Atak na kościół w Wierzbicach

Rozbita figura Matki Bożej / Fot. Facebook

  • W nocy z 31 października na 1 listopada nieznani sprawcy dokonali w Wierzbicach aktu wandalizmu na lokalnym kościele parafialnym.
  • Przestępcy rozbili figurę Matki Bożej, a także zniszczyli nagrobek siostry józefitki.
  • Proboszcz, ks. Leszek Bojarski zgłosił sprawę na policję, jednakże figury nie da się już uratować.
  • Zobacz także: Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny w katolicyzmie i tradycji ludowej

Z 31 października na 1 listopada sprawcy potłukli figurę Matki Bożej, znajdują się w specjalnej grocie, zniszczyli nagrobek siostry józefitki, a także wyjęli krzyż z dziecięcego grobu.

Proboszcz parafii pw. Bożego Ciała i Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej ks. Leszek Bojarski zgłosił sprawę na policję. 

Figura już jest nie do odratowania. A przyjechała do nas ponad 20 lat aż z Lourdes. Parafianie się przy niej modlili i ma ogromną wartość sentymentalną

– przekazał ks. prob. Leszek Bojarski.

Podejrzewa, że za zniszczenia odpowiedzialna jest młodzież, być może w ramach zabaw Hallowen – ze względu na datę incydentu. Sprawcy prawdopodobnie chcieli po prostu pokazać swoje antykościelne nastawienie.

Jeszcze nie wiem, czy wstawimy nową figurę. Zobaczymy. Do tej pory nic takiego w parafii nie miało miejsca. Tylko drobne kradzieże zniczy, czy kwiatów

– dodał duchowny.

Czytaj więcej: Franciszek: Rodzina ma tę łaskę, że tworzą ją mężczyzna i kobieta, którzy się kochają i są płodni

Lokalni strażacy nie przebierają w słowach

O całej sprawie poinformowała także Ochotnicza Straż Pożarna w Pustkowie Żurawskim.

Wczorajszej nocy czczącej zachodnie Hallowen doszło do haniebnego czynu wymierzonego w kościół parafialny znajdujący się w Wierzbicach. Zniszczona została figura Najświętszej Maryi Panny, oraz uszkodzone zostały nagrobki znajdujące się tuż przy świątyni. Piętnujemy takie zachowania oraz nagłaśniamy sprawę by ktokolwiek widział sytuację bądź sprawców jak najszybciej zgłosił to do organów ścigania. Miejsca kultu czy miejsca użyteczności publicznej często są atakowane poprzez wandali. Decydujemy się też dodać zdjęcia, aby ukazać poziom zezwierzęcenia osób które tego dokonały

– czytamy na stronie Ochotniczej Straży Pożarnej w Pustkowie Żurawskim.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

gosc.pl

Benjamin Netanyahu

Benjamin Netanyahu / Fot. YouTube

We wtorek w Izraelu po raz kolejny w krótkim czasie odbyły się wybory do parlamentu. Według najnowszych wyników były premier Benjamin Netanjahu i jego koalicja centroprawicowa może liczyć na 69 miejsc w 120 osobowym Knesecie.

Już pierwsze wyniki exit poll dawały mocne zwycięstwo siłom koalicyjnym Netanjahu na powrót do centralnej polityki i pokierowania państwem po ponad rocznej przerwie.

Niewiele poniżej progu wyborczego 3,25 proc. z poparciem sięgającym 3,17 proc. znajduje się lewicowa partia Merec. Pod progiem wyborczym plasują się również arabskie partie Raam i Balad. Brak reprezentacji tych trzech partii w parlamencie ma wzmocnić pozycję Netanjahu i ułatwi mu utworzenie rządu.

Times of Israel zaznaczył, że obecne prognozy prawdopodobnie ulegną zmianie, gdy przeliczonych zostanie więcej głosów napływających z różnych regionów Izraela.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

pch24.pl

Polska kupuje myśliwce od Koreańczyków

Polska podpisała kontrakt na 48 myśliwców z Korei Płd. / Fot. PAP/Przemysław Piątkowski. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Polskie ministerstwo obrony narodowej w ostatnim czasie coraz częściej sięga po budżet ws. zakupu nowych broni dla polskiej armii.
  • Choć Stany Zjednoczone pochwalają Warszawę, za wzmocnienie obronności w ostatnich latach to Waszyngton nie jest zadowolony ze sposobu w jaki się to odbywa.
  • Amerykanie ubolewają, że polskie władze wybierają południowokoreańskich dostawców zamiast ich rodzime firmy zbrojeniowe.
  • Zobacz także: Katar zagroził odcięciem dostaw gazu. “Pułap cenowy w UE jest hipokryzją”

Agresja Rosji na Ukrainę sprawiła, że europejskie kraje zaczęły się zbroić. Polska jest jednym z takich państw, choć jeszcze przed 24 lutego rząd ogłaszał kolejne decyzje zakupowe. Jedną z nich była ta o pozyskaniu dronów Bayraktar z Turcji.

Państwa Europy Wschodniej zwykle zwracały się po nową broń do USA. Teraz coraz częściej kraje te rozważają zakupy w Korei Południowej, która twierdzi, że może dostarczyć uzbrojenie szybciej i taniej

– wskazuje portal “Politico”.

Największy kontrakt zawarła z Koreańczykami Polska. Podpisana w lipcu z dwoma dostawcami z tego kraju umowa jest warta 5,8 mld dolarów.

Umowa obejmuje 980 czołgów K2 Black Panther, 672 haubice samobieżne K9 i 48 samolotów myśliwskich FA-50. Dostawy części czołgów i haubic mają się rozpocząć do końca tego roku. Wartość kontraktów może wynieść nawet 15 mld dol., jeśli wszystkie dostawy zostaną zrealizowane w najbliższych latach. W zeszłym miesiącu Polska podpisała kontrakt z południowokoreańską firmą Hanwha Defense na 288 wyrzutni rakietowych Chunmoo

– czytamy na portalu.

Czytaj więcej: Brytyjska służba zdrowia: Dzieci, które wierzą, że są trans, prawdopodobnie przechodzą przez krótkotrwałą fazę

Amerykanie wskazują na problemy strategiczne swojego sektora obronnego

Serwis przypomina, że Warszawa początkowo chciała kupić od USA aż 500 wyrzutni HIMARS, ale podczas ceremonii podpisania umowy z Koreą Południową minister obrony Mariusz Błaszczak wyjaśnił, że ze względu na ograniczone możliwości przemysłowe nie będzie możliwe dostarczenie amerykańskiego sprzętu w satysfakcjonującym terminie.

Amerykański przemysł obronny obawia się, że na Polsce się nie skończy. Amerykańscy urzędnicy i szefowie przemysłu obronnego od dawna przyznają, że sprzęt wyprodukowany w USA i wieloletnie gwarancje łańcucha dostaw, które towarzyszą kontraktom jest droższy i dłużej trwa jego dostawa, ale w większości przypadków przewyższa broń wyprodukowaną gdzie indziej

– ocenił anonimowy przedstawiciel branży posiadający kontakty z amerykańskimi firmami zbrojeniowymi.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, politico.eu

Annalena Baerbock

Annalena Baerbock / Fot. PAP/EPA/Hannibal Hanschke / POOL. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Niemiecka minister spraw zagranicznych Annalena Baerbock skomentowała powrót Rosji do umowy zbożowej.
  • Podkreśliła, że państwa skupione w Organizacji Narodów Zjednoczonych nie dały się rosyjskiemu szantażowi.
  • Za negocjacje z Rosja głównie odpowiedzialny jest prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan, który stał się mediatorem w sporze Rosja-Ukraina.
  • Zobacz także: Erdogan dąży do zakończenia wojny. Spotka się z Putinem i Zełeńskim

Rosja po raz kolejny próbowała użyć zboża i groźby głodu jako broni. A społeczność światowa w ramach Organizacji Narodów Zjednoczonych jasno dała do zrozumienia, że nie wierzy w rosyjskie kłamstwa i nadal będzie wysyłać statki

– powiedziała niemiecka minister dyplomacji Annalena Baerbock.

Czytaj więcej: Korea Północna i Rosja wznowiły transgraniczny handel kolejowy

Tureckie wysiłki na rzecz przywrócenia umowy zbożowej

Wcześniej w środę prezydent Turcji Recep Tayyip Erdogan poinformował, powołując się na zapewnienia rosyjskiego ministra obrony Siergieja Szojgu, że inicjatywa zbożowa umożliwiająca eksport ukraińskiego zboża zostanie wznowiona w środę. Także ministerstwo obrony w Moskwie, cytowane przez rosyjskie media, oświadczyło, że Rosja powróci do inicjatywy zbożowej umożliwiającej transport ukraińskich produktów.

W sobotę Rosja zawiesiła swój udział w umowie zawartej latem br. w sprawie bezpiecznego eksportu zboża ukraińskiego przez Morze Czarne. Eksport ten został zablokowany w lutym na skutek napaści rosyjskiej na Ukrainę. Ustalenia, nazywane inicjatywą zbożową, umożliwiły wznowienie tego eksportu.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wnp.pl

Joe Biden

Joe Biden / Fot. PAP/EPA/Adam Schultz / The White House / HANDOUT. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Amerykańskie media poinformowały o niepokojącej rozmowie rosyjskiej generalicji.
  • Generałowie mieli dyskutować nad użyciem taktycznej broni jądrowej w wojnie na Ukrainie.
  • Te informacje sprawiły wielki niepokój wśród administracji prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena.
  • Zobacz także: Erdogan dąży do zakończenia wojny. Spotka się z Putinem i Zełeńskim

Amerykańskie media informują, że agencje wywiadowcze w ich kraju mieli przechwycić rozmowy rosyjskich generałów. Debatowali oni o użyciu taktycznej broni jądrowej w wojnie na Ukrainie. W samym rozmowach nie brał jednak udziału prezydent Rosji Władimir Putin. Zdaniem wywiadowców nia ma dowodu na jego obecność przy takich rozmowach.

Czytaj więcej: Mobilizacja wojskowa w Czeczenii. Kadyrow odgraża się Ukrainie

Niebezpieczeństwo użycia broni jądrowej

Fakt ujawnienia przez amerykańską agencję wywiadowczą rozmów rosyjskiej generalicji podniósł alarm wśród administracji prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena. Ich zdaniem to pokazuje, zę ostatnie niepowodzenia na froncie bardzo uderzyły w morale

Rozmowy te zaalarmowały administrację Bidena, ponieważ pokazały, jak bardzo Moskwa stała się sfrustrowana niepowodzeniami na polu walki w Ukrainie

– informuje amerykański dziennik “The New York Times”.

Według Amerykanów, nie ma jednak dowodów na to, że Rosjanie przygotowują się do użycia broni jądrowej.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

tysol.pl, twitter.com

Elektrownia jądrowa Brokdorf kończy pracę po 35 latach działania

Elektrownia jądrowa Brokdorf kończy pracę po 35 latach działania / Foto:Christian Charisius/picture alliance/dpa

  • W bardzo krótkim odstępie czasu minister aktywów państwowych Jacek Sasin poinformował o planach budowy elektrowni jądrowych w naszym kraju.
  • W środę wicepremier poinformował, że trwają poszukiwania lokalizacji oraz partnera biznesowego do budowy trzeciej elektrowni.
  • Niedawno rząd ogłosił, że dwie pierwsze powstaną dzięki współpracy ze Stanami Zjednoczonymi oraz Koreą Południową.
  • Zobacz także: Koreańczycy wybudują drugą elektrownię jądrową w Polsce

Planujemy kolejną elektrownię jądrową w ramach rządowego programu, trzecią już. W najbliższym czasie będzie wskazana lokalizacja tej elektrowni i będzie również podjęte postępowanie o wyborze partnera do tej kolejnej elektrowni

– poinformował minister aktywów państwowych.

Przypomnijmy, że kilka dni temu premier Mateusz Morawiecki zapowiedział, że planowana jest budowa trzech elektrowni jądrowych.

Rząd wybrał już technologię amerykańskiej firmy Westinghouse do realizacji projektu pierwszej elektrowni jądrowej. W środę Rada Ministrów ma podjąć uchwałę w tej sprawie.

Czytaj więcej: Religijność wpływa na dzietność Izraela. “Ewenement wśród państw rozwiniętych”

Polskie ambicje energetyczne

Z kolei w poniedziałek wicepremier, minister aktywów państwowych Jacek Sasin podpisał list intencyjny w sprawie budowy drugiej elektrowni jądrowej we współpracy firm polskich i koreańskich.

Podpisane w stolicy Korei Południowej memorandum zakłada opracowanie wstępnych warunków środowiskowych i budżetowych pod budowę elektrowni atomowej w Pątnowie koło Konina. Dokument podpisano w obecności wicepremiera i ministra aktywów państwowych Jacka Sasina i ministra handlu, przemysłu i energii Korei Południowej Lee Chang-Yanga.

List intencyjny podpisały polskie ZE PAK i PGE i koreańskie Korea Hydro & Nuclear Power. Elektrownia ma powstać w oparciu o koreańską technologię APR1400.

Przemawiając z tej okazji wicepremier Sasin stwierdził, że jesteśmy świadkami historycznego momentu. Dywersyfikacja źródeł energii jest szczególnie ważna w kontekście toczącej się na Ukrainie wojny.

To bezpieczeństwo ma wiele twarzy, ale najważniejsze z tych twarzy to bezpieczeństwo militarne i energetyczne. Nie da się zachować niepodległości bez zapewnienia bezpieczeństwa w tych dwóch obszarach

– zaznaczył Jacek Sasin w rozmowie z radiową “Jedynką”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

dorzeczy.pl, isbnews.pl

- Dzisiaj się nie kąpię.

- Dzisiaj się nie kąpię. / Fot. Pixabay

  • Najnowsze dane wskazują na ogromny problem z uzależnieniem technologicznym, które wpadają małe dzieci.
  • Już 60 proc. dzieci od 6 miesiąca życia do 6 roku życia korzysta na różny sposób z urządzeń elektronicznych.
  • Rząd od pewnego czasu próbuje zablokować dzieciom dostęp do pornografii poprzez regulacje prawne.
  • Rodzice mają otrzymać możliwość zainstalowania darmowego oprogramowania do blokowania treści dla dorosłych.
  • Eksperci psychologii wskazują na fatalne skutki dla rozwoju człowieka, poprzez bardzo wczesny dostęp do technologii.
  • Zobacz także: Aborcjoniści i lewicowe media ubolewają na statystyki po wyroku TK. Pro-life odpowiada

Aż 60 procent dzieci już od 6. miesiąca życia do 6. roku życia korzysta z urządzeń elektronicznych. Po 6. roku życia to aż 84 procent dzieci. Na najmłodszych w cyfrowym świecie czyha wiele niebezpieczeństw – wśród nich wszechobecna pornografia. Psychologowie biją na alarm, że dostęp do pornografii odbija się na całym przyszłym życiu i może doprowadzić do bardzo poważnych zaburzeń osobowości.

Zmiany najpierw na poziomie neurochemicznym, a później nawet strukturalnym są jak najbardziej możliwe, bo to jest silne pobudzenie. Jeżeli ono jest silne i systematyczne, to mózg dziecka się zmienia. To jest ten obszar od strony neurologicznej, a od strony zachowania to związki z agresywnością

– zauważyła dr psychologii Magdalena Żurko.

O tym, jak poważny jest to problem, może świadczyć fakt, że postulat walki z uzależnieniem od pornografii został zapisany w narodowym programie zdrowia.  W walce z dostępem dzieci do treści pornograficznych pomóc ma ustawa o ochronie małoletnich przed nieodpowiednimi treściami.

Projekt polega na tym, że rodzicowi udostępniamy z mocy prawa nieodpłatne narzędzie, które ma pomóc mu w skutecznym zablokowaniu dostępu jego dziecka do treści pornograficznych. Nowe przepisy sprawią, że do obowiązków odpowiedzialności operatora będzie należało to, żeby każdemu taką usługę proponować i aktywnie o niej przypominać

– powiedział pełnomocnik rządu ds. cyberbezpieczeństwa Janusz Cieszyński.

Czytaj więcej: Sykulski: #VetoRezerwy. Hoga: To droga do anarchii

Walka z dostępnością dzieci do pornografii

Ustawa ma zobowiązać dostawców usług internetowych do blokowania stron z pornografią.

Szereg rodziców już wprowadziło takie blokady, ale nie wszyscy potrafią to zrobić. Myślę, że pomysł, żeby zobligować dostawców, aby blokady tworzyli, to jest bardzo dobry pomysł, bo nie wszyscy rodzice to potrafią zrobić i nie wszystkim przyjdzie do głowy, że to jest dobre rozwiązanie

– wskazuje dr Żurko.

Spora odpowiedzialność za ochronę dzieci cały czas spoczywa na rodzicach.

To tak jakbyśmy poszli w góry, czyli jak idziemy w góry, zawsze mu towarzyszmy, jesteśmy obok niego. Jeżeli chcemy dziecku pokazać cokolwiek, co jest w telewizji, to bądźmy z nim, żebyśmy mogli zareagować

oceniła dyrektor przedszkola “Lokomotywa” w Gdyni Izabela Zbroińska.

Ważnym zadaniem jest także edukacja rodziców i uświadamianie ich, jak poważnym zagrożeniem dla ich pociech jest pornografia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

radiomaryja.pl

Daniel Obajtek

Warszawa, 20.06.2022. Prezes zarządu PKN ORLEN Daniel Obajtek podczas konferencji prasowej / Fot. PAP/Paweł Supernak Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • W środę w Krajowym Rejestrze Sądowym pojawił się wpis, który informuje oficjalnie o fuzji PKN Orlen ze spółką Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo.
  • Prezes spółki Daniel Obajtek pochwalił się dotychczasowymi działaniami ws. zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego.
  • Podziękował on również pracownikom i związkom zawodowym za spokojny odbiór fuzji obu spółek.
  • Zobacz także: Inflacja: Szczyt na początku nowego roku, lecz od marca ma silnie spadać

W środę PKN Orlen poinformował, że w Centralnej Informacji Krajowego Rejestru Sądowego odnotowano decyzję Sądu Rejonowego w Łodzi-Śródmieścia o połączeniu ze spółką Polskie Górnictwo Naftowe i Gazownictwo. Dzięki temu do końca dobiegł etap konsolidacji spółek wraz z podwyższeniem kapitału zakładowego oraz przyjętymi we wrześniu na Nadzwyczajnym Walnym Zgromadzeniu PKN Orlen ws. zmiany statutu.

Prezes państwowej spółki Daniel Obajtek ogłaszając formalne połączenie z PGNiG stwierdził, że Orlen to jeden z pierwszych koncernów, który najbardziej miał zabezpieczyć dostawy ropy do Polski oraz Europy Środkowo-Wschodniej.

W trakcie wojny dywersyfikujemy 70 proc. ropy do naszego systemu. Zabezpieczamy bezpieczeństwo paliwowe nie tylko Polski, ale całego naszego regionu Europy

– podkreślił prezes PKN Orlen.

Jak mówił, Orlen zarabia teraz, dzięki swojej ekspozycji na rynkach międzynarodowych. Dodał, że ok. 50 proc. przychodów firmy pochodzi z rynków międzynarodowych. Wskazał, że w tym roku na inwestycje spółka przeznaczy ponad 15 mld zł, a w przyszłym – ponad 24 mld zł.

Czytaj więcej: Koreańczycy wybudują drugą elektrownię jądrową w Polsce

Obajtek podziękował pracownikom i związkom zawodowym

Daniel Obajtek podziękował również osobiście za obdarzone zaufanie pracowników i związków zawodowych, które jego zdaniem zrozumiały skalę fuzji oraz jej potrzebę ze względu krajowego bezpieczeństwa energetycznego.

Chciałem podziękować wszystkim związkom zawodowym. W Grupie PKN Orlen jest 65 tys. ludzi. Czy widzieliście państwo tak potężny proces łączenia i przejmowania przy spokoju społecznym? Czegoś takiego do tej pory nie było, zawsze takie wydarzenia łączyły się ze strajkami, buntami, brakiem zaufania

– oznajmił Daniel Obajtek.

Przypomniał, że podczas procesu łączenia i przejmowania firm, które wchodziły w skład Grupy PKN Orlen nie było strajków, buntów, braku zaufania.

Pracownicy i związki zawodowe doskonale zdają sobie sprawę, w jakich czasach obecnie żyjemy i że ten proces dalszej budowy koncernu jest konieczny

– zauważył szef polskiego giganta energetycznego.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wpolityce.pl

Mariusz Błaszczak

Mariusz Błaszczak / Fot. PAP/Paweł Supernak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030

  • Mariusz Błaszczak ogłosił, że Polska zbuduje tymczasową barierę na granicy.
  • Celem jest powstrzymanie fali afrykańskich i azjatyckich migrantów.
  • Lotnisko w rosyjskiej eksklawie stało się otwarte dla lotów z Bliskiego Wschodu i Afryki.
  • Zobacz też: Sykulski: #VetoRezerwy. Hoga: To droga do anarchii

Wicepremier i minister obrony Mariusz Błaszczak ogłosił, że Polska zbuduje tymczasową barierę na granicy z obwodem kaliningradzkim, aby powstrzymać falę afrykańskich i azjatyckich migrantów, którzy mogą rozpocząć próby przekroczenia granicy w najbliższych tygodniach.

W związku z tym, że lotnisko w rosyjskiej eksklawie stało się otwarte dla lotów z Bliskiego Wschodu i Afryki, polityk postanowił podjąć działania mające na celu wzmocnienie bezpieczeństwa granic.

Społeczeństwo stanęło murem za polskim mundurem, mam nadzieję, że tak będzie również tym razem.

Druga zapora

Bariera ma się składać z trzech rzędów ogrodzenia.

Równolegle będą prowadzone prace związane z zakładaniem perymetrii. Zapora będzie składała się z trzech szeregów drutu ostrzowego, który jest wykorzystywany przez wojsko na całym świecie, a więc trzy warstwy, które pozwolą na zbudowanie tymczasowej zapory. Takiej jaka była budowana na granicy polsko-białoruskiej. To zapora o wysokości 2,5 metra, szerokości 3 metrów. Od polskiej strony zostanie postawione także ogrodzenie, które ochroni zwierzęta. Zależy nam na tym, żeby granica była szczelna. Wykorzystujemy doświadczenia z zeszłego roku.

Pierwsza zapora

Tymczasem granica polsko-białoruska pozostaje punktem zapalnym dla polskich organów ścigania, ponieważ migranci kontynuują próby przekroczenia granicy i przedostania się na polskie terytorium.

Polska Straż Graniczna poinformowała, że w poniedziałek 148 cudzoziemców próbowało przekroczyć granicę z Białorusi do Polski, a we wtorek 124. Te masowe próby przedostania się do Polski były największą liczbą prób przekroczenia granicy w ciągu jednego dnia w ostatnich miesiącach.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

wPolityce, Twitter, Do rzeczy

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. YouTube

  • Powiedział, że “wolny rynek jest zawsze najlepszym rozwiązaniem”.
  • Katar zobowiązał się do powstrzymania się od przekierowania ładunków z Europy, mimo że zgodnie z umową może to zrobić po gwałtownym wzroście cen gazu w Europie.
  • “Nic nie jest stałe i mamy prawo robić co chcemy z naszymi wolumenami”.
  • Zobacz też: Nowa ustawa o cmentarzach. Zmiany w przepisach

Propozycje ograniczenia ceny gazu ziemnego są “hipokryzją”, stwierdził minister energii Kataru Saad Sherida Al-Kaabi w wywiadzie dla Bloomberga. Komisja Europejska zamierza zaproponować ograniczenie cen gazu poprzez dynamiczny mechanizm cenowy, który mógłby zostać wprowadzony już tej zimy, w ramach próby ograniczenia zmiennych kosztów paliwa. Al-Kaabiemu nie podoba się jednak pomysł ingerencji w rynki – twierdzi on, że jest sprzeczny z zasadami konkurencji, które Europa wcześniej stosowała wobec producentów.

Kaabi, który jest również dyrektorem generalnym największej na świecie firmy zajmującej się skroplonym gazem ziemnym, Qatar Energy, powiedział, że “wolny rynek jest zawsze najlepszym rozwiązaniem”.

Ograniczenie ceny gazu ziemnego zmniejsza również zachęty do inwestowania w produkcję gazu i może pozbawić niektórych nabywców dostaw – oznajmił polityk. Dodał, że konkurencyjni importerzy mogą przyciągnąć załadowców, którzy w przeciwnym razie udaliby się do Europy, oferując tylko jeden cent więcej.

Katar i Europa

Komisja Europejska w marcu zakończyła swoje prawie czteroletnie dochodzenie antymonopolowe w sprawie umów Kataru na dostawy LNG do europejskich firm. Dochodzenie zostało wówczas wszczęte w odpowiedzi na podejrzenia, że umowy dostawy producenta ograniczały zdolność importerów gazu zaopatrujących UE do sprzedaży LNG w alternatywnych miejscach.

Kaabi powiedział, że kłopoty Europy utrzymają się co najmniej do 2025 r., jeśli zimy będą ostre, a dostawy z Rosji nie wrócą do normalnego poziomu. Podejmowane w tym roku przez europejskich przywódców próby uzyskania większych wolumenów z Kataru były w dużej mierze bezskuteczne, ponieważ Katar od lat produkuje paliwo superchłodzone ponad swoje zainstalowane moce produkcyjne – oznajmia Bloomberg.

Katar zobowiązał się do powstrzymania się od przekierowania ładunków z Europy, mimo że zgodnie z umową może to zrobić po gwałtownym wzroście cen gazu w Europie. Katar trzyma się tego, ale

nic nie jest stałe i mamy prawo robić co chcemy z naszymi wolumenami. To była obietnica, którą złożyliśmy na pewien okres czasu. Kiedy będzie odpowiednia dla nas zmiana kierunku, zrobimy to

– powiedział Kaabi. Katar, największy na świecie eksporter LNG, planuje zwiększyć zdolności produkcyjne o ponad 60% do 126 mln ton rocznie do końca dekady poprzez rozbudowę North Field East, którego uruchomienie planowane jest na 2026 r., oraz North Field South, który będzie gotowy do eksportu w roku 2027.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Echo24