/ pixabay

Wielka Brytania planuje masowo szczepić dzieci przeciwko COVID-19 już od sierpnia bieżącego roku.

Jak informuje Daily Mail, Wielka Brytanie planuje szczepić dzieci przeciwko COVID-19 już w najbliższej przyszłości. Tak przynajmniej wynika z rządowych planów, które “wyciekły” na kilka miesięcy przed przewidywanym terminem. Rząd czeka jeszcze na wyniki badań z Oksfordu, które mają wpłynąć na ostateczne zatwierdzenie decyzji. Propozycja władz będzie “z pewnością kontrowersyjna”, między innymi przez fakt, iż COVID-19 stanowi niewielkie zagrożenie dla dzieci. Ponadto, naukowcy twierdzą, iż osoby poniżej 18. roku życia praktycznie nie rozprzestrzeniają koronawirusa.

Źródła ujawniają, iż w Wielkiej Brytanii może już wkrótce zacząć się masowe szczepienie dzieci. Procedury ruszyłyby od sierpnia, gdyż rząd zamierza dążyć do “uzyskania maksymalnej odporności”. Plan zakłada zaszczepienie nawet 11 milionów osób poniżej 18. roku życia na początku semestru jesiennego. Informacja jest o tyle zaskakująca, iż ewentualne szczepienia tej grupy przewidywano znacznie później. Rząd oczekuje jeszcze na badania wpływu szczepionek, przeprowadzanych przez Uniwersytet Oksfordzki. Przewiduje się, iż wyniki tychże ukażą się w czerwcu bądź lipcu.

Brytyjskie media podkreślają, iż decyzja władz będzie dla wielu co najmniej kontrowersyjna. Koronawirus stwarza bowiem “znikome zagrożenie” dla dzieci, a dane “na temat bezpieczeństwa szczepionek stale się zmieniają”. Jak przypomina Daily Mail, dane z Public Health England (PHE) pokazują, iż ryzyko zgonu na COVID-19 na 100 tysięcy osób w wieku powyżej 80 lat wynosi 1513, zaś w przypadku nieletnich – jedynie 0,1 osoby na 100 tysięcy. Z jednej strony pojawiają się głosy, iż dzięki zaszczepieni młodzi Brytyjczycy nie będą roznosić infekcji na starszych. Naukowcy twierdzą jednak, iż nieletni i tak nie przyczyniają się do rozprzestrzeniania koronawirusa.

Należy przypomnieć, iż pierwszym krajem, który dopuścił szczepienia dzieci był Izrael. Tamtejsze Ministerstwo Zdrowia zezwoliło na szczepienie 16 i 17-latków po uznaniu, iż preparat jest bezpieczny. Daily Mail podkreśla, iż zarówno brytyjska akcja szczepień, jak i izraelska odniosły ogromny sukces. Co tydzień podawano około trzech milionów pierwszych dawek szczepionki.

Daily Mail

Karol Kaźmierczak

– Kampania represji i antypolska kampania propagandowa, wręcz znieważanie narodu polskiego, jego historii, co się w tej chwili odbywa w państwowych mediach białoruskich to przede wszystkim niejako logika działania władz białoruskich, które zawsze Polaków na Białorusi, od początku XXI wieku co najmniej dyskryminowały – podkreślił Karol Kaźmierczak z portalu Kresy.pl na antenie Mediów Narodowych.

  • Karol Kaźmierczak z portalu Kresy.pl na antenie Mediów Narodowych odniósł się do ostatnich represji władz białoruskich wobec mieszkających tam Polaków.
  • Jego zdaniem formalne przyczyny represji różnią się od faktycznych.
  • W jego ocenie „ma to być sygnał do całej polskiej mniejszości, że wszelka jej działalność społeczna będzie kontrolowana, sankcjonowana, reglamentowana przez władze Białorusi”.
  • Zdaniem Kaźmierczaka absurdalne byłoby doszukiwanie się odpowiedzialności za obecne wydarzenia w postępowaniu polskich władz wobec Białorusi.
  • Zobacz także: Białoruś mści się za „Żołnierzy Wyklętych”? Polska działaczka w areszcie

Dziennikarz skomentował ostatnie nasilenie represji wobec Polaków na Białorusi. Zatrzymano m.in. polską działaczkę Annę Paniszewą. – Przyczyny tego, co się stało, możemy podzielić na dwa rodzaje: przyczyny formalne, zgłaszane przez władze Białorusi, a także przyczyny faktyczne, które skłoniły do represji wobec tej działaczki społecznej – ocenił Karol Kaźmierczak.

– Formalną przyczyną jest zebranie, jakie zostało zorganizowane przez panią Paniszewą, szefową organizacji Forum Polskich Inicjatyw Lokalnych Brześcia i Obwodu Brzeskiego – legalnej, działającej od 2016 roku, zajmującej się oświatą, nauką języka polskiego, polskiej historii, przybliżaniem polskiej kultury, wychowaniem – powiedział. – Ta organizacja, razem z harcerzami, w obecności konsula Polski w Brześciu, pana Jerzego Timofiejuka, zorganizowała zebranie upamiętniające „Żołnierzy Wyklętych”. To się działo 28 lutego, czyli bezpośrednio przed Narodowym Dniem Pamięci Żołnierzy Wyklętych – wyjaśnił. – Upamiętnianie „Żołnierzy Wyklętych” zostało zakwalifikowane przez władze Białorusi jako podżeganie do waśni narodowościowych, a także jako rehabilitację nazizmu – zaznaczył.

Antypolska kampania

– Ma to być sygnał do całej polskiej mniejszości, że wszelka jej działalność społeczna będzie kontrolowana, sankcjonowana, reglamentowana przez władze Białorusi i one nie pozwolą, żeby odbywało się pielęgnowania polskiej tożsamości, historii – podkreślił.

Zdaniem Kaźmierczaka absurdalne byłoby doszukiwanie się odpowiedzialności za obecne wydarzenia w postępowaniu polskich władz wobec Białorusi. – Można mówić o błędach politycznych, które pośrednio stworzyły atmosferę, w której te represje się dzieją. Nie można jednak bardziej obwiniać tego, kto się pośrednio przyczynia, od bezpośredniego sprawcy represji, a nim są przecież władze białoruskie i Aleksandr Łukaszenka – powiedział. – Kampania represji i antypolska kampania propagandowa, wręcz znieważanie narodu polskiego, jego historii, co się w tej chwili odbywa w państwowych mediach białoruskich to przede wszystkim niejako logika działania władz białoruskich, które zawsze Polaków na Białorusi, od początku XXI wieku co najmniej dyskryminowały – podkreślił.

ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski

– Wykonałem wiele kroków w ostatnich latach, żeby oczyścić Kościół. Może za mało, może nieudolnie. Natomiast usłyszałem niedawno, że to jest moja wina, że takie sprawy są poruszane. Mogę powiedzieć, ale co, lepiej to znowu zalać betonem i powiedzieć, że się nic nie stało? – powiedział na antenie Mediów Narodowych ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

Na wniosek Janusza Szymika, molestowanego przez ks. Jana Wodniaka, komisja ds. pedofilii skierowała do prokuratury wniosek o wszczęcie postępowania w sprawie podejrzenia popełnienia przestępstwa przez biskupów Tadeusza Rakoczego, Stanisława Dziwisza, Romana Pindla i Piotra Gregora. – Komisja wykonała dobry krok, który daje nadzieję – skomentował na antenie Mediów Narodowych ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski.

– Tu nie chodzi o proces karny. Te sprawy są przedawnione. Będą spory między prawnikami, czy można kogoś pociągnąć do odpowiedzialności karnej czy nie – zaznaczył kapłan. – Moim zdaniem tu nie chodzi tylko o prawo karne, ale też o stronę moralną. Chodzi o to, żeby pokazać, dlaczego przez tyle lat, nie tylko w Kościele, ale w różnych instytucjach, także świeckich, tuszowano te sprawy – ocenił.

– To dotyczy przecież środowiska artystycznego i dziennikarzy, grup sportowych, wszędzie tam, gdzie gromadzą się dzieci – w szkołach, chórach różnego rodzaju, zespołach śpiewaczych. Wszędzie dochodzą te sygnały, że było molestowanie. Zawsze też pojawia się taki element, że ktoś to tuszuje – zauważył. – Myślę, że komisja powinna pokazać te wszystkie mechanizmy. Od tej strony uważam to za bardzo ważną sprawę – podkreślił.

– Deklaruję za swej strony udział w każdym przesłuchaniu. Jestem nawet za tym, żeby poszerzyć krąg osób, które powinny być przesłuchane w tej sprawie – powiedział ks. Isakowicz-Zaleski. – Natomiast jedna rzecz mnie boli, w tej sprawie. Wykonałem wiele kroków w ostatnich latach, żeby oczyścić Kościół. Może za mało, może nieudolnie. Natomiast usłyszałem niedawno, że to jest moja wina, że takie sprawy są poruszane. Mogę powiedzieć, ale co, lepiej to znowu zalać betonem i powiedzieć, że się nic nie stało? – dodał.

Opakowanie szczepionki AstraZeneca.

Opakowanie szczepionki AstraZeneca / fot. TT/@OnetWiadomosci

Narodowy Instytut Alergii i Chorób Zakaźnych (NIAID) w USA wystosował komunikat, w którym wyraża zaniepokojenie danymi z badań klinicznych nad szczepionką przeciw koronawirusowi firmy AstraZeneca. Preparat nadal nie został dopuszczony do użytku w tym kraju.

  • NIAID ma wątpliwości w sprawie badań nad skutecznością szczepionki AtraZeneca.
  • Koncern od miesięcy oczekuje na dopuszczenie swojego preparatu do użytku w Stanach Zjednoczonych.
  • Już kilka miesięcy temu swoje wątpliwości wyrażała amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA).
  • W minionym tygodniu USA zdecydowały o przesłaniu ok. 4,5 mln z ok. 30 mln dawek Meksykowi i Kanadzie, gdzie szczepionka została już zatwierdzona.
  • Zobacz także: Wielka Brytania: Wakacje za granicą nielegalne. 5 tys. funtów grzywny za opuszczenie kraju

Wątpliwości NIAID opierają się o opinie działającej przy Instytucie rady monitorującej dane i bezpieczeństwo leków (DSMB). – DSMB wyraziła zaniepokojenie faktem, że AstraZeneca mogła zamieścić nieaktualne informacje z badań, które mogły dać niekompletny obraz danych dotyczących skuteczności. Wzywamy firmę, by współpracowała z DSMB, by zrewidować dane dotyczące skuteczności i zapewnić, by jak najbardziej precyzyjne i aktualne dane zostały opublikowane tak szybko, jak to możliwe – podano w komunikacie.

https://twitter.com/Breaking911/status/1374260140749299719

To nie pierwsze problemy AstraZeneca w USA. Już kilka miesięcy temu swoje wątpliwości wyrażała amerykańska Agencja Żywności i Leków (FDA). W celu uzupełnienia danych koncern przeprowadził kolejne badania w Stanach Zjednoczonych. Miały one na celu potwierdzić skuteczność preparatu. Okazuje się, że nowe wyniki nadal nie przekonały wszystkich instytucji. W ostatnich dniach opublikowano nowe wyniki badań, które wykazały 79-procentową skuteczność szczepionki w zapobieganiu objawowemu COVID-19. AstraZeneca przeprowadziła je w USA i dwóch krajach Ameryki Łacińskiej.

W minionym tygodniu USA zdecydowały o przesłaniu ok. 4,5 mln z ok. 30 mln dawek Meksykowi i Kanadzie, gdzie preparat został już zatwierdzony. Nie wiadomo, kiedy (czy?) dojdzie do zatwierdzenia w Stanach Zjednoczonych.

pulsmedycyny.pl, twitter.com

/ Fot. YouTube

Dokąd zmierzamy?

Problem polega na tym, że Spinelli był marksistą, członkiem Komunistycznej Partii Włoch wyrzuconym z ugrupowania za trockistowskie odchylenie. Innymi słowy, obecni włodarze Unii powołują się wprost na projekt utworzenia komunistycznego państwa w Europie Zachodniej. Właściwie mówimy o superpaństwie, w którym nie ma granic, osobnych walut i krajowych armii. Jest to wizja Europy zjednoczonej, ale pod biurokratycznym butem rewolucyjnej partii.

Jeszcze parę lat temu nikt w Polsce nie słyszał o Spinellim, a tym bardziej docenieniu jego ideowego manifestu przez wierchuszkę unijnej władzy. Na szczęście dzięki m.in. publikacjom i filmom Krzysztofa Karonia wiedza na ten temat upowszechniła się, a przynajmniej w sferze internetowej. Przykładowo Konfederacja poświęciła tej problematyce kilka wpisów, wymieniając chociażby główne tezy zawarte w „Manifeście z Ventotene”.

Robota dla zawodowych rewolucjonistów?

W 2019 roku Instytut Ordo Iuris, wraz z Ośrodkiem Analiz Prawnych, Gospodarczych i Społecznych im. Hipolita Cegielskiego, przygotował szczegółowe opracowanie dotyczące „Manifestu z Ventotene” i przyszłości integracji europejskiej. Praca powstała na zlecenie ówczesnego europosła do Parlamentu Europejskiego Dobromira Sośnierza.

Jednym z autorów jest dr Filip Ludwin, doktor nauk prawnych i wykładowca akademicki, który specjalizuje się m.in. w historii myśli politycznej. W rozdziale „Komentarz. Doktrynalne uwarunkowania Manifestu z Ventotene” przeanalizował treść dokumentu, który unijni włodarze uczynili drogowskazem europejskiej integracji. Jego zdaniem nie ma wątpliwości co do tego, że autorzy przedstawili koncepcję przyszłości Europy utrzymaną w duchu marksizmu rewolucyjnego:

„Próbując umiejscowić na doktrynalnej mapie idei politycznych federalistyczną koncepcję wyłaniającą się z Manifestu z Ventotene, należy wskazać w pierwszej kolejności na wyraźnie w niej widoczne wpływy marksizmu rewolucyjnego. Cała treść Manifestu bowiem przepełniona jest pesymistyczną konstatacją niemożliwości spontanicznego i oddolnego przeobrażenia społeczno-politycznej rzeczywistości europejskiej. Nowoczesność, mimo że podniosła i w swoim początkowym okresie zrealizowała postulaty formalnej równości, demokratyzacji czy postępu nauki, ostatecznie nie jest w stanie przełamać oporu sił reakcyjnych i zawodzi pokładane w niej oczekiwania” – czytamy w opracowaniu.

Co istotne, na stronach manifestu zapisano również strategię, która miałaby pozwolić na urzeczywistnienie tej wizji. W opinii badacza Spinelli jest świadomy tego, że rewolucję mogą przeprowadzić wyłącznie zawodowcy, sterujący odgórnie całym procesem. Chodzi o zdeterminowane kadry, które przywodzą na myśl koncepcję leninowskiej partii awangardowej:

„Historia sama z siebie nie potrafi doprowadzić ludzkości do stanu pełnej emancypacji i faktycznej, a nie tylko formalnej, wolności. Nie ma co liczyć na to, aby rewolucja europejska, likwidująca główną przyczynę zła społecznego, czyli państwo narodowe, urzeczywistniła się w wyniku samorzutnych działań jednostek nawet w tak szczególnych warunkach, jakie zapanują po zakończeniu II wojny światowej. Stąd, konieczną jest zorganizowana akcja zdyscyplinowanej partii rewolucyjnej, która przemian tych dokona i przy tym jednocześnie przekona ludność o ich zasadności. Wszystko to jednoznacznie zaświadcza, że Spinelli i Rossi, tak jak i rewolucyjni marksiści, uznają, że procesom historycznym w urzeczywistnieniu postępu ku wolności należy dopomóc zorganizowaną akcją działań odgórnych, a dokonać tego ma, dążąca do federalizacji, europejska partia rewolucyjna wyraźnie stylizowana na leninowskiej koncepcji partii-awangardy (partii-zakonu)” – twierdzi dr Ludwin.

Zobacz także: Sądy w Argentynie sprzeciwiają się aborcji. Ustawa łamie konstytucję

Krótko mówiąc, najbardziej uświadomiony aktyw partyjny konsekwentnie realizuje swój program, nie bacząc na chwilowe wahania wśród mas. Jak pisał Karol Marks, to właśnie komuniści „w teorii wyprzedzają pozostałą masę proletariatu zrozumieniem warunków, przebiegu i ogólnych wyników ruchu proletariackiego”. Nic dodać, nic ująć.

To widać gołym okiem

Od 2010 roku w Parlamencie Europejskim działa „Grupa Spinelli”, która zrzesza ponad 100 europosłów. Główny budynek tegoż Parlamentu nosi imię Spinellego. Nawet po wejściu do gmachu widzimy kartonową podobiznę polityka, który wita wszystkich odwiedzających. To jednak nie wszystko…

W 2016 roku najważniejsi europejscy przywódcy, a mianowicie kanclerz Angela Merkel, prezydent Francji Francois Hollande i premier Włoch Matteo Renzi, złożyli kwiaty na grobie Spinellego na wyspie Ventotene. Merkel stwierdziła wtedy, że wiemy, skąd wzięła się Unia Europejska. I miała rację – projekt superpaństwa zarządzanego z Brukseli jest konsekwentnie realizowany od kilkudziesięciu lat. Najważniejszym celem, który pozwoli na jego stworzenie, jest pozbawienie państw członkowskich UE suwerenności. Konstytucja, własny przemysł, narodowa armia, waluta, kontrola nad granicami – zauważmy, że wszystko to obecne władze próbują nam odebrać, podobnie jak innym krajom, zwłaszcza z obszaru Europy Wschodniej.

Jakub Zgierski

/ Fot. Wikipedia

Po kilku latach od emisji niemieckiego serialu “Nasze matki, nasi ojcowie” zapadł prawomocny wyrok w Sądzie Apelacyjnym w Krakowie. Twórcy mają w telewizji państwowej przeprosić Polaków za głoszone w swojej produkcji kłamstwa na temat II wojny światowej. Naruszyli oni dobra osobiste Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej.

W krakowskim Sądzie Apelacyjnym orzeczono prawomocny wyrok wobec twórców niemieckiego serialu “Nasze matki, nasi ojcowie”, który w jednym ze swoich odcinków zaprezentował członków Armii Krajowej jako żołnierzy o antysemickim zabarwieniu.

Wyrok sądu przywraca godność polskim żołnierzom

Producenci serialu, czyli UFA Fiction oraz ZDF muszą zamieścić oficjalne przeprosiny w polskiej telewizji państwowej – TVP1 oraz na ZDF, ZDFneo i Sat3, które wyemitowały produkcję. Przeprosiny skierowane do Światowego Związku Żołnierzy Armii Krajowej mają się również ukazywać przez 3 miesiące na stronach internetowych ZDF i UFA Fiction.

“Naruszono dobra osobiste poprzez zidentyfikowanie polskiego oddziału partyzanckiego w wyżej wymienionym filmie jako oddziału Armii Krajowej, co rodzi nieuprawnioną sugestię, iż ta polska organizacja wojskowa miała charakter antysemicki” – orzekł krakowski Sąd Apelacyjny.

Proces, wraz ze Światowym Związkiem Żołnierzy AK, wytoczył 96-letni obecnie żołnierz tej formacji, Zbigniew Radłowski. Wyrok przed sądem pierwszej instancji zapadł pod koniec 2018 roku.

Trzyczęściowy serial “Nasze matki, nasi ojcowie” TVP1 wyemitowała w czerwcu 2013 roku. Film wywołał dyskusję w Polsce i Niemczech, dotyczącą sposobu przedstawienia w serialu Polaków oraz problemu odpowiedzialności Niemców za zbrodnie II wojny światowej. Po emisji filmu w publicznej telewizji ZDF w marcu w niemieckich mediach rozpoczęła się burzliwa debata o odpowiedzialności “zwykłych Niemców” za zbrodnie II wojny.

W Polsce produkcję krytykowano za ukazywanie partyzantów z AK jako antysemitów i relatywizowanie odpowiedzialności Niemców. Pod koniec czerwca 2013 roku warszawska prokuratura rejonowa odmówiła wszczęcia śledztwa w sprawie publicznego znieważenia narodu polskiego w związku z emisją filmu w TVP.

interia.pl

/ Źródło: Administrator24.info

Rząd w najbliższym czasie przy okazji ogłoszenia nowego programu pod hasłem “Polski Nowy Ład” zamierza przedstawić reformę systemu podatkowego. Należy oczekiwać, że popularne “opłaty” według zapowiedzi ministra finansów Tadeusza Kościńskiego, zaczną rosnąć dla bogatych, tym samym podatki dla uboższych mają zmaleć.

  • Minister Finansów zapowiedział reformę systemu podatkowego, która zostanie zaprezentowania w programie “Nowy Polski Ład”
  • Polski rząd podobnie jak niegdyś komunistyczne rządy zamiera zabierać pieniądze bogatym i “dawać” biednym
  • Tadeusz Kościński przekonuje, że podatki w Polsce muszą się stać bardziej sprawiedliwe
  • Zobacz także: KE likwiduje tłuszcze trans. W kwietniu wchodzi w życie nowa regulacja

W rozmowie dla “Polskiego Radia”, minister finansów Tadeusz Kościński zapowiedział, że polski rząd zamierza przy okazji wprowadzenia nowego ładu stworzyć nowy system podatkowy. Popularne w opinii publicznej tzw. opłaty państwowe mają ulec zrównoważeniu, dzięki temu mają stać się bardziej sprawiedliwe.

Rząd na drodze komunistycznej rewolty?

Koalicja rządząca mieniąca się jako prawicowa, okraszona dodatkiem domniemanego katolicyzmu zamierza wprowadzić iście komunistyczną reformę podatkową. Niestety rząd zamierza uregulować tak działający do tej pory system, aby zabrać najbogatszym i dać ubogim. Podobne wartości wyznają obecne na polskiej scenie politycznej lewicowe i socjalistyczne ugrupowania.

“Nasza strategia nie polega na tym, by podnosić podatki, bo jest to sprzeczne z tym, co chcemy zrobić. W Polsce mamy tak ustawiony system, że procentowo ci, co mniej zarabiają, płacą więcej podatków niż ci bogatsi. Tutaj będzie taki troszeczkę reset” – przekonuje szef resortu finansów Tadeusz Kościński.

Minister finansów stwierdził także, że najlepszą miarą dla oceny polskiej gospodarki jest giełda. Wyraził nadzieję, że inwestorzy nie przestraszą się kolejnej fali epidemii koronawirusa w Polsce, która jego zdaniem ma tym razem nie odczuć tak mocno skutków lockdownu.

“Na samym początku myśleliśmy, że recesja wyniesie 4,7 proc. w 2020 r, a w końcu było to 2,7 proc., więc dużo lepiej niż większość krajów w Europie” – zauważył.

Nadzieja w małych i średnich przedsiębiorstwach

Rada Ministrów pokłada swoje nadzieje na szybką odbudowę polskiej gospodarki w małych i średnich przedsiębiorców, którzy jednak na skutek ograniczeń cierpią w tym czasie bardziej niż, duże i zagraniczne korporacje – “Mamy w Polsce przeważnie mniejsze i średnie firmy, a kraje Zachodu bardzo duże firmy. Mniejsze są znacznie bardziej zwinne, mogą szybko zmienić profil” – podtrzymuje swoje przekonanie Kościński.

Według szacunków Komisji Europejskiej, polska gospodarka ma w latach 2020-2022 zanotować średni wzrost o 1,8 proc., a unijna o 0,4 proc. Tadeusz Kościński uważa to za dobrą monetę dla polskich przedsiębiorców, którzy potrafią szybko dostosować się do sytuacji.

Szerszy wgląd w plany gospodarcze i ekonomiczne Prawa i Sprawiedliwości na najbliższe lata zostaną przedstawione za kilka tygodni podczas inauguracji programu pt. Nowy Polski Ład.

radiozet.pl

/ fot. TT/@PiotrBulakowski

W Olsztynie doszło do niebywałego aktu wandalizmu na lokalnym cmentarzu. Zbezczeszczono nagrobki, gdzie pod nimi spoczywają małe dzieci. Zarządca cmentarza nie dowierzając w zastaną sytuację zgłosił sprawę na policję, która ma odnaleźć odpowiedzialne za to osoby.

Reporter radia “RMF FM” Piotr Bułakowski poinformował na swoich mediach społecznościowych o niezwykłym i bulwersującym akcie wandalizmu. Na olsztyńskim cmentarzu ulokowanego przy ulicy Poprzecznej, zbezczeszczono bowiem nagrobki należące do zmarłych dzieci.

Zbezczeszczono pokój zmarłych dzieci

Poproszony o komentarz zarządca cmentarza wyraził swój smutek i przerażenie, ze względu na skalę poniesionych kosztów oraz pogwałcenia świętości doczesnych szczątków małych dzieci – “Kilkadziesiąt grobów zostało uszkodzonych w różnym stopniu, są poprzewracane stele, połamane krzyże. Na szczęście nie było ingerencji w groby ” – opisuje dyrektor Zarządu Cmentarzy Komunalnych w Olsztynie Zbigniew Kot.

Wygląda to jakby tornado przeszło. Jesteśmy wstrząśnięci tym, co się stało. Tym bardziej jest to bulwersujące, że chodzi o kwaterę dziecięcych grobów” – podkreślił.

Policja zabezpiecza dowody i podejmuje śledztwo

Funkcjonariusze z olsztyńskiej policji zabezpieczyli nagrania z monitoringu oraz wszelkie odnalezione na miejscu dowody przestępstwa – “Rano oficer dyżurny otrzymał zgłoszenie o uszkodzeniu kilkudziesięciu nagrobków na terenie olsztyńskiego cmentarza. Na miejscu pracowała grupa dochodzeniowo-śledcza i technik kryminalistyczny” – poinformował st. sierż. Andrzej Jurkun.

Włamywacze najprawdopodobniej przedostali się na teren cmentarza pod osłoną nocy. Jednak wówczas bramy i furtki cmentarza komunalnego są zamykane. Z tego względu wandale musieli przeskoczyć przez ogrodzenie.

rmf24.pl/tvp.info.pl

/ Fot. YouTube/ screen

Meksyk wysyła niemal 9 tysięcy żołnierzy, aby ograniczyć nielegalną imigrację do USA.

  • Na granicy USA trwa kryzys migracyjny, spowodowany polityką Joe Bidena.
  • Nielegalni imigranci ciągną tysiącami do Stanów Zjednoczonych, przekonani, iż uda im się pozostać w kraju i uniknąć deportacji.
  • W walkę z procederem zaangażował się Meksyk, wysyłając wojsko w celu zatrzymania imigracji.
  • Przeczytaj również: Kartele narkotykowe korzystają na polityce Bidena. Handel ludźmi kwitnie

Władze Meksyku wysłały aż 8715 żołnierzy, aby powstrzymać napływ nielegalnych imigrantów. Ci bowiem tysiącami wędrują z Ameryki Środkowej do Stanów Zjednoczonych. Dziesiątki tysięcy przybyszy przemierzają Meksyk, by znaleźć się w końcu na terytorium USA. Podczas konferencji prasowej sekretarz obrony, Luis Cresencio Sandoval powiedział, że wojsko utworzyło 347 punktów kontrolnych na trzech głównych trasach, którymi przemieszczają się imigranci. Punkty zostały rozstawione po całym kraju. Według sekretarza, w samym tylko marcu meksykańskie służby zatrzymały ponad 12 tysięcy nielegalnych imigrantów.

Decyzję władz ogłoszono wkrótce po tym, jak prezydent USA Joe Biden zapowiedział delegację dyplomatyczną do Meksyku. Rządzący mieliby w jej czasie omówić kwestię trwającego kryzysu imigracyjnego. Problem bowiem narasta i nie może być już dłużej ignorowany. Amerykańskie organizacje zajmujące się imigrantami poinformowały, iż brakuje im miejsc, w których można by umieszczać przybyszy z Ameryki Środkowej. Z powodu kryzysu cierpi również Meksyk. W samym tylko styczniu, władze były zmuszone wysłać 1000 strażników i członków Narodowego Instytutu Imigracyjnego na południową granicę kraju.

Okazało się jednak, iż podjęte środki były niewystarczające, by uchronić Meksyk przed falą nielegalnej imigracji. Nielegalni imigranci mają bowiem stale szturmować północne obszary kraju, takie jak Tamaulipas oraz Nuevo Leon. Władze zostały zmuszone do przeprowadzenia nalotów na hotele i skrytki, w których chowają się imigranci. Coraz więcej obcokrajowców jest również znajdywanych w pojazdach przejeżdżających przez kraj. Rządzący mają nadzieję, iż umocnienie granicy dodatkowymi 8 tysiącami żołnierzy pomoże w walce z nielegalną imigracją.

Breitbart.com

/ Fot. YouTube/ screen

Na przedmieściach Chicago oficjalnie zatwierdzono pierwsze oficjalne wydatki na “reparacje” dla czarnoskórych mieszkańców.

  • Temat “odszkodowań za niewolnictwo” jest wciąż żywy po zeszłorocznych zamieszkach ruchu Black Lives Matter.
  • W poniedziałek władze Evanston na przedmieściach Chicago oficjalnie przyznały reparacje czarnoskórym mieszkańcom.
  • Osoby te miały być bowiem ofiarami systemowego rasizmu i potomkami niewolników, za co teraz miasto zamierza wypłacić odszkodowania.
  • Czarnoskórym przysługuje nawet po 25 tys. dolarów.

Liberalne przedmieścia Chicago, Evanston w stanie Illinois oficjalnie zatwierdziły reparacje dla czarnoskórych mieszkańców. Decyzja zapadła w poniedziałek. Jest to pierwszy tego typu przypadek w całym kraju. Temat “odszkodowań za niewolnictwo” pojawił się już w 2019 roku. Wówczas to rozważano zdobycie pieniędzy dla czarnoskórych mieszkańców poprzez wprowadzenie nowego, 3% podatku od marihuany.

Według Chicago Tribune, lokalni rządzący postrzegali przychody z racji podatku jako “atrakcyjne źródło dochodów na finansowanie szkód wywołanych instytucjonalnym rasizmem i skutkami niewolnictwa”. „Zgodnie z raportami pracowników miasta Evanston, wysokość funduszu będzie ograniczona do 10 milionów dolarów. Szacunki miasta przewidują, że podatek od marihuany może generować od 500 000 do 750 000 dolarów rocznie”- zauważyła gazeta.

W poniedziałek wieczorem rada Evanston ostatecznie zatwierdziła pierwsze płatności w ramach “reparacji”, programu, który ma wynagrodzić czarnoskórym m.in. “dyskryminację mieszkaniową” z przeszłości. “Rezolucja zatwierdzona w poniedziałek kieruje początkowe fundusze w wysokości 400 000 dolarów z miejskiego Funduszu Reparacji Lokalnych na program mieszkaniowy, który przyzna kwalifikującym się osobom do 25 000 dolarów. Pieniądze te mogą zostać wykorzystane do wpłacenia zaliczki na mieszkanie lub pomocy w kosztach spowodowanych lockdownem w mieście; pomoc w opłaceniu napraw, ulepszeń lub modernizacji nieruchomości Evanston; lub pomóc spłacić kredyt hipoteczny, odsetki lub kary za opóźnienie w spłatach” – wynika z opublikowanych dokumentów.

Aby się zakwalifikować, kandydat musi „pochodzić z jakiejkolwiek czarnej grupy rasowej i etnicznej w Afryce”. Kandydaci musieli być również mieszkańcami Evanston w “kolorze czarnym” w latach 1919-1969 lub są bezpośrednim potomkami takich osób. Kwalifikują się również, jeśli doświadczyli “dyskryminacji mieszkaniowej” ze względu na politykę lub praktyki miasta po 1969 roku. Jak zauważa Breitbart.com, Evanston to jedno z “najbardziej liberalnych miast w kraju”.

Breitbart.com