Prezydent Andrzej Duda podpisał w czwartek ustawę o zmianie niektórych ustaw w związku z promocją prozdrowotnych wyborów konsumentów, czyli tzw. ustawę o podatku cukrowym.

Pierwszy raz temat podatku na agendzie pojawił się pod koniec 2019 roku. W lutym prace nad daniną znacznie przyspieszyły i szybko przeszły przez Sejm. Miesiąc później z nowym podatkiem nie zgodził się jednak Senat.

W międzyczasie Polskę i świat sparaliżowała pandemia koronawirusa. Jako że skutki gospodarcze wywołane przez SARS-CoV-2 były w tamtym okresie trudne do oszacowania, rząd zdecydował się zawiesić prace nad nowym podatkiem. Planowanym terminem wejścia w życie ustawy był 1 lipca 2020 roku. Sposób, w jaki zostało odroczone wejście w życie podatku, wzbudził sprzeciw nie tylko producentów żywności, ale również prawników i konstytucjonalistów. Padły nawet słowa o naruszeniu Konstytucji.

Wszystko, co trzeba wiedzieć o nowym podatku

Zgodnie z nową ustawą przedsiębiorcy sprzedający napoje alkoholowe przeznaczone do spożycia poza miejscem sprzedaży na podstawie zezwolenia są zobowiązani do wniesienia opłaty związanej ze sprzedażą napojów alkoholowych o objętości nieprzekraczającej 300 ml. Ma to być 25 zł od litra stuprocentowego alkoholu sprzedawanego w opakowaniach o objętości do 300 ml. Przykładowo oznacza to 1 zł od 100 ml małpki wódki 40-procentowej, 2 zł od 200 ml małpki wódki 40-procentowej i 88 gr od 250 ml małpki wina 14-procentowego.

Ustawa zakłada też wprowadzenie podatku od napojów słodzonych, podzielonej na część stałą i zmienną. Opłata stała to 50 gr za litr napoju z dodatkiem cukru lub substancji słodzącej, dodatek 10 gr za litr napoju z dodatkiem substancji aktywnej (kofeina lub tauryna), opłata zmienna to 5 gr za każdy gram cukru powyżej 5 gram/100 ml – w przeliczeniu na litr napoju.

Podatek cukrowy oraz sankcja finansowa za jej nieuiszczenie w terminie będą stanowić przychód NFZ (w 96,5 proc.) oraz dochód budżetu państwa (w 3,5 proc.). Z kolei wpływy z opłaty dotyczącej napojów alkoholowych w opakowaniach jednostkowych o ilości nominalnej napoju nieprzekraczającej 300 ml będą stanowić w 50 proc. dochód gmin, na terenie których jest prowadzona sprzedaż napojów alkoholowych, a 50 proc. przychód Narodowego Funduszu Zdrowia.

Większość przepisów wchodzi w życie z dniem 1 stycznia 2021 r.

źródło: money.pl/businessinsider.com.pl

Zobacz także: Billboardy „Milczącej Większości” zniszczone! Organizatorzy rozszerzają akcję

Dodano w Bez kategorii

W Białymstoku zniszczono kilka billboardów z treściami sprzeciwiającymi się ideologii LGBT. Inicjatorzy akcji – grupa Milcząca Większość skierowała do prokuratury cztery zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa oraz dwa zgłoszenia na policję.

Milcząca Większość to społeczna inicjatywa grupy mieszkańców Białegostoku, którzy za własne środki wykupili w swoim mieście jedenaście billboardów i zamieścili na nich słowa nieprzychylne ideologii LGBT.

„Łączą nas nie struktury organizacyjne, lecz przekonanie, że jeśli nadal będziemy milczeć, to propagatorzy tej ideologii (LGBT) będą czuli przyzwolenie na bezkarne atakowanie wszystkiego, co nam jest drogie” – piszą o sobie i o swoich działaniach członkowie inicjatywy Milcząca Większość.

„Coraz śmielsze działania zwolenników tęczowego totalitaryzmu nie mogą pozostać bez odpowiedzi. Prowokacyjne billboardy, antykatolickie szyderstwa, profanacje pomników wymagają głosu sprzeciwu” – głoszą pomysłodawcy akcji billboardowej.

Na swoim facebookowym profilu Milcząca Większość informuje o nowych działaniach podjętych w sprawie dewastacji billboardów. „W związku z intensyfikacją działań tęczowych bojówkarzy, którzy w sytuacji braku argumentów postanowili przejść do ataku całkowicie pozamerytorycznego informujemy, że w następstwie uszkodzenia części z naszych billboardów zostały skierowane łącznie 4 zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa do prokuratury i 2 zgłoszenia na policję” – napisano.

Jak podają anonimowe osoby zrzeszone w inicjatywie Milcząca Większość, destrukcyjna akcja zwolenników LGBT skłoniła ich do podjęcia próby rozwinięcia działań na inne części Polski.

„Podjęliśmy decyzję o uruchomieniu zbiórki na rozszerzenie działań mających na celu stawianie oporu agresywnej ideologii LGBT na terenie Białegostoku oraz w innych miastach w Polsce” – czytamy. Członkowie akcji podają również, że do rozwinięcia działań billboardowych zachęciły ich „bardzo liczne głosy wsparcia i sygnały chęci zaangażowania w inicjatywę spływające z całego kraju”.

źródło: pch24.pl

Zobacz także: USA: Antifa napadła na 17-latka. W obronie zastrzelił dwóch agresorów. Został oskarżony o morderstwo

Dodano w Bez kategorii

W marcu 2019 roku w atakach na meczet Al Noor i centrum islamskie w Linwood zginęło łącznie 51 osób, a 40 zostało rannych. Była to najbardziej krwawa pod względem liczby ofiar masowa strzelanina w historii Nowej Zelandii.

Brenton Tarrant na żywo transmitował w mediach społecznościowych strzelaninę przy pomocy kamery, którą zainstalował na swoim ubraniu.

Po zatrzymaniu przez policję przyznał, że chciał zabić tak wiele osób, jak to możliwe. Od kilku lat utrzymywał kontakty ze środowiskami skrajnej prawicy i nie ukrywał swoich antymuzułmańskich poglądów.

W poniedziałek podczas przesłuchania Tarrant po raz pierwszy osobiście stanął w sądzie – wszystkie wcześniejsze zeznania przed sądem składał ze swojej celi za pośrednictwem łącza wideo. Po raz pierwszy miał też okazję stanąć twarzą w twarz z osobami, które ocalały z ataku oraz z krewnymi tych, które nie przeżyły. Tarrant zarówno podczas wystąpienia prokuratora, jak i zeznań ofiar zachowywał się spokojnie.

Według prokuratury, Tarrant rozpoczął przygotowania do ataków we wrześniu 2017 roku, kiedy uzyskał pozwolenie na posiadanie broni palnej i zaczął gromadzić amunicję. Jak wskazała prokuratura, dokładnie badał on lokalizację różnych meczetów w Nowej Zelandii, plany budynków, sprawdzając, gdzie są wejścia i wyjścia, a nawet używał drona do obserwacji meczetu Al Noor. Sprawdzał też, w które dni i w których godzinach jest w nich najwięcej ludzi, aby maksymalnie zwiększyć liczbę ofiar śmiertelnych.

RMF24

Dodano w Bez kategorii

Kyle Rittenhouse, 17-latek, który skutecznie obronił się przed trzema goniącymi go agresorami z Antify, został oskarżony o umyślne morderstwo pierwszego stopnia.

Kyle Rittenhouse przyjechał do Wisconsin, by pod nieobecność policji chronić miejscowych i w razie potrzeby udzielać pomocy przedmedycznej tym, którzy ucierpią w wyniku tzw. „protestów” antify i #BlackLivesMatter.

Zajmował się m.in. zmywaniem graffiti z murów szkoły i usuwaniem zniszczeń, których dokonali lewicowy bojówkarze.

Podczas jednego z patroli, Rittenhouse został zaatakowany przez trójkę antifiarzy, z których jeden był uzbrojony w pistolet. Sam 17-latek był w posiadaniu karabinku, jednak nie zamierzał go używać – najpierw spróbował ucieczki.

Kiedy jednak zbiry z lewackiej bojówki go dopadły i obaliły na ziemię, musiał się bronić, by samemu nie stracić życia. Oddał kilka strzałów w wyniku których dwóch antifiarzy zginęło, a jeden został ranny w rękę.

Z informacji podawanych przez profil Hoplfobia.info wynika. że raniony w rękę Gaige Paul Grosskreutz był notowanym włamywaczemzabity Joseph Rosenbaum był pedofilem, który spędził 12,5 roku w więzieniu; zabity Anthony Huber był notowany za napaść i przemoc domową.

Oczywiście ani nagranie wideo, ani historia tych recydywistów nie mogły zmienić oglądu na sprawę lewicowców z Antify i #BlackLivesMatter. Rittenhouse’a okrzyknięto rasistą i białym suprematystą.

To jednak najmniejsze zmartwienie chłopaka, ponieważ wywodzący się ze środowiska Demokratów prokurator Michael D. Graveley oskarżył go o umyślne morderstwo pierwszego stopnia.

17-latek, który jako wolontariusz chciał zadbać o porządek w mieście, które wskutek działań lewicy zostało pozbawione ochrony, i który w samoobronie zastrzelił groźnych przestępców, może nigdy już nie opuścić więzienia.

Dodano w Bez kategorii

Rafał Trzaskowski powrócił niedawno z urlopu. Włodarz Warszawy naszkicował obraz zainicjowanego przez siebie ruchu obywatelskiego pod szumną nazwą”Nowa Solidarność”. Ma on skupiać w sobie osoby, dla których działalność społeczna ma charakter priorytetowy, ale nie chcą mieszać się w partyjne wojenki. Do idei sceptycznie podchodzi Donald Tusk. Zdaniem byłego premiera, obywatelskiego wzmożenia nie można utrzymać przez 3 lata. Najwyraźniej innego zdania jest jego opozycyjny kolega Rafał Trzaskowski. Polityk śmiało wbija szpilę Platformie i szkicuje wizję nowego ruchu, który miałby na trwałe zmienić polską scenę polityczną.

Rafał Trzaskowski powrócił z urlopu. Odniósł się on do kwestii nowego ruchu o nazwie”Nowa Solidarność”. Zaatakował on także własne ugrupowanie.

Trzaskowski uderza w PO”Czas opozycji totalnej dobiegł końca”

Na antenie TVN 24 Rafał Trzaskowski odniósł się do wizji politycznej jaka powinna przyświecać Platformie Obywatelskiej:- PO musi się zmienić. Musi się otworzyć na nowych ludzi. Musi mieć wyrazisty program. Kluczowym jest, by posiadała nowe sposoby wyłaniania swoich członków, tak, aby stać się partią o charakterze szerokim i masowym. W tej chwili nie jest wcale łatwo przystąpić do PO , i to jak i wiele innych aspektów chcemy zmienić- zaakcentował Trzaskowski.

Włodarz Warszawy krytycznie odniósł się także do kontestowania każdego posunięcia Prawa i Sprawiedliwości:- Jeżeli ktoś ma takie oczekiwania jak część komentatorów, że oto ja będę od rana do nocy punktował PIS i że będę się zachowywał tak jak partia polityczna, to najwyraźniej nie rozumie tego, co jest zapotrzebowaniem dzisiejszego życia politycznego w kraju. Od komentowania, od codziennej walki, są partie polityczne-stwierdził.

Wspomniał on również, iż formuła opozycji totalnej jest nietrafiona:-Trzeba punktować PiS, ale z drugiej strony nie można być opozycją totalną. Należy docierać również do tych wyborców, którzy mają tylko i wyłącznie jedno źródło informacji, bo inaczej nie wygramy-podkreślił Trzaskowski.

Do Rzeczy

Czytaj także: Winnicki i Zawisza nawołują do zachowania umiaru w kontekście Białorusi

Czytaj także: Rzymkowski: Zbigniew Rau świetnie poradzi sobie w nowej roli

Czytaj także: Hołownia: Stowarzyszenie Polska 2050 uzyskało osobowość prawną

Najnowszy materiał na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii

Gościem program”Temat dnia”na kanale”Media Narodowe”był Artur Zawisza, a za pośrednictwem połączenia telefonicznego krótki komentarz dotyczący kwestii białoruskiej wygłosił lider Ruchu Narodowego poseł Robert Winnicki. Cała dyskusja osadzona była w kontekście sytuacji jaka ma miejsce na Białorusi oraz sprawy nadzwyczajnego spotkania, które zainicjował premier Mateusz Morawiecki.

W”Temacie dnia”Artur Zawisza oraz Robert Winnicki skomentowali poczynania rządu w kontekście działań dotyczących sytuacji na Białorusi. Nie obyło się także bez uwag tyczących się nadzwyczajnego spotkania, którego pomysłodawcą był prezes rady ministrów Mateusz Morawiecki.

Winnicki komentuje spotkania dotyczące sytuacji na Białorusi

Poseł Winnicki skomentował polityczne spotkanie dotyczące sytuacji na Białorusi:-Było to ponad trzygodzinne spotkanie. Warto podkreślić, iż uczestniczyły w nim wszystkie siły polityczne. Konfederacja bardzo dokładnie naszkicowała swój schemat działań w kontekście sytuacji na Białorusi. Przede wszystkim akcentowaliśmy potrzebę uszanowania suwerenności narodu białoruskiego. Polska powinna zachować daleko idącą wstrzemięźliwość w kontekście ingerencji w sprawy rzeczonego państwa. Podnieśliśmy także wątek zabezpieczenia interesu polskich mniejszości narodowych na terenie Białorusi-stwierdził Winnicki.

Dopytywany o ogólną konkluzję spotkania stwierdził, iż wybrzmiewa ona w haśle”niepodległego i silnego państwa białoruskiego”. Poseł nie ukrywał rozczarowania stroną lewicowo-liberalną:- Rządzący potraktowali nasze postulaty z dużą racjonalnością. Jestem natomiast ogromnie rozczarowany postawą polityków Lewicy oraz Platformy Obywatelskiej. Odnosili się oni bowiem tylko i wyłącznie do sprawy interesu narodu białoruskiego, a zapomnieli wspomnieć o roli jaką w tej sprawie powinna odegrać Polska-zaznaczył lider Ruchu Narodowego.

Winnicki wspomniał, że prawdopodobnie spotkanie dotyczące pokrewnej tematyki odbędzie się jeszcze przynajmniej raz:- Została zawarta niepisana umowa, iż premier Morawiecki zwoła jeszcze raz podobne spotkanie. Nie wyobrażam sobie, żeby zabrakło na nim głosu Konfederacji-wyartykułował.

Artur Zawisza nawołuje do wstrzymania się z radykalnymi interwencjami

Znany działacz narodowy Artur Zawisza był drugim gościem Iwony Orłowskiej. W podobnym tonie odniósł się on do kwestii postawy jaką rząd polski w związku z sytuację na Białorusi powinien obrać:-Przede wszystkim zgoda ponadpartyjna w kontekście prowadzenia polityki zagranicznej jest bardzo dobrym posunięciem. Ważne, aby w przestrzeni publicznej ukuło się przekonanie, iż możemy różnić się wewnętrznie, ale na arenie międzynarodowej mówimy jednym, polskim głosem-mówił.

Zawisza nawiązał także do sprawy wyborów prezydenckich na Białorusi:-Zdrowy rozsądek każe nam domniemywać, iż przewaga prezydenta Łukaszenki została wyolbrzymiona. Nie mamy jednak żadnych jednoznacznych dowodów wskazujących, iż w rzeczywistości Łukaszenka przegrał te wybory. Właśnie z tego powodu Polska nie powinna opowiadać się po żadnej ze stron konfliktu-skonkludował.

Rozmowa z Robertem Winnickim i Arturem Zawiszą dostępna jest na kanale”Media Narodowe” na platformie You Tube

Czytaj także: Paweł Kryszczak ostro o niemieckich rozliczeniach wobec Polski

Czytaj także: Rzymkowski: Zbigniew Rau znakomicie poradzi sobie w nowej roli

Zobacz także: Andrzej Duda dokonał zaprzysiężenia dwóch nowych ministrów

Dodano w Bez kategorii

Gościem Agnieszki Jarczyk był koordynator “Rot Marszu Niepodległości” na terenach Warszawy. Kryszczak opowiedział o organizacji obchodów związanych z rocznicą powstania warszawskiego. Bardzo krytycznie odniósł się także do kwestii zadośćuczynienia Niemiec za zbrodnie jakich rzeczony naród dopuścił się wobec Polski. Według działacza wciąż wiele rodzin nie otrzymało reparacji z tytułu poniesionych krzywd.

Koordynator”Rot Marszu Niepodległości”naszkicował sposób przebiegania procesu przygotowawczego do ważnych dla patriotów wydarzeń. Odpowiedział również na pytania dotyczące nieuregulowanej kwestii odszkodowań za popełnione przez naród Niemiecki zbrodnie podczas II wojny światowej.

Kryszczak zdecydowanie o niemieckich powinnościach w kontekście zbrodni na narodzie polskim

Gość w pierwszej części pytany był o ocenę marszu z okazji 76 rocznicy wybuchu powstania warszawskiego:-Myślę, że był to bardzo dobry marsz zarówno pod względem organizacyjnym jak i frekwencyjnym. Prócz ekscesów środowisk LGBT, obyło się bez jakichkolwiek zakłóceń. Przypisuję, więc temu wydarzeniu pełen sukces- zaakcentował.

Prowadząca podniosła wątek procesu przygotowawczego, który z powodu pandemii COVID-19 był w tym roku utrudniony:-Przygotowania niosą ze sobą potężny wysiłek o charakterze organizacyjnym. Na pierwszy rzut oka może wydawać się, iż ten proces trwa zaledwie kilka godzin w przededniu marszu. Jednak w rzeczywistości czas ten sięga nawet 1.5 miesiąca. Podobnie sytuacja ma się w kontekście marszu niepodległości. Do jego organizacji potrzebne są miesiące wytężonej pracy-stwierdził Kryszczak.

W dalszej części działacz społeczny podkreślił, iż środowiska patriotyczne były ukontentowane organizacyjnym aspektem marszu.

Agnieszka Jarczyk dopytywała gościa o kwestię rozliczeń niemieckich zbrodni na narodzie Polskim:- Naród niemiecki zaatakował Polskę łamiąc tym samym wszystkie pakty i umowy o charakterze międzynarodowym. Największą zbrodnią nazistów było zbrojne unicestwienia znaczącej części polskiej tkanki społecznej. Prócz tego warto zwrócić uwagę na ogromne zniszczenia jeśli chodzi o sferę materialną. Niemieckie ekscesy zaowocowały osłabieniem naszej pozycji na arenie międzynarodowej, czego rezultatem stało się pogrążenie narodu polskiego w odmętach komunizmu. Wciąż te zbrodnie nie są rozliczone, a bardzo wiele rodzin do dziś czeka na zadośćuczynienie-mówił.

Cała rozmowa dostępna jest na kanale” Media Narodowe” na portalu You Tube

Czytaj także: Tomasz Rzymkowski: Zbigniew Rau znakomicie odnajdzie się w nowej roli

Czytaj także: Ukrania: Stan chorej na COVID-19 Juli Tymoszenko jest krytyczny

Czytaj także:Hołownia: Stowarzyszenie Polska 2050 uzyskało osobowość prawną

Dodano w Bez kategorii

Tomasz Rzymkowski poseł Prawa i Sprawiedliwości był gościem Iwony Orłowskiej w kolejnym wydaniu”Mediów Narodowych”. Polityk wypowiedział się na temat rekonstrukcji rządu, nowych ministrów, a także poruszona została kwestia powrotu dzieci do szkół.

Tomasz Rrzymkowski był poniedziałkowym gościem”Mediów Narodowych”. Polityk opowiedział o planach rekonstrukcji rządu oraz swoich zapatrywaniach odnoszących się do wyboru nowych ministrów.

Rzymkowski pozytywnie o zaprzysiężonych ministrach

Poseł Prawa i Sprawiedliwości odniósł się do planu rekonstrukcji rządu:-Plan jest niezwykle ambitny. Pragniemy okrojenia składu gabinetów przynajmniej o połowę. Ta decyzja motywowana jest chęcią przyspieszania procesu decyzyjności, który nie zawsze skorelowany jest z liczbą urzędników danego ministerstwa-zaznaczył polityk.

Rzymkowski skomplementował również nowego ministra spraw zagranicznych Zbigniewa Rau:- Nie czyniłbym zarzutu z faktu, iż pan profesor nie posiada doświadczenia w służbie dyplomatycznej. Nowy minister jest człowiekiem o bardzo wyrazistych, konserwatywnych i narodowych poglądach. Wykazuje się też dużą zasadniczością w kontekście narastających sporów o charakterze cywilizacyjnym. Myślę, że ta nominacja będzie punktem zwrotnym w kształtowaniu polskiej polityki zagranicznej po 1989 roku- stwierdził.

Poseł był również pytany o wybór Adama Niedzielskiego na nowego ministra zdrowia:-Może taka zmiana jest potrzebna. Myślę, że jego ekonomiczne wykształcenie może być jego zaletą. Nie znam osobiście Adama Niedzielskiego, ale pragnę zaznaczyć, iż nawet opozycyjne ugrupowania przyjęły tę kandydaturę z dużą dozą optymizmu- dodał.

Tomasz Rzymowski odniósł się także do głośnego ostatnio wątku powrotu dzieci do szkół. Polityk uważa, iż taki powrót stanowi konieczność, a faktyczna przerwa od szkoły była w tym roku najdłuższa w histrorii.

Całą rozmowa z posłem Prawa i Sprawiedliwości dostępna jest poniżej

Czytaj także: Andrzej Duda dokonał zaprzysiężenia dwóch nowych ministrów

Czytaj także: Hołownia: Stowarzyszenie Polska 2050 uzyskało osobowość prawną

Zobacz także: Ukraina:Stan chorej na COVID-19 Juli Tymoszenko jest krytyczny

Dodano w Bez kategorii

Zapowiadana przez Jarosława Kaczyńskiego rekonstrukcja rządu właśnie się rozpoczyna. Z dzierżenia teki ministra zdrowia zrezygnował bowiem Łukasz Szumowski. W ślad za nim poszedł jego kolega z ław rządowych Jacek Czaputowicz. Czy jednak tylko dwa resorty zostaną dotknięte przetasowaniami? Wydaje się, iż zaprzysiężenie nowych ministrów stanowi początek długiego procesu”wietrzenia gabinetów”. Prezydent Andrzej Duda po krótkim przemówieniu zaprzysiągł Adama Niedzielskiego oraz Zbigniewa Rau. Niedzielski obejmie resort zdrowia, a pieczę nad MSZ-em będzie od dziś sprawował Rau.

To już oficjalne! Adam Niedzielski oraz Zbigniew Rau w poniedziałek zostali oficjalnie zaprzysiężeni na ministrów w rządzie Zjednoczonej Prawicy.

Nowi ministrowie wkraczają do akcji

Zaraz po godzinie 15.00 rozpoczęła się trwająca krótko uroczystość zaprzysiężenia nowych szefów resortu zdrowia oraz spraw zagranicznych. Nowo wybrani przysięgali w obecności prezydenta RP Andrzeja Dudy.

Głowa państwa wydaje się optymistycznie spoglądać na perspektywy związane z powołaniem nowych ministrów:-Gratuluję panom przejęcia tak wymagających resortów. Zadania, które stoją przed panami, są duże. Dzięki Bogu jesteście jednak fachowcami. Zajmowaliście się wieloma ważnymi sprawami w obu izbach-akcentował Andrzej Duda.

Urzędujący prezydent wystosował także apel o owocną współpracę międzyresortową:-Proszę obu panów o dobrą współpracę. Ja także mocno angażuję się w sprawy ochrony zdrowia, jak chociażby w narodową strategię onkologiczną. Wierzę, że będziemy to kontynuować i rozwijać z pożytkiem dla Polaków i ich zdrowia-mocno podkreślił prezydent.

Zwierzchnik polskich sił zbrojnych zwrócił się także do prof. Zbigniewa Rau:-Pan był senatorem i szefem naszej delegacji na Zgromadzeniu Rady Europy, więc to doświadczenie u pana jest wielkie-zaznaczył- Pracujemy dziś tylko wirtualnie, ale tę politykę trzeba prowadzić-dodał.

WP

Czytaj także: Hołownia: Stowarzyszenie Polska 2050 uzyskało osobowość prawną

Czytaj także: Morawiecki przyznaje: Zmiany w górnictwie są nieuniknione

Zobacz także: Nalot izraelskich myśliwców na bazy Hezbollahu

Najnowszy materiał na kanale”Media Narodowe”

Dodano w Bez kategorii

Gościem Mediów Narodowych w programie Temat Dnia był profesor Jan Talar – specjalista od rehabilitacji medycznej i chirurgii. W rozmowie poruszono kwestie dotyczące śmierci mózgowej, leczenia chorych w śpiączce oraz lobby zajmującego się pobieraniem narządów ludzkich.

“Medycyną zajmuję się od ponad 50 lat. Postępuję zgodnie z przysięgą lekarską, która głosi, iż obowiązkiem jest ochrona zdrowia i życia pacjenta. Lekarzowi nie wolno stosować eutanazji i tę zasadę wyznaję. Sam obudziłem ponad 500 pacjentów, później przestałem liczyć” – mówił gość Agnieszki Jarczyk.

Prof. Talar opowiedział na antenie Mediów Narodowych wiele bulwersujących historii z jego wieloletniej praktyki lekarskiej. “Już w 1975 roku zderzyłem się z problemem rozpoznania śmierci mózgu. Pewnego razu musiałem pomóc pewnej licealistce, która rzekomo już nie żyła, a jej rodzice mieli przyjść następnego dnia by pobrano jej narządy. Zażądałem, aby pacjentka trafiła do mojej kliniki. Po dwóch miesiącach normalnie funkcjonowała i w następnym roku zdała maturę. Ówczesny polski rząd bezpodstawnie skopiował postanowienia amerykańskich naukowców z Uniwersytetu Harvard dotyczące śmierci mózgowej. Konwencja ta uznawała takich pacjentów za nieżyjących i zezwalała na pobór organów” – powiedział.

“Jeszcze do niedawna potrzeba było trzech lekarzy, aby stwierdzić w protokole śmierć mózgu. Jednak w 2017 zmniejszono na podstawie decyzji ministerialnej ich liczbę do dwóch. W tej chwili coraz mniej jest lekarzy specjalistów chętnych do podpisywania takiego protokołu. Dzieje się tak ze względu na coraz częstsze przypadki przywracania krążenia krwi u pacjentów, a tylko w takich przypadkach możliwy jest pobór organów. Proszę przeczytać wyznania niektórych kardiochirurgów, którzy mówili, że płakali razem z pacjentem przy transplantacji. Zmierzamy w bardzo niebezpiecznym kierunku, który tworzy przemysł.” – stwierdził doktor.

“Izba Lekarska nie chce słuchać dowodów i świadków”

“Przedstawiono mi zarzut mówienia nieaktualnego ze stanem wiedzy medycznej i kwestionowanie prawidłowości postępowania lekarzy prowadzących leczenie pacjentów. Jeżeli jednak przyjrzymy się na aktualny stan wiedzy, to jest on na poziomie 1968 roku. Byłem już wielokrotnie uczestnikiem rozpraw w Izbie Lekarskiej i za każdym razem przedstawiam świadków, dokumenty oraz fakty, które dowodzą mojej racji. Odpowiedź jest jedna: “nas to nie interesuje”. Tak się stało już w lutym tego roku w Bydgoszczy. Tamtejszy Okręgowy Sąd Lekarski ponad 8 godzin prowadził rozprawę, robiąc co kilkanaście minut przerwę – tak, ażeby uzgadniać z mocodawcami sposób podważenia faktów. Podobnie będzie najbliższej sprawie, która odbędzie się jutro” – powiedział profesor.

Rozprawa z udziałem profesora Talara odbędzie się 27 sierpnia 2020 o godz. 14 w sali konferencyjnej na parterze Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie, ul. Puławska 18.

Cały materiał można zobaczyć poniżej:

Dodano w Bez kategorii