“Tutaj jest rzecz problematyczna. Na pewno jest to próba radykalnego rozwiązania wielkiego problemu użytkowania pojazdu pod wpływem alkoholu, czy innych środków, które powodują ograniczenie zdolności psycho – motorycznych. Wiele lat walki z tą plagą nie przyniosło efektów. Kiedy zbliżają się święta i przedłużone weekendy zatrzymywanych jest tysiące nietrzeźwych kierowców. Musimy pamiętać, że są to statystyki zawsze zaniżone. W rzeczywistości to liczy się w dziesiątkach tysięcy. Zazwyczaj jeżeli ktoś wsiada po kieliszku za kierownicę, to jest duże prawdopodobieństwo, że robił to wcześniej i zrobi to później” – mówił Wrona.
Zbiorowa odpowiedzialność
“Jest problem z tzw. zbiorową odpowiedzialnością, bo jeśli odbierze się samochód, który jest wspólnotą majątkową i służy normalnemu funkcjonowaniu rodziny. Gdybym ja został zatrzymany i skonfiskowano mi samochód to moja żona znalazłaby się w tragicznej sytuacji. Faktycznie trzeba podjąć działania zmierzające do bardziej powszechnej kontroli kierowców” – wskazywał były oficer CBŚ.
Niedobra tradycja
“Prawo musi uwzględniać zapotrzebowanie społeczne. Usprawiedliwia się działania po alkoholu, to nasza niedobra tradycja. To przyzwolenie się za nami ciągnie i trzeba w końcu powiedzieć pas. Bardzo często wykorzystujemy też zasadę przekory. To jest charakterystyczne. Bardzo rzadko zdarza się, że osoby które spożywały razem alkohol z kierującym pojazdem przeciwdziałają takim zachowaniom” – dodawał gość MN.
Tomaszowice, 16.05.2022. Prezes PiS Jarosław Kaczyński podczas uroczystości pogrzebowych prof. dr hab. Waldemara Parucha w kościele pw. św. Piotra i Pawła w Tomaszowicach, 16 bm. Twórca i szef rządowego Centrum Analiz Strategicznych zmarł 8 maja 2022 roku. (mr) PAP/Wojtek Jargiło / fot. PAP/Wojtek Jargiło
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Wewnątrz koalicji rządzącej trwają przepychanki ws. komisji śledczej dot. polityki energetycznej prowadzonej w latach 2007-2022.
Zarówno Prawo i Sprawiedliwość oraz Solidarna Polska prowadzą działania mające na celu przyjęcia w sejmie odpowiedniej ustawy.
Zdaniem Jakuba Wiecha zapowiadane przez Jarosława Kaczyńskiego zawężenie lat do czasów rządów PO-PSL skazuje komisję na polityczną batalię i porażkę.
W niedzielę posłowie Solidarnej Polski ogłosili, że zaczynają zbierać podpisy pod własnym wnioskiem o powołanie sejmowej komisji śledczej ws. polityki energetycznej w latach 2007-2022. Natomiast w poniedziałek prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński stwierdził, że nie chodzi o komisję śledczą, a weryfikacyjną. Zaznaczył, że tutaj wymaga ona przyjęcia specjalnej ustawy.
Kaczyński wyjaśnił dalej, że badane mają być wyłącznie lata 2007-2015, czyli okres rządów Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego. Dopiero później rzecznik PiS Rafał Bochenek poprawił, że chodzi faktycznie o lata 2007-2022.
Nie widzieliśmy projektu ustawy PiS. Cel mamy wspólny, ale na razie nie zmieniamy naszych planów i zbieramy podpisy pod zaprezentowanym wnioskiem o powołanie komisji śledczej – mówi nam jeden z posłów Solidarnej Polski.
– wyjaśnił jeden z posłów Solidarnej Polski w wypowiedzi dla “Wirtualnej Polski”.
Prezes PiS jednak podkreśla, że chodzi o zupełnie inny organ, dla którego pierwowzorem miałaby być komisja weryfikacyjna ds. warszawskiej reprywatyzacji.
Organ innego typu niż komisja śledcza. Mająca także inny skład, bo nie składająca się tylko z parlamentarzystów i jednocześnie mająca też znacznie większe możliwości
– zaznaczył Jarosław Kaczyński.
Jeszcze przed rozpoczęciem prac jakiejkolwiek komisji, politycy Solidarnej Polski przedstawiają swoje oceny, jakby istniał już raport końcowy. Janusz Kowalski stwierdził, że organ szczególnie ma badać okres rządów PO, który określił mianem prorosyjskiej polityki Donalda Tuska, który jako premier prowadził politykę bezwzględnie prorosyjską, proputinowską.
Choć rosyjski wpływ na polską politykę energetyczną jest według ekspertów kwestią wartą zbadania, to wskazane początkowo przez Kaczyńskiego zawężenie prac do okresu rządów PO-PSL jasno sygnalizuje polityczny cel i zapowiada klęskę.
Rosyjski wpływ powinien zostać zbadany od lat 90-tych, bo ciąży do dziś na naszej gospodarce. Nie wierzę, że uda się to zrobić w formacie zapowiedzianym przez prezesa Kaczyńskiego czy komisji śledczej. Wskazane widełki czasowe to jest pominięcie bardzo istotnych wątków, które pojawiły się w polskiej energetyce i mają rosyjskie odcienie
– powiedział Jakub Wiech.
Zapewnienie, że badany okres ma jednak objąć również rządy PiS, niewiele zmienia, bo przedstawiciele rządu wielokrotnie podkreślali, że szczególnie chcą badać lata rządów PO-PSL.
Komisja jest wehikułem politycznym, który ma służyć do podgrzewania nastrojów w kampanii wyborczej i do wyciągnięcia z szafy sprawy umów gazowych w latach 2009-2010. Ta sprawa jest szalenie kontrowersyjna, raport NIK wskazuje na skandal, który powinien zostać wyjaśniony. Od upublicznienia tego raportu minęły cztery lata, a nie stało się nic, by opinia publiczna mogła zapoznać się ze szczegółami. Nikt nie został postawiony w stan oskarżenia, to był dmuchany balonik
– dodał ekspert ds. energetyki.
Według propozycji PiS komisja mogłaby zdecydować o uchyleniu decyzji administracyjnej wydanej w wyniku wpływów rosyjskich, zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi do dziesięciu lat, cofnąć poświadczenie bezpieczeństwa na dziesięć lat lub zakazać jego wydania.
Papież Franciszek w wywiadzie dla “America Magazine” odniósł się do stosowanych w jego kierunku określeń. Niektóre środowiska i media nazywają Ojca Świętego mianem socjalisty, bądź też nawet komunisty, szczególnie przez wzgląd na jego działania.
Staram się podążać za Ewangelią. Osiem Błogosławieństw to fragment, który bardzo mnie oświeca, ale przede wszystkim wyznacza normę, według której będziemy sądzeni: Mt 25. Byłem spragniony, a daliście mi pić. Byłem chory, a odwiedziliście mnie, byłem w więzieniu a przyszliście do mnie. Czy zatem Jezus jest komunistą?
W dalszej części wypowiedzi, zwrócił on jednak uwagę na to, że przesłanie Ewangelii bardzo często jest redukowane wyłącznie do wymiaru społeczno-politycznego.
Kiedy patrzę na Ewangelię tylko z socjologicznego punktu widzenia, tak, jestem komunistą i był nim też Jezus
– wyjaśnił.
Następnie skrytykował on komunistów o podebranie chrześcijańskich wartości, które zostały przez nich ostatecznie wypaczone i przedstawione w złym świetle.
Komuniści ukradli nam trochę chrześcijańskich wartości. Inni uczynili z nich katastrofę
Fragment propagandowej tyrady u Władimira Sołowiowa opublikowała na Twitterze Julia Davis, dziennikarka specjalizująca się w monitorowaniu rosyjskich mediów.
W programie głos zabrał politolog Rościsław Iszczenko, który nie szczędził słów krytyki w stronę Ukraińców, odmawiając im w ogóle prawa do posiadania narodowej tożsamości.
Ukraina to bezpośrednie, stałe zagrożenie. Można się dogadać z Węgrami, Polakami, Amerykanami, Meksykanami, nawet z pingwinami na Antarktyce, ale nie można się w niczym zgodzić z Rosjanami, którzy nazywają się Ukraińcami na podstawie odrzucenia wszystkiego, co rosyjskie
– powiedział Rościsław Iszczenko.
Jego zdaniem na usunięciu Ukrainy z mapy świata skorzystać by mieli również Polacy.
W dalszej części programu głos zabrał sinolog Nikołaj Wawiłow. Przekonywał on, że Rosja wygrywa obecną wojnę z Zachodem, deprecjonował język ukraiński twierdząc, że jest on jedynie dialektem języka rosyjskiego, na którego naukę wystarczyłyby dwa tygodnie.
Następnie w swoich rozważaniach przeszedł do geopolityki, odnosząc się do krajów europejskich. Oznajmił, że w Europie liczącej 500 mln ludzi może pojawić się 200-milionowy rosyjskojęzyczny kolektyw, gdyż za 10-20 lat Rosja ma przywrócić kontrolę nad takimi państwami jak Polska, czy Litwa oraz wiele innych państw wschodniej Europy.
Wszystkie te narody, nazywające się niepodległymi, zostaną wchłonięte do wielkiego rosyjskiego domu
– podkreślił Nikołaj Wawiłow.
Russia's strategy for decades to come is discussed on Russian state TV. Along with the claim that the Ukrainian language does not exist, pundit predicts Russia's absorption of the neighboring countries into "one big Russian home," with eventual expansion to the Balkans & Poland. pic.twitter.com/NfXxnAPozw
Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa / Fot. PAP/Piotr Nowak. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Minister klimatu i środowiska Anna Moskwa poinformowała, że rząd ma już przygotowany wniosek ws. środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Jest również przekonana, że środki te już dawno powinny zasilać polski budżet.
Wyjawiła również, że proces przygotowywania dokumentacji jest bardziej złożony, niż zapowiadało to Komisja Europejska.
Polityk Prawa i Sprawiedliwości Anna Moskwa wystąpiła w poniedziałek na konferencji prasowej w Szczecinie. Tam pytana przez dziennikarzy o pieniądze z Krajowego Planu Odbudowy, minister odpowiedziała, podkreśliła, że pieniądze już dawno powinny “płynąć” do Polski i zasilać nasz budżet.
Minister klimatu i środowiska poinformowała, że rząd przygotował już pierwszy wniosek ws. środków z Krajowego Planu Odbudowy.
Pierwszy wniosek o środki z Krajowego Planu Odbudowy jest przygotowywany. Mogę o tym mówić absolutnie odpowiedzialnie, bo sporo elementów tego wniosku to również nasz resort. Przed nami jeszcze nowelizacja ustawy 1OH, tak ja zapowiadaliśmy. Zaraz po ustawie gazowej ta ustawa znajdzie się w Sejmie. Pozostałe elementy, czy to związane ze stworzeniem funduszu gospodarki niskoemisyjnej, czy związane z gospodarką wodorową, są gotowe, więc jesteśmy przygotowani do otrzymania tych środków czy to częściowo, czy całkowicie z pierwszej, drugiej albo kolejnych transz
– powiedziała Anna Moskwa.
Jej zdaniem, polskie władze są absolutnie pewne swoich racji, podkreślając gotowość do składania odpowiedniej dokumentacji. Wyjawiła również, że po rozmowach z innymi państwami europejskimi, zdecydowanie proces składania wniosków jest bardziej skomplikowany niż zapowiadała do Komisja Europejska.
Jesteśmy przekonani, że po naszej stronie dokumentacja jest już gotowa. Mamy kontakt z innymi państwami europejskimi, które wdrażają KPO i składają pierwsze wnioski. Posiadamy od nich informacje, że poziom skomplikowania dokumentacji jest dosyć spory, mimo zapowiedzi, które Komisja Europejska czyniła na początku
Jeszcze jako 11-latka Chloe Cole padła ofiarą propagandy ideologii gender. Zaczęła wierzyć, że powinna być chłopcem. Jej rodzice zostali wprost zmuszeni przez lekarzy, aby wyrazili zgodę na zmianę jej płci. Stwierdzili, że ich córka miałaby popełnić samobójstwo w przypadku odmowy. W ten sposób, lekarze różnymi sztuczkami psychologicznymi wpłynęli na drastyczną decyzję.
Cole nie tylko przeszła podwójną mastektomię, ale również przez kilka lat przyjmowała blokery dojrzewania i testosteron. Teraz słusznie oskarża lekarzy, że ani ona ani jej rodzice nie otrzymali informacji o skutkach ubocznych podawania młodemu organizmowi nienaturalnych dla niego hormonów. Dziewczyna utraciła płodność, a jej stosunki płciowe będą bolesne. Stale towarzyszą jej bóle stawów i ryzyko osteoporozy. Przyznała, że najbardziej żałuje, że nigdy nie zostanie matką.
Zdałam sobie sprawę, że piękno macierzyństwa zostało mi skradzione przez medyków, którym moja rodzina mnie powierzyła. (…) Ci rzeźnicy zbyt długo pozostawali bezkarni, a ich działania niekwestionowane
Pozew za rażące zaniedbania w podejmowanym tzw. leczeniu został złożony w Sądzie Najwyższym Kalifornii przeciwko endokrynologowi dziecięcemu dr. Lisie Taylor, psychiatrze dr Susanne Watson i chirurgowi plastycznemu dr. Hopowi Nguyen Le. Pozwany został również szpital, w którym dokonano procedur i jednostki nim zarządzające: Kaiser Foundation Hospitals, The Permanente Medical Group i Kaiser Foundation Health Plan.
Organizacja non-profit reprezentująca Cole, The Center for American Liberty domaga się w jej imieniu 700 tysięcy dolarów odszkodowania. Adwokat Harmeet K. Dhillon, w programie Tucker Carlson Live w mocny sposób określił to, co zrobiono jego klientce, jako błąd w sztuce lekarskiej i okaleczenie. Zapowiedział, że pozew ma być początkiem walki z tranzycją u dzieci.
Zamierzamy powstrzymać to okaleczanie i uzyskać należne odszkodowanie, ale pragniemy też nawiązać kontakt z innymi osobami, które miały podobne doświadczenia. Zamierzamy zakończyć te barbarzyńskie i nienaturalne praktyki
– podkreślił adwokat dziewczyny, Harmeet K. Dhillon.
Jarkko Maatta zdecydował, że nie zaszczepi się przeciwko wirusowi SARS-CoV-2. Jednakże, zgodnie z wytycznymi fińskiej federacji, związek wspierał finansowo w ostatnim czasie wyłącznie tych zawodników, którzy się zaszczepili. Skoczek złożył skargę do Sportowej Rady Ochrony Prawnej. Rozstrzygnięcia, które zapadły w zewnętrznych organach, nie były pomyślne dla zawodnika.
Zarząd federacji uznał, że w nieprzewidywalnej sytuacji związanej z koronawirusem związek ma prawo służyć wyższemu dobru i chronić swoich sportowców. Gdyby w drużynie zaczął się rozprzestrzeniać koronawirus, na którego zawodnika zostałaby zwrócona uwaga?
– stwierdził Ismo Hamalainen z fińskiej federacji.
W chwili obecnej wobec unormowania się spraw związanych z pandemią koronawirusa nie było już przeszkód ku temu, by niezaszczepiony Jarkko Maatta wystąpił w kwalifikacjach do zawodów Pucharu Świata w Ruce, w których zajął 61. miejsce.
Sytuacja pomiędzy mną a federacją narciarską dziś jest już uporządkowana i niekoniecznie chcę odkopywać stare sprawy
– wyjaśnił Jarrko Maatta.
Jarkko Maatta jest złotym medalistą Olimpijskiego Festiwalu Młodzieży Europy z 2011 roku. To dwukrotny olimpijczyk i czterokrotny uczestnik mistrzostw świata. Najwyższą lokatę w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata uzyskał w sezonie 2014/15, który ukończył na 32 pozycji.
Jarosław Kaczyński / Fot. PAP/Radek Pietruszka
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński stwierdził, że system Patriot powinien znaleźć się na Ukrainie.
Jego zdaniem tam bardziej przysłużą się bezpieczeństwu ukraińskich obywateli w walce z Rosjanami.
Podkreślił, że nowoczesny sprzęt powinien służyć na froncie.
Wciąż nie ma rozstrzygnięcia w sprawie rozmieszczenia systemów rakietowych Patriot. Warszawa proponuje Niemcom, aby rozmieścić uzbrojenie na Ukrainie, jednak Berlin wyraża wątpliwości wobec tego pomysłu.
Prezes Prawa i Sprawiedliwości Jarosław Kaczyński broni opinii swojego rządu, że baterie Patriot powinny być relokowane na Ukrainę. Jego zdaniem tam będą bardziej użyteczne.
Dotychczasowa postawa Niemiec nie daje podstaw do tego, by sądzić, że oni zdecydują się na to, by strzelać do rakiet rosyjskich
Jak podkreślił dalej prezes PiS, rakiety z ukraińską obsługą na terenie zachodniej Ukrainy, które miałyby zabezpieczeć Polskę i byłyby używane w dobrym celu, ochrony zarówno infrastruktury, jak i obywateli Ukrainy.
Stąd ta propozycja, która wydaje się co najmniej godna rozważenia przez Niemców. Jeżeli chcą dać jakąś broń, dość leciwą, ale jednak nowoczesną w dalszym ciągu, to ona powinna być używana, a nie powinna stać. Nie powinno być tak, że nad głowami polskich obywateli będzie strzelała do rosyjskich rakiet
– zaznaczył prezes Prawa i Sprawiedliwości.
Jego zdaniem Niemcy nie wykazują oznak być gotowym do pomocy innym krajom Sojuszu Północnoatlantyckiego w przypadku ataku. Podkreślił, że jego rozwiązania, które przedstawia są najpierw konsultowane z premierem Mateuszem Morawieckim.
Jak poinformował portal “Irish Examiner” 18-letnia dziewczyna z Irlandii została zamknięta w pokoju i zmuszona do zażycia środka aborcyjnego. Warto zauważyć, że w czasie COVID-19 rząd Irlandii wprowadził możliwość uzyskania tabletek aborcyjnych za pośrednictwem teleporady. Podczas rozmowy z konsultantem należy zaznaczyć, że jest się przed ukończeniem 12. tygodnia ciąży, co zupełności wystarczyło, aby uzyskać “pozwolenie” na zabicie dziecka.
Podczas aborcji farmakologicznej mały człowiek powoli umiera pozbawiony substancji odżywczych. Warto zauważyć, że takie środki może zamówić każdy w tym gwałciciel, który może zaaplikować środek swojej ofierze.
Carol Nolan, poseł irlandzkiego parlamentu, przyznała, że osobiste spotkanie z kobietą zwiększa prawdopodobieństwo, że aborcjonista zauważy jakikolwiek przymus czy przemoc domową. Pojęcie o skali przemocy dają wyniki badania przeprowadzonego przez Savanta ComRes dla BBC Radio 4. Aż 15% kobiet w wieku od 18 do 44 lat odpowiedziało, że w którymś momencie życia odczuwało presję, by dokonać aborcji.
Przymus i możliwość ukrywania przestępstw seksualnych to nie jedyne niebezpieczeństwo przepisywania środków poronnych bez kontroli. Ta sama publiczna służba zdrowia Wielkiej Brytanii, która umożliwia wolny obrót środkami poronnymi, informuje na swojej stronie internetowej, że w 7% przypadków dochodzi do niekompletnej aborcji tj. do 14. tygodnia ciąży.
To szalenie groźne powikłanie, które może się skończyć potencjalnie nawet śmiertelną sepsą. Jak pokazuje przypadek Sarah Louise Dunn, nie zawsze da się zareagować na czas. Młoda Brytyjka jest ofiarą tabletek aborcyjnych nabytych dzięki teleporadzie. Aborcja przeprowadzana w domu nie wymaga kontroli lekarskiej ani przed ani po. Może być śmiertelna nie tylko dla dziecka, ale również dla matki.
Kraje należące do Organizacji Narodów Zjednoczonych zwróciły uwagę w raporcie na rzekome liczne zaniedbania przestrzegania praw człowieka w Polsce. Wezwały polski rząd m.in. do zmiany prawa, tak aby umożliwić zawieranie małżeństw parom jednopłciowym. Pod lupą autorów raportu znalazła się także kwestia funkcjonowania polskiego wymiaru sprawiedliwości.
Analityk Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris, Anna Kubacka, podkreśliła, że dokument oparto na nieprawdziwych informacjach i nieprawidłowej wykładni prawa. Dodała, iż rekomendacje są sprzeczne z polskim porządkiem konstytucyjnym.
Powtarzanie postulatów lewicowych sprzecznych z Polskim prawem, porządkiem konstytucyjnym, to jest tworzenie zwyczajów międzynarodowych. Te zalecenia wpływają na sposób postrzegania naszego państwa na arenie międzynarodowej. Jest to metoda presji mającej wpłynąć na nasze działania w przyszłości. Oni myślą, że Polska się ugnie, żeby nie stracić wizerunku i żeby uratować jakieś inne kwestie, na których nam zależy
– przekazała Anna Kubacka.
W raporcie znalazły się też rekomendacje od Rosji i Białorusi. Na przykład Rosja domaga się zbadania wandalizmu wobec grobów i pomników radzieckich żołnierzy w naszym kraju. Zalecenia zawarte w projekcie nie są jednak dla Polski wiążące.