specjalistyczne – o 4,9 proc.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Business Insider

Uroczyste obchody 83. rocznicy wybuchu II wojny światowej przed Pomnikiem Obrońców Wybrzeża na Westerplatte w Gdańsku

Uroczyste obchody 83. rocznicy wybuchu II wojny światowej przed Pomnikiem Obrońców Wybrzeża na Westerplatte w Gdańsku / Fot. PAP/Adam Warżawa. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Dyrektor Muzeum II Wojny Światowej ogłosił, że w pełni zrealizowano projekt cmentarza Żołnierzy Wojska Polskiego na Westerplatte.
  • W trakcie prac archeologicznych prowadzonych od 2019 r. na terenie półwyspu Westerplatte znaleziono szczątki dziewięciu żołnierzy.
  • Po konsultacjach z nadzorującym śledztwo prokuratorem IPN Tomaszem Jankowskim, muzeum zdecydowało się na pochowanie ich wszystkich.
  • Zobacz też: Nieporządek w niemieckiej poczcie. Opóźnienia przesyłek wpłynęły nawet na wybory

Muzeum II Wojny Światowej zorganizowało w 2020 roku konkurs na projekt cmentarza Żołnierzy Wojska Polskiego na Westerplatte. Niedawno jego dyrektor, prof. Grzegorz Berendt, ogłosił, że wszystko zostało zrealizowane zgodnie z planem.

Trwają ostatnie odbiory, w tym tygodniu odbędzie się próba generalna oświetlania.

W trakcie prac archeologicznych prowadzonych od 2019 r. na terenie półwyspu Westerplatte znaleziono szczątki dziewięciu żołnierzy.

Siedmiu z nich znamy. Natomiast, co do dwóch żołnierzy, nie udało się ich zidentyfikować w sposób bezsporny.

Po konsultacjach z nadzorującym śledztwo prokuratorem IPN Tomaszem Jankowskim, muzeum zdecydowało się na pochowanie ich wszystkich.

Pochówek 9 żołnierzy z załogi Wojskowego Składnicy Tranzytowej na Westerplatte, tych, którzy 1 września byli wśród obrońców składnicy oraz ich dowódcy majora Henryka Sucharskiego, odbędzie się 4 listopada.

W nekropolii pochowani zostaną mjr Henryk Sucharski, kpr. Jan Gębura, leg. Józef Kita, st. strz. Władysław Okrasa (Okraszewski), kpr. Bronisław Perucki, plut. Adolf Petzelt, st. leg. Ignacy Zatorski, st. leg. Zygmunt Zięba oraz dwóch niezidentyfikowanych żołnierzy.

Na cmentarzu pod dziesięcioma stelami spoczną ci znani obrońcy, dwaj niezidentyfikowani oraz ich dowódca.

Szczegóły

Uroczystości pogrzebowe odbędą się 3 listopada w Bazylice św. Brygidy w Gdańsku, i ma być na nich obecny prezydent Andrzej Duda. Od godz. 15 wystawionych będzie 10 trumien w asyście wojska, co pozwoli na oddanie hołdu żołnierzom. Dzień później w Bazylice sprawowana będzie Msza święta, a następnie trumny zostaną wywiezione w kondukcie pogrzebowym na Westerplatte.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Twitter

Były agent Wojskowych Służb Informacyjnych będący głównym oskarżonym w aferze SKOK Wołomin został zatrzymany przez policję. Piotr P pragnął opuścić Polskę, ale jego dowód osobisty utracił ważność.

Rzecznik śródmiejskiej policji podinspektor Robert Szumiata poinformował:

Policjanci z Komendy Rejonowej Policji Warszawa I zatrzymali Piotra P. poszukiwanego celem odbycia czterech lat kary pozbawienia wolności. Mężczyzna szykował się do wyjazdu z kraju. Jak przyznał policjantom, był już spakowany.

927 przestępstw

W 2021 roku Piotr P. opuścił areszt po prawie siedmiu latach. Były agent WSI zasiadał we władzach Spółdzielczej Kasy Oszczędnościowo-Kredytowej w Wołominie SKOK. W procesie, który rozpoczął się na początku lipca, prokuratura zarzuciła mu popełnienie 927 przestępstw.

Podług oskarżenia, mężczyzna miał być u steru grupy przestępczej zajmującej się uzyskiwaniem wielomilionowych pożyczek z wołomińskiego SKOK. Ponoć miał zamiar ukryć pochodzenie pieniędzy z wyłudzonych pożyczek i kredytów. Praniu pieniędzy miało ulec ponad 358 mln zł. “Grozi” mu za to do 15 lat wyżywienia z pieniędzy podatników.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Radio Maryja

Czesław Kiszczak

Czesław Kiszczak / Fot. PAP. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

Losy Kiszczaka można poznać dzięki 728 stronicowej praca Lecha Kowalskiego „Czekiszczak. Biografia gen. broni Czesława Kiszczaka” wydanej staraniem wydawnictwa Zysk. W której autor przybliża czytelnikom losy architekta III RP, komunisty przez dziesięciolecia zwalczającego wszelkie przejawy polskiego patriotyzmu.

Czesław Kiszczak był najgroźniejszym cynglem Wojciecha Jaruzelskiego, zimnym sadystą, człowiekiem o wielu twarzach. Pomimo że emocjonalnie górował nad Jaruzelskim, musiał pokornie mu służyć, bo nie miał jak Jaruzelski kombatanctwa z okresu II wojny światowej w wojskach podległych sowietom. Pozycja Jaruzelskiego napawała Kiszczaka histerycznym lękiem (podobnym lęk uniemożliwiał innym komunistom wspominania dokonań Kiszczaka i Jaruzelskiego). Jaruzelski i Kiszczak lubili się, obaj byli bezideowymi karierowiczami. Pewnie, gdyby niepodległa Polska przetrwała II wojnę światową, nie zostaliby komunistami, tylko zabiegaliby o sympatie władz. Obaj jednak zostali komunistami, by żyć w dobrobycie.

Zobacz także: Nieporządek w niemieckiej poczcie. Opóźnienia przesyłek wpłynęły nawet na wybory

Kiszczak nie miał wykształcenia

Czesław Kiszczak, jak wielu innych przedstawicieli elity PRL, miał tylko podstawowe wykształcenie. Karierę w PRL zapewniła mu wierność sowietom. Kiszczak urodził się w 1925 roku w Beskidzie Śląskim. Pochodził z ubogiej rodziny chłopskiej. W 1939 roku ukończył 7 klasową szkołę podstawową. W czasie wojny nie miał związków z podziemiem ani niepodległościowym, ani z komunistycznym. Od 1941 roku został wysłany do pracy przymusowej we Wrocławiu. Pracował jako pracownik fizyczny w laboratorium, jego jedyną rozrywką było korzystanie z usług prostytutek. W 1943 trafił do pracy w kopalni. Uciekł, został złapany, i wysłany na roboty do Wiednia. W stolicy Austrii spotkał komunistów. Gdy armia sowiecka wkraczała do miasta, pomagał jednej z załóg sowieckiego czołgu. Po czym wrócił do rodzinnej wsi.

W kraju zapisał się do PPR wraz z innymi cwaniakami, niemieckimi i sowieckimi agentami, niepiśmiennym marginesem społecznym. Nie skorzystał z możliwości nauki w szkole średniej i studiów. Przeszedł 3-miesięczny kurs w Centralnej Szkole Partyjnej PPR w Łodzi, gdzie wykładali (nieznający Polski i zamieszkali od lat w ZSRR) działacze KPP pod sowieckim nadzorem. Kursanci byli często analfabetami. Takie wykształcenie było standardem dla kierownictwa PRL.

Po trzymiesięcznym kursie Kiszczak trafił do Oficerskiej Szkoły Polityczno Wychowawczej. Wychowanków analfabetów kierowano do batalionów kadeckich, by nauczyli się czytać i pisać. Piszący, ale tępi trafiali do wojsk wewnętrznych i wydziałów bezpieczeństwa (gdzie zajmowali się torturowaniem i mordowaniem polskich patriotów).

Po Oficerskiej Szkole Kiszczak został pełnomocnikiem partyjnym do spraw kontroli politycznej wojska. A potem funkcjonariuszem Informacji Wojskowej, utworzonej podobnie jak i cywilna bezpieka na wzór sowiecki. Informacja Wojskowa była formacją bardziej zbrodnicza niż Urząd Bezpieczeństwa. Podporządkowana była bezpośrednio NKWD, nie dowodziło nią dowództwo polskojęzycznej armii, tylko bezpośrednio sowieci. Funkcjonariuszy Informacji Wojskowej szkolono na trzymiesięcznych kursach w Kujbyszewie. Dowództwo formacji akceptowało zdegenerowany styl życia funkcjonariuszy (alkoholizm, dziwki i rabunki). Celem formacji była eksterminacja polskich patriotów, oczyszczanie ludowego Wojska Polskiego z kadry, którą można byłoby podejrzewać o patriotyzm, walka z Żołnierzami Wyklętymi, zwalczanie organizacji niepodległościowych, inwigilacja powracających do Polski żołnierzy armii Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie oraz inwigilacja partii politycznych. Oddział Kiszczaka w ramach Informacji Wojskowej zajmował się aresztowaniami i przesłuchaniami, czyli torturowaniem polskich patriotów.

W 1946 roku pomimo braku znajomości języka angielskiego Kiszczak został wysłany do Londynu. Jego zadaniem była infiltracja żołnierzy ludowego Wojska Polskiego z misji wojskowej komunistycznej „Polski”, którzy zajmowali się infiltrowaniem żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie (we Włoszech było ich pod dowództwem 99.000, w Wielkiej Brytanii 60.000, w Niemczech 30.000, i 11.000 na Bliskim Wschodzie, oraz 3.500 marynarzy i 14.710 pilotów, oraz personelu lotniczego). Praca ta przerastała jednak Kiszczaka, który poprosił po kilku miesiącach w czasie urlopu w Polsce, by nie wysyłać go ponownie do Londynu.

W strukturach Informacji Wojskowej Kiszczak służył do 1953 roku. Przeniósł się do departamentu finansów Ministerstwa Obrony Narodowej. Dostał bez nauki zaliczenia kursów w Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztabu Generalnego.

W 1958 roku zawarł związek małżeński z Marią Korzonkiewicz. Kobietą zdecydowanie przerastającą intelektualnie Kiszczaka. Była magistrem ekonomii, autorką kilku książek w latach późniejszych. Kiszczak miał z nią jedną córkę i jednego syna. Małżeństwo z Kiszczakiem zapewniło jego żonie korzyści z przynależności do elity PRL.

W wojskowej bezpiece

W 1957 powrócił do pracy w organach Wojskowej Służby Wewnętrznej, kontynuatorki Informacji Wojskowej. Formacji podległej sowietom. W ramach WSW Kiszczak miał za zadanie zwalczanie obcych wywiadów.

W 1959 roku Kiszczak awansował i został przeniesiony z Warszawy do Szczecina na stanowisko szefa WSW Marynarki Wojennej. W 1967 roku został szefem WSW Śląskiego Okręgu Wojskowego obejmującego 1/3 PRL. Na wybrzeżu Kiszczak zajmował się między innymi prześladowaniem Kościoła katolickiego. W tym okresie od wojska kupił za grosze wille. W 1967 roku Kiszczak został zastępcą szefa WSW. W ramach swoich obowiązków wizytował najemników z ludowego Wojska Polskiego walczących w Wietnamie w mundurach armii komunistycznego Wietnamu. W tym też czasie wraz z Jaruzelskim zwalczał frakcję żydowską w ludowym Wojsku Polskim i władzach cywilnych.

Współpracownik Jaruzelskiego

Rok 1968 był początkiem współpracy Kiszczaka i Jaruzelskiego. W ramach swoich obowiązków jako zastępcy szefa WSW Kiszczak nadzorował szkolenia funkcjonariuszy bezpieki wojskowej z Kuby i Nikaragui, ale także funkcjonariuszy z Libii, Syrii i innych krajów arabskich, oraz terrorystów. Odpowiadał za przeprowadzenie działań WSW w ramach agresji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację.

W grudniu 1970 roku Kiszczak odpowiadał za koordynację działań bezpieki wojskowej i cywilnej. Władze komunistyczne były podzielone na kilka walczących ze sobą o władzę frakcje (różne komunistyczne kliki walczyły o to, kto będzie sługą sowietów). Za zgodą Kremla przełożony Kiszczaka Jaruzelski zdecydował o dokonaniu masakry na Wybrzeżu, by mieć pretekst do odebrania władzy Gomułce.

W 1973 roku Jaruzelski, doceniając zasługi Kiszczaka i awansował go do Sztabu Generalnego Wojska Polskiego na stanowisko szefa Zarządu II, czyli wywiadu wojskowego. Wywiad wojskowy podlegał GRU. Do wywiadu Kiszczak ściągnął swoich kumpli z WSW. Za jego czasów nastąpił rozwój techniki i większa troska o wykształcenie w wywiadzie wojskowym.

Nie da się ukryć, że wywiad wojskowy nie miał żadnych sukcesów pracy wywiadowczej na zachodzie. Działania wywiadu wojskowego PRL szokowały amatorszczyzną, powszechna była nieznajomość języków obcych i nepotyzm. Sukcesy za to WSW miała w infiltracji Polaków w kraju. Funkcjonariusze wywiadu przechodzili kursy w ZSRR, nie miały one żadnej wartości, i służyły stworzeniu przez sowietów portretów psychologicznych funkcjonariuszy wywiadu ludowego Wojska Polskiego.

W 1979 roku Kiszczak został szefem WSW. Za kierownictwa Kiszczaka w WSW stworzono wojskowe ZOMO (obwody zbrojne WSW), przeprowadzono czystki, rozbudowano sieć agenturalną wśród opozycjonistów, monitorowano zwiększoną aktywność CIA i BND w PRL.

Szef cywilnej bezpieki

Kilka miesięcy przed stanem wojennym Kiszczak został szefem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych. MSW liczyła 100.000 funkcjonariuszy, często spokrewnionych. Kiszczak zachęcał funkcjonariuszy resortu do terroru wobec Solidarności, skłócania za pośrednictwem agentury kadr związku. Za czasów Kiszczaka rozpoczęto komputeryzację MSW, powstał PESEL. Kiszczak przygotował MSW do wprowadzenia stanu wojennego (w ramach walki z narodem komuniści wykorzystali 75.000 żołnierzy ludowego Wojska Polskiego, 30.000 funkcjonariuszy MSW, 1750 czołgów, 400 pojazdów opancerzonych, 500 wozów bojowych, 9000 samochodów wojskowych i milicyjnych, w rezerwie było 25.000 ormowców oraz 60.000 członków samoobrony przy komitetach PZPR). SB i WSW wspólnie ścigały opozycjonistów.

Zniesienie stanu wojennego nie oznaczało liberalizacji systemu. Kiszczak rozbudował resor. Nadał nowe uprawnienia aparatowi terroru. Klika Jaruzelskiego systematycznie ograniczała wszelkie przejawy swobody (np. władze zyskały uprawnienia do podwyższania wymiaru pracy, czystek na uniwersytetach), rozbudowywała sieć agenturalną, prześladowała katolików, doprowadziła gospodarkę do ostatecznej ruiny, umożliwiła rozkradanie majątku narodowego przez nomenklaturę.

Odpowiedzialny za komunistyczne zbrodnie

Podległa Kiszczakowi sekcja D zajmowała się dokonywaniem przestępstw na szkodę duchownych katolickich i opozycjonistów. Jej funkcjonariusze byli fanatycznymi antyklerykałami. Rozkręcali antykatolicką kampanię nienawiści, wykorzystując agenturę w mediach i agentów do rozsiewania plotek. W arsenale bandytów z SB znalazły się „pobicia, okaleczenia, uprowadzenia, podpalenia, uszkodzenia” mienia (w tym i samochodów, by doprowadzić do wypadków), trucie księży, ataki na pielgrzymów (kradzieże, pobicia, niszczenie mienia, rozpowszechnianie pornografii). W ramach swoich działań komunistyczny bandyci zamordowali w latach osiemdziesiątych siedmiu księży katolickich.

W 1985 roku na czele władz ZSRR znalazł się Michaił Gorbaczow. To zgodnie z jego wytycznymi Kiszczak i Jaruzelski zaczęli proces transformacji ustrojowej. W ramach akcji Hiacynt rozbudowano agenturę wśród pederastów. Doprowadzono do emigracji 740.000 działaczy opozycji i mordowano księży będących autorytetami opozycji, dzięki czemu dobrani przez Kiszczaka opozycjoniści zdominowali opozycję w czasie transformacji. Zdefraudowało 1,5 miliarda dolarów z FOZZ, kontynuowano rozkradanie majątku narodowego. Dzięki temu komuniści weszli w III RP bogaci i bezkarni.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Sławomir Mentzen

Sławomir Mentzen / Fot. Facebook/ Sławomir Mentzen

Merytoryczny

Niezwykle pozytywnie (szczególnie na tle gwiazd naszej prawicowej publicystyki) zaskoczyły mnie w tekstach wolnościowego polityka dwie rzeczy. Pierwszą jest to, że są to teksty merytoryczne, zawierające dużo ważnych informacji (gdy gwiazdy naszej prawicowej publicystyki często w swych niezwykle elokwentnych felietonach nie zawierają żadnych ważnych informacji, epatując czytelników tylko swoimi wielce kontrowersyjnymi opiniami wyrażanymi specyficznym barokowym językiem). Drugą rzeczą jest to, że teksty są czytelne i łatwo się czyta (kto miał ekonomię na studiach, ten wie, że o sprawach gospodarki specjaliści potrafią pisać tak nieczytelnie, że zęby bolą od lektury).

Z roku na rok, po trzydziestu latach aktywnej obserwacji uczestniczącej życia politycznego, a szczególnie obecnie, mam wrażenie, że politycy zazwyczaj nie mają najmniejszej wiedzy o tym, jakie realne wyzwania stoją przed Polską i Polakami. Nie mają ani wiedzy akademickiej o polityce, ani naturalnego talentu do dostrzegania faktów. Żyją urojeniami i swoje psychozy (wdrukowywane przez media tworzone przez ignorantów) narzucają społeczeństwu.

Zobacz także: Jabłoński: Zadaniem dla polskiej dyplomacji jest utrzymanie zainteresowania wojną

Politycy żyją urojeniami

Najświeższym przykładem tego jest aktywność polityków w sprawie rzekomej pandemii. Zmuszanie ludzi do noszenia w celach magicznych maseczek na twarzy – w celach magicznych, bo jak wiadomo, maseczki nie chronią przed zakażeniem z racji na to, że wirusy są zbyt małe, by owe maseczki je zatrzymywały. Przedłużanie trwania epidemii z kilku tygodni do już siedmiu miesięcy poprzez decyzje o lock downie. Absurdalne zakazywania życia społecznego ludziom w wieku przedemerytalnym, którym Covid nie zagraża. Gdyby nie wiedział, że politycy to ignoranci to bym podejrzewał, że zamknięciem szpitali i przychodni, w celu ratowania finansów ZUS i NFZ, przeprowadzany jest program depopulacji ludzi starych i chorych stanowiących obciążenie finansowe.

Na tle menażerii ignorantów niezdających sobie sprawy z realnych wyzwań, przed jakimi stoi Polska, publicystyka Mentzena zachwyca dostrzeganiem realnych problemów (choć rozczarowuje brakiem bardzo konkretnych recept na to, jak te problemy rozwiązać i jak tym wyzwaniom sprostać).

Demografia podstawowym wyzwaniem

Mentzen niezwykle trafnie dostrzegł, że podstawowym wyzwaniem Polski, przed jakim stoi nasz kraj nie jest jakaś urojona przez koncerny farmaceutyczne i nagłośniona przez media zależne od reklam tych koncernów, fałszywa pandemia, tylko realny kryzys demograficzny.

Dzietność w Polsce wynosi 1,3 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym, gdy dla prostego zastępowania pokoleń (tego by nasza populacja była na tym samym ilościowym poziomie) potrzeba by wskaźnik dzietności wynosił 2,1 dziecka na kobietę w wieku rozrodczym.

Konsekwencją kryzysu demograficznego w naszym kraju będzie to, że nasza populacja będzie coraz starsza. Będzie coraz więcej emerytów i coraz mniej ludzi w wieku produkcyjnym opłacających składki emerytalne i płacących podatki na służbę zdrowia (która będzie miała coraz więcej pracy z racji na starzenie się społeczeństwa). Dodatkowo dominujący w społeczeństwie starzy wyborcy będą decydować o tym, by pieniądze z wydatków przejadać od razu, a nie inwestować np. w niezbędną dla rozwoju kraju infrastrukturę.

Kryzys demograficzny oraz wynikające z niego niechybne bankructwo ZUS i NFZ jednak nie są tematem debat politycznych. Takie realne problemy społeczne są poza zdolnościami percepcyjnymi polityków, którzy nie są w stanie dostrzec wyzwań stojących przed naszym krajem.

Skutki kryzysu demograficznego i niechybnego bankructwa NFZ oraz ZUS nie są jedynym merytorycznie opisanym tematem na łamach pracy „Sanacja plus” Mentza. Ten wolnościowy polityk opisał w swych artykułach zebranych w książce również takie kwestie jak: rzeczywiste koszty i nieskuteczność programu 500+, kapitalistyczne korzenie szwedzkiego dobrobytu, na przykładzie Szwecji to jak wysokie podatki gwarantują nienaruszalność pozycji oligarchii i przeciwdziałają bogaceniu się klasy średniej, szkodliwość socjaldemokratycznego modelu integracji imigrantów, kulisty globalnych rynków finansowych, szkodliwość propozycji przyjęcia przez Polskę Euro i rezygnacji przez nasz kraj z własnej polityki kursowej.

Wyzwania

Sławomir Mantzen w swojej pracy opisał też szkodliwość zwiększania poziomu płacy minimalnej, irracjonalny opór przed automatyzacją produkcji, ogromne koszty długu publicznego, to, czym jest wydajność pracy, potrzebę obniżki podatków i likwidacji nadmiaru przepisów, nieaktywność przedsiębiorstw państwowy, szkodliwość rządów PiS i państwowego interwencjonizm.

W swej pracy Mantzen prócz opisu gospodarki naszej współczesnej ojczyzny opisał też realia gospodarcze przedwojennej II RP. Ta część zbioru artykułów wolnościowego polityka będzie bardzo nieprzyjemna dla narodowców – Mantzen w swoich artykułach oskarża ruch narodowy o wspieranie szkodliwych socjalistycznych pomysłów gospodarczych, które Piłsudski po przejęciu władzy tylko kontynuował.

W części poświęconej współczesnej polityce wolnościowy polityk krytycznie opisał idee i działania PiS, Nowoczesnej Petru, Ruchu Narodowego, Unii Europejskiej. Na kartach zbioru publicystyki Mantzena czytelnicy znajdą również informacje o zaletach gospodarki wolnorynkowej, intelektualnych źródłach pomysłów Jarosława Kaczyńskiego, krytyczne opinie o demokracji, polskim systemie podatkowym.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com