Laptop.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. unsplash.com

Nastoletni Amerykanin oraz jego matka złożyli pozew przeciwko Twitterowi. Wcześniej przez dłuższy czas portal nie chciał usunąć pornograficznego materiału z jego udziałem, gdyż zdaniem administracji “nie wykryto naruszenia zasad”. Pornografia została usunięta dopiero po interwencji federalnego funkcjonariusza organów ścigania.

Teraz sprawa trafiła do sądu. W pozwie zarzucono Twitterowi, że portal świadomie daje schronienie zboczeńcom, którzy używają platformy do wymiany materiałów takich jak pornografia dziecięca i zysków z tego, włączając w to reklamy. Stwierdzono, że Twitter zarabiał na klipach, które pokazywały 13-latka zaangażowanego w akty seksualne i stanowiły formę materiału przedstawiającego wykorzystywanie seksualne dzieci.

Sprawa rozpoczęła się od szantażu, jakim padł nastolatek. Przestępcy, którzy uzyskali jego nagie zdjęcia domagali się kolejnych pornograficznych materiałów. Grozili, że w przeciwnym wypadku materiały wulgarne, które już wysłał, zostaną udostępnione jego „rodzicom, trenerowi, pastorowi” i innym.

Nastolatek zablokował szantażystów, jednak po jakimś czasie filmy pojawiły się na Twitterze. Jak wynika z akt sądowych, opublikowane zostały na dwóch kontach znanych z udostępniania materiałów dotyczących wykorzystywania seksualnego dzieci.

Od momentu, gdy 25 grudnia 2019 roku materiały zgłoszono administracji Twittera po raz pierwszy, na decyzję ofiara musiała czekać ponad miesiąc. 28 stycznia 2020 roku nadeszła odpowiedź, że treści nie zostaną usunięte. „Dzięki za kontakt. Przejrzeliśmy treść i nie stwierdziliśmy naruszenia naszych zasad, więc w tej chwili nie zostaną podjęte żadne działania” – poinformował Twitter. „Jeśli uważasz, że istnieje potencjalne naruszenie praw autorskich, rozpocznij nowe zgłoszenie. Jeśli treść jest przechowywana w witrynie innej firmy, musisz skontaktować się z zespołem pomocy tej witryny, aby to zgłosić. Twoje bezpieczeństwo jest najważniejsze, a jeśli uważasz, że grozi Ci niebezpieczeństwo, zachęcamy do skontaktowania się z lokalnymi władzami” – napisano w dalszej części odpowiedzi.

Zobacz także: Pyta.pl znika z YouTube. „Nie mogliśmy w ogóle publikować” [WIDEO]

Warto zaznaczyć, że do momentu odpowiedzi administratorów Twittera pornograficzne materiały zanotowały już ponad 167 000 wyświetleń i 2223 retweetów. Matka ofiary – zgodnie z zaleceniami Twittera, aby skontaktować się z lokalnymi władzami – poprosiła o pomoc agenta z Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. „Dopiero po tym żądaniu usunięcia ze strony agenta federalnego Twitter zawiesił konta użytkowników, które rozprowadzały dzieciecą pornografię i zgłosił je do National Center on Missing and Exploited Children” – podano w pozwie sądowym.

Szokująca sprawa znajdzie swój finał w sądzie. Kontrowersji dodaje fakt, że jednocześnie w serwisie rośnie cenzura, szczególnie wobec prawicowych polityków i ich sympatyków. Tymczasem gromadzące setki tysięcy wyświetleń pornograficzne materiały rzekomo nie łamią regulaminu portalu.

kresy.pl

Dodano w Bez kategorii

/ wikipedia.pl

TVP odwołała po raz kolejny emisję filmu “Stan Zagrożenia” Ewy Stankiewicz. Oficjalnie z powodów zastrzeżeń “natury formalno-prawnej”. Decyzję krytykuje autorka produkcji. O niezwłoczną emisję zaapelowało też Centrum Monitoringu Wolności Prasy.

– Na krótko przed emisją zaczęto nagle szukać pretekstu do jej wstrzymania. Najpierw miały to być błędy językowe, a następnie prawne. Wyciągnięto korespondencję sprzed 8 miesięcy – z maja ubiegłego roku – próbę interwencji jednego z polityków, który usiłował zablokować – już wtedy- emisję filmu – stwierdziła Ewa Stankiewicz. Jej zdaniem nie pojawiły się żadne nowe zarzuty. Jak dowiedział się portal WirtualneMedia.pl politykiem, który domagał się od TVP zablokowania emisji filmu jest poseł PiS Antoni Macierewicz. “Z informacji portalu Wirtulnemedia.pl wynika, że ma chodzić o pismo Antoniego Macierewicza do ówczesnego prezesa TVP Macieja Łopińskiego. Jak napisał Ewa Stankiewicz nie miała prawa na wykorzystanie materiałów należących do podkomisji smoleńskiej – Macierewicz miał zażądać od TVP wstrzymania emisji filmu.” – podano.

Zobacz także: Nieznane fakty o zbrodni katyńskiej wychodzą na jaw

Interwencję w sprawie podjęło Centrum Monitoringu Wolności Prasy. Organizacja zaapelowała do TVP, żeby pokazała ten dokument „w najbliższym możliwym terminie także ze względu na wyjątkową tematykę tego filmu dokumentalnego oraz osobę jego Autorki gwarantującej wysoki poziom merytoryczny i dziennikarski oraz artystyczny produkowanego dzieła”.

– Film jest gotowy od 9 miesięcy, przeszedł analizy prawne, jest obwarowany umowami, został wstawiony w ramówkę i promowany zwiastunem TVP od tygodnia. Na krótko przed emisją zaczęto nagle szukać pretekstu do jej wstrzymania – napisała w oświadczeniu Ewa Stankiewicz. – Po zapewnieniach dyrekcji TVP że film zostanie wyemitowany10 kwietnia ubiegłego roku (2020), potem w maju 2020, potem 11 stycznia 2021, w końcu 20 stycznia 2021 – nie mam nadziei, że film zostanie wyemitowany w ogóle – stwierdziła dziennikarka. – Nie godzę się na żadną cenzurę treści filmu – podkreśliła.

– Telewizja nie jest tu odosobniona, jeśli chodzi o instytucje i organy Państwa Polskiego – Smoleńsk można tylko wspominać lub realnie amatorsko ośmieszać – zarzuciła Stankiewicz. – Nie zobaczycie Państwo filmu Stan Zagrożenia. Tak jak od 5 lat nie widzicie Raportu Podkomisji – podstawowego narzędzia do naprawy bezpieczeństwa Państwa, ani zarzutów Prokuratury. Tutaj sojusze są zdumiewające – zauważyła.

wirtualnemedia.pl, wpolityce.pl

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. Facebook

Polityczna burza w Polsce po komentarzu lewicowej posłanki na temat masakry na 750 chrześcijanach, którzy schronili się w katedrze Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego w Aksum. – “A po co kościół katolicki się tam wpakował ? Dlaczego nie uszanował miejscowych wierzeń ?” – napisała w mediach społecznościowych Małgorzata Prokop-Paczkowska (pisownia oryginalna).

Szokujące słowa lewicowej polityk odbiły się szerokim echem. Skrytykowali je dziennikarze, publicyści i politycy z różnych partii. – Amok, obsesja, nienawiść. Tak bardzo często reagują politycy, media i celebryci z lewicy gdy rzucić hasło chrześcijaństwo czy chrześcijanie. Ostatnio jednak posłanka SLD od Biedronia, Małgorzata Prokop-Paczkowska, przekroczyła wszystkie granice – napisał prezes Ruchu Narodowego, poseł Konfederacji Robert Winnicki. – Ciężko tę postać antychrześcijańskiej obsesji skomentować. Porównajmy więc. Wyobraźmy sobie, że jest informacja o wymordowaniu przez Niemców 750 Żydów, pod synagogą, w której ci chcieli się schronić. Co napisałaby poseł lewicy? „A po co sprowadzali się do Europy?” – podkreślił.

Zobacz także: Hiszpania: Burmistrz nakazała usunięcie krzyża, bo rzekomo… gloryfikuje frankizm

– Antychrześcijańskie obsesje lewicy b. często łączą się z nieznajomością faktów bądź celowym zakłamywaniem rzeczywistości. W tym przypadku, śledząc inne wypowiedzi lewicowej posłanki, zakładam, obok nienawiści, raczej ignorancję i głupotę – napisał. – Otóż – ofiary nie byly katolikami. Schroniły się w katedrze Etiopskiego Kościoła Ortodoksyjnego w Aksum. To jedna z najważniejszych świątyń wyznania liczącego sobie +- 1700 lat! Historia i tożsamość narodowa Etiopii jest z nim spleciona tak mocno jak to tylko możliwe – podkreślił polityk. – Zamordowani są potomkami tych, którzy przyjmowali chrześcijaństwo 300 lat przed powstaniem islamu i 600 lat przed chrztem Polski. Ich kościół jest niezależny, ma unikalny język liturgiczny, nieznane w katolicyzmie obrzędy. Nie ma w Etiopii bardziej „miejscowego wierzenia” – zauważył. Poseł Winnicki zapowiedział złożenie przeciwko Prokop-Paczkowskiej skargi do komisji etyki poselskiej.

– Co trzeba mieć w głowie, żeby tak nienawidzić? Czy to szkoła pani poprzedników? Tak wygląda poszanowanie dla drugiego człowieka i tolerancja w waszym wydaniu – skomentowała z kolei europoseł Solidarnej Polski Beata Kempa. Z kolei korespondentka TVP w Brukseli Dominika Cosic zarzuciła lewicowej posłance “relatywizowanie ludobójstwa”.

– Proszę napisać, że to fake, przecież nie można być aż tak bezdennie głupim – nie dowierzał z kolei inny polityk Ruchu Narodowego i poseł Konfederacji Krystian Kamiński. – Uprzejmie informuję wielce oświeconą panią poseł, że chrześcijaństwo wpakowało się do Etiopii już w I wieku, a oficjalnie chrzest odbył się w 340 r. Tak że tak – skomentował natomiast publicysta Stanisław Janecki. – Pani poseł. Po co Pani wpakowała się do polskiego sejmu? Dlaczego nie uszanowała Pani miejscowych wierzeń? – zapytał z kolei członek Rady Naczelnej Młodzieży Wszechpolskiej, Marcin Osowski.

Po fali krytyki posłanka przeprasza, a partia Razem upomina się o ofiary masakry

Cytowane w artykule wypowiedzi to tylko drobny wycinek. Lewicowi politycy dostrzegli, jak wielka fala krytyki wylała się po wypowiedzi ich politycznej koleżanki. Po południu głos w sprawie zabrała partia Razem, której przedstawiciele są w tym samym klubie w Sejmie, co kontrowersyjna posłanka. – 750 ofiar masakry chrześcijan w Aksum.Potępiamy wszelkie przejawy agresji i nienawiści, bo ich skutkiem są takie zbrodnie. Apelujemy do rządu Etiopii o podjęcie działań na rzecz zakończenia konfliktu religijnego i etnicznego, a do międzynarodowej społeczności o wsparcie dla ofiar – napisali.

W końcu przeprosić postanowiła też autorka całego zamieszania. – Przepraszam za komentarz na portalu Facebook, które zamieściłam w związku z informacją o tragedii w Aksun. Moja intencją nie było nikogo skrzywdzić czy obrazić, jednocześnie zdaję sobie sprawę, że było to przekroczenie granicy. Czasami palce na klawiaturze wyprzedzają refleksję – napisała poseł Prokop-Paczkowska. Trudno sobie wyobrazić, jak można pisać “po co kościół katolicki się tam pakował?” nie mając intencji “nikogo skrzywdzić czy obrazić”. Jednak dla lewicowej posłanki nie ma w tym nic nadzwyczajnego.

Dodano w Bez kategorii

/ Fot. You Tube/Media Narodowe

– 3 miesiące temu Trybunał Konstytucyjny orzekł w prawie ochrony życia od poczęcia – przypomniał Robert Bąkiewicz. – Apeluję do polskiego rządu: nie lękajcie się! Podejmijcie odważną decyzję! Bądźcie mężczyznami! W imię sprawiedliwości, w imię miłości bliźniego, w imię po prostu zwyczajnej przyzwoitości opublikujcie ten wyrok – powiedział w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych.

– Zapadł wyrok, który to życie ma od poczęcia właśnie chronić. Przez 3 miesiące polski rząd nie opublikował tego wyroku. To skutkuje tym, że to prawo nie weszło w życie. Przez te 3 miesiące są dalej zabijane polskie nienarodzone dzieci – podkreślił prezes Stowarzyszenia “Marsz Niepodległości”.

– W imię polskiej państwowości, państwa prawa i polskiej praworządności, opublikujcie ten wyrok – zaapelował do rządzących. – Z tego miejsca mogę zapewnić, że jeśli boicie się tej lewackiej hołoty, która zapewne wyjdzie na polskie ulice, będzie atakowała polskie kościoły, niszczyła polskie miasta, miasteczka, to my jako Straż Narodowa staniemy w obronie tych najświętszych dla nas wartości – zadeklarował.

Zobacz także: Nieznane fakty o zbrodni katyńskiej wychodzą na jaw

– Będziemy bronili kościoła, będziemy bronili polskiej państwowości, będziemy bronili tego, co dla nas najświętsze – podkreślił Robert Bąkiewicz. – Dlatego: nie lękajcie się i opublikujcie ten wyrok, najwyższy czas! – powiedział założyciel Straży Narodowej.

To już kolejny apel Roberta Bąkiewicza w tej sprawie. Apeluje też wiele innych środowisk prawicowych, narodowych czy katolickich. Niestety, mimo tego publikacja wyroku, która zgodnie z obowiązującym prawem powinna nastąpić niezwłocznie, przeciąga się kolejny miesiąc. Jak przekonywał ostatnio Michał Dworczyk, rządowi prawnicy mają własną definicję niezwłoczności…

Dodano w Bez kategorii

Do Sejmu trafiła rządowa nowelizacja ustawy o podatku akcyzowym. Posłowie w trakcie wczorajszego głosowania zdecydowali, ze trafi ona pod dalsze obrady w Komisji Finansów Publicznych. Projekt zakłada uszczelnienie systemu podatkowego zajmującego się obrotem towarów akcyzowych.

Rządowy projekt ustawy o podatku akcyzowym zakłada uszczelnienie systemu podatkowego dla takich towarów jak alkohol etylowy, wyroby energetyczne, susz tytoniowy, paliwa opałowe i żeglugowe oraz dla samochodów osobowych z zagranicy.

Zobacz także: Pyta.pl znika z YouTube. „Nie mogliśmy w ogóle publikować” [WIDEO]

“Projekt ustawy zawiera pakiet kilkunastu rozwiązań, które mają na celu uszczelnienie systemu podatkowego w zakresie obrotu towarami akcyzowymi, w szczególności skażonym alkoholem etylowym, wyrobami energetycznymi, suszem tytoniowym, paliwami opałowymi i żeglugowymi oraz sprowadzanymi do Polski samochodami osobowymi” – wyjaśniał wiceminister finansów Jan Sarnowski.

Za wnioskiem o odrzucenie projektu w pierwszym czytaniu opowiedziało się 195 posłów, 256 było przeciwnych, a 1 wstrzymał się od głosu. Projekt tym samym trafi teraz na ręce Komisji Finansów Publicznych, która zweryfikuje założenia ustawy.

Nowelizacja zwiększy ceny produktów akcyzowych?

Jak powiedział wiceminister Jan Sarnowski, system podatku akcyzowego zostanie uszczelniony podobnie jak ten VAT-owski. Zmieniony zostanie również system rozliczania podatkowego z dotychczasowej wersji papierowej na elektroniczną. Ma to pozwolić na szybszą weryfikację nadesłanych do urzędów deklaracji podatkowych. Umożliwi to również wyśledzenie błędnych rozliczeń, a także nadużyć finansowych.

Zmiany mają też ograniczyć używanie niżej opodatkowanego oleju opałowego do celów napędowych. Teraz jakość paliwa pod kątem jego pochodzenia badać będzie nie tylko Krajowa Administracja Skarbowa, ale również Inspekcja Handlowa.

Urzędy będą mogły łatwiej odmówić wydania zezwolenia akcyzowego, gdy pojawia się uzasadnione podstawy by sądzić, że wnioskujący nie będzie płacił akcyzy, np. gdy nie ma środków ani doświadczenia, które pozwoliłyby mu na prowadzenie działalności, którą deklaruje urzędowi.

Oprócz wyżej opisanych utrudnień dla przedsiębiorców, nowelizacja zakłada również rejestrację podmiotów nabywających wyroby zawierające alkohol etylowy o mocy powyżej 50%.

Ponadto wprowadzone zostaną inne rozwiązania uszczelniające system podatkowy oraz uzyskiwania i wycofywania zezwoleń akcyzowych. Umożliwi także prowadzenia działalności na podstawie posiadanych zezwoleń akcyzowych, pomimo powstania zaległości w podatkach, pod warunkiem złożenia odpowiedniego zabezpieczenia.

forsal.pl

Dodano w Bez kategorii

Victor Orban w czasie rozmowy w kontrolowanym przez swój rząd Radiu Kossuth zapowiedział znoszenie obostrzeń, gdy zostanie zaszczepionych półtora miliona obywateli. Premier Węgier zlecił również budowę własnej fabryki szczepionek, która ma przyspieszyć proces. Uważa również, że konkurencja różnych producentów szczepionek zwiększa szansę na ich większe dostawy.

Węgierski Premier udzielił wywiadu dla Radia Kossuth, w którym wprost powiedział kiedy należy oczekiwań rozpoczęcia znoszenia obostrzeń związanych z epidemią koronawirusa – “Moim zdaniem granica, od której można myśleć o powrocie życia do normy, to taki poziom zaszczepienia, że objęto nim lekarzy – to z grubsza mamy już za sobą, pensjonariuszy domów opieki – to zrobimy może do końca przyszłego tygodnia, zależnie od tego, ile szczepionki dotrze, a potem będą przewlekle chorzy powyżej 60. roku życia, czyli około 1,5 mln osób” – podkreślił.

Zobacz także: Państwa bezradne wobec korporacji? „Nie kontrolujemy cyklu dostaw”

Oznajmił również, że następną grupą społeczną w kolejności, która zostanie poddana szczepieniom będą policjanci, członkowie sztabu operacyjnego zajmujący się epidemią, ratownicy, a także sam Victor Orban i jego rząd. W późniejszej kolejności rozpocznie się etap szczepień osób starszych, które nie cierpią na żadne przewlekłe schorzenia.

Orban zlecił budowę fabryki szczepionek

Wyznał również, że zlecił rozpoczęcie planów pod budowę krajowej fabryki szczepionek. Jej położenie zostanie ulokowane w Debreczynie, na wschodzie Węgier. Będzie ona miała za zadanie produkcję sporej ilości szczepionki, która ma być opracowana przez krajowych lekarzy i naukowców.

Zapowiedział również przybliżony czas znoszenia restrykcji – “Kiedy będziemy na etapie, że osoby uczestniczące w walce z pandemia są zaszczepione, zaszczepiliśmy chorych przewlekle i wszystkich starszych albo co najmniej dla każdego z nich jest szczepionka i mogą się zdecydować na szczepienie – bo jest ono dobrowolne, czyli kiedy ich życie nie będzie bezpośrednio zagrożone wirusem, rozpoczniemy nowy etap i będzie można rozmawiać o tym, jak się uwolnić od ograniczeń” – wyjaśniał

Należy przypomnieć, że Węgry od 11. listopada mają zamknięte wszystkie szkoły średnie, hotele oraz restauracje. Lokale gastronomiczne mogą wydawać posiłki wyłącznie na wynos. Obowiązuje również godzina policyjna trwająca od 20. do 5. nad ranem. Istnieje również powszechny zakaz zgromadzeń.

Choć Węgry w ramach Unii Europejskiej otrzymują szczepionki m.in. od firmy Pfizer, Moderny to nie przeszkadza to w negocjacjach z innymi dostawcami. Victor Orban rozmawia z Chinami i Rosją w sprawie zakupu szczepionek od tamtejszych producentów – “Wszystko jedno, czy kot jest czarny, czy biały, byle łapał myszy” – stwierdził, dodając że konkurencja na rynku pozwoli na większe i szybsze dostawy.

Przebieg koronawirusa na Węgrzech

Na Węgrzech zaszczepiono dotąd – według danych przekazanych przez Orbana – 139 tys. osób. Jeśli dodać osoby, które uzyskały odporność na skutek przejścia COVID-19, w kraju jest około 400 tys. osób chronionych przed zakażeniem koronawirusem. Liczbę te Orban uznał za niewielką.

Druga fala epidemii wykazuje od grudnia tendencję spadkową na Węgrzech. W ciągu ostatniej doby stwierdzono 1311 nowych zakażeń koronawirusem i zmarło 98 chorych na COVID-19.

W sumie od początku pandemii wykryto w kraju ponad 357 tys. zakażeń koronawirusem i 11 811 chorych z COVID-19 zmarło. Liczba aktywnych zakażeń spadła poniżej 110 tys.

interia

Dodano w Bez kategorii
Szczepienie na koronawirusa.

Szczepienie na koronawirusa. / Fot. Pixabay

Szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk w wywiadzie dla Polskiego Radia 24 przyznał, ze państwa są bezsilne wobec korporacji farmakologicznych, które same ustalają warunki i terminy dostaw szczepionki na koronawirusa. Między innymi z tego powodu są bardzo małe szanse, że trafią one w ręce prywatnych lekarzy.

Wywiadu dla Polskiego Radia 24 udzielił Szef Kancelarii Premiera, Michał Dworczyk, który został zapytany między innymi o to jak rząd zamierza poradzić sobie ze szczepieniami na COVID-19. Zachęcił on również, aby osoby chętne do przyjęcia szczepionki nie kierowały się bezpośrednio do POZ, lecz aby skorzystały z alternatyw jak infolinia czy strona internetowa opieki zdrowotnej.

Zobacz także: 235 niepożądanych odczynów poszczepiennych w Polsce [LISTA]

“Trzeba przy tym pozytywnie ocenić fakt, że coraz więcej Polaków deklaruje chęć zaszczepienia się. Tylko szczepionka daje szansę na pokonanie pandemii koronawirusa” – przestrzegał szef kancelarii premiera.

Państwa pod butem korporacji?

Minister Michał Dworczyk w dalszej części rozmowy przyznał, że państwa nie mają wpływu na termin oraz ilość dostaw szczepionek do kraju. Kontrolę nad dystrybucją szczepionek posiadają korporacje farmakologiczne, jak Pfizer, Moderna czy też BioNTech.

Powiedział także, że na tą chwilę prywatne ośrodki medyczne nie będą w stanie pozyskać szczepionek na własną rękę – “Na razie nie rozważamy takiej opcji, jest narodowy program szczepień, jest zaplanowana dystrybucja wśród całej populacji tej szczepionki, to co nas ogranicza to producenci i dostawy”.

“Nawet gdybyśmy dopuścili ten wariant wydaje się mało prawdopodobne, żeby takie prywatne podmioty mogły pozyskać na rynku szczepionkę, bo to jest dzisiaj jeden z bardziej oszukiwanych produktów, więc nie rozważamy takiego scenariusza” – dodał Dworczyk.

Przyznał również, że rząd przygotował ośrodki medyczne w ten sposób, aby zapewnić szczepienia 4 milionom obywateli miesięcznie, jednakże przez ograniczenie dostaw nie są w stanie przyspieszyć programu – “Jesteśmy ograniczeni dostawami szczepionek. Moglibyśmy szczepić 4 mln osób miesięcznie. Dywersyfikacja dostawców oraz wzrost dostaw pozwalają mieć nadzieję, że w sposób bardzo poważny przyspieszymy program szczepienia w drugim kwartale tego roku” – powiedział.

O 6 rano w piątek 22 stycznia ruszyły zapisy na szczepienie przeciwko koronawirusowi dla osób od 70. roku życia. Zapisy seniorów powyżej 80 lat na szczepienia rozpoczęły się 15 stycznia. 25 stycznia rozpoczną się szczepienia wszystkich osób od 70. roku życia.

pr24

Dodano w Bez kategorii

/ fot. @Wikipedia

Zbliżają się obchody 60. rocznicy zakończenia wojny pomiędzy Francją, a Algierią. Prezydent Emmanuel Macron pomimo starań na rzecz dialogu między tymi dwoma krajami, zdecydowanie stoi po stronie historii swojego państwa. Nie zamierza przepraszać za popełnione przed dziesiątkami lat czynów francuskich władz. Natomiast uzna pewne fakty dotyczące wojny oraz uczci pamięć ofiar z obu stron konfliktu.

W latach 1954-1962 miał miejsce konflikt zbrojny pomiędzy Francją, a Algierią. Ostatecznie wojna zakończyła się uzyskaniem niepodległości przez afrykańskie państwo, które wyzwoliło się z kolonialnego wpływu francuzów. Wojna pochłonęła 153 tysiące żołnierzy algierskich oraz 25 tysięcy po stronie francuskiej.

Zobacz także: Konfederacja zbiera podpisy pod ustawą antylockdownową. Potrzebują 100 tys.

Według historyków w trakcie konfliktu francuskie władze oraz żołnierze dopuścili się szeregu zbrodni wojennych na postronnych obywatelach Algierii. Ustalono, że życie w ciągu 7-letniego konfliktu straciło ponad milion osób.

Macron nie przeprosi za zbrodnie

Prezydent Francji Emmanuel Macron spotkał się z historykiem Benjaminem Storą, który zajmuję się sprawą konfliktu algiersko-francuskiego. Ma on również do czasu obchodów 60. rocznicy zakończenia tej wojny stworzyć specjalny raport podsumowujący.

Pałac Elizejski po spotkaniu z historykiem jasno zadeklarował, że francuski przywódca nie przeprosi za popełnione zbrodnie. Uzna jednak pewne fakty, które miały miejsce w trakcie konfliktu. Zdecydowano, że temat tej wojny został w przeszłości dostatecznie wyjaśniony.

Sam Emmanuel Macron zamierza wziąć udział w trzydniowych obchodach zakończenia konfliktu francusko-algierskiego, które odbędą się już w przyszłym roku. Jest również pierwszym francuskim przywódcą uznającym zbrodnie popełnione przez Francję oraz dąży on od początku swojej prezydentury do pojednania z Algierią.

Z kolei Prezydent Algierii Abdelmadjid Tebboune polecił dyrektorowi algierskich archiwów narodowych Abdelmadjidowi Chikhiemu, aby wspólnie z Benjaminem Storą pracowali nad kwestią pamięci w ramach wspólnych badań.

interia

Dodano w Bez kategorii

/ fot. TT/@KancelariaSejmu

Sejm powołał wczoraj na urząd Rzecznika Praw Obywatelskich wiceministra Spraw Zagranicznych, Piotra Wawrzyka. Jego kandydatura oczekuje teraz na poparcie Senatu, gdzie partia rządząca nie posiada większości. W wyścigu o to stanowisko pokonał dwóch innych kandydatów: Roberta Gwiazdowskiego oraz Zuzannę Rudzińską-Bluszcz.

Trwający od wielu miesięcy impas w kwestii wyboru nowego Rzecznika Praw Obywatelskich został wczoraj przerwany za sprawą wyłonienia kandydatury spośród trójki nominowanych osób. Wśród nich znajdowała się Zuzanna Rudzińska-Bluszcz, która pracowała u boku ustępującego RPO Adama Bodnara, a także Robert Gwiazdowski zajmujący się m.in. doradztwem podatkowym oraz wiceminister Spraw Zagranicznych, poseł PiS Piotr Wawrzyk.

Zobacz także: „Nowy Ład”: Polakom na Litwie ukradziono wybory?

Wczoraj podczas wieczornego posiedzenia, Sejm powołał na urząd RPO, wiceministra Piotra Wawrzyka, który zdobył poparcie 233 posłów. Przeciwnych tej kandydaturze było 219 posłów, zaś jeden z parlamentarzystów wstrzymał się od głosu.

Obecnie jego sejmowa nominacja będzie oczekiwała na aprobatę ze strony senatorów. Tutaj sprawa nie jest jasna, gdyż większość senacką zajmuje opozycja. Wielu z senatorów wyraża się negatywnie o osobie wiceministra Wawrzyka. W razie odrzucenia tej kandydatury przez Senat to izba niższa polskiego parlamentu, będzie zmuszona wybrać nową osobę na to stanowisko.

Sejm wybrał uległą osobę?

Sejm w postaci większości rządowej wybrał Piotra Wawrzyka na nowego RPO. Opozycja skrytykowała jednak tą nominację. Lider Koalicji Obywatelskie w szyderczy sposób wypowiedział się na temat tego wyboru, zamieszczając zdjęcie nominata na RPO, przyjmującego gratulacje od prezesa PiS – “Niezależność na jednym obrazku” – napisał poseł Borys Budka.

“Pisowski poseł i wiceminister obsadzony przez rząd w roli niezależnego Rzecznika Praw Obywatelskich. Bezczelność, arogancja władzy i lekceważenie obywateli/ek. Źle się bawicie w PiS, igracie konstytucyjnymi prawami ludzi” – napisała na Twitterze, była wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka.

Adam Bodnar nie skomentował powołania swojego następcy

Ustępujący z roli Rzecznika Praw Obywatelskich, Adam Bodnar odmówił dziennikarzom komentarza w sprawie wyboru swojego następcy. Z kolei inni kontrkandydaci wyrazili swoją opinię w mediach społecznościowych. Robert Gwiazdowski, który otrzymał wsparcie Konfederacji i PSL napisał – “Zwolennicy opozycji, którzy wyzywali PSL od faszystów za poparcie mojej kandydatury razem z Konfederacją, muszą teraz żyć nadzieją, że nikt z senatorów PSL od tych wyzwisk się nie rozchoruje podczas głosowania w Senacie jak minister Dyka przy wotum nieufności dla rządu Suchockiej”.

Podziękował jednocześnie za oddane na niego głosy posłów z PSL i Konfederacji oraz również kilku niezależnych i dwóch reprezentantów PiS – “Oczywiście bardzo dziękuję wszystkim Posłom głosującym za moją kandydaturą, ale (chyba nie będą mieli mi tego za złe) perspektywicznie myśląc jeszcze bardziej podziękuję tym, którzy nie głosowali przeciwko” – skomentował doradca podatkowy.

https://twitter.com/RGwiazdowski/status/1352343969515134976

Natomiast kandydatka Lewicy oraz KO, Zuzanna Rudzińska-Bluszcz pokłada swoje nadzieję w Senacie – “Czy prawa obywatelskie przegrały z Jarosławem Kaczyńskim? Jeszcze Senat”.

Decyzję o wyborze Piotra Wawrzyka skomentował również poseł Konfederacji Artur Dziambor – “Ale trzeba przyznać, że poseł Wawrzyk głosujący przeciwko swoim kontrkandydatom, a później na siebie, podczas wyboru na funkcję, której podstawową rolą jest występować w obronie obywateli, którzy czują się pokrzywdzeni przez Państwo, to taki nowy… Nie! To w PiS-ie standard” – polityk skrytykował postępowanie wiceministra.

Senatorowie opozycji również skrytykowali wybór Wawrzyka na RPO. Jasno zadeklarowali swój upór, który może zakończyć się odrzuceniem tej nominacji w izbie wyższej polskiego parlamentu – “Teraz kandydatura Piotra Wawrzyka (na Rzecznika Praw Obywatelskich) trafi do Senatu. Mam wrażenie, że w izbie wyższej dominuje przekonanie, że to jednak powinna być kandydatura spełniająca kryteria inne, niż wyłącznie polityczne PiS. Szanująca prawa obywatelskie wszystkich” – powiedział senator KO, Bogdan Zdrojewski.

Piotr Wawrzyk urodził się w 1967 r. Jest adiunktem w Instytucie Europeistyki WDiNP UW, absolwentem Instytutu Nauk Politycznych oraz Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego. W latach 1994-1997 pracował w Biurze Komisji Sejmowych Kancelarii Sejmu, a następnie w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, gdzie brał udział w negocjacjach w sprawie przystąpienia Polski do Unii Europejskiej.

W latach 2000-2002 współpracował z Departamentem Legislacji Europejskiej Urzędu Komitetu Integracji Europejskiej w ramach prac nad dostosowaniem polskiego prawa do prawa UE.

Od lutego 2018 r. do października 2019 r. był podsekretarzem stanu w MSZ odpowiedzialnym za sprawy prawne i traktatowe. W wyborach parlamentarnych w październiku 2019 r. uzyskał mandat posła IX kadencji.

5-letnia kadencja Rzecznika Praw Obywatelskich Adama Bodnara upłynęła na początku września. Jednak zgodnie z ustawą o RPO, nadal pełni on tę funkcję do czasu powołania swego następcy.

wp

Dodano w Bez kategorii
Szczepienie na koronawirusa.

Szczepienie na koronawirusa. / Fot. Pixabay

235 niepożądane odczyny poszczepienne, związane ze szczepieniem przeciw koronawirusowi odnotowano dotychczas w Polsce. 188 z nich było łagodnych.

Łagodne efekty uboczne podania szczepionki na koronawirusa objawiły się poprzez zaczerwienienie i krótkotrwałą bolesność w miejscu wkłucia. Pozostałe, już poważniejsze, jakie wystąpiły w Polsce to m.in. ból głowy, omdlenie, duszność, gorączka i zawroty głowy.

Jedną z osób, które ciężej odczuły szczepienie była pacjentka z Puław na Lubelszczyźnie. Kobieta miała zaburzenia rytmu serca, napady częstoskurczu, komorowego, trzepotanie przedsionków. Musiała zostać hospitalizowana. Łącznie w tym województwie odnotowano 34 NOP, jednak o łagodniejszym charakterze i nie wymagającym hospitalizacji, np. omdlenia, ból głowy, utrata przytomności, ból ramienia, potliwość, gorączka, drgawki, wymioty, tachykardia, zaburzenia rytmu serca, powiększenie węzłów chłonnych.

Jeszcze gorzej przeżył szczepienie pacjent z powiatu brzeskiego w Małopolsce. Mężczyzna doznał udaru mózgu i został hospitalizowany. Z kolei u pacjentki z tego samego powiatu wystąpiło drętwienie, mrowienie, osłabienie po lewej stronie twarzy i lewej ręki. Natomiast u kobiety z powiatu świeckiego w województwie kujawsko-pomorskim szczepienie wywołało objawy takie jak: drgawki nie gorączkowe, reakcja alergiczna i reakcja astmatyczna.

Listę z wszystkimi 235 przypadkami niepożądanych odczynów poszczepiennych opublikowano na stronach rządowych. Dokument można pobrać po kliknięciu w ten link. Lista jest uszeregowana według kolejności zgłoszenia przypadku. Zawiera informacje o tym, w jakim województwie i powiecie doszło do incydentu, a także płeć pacjenta. Dołączono krótki opis, na czym polegał efekt uboczny w przypadku danej osoby.

Zobacz także: „W przypadku ozdrowieńców reakcje niepożądane są bardziej nasilone”

W sumie dotychczas zaszczepiono w Polsce przeciw koronawirusowi ponad 591 tys. osób. – Wszystkie informacje o odczynach są ogólnodostępne i publikowane na rządowych stronach poświęconych szczepieniom. Zestawienie uwzględniające m.in. płeć i opis odczynu jest regularnie aktualizowane – powiedział rzecznik Głównego Inspektoratu Sanitarnego Jan Bondar.

dziennikwschodni.pl, chelm.naszemiasto.pl, lublin112.pl

Dodano w Bez kategorii