Prezydent RP Andrzej Duda.

Prezydent Andrzej Duda w wywiadzie udzielonym dla “Polsat News” jednoznacznie stwierdził, że władza musi reagować na nieodpowiedzialność obywateli. Wówczas jego zdaniem, gdy zachodzi potrzeba, rząd ma prawo podejmować decyzje o zaostrzeniu restrykcji. Odpowiedział on również na zaczepki byłego prezydenta Polski Aleksandra Kwaśniewskiego.

Wczoraj wieczorem Prezydent Polski udzielił obszernego wywiadu w telewizji “Polsat News”. W jego trakcie wypowiedział się m.in. na temat trwającej epidemii koronawirusa oraz ocenił działania rządu, które zostały podejmowane w tym czasie. Wyznał również, że jest zwolennikiem obserwowania sytuacji, aby na jej podstawie wysnuć odpowiednie wnioski i sprecyzować działania.

Zobacz także: Prezydent i premier z nominacjami na Heroda Roku 2020

“Oni ze wszystkich sił będą wskazywali przykład Niemiec i innych krajów zachodnich, gdzie restrykcje idą znacznie dalej i były dużo wcześniej wprowadzane niż w Polsce. Epidemiolodzy będą narzekali, że to wszystko za późno, a z drugiej strony znajdzie pani grupę osób, która powie: ‘a po co to w ogóle wprowadzać?” – powiedział Andrzej Duda.

Przywódca Polski wprost przyznał, że nieodpowiedzialni obywatele pogarszają sytuację reszty społeczeństwa, dając zarazem przyzwolenie władzy na wprowadzenie restrykcji godzących w wolność obywateli – “Ja uważam, że trzeba działać rozsądnie, ale trzeba obserwować, jak zachowują się obywatele. Jeżeli zachowują się nieodpowiedzialnie, to trzeba wtedy troszkę zaostrzać restrykcje, bo obowiązkiem władz jest dbać o bezpieczeństwo obywateli i władza nie ma innego wyjścia, musi to czynić w sposób generalny” – wyznał.

Duda odpowiada na zaczepki byłego prezydenta

Prezydent odpowiedział również na komentarz byłego polskiego przywódcy Aleksandra Kwaśniewskiego odnośnie sposobu sprawowania przez niego urzędu. Jego zdaniem każdy ma prawo do reprezentowania własnego stylu podczas prezydentury.

“Uważam, że można działać bardzo spokojnie. Proszę spytać takie środowiska jak właścicieli firm przewozowych, autobusowych, czyli przewozu osób, z którymi wielokrotnie spotykałem się w ostatnim czasie, właśnie po to, aby stworzyć dla nich takie warunki, aby ich firmy przetrwały. To kwestia porozumień z różnego rodzaju funduszami leasingowymi. To była praca, która nie działa się w świetle kamer” – ocenił.

Przypomniał również byłemu prezydentowi zdanie wielu Polaków na jego temat – “Skoro prezydent Kwaśniewski chce w ten sposób mówić o urzędującym prezydencie, to jest jego sprawa i jego sumienia. Różne rzeczy o panu prezydencie też mówią z czasów jego urzędowania”.

“Aborcja to zabicie dziecka”

Wypowiedział się również w temacie podgrzewającego opinię publiczna tematu w sprawie październikowego wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Przypomniał o złożonej ustawowej propozycji w celu rozwiązania sporu i ustanowienia nowego kompromisu.

Przyznał też, że konsultował swój projekt z wieloma środowiskami oraz przede wszystkim kobietami, również tymi młodymi. Na tej podstawie wypracowano prezydencką ustawę, która ostatecznie nie znalazła rządowej aprobaty.

Stwierdził również, że w Polsce nie jest potrzebne referendum, mające rozstrzygnąć obecny chaos – “Ja nie mam przekonania osobiście, że w tej sprawie powinno być przeprowadzane jakiekolwiek referendum. To są sprawy życia i śmierci, bardzo poważna rzecz. Ja nie uważam, żeby w tej sprawie przeprowadzać referendum. Nieważne, co kto sobie mówi i co kto sobie myśli – to są sprawy życia i śmierci. Aborcja oznacza zabicie dziecka” podkreślił Duda.

RadioMaryja/PolsatNews

Dodano w Bez kategorii
Flaga Finlandii.

Flaga Finlandii / Fot. Pixabay

Päivi Räsänen, była minister spraw wewnętrznych Finlandii, parlamentarzystka od 1995 roku, została oskarżona o “agitację przeciwko mniejszości”. Chodzi o jej udział w programie telewizyjnym, w trakcie którego zacytowała, co Biblia mówi o homoseksualizmie. Grozi jej do dwóch lat więzienia.

To nie pierwszy raz, gdy ta fińska polityk spotyka się z nieprzyjemnościami z powodu wyznawanego chrześcijańskiego systemu wartości. – Będę broniła mojego prawa do wyznawania wiary, aby nikogo innego nie pozbawiono prawa do wolności religii i słowa. Uważam, że moje wypowiedzi są legalne i nie powinny być cenzurowane. Nie wycofam się z moich poglądów. Nie dam się zmusić do ukrywania swej wiary – podkreśla Räsänen.

Ostatnie postępowanie przeciwko niej dotyczy telewizyjnego talk-show „YlePuhe” sprzed roku. Parlamentarzystka gościła w programie, którego temat brzmiał “Co Jezus pomyślałby o homoseksualistach?”. Kobieta przybliżyła biblijne nauczanie na ten temat. – Podkreśliłam, że wszyscy ludzie, bez względu na orientację seksualną, są wobec Boga równi, wszyscy cenni, ale jednocześnie grzeszni, potrzebują odkupienia w Jezusie, aby odziedziczyć życie wieczne – stwierdziła. Teraz fińskie służby prowadzą wobec niej postępowanie.

Zobacz także: Kaczyński chce nowych traktatów UE. „Idea konfederacji europejskiej”

7 lat temu, będąc wówczas ministrem spraw wewnętrznych Finlandii, Räsänen zasłynęła stwierdzeniem, że prawo w jej kraju lepiej chroni zwierzęta niż poczęte istoty ludzkie. Kobieta porównała aborcję do rzezi i zastanawiała się głośno, dlaczego dopuszcza się do sytuacji, kiedy zwierzętom nie można zadawać cierpień podczas uboju i jednocześnie nie wolno nawet dyskutować o cierpieniu nienarodzonych w czasie aborcji. Wywołała wówczas wściekłość środowisk proaborcyjnych na całym świecie.

Z kolei w 2019 roku wszczęto przeciwko niej śledztwo za wpis na Twitterze krytykujący finansowanie imprez LGBT z pieniędzy wiernych Kościoła luterańskiego. Policja nie zdecydowała się na postawienie żadnych zarzutów, ale interweniowała fińska Prokuratura Generalna. Wszczęto postępowanie przedprocesowe.

Päivi Räsänen z wykształcenia jest lekarzem. Jest także żoną pastora. W związku ze swoimi wypowiedziami była wielokrotnie przesłuchiwana przez policję. Jedno z przesłuchań trwało pięć i pół godziny. W niedalekiej przyszłości czekają ją co najmniej dwa kolejne.

info.wiara.pl

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Wikimedia Commons/Flickr

Prezydent Andrzej Duda i premier Mateusz Morawiecki zostali nominowani do tytułu Heroda Roku 2020. Głosowanie w plebiscycie potrwa do 27 grudnia. Aktualnie minimalnie prowadzi szef rządu, który zdobył głosy około 52% osób.

W poprzedniej edycji zwyciężyła prezes Trybunału Konstytucyjnego Julia Przyłębska. Wyprzedziła wówczas Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara. – Julia Przyłębska jako prezes Trybunału Konstytucyjnego doprowadziła do tego, że TK nie zajął się wnioskiem posłów o zbadanie konstytucyjności przepisów, które pozwalają na zabijanie dzieci w łonach matek z powodu podejrzenia choroby. Blokując wniosek przyczyniła się do tego, że w dalszym ciągu w polskich szpitalach zabijane jest troje dzieci dziennie – podkreślono przed rokiem na stronie Fundacji Pro – Prawo do Życia, organizatora plebiscytu. Być może zeszłoroczna wygrana w jakiś sposób zmobilizowała prezes TK do podjęcia działań w tym roku.

Zobacz także: Konferencja Roberta Bąkiewicza. „Czas opublikować wyrok TK”

W przeszłości tytuł zdobywali m.in. Jarosław Kaczyński czy Hanna Gronkiewicz-Waltz. Za co przyznano tegoroczne nominacje? Premier Morawiecki otrzymał ją za blokowanie publikacji wyroku TK z 22 października br. Orzeczenie to uznało za niekonstytucyjny wyjątek eugeniczny, pozwalający dotychczas na zabijanie dzieci nienarodzonych podejrzewanych o chorobę. Z kolei nominacja Prezydenta RP jest w związku ze zgłoszonym przez niego po wyroku TK projektem. – Jedyne co Prezydent Andrzej Duda zrobił w sprawie aborcji odkąd jest prezydentem, to projekt ustawy, która umożliwia zabijanie dzieci – ocenia Fundacja Pro – Prawo do Życia.

Na skutek opieszałości Mateusza Morawieckiego, niepełnosprawne dzieci w polskich szpitalach nadal są mordowane. Według danych ze szpitali, po 22 października życie straciło co najmniej 165 z nich – wskazuje Fundacja. Być może to jest powodem tego, że premier jest aktualnie bliżej zdobycia tytułu Heroda Roku niż Prezydent RP. Jednak przez kilka dni jeszcze wiele może się zmienić.

stronazycia.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. screen twitter Xportal.pl

Agencja prasowa Vatican News poinformowała, że Watykan dopuszcza możliwość zaszczepienia się kontrowersyjnymi szczepionkami. Na rynku funkcjonują specyfiki, do których produkcji wykorzystano tkanki zamordowanych w wyniku aborcji dzieci. Kościół sprzeciwia się takim praktykom, ale dopuszcza je w wyjątkowych przypadkach.

Kongregacja Nauki Wiary ustaliła stanowisko Kościoła Katolickiego w sprawie szczepionek na koronawirusa, które są oferowane przez różne firmy farmaceutyczne. Duchowni w przesłanym do Konferencji Episkopatu Polski dokumencie piszą o moralnym aspekcie stosowania szczepionek na COVID-19, w przypadku gdy do ich produkcji wykorzystano linie komórek z tkanek pobranych od zamordowanych w trakcie aborcji dzieci.

Zobacz także: „Kaczyński wyrzuci z rządu każdego, kto powie, że się nie zaszczepi”

Watykan dopuszcza ich stosowanie w momencie, gdy na rynku nie ma dostępnych innych szczepionek – “Gdy nie są dostępne szczepionki przeciwko COVID-19, które nie budzą zastrzeżeń etycznych, jest moralnie dopuszczalne stosowanie szczepionek przeciwko COVID-19, które wykorzystały linie komórkowe z abortowanych płodów w procesie badawczym i produkcyjnym” – czytamy.

Watykan usprawiedliwia morderstwo dzieci?

Za usprawiedliwione dopuszcza tylko skrajne przypadki – “Godziwe moralnie jest używanie tego typu szczepionek, ze względu na szczególne warunki czyniące go takim” – Kongregacja podkreśla jednak, że szczepionki nie są obowiązkiem moralnym, a ich stosowanie jest dobrowolne.

Mowa również o tym, iż duchowni nie chcą dopuścić do sytuacji, gdzie biedne kraje i społeczeństwa są odcięte od usług medycznych zwłaszcza w czasie trwania epidemii SARS-COV-2 – “Brak dostępu do szczepionek stałby się kolejnym przejawem dyskryminacji i niesprawiedliwości, które skazują biedne kraje na dalsze życie w zdrowiu, ubóstwie ekonomicznym i społecznym” – podaje Vatican News.

W kwestii dopuszczalności tych szczepionek oraz zasadności ich stosowania, przygotowywane jest stanowisko Zespołu Ekspertów Konferencji Episkopatu Polski ds. Bioetycznych, które zostanie opublikowane w bliskiej przyszłości.

vaticannews.va/onet

Dodano w Bez kategorii

/ fot. pixabay

Hiszpańskie ministerstwo równości przygotowuje ustawę, wedle której będzie możliwa zmiana płci w dowodzie jedynie na podstawie deklaracji “odczuwanej tożsamości”. Nie będzie potrzebne już jakiekolwiek zaświadczenie lekarskie.

Zdaniem pani minister Irene Montero „nowa ustawa ukróci cierpienia osób trans” i „uwolni je od konieczności dostarczania raportu medycznego, czy też wizytowania psychologa w celu potwierdzenia dysforii płciowej”. Od 2007 roku w Hiszpanii obowiązują przepisy umożliwiające “zmianę płci” pod warunkiem przedstawienia raportu psychologicznego, który dowodzi problemu dysforii płciowej i rozpoczęcia leczenia hormonalnego. Teraz oba wymogi mają zostać zniesione.

Zobacz także: Kaczyński chce nowych traktatów UE. „Idea konfederacji europejskiej”

Hiszpania planuje też wprowadzenie “trzeciej płci” do dowodów osobistych. Jak informują hiszpańskie media, chodzi m.in. o “osoby niebinarne”. Jak zwracają uwagę, w 2018 roku Niemcy jako pierwszy kraj w Europie wprowadziły tę trzecią płeć. Jednak już od 2013 roku zezwalają rodzicom na pozostawienie pustego pola płci w akcie urodzenia noworodka. Inne kraje europejskie również zmodyfikowały ustawodawstwo w tym zakresie, np. Malta czy Holandia, gdzie istnieje również możliwość “odroczenia identyfikacji dziecka do momentu, gdy to samo niemowlę określi swoją tożsamość seksualną”.

Nowa ustawa “o pełnej i skutecznej równości osób transpłciowych”, popularnie nazywana “ustawą trans”, ma także umożliwić nieletnim “zmianę płci” bez uzyskiwania zgody rodziców.

pch24.pl, moncloa.com, aciprensa.com

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Wikimedia commons

Tygodnik “Wprost” twierdzi, iż “Jarosław Kaczyński powiedział, że wyrzuci z rządu każdego, kto powie, że się nie zaszczepi”. Taką informację miała przekazać “osoba z otoczenia prezesa PiS”.

Pierwszą ofiarą stanowiska lidera PiS miał paść wiceminister aktywów państwowych Janusz Kowalski. Miał, ale z pomocą przyszedł mu Zbigniew Ziobro. – Jarosław Kaczyński wściekł się na Kowalskiego, kiedy usłyszał, że zadeklarował, że się nie zaszczepi. Zaraz po jego wypowiedzi chciał go wyrzucić z rządu, ale w ubiegły wtorek do prezesa przyszedł Ziobro i zaczął tłumaczyć Kowalskiego, że nie chce się szczepić, bo jest ozdrowieńcem i już przechorował koronawirusa. Kaczyński powiedział, że wiceminister i tak ma się zaszczepić i kazał mu zniknąć z mediów – zrelacjonował informator tygodnika “Wprost”. Kowalski jest politykiem Solidarnej Polski. Prezesem tej partii jest właśnie minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Zobacz także: Kaczyński chce nowych traktatów UE. „Idea konfederacji europejskiej”

Jak napisała red. Joanna Miziołek, dziennikarka “Wprost”, prezes PiS “bardzo poważanie podchodzi do kwestii szczepień przeciw Covid-19”. Według jej informacji jest niewykluczone, że lider partii rządzącej zaszczepi się przed kamerami.

wprost.pl

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@Jaroslaw_Gowin

Wicepremier Jarosław Gowin podziękował unijnej komisarz ds. cyfryzacji Margrethe Vestager za wsparcie finansowe przekazane PLL LOT. Wysokość pożyczki udzielonej polskim liniom lotniczym ma łącznie wynieść blisko 3 miliardy złotych. Środki będą pochodzić z funduszu odbudowy po epidemii koronawirusa.

Jeszcze na początku bieżącego roku spółka PLL LOT notowała dobre wyniki finansowe oraz przymierzała się do przejęcia niemieckich lin lotniczych Condor. Tymczasem w związku z trwającą epidemią koronawirusa i trwającymi obostrzeniami oraz zamykaniem podróży lotniczych państwowa spółka zaczęła przynosić straty.

Zobacz także: Izrael: Będą czwarte wybory w ciągu dwóch lat?

Minister Pracy, Rozwoju i Technologii szukał środków finansowych, które podratowały by sytuację państwowych lin lotniczych. Jarosław Gowin poprosił o wsparcie finansowe ze środków unijnych z budżetu, który niedawno został przyjęty przez europejskich przywódców.

“Podczas mojej ostatniej wizyty w Komisji Europejskiej jednym z tematów rozmów była pomoc dla naszego narodowego przewoźnika. Dziękuje Komisarz Vestager za szybkie i sprawne zatwierdzenie pomocy publicznej dla LOT” – napisał wicepremier.

Gowin wynegocjował kilku miliardowe wsparcie

Program wsparcia dla Polskich Linii Lotniczych LOT, w związku z sytuacją przedsiębiorstwa wywołaną pandemią COVID-19, ma wynieść maksymalnie 2 mld 940 mln zł – wynika z opublikowanego w piątek projektu uchwały Rady Ministrów. Pomoc ma mieć formę pożyczki oraz dokapitalizowania spółki.

Kruczkiem do wypłacenia Polsce blisko trzech miliardów pomocy finansowej dla PLL LOT jest nie przekroczenie bariery 250 milionów euro. W tym celu środki podzielono na dwie osobne części. Pierwsza dotyczy pożyczki wypłaconej przez PFR na kwotę 1 miliarda 800 milionów złotych, druga z kolei obejmuje dokapitalizowanie spółki za 1 miliard 400 milionów złotych ze środków Funduszu Przeciwdziałaniu COVID-19.

polsatnews.pl

Dodano w Bez kategorii
Stół wigilijny

Stół wigilijny / Obrazek ilustracyjny

Mariusz Ciarka zaznaczył, że Policja będzie reagować na wezwania obywateli o przekroczonych limitach osób w trakcie wigilii Bożego Narodzenia. Rzecznik polskiej policji prosi rodaków o zachowanie samodyscypliny i spędzenie świat w najbliższym gronie.

Rząd nie postanowił znieść zakazu przebywania w mieszkaniu do 5 osób zaproszonych gości z tego powodu rzecznik polskiej policji przypomniał o panujących obostrzeniach. Zgodnie z wytycznymi polskich władz w tym roku święta Bożego Narodzenia Polacy mają spędzić w jak najbliższym gronie.

Zobacz także: Amantadyna zatrzyma koronawirusa? Winnicki testuje, wiceminister zachwala

Polska Policja zgodnie z zapowiedziami insp. Mariusza Ciarki będzie reagować na zgłoszenia o przekroczeniu limitu dodatkowych pięciu osób – “Nie chcemy przecież mieć do siebie złości w związku z tym, że zaraziliśmy bliskie nam osoby, a zakończyło się to tragicznie” – policjanci liczą jednak na zachowanie samodyscypliny.

Jak przyznaje rzecznik policji, w ostatnim czasie na komisariaty dochodzi wiele podobnych zgłoszeń – “A takich zgłoszeń otrzymujemy dość dużo, co jest kolejnym przykładem tego, jak wielu naszych obywateli obawia się wirusa” – nie wyklucza on również własnych inicjatyw poszczególnych jednostek policji. Podkreślił on jedna, że Policja nie przygotowuje specjalnej akcji do nachodzenia obywateli obchodzących święta Bożego Narodzenia.

Policja obawia się koronawirusa

Policjanci obawiają się zwiększenia liczby zachorowań, dlatego za pośrednictwem rzecznika polskiej policji przypominają o wstrzemięźliwości do większych obchodów świątecznych – “Liczymy na odpowiedzialność, samodyscyplinę i wzajemne zrozumienie ze strony osób, które będą spożywały wieczerzę wigilijną, to szczególny rok, rok wielu wyrzeczeń spowodowanych epidemią”.

Za łamanie obowiązujących obostrzeń związanych z zagrożeniem epidemiologicznym policja może nałożyć pouczenie, mandat karny w wysokości do 500 zł, a także sporządzić wniosek o ukaranie do sądu lub notatkę do służb sanitarnych, które w drodze decyzji administracyjnej mogą nałożyć karę do 30 tys. zł.

onet

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. You Tube/Media Narodowe

Minęły już równo dwa miesiące od wyroku Trybunału Konstytucyjnego, który orzekł o ochronie życia od poczęcia – przypomniał Robert Bąkiewicz podczas zwołanej dzisiaj konferencji prasowej. Odbyła się ona przed siedzibą TK w Warszawie. – Jako Roty Marszu Niepodległości oczekujemy, w tej tak ważnej chwili, w chwili nadziei, wiary, miłości, życia, żeby ten wyrok Trybunału Konstytucyjnego był przez polski rząd, przez premiera Mateusza Morawieckiego opublikowany – powiedział.

– Znajdujemy się w wyjątkowym czasie. W czasie, w którym zbliżamy się, za chwilę będziemy obchodzili Święta Bożego Narodzenia. Są to Święta związane z życiem, wiarą, nadzieją, miłością – zauważył Robert Bąkiewicz. – To Święta, które również przypominają o rzezi Heroda na niewinnych dzieciątkach – zwrócił uwagę. – Stąd nasze pytanie i wezwanie – czy polskie władze opowiedzą się za polskim życiem i zgodnie z prawem opublikują wyrok Trybunału Konstytucyjnego? Tego z tego miejsca żądamy – podkreślił.

– Z niepokojem obserwujemy tę polityczną rozgrywkę wokół zabijanych dzieci. Środowiska patriotyczne żądają natychmiastowej publikacji wyroku TK przez Mateusza Morawieckiego – dodał z kolei we wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych.

Miesiąc temu 110 organizacji z całego świata podpisało się pod apelem do polskich władz o publikację wyroku TK chroniącego życie niepełnosprawnych. Kolejne apele wygłaszają polscy politycy, działacze społeczni, czy Kościół katolicki. Póki co bez rezultatu.

Tymczasem w związku z torpedowaniem przez władze wejścia w życie orzeczenia TK, powstał chaos. Niektóre szpitale stosują się do niekonstytucyjnych przepisów stwierdzając, że wyrok póki co nie wszedł w życie. Inne już kierują się opinią TK. Zawiadomienie do prokuratury za wykonywanie po 22 października tzw. aborcji eugenicznej przygotowała Fundacja Pro – Prawo do Życia.

Dodano w Bez kategorii
Netanjahu

Netanjahu / Fot. Wikimedia Commons

Trwa kryzys polityczny w Izraelu. W 2019 roku trzykrotnie odbywały się wybory parlamentarne. Do trzech razy sztuka? Tak się mogło wydawać przez pewien czas, ale koniec 2020 roku przynosi informacje o możliwej czwartej elekcji.

Po dwukrotnych nieudanych próbach, wieloletni premier Izraela Benjamin Netanjahu w końcu skutecznie utworzył rząd. To było w maju. Po pół roku wydaje się bardzo prawdopodobne, że gabinet w najbliższych dniach upadnie. Wszystko przez przegrane głosowanie w sprawie budżetu.

Spór o kształt budżetu trwa w zasadzie od momentu utworzenia rządu. Dziś o północy mija termin, jaki parlament ma zgodnie z przepisami na jego uchwalenie. Jeżeli budżet nie zostanie przyjęty, a wszystko na to wskazuje, w ciągu 90 dni mogą się odbyć kolejne przedterminowe wybory.

Zobacz także: W PiS rośnie opozycja wobec premiera? Macierewicz krytykuje brak weta

Proponowano przesunięcie terminu na uchwalenie budżetu o dwa tygodnie. Jednak głosowanie zakończyło się porażką 47 do 49. Przeciw tej propozycji głosowali nawet członkowie współrządzących obozów związanych z premierem Netanjahu i ministrem obrony Gancem. To właśnie dwaj liderzy byli autorami propozycji przesunięcia terminu, która miała przybliżyć do kompromisu.

„Nie chcemy wyborów i dziś wieczorem głosowaliśmy przeciwko nim, ale wyborów się nie boimy – bo wygramy!” – napisał premier Izraela na Twitterze. Optymizm Netanjahu być może jest nieco przesadny, gdyż ciągnie się za nim seria zarzutów o charakterze korupcyjnym. Dodatkowo, dwa tygodnie temu z partii premiera odszedł Gideon Saar. Zakłada on właśnie partię pod nazwą “Nowa Nadzieja”. Wzywa do obalenia rządu Netanjahu. Jak się okazuje, to akurat może mu się udać. Spekuluje się, że do partii Saara mają dołączyć politycy koalicji rządzącej, którzy głosowali przeciw propozycji liderów ws. budżetu.

usnews.com

Dodano w Bez kategorii