– Odrzucenie przez polski Trybunał Konstytucyjny dopuszczalności przerywania ciąży ze względu na przesłanki embriopatologiczne jest słuszną decyzją, która wynika z konstytucyjnych gwarancji godności każdego człowieka – ocenił niemiecki konstytucjonalista prof. Christian Hillgruber na łamach dziennika “Frankfurter Allgemeine Zeitung”. Jednocześnie stwierdził, że niemieckie prawo w tym zakresie wymaga “pilnej korekty”.

  • Zdaniem niemieckiego konstytucjonalisty prof. Christiana Hillgrubera ostatni wyroku TK ws. aborcji jest “słuszną decyzją, która wynika z konstytucyjnych gwarancji godności każdego człowieka”.
  • Profesor zaznaczył, że w przypadku choroby dziecka “pomóc musi społeczność państwowa, ale nie poprzez to, że umożliwi przerwanie ciąży, ale, jak słusznie zauważył Trybunał Konstytucyjny, poprzez świadczenia pomocowe”.
  • Zobacz także: Austriacka europosłanka naciska Polskę ws. aborcji. Grozi karami finansowymi

– Orzeczenie polskiego Trybunału Konstytucyjnego dobitnie przypomina nam o tym, że zgodnie z konstytucją, która przyznaje każdej i każdemu taką samą godność i takie samo prawo do życia, niepełnosprawność danego człowieka – nawet bardzo daleko idąca – nigdy nie może zostać prawnie uznana za powód do tego, by przed narodzeniem położyć kres jego życiu – podkreślił konstytucjonalista.

Prof. Hillgruber zwrócił też uwagę na to, że polski TK wskazał, iż państwo powinno udzielić szczególnego wsparcia matkom dzieci z ciężkimi i nieodwracalnymi niepełnosprawnościami. Jednocześnie podkreślił, że “życie żadnego człowieka nie może być przekreślone tylko na podstawie jego kondycji życiowej, choćby była ona związana ze skrajnymi deficytami”.

Zdaniem prawnika o ile w sytuacji zagrożenia życia i zdrowia matki kobieta “musi zostać zwolniona z zasadniczego obowiązku donoszenia ciąży”, o tyle czym innym jest sytuacja choroby dziecka. – W tym wypadku pomóc musi społeczność państwowa, ale nie poprzez to, że umożliwi przerwanie ciąży, ale, jak słusznie zauważył Trybunał Konstytucyjny, poprzez świadczenia pomocowe, które pomniejszą obciążenia rodziców, związane z opieką i wychowywaniem upośledzonego dziecka, do poziomu, który są w stanie znieść – podkreślił.

– Życie żadnego człowieka nie może być przekreślone tylko na podstawie jego kondycji życiowej, choćby była ona związana ze skrajnymi deficytami. Dlatego obecna praktyka w Niemczech, zmierzająca do przykrywania przesłanki embriopatologicznej przesłanką medyczną, wymaga pilnej korekty – stwierdził.

interia.pl, dw.com

Dodano w Bez kategorii
Człowiek chowa maseczkę do kieszeni.

Zdjęcie ilustracyjne / Fot. Pixabay

Belgijski rząd zalecił, by tekstylne maseczki do zakrywania twarzy, które od czerwca ubiegłego roku były bezpłatnie rozdawane przez farmaceutów, nie były już stosowane. Mogą one zawierać szkodliwe dla zdrowia substancje.

  • Kilka milionów potencjalnie szkodliwych dla zdrowia maseczek mogło zostać rozdanych za darmo w Belgii.
  • Według poufnego raportu miały zawierać zawierać nanocząsteczki srebra i dwutlenku tytanu. Te substancje wdychane mogą uszkadzać drogi oddechowe.
  • Z 15 milionów maseczek, które belgijskie ministerstwo obrony zamówiło w zeszłym roku w firmie Avrox, 10 milionów nie zostało jeszcze rozdanych.
  • Producent maseczek stwierdził, że jest zbyt wcześnie na wyciąganie wniosków.
  • Zobacz także: Podpalenie kościoła w Lublinie. Poszukiwana podejrzana kobieta. Zabezpieczono nagrania

Belgijskie media powołują się na poufny raport belgijskiego Instytutu Zdrowia Publicznego Sciensano. Jako pierwsza poinformowała o nim RTBF. Stwierdzono w nim, że maseczki produkowane w Azji przez luksemburską firmę Avrox mogą zawierać nanocząsteczki srebra i dwutlenku tytanu. Te substancje wdychane mogą uszkadzać drogi oddechowe.

Firma Sciensano zareagowała na wyciek raportu komunikatem prasowym. Stwierdziła w nim, że jest zbyt wcześnie na wyciąganie wniosków i rozpoczęła dogłębne badania składników.

Jak podaje agencja prasowa Belga, z 15 milionów materiałowych masek do zakrywania twarzy, które belgijskie ministerstwo obrony zamówiło w zeszłym roku w firmie Avrox, 10 milionów nie zostało jeszcze rozdanych. Możliwe, że teraz trafią do utylizacji.

euractiv.com

Dodano w Bez kategorii

– Francja, „ojczyzna praw człowieka”, wstrząśnięta jest dziś aferami pedofilskimi na szczytach lewicowo-liberalnej klasy rządzącej – zwrócił uwagę Marek Jurek. – Przez lata Duhamelowi nikt nie chciał szkodzić, wszyscy go chronili, wszyscy z nim „współczuli” – stwierdził. – O Duhamelu i Cohn-Bendicie „Gazeta Wyborcza” pisała przed laty jako o „przyjaciołach wspólnej europejskiej sprawy” – przypomniał.

  • Na początku tego roku we Francji została wydana książka Camille Kouchner „La Familia grande”, która ujawniła aferę pedofilską w jej rodzinie.
  • Camille Kouchner to córka Bernarda Kouchnera, znanego polityka i działacza społecznego, nazywanego „papieżem akcji humanitarnej”. Ojczym bliźniąt to Olivier Duhamel, wybitny politolog i były poseł Partii Socjalistycznej do Parlamentu Europejskiego – zaznaczył Marek Jurek.
  • Duhamelowi nikt nie chciał szkodzić, wszyscy go chronili, wszyscy z nim „współczuli” – zauważył były marszałek Sejmu.
  • W Polsce ci ludzie nie są anonimowi. O Duhamelu i Cohn-Bendicie (który zasłynął pedofilskimi wspomnieniami z czasów swej działalności „pedagogicznej”) „Gazeta Wyborcza” pisała przed laty jako o „przyjaciołach wspólnej europejskiej sprawy” – przypomniał Marek Jurek.
  • Francja, „ojczyzna praw człowieka”, wstrząśnięta jest dziś aferami pedofilskimi na szczytach lewicowo-liberalnej klasy rządzącej – napisał Marek Jurek.
  • Zobacz także: Sejm zajmie się projektem ws. wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej

O przemilczanej przez lewicowo-liberalne media w Polsce aferze pedofilskiej we Francji napisał były marszałek Sejmu Marek Jurek w swoim najnowszym felietonie dla “Gościa Niedzielnego”. – Wszystko zaczęło się od książki „La Familia grande”, w której znana prawniczka Camille Kouchner opisała długotrwałe wykorzystywanie seksualne jej brata bliźniaka przez ojczyma – zaznaczył. Książka została wydana na początku 2021 roku. Francja, „ojczyzna praw człowieka”, wstrząśnięta jest dziś aferami pedofilskimi na szczytach lewicowo-liberalnej klasy rządzącej – zwrócił uwagę.

“Wszyscy go chronili”

– Camille Kouchner to córka Bernarda Kouchnera, znanego polityka i działacza społecznego, nazywanego „papieżem akcji humanitarnej”. Ojczym bliźniąt to Olivier Duhamel, wybitny politolog i były poseł Partii Socjalistycznej do Parlamentu Europejskiego – zaznaczył Marek Jurek. – Horror powiększa jeszcze to, że o wykorzystywaniu swego syna przez nowego mężczyznę swojej pierwszej żony wiedział „bezradny” ojciec, Bernard Kouchner. W czasie swej rewolucyjnej młodości występował on w obronie prześladowanych pedofilów, przeciw wysyłaniu ich do więzienia za „pieszczoty” – zwrócił uwagę.

– Sprawa jego syna została ujawniona dopiero teraz, bo przez lata Duhamelowi nikt nie chciał szkodzić, wszyscy go chronili, wszyscy z nim „współczuli”. Na przykład przełożony Duhamela w Instytucie Nauk Politycznych, członek Rady Stanu, bojownik o prawa człowieka i o „adopcje homoseksualne”, Frederic Mion – podkreślił.

“W Polsce ci ludzie nie są anonimowi”

– W Polsce ci ludzie nie są anonimowi. O Duhamelu i Cohn-Bendicie (który zasłynął pedofilskimi wspomnieniami z czasów swej działalności „pedagogicznej”) „Gazeta Wyborcza” pisała przed laty jako o „przyjaciołach wspólnej europejskiej sprawy”, którzy „kierują się najlepszymi intencjami, pragną Europy zjednoczonej, wolnej i sprawiedliwej”. Z Kouchnerem Adam Michnik opublikował „Rozmowy w Awinionie”, ich wspólne rozważania (jako wybitnych przedstawicieli pokolenia ’68) o ostatnim półwieczu Europy – przypomniał były marszałek Sejmu.

– Dobrze by było, gdyby ciągiem dalszym tej refleksji był poważny namysł nad źródłami patologicznych zachowań ludzi ich formacji, łącznie z towarzyszącą im kryminalną „dyskrecją” i „empatią”. A przykłady tych patologii można podawać dalej, aż po wciąganie przez „ludzi kultury” żon i córek do zbiorowych orgii – stwierdził. – Horyzontem tych wynaturzeń jest dziś (bo nie wiemy, gdzie horyzont przesunie się jutro) – pedoseksualizm, przekonanie, że dzieci powinny od najmłodszych lat interesować się seksem, a rosnąc – przygotowywać się nie do małżeństwa czy choćby miłości, ale na „swój pierwszy raz”, że powinna to ekscytować szkoła, a rodzina nie ma w tym prawa przeszkadzać – napisał.

gosc.pl

Dodano w Bez kategorii
Ekologiczna aktywistka przykleiła się do drzwi obrotowych Kancelarii Sejmu.

/ Fot. Twitter

Aktywistka grupy “Extinction Rebellion” przykleiła się do drzwi obrotowych przy wejściu do Kancelarii Sejmu. To protest mający zwrócić uwagę polityków na zmiany klimatyczne.

– Nie zgadzamy się na bezczynności posłów i posłanek wobec katastrofy klimatycznej. Nie zgadzamy się na ignorowanie naszych żądań, w tym organizacji panelu obywatelskiego w sprawie powstrzymania katastrofy klimatycznej – informuje grupa “Extinction Rebellion”, których aktywistka przykleiła się do drzwi obrotowych przy wejściu do Kancelarii Sejmu.

– Metodami bezprzemocowego nieposłuszeństwa obywatelskiego reagujemy na bezczynność władzy – poinformowała aktywistka grupy. Na miejscu pojawiła się już policja.

dorzeczy.pl, twitter

Dodano w Bez kategorii
Krzyż.

/ fot. pixabay

Małopolska parafia w Kątach otrzymała mandat, ponieważ złamała obostrzenia epidemiczne. W kościele było 160 osób podczas, gdy limit dla tej świątyni wynosi 30. Ksiądz odmówił przyjęcia mandatu. Zareagował jednak podczas ogłoszeń w kolejną niedzielę po zdarzeniu.

  • Parafia św. Józefa Oblubieńca NMP w Kątach (Małopolska) została ukarana za złamanie obostrzeń epidemicznych. Podczas jednej z Mszy Św. w kościele było 160 osób, wobec limitu wynoszącego 30.
  • Donosiciel, czyli kapuś, szpicel, to jak człowiek trędowaty, którego należy odizolować od ludzi zdrowych i prosić Jezusa o uzdrowienie, jak to było w dzisiejszej Ewangelii – przekazał ksiądz proboszcz podczas ogłoszeń parafialnych.
  • Wierni mają prawo do swobodnego dostępu do liturgii i sakramentów, którego nie można im odmówić, zwłaszcza, że stan pandemii trwa już prawie rok – podkreślił ks. Ryszard Stanisław Nowak, rzecznik biskupa tarnowskiego.
  • Do wszystkich parafii w diecezji wielokrotnie były wysyłane komunikaty przypominające o obowiązujących przepisach sanitarnych oraz wprowadzonych limitach osób – zaznaczył ks. Nowak.
  • Zobacz także: Podpalenie kościoła w Lublinie. Poszukiwana podejrzana kobieta. Zabezpieczono nagrania

Funkcjonariusze zaalarmowani pod koniec grudnia ubiegłego roku, że w kościele w Kątach znajduje się znacznie więcej osób, niż pozwalają ustanowione przez władze limity, pojawili się na miejscu. Tam sprawdzili, że obostrzenia zostały przekroczone pięciokrotnie. – Było ich 160, a mając na uwadze ówczesne przepisy w kościele powinno przebywać 30 osób – powiedział Sebastian Gleń, rzecznik prasowy małopolskiej policji. Proboszcz parafii św. Józefa Oblubieńca NMP w Kątach nie przyjął mandatu i odwołał się od decyzji sanepidu. Jego odwołanie jest w tej chwili rozpatrywane.

“Donosicielstwo jest grzechem śmiertelnym”

Sprawa tak jednak się nie zakończyła. – Donosicielstwo jest grzechem śmiertelnym, o którym bardzo rzadko się mówi, jeszcze rzadziej się z niego spowiada. Donosicielstwo stoi w jawnej sprzeczności z miłością bliźniego. Donosiciel, czyli kapuś, szpicel, to jak człowiek trędowaty, którego należy odizolować od ludzi zdrowych i prosić Jezusa o uzdrowienie, jak to było w dzisiejszej Ewangelii – przekazał ksiądz proboszcz podczas ogłoszeń parafialnych.

– Wierni mają prawo do swobodnego dostępu do liturgii i sakramentów, którego nie można im odmówić, zwłaszcza, że stan pandemii trwa już prawie rok – podkreślił ks. Ryszard Stanisław Nowak, rzecznik biskupa tarnowskiego. Tamtejsza kuria analizuje sytuację. – Łamanie obowiązujących przepisów sanitarnych ma swoje konsekwencje, z którymi trzeba się liczyć. Do wszystkich parafii w diecezji wielokrotnie były wysyłane komunikaty przypominające o obowiązujących przepisach sanitarnych oraz wprowadzonych limitach osób – podkreślił ks. Nowak. Dodał, że kapłani nie mogą zabronić nikomu wstępu do świątyni, ani z niej siłowo usuwać wiernych.

tvn24.pl

Dodano w Bez kategorii
Wejście do kościoła św. Krzyża w Lublinie, ze środka wydobywa się dym.

/ Fot. Twitter

Trwa śledztwo w sprawie pożaru, jaki wybuchł przy wejściu do kościoła p.w. Świętego Krzyża przy ul. Krańcowej w Lublinie. Jak się okazuje, świątynia była monitorowana. Policja już zabezpieczyła nagrania. Świadkowie zwrócili uwagę na podejrzaną kobietę, która szybko oddaliła się po wystąpieniu ognia.

  • Policja poszukuje podejrzanej kobiety, która mogła stać za pożarem kościoła p.w. Świętego Krzyża przy ul. Krańcowej w Lublinie. Zabezpieczono nagrania z momentu zdarzenia.
  • Pies tropiący, który został zaangażowany przez funkcjonariuszy zgubił trop poszukiwanej domniemanej podpalaczki.
  • W wyniku pożaru spłonęła kotara wisząca przy głównym wejściu a także częściowo leżąca na podłodze wycieraczka.
  • Ucierpiała też kobieta, która znajdowała się w świątyni. Zatruła się ona dymem i została przetransportowana do szpitala.
  • Zobacz także: Sejm zajmie się projektem ws. wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej

Policyjni technicy razem z biegłym z zakresu pożarnictwa przeprowadzili na miejscu zdarzenia czynności śledcze. Dokonali oni szczegółowych oględzin, a także zabezpieczyli ślady. W związku z tym, że przed wejściem do kościoła oraz w jego przedsionku znajdowały się kamery monitoringu, nagrania z nich przekazano organom ścigania. Prawdopodobnie zarejestrowały one podejrzaną kobietę, która według relacji świadków miała uciec z kościoła p.w. Świętego Krzyża w Lublinie niezwłocznie po pojawieniu się ognia.

Jeszcze w dzień pożaru na miejscu pojawił się pies tropiący. Początkowo skierował się on w kierunku, w którym według świadków miała uciec podejrzana kobieta. Jednak trop się urwał. Policja nadal poszukuje domniemaną podpalaczkę.

Według wstępnych oględzin miejsca zdarzenia, płomienie pojawiły się nieprzypadkowo. Nic nie wskazuje na to, żeby doszło do zwarcia instalacji elektrycznej. Nie znaleziono także innych potencjalnych źródeł ognia. W wyniku pożaru spłonęła kotara wisząca przy głównym wejściu a także częściowo leżąca na podłodze wycieraczka. Płomienie, oraz gęsty dym sprawiły, że szkody powstały w całym przedsionku. Ucierpiała też kobieta, która znajdowała się w świątyni. Zatruła się ona dymem i została przetransportowana do szpitala.

lublin112.pl

Dodano w Bez kategorii
Szczepienie na koronawirusa.

Szczepienie na koronawirusa. / Fot. Pixabay

– Starsi się bardziej boją. Do tego widzimy pierwszy efekt szczepień tej grupy. Gdy zaszczepimy wszystkich chętnych w wieku 60 plus, to w zasadzie mamy koniec epidemii. W tym sensie, że nie będzie wielu zgonów i nadmiernego obłożenia szpitali – uważa prof. Włodzimierz Gut, wirusolog.

  • Zdaniem prof. Włodzimierza Guta należy spodziewać ustabilizowania się poziomu zachorowań na koronawirusa na obecnym poziomie.
  • W jego opinii po zakończeniu szczepień osób powyżej 60. roku życia wirus nie będzie już w Polsce problemem.
  • Obecnie częściej zakażają się koronawirusem SARS-CoV-2 młodzi ludzie. To pierwszy efekt szczepień – stwierdził.
  • Zobacz także: Sejm zajmie się projektem ws. wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej

Zdaniem eksperta należy spodziewać ustabilizowania się poziomu zachorowań na obecnym poziomie. – Wygląda na to, że w tym tygodniu dobowa liczba zakażeń ustabilizowała się na poziomie ok. 12 tysięcy przypadków. Nie sądzę, aby za tydzień było znów o 30 procent więcej, czyli ok. 16 tysięcy. To się w pewnym momencie zatrzyma, a przynajmniej wzrost nie będzie tak szybki – ocenił prof. Gut.

– Obecnie częściej zakażają się koronawirusem SARS-CoV-2 młodzi ludzie. To pierwszy efekt szczepień – stwierdził. Jego zdaniem gdy szczepienia osób powyżej 60. roku życia dobiegną końca, będzie można obwieścić koniec epidemii koronawirusa.

Prof. Gut odniósł się też do wysokich statystyk zakażeń w województwie warmińsko-mazurskim. – Mutację brytyjską przywiozło 5 czy 7 osób i wirus działał w środowisku. To nie mutacja jednak odpowiada za wzrost zakażeń, ale nasze zachowania – ocenił. Złą sytuację w woj. warmińsko-mazurskim powiązał z przyjazdami rodaków z Wielkiej Brytanii w okresie świąteczno-noworocznym.

dziennikwschodni.pl

Dodano w Bez kategorii
Dr Tomasz Greniuch

/ Fot. Facebook.com/IPNOpole

Prezes Instytutu Pamięci Narodowej poinformował, że dr Tomasz Greniuch, który niedawno zrezygnował z funkcji dyrektora wrocławskiego oddziału IPN, został zwolniony z pracy w Instytucie.

  • Dziś prezes IPN poinformował o zwolnieniu z pracy w Instytucie dr. Tomasza Greniucha. Wcześniej naukowiec sam zrezygnował z funkcji dyrektora IPN we Wrocławiu.
  • Na początku lutego dr Tomasz Greniuch, dotychczasowy naczelnik Delegatury IPN w Opolu, objął stanowisko p.o. dyrektora Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu. Spotkało się to z krytyką ze strony środowisk lewicowych i zainteresowaniem mediów.
  • Zobacz także: Nowy szef wrocławskiego IPN atakowany za przeszłość w ONR. Jest odpowiedź

– W dniu dzisiejszym (25 lutego 2021 r.) podjąłem decyzję o rozwiązaniu umowy o pracę z dr. Tomaszem Greniuchem. Przyczyną rozwiązania umowy o pracę jest m.in. utrata zaufania, spowodowana ujawnionymi obecnie działaniami pracownika sprzecznymi z misją IPN. Prezes Instytutu Pamięci Narodowej dr Jarosław Szarek – czytamy w komunikacie.

Na początku lutego dr Tomasz Greniuch, dotychczasowy naczelnik Delegatury IPN w Opolu, objął stanowisko p.o. dyrektora Oddziału Instytutu Pamięci Narodowej we Wrocławiu. Spotkało się to z krytyką ze strony środowisk lewicowych i zainteresowaniem mediów. W wyniku przeprowadzonej nagonki dr Greniuch sam zrezygnował z zajmowanego stanowiska. Teraz prezes Instytutu Pamięci Narodowej postanowił pójść o krok dalej.

Młodzieńcze zaangażowanie

– Moje młodzieńcze zaangażowanie w ONR wynikało z bezkompromisowych postaw wobec nazizmu i komunizmu mentorów ruchu, pokroju adwokata Henryka Rossmana (zmarł po pobycie w obozie odosobnienia w Berezie Kartuskiej), dr. Tadeusza Gluzińskiego (zmarł podczas nielegalnego przekraczania granicy w okresie niemieckiej okupacji) czy dr Jana Mosdorfa (zginął w KL Auschwitz). To były i wciąż są moje wzorce postępowania. Inni, pokroju Leona Degrelle czy Bolesława Piaseckiego, to młodzieńcze odkrywanie otaczającego świata i odkrywanie osób, które w przeszłości cechowała swego rodzaju bezkompromisowość. W tych kategoriach traktuję również symbole i gesty, jako młodzieńczą brawurę, często głuchą na zdrowy rozsądek i konsekwencje. Nigdy jednak nie miały one podłoża gloryfikowania totalitaryzmów! – wyjaśniał dr Greniuch we wpisie opublikowanym jeszcze przed rezygnacją z zajmowanego stanowiska.

Dodano w Bez kategorii
Budynek Parlamentu Europejskiego.

Budynek Parlamentu Europejskiego. / Fot. Pixabay

– Wyprowadzony de facto zakaz aborcji w Polsce to złamanie międzynarodowego i unijnego prawa. Będziemy wykorzystywać presję finansową i nowy mechanizm praworządnościowy zapisany w budżecie UE na lata 2021-2027 – stwierdziła austriacka eurodeputowana z frakcji socjaldemokratów, przewodnicząca Komisja Praw Kobiet i Równouprawnienia, Evelyn Regner.

  • Evelyn Regner zapowiedziała “presję finansową” na Polskę w sprawie aborcji. – Chodzi o wywarcie presji na władze, by zmieniły decyzję – wyjaśniła.
  • – Zgodnie z traktatami UE nie ma kompetencji ws. prawa do aborcji. Legislacja w tym obszarze należy do państw UE – przypominał rzecznik Komisji Europejskiej już w październiku ubiegłego roku. Regner się do tego nie odniosła.
  • Zobacz także: Sejm zajmie się projektem ws. wypowiedzenia Konwencji Stambulskiej

Słowa Regner stoją w jawnej sprzeczności ze stanowiskiem Komisji Europejskiej i traktatami unijnymi. – Zgodnie z traktatami UE nie ma kompetencji ws. prawa do aborcji. Legislacja w tym obszarze należy do państw UE – przypominał rzecznik Komisji Europejskiej już w październiku ubiegłego roku. To stanowisko było niedawno powtarzane przez przedstawicieli KE choćby przy okazji kolejnych debat w Parlamencie Europejskim. Wczoraj z kolei sprawą zajęły się komisje PE.

– Prawa kobiet to prawa człowieka, a prawa człowieka stanowią część nowej procedury warunkowości budżetowej i pójdziemy dokładnie w tym kierunku – powiedziała Evelyn Regner. Należy się zastanowić – czy wobec tego procedura warunkowości jest sprzeczna z unijnymi traktatami (w świetle tego, że traktaty wyłączyły kwestie ochrony życia ludzkiego spod kompetencji UE), a tym samym bezprawna, czy po prostu deputowana mija się z prawdą i mechanizm nie daje podstaw do aborcyjnej presji?

– Nie chodzi oczywiście o karanie polskiego społeczeństwa, chodzi o wywarcie presji na władze, by zmieniły decyzję – stwierdziła wprost polityk.

tysol.pl

Dodano w Bez kategorii
Sylwia Spurek

Lewicowa europosłanka Sylwia Spurek jakiś czas temu zaprosiła ministra rolnictwa Grzegorza Pudę na wegański obiad. – Jeżeli pani europoseł zaprasza, to ja również mogę odwdzięczyć się zaproszeniem na pyszny gulasz z dodatkiem warzyw – powiedział polityk na antenie TVP INFO. Czy dojdzie do obu wydarzeń?

Sylwia Spurek lobbuje za tym, żeby wprowadzić zakaz reklam mięsa i produktów odzwierzęcych. Lewicowa polityk konsekwentnie walczy przeciw jakiemukolwiek wykorzystywaniu i męczeniu zwierząt, do jakichkolwiek celów, a jednocześnie za męczeniem ludzi w procedurze aborcji.

W ramach promowania wegaństwa Spurek umieściła w mediach społecznościowych wpis skierowany do ministra rolnictwa Grzegorza Pudy z PiS. – Weganie i weganki nie żywią się trawą i kamieniami. Zapraszam Pana po pandemii na niedzielny, wegański obiad. Zobaczy Pan, że można jeść i nie szkodzić, że wegańskie jedzenie jest nie tylko etyczne, ale i smaczne – napisała.

O postulaty Spurek i zaproszenie na obiad ministra rolnictwa Grzegorza Pudę zapytał redaktor Michał Rachoń w programie “Jedziemy!” w TVP INFO. Polityk nie dał się przekonać do weganizmu. Postanowił jednak przekazać swoje zaproszenie. – Jeżeli pani europoseł zaprasza, to ja również mogę odwdzięczyć się zaproszeniem na pyszny gulasz z dodatkiem warzyw – powiedział.

wprost.pl

Dodano w Bez kategorii