REKLAMA

Izrael: Będą czwarte wybory w ciągu dwóch lat?

REKLAMA

Trwa kryzys polityczny w Izraelu. W 2019 roku trzykrotnie odbywały się wybory parlamentarne. Do trzech razy sztuka? Tak się mogło wydawać przez pewien czas, ale koniec 2020 roku przynosi informacje o możliwej czwartej elekcji.

Po dwukrotnych nieudanych próbach, wieloletni premier Izraela Benjamin Netanjahu w końcu skutecznie utworzył rząd. To było w maju. Po pół roku wydaje się bardzo prawdopodobne, że gabinet w najbliższych dniach upadnie. Wszystko przez przegrane głosowanie w sprawie budżetu.

Spór o kształt budżetu trwa w zasadzie od momentu utworzenia rządu. Dziś o północy mija termin, jaki parlament ma zgodnie z przepisami na jego uchwalenie. Jeżeli budżet nie zostanie przyjęty, a wszystko na to wskazuje, w ciągu 90 dni mogą się odbyć kolejne przedterminowe wybory.

Zobacz także: W PiS rośnie opozycja wobec premiera? Macierewicz krytykuje brak weta

Proponowano przesunięcie terminu na uchwalenie budżetu o dwa tygodnie. Jednak głosowanie zakończyło się porażką 47 do 49. Przeciw tej propozycji głosowali nawet członkowie współrządzących obozów związanych z premierem Netanjahu i ministrem obrony Gancem. To właśnie dwaj liderzy byli autorami propozycji przesunięcia terminu, która miała przybliżyć do kompromisu.

„Nie chcemy wyborów i dziś wieczorem głosowaliśmy przeciwko nim, ale wyborów się nie boimy – bo wygramy!” – napisał premier Izraela na Twitterze. Optymizm Netanjahu być może jest nieco przesadny, gdyż ciągnie się za nim seria zarzutów o charakterze korupcyjnym. Dodatkowo, dwa tygodnie temu z partii premiera odszedł Gideon Saar. Zakłada on właśnie partię pod nazwą „Nowa Nadzieja”. Wzywa do obalenia rządu Netanjahu. Jak się okazuje, to akurat może mu się udać. Spekuluje się, że do partii Saara mają dołączyć politycy koalicji rządzącej, którzy głosowali przeciw propozycji liderów ws. budżetu.

usnews.com

REKLAMA

Komentarze