Japońscy kibice posprzątali sektor na trybunach stadionu

Japońscy kibice posprzątali sektor na trybunach stadionu / Fot. Twitter

  • Jak zauważył komentujący to mężczyzna, nie był to “ich mecz”.
  • Z tego, co napisał interesujący się kulturą dalekiego wschodu Jacek Wachowiak, wywnioskować można, iż to zdrowe przyzwyczajenie jest pochodną pogańskich wierzeń.
  • W japońskich szkołach uważa się, że utrzymanie czystości w salach lekcyjnych należy do obowiązków ucznia.
  • Zobacz też: Selekcjoner Arabii Saudyjskiej chciałby objąć polską kadrę

W internecie pojawiło się nagranie ukazujące japońskich kibiców, którzy zostali po meczu Katar-Ekwador, żeby pozbierać śmieci. Jak zauważył komentujący to mężczyzna, nie był to “ich mecz”.

Czystość po japońsku

Mieszkający w Seulu Jacek Wachowiak, interesujący się kulturą dalekiego wschodu, skomentował:

Japońscy fani piłki nożnej na stadionach Kataru znów zadziwili swoim przywiązaniem do czystości. Jak zwykle po meczu posprzątali sektor, na którym oglądali mecz otwarcia Mistrzostw Świata.

Wachowiak napisał, że amerykański komodor Matthew Perry w 1854 roku “zachwycił się” czystością jednego z japońskich miast. Z kolei w 1863 roku brytyjski dyplomata Rutherford Alcock odnotował “wielkie zamiłowanie do porządku i czystości” tegoż narodu.

William Adams, pierwszy angielski marynarz, który odwiedził Japonię i pierwszy naturalizowany Europejczyk w Japonii zauważył, że samuraje byli “skrupulatnie czyści”, a miasta cieszyły się “nieskazitelnymi kanałami, latrynami i łaźniami parowymi z pachnącego drewna”.

Z tego, co dalej pisze Wachowiak, wywnioskować można, że to zdrowe przyzwyczajenie jest pochodną pogańskich wierzeń, wedle których w przedmiotach znajdować się mogą duchy nazywane “kami”.

(…) jeśli nie były odpowiednio użytkowane, mogły zaszkodzić ich właścicielom, shintoizm kładł więc duży nacisk na czystość. Kluczowym słowem jest w shinto “kegare”, czyli brud lub nieczystość (fizyczny i duchowy), a praktykujący religię shinto wykonują rytuały oczyszczające, celem odparcia kegare.

W japońskich szkołach uważa się, że utrzymanie czystości w salach lekcyjnych należy do obowiązków ucznia.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Twitter

Zdjęcie ilustracyjne

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

  • Utonęli oni w kanale La Manche w listopadzie ubiegłego roku.
  • Ujawniono transkrypcje połączeń alarmowych otrzymanych przez centrum operacyjne we wspomniany wieczór.
  • Francuski rząd niedawno potępił działanie swoich włoskich sąsiadów – mianowicie odmowę zezwolenia 234 migrantom na pokładzie statku humanitarnego Ocean Viking na zejście na ląd w porcie Katania.
  • Zobacz też: Johnson otwarcie o początkach wojny: “Berlin chciał szybkiej porażki Ukrainy”

Francuska straż przybrzeżna może zostać uznana za odpowiedzialną karnie za ignorowanie wielokrotnych wezwań o pomoc ze strony łodzi z migrantami, którzy utonęli w kanale La Manche w listopadzie ubiegłego roku.

Wewnętrzny raport francuskiej policji, który zalecał dochodzenie w sprawie CROSS, Regionalnego Centrum Operacyjnego Nadzoru Morskiego i Ratownictwa, wyciekł na początku tego tygodnia do francuskiej gazety Le Monde, która poinformowała, że zarzuty o przestępcze zaniedbanie były “poważnie rozważane przez francuską policję, zgodnie z pisemnym podsumowaniem na koniec dziesięciomiesięcznego dochodzenia” w sprawie tragedii, w której 27 osób zginęło po tym, jak ich łódź zatonęła 24 listopada 2021 roku.

Transkrypcje połączeń alarmowych

Ujawniono transkrypcje połączeń alarmowych otrzymanych przez centrum operacyjne we wspomniany wieczór. W jednej z depesz, migrant płci męskiej na pokładzie statku powiedział francuskim służbom ratowniczym, że jest “w wodzie”, na co francuski operator odpowiedział: “Tak, ale jesteś na angielskich wodach”.

Linia do strapionej osoby została odcięta, gdy Francuzi próbowali przekazać połączenie do brytyjskiego centrum recepcyjnego w Dover, co skłoniło francuskiego operatora do powiedzenia:

Ach, więc nie słyszysz. Nie zostaniesz uratowany. (…) Nie prosiłem cię o wyruszenie w drogę.

Brytyjczycy i Francuzi

Francuskie władze zostały po raz pierwszy powiadomione o tym, że łódź tonie o godzinie 1:35, a o jego położeniu dowiedziały się o godzinie 2:05. Pomimo wielu telefonów alarmowych kierowanych do francuskiej i brytyjskiej straży przybrzeżnej przez cały wieczór, żaden statek nie został poproszony o zaoferowanie pomocy.

Według raportu, brytyjscy urzędnicy poprosili Francuzów o udział w akcji, ponieważ jeden z ich statków ratowniczych znajdował się najbliżej miejsca zdarzenia. Wielka Brytania założyła jednak, że grupa została uratowana i nie skontaktowała się z Francuzami, by się o tym przekonać.

Łódź została zlokalizowana na francuskich wodach krótko po godzinie 2 w nocy, podano, potwierdzając, że “nie wysłano żadnych francuskich środków ratunkowych w celu udzielenia pomocy”. Le Monde pisze:

W dokumencie z 14 października 2022 roku funkcjonariusze policji morskiej z Cherbourga (Normandia) skupili się na zachowaniu Gris-Nez CROSS w Pas-de-Calais, departamencie odpowiedzialnym za organizację ratowania łodzi znajdujących się w trudnej sytuacji podczas przepraw do Anglii. Zalecili “dodatkowe dochodzenia”, aby rzucić światło na “fakty, które mogłyby zostać zakwalifikowane jako przestępcze, takie jak nieudzielenie pomocy osobom w niebezpieczeństwie”.

Łódź w pewnym momencie przekroczyła wody brytyjskie i chociaż francuska straż przybrzeżna zgłosiła to Brytyjczykom, raport zapewnia, że francuscy urzędnicy nigdy nie powiedzieli swoim brytyjskim kolegom, że łódź była w niebezpieczeństwie i tonęła.

W rezultacie Brytyjczycy nadali priorytet kolejnym trzem zagrożonym łodziom, ratując 98 migrantów tej nocy

– donosi gazeta Telegraph.

Według wyciekłego raportu Francuzi nie spełnili brytyjskiej prośby o wysłanie na miejsce swojego najbliższego statku ratowniczego, twierdząc, że jednostka Le Flamant była zaangażowana w inną akcję ratunkową, co okazało się nieprawdą.

Nie otrzymując więcej telefonów (od migrantów, którzy byli w kontakcie z Francuzami)”, brytyjska straż przybrzeżna “wyraźnie myślała, że zostali uratowani

– napisali żandarmi. Brytyjczycy wydali wedle podanych informacji o godz. 3.27 wezwanie mayday, które pozostało bez odpowiedzi ze strony francuskich służb ratowniczych. Francuzi ponoć powiedzieli też tankowcowi, który widział zagrożoną jednostkę, by nie udzielał pomocy, bo statek ratunkowy jest w drodze, co było nieprawdą.

Martwe ciała 27 osób zostały zauważone przez łódź rybacką następnego dnia.

Francja i Włochy

Francuski rząd niedawno potępił działanie swoich włoskich sąsiadów – mianowicie odmowę zezwolenia 234 migrantom na pokładzie statku humanitarnego Ocean Viking na zejście na ląd w porcie Katania, co skłoniło Francję do przyjęcia statku, który jest finansowany przez francuską organizację SOS Méditerranée.

Francuski minister spraw wewnętrznych Gérald Darmanin określił administrację Meloni jako “wrogów Francji” po odmowie przyjęcia statku Ocean Viking przez Włochów.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

RMX News

Parlament Europejski

Parlament Europejski / Fot. Pixabay

  • Powiedziała także, iż poprawka do Wieloletnich Ram Finansowych UE pozwoli na stworzenie pakietu pomocy makrofinansowej dla Ukrainy.
  • Dodała, że stawką jest około 18 mld euro, które Ukraina może otrzymać w 2023 r. i że wszystkie kraje członkowskie zgodzą się na udzielenie tej pomocy.
  • Pakiet, zdaniem Rzeczkowskiej, w najmniejszym stopniu obciąży polski budżet.
  • Zobacz też: Kijów. Kolejny ostrzał rakietowy. Rosjanie atakują ukraińskie miasta

Polski rząd nie planuje obecnie wetowania projektów unijnych w celu wywarcia presji na Komisję Europejską, aby odblokowała dostęp Polski do miliardów euro z funduszy unijnych, powiedziała minister finansów.

Po tym jak UE odmówiła uwolnienia funduszy z powodu przedłużającego się sporu z Polską o “praworządność”, pojawiły się spekulacje, że polski rząd może użyć weta, aby wywrzeć nacisk na Brukselę.

Politycy Solidarnej Polski zaapelowali do rządu o zawetowanie Wieloletnich Ram Finansowych UE oraz planów bloku dotyczących ustanowienia minimalnego 15-procentowego podatku korporacyjnego dla dużych firm międzynarodowych od 2023 roku.

Minister finansów Magdalena Rzeczkowska powiedziała PAP, że na razie rząd nie zamierza używać weta jako narzędzia nacisku na Komisję Europejską, by wymusić uruchomienie polskiego Krajowego Planu Odbudowy.

Ukraina

Rzeczkowska powiedziała, że poprawka do Wieloletnich Ram Finansowych UE pozwoli na stworzenie pakietu pomocy makrofinansowej dla Ukrainy.

Trudno wyobrazić sobie blokowanie przez stronę polską możliwości udzielenia tej pomocy w sytuacji, kiedy głównym interesem Polski jest bezpieczeństwo i kiedy wygrana Ukrainy to bezpieczeństwo wzmacnia. To byłoby sprzeczne z polską racją stanu.

Dodała, że stawką jest około 18 mld euro, które Ukraina może otrzymać w 2023 r. i że wszystkie kraje członkowskie zgodzą się na udzielenie tej pomocy. Pakiet, zdaniem Rzeczkowskiej, w najmniejszym stopniu obciąży polski budżet.

Nie ma tam zapisanego żadnego wzrostu składki przed rokiem 2033, to jest mechanizm, który umożliwi Komisji Europejskiej zebranie środków na pomoc Ukrainie i w perspektywie kolejnych lat spłatę odsetek od tych środków. Tam przez następne 10 lat nie ma żadnej dodatkowej składki.

Rzeczkowska dodała, że zawetowanie planu podatkowego byłoby wbrew interesom Polski.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

MSN, The first news

Ćwiczenia NATO w Polsce

Szef MON Mariusz Błaszczak podczas ćwiczeń Niedźwiedź-22 / Fot. PAP/Darek Delmanowicz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030.

  • Matthew Karnitschnig z Politico napisał niedawno, że Polska ma prawdopodobnie najsilniejszą armię w Europie kontynentalnej i bardzo możliwe, iż jej pozycja się umocni.
  • Według Politico, Stany Zjednoczone postrzegają obecnie Polskę jako swojego najważniejszego partnera wojskowego w Europie.
  • Powodem ma być to, że Polska, w przeciwieństwie do Niemiec, poważnie traktuje swoją armię i pozostaje zaangażowana w znaczne wydatki na obronę.
  • Zobacz też: Centralny Port Komunikacyjny. Ruszyły prace nad trasą kolejową Warszawa-Łódź

Matthew Karnitschnig z Politico napisał niedawno, że Polska ma prawdopodobnie najsilniejszą armię w Europie kontynentalnej i bardzo możliwe, iż jej pozycja się umocni. Po rosyjskiej inwazji na Ukrainę, Polska kupowała znaczne ilości broni od USA i Korei Południowej oraz zwiększyła swój udział w PKB wydawany na obronę. Spokojnie zareagowała też na niedawny wybuch rakiety we wschodniej Polsce, który zabił dwóch cywilów i groził kryzysem dyplomatycznym.

Według Politico, Stany Zjednoczone postrzegają obecnie Polskę jako swojego najważniejszego partnera wojskowego w Europie, ponieważ Polska, w przeciwieństwie do Niemiec, poważnie traktuje swoją armię i pozostaje zaangażowana w znaczne wydatki na obronę.

Polska, Ukraina, NATO

Pytany o artykuł na kanale TVP, ambasador Polski przy NATO Tomasz Szatkowski powiedział, że zgadza się z nim, ale uznał za jeszcze bardziej znaczące słowa skandynawskiego dyplomaty, z którym rozmawiał. Powiedział on, że Polska po uderzeniu rakietowym w zeszłym tygodniu zachowała się jak mocarstwo. Szatkowski uznał, że to może przesada, ale świadczy o tym, jak potencjał Polski jest dostrzegany przez jej partnerów.

Dodał, że Ukraina swoim stanowiskiem w sprawie wojny zmienia relacje międzynarodowe. Zyskuje też Polska, ze swoją pomocą i rozwojem własnego potencjału oraz działaniami dyplomatycznymi. Pytany o to, jak Polska jest obecnie postrzegana w ramach NATO, Szatkowski powiedział, że działania podążyły obecnie za geopolityką, a kluczowa rola Polski na wschodniej flance NATO stała się niezaprzeczalną rzeczywistością.

Zdaniem Szatkowskiego najważniejszy jest wzrost polskiego potencjału wojskowego, który czyni Polskę kluczowym państwem członkowskim NATO, bez którego obrona wschodniej flanki paktu nie byłaby możliwa.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Niezależna.pl

Rakieta Patriot

Rakieta Patriot / Fot. Flickr

  • Niemcy zaoferowały Polsce systemy obrony powietrznej Patriot.
  • Było to po tym, jak zabłąkany ukraiński pocisk rozbił się w pobliżu polskiej wsi Przewodów blisko granicy z Ukrainą, zabijając dwie osoby.
  • Polski rząd chce jednak, aby niemieckie Patrioty trafiły na Ukrainę.
  • Zobacz też: Polacy coraz częściej płacą telefonem

Jarosław Kaczyński, lider partii rządzącej, z zadowoleniem przyjął niemiecką ofertę baterii rakiet Patriot dla Polski, ale dodał, że baterie te znajdą lepsze zastosowanie na zachodniej Ukrainie.

Niemiecki rząd zaoferował Polsce system Patriot, aby pomóc jej zabezpieczyć przestrzeń powietrzną po tym, jak zabłąkany ukraiński pocisk rozbił się w pobliżu polskiej wsi Przewodów blisko granicy z Ukrainą, zabijając dwie osoby.

Kaczyński

Jarosław Kaczyński powiedział, że “dla bezpieczeństwa Polski najlepiej byłoby, gdyby Niemcy przekazali ten sprzęt Ukraińcom, przeszkolili ukraińskie załogi, z zastrzeżeniem, że baterie miałyby być rozlokowane na zachodzie Ukrainy”.

Kaczyński przekonywał, że nowoczesny system obrony powietrznej z Niemiec, w przeciwieństwie do używanych przez Ukrainę systemów przeciwlotniczych z czasów sowieckich, byłby skuteczniejszy w strącaniu rosyjskich rakiet.

Z drugiej strony uchroniłoby to nas przed tego rodzaju wydarzeniami, jak to, które miało miejsce w Przewodowie. Jednocześnie, gdyby Rosjanie postanowili nas zaatakować, to też byłaby dla nas ochrona.

Błaszczak

Mariusz Błaszczak napisał na Twitterze:

Po kolejnych atakach rakietowych Rosji, zwróciłem się do strony niemieckiej, aby proponowane Polsce baterie Patriot zostały przekazane na Ukrainę i rozstawione przy zachodniej granicy. To pozwoli uchronić Ukrainę przed kolejnymi ofiarami i blackoutem i zwiększy bezpieczeństwo przy naszej wschodniej granicy.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Rp.pl, Wnp, The first news, Twitter

Arkadiusz Mularczyk

Arkadiusz Mularczyk / Fot. You Tube/ Sądeczanin TV

  • Jest to element “systematycznego informowania opinii międzynarodowej” o odmowie ze strony Niemiec.
  • Wiceminister powiedział, że Polska chce rozpocząć międzynarodową dyskusję na temat postawy Niemiec.
  • Dokument zawiera informacje o tym, że Niemcy nie rozliczyły się ze strat poniesionych przez Polskę w wyniku wojny i nie zwróciły zagrabionych dzieł sztuki czy aktywów bankowych.
  • Zobacz też: Unijna pożyczka na rzecz Ukrainy? Orbán mówi NIE

Arkadiusz Mularczyk, który kierował zespołem mającym przygotować raport dotyczący reparacji wojennych od Niemiec, powiedział, że między innymi z jego inicjatywy zostanie dziś wysłana nota dyplomatyczna do wszystkich krajów Rady Europy, Unii Europejskiej i NATO, “naszych kluczowych partnerów i przyjaciół na świecie, w której poinformujemy o przesłankach tej noty, dlaczego ją wysłaliśmy”.

Nota dyplomatyczna ma być narzędziem informowania ludzi na świecie, przede wszystkim dyplomatów, polityków, osób zainteresowanych “problematyką praw człowieka” i prawników międzynarodowych, że “sprawa jest nierozwiązana, dotyczy europejskiej i międzynarodowej praworządności, praw człowieka”.

“Międzynarodowa dyskusja nt. postawy Niemiec”

Niemcy nie chcą ani na ten temat rozmawiać, nie chcą zawrzeć umowy międzynarodowej, nie ma także drogi sądowej dla ofiar. Będziemy o tym systematycznie informować opinię międzynarodową.

Mularczyk powiedział, że dokument zawiera informacje o tym, że Niemcy nie rozliczyły się ze strat poniesionych przez Polskę w wyniku wojny i nie zwróciły zagrabionych dzieł sztuki czy aktywów bankowych ani nie zadośćuczyniły Polakom za krzywdy, których doznali w wyniku agresji Niemiec.

Stwierdził, że Polska chce rozpocząć międzynarodową dyskusję na temat postawy Niemiec i tego, że Berlin nie rozliczył się z Polską i nie odpowiedział jeszcze na notę dyplomatyczną wysłaną przez Warszawę. 

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Polskie Radio 24, The first news

Helena Wolińska

Helena Wolińska / Fot. Wikimedia Commons

Wolińska popierała aborcję

W recenzji Andrzeja Wiśniewskiego opublikowanej na łamach czasopisma „Palestra 7/3(63)” recenzent stwierdził, że zagadnienie aborcji „zostało wyczerpująco przedstawione przez autorkę na tle obowiązującego ustawodawstwa. Autorka omówiła warunki dopuszczalności przerywania ciąży według ustawy z 27.IV.1956 r. (wskazania społeczne, wskazania lekarskie, wskazania prawne, przeciwwskazania, przerwanie ciąży u nieletniej i umysłowo chorej) oraz poddała analizie przepisy karne tej ustawy (przedmiot ochrony prawnej, przedmiot czynności wykonawczej, działanie i zaniechanie, pomocnictwo i podżeganie, wina i błąd).W książce przeprowadzona jest też konfrontacją założeń z rzeczywistością, tj. omówienie realizacji ustawy z 27.IV.1956 r. oraz rozporządzenia Ministra Zdrowia z 19.XII.1959 r. w praktyce. Do pracy swej autorka dołączyła obszerny i interesujący materiał statystyczny z odpowiednim i ciekawym omówieniem. W wyniku rozważań autorka dochodzi do wniosku, że ustawa z 27.IV.1956 r. o warunkach dopuszczalności przerywania ciąży wraz z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z 11.V.1956 r. nie zdała (bo nie mogła zdać) egzaminu nie dlatego, że była zła czy nieudolna, ale dlatego, że zagadnienie, które chciała rozwiązać, nie nadaje się w ogóle do prawno-karnego uregulowania. Poprawę w tym stanie rzeczy wprowadziło dopiero rozporządzenie Ministra Zdrowia z 19.XII.1959 r., które decyzję w sprawie rodzenia pozostawiło kobiecie. Zdaniem autorki decyzja w sprawie rodzenia powinna należeć wyłącznie do kobiety, a prawo wykonywania zabiegu powinni mieć jedynie lekarze. Tak więc karalne powinno być tylko przerywanie ciąży przez nie lekarzy oraz przerwanie ciąży bez zgody kobiety ciężarnej. W celu sprowadzenia do minimum liczby poronień należy też — zdaniem autorki — dopuścić możliwość legalnego dokonania zabiegu sterylizacji. Najbardziej jednak racjonalną drogą do ograniczenia przerywania ciąży powinno być popularyzowanie świadomego macierzyństwa”.

Na portalu Żołnierze Niezłomni (fundacji Łączka) można znaleźć biogram Heleny Wolińskiej autorstwa Stanisława Płużańskiego.

Żydowskie pochodzenie

Helena Wolińska, urodzona w rodzinie żydowskiej w 1919 roku w Warszawie jako Fajga Mindla Danielak. „W 1936 wstąpiła do Komunistycznego Związku Młodzieży Polskiej, przed wojną rozpoczęła studia na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego. W czasie II wojny światowej Wolińska uciekła z warszawskiego getta. Od 1 sierpnia 1942 do 31 lipca 1944 służyła w Gwardii Ludowej i Armii Ludowej, kierowała biurem Sztabu Głównego AL. Już wtedy, pod wdzięcznym pseudonimem „Lena”, była znana z niewyparzonego języka; jej wulgarny styl przerażał nawet innych stalinowców, ale bali się jej, bo niejednemu – ze względu na koneksje na szczytach komunistycznej władzy – złamała karierę, a nawet „załatwiła” odsiadkę. Wieloletnim partnerem życiowym Wolińskiej był Franciszek Jóźwiak (członek WKP(b) i KPP, w czasie wojny szef sztabu komunistycznej partyzantki: Gwardii Ludowej i Armii Ludowej. Potem jeden z wpływowych działaczy PPR i PZPR — członek Biura Politycznego, przewodniczący Centralnej Komisji Kontroli Partyjnej, wiceprezes Rady Ministrów, poseł na Sejm, twórca Milicji Obywatelskiej i wiceminister bezpieki). Wolińska pracowała najpierw w jego sztabie GL i AL”.

Zbrodnie komunistyczne

Po wojnie pracowała w MO. A „od 1 kwietnia 1949 w Ludowym Wojsku Polskim, m.in. w Naczelnej Prokuraturze Wojskowej. 21 listopada 1950 roku usankcjonowała bezprawne aresztowanie szefa „Kedywu” Armii Krajowej gen. Augusta Emila Fieldorfa „Nila”, co w konsekwencji doprowadziło do śledztwa, skazania i zamordowania jednego z największych bohaterów Polski Podziemnej (dowody winy spreparowano). Wolińska zatwierdziła jego aresztowanie dopiero po 11 dniach od jego zatrzymania, nie przedstawiając do tego żadnych dowodów winy. Drugi raz złamała prawo 15 lutego 1951 roku, przedłużając areszt Fieldorfowi — podobnie jak poprzednio ex post (poprzedni nakaz obowiązywał do 9 lutego) i również bez opisania czynu, który był mu zarzucany. Gen. Fieldorf został powieszony 24 lutego 1953 roku w więzieniu mokotowskim w Warszawie”.

O zbrodniach komunistycznych Wolińskiej świadczyło wiele ofiar stalinowskiego aparatu represji. „Kiedy w latach 50 Władysław Bartoszewski, jako więzień bezpieki, zwrócił się o przedstawienie mu nakazu aresztowania, pokazano mu kilka niewypełnionych, lecz podpisanych przez Wolińską blankietów. Oznaczało to, że może pozostawać „w śledztwie” tak długo, jak zechcą tego funkcjonariusze MBP. Akowiec Juliusz Sobolewski po aresztowaniu przez Wolińską w 1953 roku został skazany na karę śmierci i zmarł wskutek zbrodniczych praktyk w UB”.

Swoją karierę w komunistycznym aparacie represji zakończyła 25 listopada 1954, kiedy została zwolniona ze służby. „W 1956 roku wzięła ślub z Włodzimierzem Brusem-Zylberbergiem. W latach 1956-1957 dwie komisje prokuratora generalnego PRL Mariana Mazura badające „łamanie socjalistycznej praworządności” postawiły jej szereg poważnych zarzutów, objętych sankcją karną. Wówczas zwolniono ją jedynie z pracy „z uwagi na to, że charakter i rozmiar zarzutów z okresu pełnienia przez nią w naczelnej prokuraturze wojskowej kierowniczego stanowiska dyskwalifikuje ją jako prokuratora” i zdegradowano”.

Bezkarna „pracowała w Instytucie Nauk Społecznych przy KC PZPR, od 1957 była pracownikiem naukowym Wyższej Szkoły Nauk Społecznych przy KC PZPR, skąd zwolniono ją w 1968 w trakcie czystek antysemickich po Marcu 1968. Wkrótce potem Wolińska wraz z mężem, wyjechała z Polski. Na początku lat 70. osiadła w Wielkiej Brytanii, gdzie została naturalizowana”.

Bezkarna dzięki żydowskiemu pochodzeniu

Żydowskie pochodzenie skutecznie chroniło ją przed odpowiedzialnością karną. „Wysłany w 1998 roku i kilkakrotnie uzupełniany wniosek ekstradycyjny o wydanie z Wielkiej Brytanii tej zbrodniarki wymieniał 24 osoby, które pozbawiła wolności, gwałcąc nawet stalinowskie »prawo« – m.in. bp. Czesława Kaczmarka, komunistę Zenona Kliszkę, prawą rękę Gomułki i wielu AK-owców (w tym Władysława Bartoszewskiego). W 2006 roku Polska usłyszała, że Brytyjczycy nie wydadzą swojej obywatelki. Wolińska do końca życia mieszkała w willowej dzielnicy Oksfordu. Brus-Zylberberg wykładał ekonomię, ale też filologię rosyjską i środkowoeuropejską w Wolfson i Saint Anthony’s College. Danielak-Wolińska-Brus uczestniczyła w sympozjach naukowych, ale przede wszystkim udzielała się towarzysko. Z Polski pobierała przez dekady wojskową emeryturę (dopiero w 2006 r. MON zmniejszył jej to wysokie uposażenie, ze względu na brak wysługi lat). Zmarła 26 listopada 2008 roku nigdy nie osądzona za swoje zbrodnie”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

07 zgłoś się

07 zgłoś się / Fot. Archiwum

Lewica wrogiem moralności

W PRL, by zniszczyć tradycyjne więzi społeczne, komuniści też niszczyli tradycyjną moralność. Otwarcie na swobodę obyczajową widoczne było między innymi w popularnej komunistycznej propagandzie. Przykładem tego jest serial “07 zgłoś się”, który miał swoją premierę 46 lat temu, 25 listopada 1976.

Lewica szerzy demoralizację od czasów rewolucji francuskiej, bo przeszkodą dla lewicowej tyranii są więzi międzyludzkie tworzone przez takie instytucje jak wiara, rodzina, naród i kultura. By rozbić te więzi i swobodnie zniewalać ludzi, lewica szerzy demoralizację seksualną — ludzie patologicznie ograniczeni do fascynacji seksem, do spełniania perwersyjnych zachcianek wdrukowanych im przez propagandę, zapominają, nie są świadomi, że są niewolnikami.

Kulturowe i obyczajowe demoralizowanie Polaków to nie tylko domena współczesnej tęczowej lewicy. Lewica od początku w dziele niszczenia zachodniej cywilizacji wykorzystywała demoralizację. Było tak i w czasie rewolucji francuskiej i podczas rewolucji bolszewickiej. By utrwalać władzę komunistów, demoralizowano też Polaków za czasów PRL. Przykładem takiej szkodliwej społecznie progresywnej obyczajowej propagandy był serial o poruczniku Milicji Obywatelskiej Borewiczu „07 zgłoś się”. Nie można się więc dziwić, że dziś ten wytwór PRL-owskiej propagandy jest chwalony przez lewicowe media.

07 zgłoś się

Produkowany od 1976 do 1987 roku serial ”07 zgłoś się” emitowany był przez Telewizję “Polską” od 1976 do 1989. Reżyserem i scenarzystą serialu był Krzysztof Szmagier. Główną postać (porucznika Sławomira Borewicza) kreował zmarły Bronisław Cieślak (od 1971 do 1990 członek PZPR, od 1997 do 2005 poseł Sojuszu Lewicy Demokratycznej),

Na wspieranym przez Sorosa lewicowym portalu „Krytyka Polityczna” ukazał się artykuł „<<Żonaty? To do uśpienia!>> Serial o Borewiczu nie był tak staroświecki, jak go pamiętamy” autorstwa Joanny Jędrusik.

Zdaniem autorki lewicowego portalu “07 zgłoś się” na tle innych produkcji z lat 80 PRL to wspaniały serial, „który pokazywałby […] ciekawy wachlarz postaci kobiecych i […] silnie podkreślałby ich indywidualność i podmiotowość. W „07 zgłoś się” zamiast galerii kur domowych oglądamy kobiety aktywne, silne i otwarcie mówiące o emancypacji”.

Socjalistyczna rewolucja seksualna

Według autorki lewicowego portalu Borewicz z MO nie był „seksistą i mizoginem” jak „James Bond”. Jak słusznie dostrzega lewicowa publicystka serial “07 zgłoś się” był w pewnym stopniu przejawem socjalistycznej rewolucji seksualnej – „nie da się nie zauważyć, że praktycznie w każdym odcinku <<07 zgłoś się>> oglądamy goliznę, najczęściej kobiece piersi”. Serial ukazał się „w telewizji na dwa lata przed wydaniem <<Sztuki kochania>> Wisłockiej. […] Samo pokazanie nagości i seksu, […] było aktem pewnej odwagi i naruszeniem tabu”. W innych serialach seks i nagość były nieobecne, dodatkowo Borewicz kreowany był sprzecznie z modelem macho.

W opinii autorki lewicowego portalu serialowy „purytańscy służbiści wypadają przy Borewiczu wręcz karykaturalnie. […] Zubek, pod każdym względem człowiek starego porządku, regularnie docina Borewiczowi, że ten powinien się w końcu ożenić. Krytykuje jego styl życia (padają wspaniałe kwestie w rodzaju <<porządny mężczyzna nie powinien spać poza domem>>), wyraża niechęć do barów, dancingów i prostytutek, nie ma za grosz luzu ani poczucia humoru, nawet ubranie – szare płaszcze i kapelusze – ma w stylu poprzedniej epoki. Pięknie kontrastuje z zadziornym Borewiczem w modnych sztruksach, amerykańskiej wojskowej kurtce”.

PRL-owska akceptacja sex workingu

Dla autorki lewicowego portalu milicjant Borewicz może być wzorem – „odnosi się przyzwoicie, a zwykle nawet z dozą szacunku, do kobiet z półświatka. Sam fakt, że często mówi do nich per <<Pani>>, jest wymowny. Poziom galanterii, z jaką rozmawia z pojawiającymi się w toku śledztwa kobietami, jest imponujący. Dla swoich współpracownic Borewicz jest fantastyczny – wspiera, chwali i słucha, co mają do powiedzenia. Kiedy okazuje się, że sierżant Sikora jest w ciąży, dyskretnie pyta, czy nie potrzebuje pomocy, a kiedy sierżant Olszańska zostaje ranna w akcji, porucznik wręcz wychodzi ze skóry. Jednocześnie Borewicz flirtuje z prawie każdą napotkaną kobietą (młodsze, starsze, bez znaczenia, nasz porucznik nie dyskryminuje)… chyba że ona najpierw flirtuje z nim, co wcale nie zdarza się rzadko”.

Lewicowa publicystka ceni z perspektywy feministycznej serial “07 zgłoś się” za ukazanie postaci kobiet. W serialu „nie ma odcinka, w którym nie odgrywałyby ważnej roli. Po obu stronach barykady zdarzają się panie na wysokich stanowiskach albo wręcz na takich zarezerwowanych dla mężczyzn. Pojawia się pani kapitan z wydziału zabójstw, pani prokurator, pilotka wojskowego helikoptera, poza tym cała galeria lekarek, biznesmenek, badylarek (tak właśnie: nie żon badylarzy, tylko kobiet, które same prowadzą interes), historyczka sztuki i, last but not least, płatna zabójczyni. […]. Nie znam innego serialu z tamtych czasów pokazującego równie ciekawy wachlarz postaci kobiecych. Nawet jeśli są drugoplanowe, to Szmagier silnie podkreśla ich indywidualność i podmiotowość. […] W <<07 zgłoś się>> zamiast galerii kur domowych oglądamy kobiety aktywne, silne i otwarcie mówiące o emancypacji. Sporo bezceremonialnie odrzuca zaloty porucznika, inne równie bezceremonialnie proponują mu randki i seks”.

Feministyczne przesłanie

Feministki, gloryfikujące postawę „dumnej puszczalskiej dziwki” szczególnie doceniają to, że w serialu „jest też kilka scen, które są wkładanymi w usta bohaterek manifestami przeciwko slut-shamingowi, wyrazami niezwykle progresywnego podejścia Szmagiera do kwestii seksualności kobiet. Mamy rozwódkę, która podkreśla od razu, że nie jest nieszczęśliwie porzuconą (i dla kontrastu – Borewicza, który oświadcza, że on owszem, został porzucony), panią prokurator, która deklaruje, że nigdy nie wyjdzie za mąż, i nie daje się pocałować w rękę, a także psychiatrę, która mówi wprost, że może iść z facetem do łóżka na pierwszej kawie i nie trzeba jej zabierać wcześniej do opery. Jest nawet młoda pielęgniarka, która leżąc po seksie obok porucznika, odpowiada na jego pytanie o to, czy trenuje judo: <<Nie. Ja po prostu lubię to robić>>. Takie postaci kobiece ciężko znaleźć w innych filmach”.

Lewicowa publicystka z perspektywy feministycznej docenia to, że „Borewicz nie robi bezpośrednich aluzji seksualnych, nie ślini się do dekoltów, nie pcha się od początku z łapami i nie stosuje przemoc”.

Progresywny, postępowy, lewicowy charakter „07 zgłoś się” widać zdaniem lewicowej publicystki w tym, że „bohaterki wspominają, że nie po to chowają córki, żeby te stały przy garach; są zdrady małżeńskie i nietypowe związki, wielokrotnie powraca temat aborcji. Przez ekran przewija się cała plejada prostytutek, od dewizówek po dziewczyny z dancingów i barów. Kiedy Zubek mówi o nich z obrzydzeniem – że to wstyd, że kobiety robią takie rzeczy – Borewicz ripostuje, że wstyd to był, jak musiały to robić z biedy. Nawet podejście do pracy seksualnej porucznika jest dość nowoczesne”.

„07 zgłoś się” jest ceniony przez lewicę, bo promuje postawę kobiety odrzucającej wszelkie konserwatywne normy i wzory – „całkiem sporo innych bohaterek wybiera mężczyzn pod kątem zawartości ich portfela, szuka bogatego męża i wcale się z tym nie kryje. Postać grana przez Grażynę Szapołowską wygłasza kwestię: ”Schopenhauer mówił, że kobiety powinny traktować mężczyzn jako wspólnego wroga, którego należy podbić, aby wejść w posiadanie ich dóbr materialnych””.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

Ferdynand Goetel

Ferdynand Goetel / Fot. Wikimedia Commons

Ferdynand Goetel urodził się w 1890 w Suchej Beskidzkiej. Studiował architekturę na wiedeńskiej politechnice. Był jednym z polskich prekursorów narciarstwa i taternictwa. Jako polski patriota dział w Związku Strzeleckim. W 1912 roku z Krakowa (z zaboru austriackiego) przeniósł się do Warszawy (do zaboru rosyjskiego).

Świadek rewolucji bolszewickiej

Podczas I wojny światowej jako poddany austriacki został przez Rosjan deportowany do Turkiestanu. W czasie rewolucji bolszewickiej wszedł w skład Rady Delegatów Robotniczych i Żołnierskich w Taszkencie, został wcielony do Armii Czerwonej, po czym wraz z żoną i małą córeczką uciekł od bolszewików w 1920 roku i przez Iran, Indie i Anglię w 1921 roku, dotarł do niepodległej Polski.

Pracował jako sekretarz Akademii Górniczej w Krakowie, dziennikarz (redaktor naczelny „Przeglądu Sportowego”, „Kuriera Porannego”, redaktor „Naokoło Świata”). Dzięki związkom z sanacją był prezesem PEN Clubu, prezesem Związku Zawodowego Literatów Polskich, pomysłodawcą nazwy Obozu Zjednoczenia Narodowego.

Świadek rosyjskiej zbrodni w Katyniu

Okupację niemiecką spędził w Warszawie. W konspiracji był redaktorem podziemnego sanacyjnego pisma „Nurt”. Za wiedzą Delegatury Rządu na Kraj w 1943 roku wziął udział w niemieckiej misji dokonującej ekshumacji polskich oficerów pomordowanych przez Rosjan w Katyniu. Swój raport przedstawił władzom Polskiego Państwa Podziemnego i co ważne nie opublikował go w prasie polskojęzycznej wydawanej przez Niemców.

W odwecie za ujawnienie prawdy rosyjskiej zbrodni w Katyniu był po wejściu rosyjskiej Armii Czerwonej ścigany i oskarżony o kolaborację z Niemcami. By nie zostać zamordowanym przez komunistów, w 1945 na fałszywych papierach ewakuował się z Polski do Włoch.

We Włoszech Drugi Korpus Polskich Sił Zbrojnych na zachodzie oczyścił go z zarzutów kolaboracji i wcielił w swoje szeregi. Po demobilizacji w 1946 udał się do Londynu. Na emigracji działał w organizacjach niepodległościowych i pisał artykuły, w których nieustannie domagał się od zachodnich polityków niepodległości Polski.

Przez komunistów uznany za wroga systemu

W PRL cenzura zakazała publikacji jego książek. W „Biuletynie IPN” 2007 nr 1-2, dr Marek Klecel w swoim artykule o pisarzu stwierdził, że Ferdynand Goetel „był świadkiem rewolucji bolszewickiej w dalekiej Azji, gdzie został zesłany w czasie I wojny światowej jeszcze przez władze carskie. Z tych doświadczeń powstały jego najważniejsze utwory, opowiadania i wspomnienia, takie jak „Przez płonący Wschód”, „Kar-Chat”, „Pątnik Karapeta”, „Ludzkość”, powieść „Z dnia na dzień”. […] Kolejne utwory opisują wreszcie niezwykle śmiałą ucieczkę z żoną i dwojgiem małych dzieci przez Persję, Indie, do Europy Zachodniej i Polski”.

Według historyka Ferdynand Goetel przez komunistów został „uznany za jednego z ważniejszych wrogów systemu, gdy złożył świadectwo w sprawie Katynia przed amerykańską Komisją Senatu, zwaną Komisją Maddena, która w 1952 roku uznała ostatecznie sprawstwo sowieckie”.

Z artykułu historyka można się dowiedzieć, że w „w młodości Goetel jako typowy przedstawiciel nowoczesnej inteligencji był związany najpierw z ruchami socjalistycznymi o orientacji niepodległościowej, później na trwałe z obozem Piłsudskiego. […] Z czasem zbliżył się do kół narodowych, ale nie był bezkrytycznym ich zwolennikiem”. Związki z narodowymi radykałami były przejściowe.

Sanacyjna fascynacja faszyzmem

Przed II wojną światową ogromne kontrowersje wzbudziła jego książka z 1938 roku „Pod znakiem faszyzmu”. Zdaniem pisarza „faszyzm jest przede wszystkim postawą psychiczną napięciem woli, wzmożeniem aktywności, uzdolnieniem wewnętrznym do ofiar i wysiłków, jednym słowem, tym, co nazywamy heroicznym stosunkiem do życia”.

Zdaniem dr Marka Klecla „twórczość pisarska Goetla jest opowieścią o polskich losach w totalitarnym XX wieku. Od pierwszych opowiadań i relacji zesłańca w Azji, poprzez doświadczenia budowy odrodzonego państwa polskiego, aż do uczestnictwa w II wojnie, zderzenia z dwoma totalitaryzmami i ponownego wygnania, układa się ona w symboliczną narrację o polskich doświadczeniach i ich historycznej ciągłości już od XIX wieku. Opowiadania o okupacji, publicystyka wojenna i emigracyjna, zwłaszcza zaś opowieść o wojnie napisana już na emigracji, pt. „Czasy wojny”, są niezwykle wymownym, plastycznym, wciągającym czytelnika, wiarygodnym świadectwem tamtych dramatycznych dziejów”.

Chcesz być na bieżąco? Czytaj codziennie MediaNarodowe.com

/ fot. TT/@HoangThiDanPhu2

Czy planujesz zainwestować w Bitcoin? Być może szukasz informacji o tej wirtualnej walucie, aby podejmować świadome decyzje inwestycyjne. Jeśli czytasz wpisy na blogach i treści w mediach społecznościowych dotyczące Bitcoina, prawdopodobnie natknąłeś się na artykuł, który kończy się informacją, że przed zainwestowaniem należy zbadać branżę kryptowalut.

Inwestując w Bitcoin, wydajesz swoje ciężko zarobione pieniądze. I możesz je stracić lub osiągnąć zyski, gdy w końcu zdecydujesz się na sprzedaż. Dlatego tak ważne jest, aby dowiedzieć się jak najwięcej o Bitcoin i każdym innym aktywie przed zainwestowaniem. Ale, jak zbadać Bitcoin przed inwestowaniem?

Zrozum na czym polega inwestowanie w Bitcoin

Bitcoin to popularna waluta kryptograficzna, która działa w oparciu o technologię blockchain. Ludzie zarabiają pieniądze handlując Bitcoinami na platformach takich jak bitcoin up. Handel tą wirtualną walutą polega na spekulowaniu jej ceną lub kupowaniu i sprzedawaniu jej za pomocą pieniędzy fiat lub altcoinów. Jednak wysoka zmienność Bitcoina zwiększa ryzyko utraty pieniędzy podczas handlu nim. Dlatego niektórzy ludzie decydują się na zakup i przechowywanie Bitcoinów. Chodzi o to, aby przechowywać Bitcoin przez dłuższy czas, czekając na wzrost jego wartości, a następnie sprzedać go po wyższej cenie, aby osiągnąć zysk.

Ale przed zainwestowaniem w Bitcoin, ważne jest, aby zbadać kilka rzeczy na ten temat. Badania są niezbędne, gdy lokujesz swoje ciężko zarobione pieniądze w nowy i zmienny składnik aktywów. W przeciwieństwie do firm notowanych na giełdzie, takich jak Apple czy Microsoft, twórcy Bitcoina nie publikują rocznych ani kwartalnych raportów o zyskach. Dlatego zdobycie wiedzy o Bitcoin przed inwestycją staje się trudne. Ale nadal możesz zbadać Bitcoin przed zakupem. Oto jak możesz to zrobić.

Przeczytaj dokument Bitcoin’s Whitepaper

Przed wprowadzeniem Bitcoina na rynek w 2009 roku Satoshi Nakamoto opublikował białą księgę, w której opisał jego ogólne cechy i cel. Zapoznanie się z treścią tego dokumentu pomoże Ci lepiej zrozumieć tę wirtualną walutę. Należy jednak wiedzieć, że ta biała księga może być narzędziem marketingowym dla tej kryptowaluty.

Niemniej jednak, biała księga Bitcoina przedstawia istotne informacje, które pomogą Ci zrozumieć jej cel i przyczynę powstania. Tak więc, jeśli potrzebujesz dogłębnej wiedzy o Bitcoinie, zacznij od przeczytania jego białej księgi.

Sprawdź stronę internetową dewelopera

Deweloperzy promują swoje kryptowaluty. Mogą oni jednak dostarczać istotnych i wiarygodnych informacji z innych źródeł, których możesz nie znaleźć. Na stronie twórców Bitcoina przedstawiono powód jego powstania. Wyraża również przekonania Satoshiego, podając powody, dla których Bitcoin jest lepszy od innych kryptowalut.

Pamiętaj jednak, że w Internecie jest wiele stron z informacjami o Bitcoin. Dlatego sprawdź, czy istnieją powody, aby wierzyć, że dana strona internetowa dostarcza faktycznych i istotnych informacji o Bitcoin. Jeśli masz wrażenie, że strona internetowa dewelopera jest amatorska lub nieprofesjonalna, nie ufaj informacjom, jakie udostępnia.

Sprawdź charakterystykę obrotu, kapitalizację rynkową i wolumen

Każdy inwestor pragnący zainwestować w wiarygodne aktywa o potencjale generowania dobrych zysków zdaje sobie sprawę, jak ważne jest wybranie nazwy o dużej kapitalizacji rynkowej. Obecnie na rynku jest wiele kryptowalut. Jednak Bitcoin bije je na głowę pod względem kapitalizacji rynkowej, wolumenu i charakterystyki handlu.

W rzeczywistości, to cyfrowe aktywo ma wielomilionowy rynek i kapitalizację, którą poważni inwestorzy powinni brać pod uwagę. Taka charakterystyka obrotu wskazuje na to, że kryptowaluta najprawdopodobniej przetrwa dłużej.

Społecznościowe badania online

Po uzyskaniu solidnego zrozumienia faktów związanych z inwestowaniem w Bitcoin, dowiedz się, co inni użytkownicy i inwestorzy mówią na ten temat w społeczności lub na forach internetowych. Na takich platformach bez wątpienia znajdziesz wielu akwizytorów, spekulantów i nierzetelne źródła informacji. Można tam jednak znaleźć cenne informacje, które mogą być pomocne w badaniach lub inwestycjach.

Niektóre społeczności inwestorów popierają konkretną inwestycję. Można jednak osiągnąć niesamowite zyski, dołączając do takich społeczności i szukając ich wskazówek podczas inwestowania.

Podsumowanie

Inwestowanie w Bitcoin wiąże się z wydawaniem ciężko zarobionych pieniędzy na tę kryptowalutę. Dlatego skorzystaj z powyższych wskazówek, aby zbadać tę wirtualną walutę przed zainwestowaniem.