W ostatnich dniach papież Franciszek mianował kilkunastu nowych członków Papieskiej Akademii Życia. Jednym z nowo mianowanych jest muzułmanin. Na tym jednak nie koniec. Okazuje się, że skład instytucji zasiliła spiker Światowego Forum Ekonomicznego prof. Mariana Mazzucato, która jest zadeklarowaną ateistką i opowiada się za dostępem do aborcji.
Tymczasem red. Grzegorz Górny na łamach wPolityce.pl przekazał, że to nie koniec kontrowersyjnych nominacji. Członkiem Papieskiej Akademii Życia została też doktor Sheila Dinotshe Tlou. W kwestii ochrony życia głosiła ona poglądy sprzeczne z nauką Kościoła.
Dr Sheila Dinotshe Tlou to była minister zdrowia Botswany. Pracowała również w Światowej Organizacji Zdrowia. W mediach społecznościowych dr Tlou głośno sprzeciwia się nielegalnym aborcjom. Wskazuje na ogromne niebezpieczeństwo, jakie zagraża kobietom, które są skłonne na taki tzw. zabieg. Tymczasem warto podkreślić, że nie jest ona przeciwniczką aborcji w ogóle.
Kontrowersyjne postacie w Papieskiej Akademii Życia
Dr Tlou popiera zdecydowanie legalną aborcję, która według niej nie stanowi zagrożenia dla kobiet. Jednocześnie domaga się również dostępu do opieki i praw w zakresie zdrowia seksualnego i reprodukcyjnego dla wszystkich.
Redaktor Grzegorz Górny wskazał, że podobne kontrowersje co do nominacji członków Papieskiej Akademii Życia pojawiały się już wcześniej. Przed pięcioma laty w Akademii także znalazły się osoby, które kwestionowały naukę moralną Kościoła dotyczącą aborcji.
Sekretarz generalny NATO Jens Stoltenberg / Fot. PAP/EPA/Fernando Villar
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego ostrzegał Stany Zjednoczone, aby te nie porzucały tematu ukraińskiego.
Jego zdaniem zwycięstwo Rosji jest niedopuszczalne, ze względu na poważne konsekwencje.
To mogłoby umocnić niektóre reżimy, w tym Chiny do odważniejszych poczynań.
W listopadzie w Stanach Zjednoczonych odbędą się w wybory uzupełniające do Kongresu. To wywołało pytanie, czy w przypadku wygranej republikanów, Stany Zjednoczone nadal będą na taką skalę pomagać Ukrainie.
Ostatnie zdobycze Ukrainy na polu walki nie byłyby możliwe bez wsparcia sojuszników z NATO
– zaznaczył sekretarz generalny Sojuszu Północnoatlantyckiego.
Zwycięstwo Rosji byłoby złe dla nas wszystkich w Europie i Ameryce Północnej, w całym NATO, ponieważ byłby to sygnał dla autorytarnych przywódców byłoby sygnałem dla innych autorytarnych przywódców – nie tylko Putina, ale także Chin – że poprzez brutalne użycie siły militarnej mogą osiągnąć swoje cele
– stwierdził Jens Stoltenberg, któremu specjalnie wydłużono kadencję.
Wyraził nadzieję, że bez względu na wynik wyborów w USA Kongres wciąż będzie się opowiadał za znaczącym wsparciem dla Ukrainy.
Szef NATO zaznaczył, że obecność w Europie zarówno Stanów Zjednoczonych, jak i Kanady, są niezbędne dla siły i wiarygodności transatlantyckich więzi.
Stany Zjednoczone od początku rosyjskiej agresji na Ukrainę stoją po stronie Kijowa. Wspierają go nie tylko politycznie, ale przede wszystkim militarnie i finansowo, zatwierdzając kolejne pakiety pomoc.
Podczas konferencji prasowej w nocy ze środy na czwartek polskiego czasu rzecznik prasowa Białego Domu w Waszyngtonie Karine Jean-Pierre zaapelowała w sprawie ostatnich działań Iranu.
Jesteśmy zaniepokojeni, że Moskwa może doradzać Teheranowi w kwestii praktyk w zarządzaniu protestami, korzystając z rozległego doświadczenia w tłumieniu demonstracji
– powiedziała Karine Jean-Pierre.
Iran i Rosja zbliżają się ku sobie w miarę jak stają się coraz bardziej izolowane. Nasze przesłanie do Iranu jest bardzo jasne: przestańcie zabijać swoich obywateli. Przestańcie wysyłać broń Rosji, by zabijano Ukraińców
Na filmie widać, jak białoruskie służby wyjaśniają imigrantom możliwości dostania się do Polski i pokazują im mapy. Następnie cała grupa rusza za żołnierzami. Służby białoruskie nie ustają w organizowaniu nielegalnego przekraczania granicy polsko-białoruskiej cudzoziemcom, którzy trafiają do nich z Rosji.
Służby białoruskie🇧🇾 nie ustają w organizowaniu nielegalnego przekraczania granicy polsko🇵🇱 – białoruskiej🇧🇾 cudzoziemcom, którzy trafiają do nich z Rosji. więcej👉https://t.co/vfkid7BuAIhttps://t.co/S49vRJCFgm
Nielegalni imigranci usiłujący przedostać się do Polski z Białorusi to nadal w większości obywatele państw afrykańskich oraz azjatyckich w szczególności z regionu Bliskiego Wschodu i Zatoki Perskiej. W dalszym ciągu widoczna jest ogromna różnorodność, jeżeli chodzi o narodowość tych osób. We wrześniu tego roku odnotowano obywateli z 34 państw. Wciąż są to głównie mężczyźni w wieku od 20 do 40 lat.
Jak informuje Straż Graniczna, cudzoziemcy, którzy nielegalnie przekraczają granicę naszego państwa decydują się na jej nielegalne przekroczenie już w kraju swojego pochodzenia.
Przylatują do Rosji na podstawie rosyjskich wiz m.in. w celu nauki, pracy, odwiedzin oraz podjęcia działalności gospodarczej. Z Rosji bardzo szybko mają zorganizowany transport na Białoruś do Mińska, Brześcia czy miejscowości przygranicznych. Tam oczekują na wyznaczenie dogodnego terminu wyjazdu z miejsca zakwaterowania w rejon pogranicza. W tym czasie przygotowują się do nielegalnego przekroczenia granicy. Wyposażeni są w niezbędny sprzęt i ekwipunek do pokonania granicy polsko-białoruskiej
Właśnie usłyszałem z Waszyngtonu: Szykuje się burza o transatlantyckim podziale obciążeń dla Ukrainy. Ile płaci USA, a ile Europa.
– przekazał Urlich Speck.
Podobną opinię co Amerykanie ma również europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Saryusz-Wolski, którego zdaniem Bruksela daje Ukrainie zbyt mało i bardzo późno.
Kłótnia między USA i UE o to kto ile pomocy świadczy na rzecz targanej rosyjską wojną Ukrainy. UE daje relatywnie mało i to z dużym opóźnieniem oraz ociąganiem się. Skąpią pomocy głównie bogate kraje zachodniej części UE, zwłaszcza Niemcy. Przodują USA, Wielka Brytania i Polska
– napisał europoseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Saryusz-Wolski.
Kłótnia między USA i UE o to kto ile pomocy świadczy na rzecz targanej rosyjską wojną Ukrainy
UE daje relatywnie mało i to z dużym opóźnieniem oraz ociąganiem się
Skąpią pomocy głównie bogate kraje zachodniej części UE, zwłaszcza Niemcy
Trwa brutalna rosyjska inwazja na Ukrainę. Dzięki zaciekłej obronie Ukraińców Rosjanie zostali zmuszeni do odstąpienia od Kijowa. Ukraińska kontrofensywa na wschodzie Ukrainy doprowadziła już do wyzwolenia takich kluczowych miast jak Izium i Łymań. Mówi się też o wycofaniu się Rosjan z Chersonia.
Polska przyjęła w tym czasie miliony ukraińskich uchodźców. Wbrew deklarowanym wartościom Unia Europejska nie dała Polsce, ponoszącej w związku z tym ogromne obciążenia finansowe ani grosza. Za to Niemcy blokują na arenie europejskiej pieniądze dla Ukrainy, które UE postanowiła już przyznać.
Wizyta w Yanan była pierwszą oficjalną podróżą chińskiego przywódcy i pozostałych członków ścisłego kierownictwa Komunistycznej Partii Chin po zakończonym niedawno XX zjeździe, na którym Xi Jinping przedłużył swoją władzę i awansował swoich najbliższych współpracowników na najwyższe stanowiska.
Jak podaję chińska agencja prasowa Xinhua, przywódca Chińskiej Republiki Ludowej wezwał towarzyszy ze Stałego Komitetu Biura Politycznego Komitetu Centralnego do promocji tzw. ducha walki oraz przestrzegł ich przed nadciągającymi wyzwaniami. Podkreślił konieczność utrzymania poprawnej orientacji politycznej.
Po zacieśnieniu władzy przez Xi eksperci określają go jako najpotężniejszego chińskiego przywódcę od czasów Mao Zedonga.
W starożytnych Chinach cesarze często wchodzili na górę Tai na ceremonię Feng Shan, by oddać cześć Niebiosom (…) cesarz określany był mianem Tianzi, czyli syn Niebios. Oczywiście Xi nie uważa się za syna Niebios, lecz za syna Rewolucji, a to jest jego ceremonia Feng Shan
– podkreślił wykładowca prawa na Uniwersytecie Singapurskim Henry Gao.
Zauważył również, że Yanan jest dla Xi Jinpinga bardzo ważnym i świętym miejscem dla chińskiej rewolucji komunistycznej.
For the first official trip after the 20th Party Congress, Xi took the Politburo standing committee to Yan’an? Why? 1. The official reason, as revealed by the People’s Daily front page news today, is that Yan’an is the site of the 7th Party Congress, which “established the pic.twitter.com/aTMoLQRAXn
Według obserwatorów miejsca odwiedzane przez chińskich przywódców bezpośrednio po zjazdach KPCh miały zwykle sygnalizować ich priorytety na nadchodzące lata. W 2012 roku Xi po objęciu władzy złożył wizytę w mieście Shenzhen, gdzie Deng Xiaopin rozpoczął erę reform i otwarcia Chin na świat. Pięć lat później celem pierwszej wizyty Xi było szanghajskie muzeum poświęcone I zjazdowi KPCh.
XVIII Zjazd KPCh: Xi Jinping odwiedza Shenzhen (rozpoczęcie modernizacji gospodarczej). XIX Zjazd KPCh: Xi Jinping odwiedza Szanghaj (założenie KPCh). Teraz po XX Zjeździe KPCh: Xi Jinping odwiedza Yan'an Yan'an – bojownicy KPCh przedostali się do Yan’anu w czasie Długiego Marszu pic.twitter.com/X2EtLZdxVd
Historyczne wydarzenia w Yanan były natomiast kluczowym momentem dla konsolidacji władzy w partii przez Mao Zedonga, który później proklamował komunistyczną ChRL i rządził nią do swojej śmierci w 1976 roku. Pod koniec swoich rządów podejmować coraz gorsze decyzje polityczne, uderzające w krajową gospodarkę, doprowadzając ludzi na skraj ubóstwa. Obecny wybór Xi zwraca więc uwagę komentatorów, że przywódca Chin dał tym samym znać, że chce być czczony jak niegdyś Mao Zedong.
Chodzi o ulicę Puławską, która jest główną osią komunikacyjną Zielonego Ursynowa i jednocześnie drogą wylotową z miasta umożliwiającą wjazd na trasy ekspresowe S2 oraz S7. Decyzja o uruchomieniu buspasa spowodowała paraliż komunikacyjny, a kierowcy samochodów osobowych zmuszeni są stać w gigantycznych korkach.
Wiceminister sprawiedliwości, Sebastian Kaleta, zwrócił uwagę, że Rafał Trzaskowski w ten sposób chce zmusić warszawiaków do korzystania z komunikacji miejskiej.
To działanie, które ma zmusić warszawiaków do tego, żeby zrezygnowali z własnych aut i przesiedli się do komunikacji miejskiej, której mogą nie do końca preferować z tego powodu, iż niektóre trasy zostały skrócone czy zmienione, a częstotliwość linii również w wielu miejscach jest ograniczona. Niestety stało się tak, że teraz ludzie muszą stać w korkach, jeśli nie ulegną szantażowi Rafała Trzaskowskiego i nie skorzystają z autobusu. Tak nie powinno się zarządzać miastem, bo miasto powinno być dostępne dla wszystkich mieszkańców. Ważne zmiany komunikacyjne powinny być tak wykonane, by nie zaskakiwały mieszkańców
– zaznaczył wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.
Stołeczny ratusz planuje też uruchomić 16 kolejnych buspasów na ważnych dla stolicy ulicach.
Minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak przypomniał, że w skład każdego zestawu oprócz sześciu dronów wchodzą radary i stacje kontroli lotu. Podkreślił również, że pierwsze dostawy dronów Bayraktar to oznaka wzmocnienia polskiej armii.
Dynamicznie wzmacniamy zdolności Wojska Polskiego. Dziś pierwsza dostawa dronów Bayraktar. Kolejne systemy będą konsekwentnie wprowadzane do Sił Zbrojnych RP. Wykorzystujemy wszystkie możliwości, żeby Polska była bezpieczna
– ocenił minister obrony narodowej.
Wicepremier @mblaszczak: Dynamicznie wzmacniamy zdolności Wojska Polskiego. Dziś pierwsza dostawa dronów #Bayraktar. Kolejne systemy będą konsekwentnie wprowadzane do Sił Zbrojnych RP. Wykorzystujemy wszystkie możliwości, żeby 🇵🇱 była bezpieczna.
— Ministerstwo Obrony Narodowej 🇵🇱 (@MON_GOV_PL) October 28, 2022
Warto podkreślił, że już w maju 2021 r. Polska zamówiła w Turcji cztery zestawy zawierające łącznie 24 drony zdolne do działań rozpoznawczych i uderzeń.
Zamówiliśmy te drony jeszcze przed wojną na Ukrainie. Wtedy mówiono nam, szczególnie opozycja, że to broń z której nie będziemy mieć korzyści. To co dzieje się na Ukrainie pokazuje, że to my mieliśmy rację. Opozycja likwidowała jednostki i wyprowadzała majątek Wojska Polskiego
– przypomniał Mariusz Błaszczak.
.@mblaszczak: Zamówiliśmy te drony jescze przed wojną na 🇺🇦. Wtedy mówiono nam, szczególnie opozycja, że to broń z której nie będziemy mieć korzyści. To co dzieje się na 🇺🇦 pokazuje, że to my mieliśmy rację. Opozycja likwidowała jednostki i wyprowadzała majątek Wojska Polskiego. pic.twitter.com/Ao77IiF0aH
— Ministerstwo Obrony Narodowej 🇵🇱 (@MON_GOV_PL) October 28, 2022
W skład każdego zestawu wchodzi 6 uzbrojonych dronów Bayraktar TB2. Łącznie na stan Sił Zbrojnych RP wejdą 24 BSP. Kontrakt obejmuje także dostawę m.in. mobilnych stacji kontroli, radarów SAR, symulatorów oraz zapas części zamiennych. Umowa przewiduje także dostarczenie naprowadzanych laserowo kierowanych pocisków typu MAM-L i MAM–C, które umożliwią realizację pełnego spektrum zadań taktycznych zgodnie z operacyjnym przeznaczeniem systemu oraz amunicji szkolnej.
W skład każdego zestawu wchodzi 6 uzbrojonych dronów #Bayraktar TB2. Łącznie do #WojskoPolskie trafi 24 BSP. Kontrakt obejmuje także dostawę mobilnych stacji kontroli, radarów SAR, symulatorów oraz zapas części zamiennych. pic.twitter.com/Zg6zgXWBW0
— Ministerstwo Obrony Narodowej 🇵🇱 (@MON_GOV_PL) October 28, 2022
W ramach kontraktu zapewniona zostanie 24-miesięczna gwarancja, pakiet szkoleniowy i logistyczny, a także transfer technologii zapewniający możliwość serwisowania i naprawy m.in. silników, naziemnych stacji kontroli oraz kamer.
W czwartek 27 września Polska straciła 30 mln euro z unijnych funduszy
– poinformowała Katarzyna Szymańska-Borginon z RMF FM.
Straciliśmy 30 mln euro !!! KE potrąciła PL kolejną, SIÓDMĄ transzę kar w związku niewykonaniem orzeczenia TSUE w spr. Izby Dysc. Pieniądze straciliśmy wczoraj, dokładnie w rok od nałożenia na PL 1 mln euro dziennej kary. Straciliśmy już w sumie 267 mln euro, ponad 1,2 mld zł.
Komisja Europejska obarczyła Polskę kolejną, siódmą, transzą kar w związku niewykonaniem orzeczenia TSUE w sprawie Izby Dyscyplinarnej SN.
Jak przypomina dziennikarka, od momentu nałożenia na Polskę kary, Warszawa straciła już 267 milionów euro. W przeliczeniu po obecnym kursie daje oznacza to stratę w wysokości około 1, 26 mld zł.
Przypomnijmy, że w październiku 2021 roku wiceprezes TSUE nałożył na nasz kraj 1 mln euro dziennej kary za niewykonanie orzeczenia TSUE. Chodzi o nie zawieszenie Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego.
Kary będą naliczane aż do całkowitego dostosowania się polskich władz, albo do wydania ostatecznego wyroku przez TSUE lub jego zmiany.
Polska, z uwagi na to, że nie zawiesiła stosowania przepisów krajowych, dotyczących w szczególności uprawnień Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, została zobowiązana do zapłaty na rzecz Komisji okresowej kary pieniężnej w wysokości 1 000 000 EUR dziennie
– czytamy w komunikacie TSUE.
Odbieranie funduszy nie oznacza, że tracą na tym bezpośredni beneficjanci, np. samorządy. Potrącenie dotyczy refundacji, o jaką zwraca się do KE budżet państwa za już rozliczone z regionami faktury. Traci natomiast budżet państwa, a więc wszyscy podatnicy.
Premier Węgier Viktor Orban / Fot. PAP/EPA/Zoltan Mathe. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Premier Węgier Viktor Orbán spotkał się z premierem Gruzji Iraklim Garibaszwilim.
Węgierski przywódca powiedział, że “kształtuje się wielka nowa współpraca energetyczna”.
Węgrzy chcą stworzyć nowy, ogromny system przesyłu energii elektrycznej, który doprowadzałby ją z Azerbejdżanu na Węgry przez Gruzję i Rumunię.
Węgry i Gruzja planują duży “przewód energetyczny” między dwoma krajami, który mógłby spowodować poważną zmianę w dostawach energii do Europy, powiedział premier Viktor Orbán po spotkaniu ze swoim gruzińskim odpowiednikiem Iraklim Garibaszwilim w Budapeszcie.
Węgierski przywódca powiedział, że “kształtuje się wielka nowa współpraca energetyczna”, którą Węgrzy są szczególnie zainteresowani. Jak wyjaśnił, chcą oni stworzyć nowy, ogromny system przesyłu energii elektrycznej, który doprowadzałby takową z Azerbejdżanu na Węgry przez Gruzję i Rumunię.
Powiedział, że dzięki temu mogliby zastąpić duże ilości gazu ziemnego, czyli takiego, który obecnie służy do wytwarzania energii elektrycznej na Węgrzech. Taki projekt pozwoliłby Węgrom na bezpośredni odbiór energii elektrycznej Zaznaczył, że jego gruziński odpowiednik w pełni popiera ten program.
UE i NATO
Orbán oznajmił też, że w Brukseli podjęto bardzo złą, dyskryminującą decyzję, gdy status kandydata do UE przyznano Mołdawii i Ukrainie, ale nie Gruzji.
Jest to niewytłumaczalne, moralnie nie do przyjęcia i szkodliwe
– powiedział, dodając, że Gruzja zasłużyła na status kandydata dzięki ciężkiej pracy w ciągu ostatnich lat i twierdząc, że odrzucenie przez Brukselę było brakiem szacunku dla gruzińskiego narodu.
Orbán powiedział, że Węgry będą nadal wspierać przyznanie Gruzji statusu kandydata tak szybko, jak to możliwe i zapewnią gruzińskiemu rządowi ekspertów, którzy pomogą mu przygotować się do negocjacji. Dodał, że 16 Węgrów pracuje w misji obserwacyjnej Unii Europejskiej.
Premier powiedział, że uzgodnili, iż w przyszłym roku odbędzie się w Gruzji wspólne posiedzenie rządu, które będzie poprzedzone spotkaniem ministrów.To da duży impuls do współpracy gospodarczej między oboma krajami – powiedział.
Garibaszwili zaznaczył, że jego kraj również chce zostać członkiem NATO i w tym celu poniósł już “ogromne ofiary” we wspólnych “akcjach pokojowych” w Iraku i Afganistanie.
Według Lecha Kowalskiego sowieci postanowili rozmieścić swoją broń jądrową w PRL w 1965 roku, by móc z ziem polskich dokonać jądrowego ataku na kraje zachodu. ZSRR planował wykonać uderzenie jądrowe właśnie z terenu PRL, by odwet zachodu skierowany był na ziemie polskie, a nie na tereny ZSRR. Powstały trzy obiekty sowieckie, w których zmagazynowano broń jądrową w naszym kraju.
Udający jednostkę artyleryjską obiekt 3001 powstał we wsi Podborska koło Białogardu. Udający jednostkę pancerną obiekt 3002 we wsi Brzeźnica-Kolonia koło Jastrowia. Udający jednostkę lotniczą obiekt 3003 we wsi Templewa koło Trzemeszna Lubuskiego. Obiekty były chronione też przez funkcjonariuszy WSW – do tajemnic sowieci dopuszczali WSW, a nie SB, bo WSW było całkowicie podległe sowietom. Sowieci bali się, że po 1980 roku zrewoltowani Polacy zajmą ich bazy z bronią jądrowa.
Każdy obiekt był doskonale zamaskowany i chroniony przez 120 sowieckich żołnierzy, 60 oficerów i personelu. Teren obiektów był otoczony potrójnym ogrodzeniem, składał się z dwu składów materiałów wybuchowych, budynków administracyjnych, koszar, garaży, magazynu paliw. W magazynach były głowice, bomby, pocisku armatnie, rakiety SS 20 – wszystkie wyposażone w ładunki jądrowe. W sumie na terenie PRL było 178 ładunków jądrowych, w 90% o dużej sile rażenia. Dodatkowo w ładunki jądrowe wyposażona była flota bałtycka Armii Czerwonej korzystająca z portów PRL. W 1990 roku drogą morską sowieci wywieźli broń jądrową z ziem polskich.
Obiekty wybudowały od 1967 do 1969 roku PRL-owskie pułki inżynieryjno-budowlane. Półki te były też odpowiedzialne za konserwacje i remonty. PRL wydał na te instalacje 180.000.000 złotych. Żołnierze (ludowego) Wojska Polskiego nie byli świadomi przeznaczenia budowli. Polscy inżynierowie zapewne się domyślali, co budują. Polscy wojskowi non stop byli więc inwigilowani przez Wojskową Służbę Wewnętrzną PRL, Służbę Bezpieczeństwa, i sowietów – nie mogli wyjeżdżać z PRL, nawet do krajów okupowanych przez komunistów.
Sowiecka broń jądrowa znajdowała się w dużo większej ilości w NRD, gdzie stacjonował 300.000 sowiecki kontyngent wojskowy.
Podporządkowanie LWP sowietom
Kwestia sowieckiej broni jądrowej w PRL została też opisana w wydanym staraniem Instytutu Pamięci Narodowej, zbiorze artykułów „W objęciach wielkiego brata”.
W latach siedemdziesiątych Siły Zbrojne PRL były słabiej uzbrojone niż armie ZSRR, NRD, CSRS. Militaryzacja przemysłu PRL służyła militaryzacji ZSRR, a nie PRL. Uzależnienie Sił Zbrojnych PRL od Moskwy było szokujące. W razie wojny całe dowództwo nad Siłami Zbrojnymi PRL przechodziło w ręce Najwyższego Naczelnego Dowódcy Sił Zbrojnych ZSRR i radzieckiego Sztabu Generalnego. ZSRR mógł więc dysponować Siłami Zbrojnymi PRL bez konsultacji z władzami PRL. Moskwa non stop kontrolowała wszystko w Siłach Zbrojnych PRL, od stanu liczebnego, poprzez strukturę organizacyjną, uzbrojenie, wyposażenie, gotowość bojową, gotowość mobilizacyjną, szkolenia, aż do planów. Sowieci mieli prawo do prowadzenia inspekcji i kontroli jednostek Sił Zbrojnych PRL. ZSRR pomimo tego nie ufała Siłom Zbrojnym PRL.
Armia Czerwona stworzyła swoje bazy w okupowanej Polsce na Pomorzu i Dolnym Śląsku (czyli tam, gdzie był dobrze rozwinięty przemysł i rolnictwo — które sowieci przejęli na swoje potrzeby — na jedzenie z ojczyzny nie mieli co liczyć).
Sowieci chcieli zachód zaatakować z terenu Polski by odwet zachodu skierowany był na ziemie polskie
W ramach operacji o kryptonimach „Wisła” i „Zmierzch 3000” wynikających z porozumienia zawartego w Moskwie 25 lutego 1967 roku przez Ministra Obrony Narodowej PRL Mariana Spychalskiego władze PRL zbudowały i sfinansowały budowę (według sowieckich planów) obiektów strategicznych użytkowanych później tylko przez sowietów. Od 1967 do 1970 wybudowano w Templewie niedaleko Trzemeszcza Lubuskiego „Obiekt 3003”, w Brzeźnicy Koloni koło Jastrowia „Obiekt 3002”, w Podborsku niedaleko Białogardu „Obiekt 3001”. Koszty budowy obiektów wyniosły 180 milionów złotych.
W każdym obiekcie były dwa magazyny, budynki administracji, koszary, garaże, magazyny paliw, obsługiwane przez 120 żołnierzy i 60 oficerów oraz techników. W połowie lat osiemdziesiątych w magazynach znajdowało się 176 ładunków jądrowych (w każdym przeciętnie po 60). W tym 14 głowic o mocy 500 kiloton, 35 głowic o mocy 200 kiloton, 83 głowice o mocy 10 kiloton, 2 bomby lotnicze o mocy 200 kiloton, 24 bomby lotnicze o mocy 15 kiloton, 10 bomb lotniczych o mocy pół kilotony. Bomby w odpowiednim czasie (kiedy rozpoczęto by agresję na zachód) miały zostać przekazane Siłom Zbrojnym PRL (Polowym Technicznym Bazom Rakietowym w Szczecinie, Miedwiu, Skwierzycznie i Onecie). Ładunki te zostały wycofane do ZSRR w połowie 1990 roku. Dodatkowo co najmniej jeden magazyn broni jądrowej dla pułków bombowych czwartej Armii Lotniczej ZSRR mieścił się w Szprotawie. Zdaniem CIA takie same magazyny sowieci mieli w Chojnie i Kluczewie.
Armia Czerwona stacjonowała w Polsce od 1944 do 1993 (właściwie od 1991 do 1993 na terytorium III RP stacjonowały Siły Zbrojne Federacji Rosyjskiej). Przeciętna wielkość kontyngentu wynosiła do 66 tysięcy czerwonoarmistów (w tym 40 tysięcy sił lądowych, 17 tysięcy lotnictwa, 7 tysięcy marynarki wojennej). W 1956 roku w PRL stacjonowało 62.000 czerwonoarmistów. Sowieci nie uznawali za stosowne informować władz PRL ani o wielkości, ani o składzie kontyngentu.