Joe Biden.

/ Fot. Twitter/ screen

Manifestacja Antify w Portland, największym mieście stanu Oregon w USA, zamieniła się w zamieszki i bitwę z policją. Bojówkarze szli z transparentem: „Nie chcemy Bidena. Chcemy pomścić policyjne morderstwa, imperialistyczne wojny i faszystowskie masakry”. Podobne protesty odbyły się m.in. w Denver i Seattle.

Manifestanci z Portland w USA byli ubrani na czarno, byli zamaskowani oraz wyposażeni w pałki. Część z nich miała też improwizowane tarcze. Dość szybko doszło do przepychanek między uczestnikami a funkcjonariuszami policji. Policjanci na miejscu zabezpieczyli m.in. kilka pałek i nóż.

Protestujący zaatakowali miejscową siedzibę Partii Demokratycznej. Powybijali szyby w oknach. Natomiast na fasadzie napisali obraźliwe hasło: „F**k Biden”.

Później “Antifa” przemaszerowała pod gmach Służby Imigracyjnej i Celnej (ICE) gdzie domagano się jej rozwiązania i otwarcia granic. Co ciekawe, sam Biden zapowiedział szeroko zakrojone zmiany w amerykańskim prawie migracyjnym, mające doprowadzić do zalegalizowania pobytu 11 milionów migrantów. Najwyraźniej protestującym to nie wystarczyło.

Budynek ICE został obrzucony kamieniami i jajami. Doszło tam do poważniejszych starć z funkcjonariuszami policji federalnej, którzy kolejny raz używali gazu łzawiącego. Doszło do aresztowań.

W Denver i Seattle, gdzie także doszło do podobnych manifestacji, m.in. spalono flagi USA i powybijano szyby w oknach okolicznych budynków.

kresy.pl

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. YouTube

Popularny, prześmiewczy kanał pyta.pl znika z You Tube. Taką decyzję podjęli jego twórcy w związku z obecną polityką portalu. – Niestety, ale stało się i trzeba było podjąć pewne decyzje. Niektórzy pewnie wiedzą, ale w ostatnich miesiącach, Pyta.pl miała gigantyczne problemy z serwisem YouTube. Nie mogliśmy w ogóle publikować jakichkolwiek treści przez dłuższy czas – podkreślił Mikołaj „Jaok” Janusz.

– Uspokajam, nie chcę mówić, że Pyta.pl przestaje istnieć, szukamy możliwości, rozważamy uśmiechnięcie się do telewizji lub szukamy, kombinujemy, by szukać innych serwisów. Będę mocno kombinować, aby moje opus magnum, dzieło życia nie miało ukręconego łba przez lewaków z YouTube – przekazał na nagraniu opublikowanym w portalu. Było to ostatnie nagranie pyta.pl opublikowane na YouTube. Dotychczasowe nie zostaną usunięte, chyba, że zrobi to administracja serwisu należącego do koncernu Google. Teraz twórcy pyta.pl dają sobie czas na znalezienie rozwiązania na dalszą działalność.

Jak ujawnił “Jaok”, w ostatnich miesiącach pyta.pl była blokowana przez YouTube. – Zaczęło się to trochę mijać z celem. Chodzi o to, że jeżeli dostanę czterysta złotych na podział na trzy osoby, zamiast sześciu tysięcy, no to jeszcze przeżyję. Ale jeżeli nagram materiał, który powinien mieć zasięgi umożliwiające (…) dotarcie do paruset tysięcy osób, a teraz jest wielkim osiągnięciem, że w ogóle sto tysięcy to obejrzy, ponieważ nawet tym, którzy subskrybują kanał się nie wyświetlamy. To się powoli zaczyna mijać z celem – wyjaśnił.

Zobacz także: Turcja wdraża restrykcyjne prawo ws. mediów społecznościowych

Co ciekawe, film z wypowiedzią “Jaoka” jest jednym z przykładów na obcięcie zasięgów pyta.pl. Dotychczas obejrzało go jedynie niespełna 60 tys. osób, co jest znacznie mniejszą liczbą niż ilość subskrybentów kanału. Był to pierwszy materiał od dwóch miesięcy opublikowany na YouTube przez pyta.pl i zarazem ostatni w długiej historii współpracy grupy z portalem.

Wiele wskazuje na to, że wkrótce pyta.pl wróci w nowej odsłonie i w innym miejscu. – Odezwały się do mnie dwa portale oraz mniejsza telewizja. Do końca tygodnia dajemy sobie czas na zebranie pomysłów i podjęcie decyzji. Projekt na pewno będzie kontynuowany, ale na YouTube to było niemożliwe, ostatnio zablokowali nam materiał – przekazał Mikołaj „Jaok” Janusz w wypowiedzi dla portalu WirtualneMedia.pl.

wirtualnemedia.pl, wmeritum.pl

Dodano w Bez kategorii
pomnik ofiarom zbrodni katyńskiej w Londynie

Pomnik ofiarom zbrodni katyńskiej w Londynie / Fot. Wikimedia Commons / GFDL

– Dowiadujemy się, że jednak były ucieczki z Katynia. Stefan Bartysiak i trzech jego kolegów są tego przykładem. Już po wyemitowaniu filmu odebrałem wiele sygnałów od ludzi z całej Polski, którzy również przywołują konkretne osoby, które miały uciec z Katynia – poinformował historyk, autor kanału „Zakazane historie” na YouTube, dr Leszek Pietrzak. Przekazał także więcej zupełnie nieznanych i wstrząsających szczegółów zbrodni katyńskiej.

Dotychczas sądzono, że początek zbrodni katyńskiej to dopiero marzec 1940 roku, kiedy to sowieckie Biuro Polityczne podjęło decyzję o likwidacji polskich jeńców więzionych w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. – Z relacji Stefana Bartysiaka dowiadujemy się, że zbrodnia w Katyniu zaczęła się już 24 grudnia 1939 roku, w Wigilię. On mówi jasno, że wtedy właśnie NKWD przystąpiło do akcji rozstrzeliwania polskich jeńców, którzy byli w obozie śmierci w Lesie Katyńskim – przekazał historyk.

Pietrzak opublikował w tej sprawie kilkunastominutowy film, a następnie szerzej opowiadał o tej sprawie w “Rozmowach Niedokończonych” w TV Trwam. – Ta historia nigdy nie została opowiedziana, nigdy nie była opisana. Ja opowiedziałem ją po raz pierwszy i mam nadzieję, że poświęcę jej książkę, a być może szerszy film dokumentalny, w którym bardziej szczegółowo opowiem historię Stefana Bartysiaka – poinformował. Rozpoczęto już zbiórkę funduszy na taki dłuższy film.

– Polscy jeńcy, zanim zostali zamordowani w ramach zbrodni w Katyniu, byli głodzeni. Straszliwie głodzeni. Do tego stopnia nawet, że dochodziło do przypadków kanibalizmu. Stefan Bartysiak konkretnie opisuje takie przypadki. On sam przyznaje się do tego, że wraz z kolegami byli tak głodni, że wycinali mięso ze zwłok, piekli je i jedli – przekazał wstrząsające informacje historyk. Jak dodał, w kanibalizmie uczestniczyli także sowieccy żołnierze.

– Stefan Bartysiak opisuje sceny bicia polskich jeńców przez enkawudzistów. One są makabryczne. Nawet trudno to sobie wyobrazić. W trakcie tego bicia, albo zaraz potem, wielu z nich po prostu umierało – powiedział dr Leszek Pietrzak. Zrelacjonował też, w jaki sposób sowieci od początku starali się tuszować ślady swoich działań. – Mało tego, on opisuje jeszcze jedną ciekawą rzecz. Otóż, jak mówi, podczas akcji rozstrzeliwania polskich jeńców nad dołami śmierci – bo ich rozstrzeliwano, strzelając im w tył głowy z bardzo bliskiej odległości – bardzo często dochodziło do walki rozstrzeliwanych jeńców z oprawcami z NKWD. Bardzo często zdarzało się, że niektórzy z nich zdołali się wyrwać i uciec w inny teren obozu. Potem byli poszukiwani przez sowieckich strażników i zabijani – dodał.

Wycieńczająca podróż do domu

Jak Bartysiakowi udało się uciec z obozu? – Po pierwszych dniach akcji rozstrzeliwania teren obozu był zasłany trupami. Trupy były w dołach śmierci, ale w zasadzie trupy były wszędzie na terenie obozu. Te w dołach śmierci zostały zasypane przez spychacze, natomiast trupy na terenie obozu trzeba było pozbierać i wywieźć. Bartysiak i jego koledzy mieli te trupy wywozić, otrzymali takie polecenie. Najpierw załadowali jedną ciężarówkę, odpalili ją i zaczęli wozić trupy poza teren obozu, na miejsce, które nazywane było Białym Polem. Tam kopali doły i zasypywali trupy ziemią. I tak każdego następnego dnia. Zaczęli to robić gdzieś na początku stycznia. 3 marca 1940, w trakcie kolejnego kursu z obozu na Białe Pole, ich ciężarówka ugrzęzła w błocie, a potem całkowicie się zepsuła. Całą czwórkę polskich jeńców, którzy wozili trupy nadzorowało czterech sowieckich strażników. Dwóch strażników poszło do obozu po pomoc, natomiast zostało z nimi dwóch. Oni zaatakowali tych strażników, obezwładnili ich i udusili. Następnie zabrali ich rzeczy osobiste i zaczęli uciekać – przekazał dr Leszek Pietrzak.

Zobacz także: USA: Biden planuje zalegalizować pobyt 11 milionów nielegalnych imigrantów

– Kiedy dotarli do Polski, w rejon Kraśnika, był już 10 czerwca 1940 roku. Wtedy się rozdzielili. Krótko mówiąc, uciekali przez prawie trzy miesiące. Uciekali głównie nocami, omijali zabudowania, kierowali się położeniem słońca. I udało im się. Stefan Bartysiak – jak zeznał – gdy dotarł do swojego domu, był cieniem człowieka. Ważył 42 kilogramy, był cały zawszony, schodziły mu z nóg paznokcie – zrelacjonował historyk.

Uciekinierzy umówili się, że nikomu nie opowiedzą o tym, co przeżyli na terenie Związku Sowieckiego. Zrobił to dopiero Bartysiak w 1992 roku, na krótko przed swoją śmiercią. Złożył zeznania przed prokuratorem w Lublinie. – Na koniec Stefan Bartysiak zakomunikował prokuratorowi, że czuje teraz ulgę, bo przez 50 lat nie mógł mówić o tej historii i nikomu jej nie opowiedział, ale gdy to zrobił, może już spokojnie umierać – powiedział dr Leszek Pietrzak.

Zeznania uciekiniera z Katynia nie dotarły do opinii publicznej aż do teraz, gdy zrelacjonował je dr Leszek Pietrzak. Historyk nie wykluczył, że jeszcze poznamy kolejne nieznane szczegóły zbrodni katyńskiej. – Zawsze trzeba zakładać, że pojawią się nowe wątki w historii zbrodni katyńskiej. Sprawa uciekinierów z Katynia jest takim właśnie nowym wątkiem – podkreślił.

radiomaryja.pl

Dodano w Bez kategorii

Niemal bez echa w Polsce przeszły wątpliwości wokół prawidłowości przeprowadzenia wyborów na Litwie. Tymczasem, jak podkreślono na łamach pisma “Nowy Ład”, wpłynęły one “w ogromnym stopniu na sytuację naszych rodaków na Litwie”.

– Naszej partii do przekroczenia progu wyborczego brakowało tak niewiele. Tymczasem fakt, że w moim okręgu pieczęci komisji wyborczej zabrakło aż na 13 proc. kart do głosowania i jeśli przyjąć, że podobne naruszenia miały miejsce w każdej dzielnicy na Litwie, wniosek nasuwa się sam – podkreśliła odczas konferencji prasowej w litewskim Sejmie Reneta Cytacka, wiceszefowa Związku Polaków na Litwie i Radna Miasta Wilna. Jak zauważyła, niemal we wszystkich dzielnicach liczba oddanych głosów nie pokryła się z ogłoszonymi wynikami wyborów, a okręg Ponary-Grzegorzewo wyróżnił się dużą liczbą nieważnych kart do głosowania.

W jednej z komisji wyborczych znaleziono np. „11 kart do głosowania z głosami oddanymi na Ruch Liberalny wypełnionych przez tę samą osobę i tym samym długopisem”, a „w urnie znaleziono więcej kart do głosowania niż ich wydano wyborcom”. Różnica wyniosła ponad 280 głosów. Polskiemu komitetowi AWPL-ZChR do przekroczenia progu wyborczego w okręgach wielomandatowych zabrakło około tysiąca głosów.

Zobacz także: Hiszpania: Burmistrz nakazała usunięcie krzyża, bo rzekomo… gloryfikuje frankizm

– Pierwszy raz w życiu zdobyłam się na napisanie skargi wyborczej z prośbą o przeliczenie głosów. Po czterodniowych przepychankach z GKW i kolejnych skargach w końcu udało mi się doprowadzić do przeliczenia głosów w niedzielę powyborczą. W trakcie przeliczania głosów wyszło na jaw wiele uchybień, żeby nie powiedzieć fałszerstw. Znaleziono wśród głosów ważnych głosy nieważne i na odwrót. Wśród głosów jednego z kandydatów były wmieszane głosy innego. Ale najlepsza okazała się «moja» Waka Trocka. W tym lokalu głosowało według GKW 1589 (dane ze strony GKW na 17.10. 2020 r.) wyborców, a w zaplombowanych, teoretycznie, workach znaleziono 1742 karty do głosowania! – zrelacjonowała. Litewskie organy wyborcze przeszły nad tym do porządku dziennego.

“Nie mamy pańskiego płaszcza i co nam pan zrobi?”

To tylko drobny wycinek z pojawiających się zarzutów wobec uczciwości wyborów na Litwie. Tymczasem tamtejszy Sąd Konstytucyjny nie zajmie się skargą AWPL-ZChR. Litewski Sejm, za sprawą opieszałości jego przewodniczącego – Viktorasa Pranckietisa – nie dotrzymał ustawowego maksymalnego terminu 72 godzin od ogłoszenia oficjalnego wyniku wyborów na złożenie takowego zapytania.

nlad.pl

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. You Tube/Janusz Jaskółka

Zdaniem lekarzy ozdrowieńcy inaczej reagują na szczepionkę na koronawirusa niż osoby, które tej choroby wcześniej nie przeszły. – W przypadku ozdrowieńców reakcje niepożądane są bardziej nasilone – stwierdziła lek. Agata Rauszer-Szopa, neurolog z Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego w Tychach.

– Już po pierwszej dawce szczepionki może wystąpić odczyn w miejscu podania oraz łagodne objawy przypominające infekcję, czyli lekka gorączka i osłabienie. Z kolei u osób, które nie chorowały takie objawy występują po drugiej dawce szczepionki – podkreśliła. Sama także należy do ozdrowieńców. W jej przypadku wystąpił ból w miejscu podania szczepionki oraz obrzęk. Jej obserwacje potwierdzają również obserwacje kliniczne nad szczepionką firmy Moderna.

Przy drugiej dawce szczepionki w przypadku ozdrowieńców mogą się pojawić m.in. ból głowy, nudności i gorączka. Ponoć mijają one jednak po 24 godzinach.

To kolejne nowe informacje na temat szczepionek na koronawirusa. Wczoraj informowaliśmy, że według danych izraelskiego ministerstwa zdrowia szczepionki zapewniają większą odporność, niż zwyczajne przejście tej choroby. Izrael jest krajem, który szczepi społeczeństwo w rekordowo szybkim tempie. W zamian za udostępnienie danych z badań nad skutecznością szczepionki koncern Pfizer zgodził się przekazać temu państwu większą ilość dawek.

nczas.com

Dodano w Bez kategorii
Krzyż.

/ fot. pixabay

Lewicowe władze hiszpańskiego miasta Aguilar de la Frontera koło Kordoby zdecydowały o usunięciu historycznego Krzyża zakonu Karmelitanek Bosych, zwanego Krzyżem Poległych. Jako podstawę wskazano ustawę o pamięci historycznej, która mówi m.in. o usuwaniu symboli rządów gen. Franco. Warto zaznaczyć, że na krzyżu nie było umieszczonych żądnych napisów.

– To rządowa ustawa o pamięci historycznej i lokalne ustawodawstwo andaluzyjskie regulują publiczne wystawianie elementów, które gloryfikują frankizm – oświadczyła burmistrz Flores. Biskup Kordoby Demetrio Fernandez oświadczył w Canal Sur TV, że doszło do “zaatakowania uczuć religijnych, a odpowiedź nadejdzie w swoim czasie”. – My chrześcijanie nie stosujemy przemocy, ale odnotowujemy, co się dzieje – powiedział hierarcha, komentując usunięcie krzyża. – Dla mnie nie ma znaczenia, co mówi biskup Kordoby – stwierdziła z kolei burmistrz.

Według Hiszpańskiego Stowarzyszenia Prawników Chrześcijańskich “decyzja rady miejskiej jest elementem polityki dyskryminacji i wrogości wobec chrześcijan, podobnie jak to ma miejsce w innych miejscowościach rządzonych przez Zjednoczoną Lewicę”. Organizacja wystąpiła o zabronienie burmistrz Flores pełnienia funkcji publicznych. Działania lokalnych władz ostro też krytykuje prawicowa partia VOX.

Zobacz także: NIK skontroluje Policję. Zbadana zostanie adekwatność podjętych decyzji

– Komuniści z Aguilar de la Frontera stali się dziś Talibami XXI wieku w Andaluzji. Burmistrz Carmen Flores Jimenez ma już 15 minut sławy. Ludzie będą ją pamiętać, a sędzia ukarze ją grzywną. Film jest wyjątkowo smutny – napisał z kolei działacz społeczny Marcial Cuquerella. Do wpisu załączył film przedstawiający usuwanie krzyża z hiszpańskiej miejscowości.

Tymczasem zapowiedziano już, że w przyszłym tygodniu zostanie usunięty kolejny krzyż – w Penaflor koło Sewilli.

interia.pl

Dodano w Bez kategorii
Konfederacja

Konfederacja może niebawem zniknąć z Facebooka / Fot. Twitter

Konfederacja zaprezentowała projekt ustawy antylockdownowej. W związku z tym, że aby złożyć formalnie projekt ustawy w Sejmie potrzeba 15 podpisów posłów, a formacja tyloma nie dysponuje, inicjatywa zostanie zgłoszona jako obywatelska. W tym wypadku potrzeba 100 tys. podpisów, ale już spośród wszystkich obywateli.

– Kończymy lockdown, otwieramy gospodarkę, przywracamy normalność tą ustawą, którą zgłosimy w ramach Obywatelskiej Inicjatywy Ustawodawczej, pod którą zbierzemy 100 tys. podpisów obywateli – poinformował szef koła Konfederacja Jakub Kulesza podczas konferencji prasowej w Sejmie. Projekt zakłada m.in. otwarcie gospodarki, zniesienie kar za niestosowanie się do obostrzeń ustanowionych rozporządzeniami oraz zniesienie obowiązku zwrotu kwot udzielonej pomocy.

– Wbrew konstytucji i wbrew ustawom rozporządzeniami, konferencjami, tweetami, apelami zakazał prowadzenia działalności gospodarczej w wybranych arbitralnie gałęziach gospodarki – stwierdził Kulesza.

Zobacz także: Słowacy bez wyniku testu na COVID-19 nie wyjdą z domu

Jak streścił polityk, założenia ustawy przedstawionej przez Konfederację można sprowadzić do pięciu punktów. Po pierwsze – jak mówił – otwarcie wszystkich działalności: lokali gastronomicznych, hoteli, stoków narciarskich, siłowni, klubów fitness. – Po drugie, znosimy możliwość nakładania kar administracyjnych na osoby, które nie stosują się do ustanowionych tymi rozporządzeniami nakazów, zakazów – stwierdził. – Po trzecie, zniesienie przepisów mówiących o tym, że naruszenie jakichkolwiek ograniczeń, nakazów i zakazów dotyczących działalności gospodarczej może pozbawić firmę pomocy publicznej – poinformował. – Po czwarte – zniesienie obowiązku zwrotu kwot stanowiących równowartość udzielonej pomocy i umorzenie toczących się w tych sprawach postępowań – dodał. – Po piąte – zniesienie odmowy przyznania pomocy publicznej w przypadku niestosowania się do ograniczeń – powiedział.

– Dłużej tak być nie może, że Polska została zamieniona w prywatny folwark (premiera) Mateusza Morawieckiego, który codziennie zmienia zasady życia gospodarczego. Ludzie mają tego dość. I nasza ustawa ma przywrócić normalność – podkreślił z kolei poseł Krzysztof Bosak. – Całe sektory średnich przedsiębiorstw, dzięki tej wrogiej dla polskiej przedsiębiorczości działalności rządu warszawskiego, zostały doprowadzone do skraju wytrzymałości. Dziś polscy przedsiębiorcy mówią dość – powiedział natomiast Włodzimierz Skalik.

nczas.com

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Pixabay

Według izraelskiego ministerstwa zdrowia, szczepionka firm Pfizer/BioNTech zapewnia większą odporność, niż zwyczajne przejście tej choroby. Takie wnioski podjęli po dotychczasowym etapie akcji szczepień przeprowadzanej w tym kraju.

– Jest to zaskakujące, nie wiem, czy jest inna taka choroba, w której szczepionka będzie chronić lepiej niż sama choroba – powiedział dr Roi Singer, zastępca dyrektora departamentu epidemiologii w izraelskim ministerstwie zdrowia. – Szczepienie przeciwko COVID-19 preparatem firm Pfizer/BioNTech powoduje wytworzenie większej liczby przeciwciał niż zakażenie koronawirusem i wyzdrowienie – przekazał.

Potwierdzają to dane szpitala Sziba w Tel Haszomer pod Tel Awiwem po badaniu serologicznym, przeprowadzonym wśród zaszczepionych pracowników. Wyniki pokazują, że około tygodnia po podaniu drugiej dawki szczepionki wśród 100 osób z 102 badanych zaobserwowano sześcio- do 20-krotnego wzrostu liczby przeciwciał, a ich ilość jest nawet wyższa niż ta wytworzona przez pacjentów, którzy zachorowali ciężko na COVID-19.

Jak podkreśliła prof. Gili Regew-Johaj, dyrektorka oddziału profilaktyki zakażeń w szpitalu Sziba, “wyniki badań są zgodne z tymi Pfizera, a nawet lepsze niż oczekiwano”. To zaskakujące ustalenia, bo dotychczas panowało przekonanie, że większą odporność daje przejście choroby, niż zaszczepienie się.

Jak już informowaliśmy, w Izraelu szczepienia odbywają się w rekordowym tempie. Premier tego kraju, Beniamin Netanjahu zapowiedział nawet, że w ciągu kilku miesięcy zostaną zaszczepieni wszyscy dorośli obywatele jego państwa.

interia.pl

Dodano w Bez kategorii
Laptop.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. unsplash.com

Władze Turcji postanowiły uporządkować działalność mediów społecznościowych. Nowe przepisy obligują takie portale m.in. do wyznaczenia lokalnego przedstawiciela prawnego w Turcji. Twitter, Periscope i Pinterest, które się nie dostosowały, zostały właśnie objęte zakazem publikacji pochodzących z tego kraju reklam.

Prawo obligujące do ustanowienia lokalnego przedstawiciela poszczególnych mediów społecznościowych w Turcji weszło w życie w październiku ubiegłego roku. Jednak teraz tamtejsze władze zdecydowały się na podjęcie bardziej zdecydowanych kroków w celu ich wyegzekwowania. Po pierwszych karach finansowych dostosować się do tureckich wymogów postanowiły się Facebook i You Tube.

Media społecznościowe były w ostatnich miesiącach karane grzywnami o łącznej sumie 40 mln lirów (20 mln zł). Nowe przepisy przewidują, że w ramach kary władze mogą również ograniczyć o 90 proc. przepustowość łącz serwisów, co w praktyce może uniemożliwić im funkcjonowanie w Turcji.

Zobacz także: Słowacy bez wyniku testu na COVID-19 nie wyjdą z domu

Póki co tureckie władze zdecydowały się zakazać zarejestrowanym w tamtym kraju firmom kupowania reklam w części mediów społecznościowych. Dotyczy to Twittera, Periscope i Pinterest.

Warto dodać, że reklamy są głównym źródłem dochodów dla większości portali społecznościowych. W 2020 roku tureckie firmy wydały ponad 3,5 mld lirów (1,75 mld zł) na reklamy online. Odcięcie od tego źródła może się okazać więc dotkliwe.

nczas.com

Dodano w Bez kategorii

/ fot. Wikipedia

Bułgaria jest o krok od wybudowania kolejnego reaktora atomowego w kraju. Dwa poprzednie odpowiadają za dostawę 35 procent energii elektrycznej. Premier Bojko Borisow zrezygnował z planów wybudowania całkiem nowego kompleksu w miejscowości Belene nad Dunajem.

Władza w Sofii zadecydowała o budowie nowego reaktora atomowego w Kozłoduju, gdzie mieści się jedyna w kraju elektrownia tego typu. W tym kompleksie znajdują się obecnie dwa rosyjskie reaktory typu “WWER 1000+”, które zapewniają łącznie ponad 2 tysiące MW mocy. Powstały one już w 1974 roku. Z kolei w 2006 roku zdecydowano się zrezygnować z dwóch pozostałych reaktorów. Jednakże w 2012 roku Międzynarodowy Sąd Arbitrażowy zdecydował, że Bułgarzy muszą zapłacić Rosjanom 620 mln euro odszkodowania.

Zobacz także: Iran nakłada sankcje na Trumpa i jego urzędników

Rosyjski reaktor będzie obsługiwał amerykańską turbinę wyprodukowana przez General Motors. Mówiła o tym ambasador USA w Sofii Hero Mustafa, podczas grudniowej wizyty w Kozłoduju.

Bułgaria nie rezygnuje ze swoich planów

Równocześnie z budową pozostałych dwóch rosyjskich reaktorów atomowych trwają rozmowy z różnymi międzynarodowymi podmiotami, które miałyby wybudować elektrownię nad Dunajem. Pod uwagę brany jest rosyjski Rosatom, a także chińskie oraz południowokoreańskie przedsiębiorstwa atomowe. Konkurs w wyborze dostawcy ma zostać rozstrzygnięty w połowie bieżącego roku.

Działająca obecnie w Kozłoduju elektrownia jądrowa, w której pracują dwa reaktory o mocy 1000 megawatów, zapewnia 35 proc. zapotrzebowania kraju na energię elektryczną.

forsal

Dodano w Bez kategorii