Aresztowano byłego szefa państwowej firmy zajmującej się wydobyciem i eksportem węgla, a śledztwem objętych jest 15 innych urzędników. O aresztowaniu byłego urzędnika poinformował minister sprawiedliwości i spraw wewnętrznych Mongolii Hiszgegyin Niambaatar. Powiedział, że w nocy ze środy na czwartek przeprowadzono przeszukania w domach podejrzanych i powołano grupę roboczą, która ma pomóc w śledztwie.
Eight people have been detained in #Mongolia in a case of corruption in the sale of coal to #China, Minister of Justice and Internal Affairs of the country Khishgeegiin Nyambaatar said. pic.twitter.com/6PaGNZ9y4Q
Jednak protesty w Mongolii nie ustały. Na placu przed pałacem rządowym zgromadziło się w czwartek około tysiąca osób. Na Suche Batora, centralny plac Ułan Bator przybyli spoza stolicy ludzie wierzchem na koniach. Stróże prawa poprosili ich o opuszczenie placu, lecz jeźdźcy nie posłuchali.
Nie przyjechaliśmy na koniach by zakłócać porządek, ale po to, by pokazać, że na prowincji również popieramy ruch protestacyjny. Chcemy spotkać się z przedstawicielami władz i wyrazić swoją opinię
– przekazali protestujący na koniach.
Protesty rozpoczęły się w niedzielę. Demonstranci domagają się „ujawnienia korupcji władz i wskazania złodziei, którzy ukradli węgiel o wartości 44 bilionów tugrików (12,9 mld dolarów)”. W poniedziałek protestujący próbowali wtargnąć do pałacu rządowego, ale szturm został odparty. Sześć osób, w tym czterech pracowników ochrony Pałacu, odniosło obrażenia.
W przypadku pozostawienia autostrad, wszystkie drogi szybkiego ruchu zostałyby przemianowane na autostrady. Można byłoby też zlikwidować autostrady – wtedy na odwrót.
Łatwiej byłoby przerobić autostrady na ekspresówki, bo jest ich mniej niż dróg ekspresowych, To oznacza mniej tablic i mniej zmian. Z drugiej strony oznakowanie autostradowe jest bardziej tożsame z tym w Europie – mówi Piechowiak.
Zdaniem GDDKiA nie ma wielkich różnic w parametrach technicznych między autostradą a ekspresówką: to kwestia szerokości pasa awaryjnego, liczby tzw. MOP-ów i węzłów. Jest jeszcze różnica w dopuszczalnej prędkości.
Nie definiujemy, czy równalibyśmy do niższego czy wyższego pułapu: 120 czy 140 km/h. Może trzeba spotkać się w środku i wprowadzić ograniczenie do 130 km/h. Może będzie dyskusja, że 150 km/h – wskazuje.
Władimir Putin / Fot. PAP/EPA/MIKHAEL KLIMENTYEV/SPUTNIK/KREMLIN POOL
Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Gdyby brać na poważnie wypowiedź prezydenta Rosji, to wyglądałoby na to, że wojska tego kraju prowadzą agresję zbrojną przeciw Ukrainie, dopuszczają się zbrodni wojennych, grabieży, wywożenia mieszkańców Ukrainy w głąb Rosji… aby zapewnić jej (Ukrainie) integralność terytorialną. Z kolei Polska, przyjmując ogromne rzesze uchodźców, udzielając rekordowej pomocy humanitarnej i śląc na Ukrainę sprzęt wojskowy do obrony przed rosyjskim agresorem… prowadzi działania na rzecz zagarnięcia ukraińskich terytoriów. Byłaby to chyba najbardziej pokojowa forma uzyskania zdobyczy terytorialnych, jaką świat widział w swojej historii.
Jeśli chodzi o Polskę, to tam nacjonalistyczni politycy śnią o powrocie tak zwanych terytoriów historycznych, które Ukraina otrzymała od Stalina. I do tego będzie dążyć Polska. Widzimy to. Nie mam wątpliwości – przekonuje Putin.
Okazuje się, że Putin czyta nawet nie tylko w myślach, ale wręcz w snach polskich polityków. Przynajmniej wedle własnej deklaracji.
Putin odniósł się też do postępów rosyjskiej agresji na Ukrainie, zwanej przez niego dla niepoznaki “specjalną operacją wojskową”.
Specjalna operacja wojskowa to długi proces, ale już przyniosła znaczące rezultaty – stwierdził.
Dodał również:
Pojawiły się nowe terytoria. Jest to znaczący wynik dla Rosji.
Jakież to nowe terytoria się w Rosji pojawiły? Chyba nie ukraińskie, skoro rzekomo Rosja tak mocno strzeże integralności terytorialnej Ukrainy? Żywimy głębokie nadzieje, że Rosja nie zdecyduje się zająć strzeżeniem integralności terytorialnej kolejnych państw…
Kolejne władze stanowe argumentują swoje decyzje “zagrożeniem dla cyberbezpieczeństwa USA”.
Pierwszym obowiązkiem rządu jest bezpieczeństwo jego obywateli. Podpisałam rozporządzenie wykonawcze, aby zakazać używania TikToka przez agencje rządowe i pracowników publicznych. TikTok nie jest dostępny na urządzeniach należących do stanu lub pozostających w leasingu. To zabezpieczy dane mieszkańców Dakoty Południowej – poinformowała gubernator Dakoty Południowej Kristi Noem.
Po niej podobne decyzje podjęły władze Karoliny Południowej, Maryland i Nebraski. Teraz tak samo postąpił gubernator Teksasu.
TikTok gromadzi ogromne ilości danych z urządzeń swoich użytkowników, po czym przekazuje zbiory potencjalnie wrażliwych informacji chińskiemu rządowi – podkreślił gubernator Greg Abbott.
Spotkania 1/8 Mistrzostw Świata w piłce nożnej zakończyły się z reguły zwycięstwami faworytów. Wyjątek sprawiły reprezentacje Maroka i Hiszpanii. W meczu tych dwóch drużyn niespodziewanie wygrało Maroko.
W grze pozostało 5 zespołów z Europy, 2 z Ameryki Południowej i 1 z Afryki. Pewność awansu do półfinału ma tylko nasz kontynent, bo w sobotni wieczór zmierzą się Anglia z Francją, a więc niezależnie od końcowego wyniku awansuje drużyna z Europy. Reprezentacje z naszego kontynentu zagrają też we wszystkich pozostałych meczach ćwierćfinałowych, ale będą się mierzyły z drużynami z innych kontynentów.
Jak wynika z dokumentu opublikowanego w mediach społecznościowych przez zastępcę mera miasta Izium, Wołodymyra Matsokina, zmianie uległy nazwy ulic m.in. Moskiewskiej, Łomonosowa czy Puszkińskiej. Zamiast tego patronami ulic zostali m.in. Iwan Mazepa, Roman Ratusznyj, Dżochar Dudajew, Symon Petlura czy Stepan Bandera.
To kolejna taka zmiana nazw ulic. Np. we wrześniu pisaliśmy o podobnej sprawie w mieście Dniepr.
Dębica (woj. podkarpackie), 09.05.2022. Minister sprawiedliwoci, prokurator generalny Zbigniew Ziobro podczas konferencji prasowej / Fot. PAP/Darek Delmanowicz. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Ziobro podkreślił, że rząd i premier Mateusz Morawiecki wbrew stanowisku Solidarnej Polski, ale pod presją opozycji, zgodził się na mechanizmy warunkowości KPO, które “dają arbitralną, realną, faktyczną władzę Komisji Europejskiej”. Według niego autorem tego pomysłu był Donald Tusk.
Jest próba zwalenia odpowiedzialności wewnętrznej na Solidarną Polskę i my na to nie pozwolimy – powiedział.
Odniósł się też do śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej i pojawiających się w mediach informacji, że miano wykluczyć wybuch na pokładzie Tu154M.
Ziobro podkreślił, że rząd i premier Mateusz Morawiecki wbrew stanowisku Solidarnej Polski, ale pod presją opozycji, zgodził się na mechanizmy warunkowości KPO, które “dają arbitralną, realną, faktyczną władzę Komisji Europejskiej”. Według niego autorem tego pomysłu był Donald Tusk.
Komisja Europejska może (teraz) nagle, o czym się przekonujemy, zablokować miliardy i wymuszać zmiany w dowolnej dziedzinie życia – polityce, sądownictwie, gospodarce – wskazał.
Lider Solidarnej Polski wyraził chęć, aby “zrobić wszystko, abyśmy odwrócili te procesy”. Stwierdził, że premier Morawiecki miał przyznać, że w sprawie mechanizmu warunkowości został oszukany przez kanclerz Niemiec.
Solidarna Polska nie chce być “chłopcem do bicia”
Ziobro odniósł się też do oskarżeń, jakie padają pod adresem jego partii.
Jest próba zwalenia odpowiedzialności wewnętrznej na Solidarną Polskę i my na to nie pozwolimy. Szuka się chłopca do bicia, ale my się nie damy, bo nie jesteśmy słabe chłopaki. Będziemy bronić swoich racji, ponieważ to my jako Solidarna Polska byliśmy jedynymi, którzy jasno i wyraźnie formułowali ostrzeżenie, że jeżeli te rozwiązania będą przyjęte to Polska będzie szantażowana – powiedział.
Podkreślił, że mimo tego, że Solidarna Polska była przeciwko KPO, to uważa teraz, że pieniądze się Polsce należą. – Płacimy lichwiarskie odsetki, więc te pieniądze nam się należą. Dzisiaj opozycja robi wszystko, żebyśmy tych pieniędzy nie dostali – stwierdził.
Poinformował też, że jego formacja żąda przywrócenia dotychczasowych kompetencji wiceministrowi Ozdobie. Wyjaśnił, że Ozdoba, mówiąc, że rząd ponosi pasmo porażek, zareagował na “nieprawdziwe informacje ze strony środowiska pana premiera” na temat przebiegu rady ministrów.
To było złamanie zasad i ujawnienie czegoś, o czym powinniśmy rozmawiać między sobą. Ale przedstawienie kłamliwe. Pan minister zareagował, taka była jego rola. Nie będziemy milczeć. Nie pozwolimy, żeby ktoś nas obrażał, kłamał i opowiadał nieprawdziwe informacje – powiedział.
Prezes Solidarnej Polski nie powiedział precyzyjnie, w którym miejscu jest “czerwona linia”, po przekroczeniu której ta formacja opuści obóz rządowy.
Był zamach?
Odniósł się też do śledztwa ws. katastrofy smoleńskiej i pojawiających się w mediach informacji, że miano wykluczyć wybuch na pokładzie Tu154M.
To jest nieprawda, to jest manipulacja. Z tej opinii jak twierdzą przedstawiciele Platformy, miałoby wynikać, że jest rozstrzygnięta kwestia, iż nie było zamachu, iż to wydarzenie miało określony charakter, to wszystko jest manipulacja. W tej sprawie jest rzeczywiście opinia, ale ona jest jeszcze uzupełniana, są pewne sprzeczności, są też opinie cząstkowe z których wynika, że obrażenia stwierdzone na zwłokach kilku ofiar katastrofy smoleńskiej mogą wskazywać na eksplozję, nie wykluczają takiej możliwości. Teraz prokurator zadał pytanie, żeby wszystko wyjaśnić – stwierdził Zbigniew Ziobro w „Graffiti” Polsat News.
Zdjęcie ilustracyjne / Fot. PAP/EPA/Ritchie B, Tongo. Sfinansowano przez Narodowy Instytut Wolności ze środków Programu Rozwoju Organizacji Obywatelskich na lata 2018 – 2030
Spośród 27 myśliwców armii Chińskiej Republiki Ludowej, dziewięć przekroczyło tzw. linię środkową Cieśniny Tajwańskiej. Chodzi o cztery myśliwce Chengdu J-10 i cztery Shenyang J-16 oraz bezzałogowiec – CASC Rainbow CH-4 UAV. Tzw. linia środkowa Cieśniny Tajwańskiej oddziela wody kontrolowane przez Chińską Republikę Ludową od tych pod kontrolą Republiki Chińskiej.
Z kolei dwa myśliwce ChRL naruszyły strefę identyfikacji obrony powietrznej Republiki Chińskiej.
Sytuacja pomiędzy oboma państwami jest coraz bardziej napięta. Od miesięcy spekuluje się, że Chińska Republika Ludowa może pójść za wzorem Rosji i też zaatakować swojego sąsiada – w tym wypadku Republikę Chińską, którą ChRL uważa za swoją zbuntowaną prowincję (i vice versa).
Jak informuje “Dziennik Gazeta Prawna”, wkrótce stosowny projekt w sprawie państwowego rejestru zastrzeżeń ma trafić do konsultacji. Wedle niego, po wycieku lub kradzieży danych będzie można zastrzec swój numer PESEL. Dotychczas takiej możliwości nie było.
Zastrzeżenia swojego numeru PESEL będzie można dokonać za pośrednictwem aplikacji mObywatel lub też osobiście w dowolnym urzędzie gminy. Jeżeli mimo tego, firma udzieli pożyczki, to nie będzie mogła wysuwać roszczeń z tego tytułu.
Jako powód wprowadzania nowych przepisów podaje się rosnącą liczbę przypadków wyłudzeń kredytów.
8 grudnia Rada ds. Polityki Społecznej Unii Europejskiej zagłosuje nad projektem wprowadzającym zmiany do tzw. Celów barcelońskich. W projekcie proponuje się zwiększenie wymogu objęcia przez państwa członkowskie do 2030 r. opieką formalną dzieci do 3 roku życia z 33 proc. do 45 proc. Zarówno w nowym, jak i w dotychczasowym brzmieniu, Cele barcelońskie nie uwzględniają różnorodności polityk rodzinnych państw członkowskich, preferencji rodziców dotyczących form sprawowania opieki ani wiedzy naukowej o rozwoju dziecka w wieku do lat 3. Cele barcelońskie to próba ingerencji UE w zarezerwowany dla państw członkowskich obszar polityki rodzinnej poprzez uzależnienie finansowania z budżetu UE od realizacji „nieformalnych” zaleceń. Działania takie uderzają w zasadę pomocniczości, która jest jednym z filarów UE. Instytut Ordo Iuris przypomina swój raport „Opieka nad dziećmi do 3. roku życia w Polsce i na świecie. Aspekty prawne, ekonomiczne i społeczne”.
W czwartek 8 grudnia 2022 r. unijna Rada ds. Zatrudnienia, Polityki Społecznej, Zdrowia i Ochrony Konsumentów będzie omawiać europejską strategię w dziedzinie opieki. Ministrowie głosować będą m.in. w sprawie zaleceń dotyczących opieki nad dziećmi, które stanowić mają rewizję kontrowersyjnych Celów barcelońskich z 2002 r.
Ustalone przez Radę Europejską w 2002 r. tzw. cele barcelońskie zakładają, że każde z państw członkowskich UE powinno objąć opieką formalną 90 proc. dzieci powyżej 3 lat i co najmniej 33 proc. dzieci do 3 roku życia. W ten sposób, poprzez faktyczne wymuszenie na matce podjęcia pracy zarobkowej jak najszybciej po porodzie, realizowana ma być „równość płci”. Jak podkreślono w tzw. celach barcelońskich: „Państwa członkowskie powinny usunąć czynniki zniechęcające kobiety do udziału w rynku pracy”.
Unijni politycy tłumaczyli swoje postulaty m.in. dobrem dzieci, które, rzekomo, przebywając w opiece formalnej miały lepiej rozwijać swoje umiejętności społeczne, a odseparowanie do rodziców miało lepiej wpływać na ich rozwój osobisty. W rzeczywistości badania naukowe wskazują, że szczególnie dla dzieci do lat 3 opieka kolektywna jest co do zasady niekorzystna, a najlepsze warunki rozwojowe daje im przebywanie z matką lub pod opieką kogoś z najbliższej rodziny.
Mimo, że Cele nie mają charakteru wiążącego, to podobnie jak inne liczne dokumenty nielegislacyjnie stanowią i nadal będę stanowić wyznaczniki dla działań UE – także w kwestiach finansowania z budżetu UE. Znajdujący się w Celach obowiązek monitorowania ich realizacji (a zatem m.in. monitorowanie odsetka dzieci objętych opieką formalną) w praktyce oznacza zależność pomiędzy realizacją niewiążących wymogów a środkami wypłacanymi z budżetu Unii danemu państwu. Powoduje to, że państwo chcące skorzystać z dofinansowania unijnego może podjąć decyzje o budowie żłobka (co pomoże w realizacji celów barcelońskich), ale nie utworzy programu opartego na świadczeniu pieniężnym dla rodziców sprawujących opiekę osobistą (bo ta forma opieki nie jest uznawana za pożądaną przez UE). W ten sposób Unia realizuje swoją wizję opieki nad dziećmi sprawowanej poza rodziną – jako że Cele barcelońskie nie przewidują wsparcia dla opieki sprawowanej bezpośrednio przez rodziców, w żadnym stopniu nie doceniając wartości jaką jest pozostawanie dziecka pod opieką matki czy ojca. Powiązanie Celów z finansowaniem europejskim stwarza możliwość pośredniej ingerencji i wpływania na obszary kompetencji, za które przede wszystkim odpowiadają państwa członkowskie, w tym przypadku konkretnie na politykę rodzinną.
Nowa propozycja Komisji Europejskiej dotycząca rewizji Celów barcelońskich idzie w jeszcze bardziej radykalnym kierunku. W ostatecznej wersji tekstu proponuje się wymóg umieszczenia aż 50 proc. wszystkich dzieci w wieku od 0 do 3 lat pod opieką formalną do 2030 r., przy czym w państwach takich jak Czechy, Polska, Słowacja czy Węgry – gdzie ze względu na odmienną politykę rodzinną (np. dłuższe urlopy macierzyńskiej, formy wsparcia materialnego umożliwiające dłuższe sprawowanie osobistej opieki przez rodziców) wymóg miałby wynieść „zaledwie” 45 proc. dzieci w wieku 0-3 lat objętych opieką formalną.
Aktualne pozostaje pytanie o cel prób wymuszania przez UE umieszczania najmłodszych dzieci w placówkach i innych formach opieki pozarodzicielskiej w momencie, gdy państwo gwarantuje skuteczne i aprobowane przez rodziców formy wsparcia umożliwiające sprawowanie opieki osobiście przez matkę lub ojca. Podstawę prawną celów barcelońskich stanowi art. 153 ust. 1 pkt 1 TFUE, który wspiera i uzupełnia działania państw członkowskich w dziedzinie równości kobiet i mężczyzn pod względem szans na rynku pracy. Działania podejmowane przez UE godzą jednak w swobodę podejmowania decyzji nie tylko kobiet, ale całych rodzin, nie respektują przyjętych w poszczególnych państwach UE polityk rodzinnych, odzwierciedlając jedynie wąską, lewicową perspektywę, w której rodzina i macierzyństwo stanowią balast przeszkadzający w karierze i umniejszający pozycję kobiety. Narracja taka jest nie tylko błędna i szkodliwa, ale przede wszystkim bardzo krzywdząca dla milionów kobiet wykonujących pracę opiekuńczo-wychowawczą.
„System opieki nad najmłodszymi dziećmi to kluczowy element polityki rodzinnej – ma ogromne znaczenie rozwojowe, a w perspektywie długoterminowej w istotnym stopniu może warunkować potencjał demograficzny i ekonomiczny państwa. Dlatego konieczne jest przypominanie o wciąż obowiązującej UE zasadzie pomocniczości i jej obrona. Cele barcelońskie wymuszające na rządach państw bezpośrednio, a na rodzinach pośrednio separację rodziców od małego dziecka w imię realizacji tzw. równości płci, są doskonałym przykładem tego jakie efekty przynosi umożliwienie podejmowania decyzji ideologom przekuwającym swe poglądy na zalecenia i programy tworzone w Brukseli. Państwa członkowskie muszą podjąć zdecydowaną obronę autonomii rodziny i prawa rodziców do decydowania o sposobie wychowania własnych dzieci” – podkreśla Anna Kubacka z Centrum Prawa Międzynarodowego Ordo Iuris.
W 2018 r. Instytut Ordo Iuris wydał kompleksowy raport „Opieka nad dziećmi do 3. roku życia w Polsce i na świecie. Aspekty prawne, ekonomiczne i społeczne” w którym wskazano, że system opieki i formy wsparcia ze strony państwa powinny przede wszystkim odpowiadać potrzebom deklarowanym przez rodziców. W oparciu o liczne badania, doświadczenia innych państw, analizy kosztów i potrzeb przedstawiliśmy także propozycje rozwiązań, które realizowałyby prawdziwą politykę prorodzinną. Badania opinii społecznej jednoznacznie wskazały także, że najbardziej preferowaną przez rodziców formą opieki jest opieka sprawowana osobiście.